Warszawa, lata 20. Świat skurczył się do enklaw stłoczonych w zasięgu życiodajnego światła. Zwykła, dobrze znana ciemność stała się Ciemnością - nieznaną siłą spychającą ludzi w otchłań obłędu i sprowadzającą nieuchronną śmierć na każdego, kto wyjdzie poza obszar światła. Tuż obok śmiercionośnego niebezpieczeństwa nadal tętni życie. Niezmiennie pieniądze przechodzą z rąk do rąk, w knajpach strumieniami leje się zakazany koniak a w luksusowych burdelach czekają zupełnie inne przyjemności.
W tym świecie żyje Jerzy, weteran trzech wojen, alkoholik z zamiłowania i prywatny detektyw z konieczności. Poszukiwania zaginionej dziedziczki znakomitego rodu od początku wydawały się śliską sprawą. I najchętniej odmówiłby przyjęcia tego zlecenia, gdyby nie absurdalne wręcz wynagrodzenie. "Strzeżcie się Greków, nawet gdy przynoszą dary" . Jerzy powinien był o tym pamiętać.
Dobre otwarcie, ciekawy świat. Ma ta książka swój klimat. Problem zaczyna się po kilku godzinach, gdy pomysły autorowi się kończą, powstaje nam całkiem zgrabne opowiadanie szpiegowsko-lovecraftowskie. Autor miał pomysł właśnie na to, na długie opowiadanie. Wszystko potem jest rozwleczonym, dziwnym kotletem ze wszystkiego. Trochę tu naciąganego i niepotrzebnego romansu, trochę jakichś zabaw w detektywa. Trochę szpiegostwa i stawki zaczynają być na skalę narodową. Co faktycznie rujnuje tą książkę to jej zakończenie, które jest spięte na taśmę i tak nagłe i niepasujące że aż musiałem to rozchodzić. No cóż szkoda, liczyłem na dobry debiut ale to nie jest ten czas.
PS: to jest tom 1 z iluś o czym wydawnictwo informuje nas dopiero kurcze w ostatnim zdaniu książki. Za takie praktyki olbrzymi minus.
panie andrzeju, niech pan porozmawia z JAKĄKOLWIEK kobietą i przestanie pisać farmazony. postacie kobiecie były tragicznie wykreowane (pamiętajcie, ładne długie nogi), a jako że na nich opierała się spora część fabuły, to kompletnie położyło to tę książkę. już pomijając „głębokie przemyślenia”, którymi raczy nas autor, to sama akcja też woła o pomstę do nieba. miałam wrażenie, że wszystko opiera się na dokładnie tym samym schemacie i fakcie, że główny bohater w jakiś szalony sposób znajduje się w odpowiednim miejscu, akurat (o dziwo!) w równie odpowiednim czasie. jerzy to też gagatek sam w sobie, fanfiction pisane na wattpadzie nie powstydziłyby się takiego idealnego bohaterka (nie, nie jest to komplement).
2.5 Ja należę do cierpliwych czytelników. Dobra powieść nie zawsze musi mieć wartką akcję. Ba! W ogóle akcji nie musi mieć. Jednak bardzo nie lubię w książkach niekonsekwencji, a Szepty Ciemności niekonsekwentne są. Jest to szczególnie widoczne w tempie, jakie narzuca nam narracja – albo nie dzieje się nic, albo w 3 zdaniach dzieje się wszystko. Ot tak. Jest też jedna rzecz, która bardzo mnie tutaj mierziła, a mianowicie jakieś takie odrealnione, nieautentyczne i naprawdę nieprawdopodobne radzenie sobie z traumą związaną z gwałtem. I chociaż autor zadbał o większość portretów psychologicznych, w przypadku ofiar po prostu się potknął i zarył o podłogę... Niekonsekwencja znów. Zapowiadało się dobrze, finalnie wyszło mocno średnio.
