Oparta na faktach powieść o głośnej zbrodni w Rakowiskach.
Wnikliwa i odkrywcza próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło do morderstwa, które wstrząsnęło całą Polską.
Spokojna zadbana wieś pod Białą Podlaską. Mieszkają tu ci, którym się powiodło. Kiedy policjanci odbierają zgłoszenie od mężczyzny, który zauważył ślady krwi i uchylone drzwi w domu sąsiadów, spodziewają się rutynowej interwencji – prawdopodobnie w sprawie włamania. Zupełnie nie są przygotowani na to, że na terenie posesji znajdą zmasakrowane zwłoki małżeństwa. Podejrzenia dość szybko padają na osiemnastoletniego syna zamordowanej pary oraz jego przyjaciółkę.
Dlaczego dwoje licealistów z tak zwanych dobrych domów dopuściło się tej bestialskiej zbrodni? Czy można było jej zapobiec? Dlaczego dorośli nie zauważyli kiełkującej rozpaczy, nienawiści czy po prostu zła?
Magdalena Majcher w Rakowiskach opisuje wydarzenia, o których w 2014 roku mówiła cała Polska. Autorka odkrywa wcześniej nieznane wątki i informacje o sprawcach, rzucając tym samym nowe światło na historię, która po tylu latach wciąż szokuje i przyprawia o dreszcze.
beletryzowane true-crime. ciekawa historia sprzed około 10 lat, którą pamiętam z gazet. nie są to wyżyny pisarstwa, ale dość płynnie idzie się przez historię. z jednej strony mamy dzieciaki - młodzi, pogubieni, naiwni. z drugiej - wstrząsającą zbrodnię, nieludzką. dwa światy nie do pogodzenia. a jednak to dokładnie te same światy, ta sama historia. ciężko uwierzyć, że mogła się wydarzyć. tylko że się wydarzyła.
3,75🌟 Czy ktoś pamięta, co robił 10 lat temu? Dni uciekają nam przez palce, ale ja nigdy nie zapomnę chwili, gdy dowiedziałam się, co wydarzyło się w Rakowiskach, małej wsi położonej przy moim mieście, nazywanej sypialnią Białej Podlaskiej. Pamiętam płaczącą i głośno rozmawiającą przez telefon dziewczynę w autobusie, gdy wracałam do domu - właśnie wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się o tej potwornej zbrodni...
„Rakowiska” to oparta na faktach powieść o głośnej zbrodni, która wstrząsnęła Polską w 2014 roku. Magdalena Majcher przedstawia szczegółowy obraz wydarzeń, odkrywając nowe wątki i rzucając nowe światło na tę tragiczną historię. Autorka próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego doszło do tej bestialskiej zbrodni i czy można było jej zapobiec?
Postać Majki, jednej ze sprawczyń, jest przedstawiona w sposób, który budzi współczucie i zrozumienie dla jej zagubienia, a jednocześnie pogardę dla jej buty i poczucia wyższości. Majka potrzebowała opieki, kogoś, kto podejmie za nią decyzję. Pozostawiona sama sobie wpadła w pętlę autodestrukcji, wciągając w to Kacpra. Nie przemawia do mnie, tak samo jak do autorki, medialna nagonka na dziewczynę, że manipulowała i kontrolowała. Czym różni się dobro od zła człowiek uczy się w przedszkolu. Choć może to dziwnie zabrzmieć, była to świadoma decyzja osób niedojrzałych i zagubionych, które myślały, że oszukają system.
Książka jest napisana w sposób ciekawy i angażujący. Czytelnik zostaje wciągnięty w historię od pierwszych stron, jednak wciąż miałam w głowie myśl, że opowiada o akcie zła i bezsensownej brutalności, który wydarzył się niespełna 5 km ode mnie. „Rakowiska” są wstrząsające, ale jednocześnie otwierają oczy. Majcher nie ocenia, a analizuje. Nie wybiela, nie ujmuje, a skłania do refleksji.
