Mila uwielbia kilka rzeczy: zapach farb olejnych, niekończące się rozmowy z przyjaciółką, pracę w księgarni, smak słodko-kwaśnych żelków i ciepły brzuch beagle’a o imieniu Zakładka. Ale jest coś jeszcze, co powinniście o niej wiedzieć: najbardziej na świecie kocha Karkonosze oraz wszystko, co można tam znaleźć.
No, prawie wszystko! Mila nie znosi nowoczesnych apartamentowców, które nijak się mają do sudeckiej architektury, a jednak rosną w Szklarskiej Porębie niczym grzyby po deszczu.
Alex to rodowity warszawiak. Lubi migdałowe croissanty, francuskie wino, treningi w domowej siłowni oraz pracę w firmie deweloperskiej ojca. Pracę, która spędza mu sen z powiek. I to dosłownie.
Kiedy Alex dostaje szansę, by samodzielnie poprowadzić duży projekt w Szklarskiej Porębie, nie może powiedzieć nie! Rusza więc w Karkonosze, by wybadać nastroje panujące wśród lokalnej społeczności.
Wtedy na jego drodze staje Mila, która ani trochę nie przypomina dziewczyn, jakie Alex do tej pory znał...
I chyba to fascynuje go w niej najbardziej. Ale Mila nie znosi tego "Buca z Warszawy" tak samo jak apartamentowców, które Alex właśnie zaczyna budować...
"Glass Hills"... jakże orzeźwiająca powieść, niczym rześkie powietrze w Karkonoszach! Już od pierwszych stron zostałam oczarowana jej niesamowicie sielskim, domowym i intymnym klimatem. Bardzo ważnym elementem "Glass Hills" była ochrona regionu przed najazdem deweloperów. Mila jest w tej kwestii waleczna, a ja z całego serca ją popierałam - ważne jest, abyśmy walczyli o nasze lokalne dobra i regionalne skarby, byle ze zdrowym rozsądkiem. Anna Szczypczyńska namalowała słowami przepiękny obraz Szklarskiej Poręby i okolic, a ja nie marzę w tej chwili o niczym innym, by zobaczyć to na własne oczy, nieskażone nowoczesnym budownictwem.
Kocham bohaterów tej powieści - Milę, zakręconą, stanowczą i wybuchową przeciwniczkę smartfonów z fiołem na punkcie sudeckiej kultury oraz Alexa, buca z Warszawy, przytłoczonego pracą i cierpiącego na bezsenność. I choć od samego początku wiedziałam, jak potoczy się ich historia, to nie potrafiłam sobie odmówić przyjemności śledzenia tych słownych potyczek oraz wyczuwalnej chemii.
Od samego początku wiedziałam, jak potoczy się ich historia, to nie potrafiłam sobie odmówić przyjemności pogladania, jak rozwija się ich relacja. Jeśli szukacie powieści ze świetnie skrojonym motywem enemies to lovers, to właśnie ją znalazłam. Fabuła jest lekko przewidywalna, jakby przeniesiona z Hallmarku na Dolny Śląsk, ale jakże ja się świetnie bawiłam! Przepiękne opisy krajobrazów i lokalnych rozrywek wzbogacały akcję, dodając jej nieuchwytnego, ożywczego uroku.
"Glass Hills" to nie tylko opowieść o miłości i walce o wartości, ale także o trudnych przejściach, które ukształtowały życie głównych bohaterów. Milę i Alexa łączyło dramatyczne doświadczenie, jakim była przedwczesna śmierć matki. Dorastając w kochającym, pełnym troski otoczeniu, Mila nauczyła się cenić rodzinne więzy i pielęgnować tradycje, które były dla niej fundamentem życia. W przypadku Alexa, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Pozbawiony matczynej opieki, został oddany pod opiekę ojca, który wyznawał toksyczną męskość i stawiał biznes na pierwszym miejscu. Dla Alexa, walka o uznanie i szacunek ojca była nieustanną próbą, która pozostawiła w nim trwałe piętno.
