Odmieniona Effie jest w stanie zrobić wszystko, aby uratować przyjaciół. Sojusz z Curtisem ma zapewnić im przewagę, ale czy na pewno będzie dobrym wyborem? Jak walczyć z zagrożeniem, kiedy nie wiadomo, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem?
Przyjaciele z Gold Coast zostaną poddani ostatniej próbie, która da im szansę na wolność. Wolność od ucieczek, intryg oraz nieustającego ryzyka śmierci. Aby uzyskać odpowiedzi na najważniejsze pytania, będą musieli wiele poświęcić. Może się jednak okazać, że nie takiej prawdy oczekiwali…
Tajemnice, zagadki, radość, miłość, cierpienie. Finał tej historii sprawi, że "Dreadful" na zawsze zostanie w Waszych sercach.
Na finał serii 𝘿𝙧𝙚𝙖𝙙𝙛𝙪𝙡 z pewnością wiele osób czekało. Ja również, chociaż z trochę innego powodu. Będę szczera. Po trzeciej części miałam cień nadziei, że ta ostateczna część pozostawi we mnie efekt “wow”, jednak gdy tylko zaczęłam czytać już wiedziałam, że tak nie będzie. Zakończenie znałam już z wattpada, więc nie było elementów, które byłyby w stanie mnie zaskoczyć. Dlatego czytanie ostatniego tomu było dla mnie ponownie męczące i odliczałam tylko strony do tego upragnionego końca.
Rzecz, która była już w tomie poprzednim, ale jest również w tym — za dużo różnych perspektyw. Czytając ten tom już nie czułam się jakbym czytała historię Effie. Jej rozdziały pojawiały się o wiele rzadziej niż powinny i w dodatku były bardzo krótkie. Zanim zdążyłam wczuć się w jej akcje to już był jej koniec. Najwięcej było rozdziałów postaci, których chyba już pobocznymi nazwać nie mogę, bo pojawiały się dość często. Dużo czasu dostał Brandon, który totalnie mnie nie interesował. Było to zbędne, po prostu. Wkurzające było też, że wszystkie perspektywy oprócz Effie były w narracji trzecioosobowej, co również niesamowicie mnie wybijało z rytmu. Nie mogłam czytać tego przyjemnie, bo co dwie strony ta narracja się zmieniała. Już lepiej by było, aby każda postać była pisana z trzeciej osoby bez wyjątku skoro Effie zostaje tu poświęcone niewiele czasu.
Zabawne jest to, że ja tak narzekam, że Effie było za mało, ale gdy się już pojawiała to mnie krew zalewała. Myślałam, że po tych wszystkich spinach i dramach dziewczyna odpuści sobie Luke’a i skupi na Anthonym, ale nie, bo oczywiście, ona nie potrafi się zdecydować i przez to rani ich obu. Czy mówiłam już, że nienawidzę trójkątów romantycznych? Zwłaszcza, że bardzo kibicowałam jej i Tony’emu, więc liczyłam na jak najwięcej ich scen, skoro cała seria dobiega końca i więcej nie dostanę. No, ale niestety.
Cała seria ma mnóstwo wad, o których już mówiłam w poprzedniej recenzji. Styl pisania wciąż pozostaje taki sam. Od ostatniego razu nic się nie zmieniło. I nie zrozumcie mnie źle, nie spodziewałam się, że będzie inaczej, ale nie zmienia to faktu, że sposób w jaki ta książka została napisana po prostu strasznie mnie męczył.
Od początku mojej przygody z 𝘿𝙧𝙚𝙖𝙙𝙛𝙪𝙡 miałam problemy z wkręceniem się w fabułę i nic się nie zmieniło do tej pory. Im dalej w las tym akcja nabierała tempa, ale takiego, że dla mnie cała ta historia stała się dość absurdalna. Do tej ostatniej części nie byłam w stanie dostosować się do wiedzy, że ci nastolatkowie, którzy ciągle przeżywali jakieś głupie dramy chwilę później są w stanie kogoś zabić, bo “muszą”. Wydaje mi się to po prostu abstrakcyjne i jak ktoś rzucał tekstem, że muszą kogoś zabić to miałam ochotę się zaśmiać, bo to po prostu mi do nich nie pasuje i nigdy nie pasowało.
Podsumowując, nie uważam, żeby przygoda z serią 𝘿𝙧𝙚𝙖𝙙𝙛𝙪𝙡 należała do tych fajniejszych. Raczej będę myśleć o niej z pewnym urazem. Miała pewien potencjał, który według mnie nie został odpowiednio wykorzystany. Ale jeśli wam podobały się poprzednie części to z tą nie powinno być inaczej, bo dorównuje poziomem części poprzedniej.
Na początku pierwszego tomu bardzo trudno było mi się wciągnąć w fabułę, ale po około 100 stronach tak się wciągnęłam, że nie mogłam oderwać się od czytania. Poczucie humoru Maxa oraz ilość jeszcze nie odkrytych tajemnicy sprawiły, że z wielką chęcią sięgałam po kolejne tomy.
W całej trylogii bardzo podobało mi się to, w jaki sposób został poprowadzony wątek kryminalny, ponieważ cały czas trzymał mnie w napięciu. Uwielbiam to, że w tej historii wszystko jest nieprzewidywalne. Tutaj dosłownie może się wydarzyć wszystko. Ja sama podczas czytania nie byłam już pewna którym bohaterom mogę zaufać.
Wszyscy bohaterowie zostali na prawdę świetnie wykreowani. Zwłaszcza Effie, która przeszła ogromną przemianę. Z każdym kolejnym tomem była coraz bardziej odważna i pewna siebie. Dojrzała i pokazała, że dla przyjaciół zrobi wszystko.
Moimi ulubieńcami od samego początku są zdecydowanie Max i Anthony. Maxa uwielbiam za jego poczucie humoru, które zawsze rozluźniało atmosferę. Bez niego cała ta historia straciłaby swój urok. Natomiast Anthony to Anthony, uwielbiam go. A jego relację z Effie po prostu kocham. Kibicowałam im od samego początku i dalej ubolewam, że było ich tak mało razem.
Bardzo mi się podobało to, że w ostatnim tomie dostałam odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania. Każde kłamstwo w końcu wyszło na jaw, a sekretyi tajemnice zostały ujawnione. Dzięki temu na końcu czułam się pełni usatysfakcjonowana.