Wątek szkoły również jest poruszony przez Majcher. System edukacji kuleje, ale istnieją też normy społeczne, a Majka kompletnie ich nie szanowała. Widzę tu większe zaniedbanie ze strony matki (odnoszę się tutaj tylko i wyłącznie do historii przedstawionej w książce, która w większości jest zbeletryzowana), niż nauczycieli, którzy mają związane ręce przez skostniały system, są źle wynagradzani i czas ich goni. To matka jest odpowiedzialna za wychowanie, wpajanie wartości, nauczenie, czym jest dobro i zło.
Jedynym, co mnie ubodło w książce Majcher, były drobne błędy, jak nazywanie mieszkańców Białej Podlaskiej bielanianami zamiast bialczanami (nie bez powodu mamy Koło Bialczan, a nie Koło Bielanian) oraz pomyłka w nazwie pobliskiej miejscowości - autorka przeinaczyła nazwę z Międzyrzeca Podlaskiego na Międzyrzecz Podlaski. Niby drobnostki, ale jako rodowita bialczanka zwróciłam na to uwagę.
„Rakowiska” to nie tylko książka o tragedii z 13 grudnia 2014 roku. To także opowieść o zagubionych nastolatkach, które zatraciły się w pragnieniu wolności, zagubiły człowieczeństwo. Pomimo trudnej tematyki, książkę czyta się bardzo szybko, wręcz ją pochłonęłam na jednym posiedzeniu. I każdego z Was zachęcam do przeczytania. Ku przestrodze. By pamiętać. By nigdy nie pozwolić, aby to się powtórzyło.
Zbrodnia w Rakowiskach. W nocy z 12 na 13 grudnia 2014 roku, w niewielkiej miejscowości pod Białą Podlaską doszło do niewyobrażalnej zbrodni. Dwoje osiemnastolatków w brutalny sposób pozbawiło życia rodziców jednego z nich.
Magdalena Majcher po raz kolejny zmierzyła się z przerażającą stroną życia i opierając się na aktach sprawy oraz przeprowadzonych rozmowach, otwiera przed czytelnikiem kulisy sprawy, która swego czasu wstrząsnęła całą Polską. Choć historia ma dramatyczny finał, autorka nie epatuje przemocą, skupia się na wydarzeniach, które mogły doprowadzić do tragedii. Przede wszystkim uwagę poświęca Mai i Kacprowi (autorka zmienia rzeczywiste imiona sprawców tego dramatu, aby jednocześnie zachować anonimowość świadków, ofiar, bliskich ofiar i osób biorących udział w dochodzeniu). I próbuje szukać odpowiedzi: "dlaczego?"
To jedna z najlepszych książek autorki z gatunku true crime. Jestem pod ogromnym wrażeniem, z jaką wrażliwością, empatią i szacunkiem Magdalena Majcher podeszła do tej historii, tym bardziej że czyn dwojga nastolatków, jest czynem niewybaczalnym, niewyobrażalnie złym i przesyconym nienawiścią, i tego autorka absolutnie nie podważa. Najbardziej wstrząsające jest to, że zbrodni dokonało dwoje nastolatków, młodych dorosłych. Co musiało się wydarzyć w ich młodym życiu, że podjęli decyzję, która zrujnowała im przyszłość. On- zwyczajny chłopak, z dobrego domu, ona - zbuntowana, ale wrażliwa i inteligentna dziewczyna. Oboje mocno zagubieni w świecie, którego presja była tak silna, że oboje sięgnęli po noże. Kacper godzi w serca ludzi, którzy powinni być mu najmilsi, Maj zaraża go swoją nienawiścią. Oboje mają udział w tej zbrodni i, żadne z nich nie jest lepsze od drugiego. Oboje muszą żyć z piętnem mordercy. Pamiętam, jak media przedstawiały tę sprawę i jestem wdzięczna autorce, że prostuje to , co zostało wypaczone, nie romantyzuje zbrodni i nie szuka" bardziej winnego". Autorka próbowała kontaktować się z obojgiem sprawców, niestety udało jej się porozmawiać tylko z Zuzanną M. (Maja), niestety Kamil N. (Kacper),nie przedstawił swojego stanowiska. Trudno odpowiedzieć, dlaczego, ale fakt jest taki, że to jego rodzice byli ofiarami tej zbrodni. Jest w tej powieści ogromny ładunek emocjonalny. Autorka wkracza w świat nastolatków, pełny niezrozumienia, brutalności, kryzysów egzystencjalnych i używek. Brak tam dorosłych, którzy pochyliliby się nad dorastającym dzieckiem, nad jego problemami i bolączkami. Zarówno rodziny, jak i instytucje przeoczyli rodzącą się nienawiść i zło, które doprowadziło do tragedii. Mam wrażenie, że młodzi, mimo większych możliwości, są teraz bardziej zagubieni, a relacje między ludźmi zubożały i straciły na jakości. Historia opowiedziana przez Magdalenę Majcher zmusza do refleksji, wyzwala ogromny smutek, niezgodę, ale i empatię. To nie powinno się wydarzyć, tak nie powinno być. Małym dzieciom poświęca się wiele uwagi, nastolatki ze swoimi problemami, często muszą zmagać się sami, nie dostają zrozumienia i odpowiedniego wsparcia. Liczba przestępstw dokonanych przez "młodych" wciąż rośnie. "Rakowiska" to przerażająca, ale dobrze opowiedziana historia.