"Glass Hills" to urocza, pełna humoru powieść z ważnym przesłaniem, którą przeczytałam dosłownie na jednym posiedzeniu, nie mogąc się oderwać od jej niesamowitego klimatu i romansu Mili i Alexa. Przepiękne opisy krajobrazów połączone z regionalnymi ciekawostkami szczerze mnie urzekły, a trudne doświadczenia bohaterów z przeszłości były przysłowiową łyżką dziegciu w beczce miodu, którą warto przełknąć, by docenić głębię powieści. Z całego serca zachęcam do lektury.
Piękny romans, który aż pachnie wakacjami. „Glass hills”.
Mila kocha góry i to właśnie szklarska poręba jest jest miejscem na ziemi. Wszystko jednak zmienia się przez deweloperów, którzy pragną w tym pięknym miejscu z klimatem stawiać nowe apartamentowce wykonane w nowoczesnym stylu. Alex jest młodym deweloperem, który odpowiada za projekt „Glass hills” dodatkowo jest też jednym z przyjaciół brata Mili. Czy pomimo sprzecznych poglądów między parą może zaiskrzyć ?
To pierwsza książka Anny Szczypczyńskiej, która przeczytałam, ale zakochałam się w tej historii. Mila jest kobieta, która wie czego chce i jej głównym celem jest zniechęcenie Alexa do budowy luksusowych apartamentowców wśród pięknych drewnianych domków. On natomiast chce poznać troszkę lepiej Szklarską Porebę.
Piękną historia z górskim powiewem w tle, która zdecydowanie zawładnie Waszym sercem. Autorka pisze po prostu cudownie! Moje serce rozpływa się i podczas czytania opisów natury, ale również podczas scen miłosnych.
Jeśli tęsknicie za podróżami w góry to ta pozycja jest idealna dla was!
(...) Wokół panuje cisza. Jedyna w swoim rodzaju. Cisza, jakiej nie doświadczy się w mieście. Mila ma wrażenie, że słyszy, jak drobne krople deszczu uderzają o liście. Żadnych samochodów ani przechodniów (...)."
💟💟💟
Zachwycająca opisami miejsc, które aż chciałoby się zobaczyć. Udowadniająca, że to nowoczesne technologie wcale nie są potrzebne do życia. Ukazująca, że do szczęścia nie trzeba wiele.
"Glass Hills" to historia z Mili i Alexa. To właśnie ta dwójka gra w niej pierwsze skrzypce 🥰
Mila jest mieszkanka Szklarskirj Poręby Tu jest jej dom. Tu jest jej miejsce. Jest z nim związana nie tylko fizycznie ale też emocjonalnie. Pracuje w księgarni i jest na bakier z nowoczesnymi technologiami. Do szczęścia nie potrzebuje ani najnowszego smartfona, ani wypasionego laptopa czy superszybkiego auta. Ba nawet nie porzebuje mediów społecznościowych, w których mogłaby nie tylko dzielić się życiem, ale także poznawać nowych ludzi. Nie. Jej wystarczą najbliższe osoby i najprostszy telefon, który wykonuje i odbiera połączenia, a także wysłała wiadomości tekstowe. A stara Nokia 3310 absolutnie się do tego nadaje.
Alex jest całkowitym przeciwieństwem Mili. Typowy "Warszawiak". Fura, skóra i komóra. Styl i prestiż w każdym calu. Alex nie wyobraża sobie życia bez dobrego samochodu, idealnego telefonu czy laptopa, z którym wręcz się nie rozstaje, i który ułatwia mu pracę. Nawet nie zauwaza, że wszystkie gadżety, jakimi się otacza, zabierają jego cenny czas, który na dobrą sprawę mogły poświęcić chociażby na spacer.
Drogi Mili i Alexa przecinają się w momencie, gdy chłopak przyjeżdża do Szklarskiej Poręby, by sfinalizować inwestycję dotyczącą budowy apartamentowca. Mila nie kryje swojej niechęci nie tylko względem chłopaka, a także celu, w jakim tu przyjechał. Dziewczyna kocha naturalne uroki Szklarskiej Poręby, a betonowe, nowoczesne budynki całkowicie zniszczą piękno tego miejsca. Pragnie zaszczepić w Alexie miłość do natury. Pokazać mu jej piękno i udowodnić, że to, co nowe, wcale nie oznacza, że jest lepsze.