Natomiast samo zakończenie złamało mi serce. Kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Zdecydowanie nie jestem jego fanką i smutno mi, że tak to się wszystko potoczyło.
Historia ekipy z Gold Coast wywołała we mnie wiele różnych emocji i dzięki temu będę ją na prawdę bardzo dobrze wspominać.
bardzo ciężko mi się żyje z myślą, że siadam do pisania recenzji "Dredful" po raz ostatni. moja przygoda z Effie i jej paczką przyjaciół z Gold Coast, przez ten ponad rok odkąd na półkach w księgarniach pojawiały się kolejne tomy serii, byłam do nich bardzo przywiązana i zawsze z ogromną niecierpliwością wyczekiwałam na kolejny tom. te książki były dla mnie idealną odskocznią od typowych romansów po, które sięgam najczęsciej.
historia tych młodych ludzi była pełna zwrotów akcji, olbrzymich tajemnic i takich zawirowań, że po prostu bym się tego nie spodziewała, zresztą do tej pory jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłowości Darii i tego jak dokładnie stworzyła zawody ciemnej gwiazdy, i z jakimi wielkimi poświęceniami musieli się mierzyć bohaterowie, którzy brali udział w tym wydarzeniu. Ostatni tom miał rozwiać wszystkie tajemnice, no i zostały rozwiązane, a ja po prostu siedziałam i czytałam większość książki z otwartą buzią, bo na światło dzienne wychodziły kolejne sekrety, a autorka zaskakiwała nas takimi plot twistami, że o połowie nawet nie próbowałam myśleć.
całość mimo, że dla mnie była dość ciężka bo ogromnie przywiązałam się do bohaterów i trudno czytało mi się o tym z czym się mierzyli, czytało się bardzo szybko i mimo wszystko bardzo przyjemnie, po raz kolejny zachwycałam się cudownym stylem pisania autorki, ale też i kreacją bohaterów moim ulubieńcem w tym tomie zdecydowanie byli Brandon i Curtis, ale też od samego początku była nią Effie, której po prostu nie dało się nie lubić, tak samo jak Maxa, dziewczynę podziwiałam za jej poświęcenie i ogromną odwagę. mimo, że cały czas łudziłam się, że na końcu pojawi się niespodzianka w postaci innego zakończenia, jestem usatysfakcjonowana tym które jest i w pełni je rozumiem, choć cały czas pęka mi serce:((
Nie wiem nawet co powiedzieć. Książka nie była idealna to fakt, ale to ZAKOŃCZENIE?
Nie spodziewałam się totalnie. Było dużo zwrotów akcji, na tyle, że można było się łatwo pogubić. Zmiana perspektyw bardzo mnie irytowała, ale naprawdę ciężko jest mi na ten moment powiedzieć coś więcej.
Nie czytałam Dreadful na Wattpadzie więc to zakończenie jest dla mnie lekko mówiąc szokujące. Nie wiem czy jestem zadowolona. Raczej nie. Nie jestem fanką takich rozwiązań.
Moim zdaniem nie zostało to wystarczająco dobrze wyjaśnione, dlaczego niby nie było dość dobrych dowodów na trójkę? Nie czaję tego.
skończyłam i leżę cała zaryczana…nie spodziewałam się takiego końca, które mnie po prostu zniszczyło💔. Ale szczerze? jest to przepiękne zakończenie, które idealnie odzwierciedla to, jak cała ta historia ukazuje piękno przyjaźni. Jest bardzo wzruszające, krzywdzące i nie da się nie płakać, ale nie wyobrażam sobie piękniejszego zakończenia historii, którą uwielbiam🫶🏻. Nie mogę nadal w to uwierzyć i nie dociera to do mnie, co Effie zrobiła…zrobiła to dla nich, aby mogli się cieszyć bezpiecznie życiem oraz żyć, tak jak wcześniej razem. Nie mogę przestać płakać…
Ta część była mocna i naprawdę bardzo mi się podobała. Ale poważnie tyle się działo, że ja musiałam ochłonąć i przetrawić każdą informację po kolei. Wszystkie sekrety i tajemnice się wyjaśniły, ale nawet nie wiecie, w jakim byłam szoku, jak to wszystko się po prostu łączy. Tyle zawrotów akcji i w ogóle, wiedząc oraz znając całą prawdę pierwszy tom odbiera się zupełnie inaczej… Relacja Effie i Tony’ego boze jest po prostu cudowna🥹💘, że aż się wzruszam. Nie sądziłam, że tak bardzo ich pokochałam i będę tylko czekać na momenty z nimi, które były po prostu masterpiece✨. Jedyne co mi troszkę przeszkadzało to, że czasem za dużo było Brandona i Chrisa, ale to tylko osobiste odczucia. Również za dużo było w jednym czasie natłok informacji, że można było się pogubić. Ale i tak nie sądziłam, że pokocham tą część podobnie, jak pierwszy tom, gdyż słyszałam podzielone opinie… Zakończenie łamie moje serce i naprawdę się tego nie spodziewałam. Effie jeszcze bardziej zyskała w moich oczach oraz jest dla mnie wzorem do naśladowania.
czy to już koniec? powiem wam, że czuję wiele emocji. Bardzo ciężko mi się rozstać z czymś, co po prostu uwielbiam oraz jest takim odzwierciedleniem mnie💝. Nie przeczytam już żadnego żarta Maxa i jego melisy, kłótni Tony’ego i Effie, zaczepek Risky, nawet będę tęsknić za tą nadopiekuńczością Luke’a, która już momentami irytował. Nie przeczytam ten pierwszy raz całej historii, nie wiedząc co się dalej stanie. Nie będę towarzyszem tego, jak ta jedna relacja się rozwija w coś silnego🥹 oraz tych wszystkich zwrotów akcji, które sprawiały, że tak bardzo kochałam to czytać.
