Z twórczością Tadeusza Micińskiego, podobnie pewnie jak większość z nas, zetknąłem się pierwszy raz w liceum. Jego pisarstwo łączyło w sobie wiele elementów, charakterystycznych dla modernizmu i okresu Młodej Polski w tym Ars gratia artis, sentencji podłóg której sztuka musi być wolna, od nacisków politycznych i innych nakładanych na nią norm i ma spełniać tylko estetyczne funkcję. I tak jest w przypadku MIcińskiego. Uwielbiany za życia, ale i często nierozumiany,, także po latrach fascynuję czytelników i krytykow literatury, a jego dorobek twórczy ciągle wymyka się prostym interpretacjom i sprawia trudności w zrozumieniu go. Nie jest jednak aż tak źle i co nieco możemy ogarnąć naszymi XXI-wiecznymi głowami. Niedokonany, którego podtytuł to Kuszenie Chrystusa Pana na pustyni to poemat prozą, w którym autor podejmuje ważne dla siebie zagadnienia lucyferyzmu i jest tak naprawdę monologiem Szatana przed Jezusem. Miciński często brał motyw strąconego z niebios anioła w swojej twórczości. Było to zgodne z filozofią jaką wyznawał, bo za średniowiecznymi gnostykami twierdził bowiem, że świat ziemski stworzył nie Bóg, lecz Szatan mający na celu kreację karykatury Nieba. Wyłapując liczne analogie literackich biografii–wyrażał również pogląd, iż Chrystus, Lucyfer i Feniks to trzy imiona tej samej istoty. Jego dzieło w tym Niedokonany stało się legendą i było nie raz przytaczane przez innych twórców, jak na przykład wokalisty polskiego zespołu Kat, bo mimo że to jest l’art pour l’art to czasem pada na właściwy umysł i wydaje niesamowity plon. Ja czytając ten poemat rzeczywiście miałem wrażenie, że obcuję ze sztuką przez duże S i że zachęcony tym tekstem będę wracał do Micińskiego, bo jego twórczość wydała mi się nad wyraz interesująca, warta poznania i bliska, w sposób o jaki bym siebie nie podejrzewał. Warto przeczytać Niedokonanego, do czego Was szczególnie zachęcam. Mocna polecajka!!!