Poznajcie szkoły przyszłości, które już istnieją, a także osoby, które tworzą te wyjątkowe miejsca.
Reportaż Mikołaja Marceli, eksperta od lat działającego dla dobra polskiej edukacji i poprawy stanu psychicznego młodych ludzi.
Szkoła w ostatnich latach przestała być miejscem, które może zainspirować uczniów do szukania własnych ścieżek. Rodzice coraz częściej uciekają z placówek publicznych do niepublicznych, młodzi ludzie już w dziesiątkach tysięcy realizują obowiązek szkolny poza szkołą, ale też coraz częściej cierpią na depresję i lęki. Nauczyciele również masowo odchodzą ze szkół publicznych, a politycy wciąż niezdolni są do wypracowania jakiejkolwiek spójnej wizji systemu edukacji. Tak wygląda sytuacja szkolnictwa w Polsce w trzeciej dekadzie XXI wieku.
Ta książka opowieść o marzeniu, by zmienić edukację. Marzeniu, które każde z twórców nowych szkół zorientowanych na potrzeby uczniów rozumie inaczej. Opisywane placówki różnią się od siebie, ale wszystkie mają też coś ze sobą wspólnego: odchodzą od utartych ścieżek myślenia o szkole, tworząc swoją własną zainspirowaną koncepcjami edukacyjnymi z całego świata. Są równościowe i demokratyczne, a w uczniach widzą istoty ludzkie w pełnym wymiarze. I udowadniają, że inna, lepsza i przede wszystkim bardziej ludzka edukacja jest możliwa tu i teraz.
Bardzo wartościowa lektura dla osób, które pracują lub zamierzają pracować w sektorze edukacji. Ja jako studentka pedagogiki wiem, że chciałabym przeprowadzić ogólnopolską rewolucję w szkołach 😅♥️
Tak przynajmniej do połowy miałam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony brakuje mi w niej konkretów, ale z drugiej – nie o konkrety tu chodzi, lecz o ogólne spojrzenie na szkołę z różnych perspektyw. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że część krytyki jest niesłusznie kierowana w stronę szkoły, podczas gdy faktycznie powinna dotyczyć systemu pomocy społecznej (co widać już na pierwszym cytowanym przykładzie Mikołaja). To jednak osobna kwestia – choć można się zastanawiać, czy te dwie instytucje nie powinny ściślej współpracować, książka nie skupia się na tym aspekcie, choć wspomina go w którymś momencie.
Na plus zdecydowanie zasługuje różnorodność perspektyw, z jakich przedstawiono problem szkolnictwa, oraz wnikliwość w uchwyceniu jego niuansów. Często przy lekturze od razu pojawiały się w mojej głowie wątpliwości lub kontrargumenty, a kilka zdań dalej autor już się do nich odnosił, co było naprawdę satysfakcjonujące.
Ta książka nie obiecuje łatwych rozwiązań, ale ukazuje złożoność problemów i mnogość opcji, które mogą być na nie odpowiedzią.
Bardzo inspirująca zwłaszcza dla osób takich jak ja, czyli tych których praca jest związana (nawet pośrednio) z edykacją. Jest to zbiór doświadczeń osób które nie godząc się na zaistniały stan polskiej szkoły, zamiast pikietować wzięły sprawy w swoje ręce. Oby więcej takich aktywnych wizjonerów stąpających twardo po ziemi. Sama pracuję w szkole Montessori założonej przez dwie wspaniałe kobiety, które pragnęły aby.szkoła.była miejscem holistycznego rozwoju dziecka i przygodą, a nie czasem wkuwania regółek. Polecam
Idea zacna, ale: struktura - nietrafiona, podejście - nazbyt biograficzne i pozbawione praktycznych przykładów. Sporo powtórzeń (efekt struktury, rozmówcy mówią to samo). O tej książce najlepiej świadczą pogrubione fragmenty - zerknij na nie w księgarni i sam sobie odpowiedz, czy chcesz czytać resztę. Sporo truizmów, słusznych diagnoz nie idących w parze z praktycznymi receptami. Po przeczytaniu wiem, że mamy problem i nawet wiem jaki - tylko, co dalej?