Historia kryje się w oczach. Wystarczy chcieć ją przeczytać.
Kiedy Arysa i Calypso opuściły pałac królowej Elathy, obie księżniczki zdawały sobie sprawę, że nic nie będzie już takie jak dawniej, jednak nie były świadome tego, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Teraz, jeśli chcą przeżyć, muszą odkryć w sobie pokłady siły i wytrwałości, próbując przetrwać w nowym środowisku.
Tymczasem Lorcan kosztuje życia poza pałacowymi murami, choć nie do końca z własnej woli. Odkąd książę wie, że jego los został splątany z kimś innym, dręczą go coraz większe rozterki. W towarzystwie najemnika Baldricka przemierza królestwa, nie tyle po to, aby odnaleźć księżniczkę Arysę, ile zrzucić na nią odpowiedzialność za dalsze losy Verros.
Bohaterowie stają przed nowymi wyzwaniami, a ich droga jest pełna niebezpieczeństw. Tajemnice, zdrada, krew i łzy to jedynie zalążek tego, co ich czeka. Daj się porwać historii, w której magia i smoki są nieodłącznym elementem!
Zaczynając tę książkę nie spodziewałam się, że będzie jeszcze lepsza i jeszcze mocniejsza od poprzedniej, a jednak!! 🔥 dla mnie ta seria to serio najlepsza seria fantasy ze smokami jaką czytałam, Fourth wing się może schować
O wiele bardziej brutalna i emocjonalna niż pierwszy tom. Większość postaci dorosła, zaczęła podejmować bardziej logiczne decyzje. A przede wszystkim zaczęli stawiać na siebie i pracować wspólnie. Mieliśmy okazję zobaczyć bardziej miłosną stronę Arysy i jej ukochanego, a także zobaczyć jakie niosły one konsekwencje. A zakończenie takie, że już bym chciała trzeci tom.
Co za zła książka. Od pierwszego tomu pogorszył się język i styl. Arysa jest jakimś cudem jeszcze bardziej irytująca i bitchy, Baldrick jest nieznośny. Calypso zbiera swoje moce, a poza tym niepotrzebne postacie są niepotrzebne. Cały tom to jedna wielka sesja dnd (nie w tym dobrym znaczeniu), gdzie bohaterowie dostają questy od swoich bogów i chodzą z miejsca na miejsce, bo autorka nie wie gdzie ich ustawić. Sceny intymne są beznadziejne i niepotrzebne, przedstawienie niewolnictwa jest zrobione bez wiedzy jak takie rzeczy działają i tylko po to, by bohaterka miała "traumę" (ale spokojnie, nic jej tam nie zrobili, bo jej własne cierpienie nie rusza). Cały romans i późniejsze kłótnie są zrobione bez sensu, tylko dla taniej dramy. Nawet Lorcan nie ratuje tej książki, bo jest go za mało, bym mogła faktycznie się cieszyć, że czytam.
Czy drugi tom może być lepszy od pierwszego i sprawi, że nie usiedzisz z emocji? Tak.
Zacznijmy od tego, że żeby przeczytać "Krwawe przeznaczenie" trzeba zarezerwować czas i być przygotowanym na wszelkie emocje, ale chyba na to nie da się przygotować.
