Miał hipnotyzujące oczy i ujmującą aparycję. Wysoki, barczysty, zawsze dobrze ubrany. Życie z nim było niekończącą się bajką. Miał apetyt na wszystko i rozbuchane ambicje. Kochały go młode dziewczyny i ich dojrzałe matki, nieszczęśliwe mężatki i poważne urzędniczki. Mężczyzna idealny. Spełnienie marzeń.
Randka z diabłem.
Gdy Wanda Rudecka poznała Adama Szulca, nie szukała miłości, a wspólnika. To miał być pewny interes, który pozwoli stanąć na nogi. Szybko jednak uległa komplementom i plany biznesowe zamieniła na planowanie ślubu. Wspólną przyszłość z nadmorskim casanovą projektowały w tym czasie również Justyna Świeczka, Zofia Miłkowska, Olga Basicz, Katarzyna Iwanowska i Dominika Woźniak. Niektóre z nich za tę miłość zapłaciły życiem.
Powieść kryminalna na kanwie prawdziwych wydarzeń.
Jednocześnie potrafił prowadzić kilkanaście romansów. Większość z nich trwała latami. Przynajmniej trzy z kobiet, z którymi sypiał, zginęły. Zabijał z zimną krwią chwilę po tym, jak wcześniej czule całował. Mordował bez hamulców i poczucia winy. I choć 14 czerwca 2023 roku pierwowzór Adama Szulca został skazany na dożywocie, sprawa "Krwawego Tulipana" wciąż kryje w sobie wiele tajemnic.
Choć Katarzyna Bonda ma na swoim koncie ponad trzydzieści powieści, było to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Do tej pory zawsze coś mnie zniechęcało. Ciężko oceniać samą historię, bo została oparta na prawdziwych wydarzeniach, ale autorka ma przyjemny, lekki styl, a fakty potrafi ukazać w ciekawy sposób. Tym razem na tapet wzięła sprawę kołobrzeskiego uwodziciela-oszusta, którego ofiarami padło wiele kobiet. Metodycznie mamił je, czarował, rozkochiwał, by zamordować i przejąć ich majątek wykorzystując do tego kolejną "Skarbę". W zeszłym roku został uznany za winnego zabójstw trzech kobiet.
"Spotkanie z kimś takim to jak randka z diabłem. Orientujesz się, że podpisałaś cyrograf, i nie ma odwrotu. Za późno otworzyłam oczy. Byłam zbyt łasa na jego pochlebstwa, czułości i prezenty, bo potrafił być hojny. Czy czułam się przez niego wyróżniona? Tak. Nie kryję tego. Być może dlatego dopuściłam do szaleństwa, jakim było zaręczenie się po dwóch miesiącach znajomości. Zakochałam się jak durna."
Wilk w owczej skórze. Nie jest ciężko domyślić się, że fabuła opiera się na historii kołobrzeskiego biznesmena i marynarza Mariusza G., nazwanego przez media "Krwawym tulipanem". Przeszłość mężczyzny jest tak bogata, że pewnie starczyłaby na kilkutomowe dzieło. Autorka dotarła do małoznanych faktów, wybrała te najistotniejsze i ułożyła w formie powieści. Wydarzenia przedstawione są w dwóch przestrzeniach czasowych. Dominują te, które dzieją się w książkowej teraźniejszości. Zdarzenia sprzed pięciu lat ukazane zostały w formie retrospekcji.
Jest to nowa odsłona tego, o czym pewnie większość z nas słyszała z racji dużego zainteresowania mediów. Autorka dodała do tego naturalne, sfabularyzowane dialogi, a efekt jest przynajmniej zadowalający. Mimo że sprawę Mariusza G. znałam z doniesień medialnych, pisarce udało się wciągnąć mnie w przedstawioną historię. Było to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale z pewnością nie ostatnie.
Myślę że jedna gwiazdka to mało. Ale z drugiej strony nie było w tej książce nic co by mnie zachęciło.
Przeczytałam do końca bo chciałam wiedzieć co się wydarzyło, jak się skończy, jak się wyda.
Czekałam na akcję. Nie doczekałam się.