Praktycznie pochłonęłam na raz całą. Bardzo wciągająca i podobało mi się podejście autorki do tematu i zwrócenie uwagi, gdzie i kiedy właściwie rozpoczęła się ta tragedia i że nie był to dzień popełnienia zbrodni.
Pani Magdalena Majcher napisała nową książkę? Melduję się na posterunku!
Słowem wstępu. To co się stało w Rakowiskach nie jest mi obce. Co więcej, nie tak dawno oglądałam na jednej z platform taki serial, związany z głośnymi zbrodniami z naszego kraju i jednym z pierwszych odcinków była właśnie zbrodnia z Rakowiska.
Przejdźmy do konkretów. W miejscowości Rakowiska policja zostaje wezwana do jednego z domów. Już przed wejściem są ślady krwi, a drzwi do domu są uchylone. W środku policja zastaje makabryczny widok. Zamordowane zostaje małżeństwo, a podejrzane stają się dwie osoby - syn oraz jego dziewczyna. Pamiętam mój szok, kiedy dowiedziałam się co ta dwójka zrobiła i przede wszystkim jak to zaplanowała. Już pomijam ich wiek, sytuację rodzinną, wartości, które im rodzice wpoili. To nie był impuls, wybuch agresji czy coś niekontrolowanego tylko szczegółowo zaplanowane morderstwo. Książkę możemy podzielić na dwie duże części - jedna z nich skupia się na chłopaku oraz jego dziewczynie przed zabójstwem, a druga jest już po zabójstwie i obserwujemy pracę śledczych. Autorka, jak zawsze, świetnie połączyła to co się stało w rzeczywistości oraz dodatkowe elementy fabularne. Powstała dobrze napisana książka, która ponownie mi przypomniała dlaczego ja lubię true crime.
Powieść na podstawie prawdziwej zbrodni w Rakowiskach. Nastolatkowie zamordowali zamożnych rodziców chłopaka, by móc żyć długo i szczęśliwie utrzymując się z pieniędzy ze spadku. Sprawa głośna, tutaj przedstawiona od podszewki, czyli ukazuje życie zabójców od momentu, gdy się zaprzyjaźnili. Autorka bada wpływ, jaki mieli na siebie nawzajem i ich motywacje. W porządku, choć nie zgadzam się z niektórymi wnioskami autorki, przede wszystkim z próbą obwiniania szkoły. Więcej o tym w filmie na YT.
Czytacie true crime? Może macie coś interesującego do polecenia z tego gatunku? Ja z pewnością będę polecać "Rakowiska", a o tym dlaczego, już za chwilę...
#współpracareklamowa z @wydawnictwo_wab
Z książkami, w których fabuła oparta jest na faktach różnie bywa. Tutaj autor musi skupić się na faktach, przekopać mnóstwo dokumentów, przeprowadzić mnóstwo wywiadów i zdobyć jak najwięcej rzetelnych informacji, by przedstawić daną historię tak, jak należy. Wyzwaniem jest również zainteresowanie czytelnika. W końcu w dzisiejszych czasach mamy dostęp do wielu kanałów nadawczych, platform streamingowych i podcastów, przez co, mam wrażenie, książki tego gatunku schodzą na nieco dalszy plan. Szczerze mówiąc, sama wolę obejrzeć jakiś dokument niż czytać o danej sprawie przez kilka godzin. Wyjątkiem są jednak książki Magdaleny Majcher, które zaskakują mnie za każdym razem.
