William Reed porzucił karierę lekarza i rozpoczął pracę w koncernie farmaceutycznym, gdzie w bardzo krótkim czasie dotarł na szczyt. Teraz jako prezes znalazł się w samym środku walki z kryzysem opioidowym w Stanach Zjednoczonych.
Audrey Evans nie planowała zostać lekarzem, lecz jej rodzina wymusiła na niej obranie właśnie takiej drogi zawodowej. Jednak kobieta w tym obowiązku odnalazła swój życiowy cel – zrezygnowała ze wszystkiego, by nieść wsparcie tym, których nie stać na otrzymanie pomocy.
Will nie miał pojęcia o istnieniu młodej, energicznej pani doktor, aż do momentu ich pierwszego spotkania w Nowym Jorku i pewnego incydentu, o którym grzmiały media. Wtedy nie przypuszczał, że Evans od dawna śledzi jego poczynania i szczerze go nienawidzi.
Audrey nie zamierza mu tego ułatwiać, a tym bardziej dać mu odetchnąć.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
wzruszałam się, przebierałam nogami z ekscytacji i śmiałam się na głos, ta książka dostarczyła mi mnóstwo emocji!!
william reed??? inteligentny, pewny siebie, sarkastyczny, achhh uwielbiam go!! a audrey to prawdziwe słoneczko, od pierwszych stron zyskała moją sympatię niezależna, silna, a jednocześnie wrażliwa i pełna ciepła
przekomarzania tej dwójki??? chemia między nimi??? całkowicie mnie pochłonęli!!
uwielbiam pióro anny falatyn - sposób, w jaki z dbałością tworzy każdą historię, jest po prostu mistrzowski, zdecydowanie jedna z lepszych polskich autorek🥹🥹
jestem w miłości 💛 uwielbiam willa i audrey, kilka razy poleciały łzy a końcówka doprowadziła do mini zawału. powiem to jeszcze raz: research w tych książkach to jeden z najlepiej wykonanych elementów. jak narazie to moja ulubiona książka 🌻
Pierwszy tom tej trylogii czytałam w tamtym roku i była to jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie książek w 2024. W tym roku przeczytałam drugi I PONOWNIE SIĘ ZAKOCHAŁAM😭💛
Kocham pióro autorki oraz to jak potrafi poprowadzić fabułę i akcję w ciekawy sposób przez całą książkę. Jej historię nie potrafią mnie wybudzić i wciągają od pierwszych stron. „Pokaż mi, kim jesteś” to pozycja, która całkowicie mnie w sobie rozkochała. Bohaterowie byli cudowni, cały zamysł na książkę także a problematyka świetnie opisana!
Wątek z przyjacielem ojca Audrey, jej rodzina oraz przeszłość zarówno Williama jak i dziewczyny złamała mi serduszko😭🤚 Na szczęście sami oni mi je poskładali, bo pls oni byli tacy słodcy!! KOCHAM ICH🥹
William pokazał Audrey jak powinna być traktowana. Pozwolił jej zakończyć wieczną ucieczkę przed własnymi demonami i nieodpowiednimi ludźmi. Pokazał jej wyśnione chmury. Ona stała się dla niego najjaśniejszym słońcem od samego początku. Nie zdawał sobie z tego sprawy albo może nie dopuszczał do siebie takiej myśli, że on już przepadł dla niej na ich pierwszym, bardzo burzliwym spotkaniu. Słów mi brakuję na to, jak bardzo ten mężczyzna zawrócił mi w głowie.
Audrey moje słońce🥹💛 Ona tyle wycierpiała, że na samą myśl serce mi się kraja. Ta dziewczyna chce pomóc wszystkim i wszędzie. Jest bardzo wartościową osobą, ale sama przez swoją rodzinę tak nie uważa. Właśnie dlatego cieszę się, że William pokazał jej jaką cudowną jest. Uświadomił jej, że nikomu nie jest nic winna. Kocham ją. Ta dziewczyna zasługuje na wszystko co najlepsze. W szczególności na przeprosiny za każdą wyrządzoną jej krzywdę.