Historie przyjaciół z Gold Coast poznałam prawie rok temu. Od pierwszy stron pochłonął mnie ten niebezpieczny świat, w którym się zakochałam. Z każdą kolejną częścią, potrzebowałam więcej. Jest to taka „moja” historia, która jest takim azylem i sprawiła, że czułam każdą emocje. Przez łzy do uśmiechu. Czekałam zawsze na dalszy rozwój wydarzeń z niecierpliwością, a zakończenie każdej części mnie murowało. Podczas czytania odczuwałam wszystkie emocje i wszystko, co kocham: adrenalinę, stres, niebezpieczeństwo, niepokój oraz nie mogłam się nigdy oderwać od książki. Żyłam tymi wydarzeniami razem z przyjaciółmi. Czułam to wszystko i przeżywałam. W jakiś nieopisany sposób stałam się częścią tej historii, której zostawiłam kawałek siebie i swoje serce. Jestem wdzięczna, że autorka stworzyła coś, co mogę nazwać domem.
Kupiłam pierwszy tom „Dreadful” od razu po zobaczeniu jednego tiktoka. Była to najlepsza decyzja. Ta fabuła jest moim domem, do którego zawsze będę wracać myślami. Przysięgam, że paczka przyjaciół z Gold Coast jest jedną z najlepszych historii, jakie miałam okazję przeczytać. Jest to niekończąca się opowieść, która zawiera wiele sekretów. Tyle się wydarzyło oraz, gdy wszystkie tajemnice ujrzały światło dzienne wszystko się łączy. W porównaniu z pierwszym tomem nie pomyślałabym, jak jeszcze wiele się zmieni i jakie głębokie, mroczne dno ma cała ta trylogia. Nauczyła mnie wielu rzeczy i tego, że prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko. Wzloty i upadki, najniebezpieczniejszą burzę czy sztorm, tajemnice, a nawet najgorszą prawdę…przyjaźń i miłość przetrwają każde uniwersum, a jedyne co może ich rozdzielić to tylko śmierć.
Nadal, gdy myślę o zakończeniu tej historii oraz, że to już koniec chce mi się płakać. Nie potrafię już opisać słowami tego, jak bardzo są to dla mnie ważne książki, które mnie uszczęśliwiały. Mam nadzieję, że kiedyś również pokocham tak bardzo jakąś historię o przyjaźni i która wywoła u mnie tyle emocji, łez i uśmiechu, jak zrobiła to seria „Dreadful”. Będę zawsze wracać do niej myślami oraz sercem. Kocham przyjaciół z Gold Coast całym sercem i tak bardzo się cieszę, że mogłam poznać ich historie.
Była to cudowna przygoda, która pokazała mi czym jest przyjaźń, na czym polega prawdziwa przyjaźń oraz co to znaczy poświęcenie dla ludzi, których się kocha❤️🩹.
Dreadful. Niebo pełne gwiazd to ostatni tom serii, która skradła moje serce. Nigdy bym nie pomyślała, że pożegnanie się z nią będzie takie trudne, ponieważ zagrzała specjalne miejsce w moim sercu. Zdecydowanie będę wracać myślami do tej serii.
Czytając ten tom, nie wiedziałam czego się spodziewać, bo autorka lubi nas zaskakiwać (co można było zauważyć po poprzednich tomach). Do samego końca nie wiedziałam czy byłam gotowa na zakończenie takie tej historii. Nie zabrakło tu tajemnic, sekretów i intryg oraz napięcia w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Kocham ten tom, za to że wszystkie tajemnice (nierozwiane sprawy), które połączyły się w spójność. Był to zdecydowanie najbardziej emocjonalny i bardzo przemyślany finał serii. Moje serce pękło, ponieważ nie tego się spodziewałam i nie na taki finał byłam przygotowana.
„Niebo pełne gwiazd” ma swój niepowtarzalny i wyjątkowy klimat. Styl autorki w tym tomie był dojrzały i o wiele bardziej dopracowany, przez co przyjemnie się tę książkę czytało.
Ogólnie chciałabym też podsumować całą serię: Pierwszy tom Dreadfula nie zrobił na mnie wrażenia i bałam się sięgać po pozostałe tomy, ale zaryzykowałam i opłaciło się. Dałam szansę tej serii.
Pokochałam Dreadfula dopiero od drugiego tomu, ponieważ to właśnie „Otchłań ciszy i spokoju”, bezpowrotnie złamała moje serce. Spojrzenie na następne tomy z perspektywy wydarzeń z drugiego, okazało się trudniejsze niż myślałam. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy płakałam na tej części, ale uważam, że była warta każdej łzy.
„Zemsta jest najważniejsza” był dla mnie tomem, który dłużył się najbardziej ze wszystkich, ale był równie porywający co dwa poprzednie. Moje serce w nim skradła przemiana głównej bohaterki (w poprzednich dwóch tomach mieliśmy do czynienia z Effie, którą trzeba było chronić, a w tomie „Zemsta jest najważniejsza” oraz „Niebo pełne gwiazd” Effie jest bardzo silną bohaterką, która jest w stanie zrobić wszystko dla swoich przyjaciół). Najbardziej ubolewałam w tym tomie nad relacją Luke’a i Effie. Fniał był niespodziewany i szczerze byłam zawiedziona, ze fabuła nie zmierzała do końca, ale zdecydowanie warto było czekać na to co wydarzyło się w ostatnim tomie.
Seria Dreadful zostanie na długo w moim sercu. Nie spodziewałam się, że zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. Nie jestem fanką tego typu książek, ale ta była prawdziwym rollercoasterem. W całej serii nie zabrakło intryg, tajemnic, adrenaliny i niespodziewanych zwrotów akcji. Fabuła była bardzo przemyślana i dopracowana od samego początku, aż do końca. Autorka stworzyła cudownych bohaterów, którzy zostaną w waszej pamięci, Relacja w grupie przyjaciół była różna, ale naprawdę niezwykła. Jej styl pisania jest prosty i przystępny, przez co bardzo łatwo się czyta tę serię.
Trudno, niezwykle trudno się pożegnać z tą serią. Często czuje dreszcz emocji, kiedy przypominam sobie wydarzenia z tych książek. Mam łzy w oczach, kiedy myślę o wydarzeniach z każdego tomu (tych które łamały serce).
To pełna emocji seria, która naprawdę zagości się w Waszych sercach na długo. Zdecydowanie polecam zapoznać się z tą serią jeśli lubicie adrenalinę, wiele plot twistów i emocjonalny rollercoaster.
[Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Must Read] “Niebo pełne gwiazd” to czwarty i ostatni tom serii Dreadful, która opowiada o przyjaciołach z Gold Coast. Historia Effie Blake nareszcie doczekała się swojego zakończenia, ale czy jest ono satysfakcjonujące dla wszystkich?