Wspólnie spędzany czas zbliża Milę i Alexa do siebie, a piękno Szklarskiej Poręby, podsyca ich znajomość.
Ja, chociaż osobiście nie byłam w Szklarskiej Porębie, po lekturze tej książki, z wielką przyjemnością bym się do niej wybrała i podążyła śladami bohaterów. Kto wie, może udałoby mi się znaleźć ametysty, które w tym rejonie są spotykane, a może zatrzymałabym się w jakimś uroczym domie przysłupowym?
"Glass Hills" to naprawdę piękna książka, z którą mile spędziłam czas. Oczarowała mnie cudowną okładką, zachwyciła uroczym wnętrzem i skłoniła do refleksji.
Mila jest zakochana w Szklarskiej Porębie. Uwielbia otaczającą ją przyrodę, architekturę, ludzi. Praca w księgarni u najlepszej przyjaciółki Ali daje jej możliwość obcowania z książkami, turystami, lokalsami. Te spotkania napędzają ją i dodają energii. Nic więc dziwnego, że na wieść o sprzedaży warszawskiemu deweloperowi okolicznej perełki architektonicznej, Mila wpada w furię i przysięga sobie, że nie pozwoli na dewastację takiego zabytku. Spotkanie z bucowatym Alexem, który na polecenie ojca ma przypilnować inwestycji, uruchamia ciąg zdarzeń, które zaskoczą tę dwójkę silnych osobowości.
Glass Hills to książka, która wywołała we mnie przyjemne ciepło, które z każdym rozdziałem pulsowało coraz mocniej. Mila ze swoją energią i pozytywną aurą, lokalna patriotka, natychmiast podbiła moje serce. Rozumiałam doskonale jej bunt przeciwko bezdusznym deweloperom dewastującymi otaczający ją świat. Alex, choć ochrzczony został mianem warszawskiego buca, to jednak okazał się bohaterem, który skrywał wiele emocji i pragnień. Chomik, Ala, dziadek Mili oraz inne poboczne postacie świetnie dopełniały fabułę, podbijając jej koloryt, pięknie dopełniając obraz Szklarskiej Poręby jako miejsca, w którym chce się przebywać, żyć, kochać.
Anna Szczypczyńska stworzyła świat, w którym zatopiłam się bez reszty. Poczułam się w nim bezpiecznie, swojsko, choć nie obeszło się również bez wzruszeń. Autorka bardzo subtelnie poruszała cięższe wątki, robiła to tak naturalnie, że sama nie wiem wiem kiedy oczy mi się szkliły. Dawno tak bardzo nie uwierzyłam w bohaterów i ich uczucia. Szczypczyńska ma piękny dar narracji, kreowania miejsc, do których chciałoby się pojechać i ludzi, których chciałoby się na swojej życiowej drodze spotkać. Do tego jej zabawny, momentami zgryźliwy język bohaterów tylko umacniał moje zauroczenie tą historią.
Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że aż tak polubię historię Mili i Alexa. Dzięki temu, że autorka dała czas i przestrzeń na rozwój ich relacji, naprawdę im kibicowałam, niczym dobrym znajomym, którym życzy się wszystkiego, co najlepsze. Świat w Glass Hills, choć nie pozbawiony smutku, trosk i łez dał jednak nadzieję, że lepsze jutro jest możliwe. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo potrzebowałam takiej dawki śmiechu, wzruszenia, siły przyjaźni, ukojenia obaw i pięknych opisów Karkonoszy. Po skończonej lekturze poczułam smutek, że to koniec i czas rozstania z magiczną Szklarska Porębą. Ogromnie liczę na kolejny tom!
Mila kocha Karkonosze i wszystko, co się z nimi wiąże. Dziewczyna pracuje w lokalnej księgarni, lubi spacery po górach, malowanie obrazów i żelki. Kiedy do Szklarskiej Poręby przyjeżdża Alex, warszawiak z krwi i kości, który chce zbudować w okolicy kolejne apartamentowce niepasujące ani odrobinę do tamtejszych widoków czy tradycyjnej architektury, Mila ma jeden cel — pokazać mu Karkonosze z innej strony, pobudzić jego wrażliwość na piękno gór, otworzyć oczy na potrzeby mieszkańców miasta i tym samym odwieść od pomysłu postawienia nowoczesnych budynków.
