„Moja mroczna bestia”, Olivia Wildenstein.
Współpraca reklamowa @wydawnictwonowestrony
Książka liczy nieco ponad 700 stron, więc jest to spora cegiełka. Czy bawiłam się przy niej świetnie? Oczywiście, że tak. Świat wykreowany przez Autorkę jest istną kopalnią dobrych sytuacji, które łączą się w zaskakujący sposób, a sama fabuła jest na tyle ciekawa, że jak już się zacznie czytać, to nie idzie się oderwać.
Olivia zabrała nas do mrocznego świata, który podzielony jest na ludzi i Atlantyjczyków, którzy władają magią. „Połączenie Śpiącej Królewny oraz mitu o Hadesie i Persefonie”. Absolutnie przepadłam dla tej historii i nie są to tylko puste słowa. Książka, która z pozoru zaczyna się zwyczajnie, z każdym kolejnym rozdziałem oddaje wszystko, co najlepsze.
Calanthe Bloom do czasu spotkania Tariana Hadeza, wiodła spokojne życie u boku matki, która po śmierci męża popadła w otępienie, by zachorować na Alzheimera. Dziewczyna nie za bardzo wierzy w istnienie magii, całą potęgę, jaką ma rodzina Hadezów tłumaczy ciężką pracą i powiązaniami mafijnymi. Nawet nie zdaje sobie sprawy, z tego, jak bardzo się myli. Nawet jej przyjaciółka Bryn nie jest w stanie przekonać jej do swoich słów. Przy pierwszym spotkaniu głównych bohaterów życie Callie zmienia się o to osiemdziesiąt stopni. A później? Później dzieją się rzeczy, których nie można było wyjaśnić racjonalnie.
Bardzo podobał mi się tu motyw, w którym Calanthe i Tarian spotykali się w snach. Oboje próbowali rozwikłać zagadkę, w której doszliby do tego, gdzie znajduje się mężczyzna, który w magiczny sposób zaginął. Wiedzą tyle, że jest nieprzytomny i runa, widniejąca na plecach kobiety pomaga im się komunikować w snach. Cała ta więź, jaka się między nimi wytworzyła, jest bardzo ciekawa i czytelnik może śledzić ich postępującą relacje. Coś, co działo się w sposób naturalny, nienachalny. To było po prostu wspaniałe.
Nie zabrakło również ciekawych zwrotów akcji, które sprawiały, że powieść była jeszcze bardziej naszpikowana brutalnością, czy nawet wrogością. „Moja mroczna bestia” to książka, która zasługuje na to, by znaleźć się w topie książek tego roku. Nie będziecie mogli się oderwać, a fabuła wciągnie na tyle, że nie będzie już odwrotu.