Drugi tom trylogii Chicago zdecydowanie przebił pierwszy, a już poprzedni był naprawdę świetny! Dlaczego ja nie zabrałam się za czytanie tej książki wcześniej halo???
Więcej napiszę w recenzji na bookstagramie, bo mam bardzo dużo do powiedzenia o niej!!💛
4/5⭐️ czy my możemy zauważyć, jaki research jest robiony w książkach z tej serii?? serio ilosc pracy poświęcona to wow i sam sposób pisania, gdzie osoby zachowują się na swój wiek a nie jak 17 latkowie. samo pióro jest po prostu idealne. niestety sama książka straciła na dwóch scenach. spoilery!! pierwsze pół gwiazdki straciła podczas tego jak był nią niby tak bardzo zafascynowany i nie mógł myśleć o nikim innym, wziął i się przespał z inną a następnie do niej napisał jak gdyby nic. po prostu nikomu niepotrzebna scena i nie miała żadnego wpływu na dalsze losy bohaterów. następne pół gwiazdki to scena z stopą🦶🏽. a tak to wszystko w tej książce zrobione idealnie w punkt
🌻"– Jednak nie lubię chmur – stwierdziła. (...) – Nie lubię chmur, bo przysłaniają słońce."🌻
Audrey Evans i William Reed to dwójka lekarzy. Jednak Will po tragedii, która spotkała go podczas wykonywania czynności zawodowych zrezygnował z dalszej kariery i teraz jest prezesem znanego koncernu farmaceutycznego. Audrey jest na początku swojej zawodowej drogi, jednak nigdy nie było to jej największe marzenie. To przez swoją rodzinę zdecydowała się właśnie na ten zawód. Teraz po latach - Dee znalazła złoty środek, dzięki swojej pracy może nieść pomoc innym, właśnie to jest dla niej najważniejsze.
Główni bohaterowie poznają się w dość niecodziennych okolicznościach. William jako prezes znanego koncernu znalazł się w samym centrum medialnej nagonki walki z kryzysem opioidowym. Audrey zaś z pewnych przyczyn jest przeciwnikiem sprzedaży silnych środków przez koncerny takie jak ten prowadzone przez Reeda. William przez pewien czas nie znając danych Audrey dyskutuje z nią o swoich racjach. Dochodzi do wielu spięć, a także nieoczekiwanych kontrowersji...
Po pewnym czasie panna Evans przeprowadza się do Chicago, rozpoczyna pracę w nowym miejscu, a także ponownie spotyka Willa. Wtedy też mężczyzna w końcu poznaje jej tożsamość... Jednak nie wie, kim tak naprawdę jest młoda lekarka, jakie są jej korzenie czy przeszłość... Bohaterowie rozpoczynają grę...
Anna Falatyn w historii Williama i Audrey zabiera nas po raz kolejny do Chicago. Tym razem poznajemy innych bohaterów. William to mężczyzna, który przeszedł już swoje w życiu. Ma za sobą trudne zawodowe doświadczenia. Życie osobiste także go doświadczyło, kiedy myślał, że ma obok siebie ukochaną kobietę, nagle wszystko okazało się kłamstwem i iluzją. Teraz Will postanowił, że nie zaufa już nikomu, stroni od kobiet... Do czasu aż na swojej drodze po raz kolejny spotyka rudowłosą piękność - Audrey, z jednej strony go kusi, z drugiej odpycha.
Audrey Evans od zawsze była tą najgorszą, brak akceptacji, komentarze i niepochlebne opinie ze strony rodziny zniszczyły poczucie wartości młodej lekarki. Evans, która wychowywała się bez matki nigdy nie zaznała prawdziwej miłości i rodzinnego ciepła. Nie wiedziała jakie zachowania się dobre, a jakie wymuszają zmianę jej zdania. Wokół siebie ma bardzo wiele złych ludzi. Jednak mimo tego młoda lekarka jest bardzo dobrą osobą, robi wszystko by pomóc innym, ulżyć w bólu. Żyje z ogromnym poczuciem winy, za wydarzenia z przeszłości. William Reed początkowo wydaje jej się kolejnym złym człowiekiem, który po prostu może pomóc, lecz nie chce. Jednak gdy Dee poznaje go bliżej zdaje sobie sprawę jaki Reed jest naprawdę.