Alex, który początkowo jest dla Mili “bucem z Warszawy” zaczyna dostrzegać w dziewczynie, tak innej od poznawanych do tej pory, pewien urok, który działa na niego jak magnes. Ale czy Mila czuje to samo do pana architekta? A może chce jedynie wybić mu z głowy pomysł realizacji unowocześniania tego, co naturalne i oparte na tradycjach i ostatecznie odesłać na drzewo?
“Glass Hills” to przepięknie napisana, wciągająca, tak prosta a w tej prostocie tak niezwykle urocza książka, od której nie da się oderwać. Utoniecie w opisach przyrody, zakochacie się w tej historii, która chwilami bawi, a chwilami wzrusza. I można jej wybaczyć to, że bywa przewidywalna, bo w tej książce nie chodzi o to, aby grać w domysły, ale o to, aby zachwycić się jej pięknem, tak jak zachwycamy się górskimi widokami, kiedy zdobędziemy szczyt.
Ta książka to najlepsza reklama Karkonoszy. Opisy, które serwuje autorka to złoto. Działają na wyobraźnię do tego stopnia, że jak nigdy tam jeszcze nie byłam, to teraz chcę i już!
Jeśli chodzi o relację głównych bohaterów, to została ona rozpisana w taki sposób, jaki lubię — czuć między nimi chemię, ale wszystko wydarza się własnym tempem, bez niepotrzebnego przyspieszania akcji. Autorka operuje lekko sarkastycznym humorem, więc kiedy ta dwójka próbowała się dotrzeć, padały żarty-szpileczki i wierzcie mi, to było jednocześnie zabawne i urocze, ale też budowało tę wspomnianą między nimi chemię. Sceny erotyczne nie atakowały z każdej strony, były subtelne, nie przyćmiły całej reszty historii, a więc kamień z serca. Stanowiły jedynie miły dodatek do całości.
To książka na dwa wieczory, zjada się ją jak ulubiony deser. Wypełniona po brzegi zapierającymi dech krajobrazami, humorem i uczuciem, które łączy dwa różne światy w jeden.
Dobry wieczór Kochani 😊 Na zakończenie weekendu mam dla Was recenzję książki, którą miałam przyjemność przeczytać dzięki #współpracabarterowa z wydawnictwem @wydawnictwoluna. Jest to książka @pannaannapl pt. ,,Glass Hills"
Mila to dziewczyna, która ma wiele talentów i ani przez chwilę nie potrafi usiedzieć na miejscu. Pracuje w księgarni ze swoją przyjaciółką a wieczorami maluje zjawiskowe obrazy. Jej jedyną rodziną jest dziadek, z którym mieszka oraz jej brat. Z tym niestety utrzymuje sporadyczny kontakt. Aż pewnego dnia dzwoni do niej z prośbą. Prosi Milę bowiem aby zaopiekowała się jego przyjacielem ze studiów, który przyjeżdża do Szklarskiej Poręby aby zająć się realizacją projektu budowy apartamentowców, których Mila oczywiście nienawidzi. Alex odkąd pamięta spełnia wszelkie polecenia i pomysły swojego ojca. Chcąc udowodnić mu iż jest godny jego nazwiska. Niestety praca ta ostatnio spędza mu sen z powiek. Oprócz tego jest cholernie przystojny co bardzo często wykorzystuje w swoich damskich podbojach. A wybierajac się do Szklarskiej Poręby liczy na szybkie załatwienie sprawy i odchaczenie kolejnego projektu. I już teraz możecie się domyślić że nic nie pójdzie zgodnie z jego planem, gdy drogi Mili i Alexa się skrzyżują a kobieta zrobi wszystko aby przekonać go do swoich racji i pomysłów?
Czy Alex wywiąże się z projektu przed ojcem? Czy Mili uda się przekonać Alexa do swojej wizji Szklarskiej Poręby? Jak zakończy się ich spotkanie?