Główna bohaterka w książce musi zmierzyć się przede wszystkim z prawdą i własnymi uczuciami, a na szali znajduje się życie jej i jej przyjaciół. Ryzykowny sojusz, zagrożenie, podział na wrogów i sprzymierzeńców, a w tym wszystkim miłość i walka o wolność od wszystkiego, co złe. W finałowym tomie Dreadful nadeszła pora na rozwiązanie wszystkich zagadek.
Poprzedni tom serii oceniłam wysoko, a wraz z wyższą oceną przychodzą również większe oczekiwania. Niestety mimo mojego pozytywnego nastawienia, “Niebo pełne gwiazd” nie podobało mi się aż tak bardzo. Miało na to wpływ wiele czynników, ale chyba najbardziej istotnym okazał się nadmiar informacji i ogólny chaos z tym związany. Historia Effie jest pełna tajemnic, a zawiłe wątki ciągle przeplatają się ze sobą i byłam pewna, że ostatnia część serii to moment, w którym wszystko nareszcie zacznie się łączyć w jedną całość, zostanie logicznie wytłumaczone. Zgadzam się tylko co do jednego: czytelnik doczekał się wyjaśnienia. Ale droga jaką trzeba pokonać, aby je odkryć to wielkie wyzwanie. Mam trochę poczucie, że wszystkie najważniejsze informacje zostały “upchnięte” w tym tomie i co chwila rzucano mi w twarz czymś nowym. Bardzo szybko poczułam, że jestem już zmęczona nadmiarem szokujących wiadomości - ich było zwyczajnie za dużo. Nie pomagał również fakt, że w moim odczuciu zostały one przekazane w sposób chaotyczny i miałam problem ze zrozumieniem całej fabuły książki. Może to wina ciągle zmieniających się perspektyw? Coś ewidentnie w “Niebie pełnym gwiazd” sprawia, że łatwo się pogubić.
To, co ratowało dla mnie tę książkę to relacja Effie i Tony’ego. Stałam się ogromną fanką tej dwójki już w trzecim tomie i od tego momentu mocno im kibicowałam. Fragmenty właśnie z nimi są moimi ulubionymi. Wielka szkoda, że wątek romantyczny w tym tomie był raczej drugoplanowym i z tego powodu odczuwam spory niedosyt. Co do innych postaci, większość stała mi się po prostu obojętna. Curtis stracił “to coś”, co mnie do niego przyciągało, a jego relacja z Brandonem postępowała zbyt szybko i tym samym oboje stracili moje zainteresowanie. Jakiekolwiek emocje natomiast potrafił wywołać we mnie Luke, ale wyłącznie negatywne. Uważam, że na przestrzeni całej serii stał się jej najgorszym bohaterem.
Co do zakończenia... Nie jestem usatysfakcjonowana. Po tylu zwrotach akcji i wszystkich zagadkach liczyłam na coś więcej. Ostatnie rozdziały i epilog to był finał na wielkim przyspieszeniu. Liczyłam na łzy, smutek i złamane serce, a poczułam jedynie rozczarowanie i zawód. Pozwólcie więc, że uznam, że nie przeczytałam tych kilkunastu stron i będę udawała, że istnieje jeszcze jakiś alternatywny koniec.
Ciężko mi podsumować całą serię. Ma ona z pewnością swoje wzloty i upadki. Dostrzegam również progres Autorki i uważam, że gdyby pewne informacje i plot twisty zostały lepiej rozłożone na przestrzeni tych czterech tomów, ich odbiór byłby dużo lepszy. Mimo wszystko ma ona szansę zainteresować jeszcze wiele osób i w tym przypadku to, co dla mnie w Dreadful jest minusem, dla Was może być ogromnym plusem - może warto więc dać szansę Effie i reszcie ekipy z Gold Coast?
„Miłość nie zawsze czyni nas lepszymi. Czasem odbiera nam rozsądek, przez co dokonujemy tragicznych wyborów.”
🌸Przed nami już ostatni tom o losach ekipy z Gold Coast. Seria „Dreadful” ma swoje miejsce w moim serduchu i zawsze będę wspominać ją z uśmiechem na twarzy i łezką w oku. Autorka przygotowała dla nas emocjonalny rollercoaster. Masa plot twistów wbije nas w osłupienie i szok. Tajemnice pozostaną rozwiązane, ale czy wyjdzie to na dobre? Dodatkowo przyjemny styl pisania Ohanki wszystko nam ułatwi. Sprawi, że historię będziemy czytać z zapartym tchem i przeniesiemy się do świata bohaterów. Podziwiam za trud włożony w stworzenie tak niesamowitej fabuły. Jest dość obszerna i sporo się dzieje, ale jest tu wszystko idealnie dopracowane. Nawet najmniejszy szczegół. Ogromne brawa! Ohanka stworzyła wielu bohaterów. Każdy z nich ma swój niepowtarzalny charakter, przez co każdy z nich nabiera wyrazistości. Są ciekawi i intrygujący. Niektórzy z nich zyskają naszą sympatię, a niektórzy nienawiść i żal. Relacja bohaterów po tak skomplikowanych tajemnicach ulega sporej zmianie. Niektórzy się do siebie zbliżają, a inni oddalają. Ekipa z Gold Coast się zmienia, a jak wszyscy dobrze wiemy - nie wszystko złoto co się świeci. Sojusze zamiast przyjaciół, przyniosą wrogów, jak również przeciwnie. Kto w końcu jest tym dobrym? Dostaniemy tu troszkę więcej wątku romantycznego, lecz nadal nie gra tu głównych skrzypiec. Główną akcją są tu tajemnice i zagadki, które uda nam się rozwiązać. Ale czy jesteśmy na to gotowi? „Dreadful. Niebo pełne gwiazd” przyniesie nam ogrom frajdy i bólu. Roztrzaska nasze serca w drobny mak. Ale w końcu ból jest w modzie, czyż nie? Ekipa z Gold Coast przyniosła mi wiele uśmiechów i łez. Czas spędzony z nimi był wyjątkowy i niezapomniany. Historia pełna tajemnic, adrenaliny, zagadek i przyjaźni. Już na zawsze będę pamiętać tę niesamowite emocję podczas czytania. Jak zakończy się historia paczki przyjaciół? Czy walka dobiegnie końca? Co jeszcze może się wydarzyć? Czy wszyscy będą szczęśliwi? Odpowiedzi na te pytania odpowie nam „Dreadful. Niebo pełne gwiazd.” Dlatego koniecznie musicie po nią sięgnąć! Pozwól sobie na niezapomnianą dawkę adrenaliny! Ogromnie polecam! 🌸
Ciarki na ciele, ciągłe oglądanie się za siebie i bieg przez ciemny las bez szansy na bezpieczne dotarcie do domu.