Cudownie patrzyło się na to, jak Will otworzył swoje serce na Evans. Jest w stanie zaakceptować jej wybory, a także pokazać jej wszystko to, czego dotąd kobieta nie miała. Audrey dzięki Reedowi zrozumiała swoją wartość, pokonuje swoje lęki i jednocześnie dla ukochanego mężczyzny jest w stanie zrobić wszystko.
Uwielbiam tę historię. Autorka w cudowny sposób przedstawienia historię dwójki różnych bohaterów. Książka dla fanów romansów z różnicą wieku. W całej tej historii można było wiele razy się zaskoczyć. Nie zabrakło momentów wzruszeń, ale także fantastycznego humoru. Uwielbiam wymiany zdań między głównymi bohaterami i potyczki słowne. Zdecydowanie cieszę się, że wreszcie wróciłam do tej historii na papierze i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Polecam 🔥💛
Pierwszy tom tej trylogii niesamowicie mi się podobał, więc bardzo wyczekiwałam, aż będę mogła przeczytać tę cześć na papierze i mogę powiedzieć jedno to było dobre. Autorka komponuje swoje historie w taki sposób, że nie da się od nich oderwać, pomimo wątku slowburn, książka i jej wydarzenia wydawały mi się dynamicznie rozwijać, sprawiając, że nie odczułam tych 500 stron.
Jestem pod wrażeniem kreacji głównych bohaterów, gdyż ich historie i charaktery zdecydowanie bardziej na mnie wpłynęły. Audrey jest postacią, którą zdecydowanie chciałabym przytulić, to ile pasji i miłości okazuje względem swoich pacjentów, nie patrząc przy tym na aspekty związane z wynagrodzeniem, było niesamowicie piękne, gdyż nie każdy czuje w sobie tyle powołania do pomocy innym. Za to z czym musiała się ona zmagać było dla mnie niepojęte, czułam wiele smutku i żalu związanego z tym w jaki sposób była traktowana. William był postacią wielowarstwową wydawać się mogło, że interesuje go wyłącznie jego praca, lecz z czasem mogliśmy poznać jego traumy, zobaczyć jego niesamowitą relację z przyjaciółmi, czy gesty które zaczął pokazywać względem dziewczyny, które były słodkie, ale i pokazały go w dużo lepszej odsłonie.
Enemies to lovers i slowburn były podstawą wątku romantycznego, którego rozwój zdecydowanie podbił mi serce. Z zapartym tchem czekałam na pierwsze zbliżenie postaci, i gdy do niego doszło, piszczałam wewnętrznie bo wszystko tak się zgrało i skumulowało wiele emocji, sprawiając, że ta relacja wydawała się bardziej prawdziwa i emocjonalna.
Podczas czytania tej historii towarzyszyło mi wiele emocji, nie zawsze pozytywnych, lecz jako całokształt bawiłam się świetnie, a sama postać Williama pobiła w moim mniemaniu Zack'a, co myślałam, że się nigdy nie wydarzy. Jeśli szukacie historii, w której widać faktyczną i rzetelną pracę jaką autorka włożyła, by poruszyć różnorodne tematy to zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę powieść. /WSPÓŁPRACA REKLAMOWA/
Will i Audrey to postacie, które spotkały się w bardzo nietypowej sytuacji, bo na konferencji, gdzie nasza główna bohaterka nie omieszkała się powiedzieć co myśli o naszym szanownym prezesie i podsumować całej jego osoby rzuceniem w niego jajkiem. Ta sytuacja była tak komiczna, tak śmiesznie napisana, że za każdym razem jak tylko do niej wracam mam ogromny uśmiech na twarzy. Zwłaszcza, że nie jest to jedyna sytuacja z tym związana, przez co ich przekomarzanki stawały się jeszcze lepsze i jeszcze chętniej je śledziłam.
