Julie, Christopher i Liam rozpoczynają studia na Uniwersytecie w Princeton. Dziewczyna cały czas próbuje poradzić sobie z tym, co spotkało ją w Redlands. Niedługo po przyjeździe na kampus poznaje swoją współlokatorkę Hailey – blondynkę będącą jej zupełnym przeciwieństwem. Nowa koleżanka wprowadza Julie w studencki świat, którego dziewczyna tak bardzo chce zasmakować.
W międzyczasie Julie poznaje tajemniczego Tylera, a chłopak od samego początku podkreśla, że Chris ma na nią zły wpływ i nie jest kimś, z kim powinna się wiązać.
W pewnym momencie Christopher znika bez śladu. To wydarzenie pociąga za sobą szereg niefortunnych zdarzeń wystawiających jego związek z Julie na ogromną próbę. Jak bardzo mroczna okaże się prawda wychodząca na światło dzienne podczas wizyty w rodzinnym mieście Chrisa? Czy jego eksdziewczyna namiesza Julie w głowie? Czy ich obietnica, że na zawsze pozostaną niepokonani, będzie na tyle silna, aby trwali przy sobie? I jaką rolę odegra w tym wszystkim Tyler?
„Keep That Promise” to już drugi tom trylogii, który stał się moją bezpieczną przystanią. KTP to historia, do której uwielbiam wracać, a za każdym razem, czytając ją ponownie, kocham ją jeszcze bardziej.
Na wstępie chciałam jeszcze raz bardzo podziękować Marcie za zaufanie. Jestem naprawdę najszczęśliwszą osobą na świecie, widząc moje logo na skrzydełku, tej wspaniałej historii. Dziękuję.
Marta po raz kolejny stworzyła coś cudownego. Mogę śmiało stwierdzić, że jej styl pisania stał się jeszcze bardziej przyjemny niż wcześniej. Gwarantuje wam, że jeśli już zagłębicie się s historię Chrisa i Julie, to nie będziecie mogli się od niej oderwać. Uwielbiam, to jak Marta świetnie prowadzi nas przez fabułę. A do bohaterów, których kreuje wkłada dużo pracy i wysiłku.
W „Keep That Promise” poznajemy dalsze losy naszych bohaterów. Chris, Liam i Julie wyjeżdżają na studia do Princeton. Jednak studia nie będą ich jedynym zmartwieniem. W tej części poznajemy chłopaka – Taylera, który również będzie z nimi studiował i uczestniczył w ich życiu. Jednak czy będzie on pozytywną postacią? KTP ma wiele zwrotów akcji, a sama fabuła jest moim zdaniem genialna. Marta stworzyła książkę, która ma niepowtarzalny klimat.
Julie to dziewczyna, która zdecydowanie się zmieniła. Moim zdaniem na lepsze. Uwielbiam to, że nie jest już nieśmiałą dziewczyną, która bała się wielu rzeczy. Teraz stała się dojrzałą kobietą, która nie boi się wyrazić swojego własnego zdania. Uwielbiam jej styl bycia oraz poczucie humoru.
Jeśli chodzi o Christophera, to ja go dalej kocham całym sercem. W dalszym ciągu zalicza się do moich książkowych mężów. Chris ma świetne poczucie humoru, a to w jaki sposób dba o Julie, zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Ja po prostu uwielbiam tego chłopaka.
Relacja Chrisa i Julie w KTP jest dość burzliwa. Przechodzą przez wiele wzlotów i upadków, jednak zawsze wychodzą z tego razem. Niestety przez wiele sekretów, które w sobie skrywają ich relacja uległa zmianowi…
Jeśli lubicie książki, dzięki którym poczujecie dreszczyk emocji to trylogia „Abyss” jest idealna dla was.
