Osiemnastoletnia anielica Narida zostaje oskarżona o morderstwo, a następnie upada strącona z Nieba. Okaleczona i odarta z anielskości trafia na Ziemię.
Po dziewięciu latach spokojnego życia, gdy już pogodziła się z odtrąceniem, odkrywa w sobie dawne, unikatowe moce. Jej tatuaż przedstawiający pysk wilka potrafi się materializować, by bestia stawała w jej obronie.
Narida postanawia poznać prawdę. Razem z przyjacielem Rimonem i jego demonicznym bratem spróbuje rozwiązać zagadkę tajemniczego zabójstwa, przez które ją wygnano.
✨☁️ Piekielne Niebo to przepyszne fantasy, które wpadło w moje łapki dzięki uprzejmości autorki oraz booktouru, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Jeszcze raz serdecznie dziękuję wszystkim dziewczynom! Było przepysznie, w trakcie lektury móc czytać wasze komentarze i spostrzeżenia. Mam wrażenie, że dzięki temu moja miłość do tej książki podskoczyła o kilka dodatkowych oczek. Ale teraz pora, aby opowiedzieć wam o tym, czy warto złapać za dzieło Karoliny. ㅤ ✨☁️ Narida to całkiem młoda anielica, która w skutek pewnego ciasno utkanego spisku zostaje oskarżona o morderstwo. Jakby tego było mało, niesłuszne oskarżenia względem dziewczyny sprawiają, że ta zostaje strącona na Ziemię i ograbiona ze swojej niezwykłej anielskości. Na całe szczęście dziewczyna nie zamierza chować głowy w piasek – wręcz przeciwnie. Bohaterka, po upływie kilku bolesnych lat, godzi się ze swoim odtrąceniem i wiecie co? Odkrywa w sobie pradawne moce, o istnieniu których nie będziecie jej podejrzewać! A jakby tego było mało, okazuje się, że tatuaż wilka, który zdobi ciało byłej anielicy, potrafi przybrać całkiem namacalną formę...
✨☁️ To dlatego Narida podejmuje dawno porzuconą rękawicę. Decyduje się zawalczyć o odkrycie prawdy, a co najważniejsze… odkryć, kto naprawdę zabił i kto doprowadził do tego, że znalazła się w miejscu, w którym jest. ㅤ ✨☁️ AAAAA! JAK JA SIĘ DOBRZE BAWIŁAM, KOCHANI! Totalnie przepadłam dla tej książki. Piekielne Niebo to idealny dowód fantasy w starym, dobrym stylu. Jest nieco mrocznie, nieco zadziornie, ale co najważniejsze… Z POMYSŁEM! Doskonale widać, że autorka spędziła wiele czasu, aby utkać tak dobrze zakręconą zagadkę. ㅤ ✨☁️ Styl jest świetny. Nieco przypomina mi pierwsze książki pani Anety Jadowskiej. Jest ironicznie i mrocznie, kiedy sytuacja tego wymaga, ale również miejscami bardzo emocjonalnie, kiedy trzeba. To sprawia, że przez książkę naprawdę dobrze się płynie. Jeżeli tylko uda się wam gdzieś złapać tę książkę – nie puszczajcie jej ze swoich łapek! Ręczę za to, że nie pożałujecie.
Ja zawsze mówiłam i pisałam: nie czytam fantasy. Dostaję książkę fantasy. Przepadam! To było FANTASTYCZNE🔥 Wow wow wow!!!❤️🔥 . Mamy niebo i anioły, piekło i demony, różne światy z różnymi nieziemskimi postaciami jak gnomy czy elfy🔥 Nie sądziłam, że można, aż tak przepaść w wyimaginowanym świecie🙃 . Narikda- upadły anioł. Postać genialna! Wyszczekana, ostra, waleczna, niczego się nie bojąca. Rzucała świetnymi sarkastycznymi uwagami i żartami. Nie potrafiąca utrzymać języka za zębami. Niejednokrotnie sama parsknelam śmiechem. Uwielbiam tę postać🔥 Ma przyjaciół- demony, które równie fantastycznie były wykreowane. Jedyny mały minus, nie do końca wyczułam rzekome napięcie między Naridą, a Kaimem. Nie czułam tego. Zdecydowanie czułam jej przyjaźń z Rimonem i Marmem, niż pociąg do Kaima. . Jak kończyłam książkę, liczyłam na to, że skończy się tak, że będę błagać o drugi tom. Jednak książka ma pełne zamknięcie. . A wiecie, że to debiut? Wow🤯🔥 . Jeśli mówicie, że nie czytacie fantasy to spróbujcie z tą książką 🔥 coś fantastycznego 🖤
Piekielne niebo to debiut literacki Karoliny Ligockiej, który został opatrzony hipnotyzującą okładką i wydany przez Wydawnictwo Mięta.
Ta książka ma anioły, demony, wilka, magię i tajemnicze księgi czarów. To wszystko okraszone jest sprawą kryminalną, Rzymem oraz podważaniem grzeczności niebiańskich istot. Taka kombinacja sprawia, że gdy usłyszałam o książce, byłam pewna, że podejdzie idealnie pod moje gusta. Rzeczywistość jednak bywa przewrotna.
Nie mogę zaprzeczyć, że fabuła była ciekawa i miała olbrzymi potencjał. Dawała również ogromne pole do popisu dla autorki, która mogła popuścić wodze wyobraźni. I widać, że to zrobiła i podejrzewam, że świetnie się przy tym bawiła, bo niektóre pomysły wyszły naprawdę świetnie.
Jednak fabuła to nie wszystko. Niestety, nie polubiłam żadnego bohatera. Każdy z nich wydawał mi się pusty i jednopoziomowy. Na dodatek w chwili wprowadzenia ich do tekstu razem z postacią czytelnik dostawał ich życiorys rozpisany w jednym lub dwóch akapitach, co było trochę męczące. Do tego miałam trudności w uwierzenie w relacje między bohaterami - w wielu momentach wydawały mi się sztuczne, wymuszone lub popędzane. W szczególności relacja romantyczna, która wykwitła w zasadzie znikąd.
Tekst zalewa czytelnika informacjami i zaczyna to robić bardzo szybko. Gdy pojawiało się coś nowego, jakiś element świata, towarzyszył mu długi opis, w którym dana rzecz została przedstawiona od A do Z. Było to lekko nużące, zwłaszcza że później część z tych rzeczy miała mało znaczenia fabularnego.
Podobna sytuacja miała miejsce przy charakterze bohaterów czy relacjach. Bardzo często zamiast ukazać pewne cechy w tekście poprzez zachowania, zostało wszystko podane niemal na tacy. Na przykład podam rzekomo cięty język głównej bohaterki - o jego istnieniu narracja przypomina co chwila, ale w dialogu poczułam go może raz.
Sporo moich zastrzeżeń, które mam do książki, dotyczy stylu autorki. Jakby nie patrzeć, on oraz język potrafią diametralnie zmienić podejście do tekstu, przynajmniej dla mnie. Przy lekturze Piekielnego nieba towarzyszył mi chaos. Zdania, często krótkie, wydawały mi się nierzadko oderwane od akapitów, przez co przypominały raczej wymienianie czynności niż płynną całość akcji. Trudno mi było przez to się "wbić" w tempo akcji oraz zaangażować w fabułę.
Fabuła pod koniec również przeżyła kilka wzlotów oraz upadków. I o ile była ciekawa sama w sobie i po 300 stronach człowiek, bądź co bądź, czuje pewną ciekawość na temat tego, jak to wszystko się potoczy, tak czułam pewne rozczarowanie i niedosyt. Końcówka zadziała się za szybko - co było zaskoczeniem przy rozległym, nieco nalanym rozwinięciu akcji. Do tego mam wrażenie, że poszła nieco fartem. Narida po prostu co chwila odkrywała w sobie magię, którą okazywała się być im nagle przydatna czy potrzebna. Raz czy dwa takie zagranie można przepchnąć, jednak oparcie na tym konkluzji jest dość wyczerpujące i żmudne w lekturze.
Poza tym napotkałam na kilka dziwnych błędów fabularnych, które sprawiły, że książka wydała mi się niedopracowana. Raz narracja zaspoilerowała mały zwrot akcji, zdradzając tożsamość jednego z bohaterów, zanim ta informacja pojawiła się w tekście. Innym razem Narida nagle sobie przypomniała, że to, co dopiero co wprowadziło ją w stan głębokiego szoku, tak naprawdę miała w szkole i się o tym uczyła. Do tego opis książki stanowi ciekawy wybór. Tak naprawdę opisuję sytuację z książki po co najmniej stu stronach i, moim zdaniem, zdradza trochę za dużo.
Jak można się domyślić, Piekielne niebo to nie jest pozycja, która mi się spodobała. Co dziwne, bo naprawdę miała w sobie wszystko, co lubię w fantastyce. I naprawdę wysłuchałam z głowy wszystkie negatywne myśli, by dawać jej coraz to nowszą szansę, ale prawda jest taka, że to po prostu nie była pozycja dla mnie.
W ostatnim czasie mój czytelniczy stosik został zdominowany przez książki z aniołami w rolach głównych. “Piekielne niebo” dołączyło do tego grona wraz ze swoją kuszącą wzrok okładką i intrygującym opisem. Anioły i demony? Oczywiście jestem na tak. Przynajmniej częściowo.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwo_mieta]
Pomysł na główną bohaterkę i jej wilczego towarzysza jest zdecydowanie na plus. To coś nowego wśród dotychczas kreowanych książkowych postaci z anielskimi skrzydłami. Demoniczni znajomi Naridy stanowią tę nieco mroczniejszą stronę książki, ale wbrew pozorom, w moim odczuciu, nie sprawiali wrażenia groźnych. No i trochę trudno mi było przywyknąć do myśli, że aniołowie i demony podjęli się współpracy bez większego mrugnięcia okiem – może nie licząc Marmo i jego nerwowego tiku.
W tej historii dużą rolę pełni siła przyjaźni oraz motyw znalezionej rodziny. Co ciekawe, od momentu zakończenia prologu bohaterka nie ma w swoim bliskim otoczeniu żadnej kobiety. Gdy już jakaś się pojawia, do akcji szybko wkracza niechęć (lub wrogość). Narida jest więc przykładem na to, że przyjaźń damsko-męska istnieje – a na pewno na to, że istnieje ona w książkach 🙈
Akcja powieści toczy się w Rzymie, a choć czytelnik nie jest zabierany na wycieczkę “miastoznawczą”, to również jest to coś innego niż we wszystkich książkach, osadzonych choćby w Stanach, do jakich zostaliśmy przyzwyczajeni. Dodanie do tego rozwiązywania zagadkowych m○rder$tw, kilku ciekawie wykreowanych postaci pobocznych oraz poszukiwania istotnego, zaginionego przedmiotu sprawia, że fabuła, choć zamknięta w krótkim okresie, nabiera barw. Może mogłaby zostać nieco rozciągnięta w czasie, ale z drugiej strony istniałaby wtedy szansa, że zrobiłoby się sztucznie.