[Współpraca reklamowa] Książka przedstawia dalsze losy bohaterów, których mieliśmy przyjemność poznać w poprzedniej części. Kontynuacja serii jest bardziej brutalna. Zmienia się sceneria oraz klimat. Zamiast w zamkowych murach i na smoczej arenie, znajdujemy się na wielkich wodach i nieznanych lądach. Autorka wprowadziła motyw wędrówki, na który natykamy się zarówno przy głównej bohaterce, jak i postaciach drugoplanowych. Historia mocno skupia się na emocjach i relacjach między bohaterami. Dostajemy trochę mniej akcji, ale nie oznacza to, że nie ma jej w ogóle. Autorka wprowadziła kilka bardzo ciekawych momentów, które przyprawią czytelnika o szybsze bicie serca. Wolniejsze chwile przepełnione emocjami również wnoszą wiele do historii. Dzięki temu lepiej poznajemy postaci i łatwiej możemy zrozumieć ich motywy. Momentami nawet autorka dosłownie bombarduje nas emocjami i łamie serca. Mam wrażenie, że w tym tomie dostajemy nieco inną odsłonę Arysy. Jest ona dojrzalsza i wie czego chce. Pozostaje jednak jej silna osobowość i wielka empatia. W tym tomie polubiłam ją jeszcze bardziej. Pozostałe postacie również są intrygujące. Mamy okazję poznać je dużo lepiej. Moją uwagę przyciągnęła Calypso i jej dobre serce. Moim ulubieńcem w dalszym ciągu jest jednak Lorcan. W końcu możemy poznać go nieco lepiej, zobaczyć co siedzi w jego głowie i jaki jest naprawdę.
Bolało mnie jedynie, że nie dostajemy tu za wiele tej złej strony, przede wszystkim okrutnej królowej. Jestem ogromnie ciekawa również jej punktu widzenia, choć raczej nie spodziewam się zaskoczenia w tym temacie. Podobały mi się relacje między bohaterami. Ciekawe były zarówno te przyjacielskie, jak i romantyczne. Jestem zachwycona tym co wymyśliła autorka. Nie zdradzę wam dokładnie o co chodzi, sami dajcie się zaskoczyć. Wspomnę jednak, że musicie być gotowi, że złamie to wasze serduszka. Książka, choć zdecydowanie inna od pierwszego tomu, podobała mi się równie mocno. Będzie ona idealna dla osób, które już się polubiły ze "Smoczymi kryształami", ale także dla tych, którzy nie byli przekonani do tej historii. Jest to cudowna książka, której musicie dać szansę. A wspomniałam już, że były tu smoki? Nie? W takim razie może mnogość i różnorodność tych wspaniałych stworzeń ukrytych we wnętrzu księgi będzie w stanie was przekonać! "Smocze kryształy. Krwawe przeznaczenie" to książka piękna zarówno z zewnątrz, jak i we wnętrzu. Polecam wam ją serdecznie!
Bardzo dziękuję za możliwość objęcia książki patronatem! 🤍 Miłego dnia! 🤍
Ten tom był lepszy od poprzedniego, co jednak nie znaczy, że bawiłam się dobrze. Bardzo chciałabym pokochać tę historię, bo uważam, że naprawdę ma potencjał, ale nie jestem w stanie się po prostu zaangażować emocjonalnie. Działo się tu zdecydowanie więcej, tempo akcji też przyspieszyło, co na plus, ale muszę przyznać, że wszystko było mi obojętne niestety. Głównej bohaterki, jak i głównego bohatera, nie umiem polubić. Chociaż Arysa już nie zachowuje się jakby miała 12 lat. Nie wiem, co mam myśleć i jeszcze nie mogę się zdecydować, czy będę czytała kolejny tom.
Podoba mi się oryginalna fabuła i duża obecność smoków. Książka zdecydowanie rozwinęła się na plus w porównaniu do 1 części. Bohaterowie nadal byli momentami denerwujący, ale nie miałam już takiego wrażenia ich infantylności i nie czułam się jakbym czytała książkę o 13 latkach. Akcja nabrała dynamiki i podobała mi się dużo bardziej niż w poprzedniej części. Czytało się ją tak samo lekko jak wcześniejszą.