Sięgając po tę książkę, miałam bardzo duże oczekiwania co do niej. Niestety moje oczekiwania nie zostały spełnione, tak jak tego chciałam. * Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to to w jak szybki sposób zmieniał się czas akcji. W jednym akapicie mogli oni być na basenie, a w drugim już byli późnym wieczorem w domu lub nawet akcja toczyła się dzień czy dwa później. Strasznie mnie to denerwowało ponieważ nie mogłam się zorientować co się dzieje. * Bardzo częste powtarzanie jednych i tych samych slow. Nie umiałabym zliczyć ile razy padło w tej książce słowo „cholera”. Na początku nie przeszkadzało mi to tak bardzo, ale niestety już po paru rozdziałach miałam tego dość, a niestety to słowo powtarza się retorycznie przez cała książkę. Tak samo przekleństwa, które były niepotrzebne lub wstawione miejscach, gdzie nawet nie pasowały.Były tam tylko, żeby być. * Zachowanie bohaterów w niektórych momentach bylo tak irytujące, że momentami musiałam aż odłożyć książkę. Julie zachowywała się jak typowa „pick me girl”.. Bardzo irytujące i nie do wytrzymania były wahania nastroju każdego bohatera. Przez pol strony julie i Chris mogli się kłócić i wyzywać, a nagle po paru zdaniach już mówili do siebie kocham cię i działo się to bardzo, ale to bardzo często. Toksyczna relacja ciągnąca się przez cała książkę, która była aż męcząca. Wydaje mi się, że Chris miał być wykreowany jako ten tajemniczy bad boy z trudną przeszłością, co niestety złe wyszło. Szemrane interesy i zachowywanie się jak największy śmieć wobec głównej bohaterki. Przeprosiny gdy tylko coś odwalił i kupowanie drogich prezentów, bo przecież pieniądze są najważniejsze. Najśmieszniejsze było to jak wyłączał telefon i Julie nie mogła sie z nim skontaktować, bo robił te swoje interesy.Hailey też byla irytująca, ponieważ moim zdaniem wszędzie się wciskała i próbowała wszędzie być. Sama relacja jej z Julie była bardzo dziwna, ponieważ dziewczyna nazywały się „przyjaciółkami” znając się niecały tydzień. Tyler za to był nachalny, przynajmniej z samego początku. Non stop się pytał Julie, czy nie mogą wyjść wreszcie na kawę, czy nie mogą wyjść mimo, że cały czas słyszał odmowę ze strony głównej bohaterki. Śmiesznym tez było to, jak cały czas wyzywała Tylera, że nie chce mieć z nim nic wspólnego, a przy ich kolejnym spotkaniu mówiła. że jednak nie jest zły, gdzie jeszcze na kolejnym znowu mówiła ze go nienawidzi XDD. Tak samo relacja między Chrisem a Tylerem. Na jednej stronie sie nienawidzą i sie biją, a na drugiej już są ziomeczkami i i normalnie ze sobą rozmawiają. Jedynym bohaterem, którego tam tolerowałam był Liam. Był jedynym ogarniętym i niewlurzajacym bohaterem, więc jego akurat będę w miarę dobrze wspominać. Strasznie męczyłam się czytając tę książkę i sam pomysł na fabule nie był zły. Na przykład bardzo podobał mi się pomysł z tym balem maskowym, aczkolwiek nie było to przedstawione tak jak na to liczyłam. Odczułam jakby było to zwykle studenckie życie, które toczy się wokół imprez i zakupów. Z stylem pisania autorki niestety się nie polubiłam. Z samym stylem pisania autorki się niestety nie polubiłam. Zdania były zbyt płytkie i puste, ale za to rozbudowane przy ubiorze danego bohatera, co moim zdaniem było to niepotrzebne. Bardzo się zawiodłam na tej pozycji i nie mam w planach sięgnąć po kolejny tom.
Ocena: 1,5/5 ☆
This entire review has been hidden because of spoilers.
„On mi to obiecał. Obiecał, że będziemy niepokorni.”