Przypuszczam, że większość nas słyszała o dramacie w Rakowiskach, gdzie małżeństwo zginęło z rąk swojego syna i jego przyjaciółki. Okazuje się, że życie samo pisze scenariusze, na jakie nie wpadliby najbardziej doświadczeni pisarze thrillerów.
"Rakowiska"... cóż to była za książka! Po jej przeczytaniu siedzi we mnie tak wiele emocji i tak wiele rozmyślań. Chociaż o tym dramacie sprzed lat, było swego czasu bardzo głośno, to czytanie o tym, to zupełnie inny wymiar. Uwielbiam książki Magdaleny Majcher za to, że nie skupia się ona na suchych faktach i głównych bohaterach, zamiast tego dokonuje wnikliwej analizy zebranych materiałów, by w końcu oddać w nasze ręce coś, o czym nie jesteśmy w stanie zapomnieć. Autorka pokazuje, że zbrodnia to nie tylko ofiara i kat. To także ich rodziny, przyjaciele, znajomi, prowadzący śledztwo, nauczyciele, pracownicy, itd. To także środowisko, w którym żyją. Środowisko, które często zawodzi, w tych najtrudniejszych dla młodych ludzi momentach. Oczywiście w żaden sposób nie chce usprawiedliwiać tego, czego dopuścili się ci nastolatkowie, ale myślę, że niektórym zachowaniom można było w prosty sposób zapobiec. Wystarczyła odrobina uwagi, rozmowy, zrozumienia. Może dzięki temu mniej młodych ludzi sięgnęłoby po "wspomagacze nastroju", które tworzą coraz większe i coraz bardziej skomplikowane problemy.
Chociaż ta zbrodnia w żaden sposób mnie nie dotyczy, to, w jaki sposób autorka ją przedstawiła, fabularyzując niektore wątki, sprawiło, że ciężko mi się pozbierać po tej lekturze. A podane fragmenty przesłuchań wywoływały dreszcze na całym ciele. Niewiarygodne jest to, jak, pod wpływem niektórych czynników, może działać mózg człowieka, szczególnie takiego młodego, podatnego na manipulacje.
Nie spodziewałam się, że ta książka wywrze na mnie aż takie wrażenie. Po jej przeczytaniu mam totalny mętlik w głowie i milion myśli. "Rakowiska" to wstrząsająca lektura. Dopracowana w najmniejszych szczegółach i przyprawiająca o ciarki. Polecam Wam ją z całego serca, chociaż uprzedzam, że nie jest ona dla ludzi o słabych nerwach.
Nie wiem co napisać żeby miało to ręce i nogi, ale po przeczytaniu zgłębiłam temat i była to najgorsza decyzja w życiu. Będąc w pracy, słuchając audiobooka, czytając więcej na ten temat zachciało mi się wymiotować i byłam bliska omdlenia. Zobaczyłam twarz dziewczyny i chłopaka którzy dokonali tej zbrodni jest to obrzydliwe, po za tym na instagramie Zuzanny są zdjęcia z dnia popełnienia zbrodni i to jeszcze bardziej wprawiło mnie w taki stan. Może mam słabą psychę ale nie znając tematu wcześniej wolałabym żeby tak zostało i wolę żyć w niewiedzy. Najgorsze jest to że ciekawość bierze górę i czytam dalej artykuły, oglądam zdjęcia ofiar i muszę przestać. Moja opinia jest może być niezrozumiała ale dopiero co skończyłam czytać i moje emocje sa dosyć świeże. Zuzanna i Kamil za 4 dni mają 10 rocznicę popełnienia zbrodni. Mając 18 lat zepsuli sobie życie. Mogłabym pisać bez przerwy ale na tym skończę. 4.75
Doceniam, że autorka zdecydowała się skontaktować z osadzonymi, aby oddać im trochę miejsca w książce. Z jednej strony z nikłym skutkiem, a z drugiej - wnoszącym wiele do historii, a raczej jej zakończenia. Oprócz tego bardzo podobało mi się posłowie. Śledziłam całą sprawę w 2014 roku, mimo to, książka pozwoliła mi zebrać wszystkie informacje, ułożyć je i uzupełnić.
