Jedna aukcja, dwa miliony dolarów i umowa, która zmieni wszystko.
Pearl Caine po raz kolejny musi spłacić dług swojego ojca. Johny zadłużył się u najbardziej niebezpiecznego człowieka w Las Vegas, który bardziej niż pieniędzy pragnie Pearl. Do czego posunie się dziewczyna by zdobyć pieniądze ten ostatni raz?
Henry Draycone ma w rękach całe Las Vegas. Jednak to mu nie wystarcza odkąd po raz pierwszy ją zobaczył. Mógłby mieć każdą, a każda chciałaby być jego. Kiedy realizuje swój plan, odkrywa, że Perła, którą dostał w swoje ręce, jest cenniejsza niż się spodziewał. Gra z pożądaniem właśnie się rozpoczęła. A może chodzi o coś więcej?
Henry Draycone zawsze dostaje to, czego chce. Ta zachcianka jest jednak inna niż reszta.
1,5/5 Ta książka była trochę bez sensu. Dosłownie nic się w niej nie dzieje. Już od samego początku główni bohaterowie się spotykają i nie widzą świata poza sobą no wtf. Żadnych kłótni, żadnych głębszych wątków, no nic to nie miało. Jeszcze to imię Henry no kurde serio? Dla wielkiego mafiozy, który zabija ludzi? Plus był taki, że szybko się to czytało, bo praktycznie nie było co czytać i Henry był momentami mega słodki, zwłaszcza w epilogu, ale nic więcej dobrego tu nie było.
the concept is interesting, but the content is naive, shallow, and sometimes vulgar. there is no character development or depth, everything happens quickly, too fast and often makes no sense.
To nie jest książka, tylko jakiś ogólny konspekt. Jakbyście chcieli napisać książkę i zaczynacie od napisania szkicu kilku scen. Nie było nic więcej, ani nic pomiędzy. Totalna wattpadówa.
Książka była częścią mojej nagrody, za konkurs „Lipiec z polskim obyczajem", organizowanym przez wydawnictwo Muza. Bardzo dziękuję za wyróżnienie!
"Perła warta milion" należy do tytułów, do których bym nie podeszła bez zachęty z czyjejś strony. W tym wypadku była to wygrana w konkursie (dziękuję, Wydawnictwo Muza!), a owa książka należała do grupy kilku książek, które do mnie wysłano. Po przeczytaniu krótkiego opisu z tyłu okładki uznałam jednak, że spokojnie nada się na zabicie wolnego czasu podczas weekendu- czyli w gruncie rzeczy coś, do czego poniekąd książki są stworzone. Niestety, pomimo mojej sporej nadziei, zdecydowanie nie wyszło tak, jakbym chciała.
Książka tylko w nielicznych miejscach w sieci jest zaszeregowana jako erotyk, choć oznaczenie wiekowe powinno już dać trochę do myślenia. Mnie niestety nie dało, ponieważ czytam sporo pozycji +18, gdzie nie zawsze zbliżenia i ich częstotliwość są najważniejsze. Zaliczana jest jeszcze do literatury obyczajowej i romansu, przy czym trochę nie zgodzę się z tym pierwszym, ze względu na znacznie odbiegające od realizmu założenia, które istnieją w tej powieści. Jeżeli od książki oczekujecie czegoś więcej, niż cielesnych uciech (na przykład ciekawej fabuły), to tutaj niestety nie uświadczycie takich rzeczy. Historia praktycznie nie skupia się na niczym innym, przez co wybitnie odstaje od swojej gatunkowej konkurencji. W dodatku zawiera większość skopiowanych schematów, odnośnie do historii o biednej dziewczynie (dziewicy), która zaczyna spotykać się z bajońsko bogatym mężczyzną, który zajmuje się biznesem, lub zasiada wysoko w hierarchii świata przestępczego (w tym wypadku dostaniemy wersję 2 w 1). Przez tak wielokrotnie przerobione schematy, odnośnie do większości scen, decyzji i bohaterów, całokształt staje się po prostu nieciekawy, co całkowicie odbiera radość z czytania.
Akcja rozgrywa się w Las Vegas, w Stanach Zjednoczonych Ameryki, co wcale nie oznacza, że czytelnik zapozna się z tym całkiem ciekawym miejscem. Dowie się tylko, że w owym mieście istnieją kasyna, hotele i że dużo się dzieje (panujący ruch turystyczny itp.). To, że np. poza granicami miasta rozpościera się pustynia, a niektóre znajdujące się na niej obiekty są znane na całym świecie, wydaje się zupełnie nieistotne. W dodatku autorka skupia się raczej na opisywaniu bohaterów i ich "przygód", aniżeli jakiegokolwiek otoczenia- tło trzeba sobie wymyślić samemu.
