Po przedwakacyjnych wydarzeniach, związek Liama i Willa znajduje się na rozdrożu. Will zamierza walczyć o to uczucie, jednak sprawy jak zwykle się komplikują. Do Black Hollow przybywa gwiazdor o iście elektryzującym sekrecie. Okaże się przyjacielem, czy też zwiastunem nadchodzących problemów? Zazdrość, tajne eksperymenty oraz pewien nader opiekuńczy krwiopijca... I prawda. Prawda, która w końcu wychodzi na jaw.
Spełniło się moje podstawowe oczekiwanie, bo potrzebowałam lżejszej historii i ta faktycznie taka była. Do tego tomy są stosunkowo krótkie (300/370 stron), więc pochłonęłam je w 5 dni. Generalnie czytało mi się bardzo dobrze i bez zastojów, jednak już po pierwszych stronach czułam w „Black Hollow” typową młodzieżówkę, która nie siedzi mi do końca. Była dla mnie mało angażująca, zupełnie nie wciągnęła mnie w klimat, wiele razy przewracałam oczami na zachowania bohaterów (usprawiedliwione czasami wiekiem, więc nie do końca jest to negatywne) i o ile nie jestem osobą, która snuje teorie co do przyszłych wydarzeń, tak tutaj niektóre były tak przewidywalne, że aż uśmiechałam się pod nosem. Akcja, mimo że niejednokrotnie intensywna i napięta, u mnie nie wywoływała większych emocji.
Dopiero od trzeciego tomu coś ruszyło naprzód, chociaż nadal nie tak, żeby mnie poruszyć. Czwarta część zdecydowanie wyszła w mojej ocenie na prowadzenie, jednak jeśli ktoś zniechęcił się już wcześniej, to do niego nie dotarł. Zabrakło mi w tej historii przede wszystkim głębi w bohaterach, czegoś, co ich wyróżniało a jednocześnie nie było cechą dotyczącą wyglądu czy rasy. Brakło mi przeżyć i wyraźnych uczuć. Całość była dla mnie dosyć chaotyczna, możliwe że ciągła akcja miała utrzymać zainteresowanie, jednak w praktyce spowodowała często zbyt pobieżne potraktowanie tematu, które nie wykorzystało potencjału i nie odpowiedziało na pytania pojawiające się w głowie czytelnika.
Wiem, że dużo tu narzekam, ale wbrew pozorom to nie jest zła seria. Może miałam inne oczekiwania po „Pustce” a „Black Hollow” jest inne od moich preferencji, co nie znaczy, że nie czyta się go dobrze i nie może wciągnąć. Powiedziałabym po prostu, że sprawdzi się raczej u młodszych odbiorców. Co prawda oficjalne ograniczenie wiekowe to 18+, ale po zapoznaniu się z TW myślę, że i 16+ będzie okej a młodszy czytelnik doceni to, co mi nie do końca odpowiadało. W planach na ten rok mam jeszcze 3 inne historie Silencio, nie zniechęcam się i mam nadzieję, że one bardziej trafią w mój gust.