Przeczytałam na dwa posiedzenia, mam wrażenie, że nic się nie stało, mimo że działo się dużo (aż chyba za dużo). Działania mocy są dla mnie nadal niezrozumiałe i mam wrażenie, że dość niekonsekwentne. W ogóle kreacja świata dość razi i miejscami jest nielogiczna, mam wrażenie, że wypada gorzej niż pierwszy tom :// 2,5 gwiazdek
Przeczytałam pierwsze zdanie i już miałam ciarki. To się nie zdarza. Czytam mnóstwo tytułów (i to głównie fantastyki), więc mało co jest mnie w stanie zaskoczyć, zdziwić i sprawić, żebym czuła się tak, jak czułam się tutaj. A czułam się całkowicie pokonana przez tę historię. Tak, jakby miała nade mną władanie i nie zamierzała odpuścić. A to co się tutaj działo. Dobra po kolei, bo nadal czuję podekscytowanie 😵
Opis:
Arysa i Calypso opuściły pałac królowej Elathy. Wiedziały, że nic nie będzie już tak, jak wcześniej. Zdawały sobie też sprawę z tego, że może być ciężko. Ale tego, co się księżniczkom przytrafiło, nie spodziewała się żadna z nich. Będą musiały walczyć. I Arysa to robi, ale zawsze odbywa się to kosztem przyjaciółki. Czy warto? Czy przełamie swoją dumę, ukorzy się, by nie przydawać cierpienia Calypso?
Tymczasem Lorcan zażywa przyrody poza pałacem. Wraz z najemnikiem Baltrickiem wyruszają, by odnaleźć księżniczki. Tym bardziej, że teraz los połączył ich z jedną z nich. A bez jednego nie może być drugiego. Ale czy połączenie ognia i lodu ma szansę uratować innych? A może będzie tak, że to połączenie zabójcze. I jedno z nich będzie musiał coś poświęcić...
Opinia:
Wooow! Myślę, że dobrze będzie podzielić moją opinię na kilka składowych, bo nie sposób napisać o tej książce w jednym zdaniu.
Fabuła
Autorka nie da się Wam nudzić, gwarantuję! Bardzo mi się podobały rozwiązania fabularne. I to, że autorka często utrudniała bohaterom, jakby ich testowała ile jeszcze są w stanie znieść, tylko po to, by później jeszcze bardziej ją zaskoczyli, wstając z podłogi i mówiąc: No To patrz!
Postacie:
Tutaj każdy jest wyrazisty. I wiecie co mi się podoba! Zawsze podkreślam, że lubię, kiedy autorzy nie boją się trudnych i bolących rozwiązań. Mam na myśli to, że nie trzymają na siłę pewnych bohaterów, tylko po to, żeby przeżyli.
Bardzo podobał mi się rozwój Arysy i to, że nie zawsze jej się udawało. Bo to silna postać i dla bliskich zrobi wiele, ale czasem i to za mało. Bo jest jeszcze za słaba. Jeszcze.
Lorcan! Co ciekawe, jego humor załapałam dopiero w drugim tomie i kurcze! Polubiłam go bardzo, bo wiecie to taki typ bohatera, który jest uparty, arogancki i zawzięty, ale dla bliskich zrobiłby wiele, bardzo wiele.
I wreszcie moja ulubiona postać Cassio. No przecież to jest idealna książka dla kociar i kociarzy! No błagam Was! To tak bardzo widać, kiedy autor przelewa całe swoje serce i całą swoją miłość do kotów na kartki! Cassio jest niezwykle inteligentna jak na kota. Ale proszę Was, czy my nie uważamy tak samo swoich kotów? Zachowania, zabawy i zwykle głupie psoty Cassio są idealnie odwzorowane do rzeczywistości. Ja to czytałam i widziałam, jak podobnie zachowuje się mój Hastur. Cassio pojawia się bardzo często w tej historii i jest jest integralną częścią. I bardzo dobrze. Bo bez pewnie niejeden z bohaterów by się poddał.
Klimat
Gwarantuję, że tutaj go odczujecie. Będzie powiew morskiej bryzy, która bardzo często Was ochłodzi swoją temperaturą. Będzie skwar gorącego wulkanu. No i będą smoki!