Jeszcze Wam tego nie mówiłam ale uwielbiam góry. Niestety nie miałam jeszcze przyjemności być w Szklarskiej Porębie ale dzięki autorce utwierdziałam się w przekonaniu że bardzo bym chciała się tam wybrać. Opisy były tak realistyczne iż miało się wrażenie że wspólnie z bohaterami zwiedzamy to wspaniałe miejsce. Jak dla mnie bohaterowie byli idealnie wykreowani- ona dziewczyna z charakterem, która wie czego chce a on ideał faceta😊😉 Książka jest lekka i przyjemna dzięki czemu spędziłam z nią naprawdę miło czas i aż żałuję że tak szybko sie skończyła. Po cichu mam nadzieję że będę miała możliwość przeczytać jeszcze o losach Mili i Alexa😊😘 Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję wydawnictwu😘😘
Za egzemplarz do recenzji oraz współpracę bardzo dziękuję @wydawnictwoluna
#glasshills to moje pierwsze spotkanie z piórem @pannaannapl i z całą pewnością nie będzie ostatnim. Jestem oczarowana barwnymi opisami i lekkością z jaką przyszło Autorce poruszenie trudniejszych tematów. To opowieść o pięknie przyrody, historiach zamkniętych w starym budownictwie i społeczności, która ceni sobie spokój, bliskość natury i wspomnienia.
Nie oczkiwałam skomplikowanej fabuły, liczyłam na historię nasyconą emocjami, ciepła bijącego spomiędzy kartek i relacji hate to love, która miałaby szansę na rozwój. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? Zdecydowanie!
Ogromnie podobało mi się to, że wątek romantyczny był tutaj jedynie dopełnieniem całej historii. Tłem do niego było zamiłowaniu do swojego "kąta" i miejscowości, w której przyszło żyć Mili. Tradycje, mała klimatyczna księgarnia i walka o zachowanie klimatu jakim szczyciła się Szklarska Poręba. Mila gotowała była zawalczyć o to, co uważała za bliskie sercu, nie tylko swojemu ale i wszystkich innych mieszkańców. To przepięknie ukazuję, że nie wszystko co nowoczesne i rozwinięte jest dla nas najlepsze.
Autorka w sposób genialny przedstawiła nam również różnice pomiędzy charakterami naszych głównych bohaterów: Mila - energiczna i wybuchowa, Alex - spokojny i opanowany. Ich relacja rozwijała się powoli, nie obyło się bez kilku porozumień, ale te zostały szybko zażegnane. Pomimo tak różnych tempermanetów, doskonale potrafili się uzupełnić i ofiarować sobie coś czego jak się okazuję obydwojgu brakowało.
Glass Hills to historia pełna dobrego humoru i momentów, które potrafią sprawić, że łezka zakręci się w oku. To opowieść o sile własnych przekonań i pragnień, o walce z niesprawiedliwą oceną innych i przyjętych stereotypów. To magiczny portal przenoszący nas do cudów natury i to w dodatku tych naszych, Polskich o których wielu z nas nie wie bądź nie pamięta. To również przypomnienie o sile przyjaźni, naszych lękach i zamiłowaniu do czytania. Glass hills to również historia sklaniajaca nas do refleksji. Czasem warto zwolnić i dostrzec piękno wokół. Odnaleźć spokój, siłę i odpocząć. Tak po prostu ❤️
Mila to dziewczyna z wrażliwym sercem i piękną duszą. Kicha literaturę i przyrodę , ceni więzi rodzinne i kontakt z drugą osobą. Co zabawniejsze nie ma nawet smartfona, co czyni ją wyjątkiem. Alex od kilku lat z powodzeniem robi karierę w firmie deweloperskiej ojca. Po śmierci mamy chłopak był wychowywany surowo, co zaowocowało stanami lękowymi, strachem przed odrzuceniem i brakiem umiejętności pokazywania własnych emocji. Teraz to właśnie na młodym Kostrzaku spoczęło zadanie realizacji projektu Glass Hills Resort. Z założenia ma to być nowoczesny apartamentowiec , kłopot w tym, że ma zająć miejsce budynku z duszą i bogatą historią co nie podoba się mieszkańcom Szklarskiej Poręby, a szczególnie Mili..