A teraz pozwólcie, że trochę się rozpiszę, bo nadszedł czas na coś, na co część mojej duszy nie mogłaby nie zwrócić uwagi: wątek romantyczny. W tej książce również znalazło się dla niego miejsce, ale prawdę mówiąc, sądzę, że obroniłaby się ona bez niego. Nie wiem, czy wręcz nie odebrałabym jej lepiej, gdyby w ogóle się w niej nie pojawił. Fakt, że akcja trwa bardzo krótko, może około tygodnia – nie licząc prologu dotyczącego przeszłości – o ile nie miał zbyt negatywnego wpływu na aspekt poszukiwawczo-przygodowo-waleczny, niestety nie przysłużył się romansowi. Przez ten brak czasowego rozwinięcia, zabrakło mi też napięcia między bohaterami. Poza tym czułam, że wątek ten jest bardzo przyspieszony, a do tego wprowadził niepotrzebne – w moim odczuciu – zamieszanie, które nie zostało wyjaśnione. Z jednej strony stworzyło to tajemniczość i pewien rodzaj otwartego zakończenia, a z drugiej wywołało dozę frustracji, spowodowaną brakiem odpowiedzi na nurtujące pytania i zachowaniem głównej bohaterki wobec wyjaśnienia tej właśnie kwestii.
Nie jestem pewna, dla jakiej grupy wiekowej ta książka będzie odpowiednia. Jest zdecydowanie zbyt ostra jak na książkę YA. Mam też wrażenie, że może być trochę zbyt prosta dla niektórych dorosłych czytelników – choć sami bohaterowie są już dorosłymi osobami. Nie twierdzę jednak, że nie przypadnie im do gustu; ma swoje plusy i można miło spędzić z nią czas.
Narida, dotychczas żyjąca jako szkoląca się anielica, nagle (z dnia na dzień) zostaje niesłusznie oskarżona o zabójstwo współpracownika swojej matki (wysoko postawionej figury w rangach anielskich). Po błyskawicznym i niesprawiedliwym procesie, odarto ją z anielskości (mocy, nierozwiniętych skrzydeł), stracono i wygnano na Ziemię. Okaleczona, bez rodziny i przyjaciół, znajduje swoje miejsce w nowej rzeczywistości i spotykamy ją po dziesięciu latach spokojnego życia, pogodzoną (mniej więcej) z losem. Tajemnicza sprawa najnowszego morderstwa demona, nowo budzące się moce Naridy porywają bohaterkę w wir akcji i mnóstwo kłopotów. Czy uda jej się pomóc demonom? Co ze wszystkim ma wspólnego Niebo? Czy Narida odzyska anielskość i swoje dawne moce, a może odnajdzie zupełnie nową siebie?
Z ogromnych plusów: wspaniale przedstawiony motyw found family. Doskonale ukazane odnalezienie się w gromadzie pozornie różnych osób, które mogą dać ciepło domowe i ogromne wsparcie. W tak demonizowanym przez anioły ludzkim świecie, upadła największe wsparcie otrzymała od bezinteresownego człowieka, co jest naprawdę czarujące.
Narida jest świetnie ukazana jako bohaterka pokonująca przeciwności losu. Uparta, bezczelna i z niewyparzonym językiem, idealnie wpasowuje się w rzeczywistość, w której przyszło jej żyć.
Gdybym miała podsumować te książkę jednym zdaniem, byłoby to ,,szaleńcza jazda bez trzymanki”. Powieść stoi zawrotną akcją i jest przeładowana nagłymi jej zwrotami. Do tego jednak stopnia, że na dłuższą metę tempo jest nieco męczące. Akcja, która się wywiązuje i kłopoty, które bohaterowie napotykają, często są błyskawicznie rozwiązywane, a i te rozwiązania dotychczas nieznane, często nagle pojawiają się bez pokrycia ze znajomością świata. Rozdziały w książce niestety są dość długie (30-40 str), co dodatkowo wydłuża uczucie zmęczenia lekturą.
Wszystko to niestety nieco odziera nas z rozwoju interakcji między nowo pojawiającymi się bohaterami.
Nie mniej jednak jak najbardziej polecam zapoznać się z tą historią. Książka daje vibe fantastyki z lat dwutysięcznych i jestem tym całkowicie urzeczona :)
Recenzja powstała we współpracy reklamowej z wydawnictwem.
Po dłuższym zastanowieniu odnośnie do "Piekielnego nieba", jak i do kolejnego tomu, który również mam za sobą, bez trudu przyznam, że najbardziej podoba mi się wyciąganie wniosków przez autorkę. Jest to dla mnie (jako czytelnika i recenzenta) istotna kwestia, bowiem oznacza to, że pisarka podświadomie wyraża chęć rozwoju, serwowania swoim odbiorcom coraz lepszych treści i dopracowanych wątków. Choć na pierwszy rzut oka, opisywany tu debiut Karoliny Ligockiej ma wiele plusów i minusów, o których czuję się zobowiązana napisać, to warto zauważyć bardzo pozytywny odbiór wśród czytelników. Bez względu na to, czy lubicie początkujących pisarzy fantastyki, czy dostrzegacie drobne grzeszki w ich tekstach i czy liczy się dla was mocno jakość dostarczanej rozrywki, trzeba pochylić czoła wobec ogólnej oceny na lubimyczytać i ogólnego zadowolenia z historii bohaterów. A w kolejnej odsłonie całość prezentuje się jeszcze lepiej, jednak wrócę do tego w kolejnej recenzji.
Bardzo zdziwił mnie fakt, że ta książka jest taka gruba! Jako że nie mam w zwyczaju bardzo mocno wczytywać się w opisy książek, które mnie interesują, a i nie mam głowy przed faktycznym rozpoczęciem lektury do szczegółów, bardzo zdziwiła mnie ilość stron- około 450. Okładka i ogólne wykonanie przez Wydawnictwo Mięta, również są przyjemnym zaskoczeniem, bowiem nawet mój (mało zainteresowany moimi książkami) partner, stwierdził, że prezentuje się bardzo estetycznie. Wewnątrz okładki zobaczymy nawiązujące do historii pióra, na samej okładce kobietę, która wygląda jak nasza główna bohaterka, a z tyłu ujrzymy wilka i anielskie skrzydła, których obecność wyjaśni się w trakcie lektury. Oprócz tego każdy rozdział ma nad jego numerem postać wilka, który posiada co najmniej jedno skrzydło. Książka z pewnością będzie się dobrze prezentować na półce, jednocześnie zwracając na siebie subtelnie uwagę.
Tak jak wspomniałam wcześniej, "Piekielne niebo" jest debiutem autorskim Karoliny Ligockiej, z gatunku fantastyki, który został bardzo dobrze odebrany przez czytelników. To mocno wyróżniająca się kwestia, z czym nie spotykam się zbyt często, podczas czytania debiutów, ze względu na ich (często) niewielki rozgłos i drobne niedopracowania w tekście, które akurat debiutantom można wybaczyć. Jest to urban fantasy, choć (ze względu na formę), skłaniałabym się jeszcze ku young adult fantasy, które osobiście bardzo lubię. Nie można tu mówić o skopiowanym motywie przewodnim, choć z pewnością część z was spotkała się już z poszczególnymi elementami, które zostały przedstawione w tej książce. Natomiast jeżeli mowa o rozwiązaniach fabularnych, to nie zostały skopiowane z innych tytułów, choć w wielu momentach ujęto je nieco trywialnie, lub z ewentualnie krótkim i często niewyjaśniającym do końca opisem. Nie czyni to oczywiście z tej powieści książki wtórnej, zwłaszcza że mnóstwo schematów zostało nieco inaczej ugryzionych, niż można było się początkowo spodziewać. A odbiorcy lubią być zaskakiwani w ten sposób.
Miejscem akcji głównej części opowieści, jest współczesny Rzym. "Wieczne miasto" nie jest zbyt często wspominane (bardzo brakowało mi wykorzystania lokalizacji i próby oddania klimatu tego miejsca), także przypuszczam, że w ogóle nie zauważyłabym, gdyby akcja nagle zaczęła się dziać w zupełnie innej części globu. Na pochwałę zasługują natomiast opis i wizja piekła, w którym, choć bohaterowie nie zagoszczą zbyt długo, to gwarantuję wam, że to miejsce wywrze na was największe wrażenie, spośród wszystkich przedstawionych w książce. Samo niebo sprawia wrażenie miałkiego i takiego mało interesującego, przez co nie wywarło we mnie większej ekscytacji.
"Piekielne niebo" mocno traci na tym, że praktycznie cała historia jest opowiadana z minuty na minutę, przez co można odnieść wrażenie, że Narida i jej towarzysze nie mają nawet chwili na to, by zaczerpnąć tchu, a sama akcja dzieje się zwyczajnie zbyt szybko. Przerwy są zdrowe, zarówno dla czytelników, jak i bohaterów ;) Dzięki temu zabiegowi (który nie jest korzystny moim zdaniem), w tej części zawarto tyle scen, szczegółów i postaci, że spokojnie można byłoby to rozbić na dwa tomy, dodając adekwatne opisy i nieco zwalniając tempo. Inną kwestią jest logika, choć przypuszczam, że na etapie tworzenia tej opowieści, doszło do zwykłego przeoczenia, tudzież drobnej zmiany koncepcji, co nie zostało wyłapane na etapie korekty i redakcji. Przykładem będzie proces głównej bohaterki (pierwszy rozdział, scena opisana z tyłu książki), gdzie jej wersja wydarzeń nie zostaje poddana żadnej weryfikacji, co jest jak najbardziej wykonalne, bowiem dzieje się to w późniejszych rozdziałach. Innym przykładem będzie dialog, gdzie bohaterowie twierdzą, że ponoć "pisklęta" nie przeżywają upadku (jako fakt), choć demony będą szukać upadłego anioła. Jeżeli tak jak ja, mocno przykuwacie uwagę do takich kwestii, to również zwrócicie na to uwagę. Znalazł się też niedokończony wątek, w postaci tatuażu i całkowitego porzucenia tematu. Choć rozumiem, dlaczego tak się stało, to zabrakło mi takiej przysłowiowej kropki, żeby czepialscy tacy jak ja, nie mogli na tę kwestię narzekać.