Generalnie od samego początku irytowały mnie nienaturalne dialogi, niepotrzebne opisy, płytkość postaci. Każda kobieta w tej opowieści była taka sama, a sama postać Adama, niczym nie przedstawiała amanta, za którym miałoby uganiać się tyle kobiet.
Zero emocji, budowy napięcia…
Rozumiem że autorka starała się oddać rzeczywistość, ale mnie ten sposób w ogóle nie przekonał…
W tej historii wszystko wiadomo od początku. Mnogość postaci nie pomaga. Książka to prawie same dialogi, a z tego ciężko zbudować klimat. Nudne, głupie, nieinteresujące.
3,5 Katarzynę Bondę lubię w wydaniu "na faktach", nigdy się na tej wersji nie zawiodłam, jest on skondensowana i chronologiczna, łatwo przyswajająca się. "Krew w piach" to dla mnie połączenie obyczajówki z true crime. Zaczęłam czytać i do pewnego momentu jakoś szło, nagle pogubiłam się w czasoprzestrzeni, sytuacji, ilości bohaterów i kto jest kim. Przerzuciłam się na audiobook i całą sytuację uratował Adam Bauman. Jego głos, dykcja i forma sprawiły, że chciało mi się słuchać i poznawać dlasze losy Adam Szulca i kobiet które spotkały go na swojej drodze. I teraz mogę powiedzieć, że była to ciekawa, choć tragiczna historia współczesnego "Krwawego Tulipana". W całym tym dramancie zadziwia mnie umiejętność mataczenia, czarowania i wymigiwania się od jakiejkolwiek odpowiedzialności przez Adama Szulca, a w rzeczywistości Mariusza G. Książka nie jest z tych bardzo wciągających, ale myślę, że warto ją poznać dla przypomnienia sobie tamtych wydarzeń i zwrócenia uwagi na to co dzieje się dookoła, a często nie wzbudza w nas czujności.
3,5. To było interesujące doświadczenie. Od początku wiemy, kto jest wyłudzaczem oraz mordercą więc wcale nie zgadujemy tego z policją. Jednocześnie czekamy, aż ktoś zainteresuje się młodą stażystką i uwierzy w znalezione przez nią powiązania, zanim kolejnej kobiecie stanie się krzywda. Obserwowanie grupy kobiet, które w swej samotności są w stanie uwierzyć komuś takiemu jak Adam budzi w czytelniku sprzeczne uczucia. Z jednej strony jest przerażające – pamiętając, że książka oparta jest na faktach - a z drugiej irytujące, bo przecież panie dostawały tyle sygnałów od ludzi wokół i same wiedziały o wszelkich romansach, a mimo tego nadal o niego walczyły. Natomiast sam proces fałszowania podpisów i słuchanie dziwacznych usprawiedliwień, które nadal nie uruchomiły lampki ostrzegawczej w ich głowach powodował, że naprawdę myślałam o nich jak najgorzej. Z drugiej żadna z tych kobiet nie zasłużyła na śmierć więc budziły moje współczucie i nie chciałam żeby ginęła kolejna osoba. Chyba najbardziej uderzyła we mnie postać Zosi. Mam wrażenie, że autorka najlepiej ją wykreowała. Męczyły mnie podrozdziały, w których Adam spotykał się z kobietami. Miałam wrażenie, że są bardzo monotonne, każda dziewczyna wybrzmiewa w nich tak samo, a do tego dialogi męczyły mi mózg. ,,Bejba”/,,skarba” , a do tego dziwne odzywki oraz zdania. Myślę, że w życiu realnym nikt takich słów nie używa podczas rozmowy. Mam nadzieję. Mam wrażenie, że potem dialogi idą już w lepszą stronę, ale początkowe kilkadziesiąt stron bolało.
Język tej książki był do bólu prosty, dialogi dość kwadratowe, postacie bez cech szczególnych i wszystkie do siebie podobne, a na to wszystko rozdziały wymieszane chronologią. Kompletnie nic nie zachęcało mnie do sięgania po nią ponownie i pewnie męczyłabym się z nią jeszcze z tydzień. Nie warto.
