Q: Jaki istoty w fantastyce lubicie najbardziej?
U mnie chyba na pierwszym miejscu będą na zawsze widnieć smoki i syreny. Mają w sobie ten mistyczny i niezwykły urok (no i jestem od dziecka fanką pierwszej części filmu Ostatni Smok oraz Sindbada, więc wszystko mówi samo przez siebie♥️).
Jednakże elfy również od zawsze były bliskie mojego sercu, dlatego też, gdy usłyszałam, że @wydawnictwojaguar planuje wydać powieść graficzną z tym motywem od Holly Black, postanowiłam sięgnąć po tę pozycję.
Jednakże niestety nie zaiskrzyło pomiędzy nami. I tak zaraz usłyszę główny argument — no bo narzekasz na Okrutnego księcia, to oczywiste, że będziesz nastawiona negatywnie.
Tylko w tym cały problem — chciałam dać szansę autorce i historiom, które napisała, bo to, że jedna książka mi się nie spodobała jakoś wybitnie, nie znaczy, że z każdą tak będzie, zważywszy, że nie należy do uniwersum Okrutnego księcia.
Matka Rue zawsze była trochę inna. Znała mowę roślin, często sprawiała wrażenie bycia gdzieś poza czasem, doskonale czuła się na łonie natury i… często pozbywała się ubrań, by nie krępowały jej ruchów. Rue podskórnie czuje, że jej mama różni się od typowych rodziców, aż pewnego dnia, gdy kobieta znika, jej córka zaczyna widzieć dziwne rzeczy – w kawiarni spoglądają na nią istoty nie z tego świata, a skrzydlata dziewczyna jak gdyby nigdy nic przechadza się po korytarzu szkoły średniej! Do Rue powoli zaczyna docierać, że ona także jest inna, zupełnie jak jej mama… W tym samym czasie ojciec dziewczyny zostaje aresztowany pod zarzutem morderstwa!
Jeśli chodzi o kreskę komiksu, jest bardzo specyficzny, mroczny i klimatyczny. Jednakże fabuła, która zostaje tu opowiedziana, niestety nie porwała mnie. Od początku wiadomo, że dziewczyna nie jest stuprocentową śmiertelniczką, a historia wydaje się płytka i prostolinijna. Nasza bohaterka wydaje się trochę za bardzo nijaka, którą niby obchodzi, co się dzieje z jej matką, ale nie szuka jej i nic nie robi, bo uważa, że kiedyś wróci. Dodatkowo bardzo szybko nauczyła się używać swoich umiejętności, choć nigdy ich nie używała, co w sumie jest dla mnie wręcz nielogiczne.
choć końcówka historii była o wiele bardziej intrygująca, to jednak nie wiem, czy będę kontynuować swoją przygodę z tą serią. Mam bardzo mieszane uczucia, choć czytałam tę pozycję w styczniu.
Możliwe, że do tego czasu trochę zmienię zdanie i będę bardziej zainteresowana, by poznać ciąg dalszy losów Rue.
Jednakże to nie zmienia faktu, że moja ocena pierwszego tomu to 3/5 🌟