Recenzja:
Miałam duże oczekiwania do tej książki, które szybko odeszły w zapomnienie, gdy tylko zaczęłam czytać pierwszy rozdział. Styl pisania autorki był dla mnie dziecinny i od razu z nim się nie polubiłam. Myślałam, że może chociaż fabuła będzie jakaś ciekawa i nie będzie mi to tak bardzo przeszkadzało w jaki sposób było napisane. Ale nie, gdyż to co się tam działo to jest jakiś nieśmieszny żart.
Zacznijmy od początku. Główni bohaterowie wyjeżdżają na studia, gdzie Julie poznaje swoją współlokatorkę. W sposób jaki została wykreowany już na starcie chciałam wyrzucić tą książkę przez okno, Hailey była tak irytująca. Ale to nie jedyna postać, która mi nie przypadła do gustu, ponieważ wszyscy tak byli jacyś dziwni, jedynie Liam był w porządku i jakoś ratował tą książkę. Miałam wrażenie, że Chris chce być typowym bad boy’em, ale coś mu nie wyszło. Julie jest strasznie dziecinna jak na swój wiek i dosłownie cały czas się czymś ekscytuje. Tyler za to był jakimś dziwnym typem, który nagle się pojawił i zaczął się z nimi kumplować.
Autorka co chwilę zmieniała akcje i zamiast jakoś to rozdzielić to dosłownie zdanie po zdaniu był inny czas i inne miejsce, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Dialogi były strasznie płytkie o ile w ogóle były, bo większość wypowiedzi była opisywana. Bohaterowie co chwilę wypowiadali słowo „cholera” i to nawet w tak nie potrzebnych sytuacjach, że odczuwało się, że były tam wciśnięte na siłę. W książce zostały też wielokrotnie użyte polskie przysłowia, a oni przecież są w Stanach Zjednoczonych i nie ma opcji, żeby je znali. Widać, że autorka o tym zapomniała, bo gdy Julie była w barze to normalnie sprzedali jej alkohol w wieku 19 lat, gdzie w USA można pić od 21, a dosłownie kilka kartek później do klubu sprawdzali pełnoletność, tak jakby przypomniała sobie o kraju w jakim się znajdują. Chris często używał w stosunku do Julie określenia „ptaszynko” co automatycznie powodowało, że mnie coś wewnętrznie skręcało i zamykałam książkę.
Czytanie tego było dla mnie ogromnym wyzwaniem, gdyż wiele razy pragnęłam rzucić tą książką na drugi koniec pokoju i już nigdy po nią nie sięgnąć. Dosłownie nic w tej książce mi się nie podobało oprócz Liama, który jakkolwiek był normalną postacią. Nie polecam „Keep that promise” i napewno nie sięgnę po kontynuację tej historii.
Muszę przyznać, że naprawdę bardzo zawiodłam się na tej książce. Może nie przez samą fabułę, chociaż ta też nie była powalająca, jednak tym co mi się najbardziej nie podobało był styl pisania autorki.
Zacznę od tego, że ta fabuła to było dla mnie zwykłe studenckie życie, w którym dodano takie rzeczy jak np. nielegalne wyścigi samochodowe czy jakieś szemrane interesy. Jednak moim zdaniem było to tam zupełnie niepotrzebne. Szczerze wyglądało to tak jakby było tylko po to, by coś się działo w tej książce, jednak zbyt sztucznie wstawione.
Bohaterowie strasznie mnie denerwowali, a ich dialogi były według mnie bardzo żenujące. Główny bohater był toksyczny, przez co miałam ochotę aż odłożyć książkę jak tylko się pojawiał. Jedną z rzeczy, przez którą nie raz aż mnie skręcało z zażenowania było przezwisko, którym Chris zwracał się do Julie. "Ptaszynko". No w moim odczuciu nie brzmi to za dobrze. Jeszcze jedną dziwną rzeczą była dla mnie znajomość Julie z jej współlokatorką, ponieważ główna bohaterka, tydzień po poznaniu dziewczyny już była w stanie nazwać ją przyjaciółką. Dla mnie nie wygląda to zbyt naturalnie, by po tygodniu znajomości już nazywać kogoś przyjacielem, no niestety jakoś bardzo dziwnie to wyglądało.
