Na wstępie chciałbym poruszyć pewne kwestie. Po pierwsze moja opinia będzie dotyczyła całej powieści. Dzięki Wydawnictwu miałem przyjemność przeczytać przedpremierowo obie części. Uznałem, że nie będę sztucznie dzielił swoich wrażeń po lekturze, tylko tę samą opinię umieszczę pod obiema częściami. Opinia będzie mocno ogólnikowa, ponieważ nie jestem fanem spojlerowania nikomu lektury, zwłaszcza kiedy druga część ma premierę dopiero za kilka tygodni. Oczywiście fani mogą sięgnąć po oryginalną wersję, która wyszła w jednym tomie, jednak dla pozostałych, zdradzenie ważnych części fabuły może nie być mile widziane. Po drugie to moje pierwsze spotkanie z powieścią autorki. Przyznaję, że do lektury zachęciła mnie okładka oraz obietnica, że tym razem to powieść dla dorosłego czytelnika. Z chęcią, ale i pewną obawą postanowiłem się zmierzyć z tekstem. Poniżej moje przemyślenia po lekturze.
Przede wszystkim nie jestem ślepy na wady tej książki. Nie wiem, na ile powtarzają się one w poprzednich książkach autorki. Mimo tego, treść od razu mnie wciągnęła. Przymykając oko na pewne niewygodne dla mnie elementy, całość czyta się naprawdę dobrze. Być może wpływ na to ma moja słabość do gatunku urban fantasy i silnego w nim wątku kryminalnego. Serie autorstwa Patricii Briggs i Jima Butchera są mi bliskie. Zwłaszcza książki tego drugiego są dla mnie odskocznią i za każdym razem czystą frajdą. To co zawsze mnie urzeka w seriach gatunku urban fantasy to magia przeplatająca się z współczesnością, wspomniany wątek kryminalny, dużo akcji oraz humoru, wyraziści bohaterowie i ich wzajemne interakcje. To wszystko znajdziecie w Domie ziemi i krwi.
Do bardzo mocnych stron powieści zaliczam postać dwójki głównych bohaterów. Ich przeszłość, charakter oraz wzajemne interakcje są wspaniale przemyślane. Nie raz uśmiechałem się pod nosem. Przede wszystkim kibicowałem im od pewnego momentu fabuły i ich los bardzo mnie obchodził. Myślę, że to dużo mówi o warsztacie autorki. Po drugie stworzony świat przedstawiony. Przez pierwsze kilkanaście stron panuje w powieści istny chaos. Autorka jakby na siłę chciała na szybko wcisnąć w czytelnika jak najwięcej szczegółów świata przedstawionego. Gdy już się z tym oswoimy, a autorka daje trochę wytchnienia czytelnikowi to wtedy może on w całej okazałości dostrzec wspaniałość tego miejsca oraz jego bogatą historię. Pozostaje tu duże pole do eksploracji w kolejnych tomach cyklu. Kolejnym mocnym plusem powieści jest intryga kryminalna. Wciąga i angażuje, mimo obecności magii autorka nie tłumaczy nią rozwiązania fabuły. Wszystko jest przemyślane i układa się w logiczną całość pod koniec powieści. Za to duże brawa. Chciałbym także zaznaczyć, że autorka umie wzruszyć czytelnika. Przynajmniej udało się to ze mną. Nie raz i nie dwa towarzyszyły mi rozmaite emocje podczas lektury, a po przeczytaniu całości byłem mocno poruszony. Gwarantowane łzy radości i smutku.
A teraz kilka słów o minusach. Nie są poważne, ale chciałbym je zaznaczyć. Przede wszystkim nie każdemu będzie odpowiadać dosyć solidna porcja wulgaryzmów lub aluzji seksualnych. Podczas lektury miałem wrażenie, że książka balansuje na granicy powieści dla młodzieży, a tej dla dorosłego czytelnika. Tę szalę autorka przeważa innymi elementami niż wspomniane wyżej zabiegi, więc są one nieco zbędne. Poza tym nie każdemu będzie odpowiadać wątek romansowy. Niekiedy pachnie tu mocno tanią komedią romantyczną. Ja na to przymknąłem oko, bo potem autorka na szczęście umyka z tych rejonów. No i na koniec fakt, że wszystkie postacie są jak z katalogu mody. Każdy jest piękny, bogaty. Kobiety są okazami piękna, a faceci muskularni, opaleni i groźni. Oczywiście wspomina się o pomniejszych rasach, które nie mają tyle szczęścia, jednak żadna nie jest na poważnie reprezentowana podczas fabuły. Tak jak wspomniałem te minusy nie przeszkadzały mi w fabule i te ponad 1000 stron przeczytałem bardzo szybko.
Na sam koniec kilka słów o finale książki. Dla mnie jest on niczym finał Endgame. Poważnie. Trwa chyba z 200 lub 300 stron i dzieje się ogromnie dużo. Powtarzam. Ogromnie. Emocji jest aż nadmiar. Ja czytałem z wypiekami na twarzy i aż do końca nie mogłem już skończyć lektury. Będziecie zachwyceni. Wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce i drobne okruszki fabularne rozrzucane przez autorkę tu znajdują swoje uzasadnienie.
I to co chcę podkreślić najmocniej. To przede wszystkim piękna powieść o sile przyjaźni. Która przekracza wszelkie granice. Te elementy najbardziej wzruszają i to siła przyjaźni jest tu najsilniejszą magią. Słowem, fankom i fanom autorki nie trzeba wielu słów zachęty, a tym którzy jak ja nie czytali wcześniej to tę powieść gorąco polecam. Warto!