Zaczynając tę książkę, jedna z pierwszych rzeczy, która jest widoczna od razu, to ogromny research, który Ania zrobiła przy tworzeniu tej powieści. Koncerny farmaceutyczne? Czułam się momentami jakbym czytała ciekawy artykuł, a nie romans, bo Ania tak pięknie uwzględniła to w fabule. Zwracam na to uwagę, bo Will jest prawie 40 letnim prezesem i przez profesjonalne wypowiedzi, wprowadzenie w temat z jego strony i perspektywy, było genialnym doświadczeniem i bardzo dobrze Ania sobie poradziła z tym zadaniem. Przez to, że odważyła się podjąć wielu ciężkich tematów, do których oczywiście zaraz dojdę, i z każdym stanęła na wysokości zadania, uważam, że Ania to jedna z najcudowniejszych autorek jakie miałam przyjemność poznać, bo chociażby taki research mówi o tym, jak wiele serca, zaangażowania i czasu wymagało od niej napisanie tej historii.
Zostając jeszcze przy zachwycie mojej Ani, to porozmawiajmy chwilę o jej pięknym stylu pisania, bo ja nie mogę się nadziwić dlaczego jej książki nie są wyprzedawane w ilościach hurtowych. O tych książkach, o jej stylu powinno być tak ogromnie głośno, bo nieważne za co się zabiera, robi to tak dobrze, że nie sposób nie przepaść dla jej książek. W Pokaż mi, kim jesteś nie jest inaczej. Przez to, że autorka pisze w narracji trzecioosobowej poznajemy na raz perspektywę ich obojga, a przy tym i tak nie pozwoliła nam odkryć wszystkich kart, tylko pokazywała je stopniowo, kiedy uznała to za słuszne. Uwielbiam to i uważam, że sztuką jest napisanie właśnie w tej narracji tak dobrej i przemyślanej historii, bo Ania musiała uważać, by nawet przypadkiem „bohaterowie” nie powiedzieli czegoś za dużo. Jej styl jest lekki, przyjemny a zarazem angażujący i ja już po paru zdaniach wiedziałam, że dla niego przepadnę. I tak już od prawie roku kocham te książki miłością nieskończoną i z przyjemnością odkrywam wszystkie inne.
Ania poradziła sobie wyśmienicie z kreacją bohaterów bo uwielbiam to, że oboje mają warstwy, które pokazują stopniowo i z każdym rozdziałem ich maski powoli opadały. Uwielbiam ich obu, ale porozmawiamy sobie najpierw o mojej cudownej Audrey, którą najchętniej bym wytuliła za wszystkie czasy. Jest to postać pełna sprzeczności, lecz jednocześnie w tym jest jej największy urok. Odważna, choć bardzo strachliwa i niepewna. Waleczna, choć pragnąca bezpieczeństwa. Głośna, choć tym tak naprawdę zakrywa ciszę, która panuje w jej życiu. Te wszystkie kontrasty odkrył Will i zakochał się w nich bezpowrotnie i postawił sobie za cel, by nasza bohaterka również to zrobiła. Uwielbiam to w niej, że nawet gdy pozwoliła odkryć siebie prawie całą, to nie straciła tej zadziorności, którą odczuwała w towarzystwie Reeda. Pozwoliła jedynie sobie otworzyć na niego serce, bo czuła, że ten człowiek jest dla niej odpowiedni. Audrey to postać, która wywołuje mnóstwo emocji. Możecie się na nią zirytować, będziecie się śmiać, złościć razem z nią, a w pewnym momencie może i was wzruszy. To postać, która została stworzona „po coś”. Po to, aby pokazać, że nie ma sytuacji bez wyjścia i nawet kiedy wydaje nam się, że coś jest końcem świata, to uda nam się z tego wyjść. Po to, by pokazać, że bardzo istotne jest dbanie o swoje zdrowie psychiczne i że istotne jest prosić o pomoc i nie ma w tym wstydu. Audrey to postać fikcyjna, ale przeraża mnie to, że jest mnóstwo kobiet w takiej sytuacji. Absolutnie nikomu tego nie życzę, jednak jeśli spotkacie się kiedykolwiek z taką sytuacją w prawdziwym życiu - reagujcie.