O jakie to dobre całkowicie w moim guście i klimacie ciekawa i oryginalna historia fajni bohaterowie 4,5⭐️ Do tego całość dopełnia audiobook czytany przez Mistrza Gosztyłę 🤩 istne cudo
„Szepty ciemności” Andrzeja Pupina przenoszą nas do Polski w czasach dwudziestolecia międzywojennego. Nie jest to jednak taki sam kraj jaki znamy z historii. W tym świecie panoszy się Ciemność. Rozlewa się ona po zmroku, a każdy kto się przed nią nie schroni, popada w obłęd, aż wreszcie czeka go jedynie śmierć. Detektyw Jerzy próbuje w tym świecie po prostu przeżyć. Gdy dostaje zlecenie odnalezienia zaginionej kobiety nie wie jeszcze, że dokopie się do naprawdę mrocznych sekretów, które sprowadzą na niego ogromne niebezpieczeństwo.
„Szepty ciemności” to książka bardzo sprawnie łącząca w sobie kryminał z fantastyką. Z powodu panującej w tym świecie Ciemności, całość owiana jest bardzo gęstą atmosferą. Jednak mimo tego ludzie wciąż szukają rozrywki, pijąc w barach zakazane trunki czy rozkoszując się innymi przyjemnościami w nieco bardziej dyskretnych miejscach. Powieść idealnie oddaje ducha epoki, a dodatkowy element fantastyczny nadaje wszystkiemu bardzo mrocznego klimatu.
W ten świat idealnie wpasowuje się główny bohater, który po wojennych przeżyciach zostaje prywatnym detektywem. Śledztwo, które prowadzi ciągnie do przodu całą fabułę i sprawia, że książki po prostu nie sposób odłożyć. Z niecierpliwością odkrywałam kolejne tajemnice, nie mając pojęcia do jak bardzo wstrząsającej prawdy mnie doprowadzą. Moim zdaniem rozwiązanie całej sprawy kapitalnie wpisało się w nastrój powieści.
Uważam „Szepty ciemności” za bardzo udany debiut i polecam wszystkim mającym ochotę na klimatyczne połączenie kryminału z fantastyką, niebojącym się spowijającej świat Ciemności.
3,75⭐ Niezwykle intrygujący, choć niepozbawiony wad, debiut powieściowy autora. Chociaż na moje odczucia z pewnością duży wpływ miał świetny lektor i ciekawa oprawa muzyczna - bardzo podobała mi się melodia z końca i początku rozdziału. Mocno wpłynęła na mroczny klimat, co było super.
Nawet nie zakładałam, że tak spodoba mi się to książka. Co smieszne, bo napisałam licencjat o Fabryce Słów, a to moja pierwsza książka tego wydawnictwa w tym roku. Dobrze, że udana.
Poznajemy historię Jerzego, detektywa, który brał kiedyś udział w wojnie i stąd ma pewne doświadczenie. Ma także "dodatkowe" zdolności, które zdecydowanie okazują się przydatne w misji, która go czeka. Został poproszony przez Księcia o rozwiązanie pewnej zagadki, zaginięcia, a natrafia na trop obrzydliwego procederu. Nie spodziewalam się, że pójdzie to w tak ohydnym kierunku.
W tle mamy Warszawę dawnych lat, echo wojen, strach przed Ciemnością, która mocno wpływa na ludzi, ich życie. Dowiadujemy się o chorobach z nią związanych, o sposobach, jak sobie z nią radzić itp. No dostajemy całkiem zgrabnie zarysowane tło, przestrzeń i konflikt. Czułam się zaangażowana.
Na minus niestety wątek miłosny. Jerzy z wybranką dostają za mało czasu razem, bym uwierzyła w tak wielką miłość. Ale pod koniec dowiadujemy się, że czekają nas kolejne tomy, więc trochę rozumiem ten zabieg - dodaje dramaturgii.
Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać 2-3 lat na następną część. *Okładka też mocno przykuwa wzrok.
Warszawa pod oblężeniem Ciemności zdecydowanie nie jest tym samym miastem, które znamy. Mroczne i nieprzewidywalne, stało się domem dla wielu podejrzanych indywiduów, z których nie wszyscy kryją swoje twarze (i uczynki) w cieniu. W tym wszystkim Jerzy, weteran i prywatny detektyw, stara się przetrwać i przy okazji zarobić trochę pieniędzy. Kiedy więc na horyzoncie pojawiają się dwie bardzo intratne sprawy do rozwiązania, ciężko jest mu odmówić ich przyjęcia. I jak ze wszystkim w takich przypadkach - jak bardzo źle jest Jerzy przekona się dopiero kiedy będzie już zbyt późno, żeby się z tego wycofać.