„Krew w piach” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Bondy, autorki uznawanej za jedną z czołowych postaci polskiego kryminału. Z dużym entuzjazmem sięgnęłam po tę książkę, szczególnie że Bonda często podkreśla, jak skrupulatnie bada każdą opisywaną sprawę. Spodziewałam się więc przemyślanej, wciągającej historii z dobrze skonstruowanymi postaciami i solidnym zapleczem psychologicznym. Niestety, moje oczekiwania nie zostały spełnione... Książka faktycznie napisana jest lekkim, przyjemnym językiem, co sprawia, że czyta się ją dość szybko. Jednak pod względem treści pozostawia spory niedosyt. Brakuje mi przede wszystkim pogłębionego portretu psychologicznego głównego bohatera oraz umiejętnie stopniowanego napięcia. Zamiast atmosfery zagadki i poczucia niepokoju, miałam wrażenie, że obcuję raczej z lekką obyczajową historią z wątkiem przestępstwa w tle.
Postacie są mało wyraziste, a historia wydaje się spłaszczona i powierzchowna. Nie czuć, by włożono wystarczający wysiłek w wykreowanie zarówno bohaterów, jak i ich relacji z wydarzeniami, w które zostają uwikłani. Szkoda, bo sama koncepcja miała potencjał, który niestety nie został należycie wykorzystany. Paradoksalnie to streszczenie książki okazało się ciekawsze niż jej rzeczywista treść.
zacznijmy od tego THE SMALLEST MAN WHO EVER LIVED. Nienawidzę typa i bardzo dobrze że dostał dożywocie a przydałyby się jeszcze tortury. Bardzo płynnie mi się czytało te książkę. Jestem w szoku jak dobrze autorka oddała fakty i to jak przerażająca jest ta historia. Nie daje mi spokoju sprawa książkowej Wandy i jej powiązania ze sprawą… Bardzo polecam szczególnie, jeżeli kogoś interesują sprawy kryminalne. Nie dałam 5 gwiazdek ze względu na powtarzające się irytujące słowa wypowiadane przez mordercę no sory nie mogłam tego przeżyć, ale geniusz autorki jest bardzo widoczny w tej książce.
Fajnie Pani Kasia o tej książce mówi, nie najgorzej się to czyta, ale jednak gdzieś to się psuje. Pomimo że pomysł napisania historii na podstawie faktycznych wydarzeń bardzo zachęcił mnie do przeczytania tej historii - bawiłam się mocno średnio. Ilość postaci momentami bardzo mnie przytłaczała, bo nawet niewiele znaczące postaci mają imiona, nazwiska, a poniektóre nawet ksywki, więc ciężko było mi to okiełznać. Ocena ta bierze się jednak z tego, że na pewno zapomnę o tej historii. Nie była czymś aż tak niezwykłym, aby zasłużyć na dużo wyższą ocenę.
2.5 Do przeczytania tej książki zachęcił mnie wywiad z Panią Katarzyną Bondą. Sam pomysł był interesujący, jednak wykonanie pozostawia, w moim odczuciu, wiele do życzenia. Brak opisów bądź pogłębienia psychologii postaci spowodowały, że całość wydaje się być płaska(aczkolwiek muszę zaznaczyć, iż czyta się tę powieść błyskawicznie). Pomimo wszystko dam szansę innym dziełom autorki.
Moje pierwsze podejście do Bondy, przyznam, że udane. Kiedy już wgryzałam się w historię, nie mogłam się oderwać i co jakiś czas musiałam sobie przypominać, że to wydarzyło się naprawdę.
Od początku nie podobał mi się Adam. Czułam, że okaże się przestępcą. Nie spodziewałam się jednak skali wyrządzonych przez niego krzywd. Książka przyjemna do słuchania. Ogólnie dałabym 3,5 ⭐️
Są takie historie, które mrożą krew w żyłach. Historie, na które szeroko otwiera się oczy, a puls przyśpiesza. Są takie historie, które zostają w pamięci na długo.
Zdecydowanie zaliczam ją do bardzo udanych, lecz przerażających, zraszonych mocną prawdą powieści. I z ręką na sercu, z bukietem białych tulipanów będę ją polecać. 🩸🌷
Bardzo wciągająca historia. Jednak ni to kryminał, ni to thriller. Wszystko wiadomo od początku. A, że przeczytałam książkę prawie na raz nie pogubiłam się w ogromnej ilości bohaterów. Co ciekawe nie podążamy za detektywem, czy policjantem, jak to zwykle bywa w tego typu książka. Cały czas czytamy o tym co działo się u mordercy, u jego ofiar, bądź "wspólników", momentami jest mowa o policjantce i dziennikarce, ale one są tylko dodatkiem do całości.