Niestety, moim największym zarzutem, bardzo subiektywnym - jest styl. Niby lekko się czytało, ale całość wypada dość mdło. Nie będę ukrywać, ja po prostu nie lubię w książkach true crime zdań, które nic ze sobą nie wnoszą, a tutaj było ich całkiem sporo. Rozumiem, że mają pomóc w osadzeniu historii, wypełnieniu jej… ale dla mnie są zwykłymi zapychaczami.
Idealna na wieczór - spokojnie można ją przeczytać na jednym posiedzeniu.
Zastanawiam się czy autorka wie jak napisać true crime? Bo nie tędy droga. Infantylna książka, infantylne wszystko. Taka książeczka dla młodzieży. Nudna na maksa, chciałam już tylko skończyć.
Przed przeczytaniem chcę tylko zaznaczyć, że to MOJA opinia.
Jestem fanką spraw kryminalnych, więc kiedy pani w bibliotece poleciła mi książkę z gatunku true crime, nie zawahałam się ani chwili i od razu ją wypożyczyłam. Wiązałam z nią duże nadzieje.
Podoba mi się styl pisania autorki oraz sposób, w jaki zostały rozplanowane rozdziały – podział na „przed” i „po zabójstwie” był ciekawym zabiegiem. Z początku byłam podekscytowana, jednak z czasem książka zaczęła mnie trochę nudzić.
Pod koniec lektury odniosłam wrażenie, że pani Magdalena w pewien sposób próbuje bronić Zuzanny – choć nie jestem pewna, czy „bronić” to właściwe słowo. Opisuje bowiem, że zachowanie Zuzanny wskazywało na to, iż potrzebowała pomocy, a osoby wokół niej nie zareagowały. Z jednej strony to zrozumiałe, ale z drugiej – nie powinno się usprawiedliwiać czyichś czynów tylko dlatego, że nie otrzymał pomocy psychologicznej. Możemy jedynie gdybać, co by było, gdyby Zuzanna jednak tę pomoc otrzymała. Co by się stało, gdyby się z Kamilem nigdy nie poznali? Czy Kamil znalazłby inny „zapalnik”, który popchnąłby go do tej zbrodni?
Mam mnóstwo pytań, a zarazem żadnych odpowiedzi. Sprawa jest bardzo interesująca, choć zarazem niezwykle przykra – młodzi ludzie nie otrzymali pomocy, a rodzice zginęli właściwie bez powodu. Czy gdyby Kamil nadal tłumił emocje i nie poznał Zuzanny, ci ludzie wciąż by żyli?
Książka była w porządku, ale nie sięgnęłabym po nią drugi raz. Osobom zainteresowanym tą sprawą poleciłabym raczej przeczytanie artykułów lub posłuchanie podcastu kryminalnego na ten temat.
Na Plac Wolności mieszkańcy mówią po prostu Plac, a nie Rynek. Pobliskie miasto to Międzyrzec Podlaski, a nie Międzyrzecz. Przeczytałam tę książkę, bo jestem z Białej Podlaskiej, gdzie popełniono tę zbrodnię. Pamiętam dym w mediach 10 lat temu. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o śledztwie z książki true crime. Przemęczyłam. Napisana językiem infantylnym, niczym młodzieżówka (taka słabej jakości) lub książka dla mało inteligentnego czytelnika, któremu najprostsze pośrednie kroki fabuły lub sytuacji między bohaterami trzeba rozkładać na części pierwsze. Potem przeczytałam, że to autorka ponad 30 powieści. Nie zamierzam czytać żadnej więcej.
Nie od dziś wiadomo, że najbardziej przejmujące, przeszywające na wskroś opowieści pisze samo życie. Tak było właśnie w tym przypadku. Magdalena Majcher przypomina czytelnikom wstrząsającą historię brutalnego morderstwa, którą jakiś czas temu żyła cała Polska. Bezsprzecznie, nakreślona historia sięga najgłębszych zakamarków duszy, silnie potrząsa i dostarcza tak wielu skrajnych emocji, że nie sposób otrząsnąć się jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę. Po zakończonej lekturze gdzieś z tyłu głowy tli się pytanie, czy człowiek jest z natury zły, czy to jednak okoliczności potrafią wydobyć z niego bezwzględną bestię?