Nie zrozumcie mnie źle, bowiem naprawdę wciągnęłam się w tę historię. A patrząc na ilość pozytywnych głosów w Internecie i ich treść, bez problemu znajdziemy przeważające tam dobre opinie, nad negatywnymi, co nie dziwi mnie jakoś specjalnie. Historia Naridy wzbudza mnóstwo emocji, tempo jest zabójcze, a sama powieść porywa czytelnika już od pierwszych stron. Istotną kwestią są jednak braki warsztatowe, które są mocno widoczne w pierwszym tomie, lecz giną śmiercią naturalną w drugim. Zwrotów akcji jest multum, nie ma mowy o nudzie, romans tez będzie mieć miejsce (choć będzie nagły i niezobrazowany tak, żebym się do niego przekonała), co również przyciągnie zwolenników takich rozwiązań. Karolina Ligocka, tworząc tę historię, zagwarantowała sobie ogromne pole do popisu, co śmiało wykorzystała poprzez zaprezentowanie czytelnikom mnóstwa informacji, danych i zasad, które nie zawsze były mocno przemyślane. Wynikiem tego będzie, chociażby to, że nie wszystkie dialogi odniosą oczekiwany skutek, stając się czasem wręcz nienaturalne.
Chcąc ruszyć temat postaci, nie można zapomnieć o ich imionach, które stanowią ogromny plus dla tej powieści. Są oryginalne i nietypowe, dzięki czemu mocno podnoszą renomę książki. W końcu ile można czytać o bohaterach, którzy w kółko noszą te same imiona? Drugą istotną kwestią jest "szara moralność", która dość często występuje pośród bohaterów "Piekielnego nieba", co zawsze podkręca akcję i jakość owych postaci. Kolejnym plusem będą Marmo i Fabio- ale w związku z tym musicie przeczytać książkę, żeby lepiej ich poznać. Do minusów zaliczyłabym niestety kilka cech głównej bohaterki, co mocno działa na jej niekorzyść, bowiem Narida jest okropnie męcząca. Na dłuższą metę jej brak ogłady, pochopne działania, niepohamowana potrzeba słownego wtrącania się we wszystko, zwyczajnie nie działa. W dodatku jej cały wachlarz zalet, mocy i predyspozycji ich rozwoju, może mocno sugerować tak zwaną "Mary Sue", czyli wyidealizowaną postać literacką. Jeżeli macie więcej niż 30 lat i pamiętacie blogi na onecie, to dobrze znacie to zjawisko. I choć Narida posiada wszystkie elementy, żeby stać się ulubienicą czytelników, czyli traumatyczną przeszłość, ogromny potencjał, otaczanie się świetnymi facetami i szansę na dalszy rozwój, to niestety, ale w tej części serii niezbyt ją polubiłam. W ogólnym rozrachunku źle wypada również Zerika. Choć została wykreowana na potężną, przebiegłą i genialną w swoim jestestwie, to niestety w rzeczywistości stanowi przeogromnie zmarnowany potencjał. W niektórych scenach mocno kojarzyła mi się z zespołem R, z serii Pokemon, a przypuszczam, że nie taki był zamysł. Po głębszym zastanowieniu się trzeba zwrócić uwagę na brak innych istotnych postaci kobiecych. Nie przypominam sobie, żebym spotkała się z czymś takim w niedawno czytanych książkach, Ostatnią rzeczą jest to, że o pozostałych bohaterach wiadomo bardzo niewiele. Czytelnik ma całą książkę, żeby się z nimi zapoznać i polubić, ale odnoszę wrażenie, że niespecjalnie mnóstwo spraw zostało przemyślanych.
Książka ma bardzo długie rozdziały, co ułatwiło mi kontrolowanie czasu czytania, gdy przykładowo jechałam do pracy, czy kładłam się spać. Sam tekst jest nieskomplikowany i szybko się go przyswaja. Autorka stworzyła bardzo ciekawą historię, która bez problemu zainteresuje czytelnika, zachęcając go tym samym do sięgnięcia po kolejną część. Mamy tu do czynienia z narratorem trzecioosobowym, co w połączeniu z pomysłem i chęcią podzielenia się nim z innymi, tworzy przyjemną opowieść. Wszystko toczy się chronologicznie, a kilka wspomnień, które się pojawią, pomogą odbiorcom lepiej zrozumieć treść i emocje, które próbuje przekazać autorka. Gdybym miała wskazać docelową grupę wiekową, która najlepiej odnajdzie się w tej historii, to zdecydowałabym się na młodych dorosłych i tych, którzy lubią powieści YA.
Książka osiągnęła mnóstwo pozytywnych opinii, a autorka wzięła sobie do serca rady czytelników, dzięki czemu większości z powyższych błędów nie uświadczymy w kontynuacji historii Naridy. Choć ta recenzja na pierwszy rzut oka może wydawać się negatywna, to nie mam na celu podkopać tego, co osiągnęła Karolina Ligocka. To właśnie jej wyciąganie wniosków sprawiło, że kontynuacja tej historii jak najbardziej ma sens. To, co napisałam powyżej, jest już marnym wspomnieniem, bowiem "Szczelina Mroku", to rozrywka o poziom wyżej. Ale o tym innym razem.
Na początku ciężko było mi się wciągnąć w historię, ale w końcu się udało. Relacja demona z aniołem trochę z czapy, nie mam pojęcia skąd się wzięła, może coś przeoczyłam? A raczej niedosłyszałam.... Podoba mi się odwrócenie tradycyjnych ról dobrych aniołów i złych demonów. To anioły są czarnymi charakterami, a demony starają się przywrócić ład. Mam wrażenie, że całość poszła za łatwo, a bohaterowie nawet się nie zmęczyli, przez co czuję spory niedosyt. Głos lektorki na męskich kwestiach brzmiał co najmniej dziwnie.
Po przeczytaniu opisu książki byłam mega nią zainteresowana, ale niestety sam początek książki odrobinę mnie zawiódł. Zacznijmy od tego, że książka na początku ma mnóstwo powtórzeń co mnie okropnie irytowało, a główna bohaterka jest bardzo „hop do przodu”. Nie myśli, nie zastanawia się, tylko mówi co jej ślina na język przyniesie i robi co chce - w ogóle nie myśląc o konsekwencjach. Na początku jest to strasznie irytujące, ale z czasem, kiedy i akcja książki postępuje, a bohaterka jest nieco starsza jej zachowanie wydawało mi się bardziej adekwatne do okoliczności - bohaterka nie traci swojego charakteru, wręcz przeciwnie, ale równocześnie nie jest w tym histeryczna, mamy jako czytelniczy większy wgląd w jej myśli i przeżycia dzięki czemu jej postać nabiera więcej sensu. Nie każdy ją polubi, niektórych dalej będzie irytować, ale zdecydowanie pod koniec książki mogłam stwierdzić, że jest to spójna postać. I ja naprawdę ją polubiłam, jak i całą książkę - mimo początkowych obiekcji.
Co do światotwórstwa i fabuły - znowu początek jest bardzo średni, ale im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym lepiej się bawiłam! Sam opis nieba nie wzbudził we mnie wielu emocji, ale to jak opisane jest piekło... Zdecydowanie to najmocniejszy moment w książce. Najbardziej jednak podobała mi się akcja na ziemi - tutaj też się najwięcej dzieje. Sama rezydencja i ogród Kaima, domek w lesie i pegaz - wszystkie te elementy były opisane bardzo obrazowo, dzięki czemu czułam się jakbym była w książce, a nie jedynie ją czytała, pozwalało mi to na przyjemniejsze przeżywanie historii bohaterów i wspaniale pobudzało wyobraźnię. Bardzo podoba mi się również wielowątkowość fabuły - gdyby opierała się ona wyłącznie na sprawie Naridy - to byłabym znudzona, ale ponieważ dochodzi cały wątek demoniczny oraz kwestie rodzinne (staram się pisać bez spojlerów) to książka nabiera tempa i staje się dużo bardziej interesująca.
A teraz coś czym jestem absolutnie zachwycona - to cały wątek tatuażu Naridy i jej magii. Jeju jak ja kocham tego wilka! Jest CUDOWNY. Za każdym razem jak się pojawiał nie mogłam przestać o nim myśleć. Uważam, że ten wątek jest absolutnie genialny i nie mogę się doczekać aż będzie go więcej w drugiej części.
Z kolei jeśli chodzi o wątek romantyczny... Nie mam dalej pojęcia co myśleć, jest trochę toxic, bo i bohaterowie są nieco zagubieni, miałam momenty, w których naprawdę mnie wkurzali i nie jestem do końca pewna czy ich shippuje. Cała ta sytuacja między nimi zostałaby rozwiązana jedną rozmową - a właściwie jednym zdaniem xD ale oni nie chcą rozmawiać, bo „przecież nie ma o czym” i co z tego, że ryzykowali dla siebie życiem i ciągnie ich do siebie jak ćmę do ognia... No to mi nie pasowało do końca. Ale bardzo się cieszę, że nie ma w tej książce trójkąta miłosnego, bo w moim odczuciu odebrałoby to urok cudownej relacji jaka łączy Naridę i Rimona. I co prawda na początku Rimon też mnie irytował, tym swoim „musimy pogadać!”/„czemu się nie odzywałaś?!”, i miałam w głowie „Chłopie! Weź się uspokój, daj dziewczynie trochę oddechu, kto ty w ogóle jesteś żeby jej coś narzucać?!”, ale później jak złapałam jaka więź ich łączy, i że jest ona bardziej siostrzano-braterska niż romantyczna, a on się o nią naprawdę troszczy i daje jej przestrzeń i akceptuje jej temperament - to uznałam, że w sumie świetny gość i chce go więcej w tej książce, no i Fabio jest cudowny! A Marmo i jego przepychanki słowne z Naridą były faktycznie zabawne. Cała książka jest przesycona humorem i żartami między bohaterami - niestety nie wszystkie żarty do mnie trafiały. Momentami czułam się nie na miejscu, miałam wrażenie, że część tych żartów jest nienaturalna i przesadzona. Ale były momenty, które naprawdę poprawiały mi humor i mnie bawiły, także jeśli akurat ten humor będzie wam odpowiadał - to myślę, że całą książkę pochłoniecie ekspresowo i z uśmiechem rozbawienia na ustach!
Dla mnie książka ma trochę taki vibe lat dwutysięcznych - i taki też mniej więcej humor. Także jeśli macie ochotę na coś w tym klimacie to polecam!
Podsumowując - były wzloty i upadki, ale ostatecznie książka mi się podobała i naprawdę nie mogę się doczekać czytania drugiej części! Końcówka tej książki była bardzo dynamiczna, jest to historia domknięta fabularnie - jedynie wątek romantyczny pozostał lekko otwarty. Książka początek ma nieco toporny, ale później strony same lecą i naprawdę jest to ciekawa historia ❤️
Największym minusem tej książki jest przedstawienie sceny molestowania, która była okropna i mam wrażenie, że ten wątek nie został emocjonalnie domknięty, a przez niego początek książki traci na wartości. Bo nie jest to w moim odczuciu adekwatne przedstawienie sytuacji i zabrakło mi takiego wybrzmienia, że to jest sytuacja patologiczna, która nie powinna mieć miejsca. W dodatku wiktymizacja wtórna ofiary była sceną, którą czytało mi się boleśnie i żałowałam, że została w taki sposób przedstawiona. Dużo większy wydźwięk miało to, że nikt nie stanął w obronie jej niewinności, niż to że ona była ofiarą prz3mocy. Także jeśli tego typu opisane sytuacje w książkach was triggerują to polecam wziąć to pod uwagę sięgając po ten tytuł, ponieważ tutaj sytuacja prz3mocowa pełni rolę zwrotu fabularnego, a nie odzwierciedla prawidłowych schematów zachowań w sytuacji nienormatywnej. (współpraca recenzencka)
"Nigdy, ale to nigdy nie przepraszaj za bycie sobą. Jeżeli ktoś obraża się na twoje słowa, oznacza to tylko tyle, że nie zasługuje na twoje towarzystwo"
Narida była zadowolona ze swojego życia. Szkoła, wspaniały przyjaciel, ale.. no właśnie. Była. Pewnego dnia wszystko się zmienia. Anielica zostaje oskarżona o zabójstwo i strącona z Nieba a osoby, które były dla niej ważne nie tylko się od niej odwróciły, ale i ją zdradziły. Dlaczego? Dlaczego wrobiono ją w morderstwo?