Ahh smoki😍 Czy doczekamy się tego jedynego, na którego czekamy? Wiecie, ja Wam tego nie powiem. Przeczytajcie, a się przekonacie😏
Emocje
Zaznaczam je tutaj, bo są w tej książce niezwykle istotne. Bo tu niekiedy będzie bardzo brutalnie. To okrutny świat. Są źli bohaterowie, którzy swoimi działaniami narobią wiele przykrości naszym bohaterom. Takich po których niektórzy z nich nie będą w stanie się otrząsnąć. Będzie dużo śmiechu (z dialogów Lorcana), ale będzie też trochę płaczu. Będzie złamane serce. Tak bardzo, że łzy będą kąpały na kolejne strony książki, a Wy będziecie czytać dalej. I będzie wiele zaskoczeń. Bardzo wiele. Chylę czoła, bo to naprawdę dobra fantastyka! I nie ma jakiegoś bardzo wysokiego progu wejścia. Świat jest rozbudowany, ale jednocześnie łatwo go pojąć.
Chciałabym żebyście to przeczytali. Bo my mamy cudowne smoki u siebie na naszym podwórku. Tylko pora je poznać 💙
Jakiej kontynuacji nie mogliście lub nie możecie się doczekać?
Cóż jeśli chodzi o książki, których nie mogę się doczekać to z niecierpliwością wypatruję jesienią i trzeci tom Vasharotha 🤭 Jeśli zaś chodzi, o której kontynuację nie mogłam się doczekać to do tego grona zdecydowanie należał drugi tom smoczych kryształów.
I muszę przyznać, że po jego lekturze musiałam odrobinę zmienić ocenę pierwszego tomu. Nie będę ukrywać autorka podniosła poprzeczkę i nie jeden raz roniłam przez nią łzy. A właśnie jednym z moich wyznaczników jest to, czy osobie autorskiej uda się doprowadzić mnie do np. płaczu.
„Twoje dawne czyny i dobre serce, mamo, właśnie mnie uratowały. Dziękuję”.
Kiedy Arysa i Calypso opuściły pałac królowej Elathy, obie księżniczki zdawały sobie sprawę, że nic nie będzie już takie jak dawniej, jednak nie były świadome tego, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Teraz, jeśli chcą przeżyć, muszą odkryć w sobie pokłady siły i wytrwałości, próbując przetrwać w nowym środowisku. Tymczasem Lorcan kosztuje życia poza pałacowymi murami, choć nie do końca z własnej woli. Odkąd książę wie, że jego los został splątany z kimś innym, dręczą go coraz większe rozterki. W towarzystwie najemnika Baldricka przemierza królestwa, nie tyle po to, aby odnaleźć księżniczkę Arysę, ile zrzucić na nią odpowiedzialność za dalsze losy Verros.
Na stępie chciałabym wspomnieć o samym wydaniu książki, ale nie o pięknych zdobieniach, niesamowitych wyklejkach i twardej oprawie, którą dostajemy, choć nie ukrywam są idealnie dopasowane do fabuły, jak i mimo wszystko świetnie współgra z pierwszym tomem w pierwszym wydaniu, które posiadam. Chodzi mi jednak o kategorię wiekową, którą postanowiło dodać wydawnictwo wraz z autorką z tyłu okładki. I część pewnie powie, że nie potrzebuję na nią zwracać uwagę, skoro +18 mam już od dobrych kilku lat. To jednak ja przyznam całkowicie szczerze, że wolę wiedzieć, na co mam się mentalnie przygotować. Czasem opis może nie wskazywać jak bardzo brutalne mogą być dane opisy, którymi autorka tutaj nas wita.
„Nie jest ważne to, gdzie mieszkam. Zamykam oczy i zawsze jestem w tym samym miejscu. Pozostaję sam ze swoimi demonami”.
To jak bardzo źle są traktowane Arysa i Calypso od samego początku, po tym jak zostały porwane oraz odcięte od swych mocy i smoczych towarzyszy, z którym Arysa dopiero co się połączyła. I jakie psychiczne zagrania stosowała załoga, która je porwała, doprowadzając w ten sposób do złamania ich obu na różnych płaszczyznach. Arysa bojąca się o Calypso, którą piętnowano za każdą jej niesubordynację. Zaś Calypso między innymi łamana każdego dnia, kawałek po kawałku wraz z barkiem dostępu do myśli jej smoczego przyjaciela Szafira i bojąca się, że owa więź mogłaby nigdy nie powrócić z powodu tak długiego noszenia kamieni umocowanych na ich kajdanach.