Katarzyna Bonda, autorka z którą nie miałam jeszcze styczności, kiedy odkryłam, iż napisała książkę inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami musiałam po nią sięgnąć. Adam Szulc mężczyzna przystojny, ujmujący, z manierami gentlemana, mało która kobieta potrafi mu się oprzeć, więc postanawia to wykorzystać. Manipuluje kobietami, kłamie im prosto w oczy, okrada, a wręcz one same oddają mu swój majątek, a kiedy nie są już potrzebne po prostu się ich pozbywa. Nowo poznane kobiety cieszą się jego adoracją i nawet sobie sprawy nie zdają, iż idą na randkę z diabłem. Ta książka była dla mnie wstrząsającą, zupełnie inaczej czyta się historię które są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Nie potrafiłam zrozumieć skąd w człowieku może się kryć tyle zła, ale też ciężko było mi spojrzeć na to jak można być tak naiwną kobietą i oddawać mężczyźnie wszystko co się ma, nie szukać nawet wsparcia najbliższych tylko bezgranicznie ufać psychopacie. Na szczęście po wielu latach na tą bestię czekała sprawiedliwość, zdradził go ktoś, po kim by się tego nie spodziewał. Po przeczytaniu książki zaczęłam zgłębiać tą historię i wielki szacunek dla Pani Katarzyna, wzięła się solidnie za tę powieść. Ta książka powinna być przestrogą dla kobiet, które za zainteresowanie mężczyzny są w stanie sprzedać swoją duszę. Polecam, warta przeczytania.
"Krew w piach" Katarzyny Bondy to powieść kryminalna oparta na prawdziwych wydarzeniach.
Adam Szulc — mężczyzna idealny, którego kochały wszystkie kobiety, lecz gdy któraś z nich odkrywała rysę na tym nieskazitelnym wizerunku, musiała przepłacić to życiem. Kim był "Krwawy tulipan"?
Coraz śmielej sięgam po powieści true crime, choć w dalszym ciągu budzą one sporo emocji i napawają mnie czystą zgrozą. Jednakże po obejrzeniu świetnego serialu "Morderczynie" - ekranizacji dokumentu kryminalnego "Polskie morderczynie" napisanego przez panią Kasię wespół z Bogusławem Lachem wiedziałam, że bez wahania sięgnę i po tę historię.
Poznajemy sposoby działania i manipulacji "Krwawego tulipana" oraz jak w końcu udało się go zdemaskować. Często zajmujące prominentne stanowiska oraz doświadczone życiowo kobiety, po spotkaniu czarującego Adama stawały się bardziej naiwne od dzieci. To szokujące jak bardzo czasem spragnione atencji bywamy, wystarczy kilka gładkich słówek, drobny upominek, zainteresowanie, a my odkładamy rozum na półkę. Zdecydowany, prosty i rzeczowy ton zdawał mi się suchą relacją, zabrakło mi głębszych emocji.
Zatoczyłam bardzo szeroki łuk od "Domu dobrego", przez Przełęcz Diatłowa, po "Piąte: nie zabijaj" o Mariuszu G. w niezdrowym cugu przesunięcia granicy dyskomfortu w reakcji na wystawienie się na przemoc skondensowaną w fabularyzowanej historii Smarzowskiego. Po raz pierwszy tym samym sięgnęłam po twórczość Bondy, choć nigdy nie została mi polecona. Nie zostałam fanką, lecz jest we mnie uznanie za próbę uchwycenia psychologii prawdziwego mordercy w jego codziennych mechanizmach. Adam Szulc wyszedł na osobę, która budziła odrazę i dyskomfort przez kartkę papieru, do stopnia kompletnego niezrozumienia wobec entuzjazmu jaki budził wśród opisanych kobiet. Istnieje jednak ogrom szansy, że bez wiedzy, iż jest czarnym charakterem, uwierzyłabym w autentyczność jego zaangażowania, hojności i szarmanckości wobec nowych ofiar. Najbardziej jednak podobał mi się wątek Ewy, młodej, samozwańczej dziennikarki śledczej, gdyż łączenie przez nią kropek i praca w kierunku postawienia zarzutów Adamowi wyciągały mnie z marazmu i beznadziejności w reakcji na kolejne jego manipulacje, wykorzystywania oraz nadurzycia.