Szok, niedowierzanie, gniew oraz nieuzasadniony strach, to główne emocje, jakie towarzyszyły mi podczas lektury książki. Świadomość, iż jest to historia oparta na faktach, dodatkowo bulwersuje i wprawia w osłupienie. To książka, która pozostawi po sobie ślad już na zawsze, na samo wspomnienie do oczu będą napływać łzy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak można być tak bezwzględną osobą, z drugiej strony jednak, autorka mistrzowsko nakreśliła również drugą stronę medalu. Oprawcami byli przecież młodzi ludzie, za których wciąż odpowiadali rodzice. Bez wątpienia, gdyby w pewnym momencie nie doszło do dramatycznego zaniedbania, a w domu obojga gościły szacunek, szczerość, akceptacja i przede wszystkim uwaga opiekunów, sprawy nie potoczyłyby się tak dramatycznie. Bezsprzecznie, zdarzenia opisane przez pisarkę nie tylko ranią duszę, szokują, ale i otwierają czytelnikowi oczy na wiele spraw, nad którymi wcześniej, oślepiony skrajnymi emocjami, być może nawet się nie zastanawiał.
„Rakowiska” to nadzwyczaj angażująca, wstrząsająca, co gorsze autentyczna opowieść, która wywołuje całą lawinę skrajnych, obezwładniających emocji, a tym samym skłania do głębokiej zadumy nad złożonością i kruchością natury jeszcze nie w pełni dojrzałego człowieka. Bezsprzecznie, to jedna z tych pozycji, które pozostają w pamięci na zawsze i skruszą nawet te najtwardsze serca. Polecam gorąco!
Czy ktoś z Was słyszał o zbrodni popełnionej w Rakowiskach? O młodych ludziach, którzy wspólnie podjęli decyzję o odebraniu życia innym? Bliskim jednego z nich? Ta historia pomimo wspaniałej otoczki beletrystycznej jest przerażająca, mrozi krew w żyłach. Po przeczytaniu jej nasuwa mi się wiele pytań. Prostych, ale czy kiedykolwiek poznamy na nie odpowiedź? Gdyby dziewczyna pomimo swojej inności była akceptowana w grupie doszłoby to tej tragedii? Czy gdyby jej matka zainteresowała się bardziej własnym dzieckiem i poświęciła jej więcej czasu udałoby się uratować tak na prawdę czwórkę osób przed tragicznym losem? Gdyby chłopak nie nudził się w pewien zimowy wieczór i nie poznał nowej, silnej przyjaźni wydarzenia nie miały by miejsca? Czy jeśli poznaliby się w pełnej akceptacji otoczenia bliskich i rówieśników nie podjęliby decyzji z tak poważnymi konsekwencjami? Czy łatwość w dostępie do środków odurzających i pomogła im podjąć decyzję która przyniosła tragiczne w skutkach zmiany w życiu młodych ludzi, a także innych osób? Czy czytane książk, oglądane filmy mogą mieć aż tak silny wpływ na człowieka? To jedne z wielu pytań, które nasunęły mi się podczas czytania a także po jego zakończeniu. Może to tylko próbą wytłumaczenia tak bestialskiego czynu dokonanego przez dwie młode osoby, jeszcze dzieci.
Ta historia wydarzyła się naprawdę. W roku 2014 całą Polską przeszedł dreszcz przerażenia. Książka została przygotowana skrupulatnie, podzielona na "przed" i "po" dokonanej zbrodni co dodało jej mroku i przerażenia przez co jest nie do odłożenia. Czytając ją zanurzamy się w smutku, niezrozumieniu i ogromie przemocy. Krwawa zbrodnia, która odbiła się szerokim echem na kartach polskiej kryminalistyki. Jest to fascynująca lektura dla fanów true crime. Polecam serdecznie.