Poniżane i okrutnie traktowane traciły nadzieję na możliwość ucieczki, póki nie odnalazły je dwie ostatnie osoby oraz ich koci towarzysz, których spodziewały się ponownie zobaczyć na dosłownie drugim końcu Verros.
„Powiadają, że kto je zobaczy, już nigdy nie wróci do domu. On już na pewno nie wróci”.
„Smocze kryształy Krwawe Przeznaczenie” są dopracowaną i bardzo dobrą kontynuacją historii. Są nam przedstawiane liczne przemyślenia bohaterów, tajemnice, które skrywa sobie Verros, jak i bóstwa. A Lorcan z mojej czarnej list, dostał się na listę "to skomplikowane". Dalej nie wiem, czy bardziej mam ochotę chłopa udusić, czy jednak przytulić z powodu losu, jaki zgotowała jego własna matka.
W tym tomie nie ma chwili na nudę, gdyż w czasie gdy pozornie czytelnik powinien cieszyć się wraz z bohaterami, chwilą oddechu nawiedza bohatera np. taki niepozorny wysłannik... z samego dnia piekieł. Także, jeśli ktoś myśli, że po stu stronach możemy się spodziewać długiego odpoczynku lub lekkich opisów sytuacji, jakie spotykają bohaterów, to lepiej przygotujcie się na coś zgoła odmiennego.
„Wolność... Dlaczego mam wrażenie, że choć jestem wolna, to tak naprawdę wciąż czuję się uwięziona?”
Wraz z tym tomem widać, że autorka zaczęła czuć się w opowiadanej historii jak dosłownie ryba w wodzie (a może bardziej, jak wodny smok w jeziorze?). Jednakże fakt, że dosłownie im dalej czytałam, tym dosłownie trudniej mi było np. nie dokończyć rozdziału pomimo powiedzenia sobie "ostatnia strona i idę spać". O ile miałam tak niekiedy przy pierwszym tomie, tak np. przy tym dosłownie nie miałam pojęcia, kiedy z zaledwie dziewięćdziesiątej strony znalazłam się nagle na sto dwudziestej (a dla mnie czytanie ciągiem trzydziestu stron jest ostatnio — od kilku lat — dosyć ciężkie, chyba że a) fabuła naprawdę mnie wciągnie, b) czytam książkę w autobusie, oraz c) na słuchawkach leci idealnie dobrana melodia, która nie wybija mnie z rytmu). A przez zakończenie nie mogę się doczekać kolejnego tomu pełnego smoków, odkrywania wraz z bohaterami kolejnych sekretów oraz poznawania coraz dokładniej świata wykreowanego przez autorkę.
Z tego też powodu drugi tom zyskuje 5/5🌟 a pierwszy tom otrzymuje u mnie po ponownym przemyśleniu ocenę 4,4/5🌟
Co znajdziemy w książce? : - ucieczkę z niewoli - odkrywanie własnych mocy - walkę z traumami - intrygi - smoki - pojedynki - Lorcana, który w tym tomie podbije wasze serce❤️🔥 - Calypso, która udowodni, że kobiety mogą wiele znieść i się nie załamać👸
Czytając pierwszy tom w którym tak polubiłam Aryse i Baldricka nie spodziewałam się, że w drugim tomie moje serce podbiją Lorcan i Calypso. Lorcan to żartowniś, który niczym się nie przejmuje. Ten chłop sprawił, że nie raz wyszedł mi uśmiech na twarzy. Powoli zaczął pokazywać swoje ukryte wnętrze i okazuje się, że to fajny gość.
Natomiast Calypso to postać ogromnie niedoceniona. Troszkę porzucona w kont. Ta dziewczyna tyle przeszła, tak wiele musiała znieść ale nie poddała się. Nie załamała, chociaż była tego bliska. Uwielbiam jej siłę, jej dobre serce i to, że gotowa jest się poświęcić dla dobra najbliższych. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach autorka wydobędzie jej pełen potencjał.