Mijają lata i Narida pogodziła się ze swoim losem. Teraz Ziemia to jej dom. Znalazła miejsce, gdzie czuje się jak w domu. Ma wspaniałego przyjaciela i mężczyznę, który jest dla niej jak ojciec. Jednak nic nie może być dobrze wiecznie, prawda? Bardzo szybko odkryła, że moce, który miały zniknąć wcale nie zniknęły. W ramach buntu decyduje zrobić sobie pewien tatuaż, co jak się okazuje wiele zmienia. Kolejnym krokiem jest układ z potężnym demonem. Ona pomoże odnaleźć pewną rzecz, a w zamian za to demon pomoże jej oczyścić swoje imię. Czy to się uda?
"Siedziała z dwoma demonami, wprawdzie jeden był jej przyjacielem, ale to nadal demon, na domiar złego zgodziła się wziąć udział w czymś, o czym nie miała zielonego pojęcia".
Książka która wciąga od pierwszych chwil. Książka, w której nie czuć upływu czasu, bo tak przyjemnie się czyta. Narida? To bohaterka, którą wprost uwielbiam. Bezpośrednia, szczera, a nawet bezczelna, ale nie w negatywny sposób. Nie boi się niczego, myśli to co mówi, nawet do kogoś, kto mógłby ją bardzo mocno skrzywdzić. Ale wbrew pozorom jej cięty język, odwaga powoduje, że zyskuje sympatię wielu. No bo musi coś w niej być, jeśli okazuje się, że sam władca piekieł ją polubił, prawda? Została w bardzo dobry sposób wykreowana. Jest to bardzo wyraźna postać i chyba stanie się jedną z moich ulubionych. Nie pamiętam, kiedy to ostatnio trafiłam na taką bohaterkę, czy takiego bohatera który byłby tak mocno wyrazisty. A jej więź z wilkiem? Została bardzo dobrze przestawiona. Zdecydowanie to coś nowego.
"-Co ona ma takiego w sobie, że zaskarbia sobie sympatię wszystkich, nawet potężnego i bezwzględnego władcy demonów zagłady? - Sam powinieneś wiedzieć, w końcu ciebie też opętała"
Przygody, niebezpieczeństwo i przyjaźń. Czy anioły i demony mogą się przyjaźnić? Tutaj zdecydowanie mogą. Jej relacja z Rimonem? Uwielbiam. Mimo, że nie łączą ich więzi krwi, to jednak nie przeszkadzało to w nawiązaniu silnej więzi, na której drodze nie stanęła nawet prawda na temat ich tożsamości. Ich relacja nie tylko wywołuje uśmiech na twarzy, ale również śmiech. Tak, nie brakowało śmiesznych momentów.
Wiele się tutaj dzieje. Coś, co na pierwszy rzut oka, wydawało się bardzo prostym zadaniem, okazuje się że wcale takie nie jest. Nie pomaga również to, że ktoś za wszelka cenę chce się pozbyć bohaterki. Dlaczego niebo, które zawsze jest postrzegane jako piękne, dobre w rzeczywistości okazuje się wręcz przeciwnie? Dlaczego to demony, które są przedstawiane jako złe i okrutne przy bliższym poznaniu takie nie są? Jaki jest cel tego wszystkiego? Wszystko się dodatkowo komplikuje. Jest tajemniczo i nie brakuje intryg, co powodowało, że z niecierpliwieniem czytałam ciekawa co będzie dalej. Im więcej wychodzi na jaw, tym więcej powstaje pytań. Narida okazuje się postacią dosyć niezwykłą i sama zaczyna coraz więcej odkrywać na swój temat. Odkrywa, że całe życie żyła w kłamstwie. Byłam naprawdę bardzo ciekawa tego, jaki był powód tego, że anielica została wykorzystana jako kozioł ofiarny. Dlaczego? Pojawia się również tu kwestia pochodzenia dziewczyny, która była bardzo ciekawym i przede wszystkim pasującym tu wątkiem. To książka, w której wiele się dzieje, ale nie ma chaosu. Anioły, demony, gnomy, czarownice czy elfy. Takich bohaterów Narida spotyka na swojej drodze. Nawiązuje nowe i silne przyjaźnie. Uwielbiam Kaima, od razu skradł moje serce. Potężny demon, który ma jednak dobre i miękkie serce. Nie brakuje tutaj również wątku romantycznego, który bardzo mi się podobał. Tylko czy ta relacja jest możliwa? W każdym razie nie brakuje iskier i emocji.
"- Przed niczym się nie cofniesz, prawda? - Przed niczym ani nikim, póki bije we mnie serce"
Czy bohaterzy osiągną swój cel? Czy powstrzymają zło?
"Piekielne niebo" to kawał bardzo dobrej fantastyki. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona treścią książki. Jest przyjemnie i wciągająco i naprawdę się cieszę, ze po zakończeniu lektury od razu mogłam się zabrać za 2 tom. Bardzo polecam, miłego!
Czy zastanawialiście się kiedyś jak wygląda życie w niebie, a jak w piekle? Czy w niebiosach aniołowie wiecznie się modlą, obserwując z chmur co dzieje się na ziemi, a w piekle może diabły cały czas gotują się w kotłach pełnych lawy?:) Najwyższa pora na przełamanie tego stereotypowego sposobu myślenia i poznania prawdy na własne oczy. Nie wierzycie? Przekonajcie się sami jak to wygląda naprawdę za sprawą "Piekielnego Nieba" Karoliny Ligockiej. Świat wykreowany przez Karolinę Ligocką nie jest jednak cukierkowy, zwłaszcza ten, który jest światem niebieskim. Oj tutaj wbrew pozorom kolorowo nie jest, a aniołom daleko jest do ideału. Co więcej, knują oni intrygi, a stojąca na ich czele anielica mogłaby bardziej wcielić się w rolę skubusa niż uduchowionej skrzydlatej świętej. Rządzi ona w niebie twardą, ręką nie mając litości dla nikogo, nawet dla własnej córki. Kiedy zatem osiemnastoletnia Narida, która zostaje oskarżona o morderstwo, jej matka podejmuje decyzję o tym, że młoda anielica musi zostać strącona z Nieba. Koniec niebieskiego żywota i upadek na Ziemię oznacza jednak dla niej zupełnie nowy początek, w którym jednak nie zabraknie nudy, co więcej okaże się, że na Naridę czyhać będzie cała masa rozmaitych niebezpieczeństw, które wypełnią jej ziemskie życie. Chociaż zatem Narida zostanie okaleczona i pozbawiona anielskich mocy, to szybko będzie musiała odnaleźć się w nowej rzeczywistości, pogodzić się z odtrąceniem i próbować znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Wkrótce również okazuje się, że chociaż dziewczyna jest przekonana, że żywot na ziemskim padole oznacza życie życiem zwykłego śmiertelnika, to w rzeczywistości daleko jej będzie do przeciętnej mieszkanki Ziemi. W Naridzie obudzą się niezwykłe moce, które najwyraźniej do tej pory nie dawały o sobie znać, ale teraz, w nowych okolicznościach, nabierają znaczenia. Co więcej, ziemska podróż dla Naridy to także zupełnie nieoczekiwana pomoc pewnej bestii, stającej w jej obronie w najbardziej krytycznych momentach jej nowego życia. To odkrycie skłoni Naridę do poszukiwania prawdy o sobie i o swoich korzeniach. W tej drodze będzie jej towarzyszył jej nowy przyjaciel – demon Rimon oraz jego brat, przed którym nieoczekiwanie otworzy się anielskie serce. Z tymi kompanami Narida wyrusza na niebezpieczną wyprawę, mającą na celu rozwikłanie tajemnicy morderstwa, które stało się przyczyną jej wygnania z nieba. Powiem szczerze, że chociaż na co dzień daleka jestem do obcowania z młodzieżowym fantasy, spotkanie z bohaterami wykreowanymi przez Karolinę Ligocką, okazało się całkiem przyjemnie spędzonym czasem. Zasługa tu samej Autorki, która tworząc opowieść skierowaną do młodego czytelnika nie spłyciła jej do granic możliwości, ale wykreowała barwne osobowości, w tym zwłaszcza silną i zdeterminowaną postać kobiecą, bo chociaż Narida jest młoda, to jednak całkiem dobrze ma poukładane w głowie i wie czego chce, chociaż w relacjach damsko-męskich czasami jest nie do końca pewna swych decyzji, ale to akurat należy zrzucić na młody wiek😊. Jeśli zatem lubicie opowieści ze świata fantasy, a szukacie niebanalnej lektury właśnie z tego gatunku, to sięgnijcie po „Piekielne Niebo”. Dajcie się wciągnąć w intrygujący świat anielsko-diabelny, pełen egzotycznych miejsc i magicznych istot. Będzie tu iskrzyć, będą lecieć pióra z anielskich skrzydeł, a ognie piekielne będą smagać biczem nie tylko bohaterów, ale i czytelników podsycając napięcie w czasie czytania. Mi pozostaje zachęcić Was tylko do wkroczenia w ten magiczny świat i dania się ponieść tej opowieści.
"Piekielne Niebo" to debiut Karoliny Ligockiej, po który sięgnęłam zachęcona opisem, a przede wszystkim obecnością w powieści aniołów, demonów i innych istot nadnaturalnych. Przepadłam w tej książce od razu, bo odkryłam w niej coś, co bardzo lubię, a mianowicie motyw odwrócenia ról dotyczący aniołów i demonów.
Historia zaczyna się od dramatycznego upadku Naridy, młodej anielicy oskarżonej niesłusznie o morderstwo i strąconej z Nieba na Ziemię. To wydarzenie na zawsze zmienia jej życie, pozostawiając ją okaleczoną fizycznie i psychicznie, zmuszoną do adaptacji w świecie ludzi. Po dziewięciu latach życia na Ziemi Narida odkrywa w sobie dawne moce, kiedy jej tatuaż wilka ożywa, materializując się i stając się jej obrońcą. To niespodziewane odkrycie popycha ją do poszukiwania prawdy o jej wygnaniu. Wraz ze swoim lojalnym przyjacielem Rimonem i jego demonicznym bratem Kaimem, Narida wyrusza na niebezpieczną misję, aby oczyścić swoje imię i rozwikłać tajemnicę zabójstwa.