Z kolei Will.. Mój cudowny Will, którego kocham na równi tak mocno z Zackiem (wybacz Zack). Jest to już dojrzały mężczyzna, lecz bardzo się cieszę, że Ania nie zrobiła z niego nudnego korpo szczurka, który żyłby z kijem w tyłku. Potrafi zażartować, odegrać się na jego małej prywatnej katastrofie, a jednocześnie, kiedy sytuacja tego wymaga, dla osób, na których mu zależy zrobi wszystko. Niezwykle rozczuliły mnie rzeczy, które robił dla Audrey, jak bardzo chciał, by jej było dobrze i postawił sobie za cel ochronę jej i jej serca. Will to bohater, którego nie sposób nie lubić i cieszę się, że miałam okazję go poznać i pokochać.
Relacja głównych bohaterów jest dokładnie taka jaką lubię najbardziej: nieco chaotyczna, lecz pełna pasji, pożądania i miłości. Ta dwójka nie miała prawa pasować do siebie idealnie tak jak to zrobili, lecz jakimś cudem sprawili, że wpasowali się w swoje życia niczym brakujące puzzle. Nie brakuje wielu ikonicznych scen, rozmów, seksu, czy sytuacji. Lecz to wszystko.. Było po prostu ich. Nieidealne, lecz idealne za jednym razem. Ta dwójka strasznie skradła moje serce, bo dali mi niesamowity komfort, poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia, a tego szukam w książkach. Will i Audrey już na zawsze będą ze mną, bo są to bohaterowie, o których nigdy nie chciałabym zapomnieć.
Rzeczą, o której również muszę wspomnieć, to moje rozmyślenie po zobaczeniu pewnej opinii, do której chciałabym się odnieść, by rozwiać wasze wątpliwości. Relacja Audrey i Williama to nie jest relacja wynikająca z syndromu sztokholmskiego. Jest to zdrowa, choć trudna relacja, która wymagała wiele czasu i dbania o nią. Jest to krzywdzące stwierdzenie przede wszystkim dla Ani, która tworząc Willa, stworzyła bohatera, który pomógł kobiecie wyjść z bardzo toksycznej i niszczącej ją relacji, i nawet, pomimo, że wiek tych osób jest podobny, relacje się różnią diametralnie. Dlatego już teraz was proszę, bo każde z was ma prawo do swojej opinii, to jednak niech ta opinia opisuje faktyczne rzeczy dziejące się w książce.
Wracając jeszcze do fabuły, to strasznie uwielbiam w niej to, że jest nietypowa, bo tak jak wcześniej wspomniałam jest dużo o koncernie farmaceutycznym i choć czasami gubiłam się w tych wszystkich nazwach, to Ania nie pozwoliła, by cokolwiek było niezrozumiane w fabule. Akcja dzieje się płynnie, w swoim tempie i co rusz odkrywamy nowe tajemnice dziejące się w tej historii.
Pokaż mi, kim jesteś to historia przepiękna, choć czasami bolesna. To droga do zaakceptowania siebie po tym, jak latami wmawiano nam, że nie jesteśmy warci czegokolwiek dobrego. To historia z pięknymi wartościami i genialnym przekazem. To książka o kobiecie, która ciągle uciekała i o mężczyźnie czekającym, by znieść ciężar, który nosiła. Zapraszam was serdecznie do tej momentami trudnej, lecz pasjonującej drogi.
historię Audrey i Williama jakiś czas temu miałam okazję poznać na wattpadzie. już wtedy od pierwszych rozdziałów zakochałam się w bohaterach, ale i po raz kolejny też w całej fabule, która w książkach Ani zawsze powala na kolana. nie mogłam doczekać się, aż przeczytam historię tej dwójki po raz kolejny, lecz tym razem już na papierze i będę mogła postawić książkę w honorowym miejscu bo ta ma specjalne miejsce w moim sercu już od czasu, gdy była publikowana na wattpadzie.