"Szepty ciemności" to całkiem udany debiut, który łączy w sobie świetny klimat kryminału noir, fantastykę oraz niezwykły czar Warszawy lat 20. Intryga w intrydze to zdecydowanie coś, co sprawia, że akcja nabiera rozpędu i jako czytelnicy zostajemy porwani w taki wir wydarzeń, że ciężko się od książki oderwać nawet na chwilę. I jest tak aż do samego zakończenia, które po tym wszystkim wydaje się być niestety mocno nieudane. Mam wrażenie, że autor w sumie nie do końca wiedział, czy chce tę historię opowiedzieć w jednym tomie, czy jednak zrobić z tego całą serię i ostatecznie zakończenie wydaje się być bez pomysłu, byle tylko wszystko zamknąć i zostawić czytelnika z poczuciem niedosytu. Czy sprawia to, że nie sięgnę po kolejne części? Absolutnie nie. Wciągnęłam się w ten świat i przygody Jerzego tak bardzo, że z przyjemnością będę śledzić jego dalsze losy.
Sama książka całkiem niezła, jednak wątek romantyczny był TRAGICZNY i niepotrzebny. Dobrze, że wątek romantyczny wchodzi dopiero później.
plusy: - klimat Warszawy w dwudziestoleciu międzywojennym i ogólnie atmosfera - bardzo szybko i przyjemnie czytało się tę książkę -ciekawy i dość wyjątkowy pomysł (przynajmniej ja nie kojarzę nic podobnego)
minusy: - WĄTEK ROMANTYCZNY (PO CO ON TAM BYŁ) - tragiczne wykreowanie kobiet, które sprowadzało się do "uhuhu ładna pani, długie nóżki ma" - końcówka taka średniawa i ostatni plottwist był bardzo przewidywalny
Tęskniłem za Krzysztofem Gosztyłą ❤️ Nie będę tęsknił jakoś bardzo za tą książką 💔
Z plusów: świetny pomysł na świat przedstawiony. Bardzo prosty i w sumie nie różni się jakoś bardzo do naszego, ale działa. Klimacik noir jest, czuć ten brud stolicy, upadek pewnego świata. Szanuję bardzo za przemyślenie, jakie realne konsekwencje miałby kataklizm tytułowej Ciemności w czasie pierwszej wojny światowej.
Podobają mi się przemowa Bobra na początku o prostytutkach oraz wypowiedź Jerzego o podejściu opinii publicznej do złych ludzi. Zakładam że są to w większym lub mniejszym stopniu przekonania samego autora i zdecydowanie przekazanie ich pasuje do samej narracji, jak i do w ogóle naszej rzeczywistości. Jerzy może ciutkę za dużo gada, ale mogę na to przymknąć oko, bo na ogół jego refleksja jest naprawdę piękna i zawiera wiele porównań, na które sam bym nie wpadł.
Eeeee, to by było ja tyle.
"Szepty ciemności" cierpią przede wszystkim na problem z pacingiem. Czytając miałem poczucie, jakby co rozdział autor zaczynał zupełnie nowy wątek. Najpierw trzeba znaleźć Wandę, potem mordercę prostytutek, potem trafiamy do ścieków, wyjeżdżamy na wieś spokojną, wieś wesołą, itd., itd. Wydarzenia następują po sobie, ale brakuje mi to korelacji, które usprawiedliłyby takie skakanie po wątkach (zwłaszcza, że tajemnica Wandy zostaje zupełnie zapomniana na pół książki, a końcowo jest spoiwem całości). Jest to przykre, ponieważ ta historia MA potencjał, pomysł Pupina na zagadkę jest świetny, tylko kuleje egzekucja (co pewnie wynika z faktu, że jest to debiut).
Problem z pacingiem oznacza również problemy z ekspozycją. Jest jej za dużo, ta książka jest przegadana, większość z tych informacji dałoby się zawrzeć w akcji, pokazując nam coś, a zamiast tego monologi Jerzego, które dodają tego wspomnianegl poczucia skakania po wątkach. No bo w sumie o czym to jest? To nie jest zwykły kryminał, w którym chodzi tylko o złapanie zbrodniarza; fantasy, w którym trzeba cofnąć skutki pewnego kataklizmu z tego jak na razie żadne; o romansie jeszcze się wypowiem; a walka z systemem jest tu zdawkowa. Do czego my w sumie zmierzaliśmy przez te 12 godzin?
