Każda z nas czuje się czasem jak dziewczynka. Niekoniecznie oznacza to słabość, bezradność i płacz, może objawiać się niepohamowaną złością, tupaniem nogami i chęcią postawienia na swoim. Ta dziewczynka w nas, całkiem malutka lub nastoletnia, to efekt trudności, na jakie napotykałyśmy w dzieciństwie, deficytów, jakich doświadczyłyśmy na różnych etapach rozwojowych. Nie ma idealnego dzieciństwa, bo nie ma idealnych rodziców.
Książka pomaga te deficyty odkryć, zobaczyć, jaki mają wpływ na nasze poczucie bezpieczeństwa, kobiecości i własnej wartości, a także na nasze zachowania w każdym z tych obszarów. Mówi też o tym, że tylko od nas samych zależy, co z tym bagażem zrobimy:
czy będziemy go nieść, cierpiąc, czy poszukamy tragarza, który nam pomoże, czy zastosujemy środek przeciwbólowy, by nie czuć ciężaru, czy zechcemy się go pozbyć.
Bardzo dobry poradnik psychologiczny dla... każdej kobiety, bo jak sama autorka pisze - każde dzieciństwo pozostawiło po sobie mniejszy lub większy bagaż trudnych emocji, a każda, nawet najbardziej kochająca rodzina, ma swoje trupy w szafie. Eugenia Herzyk zachęca do odkłamania swojego dzieciństwa, przyglądnięcia mu się, ale nie po to, by rozdrapywać dawne rane, lecz raczej wreszcie doświadczyć procesu induwidualizacji oraz budowy własnej tożsamości. Zaprasza dziewczynki - i te podporządkowujące się wobec innych, i te dominujące - by odkryły swoje deficyty - w obrzarze poczucia bezpieczeństwa, kobiecości, własnej wartości oraz bezwarunkowej miłości. Książka Herzyk jest przede wszystkim wezwaniem do przejęcia odpowiedzialności za siebie, ale i dania sobie okazji do transformacji z dziewczynki w kobietę. Dodatkowym walorem jest ostatnia część książki, poświęcona wyborowi pasującego psychoterapeuty - wyborowi świadomemu, opartemu na własnej wiedzy, nie wiążącemu nas bardziej niż same sobie tego życzymy. Z pewnością będę tę pozycję polecać - szczególnie tym z nas, którym ciężko jest zapanować nad własnymi emocjami.
Jak precyzuje sama autorka, nie jest to poradnik, więc praktycznie nie znajdziemy w nim wyłuskanych strategii pomocy.
Ta książka jest jednak niebywale cenna, ponieważ zawiera indeks schematów i uwarunkowań, pomagający ustalić nasze aktualne miejsce pobytu, usytuować nas na mapie deficytów i toksycznych zachowań.
Zgodnie z terapią Gestalt, której Herzyk jest zwolenniczką i praktykantką, uświadomienie sobie sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, zdanie sobie sprawy ze schematów, rządzących nami w sposób zautomatyzowany i przez to nieuświadomiony, uczy podejmowania kluczowych decyzji, umożliwia ruszenie ze zblokowanego toksycznymi relacjami i destrukcyjnymi cyklami skrzyżowania. To plan, który pomaga odzyskać życiową odpowiedzialność, przemienić dziewczynkę z biernej obserwatorki niezrozumiałych automatyzmów, w aktywną, pełną mocy sprawczej dorosłą kobietę.
Uważam, że to bardzo dobra książka wprowadzenie tak z grubsza do wybranych aspektów problemów psychologicznych kobiet pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych emocjonalnie. Nie jest bardzo głęboką i dokaldna analiza, bardziej takie wprowadzenie/prezentacja, z przerysowanymi skrajnościami żeby łatwiej zarysować. Jeśli podchodzić do tego w ten sposób, myślę że jest bardzo dobra książka-wprowadzenie, jeśli ktoś się spodziewa głębokiej analizy, z detalizacją, raczej nie tedy droga.
Książka zupełnie nie dla mnie. Liczyłam na reportaż, dostałam coś, co ma byc poradnikiem, ale to też nie do końca wychodzi. Autorka pokazuje dwie skrajne postawy, w dodatku przerysowane. Książka pełna generalizacji, uproszczeń, stereotypów. Na koniec dostajemy reklamę jednego z nurtów psychoterapii, w którym specjalizuje się autorka. Całkowicie odbiłam się od tej książki.
Pomocna, ale oczekiwałam większej wnikliwości. To nie jest książka analityczna czy dająca jakiś wiedzowy background o DDD. Zdecydowanie jest tu zachęta do samorefleksji, pracy nad sobą, zatroszczenia się o siebie.
Doszlam do polowy. Opisy kobiet skrajne, pelne generalizowania. A rzeczywistosci nie z tej epoki-ja przynajmniej w takim swiecie jak opisuje autorka nie zyje. Nie polecam