Autorka stworzyła naprawdę interesujący świat, w którym Niebo i Piekło mają swoje unikalne cechy. Niebo jest krainą wiecznego dnia i piękna, podczas gdy Piekło to miejsce mroku i chaosu. A mimo to okazuje się, że anioły, które powinny być ucieleśnieniem dobra, są skorumpowane i złe, zdolne do zdrady i manipulacji, podczas gdy demony, na które z reguły patrzy się z pogardą, bo są kojarzone ze złem, okazują się lojalnymi i szlachetnymi istotami. Podoba mi się to. I to inne spojrzenie dzięki temu na walkę dobra ze złem.
Postacie w książce są dobrze zarysowane, chociaż ich charakterystyka mogłaby być pogłębiona. Głównie chodzi o to, aby było dokładnie widać, że są tacy, jak się ich opisuje. Bo nie zawsze to, co o bohaterach napisano dobrze koresponduje z tym, co pokazują. Jest to jednak debiut, dlatego na takie szczegóły przymykałam oko. Narida to bohaterka, która przechodzi znaczącą transformację. Początkowo jest zrozpaczona i zagubiona po swoim upadku, ale z czasem staje się silna i zdeterminowana, gotowa walczyć o prawdę i sprawiedliwość. Godzi się z losem i uczy życia jako człowiek. Jej relacja z Rimonem jest jednym z najsłodszych elementów powieści. Ich przyjaźń daje obojgu siłę, motywację i wsparcie, a potyczki słowne w ich wykonaniu to mistrzostwo. To element, który nadaje tej opowieści lekkości i wprowadza do niej odrobinę humoru. Kaim to demoniczny brat Rimona. Jego władcza natura i skomplikowane uczucia wobec Naridy tworzą dynamiczną i pełną napięcia relację.
Styl autorki jest płynny i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Mimo że jest to debiut autorki, pokazuje ona dużą dojrzałość w kreowaniu świata i postaci. Umiejętnie łączy też elementy fantastyki z moralnymi dylematami. Akcja powieści jest dynamiczna i pełna niespodziewanych zwrotów. Autorka zręcznie prowadzi czytelnika przez skomplikowaną fabułę pełną tajemnic i intryg, a w ten sposób całkiem wprawnie jak na debiut buduje napięcie. Każdy rozdział odkrywa nowe tajemnice, a zakończenie jest satysfakcjonujące, jednak pozostawia z pewnym niedosytem i wyczekiwaniem kolejnego tomu.
"Piekielne Niebo" to wciągające polskie fantasy, które zaskakuje oryginalnym podejściem do motywu walki dobra ze złem. To opowieść o sile przyjaźni, poszukiwaniu prawdy i odkrywaniu swojej prawdziwej natury. To debiut, na który warto zwrócić uwagę. Serdecznie polecam!
"Piekielne niebo" to fantasy o anielicy Nari, która będąc wrobiona w popełnienie zbrodni została zesłana na Ziemię jako upadła. Po dziesięciu latach spokojnego życia przeszłość zaczyna ją doganiać, a ona zawiera przymierze z demonami, by odzyskać pewną księgę. Fabuła jest prosta i całkiem intrygująca, zwłaszcza zamiana ról występujących tam ras. W tej powieści to aniołowie są złoczyńcami, a demony starają się uratować Ziemię. Bardzo mi się to podobało. Autorka pisze prosto i zgrabnie, dość ładnie objaśnia zasady i reguły rządzące światem. Dla innych takie obszerne opisy mogą być wadą, ja natomiast czytałam to z zainteresowaniem, bo lubię takie wytłumaczenia. Problem pojawia się, kiedy zaczyna się akcja. Jest ona dynamiczna, ale czasami nawet za bardzo. Autorka momentami chce wcisnąć za dużo w zbyt małą przestrzeń. Niekiedy co chwilę ktoś był ranny i ogólnie odniosłam wrażenie, że cała fabuła opisuje wydarzenia dziejące się na przestrzeni tygodnia (może dwóch). Na miejscu Naridy wysiadłabym nerwowo. Ta dziewczyna była dosłownie na kolejce górskiej ogromnych emocji. I tu właśnie dochodzimy do momentu, w którym wiele rzeczy zaczyna mi już nie pasować. Przede wszystkim bohaterowie nie wydają się prawdziwi. Ich emocje często są skrajne, przeżywają coś strasznego, a chwilę później żartują, jakby nic się nie stało. Gdy minie chwila, jacyś inni aniołowie chcą ich zabić, oni dają sobie z nimi radę i znów jest ok, rany szybko się goją, bo mają ogromne moce i akcja leci dalej. Nari, mimo że jest naprawdę miłą dziewczyną, to jest niestety Mary Sue. Wszystko przychodzi jej z łatwością, jest potężna i w sumie to każdy mężczyzna (bo zadaje się tylko z facetami, wszystkie inne kobiety oprócz jej opiekunki są do niej wrogo nastawione) jest pod wrażeniem. Problem w tym, że Narida od dziesięciu lat nie używała swoich mocy, dlatego nie rozumiem, czemu robi różne rzeczy ot tak, musi się tylko mocno skupić. Oczywiście odpowiedzią jest to, że jest wyjątkowa i tyle. Ciężko mi było przymknąć oko na takie aspekty, bo cenię w książkach autentyczność. Czytając "Piekielne niebo" często też czułam skrępowanie, zwłaszcza gdy bohaterowie się odzywali, bo nie wszystkie dialogi były naturalne (pozwolę sobie pominąć wątek romantyczny, który wziął się w sumie znikąd i opierał się głównie na fizycznym pożądaniu). Najgorsze chyba były sceny przywołania wilka. Narida ma na plecach wytatuowanego wilka, którego może ożywić, żeby mógł ją chronić i walczyć z nią łapa w ramię. Naprawdę ciekawa umiejętność, tylko że za każdym razem, kiedy Nari go przyzywa, to wyje. Przygotowania do walki, stoi w towarzystwie demonów, gęsta atmosfera, a dziewczyna nagle zaczyna wyć do księżyca. Wyobraźcie sobie tę scenę i pomyślcie, że stoicie obok. Co właśnie poczuliście? Niestety mam sporo zarzutów wobec tej książki, głównie do zachowania bohaterów, ale ogólnie nie było źle. Bawiłam się całkiem nieźle, doczytałam do końca i na pewno zabiorę się za drugi tom. Jestem ciekawa co się w nim dzieje, bo fabuła z pierwszego wydaje się zakończona. Czy polecam? Jeśli lubicie proste urban fantasy z romansem w tle, anioły i demony to możecie spróbować. Raczej nie będziecie się nudzić i jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na niektóre rzeczy, to książka ugości was wartką akcją, licznymi walkami, magią, przyjaźnią i miłością (nie tylko tą romantyczną). Wiem jedno, ten świat i bohaterowie mają potencjał, ale wciąż wymagają dopracowania.
🪽Czy macie ochotę, tak jak ja, zajrzeć w głąb książki, w której splatają się trzy światy - Niebo, Ziemia i Piekło? Jeśli tak, to idealnie się składa, bo mam coś właśnie dla Was
🪽 Gdy tylko przeczytałam opis Piekielnego nieba, od razu wiedziałam, że muszę poznać tę historię. Kiedy pojawił się nabór recenzencki, nie wahałam się ani chwili. Jeśli obserwujecie mnie od dłuższego czasu, to doskonale wiecie, że mam słabość do książek z motywem aniołów (w końcu jeden z moich patronatów właśnie o nich opowiada).
🪽 I wiecie co? Jestem absolutnie oczarowana stylem pisania autorki. To niesamowite z jaką lekkością i swobodą prowadzi nas przez fabułę, przeplatając między sobą aż trzy światy - Nieba, Piekła i Ziemi. Od pierwszych stron nie mogłam się oderwać, a w mojej głowie wciąż kłębiło się pytanie: jak to wszystko się zakończy? Przyznam szczerze, że ostatnio dopadł mnie lekki czytelniczy zastój, ale ta książka bez wątpienia mnie z niego wyciągnęła.
🪽 Osiemnastoletnia Nerida zostaje oskarżona o morderstwo, którego nie popełniła i za ten rzekomy czyn zostaje strącona z Nieba. Trafia na Ziemię, gdzie próbuje ułożyć sobie życie na nowo wśród ludzi. Przez lata żyje spokojnie, aż do chwili, gdy zaczynają budzić się w niej moce, o których istnieniu nie miała pojęcia. Wbrew zasadom panującym w Niebie decyduje się wytatuować na swych plecach wilka, a ten, dzięki jej mocom, materializuje się i staje w jej obronie, gdy tylko zbliża się niebezpieczeństwo. Nerida wraz ze swoim przyjacielem i jego bratem, którzy jak się okazuje również nie są zwykłymi ludźmi, postanawiają rozwikłać zagadkę morderstwa, które doprowadziło do jej upadku. Czy uda im się odkryć prawdę? Przekonajcie się sami.
🪽 Muszę przyznać, że uwielbiam postać Neridy za jej charakterek, cięty język i wewnętrzną siłę, która pozwala jej stawić czoła wszystkim przeciwnościom losu. Ale to Rimon skradł moje serce. Bo czyż nie każdy z nas chciałby mieć takiego przyjaciela? Lojalnego, inteligentnego, z cudownym poczuciem humoru, który potrafi rozładować nawet najbardziej napiętą atmosferę? Dialogi między Neridą, a Rimonem to czyste złoto, nie raz parsknęłam śmiechem podczas lektury, a to zdarza mi się naprawdę rzadko przy książkach tego gatunku.
🪽 Jeśli miałabym się do czegokolwiek przyczepić, to jedynie do długości rozdziałów. Od razu jednak zaznaczam, że to nie jest wada książki, a raczej kwestia moich osobistych preferencji, gdyż lubię przeczytać „tylko jeden rozdział” przed wyjściem do pracy, a tutaj nie raz łapałam się na tym, że historia wciągała mnie tak bardzo, iż potem musiałam dosłownie biegać po domu, by się do niej nie spóźnić.
🪽 Piekielne niebo to historia, która porywa, zaskakuje i zostaje w pamięci jeszcze długo po odłożeniu książki. Gorąco polecam wszystkim, którzy lubią opowieści z pazurem, anielską iskrą i piekielnie dobrą fabułą. A ja nie ukrywam, że jestem przeszczęśliwa, bo na półce czeka już drugi tom, który również niedługo dla Was zrecenzuję.