Ogółem główny wątek można streścić jako wulgarny, przewidywalny i niekiedy żenujący. Tak jak wspomniałam wcześniej, fabuły tutaj nie uświadczycie (zamiast tego otrzymacie prosty, agresywny, bez najmniejszych zaskoczeń scenariusz), a historia w pewnym momencie pójdzie takim torem, że czytelnik z niecierpliwością będzie czekać na epilog. Narzucone tempo jest strasznie wysokie, wątki psychologiczne nie istnieją, a bohaterowie (w szczególności Henry) nie mają ze światem rzeczywistym i logiką zbyt wiele wspólnego. Zresztą Draycone bardziej przypomina człowieka, który gra w Monopoly, niż takiego, który zarządza ogromną firmą i fortuną. Owszem, posiadanie pieniędzy i władza mogą wydawać się kuszące i emocjonujące, ale czy akurat na takie emocje skrycie liczymy, sięgając po książkę? Co gorsza, jedynym nieoczekiwanym zwrotem akcji jest scena, w której Henry ostatecznie "rozprawia się" z ojcem Pearl, co wcale nie jest równoznaczne z tym, że ten moment jest dobry.
Istotnymi bohaterami są wyłącznie Pearl i Henry. Pozostałych ciężko po czasie skojarzyć z imienia, choć gdzieś w pamięci zostaje ich rola w książce i w relacjach z głównymi postaciami. Pearl została przedstawiona jako kobieta z ubogiej rodziny. Jest DDA, ulega zjawisku parentyfikacji, a przez problemy finansowe spowodowane długami hazardowymi ojca, jest zmuszona "sprzedać swoje ciało", ponieważ nie widzi innego sposobu, żeby zapanować nad pogłębiającym się brakiem pieniędzy. W dodatku jako osoba, która nigdy nie współżyła, staje się jeszcze większym obiektem westchnień dla Henrego, który tylko czekał na taki rozwój wydarzeń. Oprócz tego jest ona wysoce niedojrzałym człowiekiem, który reaguje na masę spraw bardzo emocjonalnie i skrajnie, przez co wielu czytelników będzie ją odbierać jako straszną histeryczkę, która nie robi wiele więcej, niż tupanie nogami. Jej wewnętrzne traumy będą przy takich scenach wychodzić na wierzch, przez co przeczytamy o ogromnym problemie związanym z zaufaniem, oraz o tym, że wbrew pozorom, pieniędzmi da się zawsze wszystko załatwić.
Henry Draycone natomiast jest przedstawiony jako bardzo bogaty biznesmen/gangster, który trzyma w garści Las Vegas, a także ma spore wpływy w Stanach Zjednoczonych. Jest przy tym sztampowy i żenujący, a jego emanowanie cwaniactwem i przerośniętym ego, szybko staje się nieatrakcyjne i męczące. Od razu pokazuje się od złej strony, sprawiając wrażenie agresora i manipulanta, choć ostatecznie można dostrzec w jego zachowaniu zauważalną zmianę- od agresywnego seksoholika, do romantyka. Nie należę do osób, które gloryfikują toksyczne zachowania, nadając im miłosny wydźwięk- przy tej postaci nie będę robić wyjątków. Facet jest chodzącą czerwoną flagą, od której większość ludzi zwyczajnie powinna trzymać się z daleka.
"Perła warta milion" jest powieścią, w związku z którą ma się wrażenie, że nie dopracowano jej pod wieloma względami, nim została wydana. Jest przepełniona łatwymi do przewidzenia schematami, posiada mnóstwo prostackich dialogów, a historia jest jednym wielkim niewykorzystanym potencjałem. Książka przekolorowana, z wieloma (niepotrzebnymi) wulgaryzmami, bez jakichkolwiek wniosków, czy refleksji. Choć tekst czyta się łatwo i szybko, nie sposób zwrócić na jego infantylny poziom, co mocno rzuca się w oczy. Autorka skupiła się wyłącznie na toksycznym Henrym i głupiutkiej Pearl, wciskając na siłę sytuacje i postacie, których jedynym zadaniem jest "uprzykrzanie" życia, głównym bohaterom z dość marnym i nieefektownym skutkiem. Ciężko mówić tu o stylu, ponieważ tekst jest miejscami strasznie chaotyczny, albo jak określa się to w bookmediach, "wattpadowy". Niestety, jest to jeden z najsłabszych debiutów, jakie przeczytałam, choć uważam, że pewne błędy nie zostały w porę naprawione. Mam ogromną nadzieję na to, że autorka wzmocni swój warsztat pisarski, choć krótko po tej książce pojawiła się jej kontynuacja. Nie miałam okazji jej przeczytać, więc nie zabiorę wobec niej słowa.
Książka ma niecałe 300 stron, miękką i miłą w dotyku okładkę, ze skrzydełkami, które zapobiegają jej wyginaniu się. Zastosowano narrację pierwszoosobową, z dwóch perspektyw głównych bohaterów. Czcionka jest całkiem spora, przez co można ją skończyć w jedno wolne popołudnie. Niestety, historia nie wciąga na tyle mocno, by czytelnik nie mógł sobie odmówić odłożenia tego tytułu na bok. Spodoba się z pewnością osobom, które lubią powieści z gatunku "romansu mafijnego", wolą nieskomplikowane i proste historie, oraz nie przeszkadza im spora ilość wulgaryzmów. Główny bohater, to typowy samiec alfa, co również przyciągnie zwolenników takich postaci. Jeżeli szukacie książki, przy której nie musicie się specjalnie skupiać na intrygach, skomplikowanych charakterach i motywach, to będziecie zadowoleni.