Koniec serii 𝘿𝙧𝙚𝙖𝙙𝙛𝙪𝙡 okazał się zaskakujący pod wieloma względami. Dalej nie mogę wyjść z podziwu, jak rzeczy, na które nie zwróciłam uwagi w pierwszej części, znalazły swoje rozwiązanie w ostatnim tomie. Autorka od samego początku zostawiła nam ogrom wskazówek i szukanie na nie odpowiedzi było niezwykle satysfakcjonujące. Ta część was zaskoczy. Nieważne, czy znacie książkę z czasów wattpada, czy nie. Autorka zadbała o ty, by każdy czytelnik był zadowolony i mógł znaleźć w tej historii coś nowego.
Ta część, podobnie jak pozostałe, ma swój niepowtarzalny klimat. Przemieszczamy się pomiędzy motelami, bo dom przestał był bezpiecznym miejscem. Ten tom kojarzy mi się z ucieczką i poszukiwaniem wolności, bo właśnie tego pragną przyjaciele – wolności. Nasza paczka skrywa bolesne tajemnice. Kłamstwa i sekrety mogą prowadzić do śmierci kolejnej osoby, a tłumione uczucia szukają swojego ujścia. A w tym wszystkim z każdej strony przedziera się pragnienie zemsty.
Kocham tę serię z wielu powodów, ale najważniejszym z nich jest relacja między bohaterami. Ich przyjaźń za każdym razem mnie wzrusza i powoduje uśmiech na twarzy. W ostatnim tomie zobaczycie, jak wielkie było ich poświęcenie i przekonacie się, jak wiele są w stanie zrobić, by uratować swoich przyjaciół od klęski. Jestem pewna, że również wszyscy fani wątków romantycznych będą zadowoleni, bo chociaż 𝘿𝙧𝙚𝙖𝙙𝙛𝙪𝙡 nie jest książką romantyczną, to nie brakuje tutaj chwytających za serce uczuć. Bo nawet w tak okrutnej rzeczywistości nie może zabraknąć tych wyjątkowych chwil. Dlatego też w książce nie brakuje humoru i ikonicznych już tekstów Maxa.
𝘿𝙧𝙚𝙖𝙙𝙛𝙪𝙡 to seria mojego życia. Kilka lat temu to właśnie te książki spowodowały, że chciałam czytać więcej. Dzisiaj te same książki dostarczają mi motywacji i przypominają, dlaczego tak bardzo kocham czytać.
Kolejne mroczne sekrety, jakie dosłownie zwalają z nóg, demony przeszłości, niebezpieczne i niespodziewane sojusze, nowe uczucia, głębokie przemiany bohaterów, a wreszcie odkrycie wszelkich kart - absolutnie miażdżące odpowiedzi na nurtujące nas przez trzy tomy pytania! Ohanka po raz kolejny udowadnia, że jest prawdziwą mistrzynią gry na czytelniczych emocjach. "Niebo pełne gwiazd” przebija wszystkie poprzednie części, zarówno dawką skrajnych emocji, pulą niebezpieczeństwa, jak i powalających zwrotów akcji, po których naprawdę ciężko się otrząsnąć. Przygotujcie się na prawdziwą jazdę bez trzymanki, ta historia pochłonie Was bez reszty, a po wszystkim wypluje sponiewieranych, ale jakże usatysfakcjonowanych!
Akcja finałowego tomu jest niesłychanie watka, pisarka nie daje ani chwili wytchnienia zarówno swoim postaciom, jak i zafascynowanemu czytelnikowi, który połyka kolejne słowa z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Adrenalina i niepokój towarzyszą mu niemal przez całą lekturę, a nieobliczalność i niepewność, do czego jest jeszcze zdolna autorka, dodatkowo podkręca już i tak napiętą do granic atmosferę. Zapewniam, iż wielokrotnie będziecie zbierać szczękę z podłogi, a Wasze serce przeżyje prawdziwe tortury, zwłaszcza, że przecież już każdy z nas zdążył zżyć się z nakreślonymi postaciami i stali się oni nam naprawdę bliscy.
"Niebo pełne gwiazd” to zadziorna, fundująca lawinę skrajnych, obezwładniających emocji i naprawdę silnych, odurzających wrażeń finałowa część serii, która Was całkowicie zahipnotyzuje. Mroczny klimat, wartka, nieobliczalna akcja, ujawnienie wszelkich szokujących sekretów oraz ciągłe uczucie niepokoju, a wszystko to dopełnione świetnymi kreacjami bohaterów, jakich wreszcie mamy okazję poznać naprawdę dobrze. Z tą książką nie ma mowy o nudzie, wyjątkowo sugestywne pióro uczyni z was naocznego świadka tej porażającej historii, po której naprawdę długo nie będziecie mogli ukoić nerwów i zachwytu. Polecam całym sercem!
Jest nieprzewidywalna. Tutaj może zdarzyć się dosłownie wszystko. Już od pierwszej części autorka bombarduje nas różnymi akcjami i uwierzcie mi… przez kolejne części ani na chwile nie zwalnia tempa.
Za każdym razem jak chciałam odetchnąć to zza zakrętu wychodziły kolejne sensacje.
Bomba emocjonalna. To jest bardzo dobre określenie dla tej historii.
Tak jak już kiedyś wspomniałam – jest to jazda bez trzymanki na najbardziej ekstremalnym rollercoasterze jaki możecie sobie wyobrazić.
Wszyscy bohaterowie zostali świetnie wykreowani. Nawet Ci drugoplanowi. Każdy z nich ma swoją określoną rolę, która jest elementem całej układanki.
Bardzo podobało mi się to jak zostały przedstawione złe charaktery. Różnili się od siebie, mieli swoje własne demony i przykre przeżycia. Uważam, że wyszło to genialnie i wielokrotnie wzbudzali we mnie różne emocje.