Wszystkie postacie są takie papierowe. Ja końcowo nie wiem, czemu Jerzy robi cokolwiek - kieruje nim takie generycznych "chcę pomóc uciśnionym", ale jego historia nie oznacza jakiejkolwiek duchowej przemiany. Wszyscy inni mają po prostu odegrać rolę: ratunek typu deus ex machina, mięśniak od brudnej roboty, kontakty do mafii, kontakty do wojska, wredna pinda, zdrajca, źliiiiii źliiiiiii ludzieeeee, ofiara nad ofiarami. Wszystko instrumentalne, nieorganiczne.
SPOILERY
Ja przepraszam, ale jak zacząłem czytać o tych bogaczach-pedofilach-zabójcach-satanistach to w głowie miałem jedynie "Small world" Patryka Vegi. Bo wiecie, pedofile są źli, więc trzeba to podkręcić jak tylko się da. Ta książka w ogóle lubi "podkręcać", żeby wszytsko były bardziej oczywiste.
Romans Jerzego i Wandy to absurd. Wanda to absurd. Typiarę moznaby zastąpić przedmiotem i nic by się nie zmieniło, na tym zaczyna się i kończy jej rola w fabule. A poza tym legitny romans ofiary tak brutalnej i wieloletniej przemocy oraz jej wybawiciela (aka pierwszego człowieka w jej życiu, który nie traktuje jej jak śmiecia) jest niesmaczny.
KONIEC SPOILERÓW
Przeczytam następną część. Nie jest to aż tak złe. Jest to po prostu debiut, historia, która wymagała doszlifowania.
Challenge: bierz szota za każdym razem, jak Jerzy przy poznanuu kobiety zaczyna oceniać jej biust TUDZIEŻ przy poznaniu kogokolwiek zaczyna oceniać jego/jej tuszę. 3,5/5 z zaokrągleniem do 3.
Bardzo wciągająca fabuła, podoba mi się model głównego bohatera oraz połączenia elementów fantastyki z kryminałem oraz modelem Polski z lat 20. Niekoniecznie oczywiste połączenia i rozwiązania problemów dodały znakomitych emocji, szczególnie końcówka gdzie wszystko nabrało większego sensu, ze względu na niektóre wrażliwe tematy, książka momenty jest wręcz obrzydliwa jednak dodaje to swojego klimatu do całej książki. Gorąco polecam i nie mogę doczekać się drugiego tomu.
🌑 Zacznę od świata przedstawionego i systemu magicznego, O M G TO JEST ŚWIETNE! Świat, jak i magia zostały tak dobrze i szeroko przedstawione, bardzo rozwinięte, a mimo to my jako czytelnicy, jak i nasz bohater nie wiemy wszystkiego. A fakt, że panujące zasady gry mogą się diametralnie zmienić, niezmiernie mnie cieszy.
🌑 Bardzo polubiłam głównego bohatera, jest on dość specyficzny i raczej niespotykany. Więc podążanie zanim w tej historii to niemała gratka, ale jednocześnie czysta przyjemność! Ludzie, między którymi obraca się nasz główny bohater, są ogromnie ciekawi, a ich występki coraz są bardziej niespodziewane.
🌑 Rozpoczynając tę książkę, bałam się, że będzie miała bardzo średnie tempo i nic nie będzie mnie ciągnęło do przodu. Jednak gdy przekroczyłam mniej więcej, pierwsze 100 stron, to akcja zaczęła pędzić na złamanie karku, przez co nie mogłam się oderwać.
🌑 Jednak od razu też muszę zaznaczyć, że ta historia momentami jest naprawdę bardzo brutalna, szokująca i w pewnych chwilach, aż obrzydliwa.
🌑 I coś, co niezmiernie mnie zastanawia to wątek romantyczny, który zrodził się w trakcie historii. Jest on dla mnie absolutnie niepotrzebny i nie jestem w stanie pojąć jak do niego doszło. Jest to dla mnie mały minus w tej historii.