tak jak już wspomniałam nie było to moje pierwsze spotkanie z Dee i Willem, lecz całą książkę chłonęłam tak jakbym kompletnie jej nie znała, całość czytało mi się bardzo przyjemnie i nawet ja, która raczej nie przepada za narracją trzecio osobową tak tutaj kompletnie mi ona nie przeszkadzała, wręcz mogę przyznać, że pasowała idealnie do tej historii. podczas czytania przeżywałam dosłownie rollercoaster emocji, nie raz miałam ochotę wyściskać Audrey, dać jej wsparcie na jej drodzę, która od samego urodzenia nie była usłana różami. dosłownie były momenty w których leciały mi łzy, bo to co czytałam tak mnie bolały, ale i oczywiście były też momenty ikoniczne, których też nigdy nie zapomne m.in. spotkania Willa, Zacka i Bena i jego słynne XD.
uwielbiam jak autorka kreuje swoich bohaterów, nie ma mowy, że ich nie polubimy! za każdym razem są w pewien sposób wyjątkowi i na swój sposób ikoniczni. od pierwszych rozdziałów wiedziałam, że Will jest kolejnym kandydatem na książkowego męża:)) natomiast Dee jest taką bohaterką, od której chciałoby się zabrać trochę jej problemów i być z nią w każdej gorszej chwili. nie jestem w stanie pogodzić się z faktem, że już nigdy nie przeczytam tej książki. to jaka ona była dobra nie jestem w stanie wyrazić słowami, po raz kolejny Ania stworzyła taką historię, która zostanie ze mną na bardzo długo!!
o boze jakie to było dobre od samego początku się wciągnęłam, gdzieś w połowie miałam mały problem ale do końca nie wiem z czym, na szczęście było to tylko chwilowe i później poleciałam dalej Audrey słoneczko ;( chciałabym ją przytulić i powiedzieć jak bardzo wartościowa jest wątek kryzysu opioidowego był idealnym dopełnieniem i zdecydowanie ciekawym wątkiem książki, pokłony za research i dokładne oddanie realiów tego zjawiska WILLIAM PROSZĘ PAŃSTWA🧎♀️🧎♀️ czy przebiło pierwszy tom? Nie umiem ocenić ale wiem że było 🤌
will ma całe moje serce. uwielbiam go. do audrey mam trochę mieszane uczucia, bo nie do końca przepadam za takimi bohaterami, szkoda, że przez cały czas nie miała w sobie takiego pazura, bo zdecydowanie pod koniec go straciła. ale uwielbiam jak ze sobą walczyli przez pierwszą połowę książki. ten numer z wysyłaniem do siebie paczek i kura mnie rozwalil. silna konkurencja dla pmkb, ale nie ciężko mi zdecydować, którą część wolę😩. nie mogę się doczekać książki bena!!
Książka tak samo wciągająca jak pierwszy tom serii, to jest w tym wszystkim najlepsze. Rytm i styl zasługują na 5 gwiazdek.
Co do treści… 3 gwiazdki, może nawet 2.5. Jak dla mnie, ta relacja świeciła jak choinka z czerwonymi bombkami - jeden wielki red flag.
Ona młodsza, czująca się bezwartościowo, bez przyjaciół i rodziny, i ogólnie w słabym stanie psychicznym. On starszy, bogaty i władczy, zarozumiały, dominujący… To nie może stworzyć zdrowego związku.
Wątek leków i tego, że Audrey sprzeciwiała się działaności Williama popadł w niepamięć. To, że zrobił kilka dobrych uczynków w swoim życiu nie wyjaśnia wcale tego że Audrey (przypominam, była uzależniona której koleżanka umarła przez leki!) po prostu zapomniała nagle o tym, gdzie William pracuje. Dziewczyna odstawiła swoje wartości na bok, tak jak zresztą wszystko inne, aby z nim być.
Kontrola powoli się rozwijała przez całą powieść, aż na koniec Audrey nie potrafiła sobie poradzić z jakąkolwiek decyzją sama. Tak, mam tu na myśli zamówienie potrawy w restauracji. Czy to miał być słodki i romantyczny wątek? Jak dla mnie, William się zachował tak samo jak jej siostra w tym momencie, jeżeli nie gorzej, decydując za nią. To jest tylko jeden z przykładów, gdzie Williama kontrola nad życiem dziewczyny jest przedstawiona jako ‚romantyczna pomoc’. Dodam do tego kontrolę nad relacjami z rodziną (jakie by nie były, sama powinna do tego dojść) i bliskimi (gdzie się podziała jej koleżanka? Nagle jej znajomymi są znajomi Williama…), nad rytmem życia i pracy, wartościami… I do tego jeszcze szybki ślub i dziecko!?