A co do samej fabuły. Niech nie zwiodą was kolorowe piękne okładki. Ta historia momentami jest mroczna, przykra i pełna krwi – ale również jest wiele śmiechu, przyjaźni i miłości. I za to ją uwielbiam.
I również za to jak wszystkie elementy łączą się w spójną całość.
Zakończenie historii jest niezwykle dopracowane i każdy najmniejszy szczegół ma sens. Miałam ochotę krzyczeć i płakać, ale z drugiej strony rozumiem, czemu tak się stało. Tak musiało być.
Jak widzicie, ta seria wzbudziła we mnie wiele emocji. Nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej na czytaniu. Świetna robota!
A moim ulubieńcem dalej jest Tony. Od początku do końca.
Trylogia Dreadful finalnie doczekała się swojego zakończenia! Niebo pełne gwiazd po raz ostatni przenosi nas wprost do przepełnionej zawirowaniami codzienności przyjaciół z Gold Coast.
Czy ta część sprostała moim oczekiwaniom? Pod wieloma względami na pewno. Ale niektóre kwestie wywołały także mieszane uczucia.
4/5⭐️
W tym tomie miało miejsce naprawdę mnóstwo zdarzeń. Gwałtowna akcja, łączenie w całość odłamków zagadek oraz plot twisty, dostarczały mi niemało emocji. I jasne, rozeznawanie się w fabule, gdy ciągle coś się dzieje, było dla mnie ekscytującym zadaniem.
Natomiast z drugiej strony, całościowo książka wydała mi się chaotyczna, aż nazbyt nagromadzona informacjami. Nie mogłam się stuprocentowo nacieszyć i nadziwić jednym faktem, bo za moment dostawałam w twarz kolejnym.
Cofnijmy się na sekundę do początku, ponieważ właśnie z niego wspomniane zostaną sytuacje. Jestem pełna podziwu w kwestii zaplanowania tej serii. Jak to wszystko się ze sobą łączy, jak z pozoru zwyczajne wydarzenia, na przestrzeni Nieba pełnego gwiazd, nabierają znaczenia.
Jeśli chodzi o bohaterów, to ja mam do nich słabość od pierwszej części. Nieraz ta ekipa mnie rozbawiła czy doprowadziła do wzruszenia. W tym tomie oczywiście nie było inaczej!
Z relacji romantycznych, uwielbiam Effie i Tony’ego razem. Nieustannie wyczekiwałam ich interakcji. A Brandon i Curtis dostarczyli mi sporo uśmiechu na twarzy, choć jestem także zdania, że ich znajomość postępowała odrobinę za szybko.
Zakończenie, cóż, ono niestety mnie zawiodło. Nie chcę za dużo pod tym względem zdradzać, ale liczyłam na coś innego/więcej.
Natomiast cała trylogia jest dla mnie wyjątkowa! Bawiłam się na niej świetnie i bardzo mocno ją polecam.
Ale, ale…!
Nie zapomnijcie przygotować sobie melisy do lektury!
💜Są książki, których zakończenia nie łatwo pozbyć się z głowy i taką książką jest również „Dreadful. Niebo pełne gwiazd”. Cała książka jest bardzo emocjonalna, otrzymujemy odpowiedzi na wszystkie pytania, które zrodziły się na przestrzeni wszystkich tomów, rodzą się nowe uczucia, ale są też straty. Sam prolog już mnie delikatnie wzruszył i czułam, że w tej części niejednokrotnie tak się będę czuć.
💜Pewne rzeczy nie działy się bez przyczyny, niektóre były zaplanowane od samego początku, z tym, że niektórzy nie byli tego świadomi. Decyzje innych doprowadziły, że zostali wplątani w tę chorą grę. Ekipa z Gold Coast nie zwalnia, szukają odpowiedzi i przede wszystkim pragną wszystko zakończyć, aby móc w spokoju żyć. Czy jednak będzie im dany spokój?
💜Na przestrzeni tych wszystkich części grupa przyjaciół zbliżała się do siebie i chodź przyszedł moment, w którym każdy poszedł w swoja stronę to jednak Effie jest osobą, która ich ponownie połączyła. Przeżyli ze sobą wiele wspólnych chwil, niektóre pełne radości, ale i też ogromnego smutku. W całej tej serii moim ulubionym duetem jest Effie i Tony. Uwielbiam te drobne gesty wykonywane w swoją stronę przez nich. One być może nie były jakieś wielkie, ale jednak, gdy za każdym razem, dochodziło do tego czułam ekscytację i rozczulałam się nad tym.
💜Oprócz mojej ulubionej dwójki — Effie i Tony’ego. Jeszcze jedna para stała się moją ulubioną, nie będę do końca zdradzać o kogo chodzi, ponieważ nie chciałabym nikomu za spojlerować, gdyby nie czytał poprzednich tomów. Jednak co mogę powiedzieć to, to, że łatwo to oni nie mają. Z początku robili wobec siebie podchody, chociaż powiedziałabym, że być może jeden z bohaterów je robił. Gdy tylko to wszystko między nimi wybuchnęło, nie dało się nie uśmiechać, czuć radości pomimo tych wszystkich okoliczności, w których się znaleźli.
💜Podczas czytania serii Dreadful odczuwałam różne emocje, radość, śmiech, ekscytację, niepokój czy też strach. Bohaterowie, mimo że wielokrotnie musieli walczyć o przetrwanie nie byli nie wiadomo jak poważni, zdarzyło im się żartować, śmiać się, zresztą każdemu przydawał się czas chwilowej beztroski, bez martwienia się o jutro. Te wszystkie wydarzenia sprawiły, że stali się oni taką rodziną na dobre i na złe.
💜Gdy skończyłam czytać, szczerze poczułam delikatną pustkę. Nie obyło się bez łez i chociaż spodziewałam się, jak to się zakończy, to w głębi duszy miałam iskrę nadziei, że losy potoczą się inaczej. Autorka świetnie poprowadziła nas przez całą serię, każdy jeden element ze sobą współgrał, wszystko było ze sobą powiązane. Historia została owiana tajemnicą, którą pragniemy rozwiązać, niezaspokojona ciekawość, sprawia, że chce się poznać kolejne części. Akcja nie zwalniała tempa dlatego też nie można powiedzieć, że było nudno, dreszczyk emocji towarzyszył mi przez całą książkę. Rozdziały pochłaniałam jeden za drugim i wcale nie chciałam docierać do tego miejsca w którym teraz jestem. Do zakończenia.