Ta książka to żart... Pomieszanie z poplątaniem, nagromadzenie różnorodnych wątków i tropów, nieudolnie poprowadzony romans, niedopuszczalne spłaszczenie doświadczenia wieloletniej traumy i przemocy i przejście nad nią do porządku dziennego z big love story w tle. Ponad to, czy to nie miał być czasem kryminał noir? Siłą czarnego kryminału jest w moim odczuciu główna postać - z reguły detektyw po przejściach, z traumami i problemami, cynicznie nastawiony do świata, zwykle będący przedstawicielem gatunku anty-hero. Detektyw Jerzy Kowalski niestety nie pasuje do tej charakterystyki co cały koncept kładzie na łopatki. Daj pań spokój...
Skończyłam w końcu, nie ukrywam była to droga przez mękę i nie wiem czy to wina książki czy mojego zastoju czytelniczego, jednak kompletnie nie byłam wciągnięta i nie mogłam się doczekać jak dojdę do końca. Przez całą książkę miałam poczucie, że nic się nie dzieje i czekałam aż się wciągnę jednak taki moment nie nadszedł. Niestety książka mnie mocno rozczarowała.
„Szepty ciemności” to niezwykle intrygujący tytuł, który łączy w sobie takie elementy jak kryminał noir, historię alternatywną, urban fantasy i grozę. Autor nakreślił ponurą wizję Polski lat 20. – społeczeństwa naznaczonego wojenną traumą, które musi zmagać się z tajemniczą Ciemnością, doprowadzającą do szaleństwa i zguby. Mrok tego świata nie kończy się jednak na zjawiskach nadprzyrodzonych: powieść ukazuje dewiacje elit, które za nic mają sobie ludzkie życie. Tym samym na kartach powieści możemy śledzić zmagania głównego bohatera – detektywa – z niebezpieczeństwem czającym się w mroku, otrzymaniem zlecenia od femme fatale, walką z wpływowymi ludźmi, a także działaniami kontrwywiadowczymi, związanymi z przeszłością bohatera. Wszystko to jest bardzo zgrabnie połączone w jedną intrygę, która od razu wciąga. Przez to największym rozczarowaniem jest konieczność czekania na kolejny tom!
Jest to powieść, która bez wątpienia spodoba się osobom, które lubią twórczość Adama Przechrzty i jego podejścia do historii alternatywnej. „Szepty ciemności” powinny także trafić do tych, którzy lubią kryminały noir – te historie opowiadające o ludzkim mroku i wielkomiejskim „brudzie”; nadprzyrodzona Ciemność może budzić strach, ale czy nie większe przerażenie budzą ludzie mający innych za nic, do tego posiadający władzę dającą poczucie siły i bezkarności? Dzięki oryginalnemu połączeniu kryminału i fantastyki (grozy) z alternatywną historią lat 20. „Szepty ciemności” należą do wyróżniających się debiutów. Powieść jest niezwykle klimatyczna, a jednocześnie brutalna, stawiająca pytania zło drzemiące w człowieku, a nie tylko kryjące się w ciemności.
Dobry kryminał noir potrzebuje charyzmatycznego, sponiewieranego życiem detektywa – i taki jest weteran wojenny Jerzy. To intrygująca postać, która musi jednocześnie walczyć z czającym się naokoło złem, jak i wewnętrznymi demonami, związanymi z jego przeszłością. To jednocześnie człowiek z zasadami – są bestialstwa, których zignorować nie potrafi. Postacie drugoplanowe idealnie uzupełniają kreowany świat – a wśród nich znajdziemy zarówno sojuszników, jak i przeciwników naszego detektywa – z obowiązkowymi zdrajcami. Wszak w świecie ludzkiego mroku trudno do końca zaufać drugiej osobie. Jeśli chodzi o postacie kobiece, to dostajemy damę w opresji, femme fatale, złą kobietę u władzy w pewnej organizacji – wszystkie jedynie z drobnym twistem. Nic szczególnego i jeśli Autor miałby nad czymś popracować przy drugim tomie, to jest to większa różnorodność i sprawczość postaci kobiecych, tak by wymykały się stereotypom. Natomiast bardzo doceniam wykreowanie żywego świata – różnorodnych mieszkańców zamieszkujących, chociażby dzielnicę głównego bohatera, dzięki czemu czujemy ciężar, gdy sąsiedzi stają się ofiarami w konsekwencji śledztwa detektywa. Autor świetnie wykreował z jednej strony solidarność, z drugiej zaś wystawił ją na próbę wobec zagrożenia.
