4/5
"Ludzie bez dusz" to pozycja, którą naprawdę mnie miło zaskoczyła, ponieważ nie sądziłam, że spodoba mi się aż tak bardzo i że pomyślę sobie, że z wielką chęcią kiedyś do niej wrócę. Znaczy tak małe wyjaśnienie: to nie tak, że zakładałam, że tak książka mi się nie spodoba, ponieważ w taki wypadku nawet bym po nią nie sięgała, po prostu jeśli nie słyszałam żadnych opinii o książce to nic nie zakładam (zwłaszcza, że nie czytam opisów i bazuje jedynie na okładce oraz hasłach/motywach).
To historia, która przenosi nas do świata, w którym rządzą kobiety, do świata Wybrańców. Do świata podzielonego na wyznawców Wybranki oraz tych, w których w nią nie wierzą, czyli tytułowych ludzi bez dusz, którym nie wolno pomagać. Akcja zaczyna się w momencie, w którym kapłanka Elena odwiedza jednego z chorych i odkrywa u niego symptomy Carskiej Zarazy. Epidemia tej choroby ta zakończyła się wraz z pojawieniem wybranki, a przynajmniej tak sądzono.
Po tę książkę sięgnęłam w audio w okresie, w którym nie do końca było mi po drodze z audiobooki. W tym wypadku jednak się wciągnęłam i nie byłam w stanie oderwać się od tej historii, którą pochłonęłam w 2 albo 3 dni, a uwierzcie mi, gdyby czas pozwolił to pewnie byłaby na jedno posiedzenie.
Pokochałam świat Wybrańców stworzony przez panią Danutę. Niby nie różnił się on aż tak bardzo od tego, co już znamy, ale na swój sposób był on unikalny. Dodatkowo czułam klimat tego miejsca, a to nie zawsze się zdarza, dzięki czemu czułam jego niezwykłość. Ciekawiła mnie też bardzo historia tego miejsca i podczas słuchania niecierpliwie czekałam na kolejne jej elementy.
Każda z postacie w "Ludziach bez dusz" miała swoje unikalne cechy, różniła się czymś od innych, a do tego większość z nich miała swoje sekrety. Przede wszystkim jednak ciężko mi było się z nimi pożegnać (no może prócz tych paru bardziej negatywnych).
Akcja cały czas idzie do przodu, może nie w zawrotnym tempie, ale muszę was ostrzec, że zwykle na końcach rozdziałów pojawiają się takie zwroty akcji, że no cóż... Trzeba przeczytać następny. Co prawda część rzeczy przewidziałam (w tym jednak przypadku mi to specjalnie nie przeszkadzało), ale było jednak momenty, czy kawałki układanki, na które czekałam, aby w końcu je odkryć, zobaczy o co może chodzić.
Mogę zakończyć to tylko w jeden sposób. Czytajcie "Ludzi bez dusz", bo ta pozycja naprawdę zasługuje na większy rozgłos!