💜Znam tę historię jeszcze z wattpada, gdzie nie raz ja czytalam, a teraz mam możliwość trzymania jej w papierowej wersji, jest to naprawdę niesamowite doświadczenie i wiem, że powrócę do tej historii jeszcze kiedyś.
W sumie to nie wiem co o tym myśleć. Niby było okej, ale z drugiej strony mój mózg się przegrzewał. Bo jednego jestem pewna, jeśli macie ochotę na lekką książkę, to nie sięgajcie po tę serię.
Tutaj się mnóstwo dzieje okej? Plot twisty, powiązania, zagadki, tajemnice, zdrady. Potrzeba skupienia by się nie pogubić i proponuję wam, że jeśli macie te książki w planach to czytajcie odrazu jedna po drugiej bo zapomnienie niektórych wątków i bohaterów może być kłopotem w późniejszych tomach.
Minusem jest różnorodność perspektyw. Jasne, super, że czytelnik może poznać bliżej pobocznych bohaterów, ich myśli i uczucia. Ale te rozdziały tylko mi przedłużały czytanie, nudziły i nie wnosiły nic do fabuły 😭 Dosłownie chyba było więcej rozdziałów innych postaci niż głównej bohaterki Effie.
Jestem fanką relacji Tonego i Effie 🥹 Ich ukrywanie uczuć było ujmujące i już po prostu nie mogłam się doczekać jakiegoś rozwoju tego wszystkiego. Jednak uważam, że było ich za mało razem, JA CHCĘ WIĘCEJ TEJ PARY HALO. Co do Luke’a to eh, nie wiem co o nim myśleć, w sumie to mnie denerwował przez większość czasu, ale uznajmy, że na końcu mu wybaczyłam.
Właśnie 😐 co do zakończenia, to je hejtuje. Jestem jego hejterką i kropka. Nie spodziewałam się czegoś takiego i naprawdę moja mina była taka jak emotka wyżej. Nie chcę za dużo mówić by przypadkiem nie zdradzić za dużo, ale osobiście nie polubiłam końca tej całej historii, niewykluczone, że wam się spodoba.
Pożegnanie z ekipą z Gold Coast 🤍 Nie zdobyli oni mojego serca, ale na pewno jestem w stanie powiedzieć dużo pozytywnych rzeczy. Myślę, że była to fajna przygoda pomimo kilku niedoskonałości i możecie również spróbować z 1 tomem 🤝
" Dreadful. Niebo pełne gwiazd" to ostatni tom przygód Effie i jej przyjaciół. Nie będę zdradzać, o czym jest ten finałowy tom, żeby nie spojlerowac tym, którzy nie czytali jeszcze poprzednich. Powiem tylko tyle. Wow ! Co tu się w ogóle wydarzyło ?! Chyba nigdy nie czytałam książki, która miałaby tak wiele zwrotów akcji!
Zapomnijcie o nudzie. Naprawdę nie brakuje tutaj momentów przepełnionych napięciem. Wiele razy podczas czytania miałam ciarki.
Książka jest pełna plot twistów. Znajdziemy tu również wyjaśnienie wielu niewyjaśnionych wątków z poprzednich części.
Ta historia ekscytuje, wciąga i nie daje o sobie zapomnieć. Chce się ją czytać bez końca. Autorka wykreowała nietuzinkowych bohaterów, którzy nadają historii charakteru. Fabuła jest szybka, ekscytująca i wie, jak do siebie przekonać nieoczekiwanymi zwrotami akcji.
Co do zakończenia, to totalnie się tego nie spodziewałam. Mam złamane serce. Do tej pory jestem w szoku, że to tak się skończyło i nie mogę się z tym pogodzić. Nie tak to sobie wyobrażam, choć trochę rozumiem, dlaczego autorka tak postanowiła to zakończyć.
Niebezpieczeństwo, strach, porwania, zabójstwa, intrygi, ale również przyjaźń na dobre i na złe oraz wielka miłość. Polecam całym serduchem ♥️
Nie tego się spodziewałam. Byłam wręcz pewna, że ta seria zakończy się całkiem inaczej i do ostatniej chwili miałam taką nadzieję, ale niestety… książka zakończyła się rozdarciem mojego serca na milion kawałeczków. „Niebo pełne gwiazd” to ostatnia część serii „Dreadful”. Nie była to najwybitniejsza seria, jaką czytałam, ale pomimo tego bardzo ją polubiłam i zżyłam się z bohaterami. Jest mi trochę przykro, że ten ostatni tom zakończył się w taki sposób i powiem wam, że było to dla mnie szokujące. Każda kolejna część była dla mnie coraz większym zaskoczeniem, ale ten tom wygrał wszystko. Rozterki bohaterów, jakie tutaj mamy, problemy, przed jakimi muszą stanąć, poświęcenie, jakie w sobie mają i sekrety, które w końcu ujrzały światło dzienne… z czystym sercem mogę stwierdzić, że to był tom, który najbardziej trafił w moje serce.
Przygoda z „Dreadful” zaczęła się u mnie burzliwie, ale skończyła się rewelacyjne i z bólem w sercu. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać Effie oraz jej przyjaciół i nie odłożyłam tej serii, kiedy myślałam, że raczej mnie nie zachwyci. Dałam jej szansę i nie żałuję.
𝓡𝓮𝓬𝓮𝓷𝔃𝓳𝓪 Tu właśnie kończy się historia Effie, a zarazem seria „Dreadful”, która znalazła specjalne miejsce w moim sercu. Zapraszam was na recenzję finałowego tomu przygód paczki z Gold Coast.
Podczas czytania tej książki przeżyłam różnych emocji, że sama w to nie wierzę. Ohanka po raz kolejny przygotowała dla swoich czytelników istny rollercoaster. Na jaw w końcu wychodzą wszystkie tajemnice, a nierozwiązane sprawy doczekują się wyjaśnień. Plot twist goni za plot twistem i zdecydowanie nie ma tu ani chwili postoju. Zostajemy na dobre wciągnięci w wir kłamstw i niedopowiedzeń, aby na końcu odkryć zwierającą dech w piersi prawdę.
