Historie osób, które odchodzą z tego świata są wzruszające i zmuszają do refleksji, z tym nie sposób dyskutować i to jest największa siła tej książki.
Duża część to opowieść autorki o jej życiu prywatnym, które mnie zupełnie nie interesuje i te fragmenty uważam za zbędne, oraz o jej życiu zawodowym jako pielęgniarki hospicyjnej. Jest ona stosunkowo młodą osobą, pracuje w zawodzie dwa lata. Bardzo często porównuje się do innych pielęgniarek, które mają inny styl pracy niż ona, są zdystansowane od swoich pacjentów, w dużej mierze po to żeby zachować profesjonalizm i ochronić swoje zdrowie psychiczne, chronić się przez wypaleniem. Autorka uważa, że to zła postawa, że jej postawa pełna czułości i zaangażowania w życie swoich pacjentów jest lepsza i słuszna, opowiada o tym jak często płacze przy pacjentach bo nie jest w stanie znieść ich historii choroby czy smutnego życia, opowiada im o swoim życiu prywatnym, obarcza pacjentów i ich bliskich swoimi problemami. Mówi, też o tym jak nie radzi sobie z presją, z przeżywaniem choroby i śmierci pacjentów i jak zabiera jej to życie, spokój, wykazuje symptomy wypalenia zawodowego, negatywnie wpływa na jej własną rodzinę. Mimo tego nadal uważa, że jej postawa jest słuszna i porównuje się do innych pielęgniarek stawiając siebie w lepszym świetle.
Jeśli chodzi o polskie wydanie, to książka albo nie przeszła redakcji i korekty, albo ktoś zrobił ją bardzo źle. Nikt się nie podpisał w karcie redakcyjnej jako odpowiedzialny za redakcję czy korektę.
W swoim utworze pt.Śpieszmy się Ksiądz Jan Twardowski napisał słowa, które wielu z nas kojarzy: Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy(...). To jedno zdanie często jest cytowane w różnych miejscach i często przywoływane. W obliczu czyjejś śmierci, stajemy naprzeciw życia, które minęło. I zadajemy sobie pytanie, czy nie kochaliśmy za mało? Czy nie daliśmy za mało? We mnie te słowa to wywołują... Jakiś żal, jakąś refleksję nad tym, czy nie za mało jesteśmy obecni w życiu swoim i innych ludzi, których los postawił w naszym życiu. Czy go nie marnujemy?
Gdy przeczytałam ostatnią stronę "Pomiędzy". te słowa Księdza Jana na nowo zagościły w mojej głowie i rezonowały z historiami opisanymi w książce. Hadley Vlahos jest pielęgniarką, która opiekuje się chorymi będącymi pod opieką hospicyjną. W swojej książce opisuje spotkania z ludźmi, którymi się opiekowała, ich rodzinami i przyjaciółmi. W ciągu kilku tygodni poznawała rzeczywistość tych osób, wnikała w ich ból, doświadczenia i pomagała pogodzić się z tym, co w naszym życiu jest nieuchronne - ze śmiercią. W książce, która mogłaby być również czymś na kształt dziennika, kroniki, czy biografii opisuje losy ludzi, lekcje, które od nich otrzymała i te ostatnie gesty, ostatnie pożegnania.
Nie mogę napisać, że to powieść słodko-gorzka, ponieważ to niestety nie fikcja literacka, a samo życie. To czyjeś historie spisane na kartach, by były przestrogą, a czasem i inspiracją. Nie wiemy ile nam zostało czasu, więc warto z niego korzystać na tyle, na ile potrafimy. Bo czasem jest później niż myślimy.
O śmierci nie czyta się łatwo i sama musiałam jakiś czas przekonywać się do tej książki, nauczyć się ją czytać. Ciężko mi było wejść w pewien koniec tajemnicy życia. Czegoś co jest dla nas tak bardzo nieznane, co trudno objąć rozumem. Z przerwami książkę czytałam aż dwa miesiące, nie umiałam szybko przedzierać się przez te osobiste przeżycia innych ludzi, choć obcych.
Dlaczego? Tematyka śmierci jest trudna, jest tematem tabu, o którym boimy się rozmawiać, choć ona jest nieunikniona. W pewnym sensie powiedziałabym, że autorka ją przełamuje, jako świadek. I zmienia jej obraz, który gdzieś jest zaszyty w kulturze. Starej kobiety z kosą (w zależności od wersji). Poza tym autorka opisuje wiele spraw z dużą dozą wrażliwości na drugiego człowieka. Nie odcina się od ludzi. Oni są dla niej ważni. Nie jest bezosobową maszyną, ale tak samo jak oni człowiekiem. Dla mnie dała świadectwo empatii. Przynajmniej w formie książki.
Śmierć w tej książce jest pożegnaniem, czasem pojednaniem, a innym razem to ciche odejście, ostatni oddech. Nie ma jednej i takiej samej dla każdego są różne.
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Editio.
"Niezapomniane spotkania u kresu życia, pomiędzy" to książka, która przeniosła mnie do zupełnie innej rzeczywistości, w której jednak wszyscy żyjemy. Zastanawialiście się z czym wiąże się śmierć? Z jakimi problemami, jak wygląda, czy wiemy że nasz koniec już się zbliża?💙 Handley jest pielęgniarką zajmójącą się ludźmi w ostatnich dniach ich życia, a w książce przybliża nam szczegóły swojej pracy oraz historie swoich pacjentów.💙
Powiem wam, że nie jedno krotnie zastanawiałam się nad życiem pośmiertnym i samym procesem umierania. Mam wrażenie że w tych czasach i tak nie mamy dużo tematów tabu, aczkolwiek i tak nie słyszałam dużo treści o tematyce samego procesu śmierci. Ta książka jest niesamowicie wrażliwa, ale też moim zdaniem bardzo dobrze opisuje sam process śmierci. Dużo informacji, które powtarzają się u różnych pacjentów pozwala nam przemyśleć i przewidzieć samą śmierć.💙 Bardzo dużo myślę o tej książce i o wszystkich nowych informacjach. Odczucia z pierwszej ręki sprawiają, że ta historia (a w zasadzie historie) są bardziej wiarygodne i jesteśmy na nie bardziej wrażliwi. 💙
Jest to zdecydowanie książka, która chwyta za serce. Wiem, że jest sporo osób, których temat śmierci nie rusza, ale ja jestem tym przypadkiem, w którym ogromnie łamie mi ona serce. Choroby opisywane z punktu widzenia pielęgniarki, śmierć, bliscy osób chorych i to jak Hadley potrafiła przywiązać się do swojego pacjenta potrafiły złamać serce. Ta autobiografia nie ukazuje tylko strony medycznej, ale również tę emocjonalną. Anoreksja, z którą zmaga się autorka jest bardzo dobrze opisany i potrafi otworzyć oczy. Wszystko w tej książce jest bardzo schematyczne i powtarzające się co nieco mi przeszkadzało, chodź zdarzały się momenty, w których dziwiłam się, że takie rzeczy mogą na prawdę się komuś wydarzyć. Polecam tę książkę nie tylko osobą dorosłym, ale także młodzieży, która nigdy nie doświadczyła tego co wszystkie osoby bliskie chorych. Jest to problem wielu z nas i czasami po prostu warto przeczytać taką książkę aby zobaczyć inny punkt widzenia. Całość dostaje ode mnie 3,75/5, chociaż nie wiem czy taką książkę powinno się oceniać. Uważam, że każdy powinien przynajmniej raz sięgnąć po tego typu literaturę i myślę, że ta książka jest dobra na sam początek.