Ogólnie rzecz biorąc, miałam problemy z kibicowaniem tej dwójce, co mi trochę przeszkodziło w przyjemności czytania. Mam nadzieję, że pomysł na następną książkę będzie trochę lepiej (i zdrowiej) przemyślany.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Historia Audrey i Williama jest przepełniona wieloma emocjami. Czytelnik w trakcie odczuwa radość, smutek ale i współczucie w stosunku do przeżyć postaci.
Główna bohaterka skrywa bolesną przeszłość. Dziewczyna nie dostrzegała w sobie żadnych pozytywów, a w jej głowie toczyła się nieustanna wojna. Jej dzieciństwo, a właściwie całe życie, było kształtowane przez ludzi, którzy swoim zachowaniem i postawą wobec niej nie zasługiwali na miano rodziny. Audrey Evans to jedna z najsilniejszych bohaterek, o jakich czytałam. Byłam niesamowicie dumna, gdy powoli podnosiła się, by dostrzec słońce, nadzieję i przede wszystkim swoją wartość.
William Reed to mężczyzna idealny. To w jaki sposób wykreowała go autorka mówi za siebie. Will pomimo niezbyt romantycznego początku ich znajomości po czasie traci dla dziewczyny głowę. Wie, że jej przeszłość nie była kolorowa, ale i tak chce za wszelką cenę uchronić Dee przed wyniszczającym ją bólem i ludźmi.
₊˚⊹🌻🤍₊˚⊹
– 𝐙 𝐜𝐡𝐦𝐮𝐫𝐚𝐦𝐢 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐣𝐞𝐝𝐞𝐧 𝐩𝐫𝐨𝐛𝐥𝐞𝐦.
– 𝐉𝐚𝐤𝐢?
– 𝐂𝐡𝐦𝐮𝐫𝐲 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐚𝐦𝐢 𝐳𝐚𝐬𝐥𝐚𝐧𝐢𝐚𝐣𝐚 𝐦𝐢 𝐬𝐥𝐨𝐧𝐜𝐞.
₊˚⊹🌻🤍₊˚⊹
Książka ta pokazuje siłę i to jak człowiek buduje zaufanie w drugiej osobie, ważnej i godnej zaufania osobie. Bohaterka potrzebuje wiedzieć, że wreszcie znalazła osobę, której może zaufać w ten sposób.
Pogadajmy również o tym jaki research w tematach stricte medycznych zrobiła autorka. Byłam i nadal jestem pod wrażeniem tego jak to wszystko zostało profesjonalnie opisane.
Historia jaką przygotowała dla czytelników autorka jest dla mnie po prostu wow. Poruszane tutaj ważne tematy zostały przedstawione w odpowiedni sposób przez co czytelnik mógł poczuć to co czuli bohaterowie. Jednak wykorzystywanie seksualne oraz uzależnienia nie są łatwymi tematami do napisania. Dodatkowo podobało mi się jak przed każdym „mocniejszym” rozdziałem była krótka notka.
Pomimo trudnych tematów, znalazłam tutaj również książkę z dobrze napisanym romansem slowburn, w którym to on zakochuje się pierwszy, a ich wzajemna niechęć przeradza się w coś cudownego. Gdy fabuła mnie wciągnęła, nie mogłam odłożyć tej książki, a sam język, którym posługuje się autorka sprawił, że z pewnością sięgnę po kolejne książki spod jej pióra.
takie 3,5/5, poprzedni tom trochę bardziej podobał mi się. nie polubiłam się jakoś bardzo z głównymi bohaterami, nie pasowało mi coś w ich relacji cała tematyka mega spoko. dobrze, że sytuacja z uzależnieniami, lekami i tym wszystkim nie była tylko tłem, jak to często bywa w takich książkach, zdecydowanie duży plus za to.