Całość jest rewelacyjnie napisana. Plastyczny język, logiczne połączenie wydarzeń, dobre dialogi – wszystko idealnie oddaje klimat, pozwala zanurzyć się w opowiadaną historię. Uważam, że to nie lada wyczyn, by tak zgrabnie połączyć wiele różnych gatunków w spójną, a do tego porywającą całość. Nie będę ukrywać – czytając debiuty nastawiam się na pewne zgrzyty, a tutaj byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Od początku do końca czytanie tej powieści sprawiało mi czystą przyjemność – choć nie jest to lektura wyłącznie rozrywkowa. Pod kryminalną intrygą i wątkiem paranormalnym kryją się rozważania na temat moralności, dewiacji, człowieczeństwa – społeczeństwa, które w pewien sposób przywykło do otaczającego go zła. Jednocześnie ten ponury klimat jest przełamywany przez postawę detektywa, w którym tli się jakaś szlachetność i determinację osób, które chcą walczyć z niesprawiedliwością.
Uwielbiam takie teksty kultury – czy to książki, czy filmy – które nie boją się oryginalnie mieszać gatunków, pozornie skupiać się na intrydze/śledztwie, by tak naprawdę oferować coś więcej: pole do interpretacji. Tak jak wspomniałam, Autor wykreował świat, w którym człowiekowi zagraża tajemnicza Ciemność (która sama w sobie może mieć symboliczne znaczenie), jednak większy strach budzi to, jakie bestialstwo kryje się w samych ludziach. To ponura, ale zarazem bardzo wciągająca historia, w której ważniejsze od samego rozwiązania intrygi, jest jej wpływ na bohaterów i konsekwencje odkrycia prawdy. „Szepty ciemności” to rewelacyjny powieściowy debiut, który na długo zostanie w mojej głowie!
‘Odkąd nadeszła Ciemność, świat bardzo zdziczał. Wszyscy skupiliśmy się na przetrwaniu, za wszelką cenę.’ Lata 20. Warszawa. Jerzyk były żołnierz, weteran wojenny i prywatny detektyw zostaje wciągnięty w pokręconą historię, która ze strony na stronę nabiera niesamowitego tempa. To jest taka historia, że gdyby nie fakt, że wszyscy trąbili o debiucie to nie poczujesz czytelniku, że to debiut. Zgrabnie dobrany styl, nieskomplikowane wątki, trochę historii, prosty, a zarazem barwny świat. Zaczynając tę historię masz czarno-biały film przed sobą, nie czujesz, że czytasz – Ty tam jesteś, nawet nie wiedziałam kiedy byłam w połowie. Dodatkowo audiobook ma cudowną muzykę: klimatyczną. Co do całokształtu: Jerzy jako bohater przypadł mi do gustu i jest dobrze skrojony do tej historii. Opisy rzeczywistości jak najbardziej realne, brakowało nieco szczegółów przez co miejscami się gubiłam – głównie przez wątek fantastyczny, spodziewałam się bardziej rozbudowanej samej Ciemności, zdolności Innych dostałam tego za mało, a autor po prostu wrzucał smaczki, a ja miałam z tyłu głowy „jak, dlaczego”. Nie lubię dezorientacji, co i tak nie wpłynęło na całokształt odbioru lektury. Brutalność, przemoc, gwałty – tak to historia dla tych o mocnych nerwach – nie czułam żadnego wymuszenia, opisy były aż nazbyt realne. Jedynym minusem jest postać Wandy – autor ukazał to jak kiedyś funkcjonowało społeczeństwo to wiemy, że były kobiety charakterne, a tego u niej zabrakło. Na szczęście Basia nadrabia i ja chce jej więcej w drugim tomie. Wątek detektywistyczny jest ciekawy, doprowadza do momentu, gdzie spodziewamy się pewnych rozwiązań to jednak zaskakuje. Koniec był standardowym zabiegiem – wzbudzał emocję, a epilog nastraja na dobry drugi tom. Bardzo dobry debiut, świetne urban fantasy z detektywistycznym wątkiem i klimat: on pochłania w całości, autor oddał go idealnie, a pomysł… jest mroczny, z dreszczykiem – także wszystko co uwielbiam.