Pierwsze spotkania tej dwójki nie wróżą im zbyt dobrze a znajomość wcale nie zaczyna się od motylków w brzuchu. Kobieta uważa bowiem ,że przyjezdny mimo wyglądu kojarzącego się z Chrosem Hemsworthem (którego sama uwielbiam ❤️) jest mówiąc wprost bucem.. Ale nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają, Alex zaś ma dwóch cichych sprzymierzeńców w Ali - najlepszej przyjaciółce naszej bohaterki oraz w jej dziadku. Pewne wydarzenie zaś sprawia ,że Warszawiak zaczyna zastanawiać się nad tym jak potoczy się jego dalsze życie.. Czy uda mu się odnaleźć szczęście i czy Mila uwierzy ,że miłość zdarza się nie tylko w romansach?
Tego musicie się dowiedzieć. Twórczość Pani Anny poznałam dzięki serii Dzisiaj śpisz ze mną i już wtedy jej pióro mnie zachwyciło i oczarowało. Pisze mądrze , pięknie, poruszając ważne tematy. Tym razem otrzymałam historię młodych ludzi próbujących odnaleźć się w zabieganym i nieustannie pędzącym naprzód świecie. To opowieść o tradycji, człowieczeństwie i życiowych wyborach. Uwielbiam takie powieści i gwarantuję ,że Glass Hills przeczytacie w kilka godzin. ❤️
Napiszcie proszę, że macie na nią ochotę i że będziecie ją czytać! Absolutnie mnie pochłonęła! Moje myśli, moje serce, opanowała je! Jest lekka, a jednocześnie wierci dziurę w brzuchu. Autorka świetnie żongluje wątkami i sprawia, że od tej lektury nie można się oderwać! To zdecydowanie moja ulubiona książka Ani. W ogóle wydaje mi się, że jest taka inna i można ją oddzielić grubą kreską od tych poprzednich. Pisarka fenomenalnie oddała klimat Szklarskiej Poręby, sprawiła, że poczułam zapach tego miejsca i zamarzyłam, aby się tam udać. Ta opowieść ma uświadomić nam co jest w życiu najważniejsze. To co stare czasami niesie ze sobą nieprawdopodobne wspomnienia i niezastąpioną wartość. Klimat tej historii jest absolutnie otulający, przyjemny i wszechogarniający. Cieszę się, że ma tak cudowną okładkę, przyciągnie wielu czytelników! Jak to się dobrze czyta! Nie wiem czy zaważyła tutaj dynamika, lekkie, niebanalne dialogi, czy może bohaterowie pochodzący z różnych światów. Miłość została przedstawiona w naturalny i logiczny sposób, wszystko działo się powoli, bez zbędnych ozdobników czy sztucznych przyśpieszeń. W ogóle w fabule przemyconych zostaje kilka ważnych wątków, nad którymi można się pochylić; takich jak depresja, samobójstwo, ataki paniki czy wypalenie zawodowe. Świetnie bawiłam się przy tej lekturze i mam nadzieje, że nowa powieść Ani już wkrótce! To było urocze i uzależniające.
„Glass hills” to opowieść o Mili, która już przestała wierzyć w wielkie uczucia. Za to przykłada wielką wagę do rodziny i zabytków, które mają duszę. Alex to typowy nowoczesny facet z dużego miasta. Przyjeżdża do Szklarskiej Poręby, aby poprowadzić duży projekt. Ścieżki tych dwojga się przecinają.
"Nie jest miło ranić tych, których się kiedyś kochało, ale czasem nie ma innego wyjścia, jeśli samemu chce się zrobić krok do przodu."
Mila kocha świat który stworzyła. Praca w księgarni to jej marzenie, kochana przyjaciółka będąca zawsze obok i jej pies. Jednak Szklarska Poręba zdaniem Mili zamienia się w miasteczko deweloperów i apartamentowców przez co traci ono dusze. Alex to warszawiak, który żyje w biegu, ma swoje przyzwyczajenia, treningi, zawsze piękne kobiety obok oraz croissanty, oraz pracę w firmie ojca Millefiori Development. Jednak tak intensywne życie powoduje, że stres i chęć zadowolenia ojca odbija się na jego zdrowiu. Jednak został jeden projekt, dzięki któremu Alex może w końcu pokazać ojcu że jest godnym następcą. Dwoje różnych ludzi, dwa różne cele, dwa różne światy. A jednak... połączyła ich Szklarska Poręba.