Wracając do stylu pisania autorki, bo to on w głównej mierze sprawił moją zaniżoną ocenę. Zdania były bardzo ogólnikowe typu: "Do rozmowy włącza się Chris." "Max podchodzi do drzwi." Po prostu momentami brakowało mi w nich jakiegoś rozwinięcia, zwyczajnie były dla mnie zbyt puste. Dodatkowo masa niepotrzebnych opisów. Cały czas były opisywane stroje bohaterów, moim zdaniem lepiej dodać coś ciekawszego do fabuły niż ciągle czytać o tym jak teraz ubrany jest dany bohater.
Przekleństwa. Nie zliczę ile razy użyto słowo "cholera". Naprawdę mam już dość tego słowa na następne pięć lat, tyle razy tam występuje. Pomijając to, że przekleństw była masa, to były one wciskane w totalnie losowych miejscach, gdzie nawet nie pasowały. Były tam tylko po to, żeby koniecznie je gdzieś wsadzić.
W dzisiejszej recenzji to tyle, niestety ta historia nie przypadła mi do gustu i raczej już nie sięgnę po kolejny tom:(
Julie, Christopher i Liam po przejściach w Redlands rozpoczynają studia na Uniwersytecie w Princeton. Jednak to co się tam wydarzyło odcisnęło bardzo duże piętno na psychice Julie.
Po przyjeździe do akademika bohaterka poznaje swoją współlokatorkę Hailey, z którą łatwo łapie wspólny język. Wprowadza ją ona także w życie studenckie, którego Julie chce spróbować.
W między czasie dziewczyna poznaje Tylera, który bardzo chce się z nią zaprzyjaźnić. Christopherowi jednak to nie pasuje. Znowu pokazuje on swoją zazdrosną i niebezpieczną stronę.
Bohaterka już nie wie co ma o tym myśleć, w końcu Christopher znika bez śladu. Kłótnie, zazdrość i inne problemy nie dają Julie spokoju. Czy bohaterce uda się z nimi uporać? Czy ich związek przetrwa tę próbę?
❗️uwaga mini spojlery❗️
Po plot twiście, który dała nam autorka w poprzedniej części, miałam bardzo duże oczekiwania co do tej książki. Liczyłam, że wątek zostanie w jakiś sposób pociągnięty dalej, nie wiem w jaki natomiast się zawiodłam.
Na plus napewno postać Hailey, która okazała się dużym wsparciem dla Julie i pokazała jej czym jest przyjaźń. Bardzo polubiłam ich duet i to jaki vibe dawały razem.
Polubiłam też Tylera, tak szczerze to bardziej niż Christophera. Uważam, że związek Christophera i Julie był bardzo toksyczny, a para nie była jeszcze na niego gotowa. Zamiast pracować nad swoją przeszłością Christopher stale uciekał.
Nadal nie znam prawdziwej twarzy Chrisa. Pogubiłam się w tym jego byciu,,mafiozą”, a normalnym człowiekiem. Sprawił Julie bardzo dużo przykrości i myślał, że prezentami jej to wynagrodzi.
Poruszyła mnie historia z dzieciństwa Chrisa i o jego rodzicach jednak uważam, że ten wątek przemocy jest teraz bardzo na siłę wciskany do książek.
Mimo wszystko historię czytało mi się bardzo szybko, a zakończenie mi się podobało. Jestem ciekawa co autorka przyszykuje dla nas w kolejnym tomie
•Keep that promise 2,75/5⭐️ •Wydawnictwo: Niezwykłe •Autor: Marta Kulczyna
(współpraca reklamowa)
Miałam pozytywne nastawienie co do tego tytułu i muszę przyznać, że się zawiodłam :( Widziałam fantastyczną promocję patronek i miałam nadzieję, że ta historia, również mnie zachwyci – niestety się tak nie stało.
