W błyskotliwej analizie Ostlinga polska czarownica stoi na skrzyżowaniu światów europejskiego i słowiańskiego, kultury wysokiej i niskiej, Kościoła i państwa, formalnej procedury sądowej i nieformalnych obrzędów pojednania oraz kontrmagii, religii i „zabobonu”, rzeczywistości i fantazji oraz kultury i jednostki.
Temat polowań na czarownice i czarostwa od jakiegoś czasu znów zrobił się u nas popularny. Widać różne poglądy (które jednak często powielają dawne klisze) - czarownice jako proto-feministki uciskane przez patriarchat i rodzący się kapitalizm; zielarki i położne, które padły ofiarą kościelnej ciemnoty; kobiety przechowujące dawną, przedchrześcijańską wiarę, tworzące zamknięte, ukryte kulty; przestępczynie, (podobnie jak heretycy) naruszające porządek społeczny, co uzasadniało ich prześladowanie. Czy te poglądy znajdują odzwierciedlenie w źródłach i najnowszych badaniach? Jaka była "polska czarownica"? Czy w ogóle istniała? Na te i wiele innych pytań odpowiada Ostling w swojej książce.
Książka składa się ze Wstępu i trzech głównych części: Historia, Religia i Demonologia. W przedmowach (jednej dedykowanej polskiemu wydaniu) i wstępie autor odnosi się do recepcji postaci czarownicy we współczesności (w tym np. w kontekście ruchów feministycznych i Strajku Kobiet), a także zarysowuje ogólny temat książki. Cześć Historia przedstawia historiografię procesów o czary, profil ich ofiar, źródła poglądów na ich temat, drogę od podejrzenia do stosu i samego procesu sądowego. W Religii szczegółowo pokazane są wierzenia dotyczące celu, metod i źródeł czarów, wykorzystania w nich hostii i innych elementów chrześcijańskich, czy wierzeń samych oskarżonych i skazanych. Ostatnia cześć, Demonologia, przedstawia procesy, które stworzyły lub przekształciły istoty, z którymi czarownice miały mieć kontakt.
Czy polskie czarownice, kobiety, które rozmyślnie zawierały z nieczystymi siłami pakty, żeby szkodzić innym lub czerpać korzyść, faktycznie istniały? Według Ostlinga, nie. Oczywiście, istniały rozmaite praktyki magiczne, czy to ludowe, czy wywodzące się z chrześcijaństwa, które były stosowane przez ówczesnych ludzi. Jednak dopiero podejrzenie i oskarżenie tworzyło czarownicę. Kobieta taka była wbrew własnej woli wtłaczana w taką rolę. Zeznania dotyczące paktów, kontaktów s*ksualnych i wielu innych aktów pojawiały się w wyniku pytań przesłuchujących (którzy często byli pod wpływem elitarnych wierzeń na temat czarów) i tortur. Kim były oskarżone? Najczęściej chłopkami, kobietami o nieustalonym statusie czy przedstawicielkami "ludzi luźnych". Praktycznie nie było wśród nich zielarek, znachorek czy położnych. Wiele z nich uważało się (co Ostling wydobył z zachowanych zeznań) za wierzące chrześcijanki, do których faktycznie trafiła potrydencka pobożność związana z hostią, Męka Pańską czy kultem maryjnym (z czego wynikały chociażby liczne rytuały związane z hostią). Łączyły je jednocześnie z ludowymi wierzeniami o duchach opiekuńczych i innych istotach. Wyobrażona polska czarownica istniała na granicy - zachodu i wschodu, religii chrześcijańskiej i słowiańskich tradycji ludowych.
To co mnie szczególnie ujęło w pracy Ostlinga to skrupulatność (udostępnij w końcu swoją bazę danych o polskich procesach o czary :v) jak i wrażliwość, z którą podchodzi do ofiar procesów o czary. Jak sam wielokrotnie zaznacza, badając dokumenty bardzo łatwo jest przyjąć optykę oprawców. Jemu jednak udaje się wyciągnąć z nich głos kobiet, które miały nieszczęście stać się oskarżonymi. Jest to tym bardziej istotne, że są to głosy, których mamy najmniej - kobiet z najniższych warstw społecznych.
Czy warto? Moim zdaniem jak najbardziej. Jeżeli w najmniejszym stopniu interesuje kogoś temat procesów o czary (nieważne z którego punktu widzenia), na pewno będzie to wartościowa lektura. Polecam
An interesting book. Ostling's main goal is to give voice to the, mainly, women who were accused of witchcraft in early modern Poland. He tries, quite successfully, to separate the voices of the women from the voices of the elites who defined the concepts of witchcraft by which they were judged. The result is a view of women confessing under extreme torture to horrible crimes while trying to maintain some kind of dignity for themselves. While Ostling brings out the horror, he focuses on the humanity of the victims. He is cautious in his conclusions but does a good job of letting us into this world.