🪽 Na koniec chciałabym serdecznie podziękować autorce oraz wydawnictwu Mięta za zaufanie. Świetnie się bawiłam podczas tej lektury i jestem pewna, że drugi tom także skradnie moje serce, dziękuję. [współpraca recenzencka]
Zacznę od tego, że jestem zła na samą siebie, ze tak długo odkładałam tą książkę na później. To wspaniała książka z gatunku fantasy, w którą główną rolę odgrywają anioły i demony.
Nastoletnia Narida zostaje wmanewrowana i oskarżona o morderstwo, jej karą jest upadek. Zdradzona i poniżona dziewczyna ląduje na Ziemi, gdzie wypiera wspomnienia o niebie i zaczyna żyć życiem śmiertelniczki. Mijają lata a Narida odkrywa w sobie anielskie moce, w tym samym czasie dochodzi do zabójstwa demona, z którym powiązane są anielskie siły. Narida z wiernym przyjacielem Rimonem oraz jego potężnym demonicznym bratem, postanawiają dowieść prawdy. Narida odkrywa, że od lat żyła w kłamstwie do czego to doprowadzi? Sami się przekonajcie.
Uwielbiam motyw aniołów i demonów, po raz kolejny przekonałam się, że to temat rzeka. Autorka stworzyła swoją własną i unikatową, dla mnie wręcz fenomenalną wersję nieba i piekła. Pokazuje całkowicie nową hierarchię i zasada działania anielskich zastępów. Poznajemy anielski świat z innej perspektywy przypominający bardziej ten ludziki podatny na manipulacje i wpływy wyższych stopniem aniołów.
Historia ta fajnie łączy świat rzeczywisty z tym nadprzyrodzonym. Większość opisanych wydarzeń rozgrywa się na Ziemi, ale zaglądamy także do nieba, piekła, oraz światów innych magicznych stworzeń. Opowieść przepełniona jest emocjami oraz magią w szerokim znaczeniu tego słowa. Znajdziemy tutaj sporo zabawnych scen i dialogów, kilka momentów łamiących serce, także sporo akcji i sensacji. Dodatkowo delikatny wątek miłosny ze spicy scenami, także ja mam wrażenie, ze każdy znajdzie w tej powieści coś dla siebie.
Moim zdaniem największą zaletą tej książki są bohaterowie. Każdy wykreowany jest we wspaniały i ujmujący sposób, który powoduje że nie da się ich nie lubić. Każdy jest inny ma swoje charakterystyczne cechy i zachowania. Dotyczy to zarówno głównych jak i drugoplanowych bohaterów.
Mogłabym się czepiać o chaotyczną narrację, która wyjątkowo mi tutaj nie przeszkadzała oraz o ten romantyczny wątek, który może się wydawać wprowadzony na siłę, ale szczerze mówiąc nie chcę się tego czepiać, bo po prostu ta historia mnie urzekła, zaczarowała i kupiła dosłownie po kilku stronach. Wkręciłam się w tą książkę na tyle, ze przeczytałam ją w ciągu jednego dnia, śledziłam poczynania bohaterów z zapartym tchem i nie mogłam się doczekać jak to wszystko się skończy, a jak się skończyło to wciąż nie mam tego dosyć.
Podsumowując debiut autorki uważam, za jak najbardziej udany dla mnie fenomenalny. Styl pisania jak i prowadzenia fabuły jest na bardzo wysokim poziome, to jedna z tych opowieści przez które wręcz się płynie i nie można ich odpuścić aż do samego końca. Ja osobiście uwielbiam i zostaję fanką autorki i czekam na więcej.
Gdy dzięki wznowieniu serii Szeptem wróciłam do świat aniołów, miałam straszną ochotę przeczytać coś innego osadzonego także w takim świecie. Marzyły mi się anioły, demony, romans, trochę humoru i powiem wam, że to wszystko znalazłam w książce Karoliny Ligockiej - Piekielne Niebo. Ta pozycja czekała u mnie na półce już jakiś czas, a wszystko dzięki Kasi @_book_kate, bo to u niej w rozdaniu udało mi się zdobyć tę książkę.
Narida to młoda anielica, która zostaje wrobiona w morderstwo, a ponadto jej własna matka - która rządzi Niebiem - skazuje ją na upadek na Ziemię - z którego, swoją drogą, nie każdy Anioł wychodzi cało. Narida ląduje we Włoszech, w Rzymie. Pozbawiona swoich mocy, skrzydeł, anielskości, a także pozostawiona sama sobie, bez najbliższych, musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Na jej szczęście trafia na Fabia, który przyjmuje ją pod swoje skrzydła i staje się dla niej kimś w rodzaju rodziny. Dziewczyna ma przyjaciół i czuje się szczęśliwa na Ziemi, pracując w barze Fabia. Oczywiście, gdy w końcu oswaja się ze swoją nową rzeczywistością nagle okazuje się, że będzie musiała stawić czoła temu co zostawiła za sobą. Razem ze swoim przyjacielem Rimonem, trafia do domu jego brata, do rezydencji pełnej demonów. Kaim jest ich przywódcą, a jej przyjaciel także okazuje się jednym z nich. Upadła Anielica i demony muszą stawić czoła niebu, które pod rządami jej matki staje się czymś zgoła innym - piekielnym niebem - pełnym obłudy i żądzy władzy. Ta dziwna drużyna stworzona z upadłej anielicy, demonów i wilka musi odnaleźć ojca Naridy i zaprowadzić porządek w niebie.
Powiem szczerze, że jak na to iż jest to debiut autorki to jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Pani Karolina stworzyła fantastyczny świat, przemyślanych bohaterów. Książkę pochłania się jednym tchem kompletnie zanurzając się ten wyimaginowany świat. Narida jest bardzo ciekawą postacią, buntowniczą i wyszczekaną młodą dziewczyną, która potrafi walczyć o swoje. Potrafi się odgryźć, a jej przekomarzanki z Rimonem i Marmem są po prostu rozbrajające i czekałam na każdy dialog między tymi bohaterami. Oczywiście nie może zabraknąć gorącego uczucia, które tworzy się powoli między anielicą a demonem. Kaim i Narida to iście wybuchowa mieszanka, chociaż ten romans nie przyćmiewa reszty fabuły co jest zdecydowanie na plus. Książka kończy się tak, że ciężko stwierdzić czy to definitywny koniec czy może czeka nas ciąg dalszy. Jestem bardzo ciekawa jaki plan ma autorka. Z chęcią wrócę świata aniołów i demonów.
„Naiwnie myślała, że upadek go zabił, ale on przez długi czas był jedynie uśpiony. Doskonale pamiętała słowa Sarakiela: «W chwili upadku każdy anioł traci anielskość – każdą moc i umiejętność pozyskaną w Niebie, Staje się zwierzęciem pozbawionym swojego jestestwa, wilkiem napędzanym dzikim instynktem»”. „Piekielnie niebo” jest debiutem Karoliny Ligockiej, do tego bardzo ciekawym. Język i styl są proste i lekkie, przyjemnie się czytało, choć momentami czułam pewną sztywność języka. Jednak było to bardzo rzadko i nie wpłynęło negatywnie na całość. Fabuła jest wykreowana w sposób interesujący, a świat stworzony wciąga już od pierwszych stron. Początkowo myślałam, że jest to jednotomówka, co spowodowało, że czułam niedosyt. Na szczęście, jest to dopiero pierwszy tom trylogii o losach Naridy. Dostaniemy tutaj anioły, demony i wszelkie atrybuty wiążące się z oboma rasami. Dodatkowo akcja dzieje się we współczesnym Rzymie, co ubarwia całą historię. Książka przesycona jest magią, która, jak się okazuje, może nie tylko dawać, ale również odbierać. Akcja jest dynamiczna, momentami za szybko i ciężko było mi złapać oddech między jednym a drugim wydarzeniem. Brakowało mi mocnych plot twistów. Zakończenie jest ciekawe i obawiałam się, że nie dowiem się, co będzie dalej. Jednak autorka potwierdziła, że dostaniemy więcej. Bohaterowie są wykreowani dobrze, realni i plastyczni. Główna bohaterka momentami mnie irytowała, ponieważ była w gorącej wodzie kąpana i dość impulsywna, jednak w ogólnym rozrachunku nie jest złą postacią. Pozostali bohaterowie, również mają swoje zadanie, nie są tylko tłem dla wydarzeń i widać jak targają nimi różne emocje czy uczucia. Mam tylko problem z faktem, że Narida została stworzona w sposób prawie idealny. Jest to postać, która w zasadzie sama może wiele pokonać, wiele otworzyć i cała drużyna nie potrzebuje pomocy przy rozwiązywaniu różnych zagadek, gdyż moc Naridy im wystarczy. Autorka zadbała również o relacje pomiędzy bohaterami, widać jak między Naridą a Kaimem buduje się napięcie, chociaż ich relacja budowana jest na pożądaniu. Jestem wielką fanką przyjaźni pomiędzy główną bohaterką a Raimonem, gdyż widać jak bardzo są dla siebie ważni, nawet fakt, że jest on demonem, nie przeszkadza im w byciu prawdziwymi przyjaciółmi. Reasumując, jest to dobry debiut, który ma swoje mniejsze wady. Niemniej jednak historia mnie porwała i bardzo dobrze mi się ją czytało. Serdecznie polecam każdemu fanowi motywów aniołów, demonów, nieba i piekła. Autorko proszę o następny tom na już, ponieważ muszę znać dalsze losy bohaterów.
Historia opowiada o młodej dziewczynie która została wplątana w morderstwo i wygnana z nieba. Zostaje zesłana na ziemię jako upadła.
Zdradzona oszukana i wygnana ze swojego domu może liczyć tylko na siebie. Na szczęście spotyka dobrych ludzi którzy pomagają jej stanąć na nogi zapomnieć o dawnym życiu i świecie w którym się wychowywała. Przez jakiś czas udaje jej się prowadzić normalne życie. Niestety niebo upomina się o nią i wtedy zaczynają dziać się dziwne rzeczy.
Książkę czyta się błyskawicznie jest bardzo dobrze napisana, porostu przez nią się płynie.
Nie przeszkadzają mi tam wulgaryzmy autorka dodała je wtedy kiedy powinny być dodane wzmacniają one efekt dialogów. Ogólnie uważam, że jest to jeden z lepszych debiutów jakie kiedykolwiek czytałam. Przede wszystkim podobało mi się to, że autorka zawarła w swojej książce wszystko czego tak naprawdę taki czytelnik jak ja potrzebuję. Był romans erotyk, akcja, było kilka momentów wzruszeń, była przyjaźń która nawiązywała się między naszymi bohaterami, było trochę dramatu i trochę śledztwa. Tak naprawdę było tam po troszkę wszystkiego. Autorka nie rozciąga wydarzeń w nieskończoność, jest konkretna i zdecydowana. Myślę że książka jest bardzo dobrze przemyślana przez autorkę ona dokładnie wiedziała czego chce.