Ciemność sama w sobie nie jest zła, ale to co się w niej czai może być. Zwykle tak jest i tak tłumaczy się nam od małego. Ale co jeśli ciemność jest zła sama w sobie i spacza umysł człowieka, prowadząc do tragedii? Taki właśnie motyw prezentuje nam Andrzej Pupin w swojej debiutanckiej powieści "Szepty ciemności".
Ciemność w literaturze najczęściej bywa okazją dla złych ludzi, bądź jest siedliskiem potworów. Tutaj ciemność to monstrum samo w sobie, które niszczy człowieka psychicznie, popychając go do odrażających czynów. Właśnie w takim świecie przyszło żyć Jerzemu Kowalskiemu, obecnie prywatnemu detektywowi, dawniej kapitanowi kontrwywiadu II RP. Bohatera poznajemy w momencie, gdy otrzymuje do rozwiązania sprawę, która przewróci jego w miarę spokojną egzystencję do góry nogami. Jest to główna oś wydarzeń powieści, ale nie jedyna. Fabuła nie jest jednowątkowa, choć w toku akcji wszystkie nitki splatają się ze sobą, kreując cały obraz intrygi i dystopijnego świata. Realia i historię świata poznajemy ze strzępków informacji, rzucanych w opisach bądź dialogach. Lubię w taki sposób poznawać świat, choć tutaj czasami brakło mi więcej szczegółów, gdyż świat wydaje się naprawdę ciekawy, a nie mamy jego pełnego obrazu. Całość wciąga praktycznie od samego początku i najchętniej nie odkładałbym książki, aż do finału.
Dużą rolę w powieści odgrywa klimat, który świetnie wprowadza czytelnika w mroczny, dystopijny świat. Moim pierwszym skojarzeniem, gdy sięgnąłem po tę książkę, był cykl "Materia prima" Adama Przechrzty i choć "Szeptom ciemnosci" nieco brakuje do jednej z moich ulubionych serii to zdecydowanie ma potencjał na bardzo dobrą fantastykę. Na pewno sięgnę po kolejną część, która nie wyobrażam sobie, że nie powstanie, patrząc na zakończenie tej powieści. Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje, gdzie serdecznie zapraszam.
Kolejny udany debiut polskiego autora, który wpadł w moje czytelnicze ręce.
Szepty ciemności czytało mi się bardzo przyjemnie. Nie jest to rozbudowane i wielowątkowe tomiszcze, więc będzie to idealna historia na wakacje. Z zastrzeżeniem, że pojawiają się tam naprawdę mocne wątki i dla wielu może to być zbyt dużo. Nie chcę za wiele zdradzić, ale miejcie to na uwadze.
W książce podobało mi się wiele aspektów, na czele z głównym bohaterem oraz światem przedstawionym. Autor miał naprawdę świetny pomysł na alternatywną historię świata po I wojnie światowej oraz klimat rodem z filmów z początków XX wieku. Główny bohater to weteran Wielkiej Wojny. Pokiereszowany, ale o dobrym sercu i z właściwym kodeksem moralnym. Jerzego polubiłem właściwie od pierwszych stron, więc łatwo przychodziło mi kibicowanie mu w rozwiązaniu sprawy oraz w innych działaniach, które podejmował.
Historia oraz główny bohater bywają niekiedy naiwni, ale nie wiem na ile jest to niezamierzone, a na ile celowe. Piszę tak dlatego, że takie cechy miały też fabuły, których ducha stara się oddać autor, więc równie dobrze może być to celowy zabieg. Największy minus to dla mnie kompletnie niewiarygodna historia miłosna. Aż za grubo ciosana, nawet jak na ramy tej opowieści. Nie jest to jednak minus, który wpływa mocno na odbiór książki.
Podsumowując, naprawdę szczerze polecam Szepty ciemności. Zgrabny debiut, miejscami kontrowersyjny, ale oprócz tego godny polecenia. Książka wyróżnia się na tle innych wydawanych książek i udanie zapełnia niszę na rynku. Sięgnijcie, bo warto.