Byłam bardzo ciekawa tej książki. Opis wydał mi się niezwykle intrygujący. Ona musi spłacić długi ojca. On sobie ją upatrzył i zechciał zdobyć. Czy jednak książka była tak ciekawa jak myślałam?
Tak, jak wspomniałam, Pearl musi spłacić długi ojce. To znaczy musi/nie musi. Po prostu po raz ostatni chce mu pomóc choć ten jest alkoholikiem bez krzty honoru i odpowiedzialności. Jeśli chłop nie spłaci długu, który wynosi 2 miliony to prawdopodobnie zginie. Co robi Pearl? Jak chce spłacić dług ojca? Sprzedając swoje dziewictwo. Czy to najgłupszy z możliwych pomysłów? Być może, ale tak poznaje Henry'ego, z którym wkrótce zaczyna łączyć ją coś więcej... Kim jest mężczyzna i czego tak naprawdę chce od Pearl? ✨ Początek książki był trochę słaby. Kolejna dość oklepana historia, która niczym mnie nie zaskoczyła. On bogaty, ona skromna recepcjonistka hotelowa. Do tego dochodzi jesxcze wątek umowy, przez co w pewnym momencie miałam wrażenie, że to taki trochę soft Grey. Plus za to, że główny bohater nie jest młodym gówniarzem, który w wieku nastoletnim odziedziczył majątek lub sam się go dorobił. Tym razem mamy do czynienia z dojrzałym mężczyzna przed czterdziestka o ile się nie mylę. To mnie bardzo ucieszyło, bo dzięki temu historia staje się choć odrobinę bardziej realna. Jeśli zaś chodzi o samą Pearl to wkurzała mnie przez większość książki. Momentami wprost głupiutka i impulsywna. Generalnie ich związek strasznie szybko ewoluował. Nie ma się co dziwić skoro książka jest tak cienka. Można było niektóre wątki przeciągnąć w czasie. Ja rozumiem, że to debiut i wierzę, że przy kolejnych książkach autorka inaczej podejdzie do tworzenia fabuły. "Perła warta miliony" ma ogromny potencjał ale nie do końca wykorzystany. Wszystko działo się tu za szybko, za ostro i bez duszy. Za to w pewnym momencie dość brutalnie i krwiście. To akurat mi się spodobało.
Recenzje oczywiście spóźniona, ponieważ czytałam to w sierpniu, ale nadal bardzo miło wspominam tę książkę. Jest to z jednej strony typowy romans, który wiele w tym momencie na rynku, ale dziwię się, dlaczego ma tak słabą ocenę. Może i nie jest jakoś zaskakująca, ale bardzo przyjemnie się ją czyta. Autorka ma świetny styl przynajmniej dla mnie i chętnie sięgnę po innej książki. W tym momencie szczerze mam Ochotę Sięgnąć po nią jeszcze raz i przypomnij sobie szczegóły tej historii.
Well... No takie naprawdę 3⭐ Nie było tu nic aż tak złego, widać, że to debiut autorki, ale osobiście wróżę jej dobrze. Relacja Pearl i Henry'ego była dość płytka, wszystko działo się szybko, ale mimo wszystko podobało mi się, że nie było bezsensownych kłótni, gdzie nie odzywają się do siebie przez kilka dni tylko jest wyjaśniany problem. W końcu to dorośli ludzie.
Wiele rzeczy w tej książce mi się nie podobało, aczkolwiek akcja była dość szybka dzięki czemu szybko się to czytało. Końcówka była świetna i szczerze mogę powiedzieć, że to jedno z lepszych zakończeń książki jakie czytałam. To nie do konca moje klimaty, ale była to spoko rozrywka.
Jaki to był gniot XD czytało się szybko, zero przemyśleń, postacie płaskie, fabuła jeszcze bardziej Serio, to było płytsze niż basen dla dzieci XDDD Dramat, doczytałam to by się pośmiać Wielki pan milioner i morderca - kurwa, gdzie XD Już dawno nie czytałam czegoś tak głupiego
4/5⭐️ książka bardzo krótka i mało ambitna, taka lekka na odstresowanie, fabuła działa się szybko ale jakoś lekko i fajnie się czytało nie było zbędnych i dużych dram
1,5/5 Jak dla mnie zbyt mało fabuły o czymkolwiek innym niż wiadomo czym… było mnóstwo żenujących tekstów, humor w tej książce totalnie mnie nie kupił. Z plusów na pewno to, że facet zachowywał się w miarę okej jak przyszło co do czego. Zakończenie na pewno ma ważny moment, a epilog był uroczy. Jednak nie było to nic nadzwyczajnego.