Kiedy zaczęłam czytać książkę, to zatopiłam się w lekkości pióra Autorki. Strony w pewnym momencie się same przewracały, powodują że naprawdę chciałam poznać świat Karkonoszy i ich tajemnice, wręcz zapragnęłam, żeby się tam znaleźć 🥰 sama książka jest bardzo lekka, pozwala oderwać się od otaczającej nas rzeczywistości. Kibicujemy obojgu bohaterom i chcemy przeczytać ich happy end. Bo przecież są dla siebie stworzeni.
To dobra, letnia lektura, która zachęca by odwiedzić tę część kraju i oderwać się (jak ja) od szumu i biegu warszawskiego.
Mila to dziewczyna, która kocha swoje miejsce zamieszkania, starocie i ogólnie ma niezwykłą duszę bo nie ma mediów społecznościowych. Uwielbia też swoją pracę w księgarni. Jest negatywnie nastawiona do budowy apartamentowców w Karkonoszach. Niespotykana osobowość. Nadzorować budowę ma Alex, który jej jej zupełnym przeciwieństwem. Kompletny mieszczuch, który nie rozstaje się z telefonem.
Obydwoje myślą, że mają rację. Wręcz są jej pewni. Walczą o swoje przekonania i marzenia. Czy można się im dziwić? Bardzo mi się podobało to, że autorka wykreowała tak barwnych i życiowych bohaterów. Można się z nimi dość łatwo polubić i utożsamić. Wielką sympatią obdarzyłam Alexa. Nie chcę mówić dlaczego dokładnie ale powinniście poznać tę historię.
Emocje wyzierają z każdej strony. Już od początku aż do samego końca. Fascynujące, jak bardzo jedna książka może zaabsorbować człowiekowi głowę. Trudno było mi się oderwać od tej historii. Autorka robiła co chciała z moim sercem i umysłem. Śmiałam się, denerwowałam i wzruszyłam na zmianę.
Autorka wspaniałe i niezwykle barwnie opisała Karkonosze. Gdybym miała możliwość to chętnie spakowała bym się już jutro i pojechała w tamte strony. Niesamowite jak można zadziałać na ludzką wyobraźnię. Wystarczyło, że zamykałam oczy i widziałam wszystko, co opisywała autorka.
Mila kocha Szklarką Porębę, to jej miejsce na ziemii i nie może ścierpieć jak nowoczesność na siłę wpycha się do jej ukochanego miasta. Nowe osiedla rosną jak grzyby po deszczu a developerzy na siłę próbują ulepszyć idealne według Mili miejsce. Alex jest takim właśnie developerem, nie dość że chce zniszczyć to co Mila kocha to jeszcze okazuje się, że jest zwykłym bucem (oczywiście według dziewczyny) 😉 Ich spotkanie okaże się starciem dwóch żywiołów, a który z nich wygra tego musicie się sami przekonać.
Cudownie mi się czytało tę książkę, po prostu płynęłam przez całą historię z zapartym tchem. Świetny pomysł na historię, super wykreowani bohaterowie, z którymi bardzo się polubiłam i te niesamowite okoliczności przyrody, o których człowiek zaczyna marzyć.
Przeczytałam już nie jedną książkę autorki i z każda kolejną utwierdzam się w przekonaniu, że uwielbiam Jej styl pisania. Zawsze jest to dla mnie odskocznia od rzeczywistości, książki Ani potrafią mnie przenieść w całkowicie inny świat, dzięki nim potrafię całkowicie zatracić się w lekturze choć na chwilę zapominając o problemach.
Jeżeli macie ochotę na ciepłą opowieść o miłości, walce z przeciwnościami i dążeniu do celu to koniecznie sięgnijcie po "Glass Hills"
Na prośbę brata Mila ma pokazać Karkonosze jego przyjacielowi. Dziewczyna wie, że Alex zajmuje się deweloperką i przyjechał wybadać lokalną społeczność na okoliczność powstania kolejnych nowoczesnych apartamentowców, których Mila szczerze nie znosi. Jak zakończy się ta znajomość?