Bardzo polubiłam główną bohaterkę. Jest mądra zdecydowana nie histeryzuje i nie wyolbrzymia wszystkiego. Nie tworzy problemów tam gdzie ich nie ma. Kiedy trzeba zaczyna działać, wie kiedy i co powiedzieć aby komuś dokopać dogryźć i lub rozładować atmosferę. Nie jest typem idiotki która wszystkich denerwuje dużo gada i nic nie robi. Bardzo dobrze wykreowane postacie powiem szczerze, że Kaim skradł moje serce 💓
Połączenie tych dwóch różnych światów aniołów i demonów jest dla mnie strzałem w dziesiątkę.
Szczerze mówiąc liczyłam na inne zakończenie. Na takie które rozszarpie moje serce na kawałki. Autorka rozegrała to inaczej z jednej strony fajnie naprawdę podobało mi się ale...
Nie jest to książka idealna, autorka ma nad czym pracowac ale uważam jest na bardzo dobrej drodze.
Gratuluję autorce i wydawnictwu ja jestem absolutnie totalnie zakochana w Piekielnym Niebie. Jest to książka która zostanie ze mną na długo bardzo chciałabym przeczytać kontynuację
🐺 Pierwsze, co zauważyłam, to układ i okładka tej książki – a okładka jest po prostu przepiękna! Jak odpowiednio nią poruszacie, to oczy Naridy, która jest umieszczona na froncie okładki, zaczynają lśnić w świetle. Niesamowity efekt. Jeśli lubicie krótkie rozdziały, to tutaj ich nie znajdziecie – sam prolog ma ok. 50 stron, a rozdziały są dość długie i poprzedzone cudnymi grafikami wilka. Mnie to całkowicie urzekło!
🐺 W ogóle nie czuć, że to debiutancka książka Karoliny, serio. Tutaj akcja leci na łeb, na szyję, tak, że zapiera nam dech, a bardzo lubię takie tempo akcji, bo nie ma opcji, że się znudzisz. Opisy wydarzeń są ukazane tak, że po prostu czułam, jakbym sama była uczestnikiem scen, które Karolina opisuje dokładnie i bardzo obrazowo. Gdy wraz z bohaterami przemierzałam Piekło, dosłownie na moim ciele pokazały się ciarki, zwłaszcza przy spotkaniu z potępionymi. Opisy tych postaci mocno pobudzały wyobraźnię, aż pomyślałam: „Katarzyno, bądź grzeczna, bo skończysz tak jak oni”. 😂
🐺 Narida od początku stała się moją ulubienicą. Cięty język, waleczność, poczucie humoru – czy może być lepszy przepis na charakterną, główną bohaterkę? Na dodatek jako upadła anielica odkrywa Dar Nieba i te moce, które w sobie odkrywa stopniowo, bardzo przyciągały do lektury. Pojawiają się też Kaim, Rimon, Marmo – trzej Panowie, którzy mają swoje unikalne cechy i są ciekawie przedstawieni. A urody oraz muskulatury nie sposób im nie zazdrościć!
🐺 W jednym aspekcie książki miałam zgrzyt. Relacja miłosna między Naridą a Kaimem mnie nie do końca przekonała. Czułam, że to lekkie enemies to lovers, ale sama ich wzajemna fascynacja wydała mi się zbyt nagła i niespodziewana, przez co trochę sztucznie wyszła. Sam wątek romantyczny nie jest mocno nakreślony, to na pewno nie romantasy, jeśli tego się spodziewaliście.
🐺 Jeśli zastanawiacie się, co by było dobre na początek przygody z fantastyką, lubicie, jak w książce ciągle coś się dzieje, a na dodatek motyw aniołów i demonów brzmi dla Was interesująco, to „Piekielne Niebo” musi się znaleźć w Waszym TBRze! Osobiście czekam z utęsknieniem na kolejny tom. 🙂
Lubię, jak tytuł odzwierciedla to, co możemy odnaleźć w treści. W tym przypadku jest trafiony idealnie.
Znowu przychodzę z fantasy, znowu z debiutem - ale! Jest całkiem inna niż wszystkie!
No bo w zasadzie jak dużo znacie książek, w których są anioły i demony, wróżki, gobliny itp. ?
Narida, anielica, zostaje wygnana z nieba i zrzucona na Ziemię. Niebo nie jest tym, co zapewne pierwsze sobie pomyślicie.
Ta książka mnie zachwyciła totalnie. Jestem nią ciągle oczarowana a już minęło ciut czasu od przeczytania. Cały czas pamiętam fabułę, pamiętam tą akcję, która się toczyła ciągle, raz szybciej raz wolniej ale cały czas coś się działo.
Autorka nas czaruje swoim stylem pisania, który jest przyjemny w odbiorze, zachęcający do dalszej lektury, niepozbawiony wspaniałego poczucia humoru.
Intrygi, układy, walka o władzę, zdrady, zbro*nie, magia - mieszanka a jednak tworzy całość
Postacie są wprost wybornie wykreowane, każda ma silny charakter a także niektóre z nich są obdarzone wprost niezwykłymi mocami.
Wiecie, że jest nawet archanioł, który jednocześnie jest magiem?
W opisie książki znajdujemy informację, że Narida ma tatuaż wilka, który się potrafi zmaterializować obok niej i ją wspomagać.
Jednak czy to jej jedyna umiejętność? Czy Narida odkryje, kto ją wrobił w mor*erstwo? Czy odnajdzie swoje ja? Co zrobi, gdy prawda wyjdzie na jaw?
Właśnie sobie przypomniałam, demony. Co się ich tyczy - oj wodzą na pokuszenie.
Także nie są tacy jak sobie ludzie zwykle wyobrażają co mi się bardzo podoba i śmiało mogę stwierdzić, że oprócz Naridy, były moimi ulubionymi postaciami.
Rimon - ciut się do niego pomyliłam w sprawach miłosnych ale niczego nie żałuję. Kaim mi to stanowczo wynagrodził.
Książka śmiało czerpie z różnych rodzajów fantastyki i jednocześnie jest bardzo spójna, kompletna bym rzekła.
Bardzo, naprawdę bardzo jestem ciekawa kolejnego tomu. W sumie z jednej strony mamy historię, która by mogła być jednotomówką i nie byłoby się do czego przyczepić a z drugiej strony, autorka tak sprytnie ją napisała, że jest duże pole do popisu przy rozwinięciu historii i niektórych wątków.
Narida, osiemnastoletnia anielica, zostaje oskarżona o zabójstwo. Na sali anielskiego sądu zapada wyrok, przez który zostaje wygnana i upada strącona z Nieba. Brudna, zakrwawiona i okaleczona ląduje w Rzymie, gdzie znajduje ją właściciel pubu, który bierze ją pod swoją opiekę. Po dziesięciu latach pobytu na Ziemi budzą się jej dawne moce i wraz ze swoim przyjacielem Rimonem bierze udział w serii tajemniczych zdarzeń. Istnieje szansa na rozwiązanie zagadki morderstwa sprzed lat, dlatego ta nie wycofuje się i wraz ze swoimi nowymi przyjaciółmi zamierza dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się 10 lat temu.
To był jeden z lepszych debiutów literackich 2024 roku, jaki miałam okazję przeczytać. Oryginalny pomysł na fabułę. I pomimo pomieszania różnych elementów zaczerpniętych i z religii, i z mitologii, autorce udało się to połączyć w logiczną i spójną całość.
Główna bohaterka to zadziora jakich mało, ale w gruncie rzeczy ma dobre serce. Zawsze jest chętna do niesienia pomocy tym, którzy jej potrzebują. W trakcie rozwoju fabuły Narida odkrywa swoje moce, które do tej pory uważała za uśpione. Jest to zdecydowanie moja ulubiona postać.
Tę książkę tak dobrze mi się czytało, że nawet nie zauważyłam, kiedy przygoda dobiegła końca. Powieść została napisana lekkim stylem, a tempo akcji nie zwalniało ani na chwilę. Anioły i demony zostały przedstawione jako istoty z jednej strony posiadające niesamowite umiejętności, a z drugiej zupełnie ludzkie i wspaniałe w swojej niedoskonałości. W powieściach bardzo lubię elementy oniryczne, których w powieści Karoliny Ligockiej nie zabrakło i nadawało niesamowitej głębi fabule. Relacja między główną bohaterką a swoim wilkiem miała w sobie coś pięknego i eterycznego zarazem.
W trakcie lektury „Piekielnego nieba” na pewno nie będziecie się nudzić, dobrze budowane napięcie utrzymuje Czytelnika przy opisywanej historii i sprawia, że ten chce odkrywać kolejne tajemnice, i dotrzeć do jej końca. W powieść zostały wplecione zabawne dialogi, które nie raz wywoływały uśmiech na mojej twarzy.
Polecam i mam nadzieję, że niedługo pojawi się kolejny tom przygód naszej anielicy. Czekam z niecierpliwością!
Narida wiedzie spokojny żywot nastoletniej anielicy. Co prawda nie wie kto był jej ojcem, ale wydaje się, że matka należycie się nią opiekuje. Zerika choć szorstka, wymagająca i trzęsąca całym Niebem, dobrze radziła sobie przez prawie 18 lat z wychowywaniem córki. U progu dorosłości Narida ma oddanego przyjaciela Marina, z którym przygotowuje się do swojego pierwszego poważnego egzaminu. Złe sny Marina nie martwią dziewczyny - chłopak jeszcze nie opanował w pełni swojego Daru i nie potrafi precyzyjnie ostrzec przyjaciółki. Jak się okazuje - miał przed czym.
Z niewyjaśnionych powodów Narida zostaje oskarżona o morderstwo anioła wysokiej rangi i staje przed sądem. Bezwzględni aniołowie rzucają oskarżenia pod adresem dziewczyny. Co gorsze, przeciwko niej występuje też jej matka i przyjaciel. Za zbrodnię jest tylko jedna kara - strącenie z nieba. Jednak upadek na Ziemię przeżywa niewielu upadłych.
Mocno poturbowana Narida znajduje bratnią duszę, która jej pomaga. Rozpoczyna pracę w barze i układa sobie nowe, ziemskie życie, Stara się zapomnieć o anielskim pochodzeniu. Wydaje się to o tyle łatwe, że po upadku anioły tracą swe moce. Jednak dziewczyna wciąż pamięta o zdradzie matki i byłego przyjaciela i nie może zrozumieć, co nimi kierowało.
Pewnego dnia zostaje nakłoniona do współpracy w ujawnieniu, jaki anioł dokonał mordu na przyjacielu demona mocy. Naridzie przyjdzie zweryfikować swoje poglądy na temat aniołów i demonów, dobra i zła, Nieba i Piekła. Wkrótce wykryje pewną mroczną tajemnicę i postanowi ją rozwikłać. Towarzyszyć jej będą przyjaciel Rimon i jego demoniczny brat. Czy Narida odkryje co wiązało się z jej upadkiem?
