Boże. Skończyłam. Nie mówcie do mnie, ale chce drugi tom na już!😭🤍
ʀᴇʙᴇʟʟɪᴏɴ ᴋɪɴɢᴀ ᴍᴀᴄᴏᴡɪᴄᴢ
[ Współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle ]
3,75/5☆
Grupa The Ghosts to jeden z najbardziej tajemniczych zespołów, jakie pojawiły się na scenie muzycznej Las Vegas. Czterech chłopaków występuje w maskach i nikt nie wie, jak naprawę wyglądają.
Melody Blossom przez przypadek ma okazje spotkać się z członkami zespołu i spędzić z nimi cały wieczór. Dziewczyna wie, że zapamięta to doświadczenie do końca życia. Niestety podobnie jak rzesze fanów, ona również nie może poznać tożsamości muzyków.
A jeden z nich uważnie ją obserwuje – to Nicholas Sanders.
Melody nie ma pojęcia, że kiedy na życzenie swojego szefa zostaje asystentką jego syna, to nie jest pierwszy raz, kiedy się spotkają.
Zacznę od minusów, bo gdyby nie one to z pewnością dałabym tej książce 4 lub nawet 5 gwiazdek. Autorka zabrała sporo inspiracji z serii Devil’s Night i nie tylko ja tak uważałam. Wymienię poniżej przykłady:
– Czworo chłopaków W MASKACH z bogatych domów z wpływowymi rodzicami.
– Zander Torres, który był podobną postacią do Damona Torrance’a z Kill Switch ( nawet nazwiska są podobne) Wzbudzał postrach, nieco stuknięty, tajemniczy i wiecie co? Jeździł MOTOREM, Damon również jeździł. Po prostu bił od niego vibe Damona.
– Imprezy w katedrze, w DN również była katedra.
– Nicholas zaprowadził Melody jakby do podziemi ( tak jak Michael Rike z Corrupt) gdzie Melody zobaczyła jak kilkanaście ludzi uprawiali razem $ek$. Znajome, prawda?
Do minusów mogę zaliczyć: początek, który byl zrobiony na szybko tylko po to by Melody zobaczyła się z nimi jak najszybciej. Również jej słowa na początku, które były absurdalne.
Nie przepadała za The Ghosts, a po spędzeniu z nimi nawet nie dnia stwierdziła: ,, Z perspektywy czasu cieszyłam się, że uderzyli mnie tymi drzwiami. Nawet ich polubiłam’’. No Boże jaka perspektywa czasu? Kilka godzin z nimi byłaś.
Ale dosyć tych minusów, tak jak już powyżej pisałam. Gdyby nie one i błąd z miesiącami to książka na spokojnie dostałaby więcej gwiazdek. Może i pod koniec nieco jej to wybaczyłam, ale No kurcze.
Nicholas to po prostu istny ideał, napisał dla Melody piosenkę i to w jaki sposób o niej mówił rozczulało mnie. Był w stanie wybrać ją zamiast swoich ,, braci ’’. Nick również pomagał biedniejszym, dając im dach nad głową. Melody za to pokazała Nicholasowi jak to jest być wśród kochającej rodzinie i dała mu tą namiastkę zapraszając na święto dziękczynienia.
Moment w którym The Ghosts wzięli ją do siebie oraz dali maskę był jednym z moich ulubionych.
A gdy już mowa o nich, bardzo podobał mi się ten wątek z ich nagłymi koncertami, że nikt nie wiedział kim są i to w jaki sposób okazywali swój bunt. Duży plus za to, że miejsce akcji książki działo się w Las Vegas, ale nieco brakowało mi TEGO klimatu miasta.
Pod koniec było sporo dram, ALE TEN PLOT TWIST. Chryste. Najpierw byłam w ogromnym szoku, że osoba będąc cały czas blisko Nicka okazała się kimś zupełnie innym… a potem zwyczajnie się popłakałam.
Sama końcówka również mnie wzruszyła i już nie mogę doczekać się drugiego tomu, chce jak najszybciej wrócić do The Ghosts i poznać bliżej resztę chłopaków. Śmiało mogę powiedzieć, że świetnie się bawiłam czytając ją i przyznam, że była bardzo komfortowa.