Arysa w tym tomie, również pokazała się z ciekawej strony, chociaż czasami jej zachowanie działało na szkodę innych a wszyscy jej żałowali i współczuli 🙈 Za to Baldrick mnie denerwował 🙈 uparł się, na jakąś przepowiednie i za nic w świecie nie próbuje szukać innych rozwiązań. Strasznie mnie to frustrowało i szkoda mi było Arysy.
W tym tomie został użyty motyw drogi. Dzięki niemu jesteśmy w stanie lepiej poznać świat przedstawiony, jego strukturę i politykę. Bardzo mi się ten zabieg podobał. Tak samo jak pojedynki i magia żywiołów, której tutaj nie brakuje. Mamy tu również rejs statkiem, i kolejne magiczne istoty więc troszkę się tu dzieje. Natomiast same smoki zeszły tu troszkę na drugi plan. Nie zepsuło mi to jednak przyjemności z czytania. Książka dostarczyła mi mnóstwo emocji. Sprawiła, że nie mogłam jej odłożyć chociaż na chwilę. To naprawdę świetna opowieść, którą warto poznać🔥 Ja natomiast nie mogę się już doczekać kolejnego tomu🤭
“Musisz powiedzieć: „Decyduję się przestać kochać”.”
🐉Kiedy Arysa i Calypso opuściły pałac królowej Elathy, obie księżniczki zdawały sobie sprawę, że nic nie będzie już takie jak dawniej, jednak nie były świadome tego, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Teraz, jeśli chcą przeżyć, muszą odkryć w sobie pokłady siły i wytrwałości, próbując przetrwać w nowym środowisku. Tymczasem Lorcan kosztuje życia poza pałacowymi murami, choć nie do końca z własnej woli. Odkąd książę wie, że jego los został splątany z kimś innym, dręczą go coraz większe rozterki. W towarzystwie najemnika Baldricka przemierza królestwa, nie tyle po to, aby odnaleźć księżniczkę Arysę, ile zrzucić na nią odpowiedzialność za dalsze losy Verros. 🐉Drugi tom zaczynamy niedługo po wydarzeniach z końca pierwszej części. Arysa wraz z kuzynką zostały złapane przez łowców i trafiły do niewoli. Arysa powoli odkrywa swoje kolejne umiejętności, próbując również chronić Calypso. Czuje się winna tego, co spotkało jej kuzynkę. Walka o wodne królestwo uświadamia, że królowa Elatha nie kryje się już ze swoimi zamiarami. 🐉Jednocześnie w drugim wątku Lorcan wraz z Baldrickiem rozpoczynają poszukiwania młodych księżniczek. Młodego księcia co jakiś czas męczy dziwna gorączka - więcej wyjaśnia się, kiedy wpada do wulkanu. 🐉W tej części mamy, uważam, o wiele więcej akcji i częściej zmieniane perspektywy pomiędzy bohaterami. Odkrywane są kolejne tajemnice, które realnie tworzą jeszcze więcej pytań. Każda z postaci rozwija się w pewien sposób, a wątek romantyczny jednak zaskakuje. Moment w którym Arysa postanawia poświęcić część siebie, jest w pewien sposób bolesny - ponieważ realnie oddaje więcej niż się spodziewała. Końcówka książki ponownie zostawia nas w takim momencie, że człowiek od razu chce chwycić za kolejną część. Dla wszystkich fanów smoków i sporej ilości akcji - zdecydowanie polecam! Jest to trylogia i ostatnia część właśnie wyszła!