Jestem pod wielkim wrażeniem jak ewoluował styl pisania autorki. Z tomu na tom jest coraz lepszy i sprawia, że przez tę pozycję dosłownie się płynie. Fabuła jest naprawdę bardzo dobrze przemyślana i wszystko jest ze sobą powiązane na najwyższym poziomie. Pojawiło się tu sporo rzeczy, które mnie zaskoczyły i sprawiły, że siedziałam oniemiała przez dłuższy czas.
Relacje między bohaterami nadal ulegają gigantycznym zmianom, a ich więzi tylko coraz bardziej się zacieśniają albo przepadają na dobre… Od pierwszego tomu wszyscy się zmienili, a z nimi moja opinia o nich. Niektóre postaci zyskały bardzo wiele dobrego, a moich oczach, lecz były też takie, które dosłownie znienawidziłam.
Wątek romantyczny jest tu odsunięty dość mocno na drugi plan, na rzecz akcji i z jednej strony trochę mi go brakowało, a z drugiej do tej historii pasuje właśnie taki zabieg. Podoba mi się, w jaką stronę poszła relacja Effie i Tony’ego, i zdecydowanie są moimi ulubieńcami, jeśli chodzi o pary. Wszystko rozwijało się tutaj dość powolnie, ale ma to swój urok.
Mam za to lekki problem z Curtisem i Brandonem. Moim zdaniem to uczucie wykwitło trochę za szybko, przez co wyszło to lekko nienaturalnie. Niemniej uważam, że tworzą fajny duet i przez cały czas mocno im kibicowałam.
Samo zakończenie było wprost genialne. Roztrzaskało moje serce na milion kawałków i pozostawiło po sobie pustkę, ale osobiście jestem fanką przykrych rzeczy i bólu, więc absolutnie je uwielbiam. Myślę, że przed nie cała seria zostanie ze mną na jeszcze dłużej, niż myślałam. Minęło już trochę czasu, odkąd przeczytałam ostatnią stronę i non stop myślami wracam do tego, co się stało.
Jest to cudowna historia, pełna tajemnic i najróżniejszych emocji. Z całą pewnością kiedyś jeszcze do niej wrócę. Polecam wszystkim i mam nadzieję, że wam spodoba się równie mocno jak mi.
Walka dobiegła końca, jednak, jakim kosztem i kto tym razem za to przypłacił? Ile osób musiało się poświęcić, aby nareszcie zapanował spokój? I czy aby na pewno już tak pozostanie?
Jeżeli szukacie niezwykle trzymającej w napięciu serii książek dla młodzieży (i nie tylko!) to bardzo polecam Wam sięgnąć po „Dreadful”. Recenzując ostatnią część nie chciałabym zrobić Wam spoilerów do poprzednich tomów, w razie jakby ktoś z Was jeszcze ich nie czytał. Dlatego enigmatycznie wspomnę o tym, że w całej serii pojawiają się wątki takie jak nielegalne wyścigi, przewija się także temat szkoły. Ostatnia część skupia się w dużym stopniu na tajemnicach z przeszłości, znajdziemy w niej też wątki kryminalne i romans. Cała historia opowiedziana jest w taki sposób, że nie można się od niej oderwać. Faktycznie w pewnym momencie zaczęłam się lekko gubić w fabule, dlatego polecam Wam przeczytać tę pozycję, zamiast słuchania audiobooka. I tak przy okazji od razu Was uprzedzam, że książka może złamać Wam serca. Ja po tylu przygodach bohaterów, spodziewałam się dla nich szczęśliwego zakończenia, a jak było? Sami się przekonajcie 🤭
Nie mam słów 🤯 Autorka rozwaliła mi mózg. Plot twisty były genialne. Ja w pewnym momencie już nawet przestałam snuć teorie. W tej serii wątek kryminalny jest świetnie poprowadzony. Czyta się to wszystko na jednym oddechu. Ale prócz tego jest wyważona ilość relacji romantycznych i przyjacielskich. Są też perspektywy różnych postaci, co pozwala jeszcze bardziej wczuć się w wydarzenia.
Każdy chciałby mieć w swoim życiu paczkę przyjaciół, która jest w tym uniwersum. Ci ludzie byli wstanie oddać życie za wzajemne bezpieczeństwo. Ale i tak promyczkiem tej historii jest Max, jego humor i meliska. Rozładowywał napięcie i jestem mu za to wdzięczna.
Ta książka mnie zainspirowała do wymyślenia specjalnego określenia, które towarzyszy przy jej czytaniu - EMOCJONALNY HAJ ❤️
Polecam całym sercem serię Dreadful. Gwarantowane mocne wrażenia 🥹😭
Czytając tą książkę postanowiłam, że napiszę recenzje których nie pisze nigdy, ale po skończeniu jej nawet nie wiem co powiedzieć. Dreadful przeczytałam z polecenia przyjaciółki. Już od pierwszych stron wiedziałam, że ta książka mi się spodoba. Fabuła pochłonęła mnie całkowicie. Cała seria stała się moją bezpieczną przystanią. Nie chciałam jej kończyć ale jednocześnie nie mogłam się doczekać żeby wiedzieć co stanie się dalej. Końcówka mnie załmała, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Tajemnice, przyjaźnie, wątki miłosne czy relacje zbudowane na kłamstwach skradły moje serce. W losy bohaterów zaangażowałam się całą sobą. Chciałabym znowu przeczytać wszystkie części nie wiedząc co się stanie. Wiem jednak, że będę wracać do ukochanej paczki przyjaciół z Gold Coast.❤️😭
Nie wierzę że to już czas pożegnać się z tą niesamowitą historią, która od pierwszej części znalazła drogę do mojego serca🥹
Finałowy tom rozwiązał wszystkie moje wątpliwości i ujawnił mnóstwo tajemnic które nasi bohaterzy trzymali w sekrecie przed sobą oraz nami-czytelnikami. Moja buzia podczas czytania ciągle się otwierała i zamykała przez szok jaki zafundowała mi ta książka. Za to relacja miedzy Anthonym i Effie…rozkwitała😍💕 Kocham ich połączenie! No po prostu KOCHAM!!!!
Ale jak to każdy z nas pewnie wie pożegnania są trudne. I to BARDZO🥺 W tym wypadku akurat mogę wam zagwarantować że będziecie płakać jak bobry, ale to nawet dobrze bo podobno rosną rzęsy wtedy hahahah