Zacznę od plusów, a więc całą historię mi się bardzo szybko czytało. 200 stron pochłonęłam dosłownie w jeden wieczór! Mimo to, do stylu pisania autorki mam mieszane uczucia. Był on bardzo prosty, a książka według mnie chaotycznie napisana. Co chwilę coś się działo i moim zdaniem było wprowadzone za dużo wątków.
Fabuła była ciekawa, ale może gdyby inaczej i bardziej dokładnie ją rozpisano – to czytelnik czytałby ją z większą chęcią, ale kto to wie?
Poprzez takie wykreowanie bohaterów, średnio mogłam ich poznać. Nie miałam dzięki temu możliwości, aby przeżywać wszystkich wydarzeń razem z nimi i odczuwać ich emocję.
Przez całą książkę nie czułam żadnej ciekawości związanej z następującymi wydarzeniami, a uważam, że to jest w czytaniu najważniejsze.
Momentami relacja pomiędzy Julie, a Chrisem była toksyczna. Po wielu kłótniach, nie wyjaśniali ich sobie, a jedynie godzili się słowami „nie chcę się z tobą kłócić” - to bywało irytujące.
Zakończenie tego tytułu mnie zaskoczyło! Kompletnie się tego nie spodziewałam, ale uważam, że pomimo wszystko – takie powinno być. Możliwe, że sięgnę po dalszy tom trylogii, aby dowiedzieć się o kolejnych losach bohaterów!
Szczerze mówiąc pierwsza cżęść zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Główna bohaterka jej przyjaciel Liam oraz jej chłopak w trójkę dostają się na studia w Princeton, gdzie dziewczyna zaprzyjaźnia się ze swoją współlokatorką, która jest jej całkowitym przeciwieństwem jest bardzo otwarta na wszelkie znajomości, gadatliwa oraz szalona, czyli jak wiadomo już po pierwszej części zupełne przeciwieństwo Julie. W drugiej części obserwujemy dalszy rozwój relacji Chris’a i Julie, ta jest bardzo przesłodzona i według mnie tworzona na siłę, widzimy również tą zazdrosną i toksyczną stronę chłopaka. Zdecydowanie akcja dzieje się tutaj za szybko bohaterowie jakby teleportowali się w czasie, chwilę byli w jednym miejscu natomiast po chwili byli znowu w zupełnie innym miejscu. Relacja Julie z nową znajomą również bardzo szybko się rozwinęła bo nagle Hailey tak naprawdę z dnia na dzień stała się jej przyjaciółką. Szczerze przyznam, że zawiodłam się na tej części i po przeczytaniu pierwszej części która bardzo mi się podobała liczyłam na coś lepszego.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie wiem co powiedzieć. Już druga część powala z nóg. Jest to kontynuacja historii Chrisa i Julie, ale już jako para, która wyjeżdża na studia. Jestem naprawdę zaskoczona dosłownie WSZYSTKIM. Wszystko jest świetnie opisane przez samą autorkę, która nie pozwala czytelnikowi się zanudzić. Ciągle się coś dzieje - co jest dla mnie naprawdę ogromnym plusem. Historia, jak i sama okładka jest naprawdę piękna, co każdemu naprawdę polecam po nią sięgnąć. Są w niej zawarte bardzo ważne tematy. Dziewczyna czuje się nadal niebezpiecznie i źle, jak jej chłopak nie odzywa się do niej po kilku dniach w interesach. Bardzo można się wkręcić w treść. Szczerze, oczekiwałam takiego zakończenia. Sama, jak się wczułam w bohaterkę, marzyłam by zrobić przerwę od Chrisa. Prawda, troszczy sie o nia, ale „chwilowe zerwanie" naprawde było tu Potrzebne. Czekam na nastepny wydany tom. Nie spodziewałam sie, ale ta seria równiez nalezy do moich ulubionych, a wiele z was wie, jaka jestem wybredna.
This entire review has been hidden because of spoilers.
To jest inny wymiar DRAYA I BROWN. Musicie to przeczytać bo tutaj poznajemy całkowicie innych bohaterów niż w pierwszej części. Ale więcej w recenzji na ig