Wciąż tak samo zła jak pierwszy tom. Absolutnie nieprzemyślane przedstawienie niewolnictwa. Oczywiście, handel ludźmi kwitnie w tym z krajów, które najbardziej przypomina Afrykę :/ Bohaterowie równie irytujący jak wcześniej, nie mogę znieść Arysy, Calypso nie ma większego charakteru. Narracja i protagoniści nie mają absolutnie żadnej empatii dla kogokolwiek oprócz samych siebie (na pewno nie dla Lorcana, ani dla Lewelli, pogrążonej wciąż w żałobie po śmierci siostry bliźniaczki). Zupełnie niepotrzebna drama między Arysą i Baldrickiem. Średni styl, nieciekawy i nieprzemyślany świat, fabuła polegająca na tym, że bohaterowie w różnych konfiguracjach przemieszczają się z miejsca na miejsce i wiedzą, dokąd iść tylko dlatego, że od czasu do czasu bogowie im się ukazują i wskazują drogę. Jeden Lorcan wciąż pozostaje ciekawą postacią, jestem jednak praktycznie pewna, że wbrew intencjom autorki.
Wow, wow, wow. To było coś! Wciągłam się od pierwszych stron do samego końca. Zero nudy. Dużo brutalności. I wiele plot-twistów. Ten tom był o wiele lepszy od poprzedniego. Nie wiedziałam że tak się da! Teraz jedyne co mi zostało to wyczekiwać na kolejny tom... I proszę, niech ten nie złamie mi tak mocno serca jak ten! Tutaj zostało naprawdę mocno i często poranione 💔😭 Nie wiem jak Wam tu pisać bez spojlerów, naprawdę. Postacie zmieniły się przez doznane doświadczenia, doszły nowe, ale i... Odeszły nowe i stare 😭 Fabuła tak pędzi do przodu że nie wiesz za co się chwycić. Jestem szczęśliwa że większość z pierwszego tomu pamiętałam bo czytałam go w okresie wakcaji 2023r. i nie wymagało to ode mnie rereadu. I mam nadzieję że do 3 temu też będę tyle pamiętać 😇 jeśli szukaliście złota, znaleźliście diament, a powiedziałabym że nawet brylant. Po prostu: czytajcie! Nie pożałujecie 🥴❤
4.25/5 Zdecydowanie więcej akcji, więcej emocji i to wielorakich. Scena między Baldrikiem a Arysą naprawdę super napisana ❤️ orzeźwiająca zmiana w tym co popularne teraz w zagranicznych dziełach- gdzie postacie kobiece muszą być zadziorne, przejść historię która je kształtuje, o której dowiadujemy się w trakcie, stają się wręcz wulgarne i pozwalają emocjom i złości pchać je do przodu. Nie twierdzę, że to złe, ale przyjemnie było obserwować Arysę oraz Calypso. Ich ewolucje z ukochanych córek, bezpiecznych księżniczek do walecznych i w zasadzie nieustraszonych kobiet. Arysa, porywcza, charakterna a mimo to o pięknym pełnym miłości sercu oraz refleksyjności której mi brakowało. Dla jednych jest to nuda - dla mnie orzeźwienie:) fajnie poprowadzona historia, ale kierunek w którym zmierza trochę mnie niepokoi 😅 lets see! Ps a Jacek Rozenek czytający audiobook - strzał w 10!
Aż sobie musiałam przeczytać swoją recenzję pierwszego tomu, tak bardzo nie wiem co napisać.... Mam wrażenie, że gdzieś w czasie słuchania straciłam zainteresowanie tą historią. Kolesia, któremu kibicuję przez sporą część fabuły nie było, a ciśnięty był wątek miłosny z tym drugim 🤢 A do tego od kiedy bogowie, czy ich wysłannicy stawiają się na zawołanie? Jestem rozczarowana, po pierwszej byłam szczerze ciekawa co dalej. Po tej myślę, że może kiedyś z nudów włączę ostatnią część, ale zdecydowanie nie będę czytać w papierze.
Drugi tom trzyma poziom pierwszego. Na plus jest akcja, której jest zdecydowanie więcej niż w poprzedniej części oraz główna bohaterka, która nieco bardziej dojrzała i nie zachowuje się już jak mentalna nastolatka. Zabrakło mi jednak logiki w niektórych wątkach i zbyt dużo pomocnych zbiegów okoliczności.