Miłość, która rozkwita wbrew przeciwnościom losu, staje się jedynym światłem w burzliwym, mafijnym życiu.
23-letnia Valentina postanawia uciec z domu okrutnego ojca i powraca do miasteczka, w którym spędziła dzieciństwo. Przypadkiem poznaje staruszka i otrzymuje od niego ofertę pracy. Dziewczyna zgadza się na tę propozycję, nie wiedząc, że starszy pan ma aroganckiego wnuka, Lorenza, który nie będzie zadowolony z faktu, iż ktoś obcy zamieszka w domu jego dziadka. Mimo początkowego nieprzychylnego nastawienia mężczyzny między tą dwójką rozwija się uczucie. Czy Valentina i Lorenzo będą w stanie stworzyć trwały związek i równocześnie ochronić siebie i swoich bliskich przed niebezpieczeństwem, które na nich czyha?
K.E. December to autorka z Wrocławia, która zadebiutowała bestsellerową serią mafijną. Na co dzień kochająca żona i matka. Miłośniczka włoskiej kuchni i filmów Marvela. Marzycielka, ale również realistka, której motto brzmi „Jedyny łatwy dzień był wczoraj” Pisze głównie romanse, ponieważ w temacie miłości czuje się najlepiej.
Moja prawda to książka dość krótka (250 stron dość dużą czcionką), napisana przez dwie autorki. Jest to moja pierwsza przeczytana książka wydana przez wydawnictwo waspos i napisana przez te autorki, wobec czego nie wiedziałam czego się spodziewać i tym samym nie miałam z góry żadnych oczekiwań. Niemniej jednak, ostatecznie książka nie do końca przypadła mi do gustu.
Jest to romans mafijny, opowiadający o młodej Valentinie, która wyprowadza się od ojca i podejmuje pracę jako „dziewczyna do towarzystwa” starszego schorowanego mężczyzny, którego rodzina należy do mafii. Dziewczyna zakochuje się z czasem we wnuku mężczyzny - Lorenzo. Nie uważam tego za spojler, gdyż tego samego dowiecie się z opisu książki na jej odwrocie 😅 I z tym zakochaniem mam pierwszy problem. Po przeczytaniu całej książki nie jestem w stanie wam powiedzieć dlaczego oni się w sobie zakochali i na czym bazuje ich relacja. Dosłownie wyglądało to tak, że Lorenzo dręczył dziewczynę odkąd ją poznał, poniżał ją i wyzywał na każdym kroku. Ona go przez to nie znosiła, aż pewnego razu znaleźli się razem w basenie, wytworzyła się jakaś intymna scena między nimi i od tego momentu Valentina stwierdziła, że go pragnie, on ją pociąga i tylko myślała o nim w aspekcie seksualnym. Przez całą książkę mieli chyba jedną lub dwie głębsze rozmowy, ale były to bardzo krótkie rozmowy. Dosłownie nie było między nimi żadnych szczególnych momentów, które mogłyby sprawić, że się w sobie zakochają. Po prostu zaczęli siebie nawzajem pragnąć i kiedy tylko mogli uprawiali s*ks (nie wiem czy Instagram blokuje takie słowa czy nie 😅)
Sama Valentina ogólnie jest dla mnie źle napisaną postacią, prawdopodobnie najgorzej ze wszystkich występujących tam postaci. Dziewczyna non stop sama sobie przeczy i dosłownie zmienia zdanie co chwilę. Nie myśli racjonalnie, na co dowód już dostaliśmy na pierwszych stronach książki, kiedy zdecydowała się, że zamieszka w domu obcego faceta bez dowiedzenia się o kim czegokolwiek.
Książka nie jest całkowicie taka zła. Bardzo szanuję autorki za to jak postarały się z robieniem researchu na temat włoskich potraw i było to fajne, że w książce znalazły się przypisy tłumaczące co to za dania i w jakich okolicznościach się je spożywa. To było dla mnie bardzo na plus! 😊
Ogólnie w książce było kilka zwrotów akcji, które naprawdę mnie zaskoczyły. Myślę, że sama historia i zawarte w niej wydarzenia nie były źle rozplanowane. Było dużo akcji w tej książce. Moim zdaniem jednak, brakuje trochę więcej opisów, rozważań głównej bohaterki, opisów sytuacji. Zazwyczaj wszyscy narzekają na długie opisy w książkach, a w przypadku tej ja mam odwrotnie. Wszystko działo się moim zdaniem za szybko i było za słabo wytłumaczone.
Lubię postacie dziadka, Luigiego i sąsiadki. Ciekawe były sceny urodzin dziadka, degustacji wina czy wyjścia do klubu. Jednym zdaniem, ta książka podobała mi się bardziej od strony nieromantycznej niż od tej romantycznej. Zakończenie było dla mnie również problematyczne, gdyż było ciekawe, jednakże znów nie zrozumiale i za mało rozbudowane.
„Moja prawda” to nie jest tylko kolejny zwykły romans mafijny. Dzięki wątkom takim jak opieka nad starszą osobą i powrót do rodzinnego domu z dzieciństwa zyskuje pewnego rodzaju powiew świeżości w kategorii dark romance. Początkowo jeden z bohaterów (nie będę zdradzać kto konkretnie, bo książka jest krótka, więc w zasadzie wszystko byłoby spoilerem) bardzo mnie denerwuje robiąc głównej bohaterce huśtawkę emocjonalną, jednak wraz z rozwojem akcji, coraz bardziej wkręciłam się w tę historię i nie mogłam się od niej oderwać. Pojawia się też pewien plot twist, a w zasadzie to nawet dwa, które mnie zszokowały, takiego obrotu spraw się nie spodziewałam 😱. Jednocześnie wątki poboczne, tak jak uczestniczący w nich bohaterowie są super opisane i rozbudowane w baaaardzo ciekawy sposób. Dzięki temu cała historia jest wielowymiarowa i naprawę wciągająca. Serdecznie Wam polecam tę książkę, tylko pamiętajcie, że zawiera spicy sceny 18+.