“Możesz zabić mnie, jeśli zbliżę się za bardzo. Ale i tak to zrobię, bo pragnę tego blasku, tej jasności i tego cudownego ciepła. Pragnę tego, choćby miało mnie to zniszczyć”.
[ współpraca reklamowa: @wydawnictwopapieroweserca ]
Faye Cavendish, po wybudzeniu się ze śpiączki wywołanej przez atak osoby władającej czarną magią, postanawia wziąć życie w swoje ręce i uwolnić się spod władzy toksycznej matki.
Faye – Kobieta, która od dzieciństwa była przygotowywana do przejęcia sabatu swojej matki. Po wybudzeniu się ze śpiączki stara się odnaleźć własną drogę, zamiast podążać ścieżką wyznaczoną przez rodzicielkę.
Seth – Demon snów, z pozoru oziębły. Nie było rzeczy ani osoby, która wzbudziłaby w nim emocje… Do czasu, gdy poznał Faye.
„Demon snów” Ludki Skrzydlewskiej to książka, która zaskoczyła mnie swoją głębią i skomplikowaną fabułą. Konstrukcja świata wykreowanego przez Ludkę jest genialna. Nowoorleański klimat, wilkołaki, czarownice i demony, a wszystko to składa się na wyjątkową, mroczną atmosferę, która wciąga już od pierwszej strony. Styl autorki jest niesamowity – płynny, obrazowy i pełen emocji, co sprawia, że naprawdę trudno oderwać się od lektury.
Szczególnie urzekła mnie relacja między Faye a Sethem. Ich współpraca, pełna nieufności i wzajemnego zainteresowania, wprowadza do historii element napięcia i tajemniczości. Seth, z jego enigmatyczną naturą i fascynacją Faye, jest postacią, która budzi ciekawość dodając fabule głębi. Sposób w jaki młoda kobieta zmaga się z codziennymi wyzwaniami, od nauki gotowania po prowadzenie samochodu, sprawia, że postać Faye jest niezwykle realistyczna i bliska sercu. Każdy jej krok naprzód budził we mnie skrajne emocje. Niesamowicie cieszyło mnie, że stopniowo wychodziła ze swojej strefy komfortu.
Zaginięcie Neve, siostry bliźniaczki Faye, staje się punktem zwrotnym w książce, wprowadzając element niebezpieczeństwa i emocji tak silnych, że naprawdę bałam się o Neve. Poszukiwania jej są pasjonującą podróżą pełną niespodziewanych zwrotów akcji. Ian, narzeczony Neve i alfa wilkołaków, to postać, która również zasługuje na uwagę – jego determinacja i lojalność są niezwykle poruszające. Mimo, że mężczyzna skradł moje serce już w “Wilczych Śladach”, to jednak miło było na nowo zobaczyć to uczucie, którym darzy siostrę Faye.
Nie mogę jednoznacznie określić, którą z sióstr polubiłam bardziej. Faye, z jej siłą i niezdarnością czy jednak Neve, z jej tajemniczością i odwagą. Razem tworzą niezwykły duet, który uzupełnia się w idealny sposób. To, jak różne są te postacie, a jednocześnie jak blisko związane, jest jednym z największych atutów tej książki.
„Demon snów” to nie tylko romans paranormalny, ale również historia o odnajdywaniu siebie, pokonywaniu własnych lęków i walce o bliskich. Ludka Skrzydlewska po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć fascynujące, pełne emocji opowieści, które na długo pozostają w pamięci.
Książka ta z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom gatunku, oferując nie tylko wciągającą fabułę, ale i głębokie, poruszające przesłanie. Z niecierpliwością czekam na kolejne części tej serii, aby ponownie zanurzyć się 𝐰 𝐦𝐫𝐨𝐤𝐚𝐜𝐡 𝐋𝐮𝐢𝐳𝐣𝐚𝐧𝐲.