Anna Szczypczyńska znana w wielu kręgach jako @pannaaannapl, po wielu latach życia na emigracji wróciła do Polski i osiedliła się w Szklarskiej Porębie. To właśnie tu umieściła akcję swojej najnowszej powieści pt. "Glass Hills" i zrobiła to w taki sposób, że masz ochotę rzucić wszystko i natychmiast tam wyruszyć.
Będziemy świadkami starcia dwóch żywiołów: Mili, która jest totalnym lokalsem i ogromną przeciwniczką wszystkiego, co nowoczesne oraz warszawiaka Alexa, który przyjechał "zniszczyć" lokalną architekturę. Od początku panuje między nimi nieskrywana niechęć, a jak to mówią od miłości do nienawiści jeden krok, więc może działa to też w drugą stronę? Czy głównej bohaterce powiedzie się plan rozkochania Buca w Karkonoszach?
Jednym zdaniem: "Glass Hills" to urocza powieść obyczajowa, która powstała z miłości do lokalności.
Młodzi bohaterowie, a w tle mamy góry, co przemówiło do mnie, by sięgnąć po tę lekturę. Od niedawna jestem fanką gór i nie ukrywam, że dlatego też chętniej sięgam po książki, w których znajdziemy ten motyw. Tutaj czuć ten klimat, Autorka stawia na realizm i faktycznie możemy poznać Szklarską Porębę – swoją drogą to mam nadzieję, że w najbliższym czasie pojedziemy tam na wycieczkę!
Sama historia to nic odkrywczego, mamy tutaj sporo humoru i przeciwieństw. Jeśli chodzi o uczucia między bohaterami to jak dla mnie zbyt szybko się rozwijają, wręcz nierealnie, a to mnie zawsze razi. Samo zakończenie w mojej opinii też takie zbyt nagłe, jakby historia urwana nagle w miejscu, ale to tylko moje odczucie.
Mam jeszcze mieszane uczucia do stylu Autorki, który przez większość książki był dla mnie taki trochę nienaturalny. Mieszanka prostego ze złożonym. Dopiero pod koniec jakoś to się unormowało.
Na plus zasługuje również okładka, która jest śliczna i przykuwa wzrok.
Książka 𝐆𝐥𝐚𝐬𝐬 𝐇𝐢𝐥𝐥𝐬 zapewne nie wstrząśnie światem literatury, ale jest jak przyjemna kawa w leniwy poranek - lekka, szybka i zadowalająca. Autorka przenosi czytelnika w cudowną Szklarską Porębę, gdzie można poczuć urok tego miejsca i pragnienie być tam razem z bohaterami.
Mimo że porusza poważne tematy, Szczypczyńska pisze w sposób subtelny, z humorem i delikatnością, co dodaje książce emocjonalnego ładunku.
Bohaterowie, Mila i Alex, choć różni jak ogień i woda, przyciągają się nawzajem, co sprawia, że fabuła jest pełna napięcia i radości. Mila, zakochana w tradycji Karkonoszy, i Alex, przyzwyczajony do nowoczesności, stanowią interesującą mieszankę, która prowadzi do zabawnych i ujmujących sytuacji.
To historia o miłości, akceptacji i odkrywaniu piękna w najmniej spodziewanych miejscach, osadzona w malowniczym krajobrazie polskich gór.
Z jednej strony przyjemna historia, której udało się dość dobrze pgrac znienawidzony przeze mnie motyw pomyłek przez brak komunikacji. Z d rugiej, skończyła się zaskakująco szybko, akcja jeszcze nawet nie zdążyła się dobrze rozwinąć a tu już koniec. Mam wrażenie, że wszystko strasznie pędziło i nie pozwoliło niektórym wątkom porządnie się rozwinąć przed końcem.
Lekko, miło i przyjemnie, czyli coś po co sięgam, kiedy mam wolny czas i nie chcę go spędzić przy kolejnym przeciętnym serialu z platformy streamingowej.