"Piekielne Niebo" to piekielnie dobra książka. Wciągająca, z bohaterami, których da się polubić, gdzie nikt nie jest jednoznacznie biały czy czarny. To świetna rozrywka, napisana lekko i angażująco. Znakomite urban fantasy, przy którym dobrze się bawiłam. Czekam na więcej.
Narida jest nastoletnią anielicą, zostaje ona wyrobiona w morderstwo faceta, który się do niej dostawiał ,a w ramach kary staje się Upadłą i zostaje strącona z nieba. Wiele lat później gdy już przywykła do życia wśród ludzi i poznała osoby, które ją szczerze pokochały, ginie demon, a ślady na jego szczątkach prowadzą do anioła.
Przez te wydarzenia na drodze kobiety staje Kaim brat jej najlepszego przyjaciela, który tak się składa jest niezwykle potężnym demonem. Postanawiają współpracować i odkryć, co tak naprawdę się stało te kilka lat w niebie i jak to się wiąże z tym morderstwem.
Już od pierwszych stron polubiłam Naridę. Jest aniołem ale to nie oznacza, że jest grzeczna i ugodowa, powiedziałam że wręcz przeciwnie. Ma cięty język i jest pewna siebie, ale wciąż nie otrząsnęła się w pełni z tego co się stało w niebie i jak ją potraktowano.
Za każdym razem gdy pojawiała się Zerika i jak traktowała Nari serce mi pękało. Ta kobieta jest podła. Za to Rimon i Fabio mają moje serce. Są mega kochani i ogromnie się cieszę, że główna bohaterka ich ma przy swoim boku.
Pojawia się też wątek romantyczny, który nie jest zły, ale czegoś mu tam jeszcze brakuje. Na pewno bym się nie obraziła gdyby autorka zrobiła mały zwrot akcji i jednak Narida związała się z Samuelem czy przystojnym elfem, którego uwielbiam.
Wątki detektywistyczne są bardzo dobre. Trzymają w napięciu, a w drugim tomie jest brutalniej i bardziej krwawo co też mnie troszkę zaskoczyła, ale i tak bardzo przypadło do gustu.
Pióro autorki mnie zaskoczyło. Jest niezwykle lekkie i przyjemne. Te książki nie są najcieńsze a jednak czyta się je z wielką przyjemnością i nie ma nawet jednego momentu, w którym czytelnik miałby czas się nudzić.
Zakończenie złamało mi serce na kilka kawałków. Czułam ból głównej bohaterki jak własny, bo autorka tak dobrze to opisała i co tu będę ukrywać popłakałam się. Nie mogę się doczekać kontynuacji bo coś czuje, że Nari znowu wpadnie w spore kłopoty.
Piekielne Niebo , jest fantastycznym debiutem @ligocka.karolina.pisarka i ogromnie się cieszę że dostałam możliwość przeczytania jej.
Narida w dniu kiedy ją poznajemy , jest 18 letnią anielicą, która wkracza w ostatni rok szkolny , aby stać się pełnoprawnym egzekutorem. Jej matka jest despotyczną kobietą, która zasiada w zarządzie najwyższych aniołów i archaniołów, przez co anielica nigdy nie miała z nią silnych więzi. Ojca nie znała , i choć chciała to matka nigdy na to nie pozwoliła.
Życie Naridy niespodziewanie się zapada , ponieważ zostaje oskarżona o morderstwo partnera z pracy swojej matki i jednogłośnie zostaje skazana na upadek. Najgorsze jednak w tym wszystkim , nie było dla niej wygnanie , lecz zdrada. Zdrada matki i najlepszego przyjaciela...
Od samego początku daje się wyczuć że bohaterka jest bardzo silną postacią kobiecą , co też udowadnia nam w swojej historii.
Anioł , diabeł , istoty z innych światów. Nie spotkałam się jeszcze z tak harmonijnym splątaniem tak różnych rzeczywistości. I może spowodowane jest to faktem , że nie mam za dużo takich książek za sobą , lecz ta już zostanie TĄ na czele. Uwielbiam szybko rozwijające się akcje , brak nudy i bezsensownych opisów. Przyjaźń zawiązana na śmierć i życie, oraz wsparcie jakiego mało w dzisiejszych powieściach. Poświęcenie siebie , dla ratowania innych. Ogrom zawiłych sytuacji, kłamstwa, intrygi i niedomówienia. Motyw zemsty , oraz na pozór zakazanej relacji. Jednak najbardziej uwielbianym motywem dla mnie jest zmiana czarnej duszy w zakochanego szczeniaka , który jest w stanie zrobić dla niej wszystko.
Książkę pochłania się od pierwszych liter , lub poprawniej będzie powiedzieć , że to książka pochłania nas. Ja nie potrafiłam się z nią rozstać, i cierpiałam z powodu końca. Na szczęście autorka obiecała że nie pozostawi nas z tak wielkim niedosytem. Całym serduchem polecam!
Opis mnie bardzo zaintrygował jak i okładka. No taka jest prawda i tego się nie wstydzę.
Podczas czytania książki miałam mieszane uczucia co do relacji romantycznej pomiędzy Kaimem a Naridą. I może będę w mniejszości, ale cieszę się, że się stało to co się stało. Gdyż książek, gdzie główną rolę odgrywa przyciąganie seksualne jest już zbyt dużo, a często również pomijają rozmowy między bohaterami. Tutaj mi zabrakło rozmów między nimi, gdyż albo czują przyciąganie i są zajęci sobą albo jest akcja i ta relacja nie ma na niczym oparcia.
Akcja toczy się szybko i wiele się dzieje i dla mnie tak odrobinkę za łatwo im to wszystko szło....
Ale uwielbiam za relację z innymi bohaterami i Rimon ❤️❤️❤️ uwielbiam typa. Jest taki autentyczny + nie leci na Naride i jest ciekawą postacią i dla mnie jako czytelniczki jest dość skryty. Rimon zaprzyjaźnisz się ze mną?
Uwielbiam również początek i tą atmosferę baru. Mam nadzieję, że będzie jej więcej. Motyw rodziny mnie zafascynował zarówno po obu stronach. Z chęcią poznam ich historię i historię takiego jednego oka 🤭🤭.
Podoba mi się sposób prowadzenia akcji, przede wszystkim jest przyjemny i wciągający. Momentami dzieje się, ale raczej bym osadziła w kategorii przyjemne niezbyt krwawe.
Uważam, że jest to całkiem udany debiut. Warty poświęcenia swojego czasu i warto pamiętać,że to co mi się nie podoba wam może się spodobać.
Nerida, młoda anielica, zostaje wrobiona w morderstwo, następnie skazana i wydalona z nieba. Jako upadły anioł trafia do Rzymu. Nie jest jej łatwo pogodzić się z traumą, nie rozumie dlaczego zdradziła ją matka i najlepszy przyjaciel. Gdy już odnalazła się w nowej rzeczywistości, nawiązała przyjaźnie okazuje się, że jej niebiańskie moce wciąż są aktywne a to natychmiast postanawiają wykorzystać demony.
Jestem totalnie oczarowana tą historią. Dawno nie czytałam książki, która tak bardzo wpasowałaby się w mój gust. Niesamowite, że to debiut. Nie było w tej książce żadnego zgrzytu, który zakłócałby mi przyjemności z lektury za to wszystko co tak uwielbiam: urban fantasy, anioły, demony, czarownice, elfy, krasnoludy i Rzym, który kocham. Świetnie wykreowani bohaterowie, ci pozornie "dobrzy" wcale nie są tacy krystaliczni a ci "źli" okazują się honorowi i szlachetni. Takie postacie najbardziej cenię - przechodzące przemianę, kierujace się instynktem, pełne sprzeczności. Fabuła tej książki jest w każdym calu przemyślana a akcja pełna zwrotów i niespodzianek. Z niecierpliwością czekamy na rozwiązanie kolejnych zagadek i tajemnic. Bardzo przyjemny i nienachalny wątek strangers to lovers. A relacja hate-love wręcz urocza. No i sam Kaim - podejrzewam, że będzie book crushem nie jednej czytelniczki. "Piekielne niebo" to świetna historia o ponadczasowych wartościach: przyjaźni, miłości, poświęceniu, walce dobra ze złem i odnajdywaniu siebie.
2.5/5 Bardzo dobrze się zaczynało i sam pomysł uważam, że autorka miała świetny, ale chyba ostatecznie nie była to książka dla mnie. Uważam, że książka nie straciłaby, gdyby usunąć z niej wątek romantyczny, bo nie poczułam żadnej chemii między tymi bohaterami, szczerze to już bym wolała żeby była z tym swoim przyjacielem. Ogólnie mam wrażenie, że cała akcja działa się bardzo szybko, brakowało mi takiego "oddechu" czasem i zwolnienia. Brakowało mi też istotnej pozytywnej kobiecej postaci (oczywiście oprócz głównej bohaterki). Bo w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że wszyscy faceci mają po prostu słabość do naszej bohaterki, więc chociaż powinni ja gardzić to wszyscy magicznie akurat ją lubią i tolerują i w sumie to jest dla nich ciekawa. Zwyczajnie trudno mi jest uwierzyć w relacje między bohaterami w tej książce, bo mam wrażenie, że troszkę brakuje im głębi. Ale fabuła sama w sobie ma ogromny potencjał, sam wątek wilka był bardzo ciekawy. Widać, że autorka miała głowę pełną pomysłów!
Trzymam kciuki za autorkę, żeby rozwinęła swój warsztat pisarski!
Ta książka była pierwsza fantastyka, którą przeczytałam (oprócz Harrego Pottera), więc jak pewnie się łatwo domyślić - ciężko mi się wypowiedzieć obiektywnie na jej trmat, gdyż nie mam za bardzo porównania.
Piekielne niebo to historia, w której pojawiają się anioły i demony, a całość osadzona jest w pięknej scenerii Rzymu - i absolutnie uwielbiam ten motyw! Cieszę się, że mogłam to sprawdzić na własnej skórze. Fabuła jest naprawdę ciekawa, a książkę czyta się błyskawicznie.
Muszę jednak przyznać, że wątek romantyczny kompletnie mnie nie przekonał. Wyszedł trochę znikąd i, moim zdaniem, był zupełnie niepotrzebny. Szkoda, bo autorka mogła wprowadzić go dużo płynniej.
Bardzo dobra polska fantastyka ! Anielica i demony ♥ Bardzo ciekawa historia gdzie Anioły i Demony nie są takie jak zawsze je postrzegamy. Autorka miała świetny pomysł na fabułę i super to wykorzystała.
2,75/5 Miało to duży potencjał ale im dalej w las tym mniej ciekawiła mnie ta książka :( Romans, który pojawił się znikąd, moce głównej bohaterki, które akurat pojawiają się gdy potrzeba ehh... naprawdę szkoda bo początek był super
Książka z ciekawą fabułą i wykreowanym światem. Napisana lekkim piórem o losach anielicy, która ma dość nietuzinkowy charakter, jak również przyjaciół.