Fabryka Słów to wydawnictwo, które zdecydowanie lata świetności ma już dawno za sobą. Pamiętam czasy kiedy raczyło nas świetnymi książkami rodzimych autorów właściwie bez przerwy. Nie było żadnego problemu żeby wśród premier wyłowić prawdziwe perełki. Teraz polskich autorów w wydawnictwie jest jak na lekarstwo więc debiuty tym bardziej cieszą. Tak jest w przypadku tej książki i właśnie dlatego zdecydowałem się po nią sięgnąć.
Szczerze przyznam, że sam początek nie zapowiada żeby ta powieść miała przyciągnąć czymkolwiek czytelnika a tym bardziej przekonać do siebie. Ot początek jakiejś bliżej niesprecyzowanej kryminalnej intrygi w świecie, w którym ciemność powoduje, że ludzie wariują i dopada ich choroba. Wszystko już było prawda? Ale… możecie mi wierzyć albo nie ale tempo czytania wzrasta wraz z każdą kolejną stroną. Autor ze swojego pomysłu wyciąga absolutnie wszystko co najlepsze. Akcja przyspiesza, pojawiają się nowe postaci a intryga nabiera takiego tempa, że śledzimy losy naszego głównego bohatera niemal z wypiekami na twarzy.
Mimo iż kompletnie nie wiedziałem czego się po książce spodziewać bo kupiłem ją w ciemno to bardzo, ale to bardzo miło się zaskoczyłem. Może nie jest to jakoś szczególnie odkrywcza pozycja ale wyciska z fabuły kompletnie wszystko co tylko się dało. Ja polecam a sam już czekam na drugą część, która na pewno trafi w moje ręce zaraz po premierze.
3.75 🚩🚩syndrom sztokholmski🚩🚩 Realia i świat przedstawiony jest ciekawy oraz zaskakujący, opieranie się na historycznych wydarzeniach, które pomagają tworzyć oś historyczną w głowie, ale TU wykraczamy poza realizm.
Wątek fantastyczny, którego się nie spodziewałam, był ciekawy i bardzo klasyczny, do czasu...... Końcowa scena , dotycząca Wandy, jest okropna i tandetna, zabiła cały klimat.
Sama końcówka końcówki -> jestem ciekawa co dalej.
Najbardziej jednak zastanawia mnie fakt, iż nasz detektyw za późno zadaje kluczowe pytanie: CZY BARBARA WIEDZIAŁA?
Książka spoko. Git jak na debiut Wiem że to dopiero pierwsza część z serii ale brakuje wyjaśnienia o co chodzi z wychodzeniem z ciała. Przeszkadza mi ta cała sprawa w wyższej ocenie tego. Moim zdaniem lepiej by było gdyby ta powieść była powieścią bardziej kryminalną niż fantastyczną
Dnf 80%. TAK DOBRZE SIE ZACZELO. TAK DOBRZE. Ale jak juz wszedł wątek okultyzm+pedofilia... Mam wrażenie że był zamiar zmieszania wszystkiego z czym są najgorsze skojarzenia byleby uzyskać największe najczarniejsze efekty, I jeszcze by to przeszło, ale w pewnym momencie tam weszła taka chaotyczność... no thx
This entire review has been hidden because of spoilers.
Genialny debiut, brakowało takiego na naszym rynku! Nie czytałam dotąd nic (w dodatku fantastycznego!) o Warszawie doby XX spoza zakresu lektur szkolnych i na studiach. To było tak intrygujące i szokujące!
Świetny debiut! Czyta się szybko i z wielką przyjemnością, nawet jeśli tu i tam jakiś wątek może nie do końca przemyślany czy rozwinięty. Niby historia z lat 20 ubiegłego wieku, a jednak w jakiś sposób bardzo aktualna - skłania do myślenia... Zdecydowanie czekam na ciąg dalszy!
Koncept ciekawy ale mam wrażenie że większość krwawych opisów ma na celu tylko szokować i wzbudzać odrazę nie przekazują nic poza szokiem i tym że źli ludzie są źli. Po kristoffie mam wysokie oczekiwania co do ukazywanego okrucieństwa
In short - boring. In long - too many things in one book. Author couldn’t decide on writing fantasy, historical drama, dystopia or mysery book so he wrote everything at once. Chaos, chaos and chaos, but still somehow managed to be boring.