Uwielbiam historie oparte na faktach, zarówno reportaże, jak i powieści zbeletryzowane. „Krew w piach” to najnowsza powieść kryminalna autorki, którą powstała na kanwie prawdziwych wydarzeń. Jako że jestem fanką kryminałów i true crime, nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki. Tym bardziej że o historii, o której wspomina autorka, słyszałam niewiele.
Był ucieleśnieniem piękna i spełnieniem marzeń niejednej kobiety. Miał hipnotyzujące oczy, ujmującą aparycję, wysoki, przystojny i zawsze dobrze ubrany. Jednym słowem posiadał wszystkie cechy, które przyciągają kobiety. Wiele kobiet nie mogło się oprzeć jego urokowi, każda chciała spędzić z nim życie, które przypominałoby bajkę. Kiedy Wanda Rudecka poznała Adama Szulca, nie szukała partnera życiowego, a wspólnika do prowadzenia biznesu. Szybko jednak uległa czułym słówkom i komplementom ze strony Adama i zamiast snuć plany biznesowe zaczęła planować ślub. Niestety, nie była jedyną kobietą w życiu Szulca, w tym samym czasie wspólne życie z Adamem planowało również pięć innych kobiet, z których niektóre zapłaciły za tę miłość życiem.
Katarzyna Bonda snuje swoją opowieść na kanwie prawdziwych wydarzeń. Już samo to sprawia, że odbiór historii będzie inny niż w przypadku fikcji literackiej. Autorka wykonała kawał solidnej i tytanicznej pracy. Odtworzyła przed nami wstrząsającą historię, w której zadbała o każdy nawet najdrobniejszy szczegół. Słowem pisanym maluje przed nami obraz bezwzględnego manipulatora, który wykorzystując urok osobisty, żerował na naiwności kobiet, a te nie potrafiły się mu oprzeć. Bez żadnych skrupułów przejmował majątek i nieruchomości, wciągając w to swoich bliskich znajomych. Dążąc do obranego sobie celu, gotów był popełnić nawet zbrodnię. „Krew w piach” to mocna i bardzo wstrząsająca lektura, która wciągnęła mnie od pierwszych stron i, pomimo iż fabuła toczy się niespiesznie, to kolejne wydarzenia wzbudziły we mnie całą gamę emocji, a historia trzymała w napięciu do samego końca. Katarzyna Bonda odtworzyła przed nami historię z życia wziętą, historię, która dla wielu kobiet powinna być przestrogą. Polecam.
To była moja pierwsza książka Bondy po jaką kiedykolwiek sięgnęłam i kurczę, ona naprawdę była dobra. Choć ciężko mówić tak o książce, która opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Sięgnęłam po nią, bo prawdziwa historia wydarzyła się w moim rodzinnym mieście i jestem przerażona tym, co się wydarzyło. Wiadomo, że w książce zostało wprowadzonych trochę zmian, o czym zresztą sama autorka wspomina na samym końcu, ale jednak… Ciężko mi uwierzyć, że facet mógł omamić tyle kobiet 😥 Przez co też ciężko te książkę oceniać, wiedząc że za tą historią stoją prawdziwi ludzie, ofiary ich rodzina i przyjaciele.. Przykre to bardzo i ciężko poukładać to sobie w głowie.. Odniosę się więc tylko do stylu pisarskiego, ponieważ samej historii absolutnie nie będę oceniać, to byłoby nie na miejscu. A pisarsko było naprawdę dobrze, gładko się czytało i choć wiadomości pisane przez Adama S i sama składnia jego wypowiedzi była okropna, to rozumiem, że jest to sposób wykreowania tej postaci i pokazania jego pierwowzoru. Na pewno sięgnę po jeszcze jakieś książki Bondy.