Trudno pisze się opinie o takiej książce. Nie ma emocji ani słów, którymi można by opisać te przerażające zbrodnie, która wydarzyła się naprawdę wiele lat temu. Nie będę więc rozwodzić się nad tym jak bardzo to było przerażające i jak bardzo wstrząsnęło wszystkimi, którzy o tej sprawie wiedzieli. Ja chciałabym pogratulować autorce i zwrócić Waszą uwagę na ten ogrom pracy, który wykonała. aby zgłębić się w ten jakże trudny i bolesny temat. Nie można przejść koło tego tytułu obojętnie i nie można porzucić tej lektury, choćby na chwilę. Tylko z pozoru jest krótka, tak naprawdę nie myślimy o niej tylko wtedy gdy czytamy tę pozycję, ta historia zostaje z nami na dłużej, rozmyślamy, główkujemy, próbujemy odpowiedzieć sobie na pytania, na które tak naprawdę nie ma odpowiedzi. Rzetelna i mocna. Pióro autorki przeniesie Was w zupełnie inne miejsce i czas, sprawi że nie będzie istniało nic innego tylko ta jakże wstrząsająca historia. Jeżeli jest tutaj jeszcze ktoś kto nie przeczytał tej książki, bądź nie ma jej w swoich czytelniczych planach, musicie zmienić zdanie. Autorka dotarła do dokumentów do których wcześniej nikt nie dotarł, rozmawiała ze sprawczynią, opisała te zbrodnie tak, że ja miałam dreszcze na całym ciele. Z całą świadomością mogę napisać, że jestem fanką tej autorki i sięgnę po każdą jej kolejną powieść.
Opowieść oparta na faktach o zbrodni, która Was przerazi. Dwoje licealistów, brutalna zbrodnia i śledztwo, które odpowiada na wiele pytań.
'Rakowiska' oparta na faktach powieść, która opisuje brutalne morderstwo które miało miejsce w 2014 roku.
W cichej i spokojnej wsi pod Białą Podlaska policja odbiera zgłoszenie od mężczyzny, który martwi się o swoich sąsiadów. Funkcjonariusze bardzo szybko przyjeżdżają na miejsce zdarzenia. Początkowo wszyscy myślą że w domu doszło do włamania, policja zupełnie nie jest przygotowana na to, że na terenie posesji znajdą zmasakrowane zwłoki. Podejrzenia bardzo szybko padają na syna zamordowanego małżeństwa oraz jego przyjaciółkę. Dlaczego dwoje licealistów dopuściło się tak brutalnego morderstwa? Czy można było zapobiec tej tragedii?
Magdalena Majcher w swojej książce opisuje historię, którą żyła cała Polsce. Brutalne morderstwo dokonane przez dwójkę młodych ludzi. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Przerażająca historia, która mrozi krew w żyłach i o której długo będę pamiętać. Magdalena Majcher zmieniła niektóre fakty, oraz imiona i nazwiska bohaterów, ale zadbała o to by jak najlepiej oddać toczące się śledztwo. "Rakowiska" to niepokojąca opowieść, autorka udowadnia, że prawdziwe życie jest bezwzględne, bezlitosne oraz przepełnione okrucieństwem. Mnie książka pochłonęła bez reszty, daje do myślenia, ale nie osądza młodych ludzi. Zdecydowanie polecam!
"To w nich jest problem, nie we mnie, to oni mnie nie akceptują. Nie tolerują mnie, bo boją się inności, są zaślepieni."
Rok 2014 r., okolice Białej Podlaski. Dwoje licealistów, Kacper i Maja odnajdują wspólny język, jednak ich relacja nie do końca podoba się rodzicom chłopaka z powodu niezbyt pochlebnej opinii o Mai. Licealiści zaczynają planować zbrodnię doskonałą, zamordowanie rodziców Kacpra. Wydaje się, że wszystko się uda... Jednak plan planem, a życie życiem...
Pamiętam dokładnie jak potoczyła się ta opowieść kiedy byłam już na studiach. Myślałam wtedy że co muszą mieć w głowie nastolatkowie by coś takiego wymyślić. Czy faktycznie relacja chłopaka z rodzicami była taka zła? To brutalne morderstwo wstrząsnęło całą Polską, a proces oglądałam z zapartym tchem. Dwoje młodych ludzi zniszczyło sobie życie, a teraz muszą ponieść naprawdę duże konsekwencje.
Świetnie opisana historia. Autorka bardzo dobrze pokazuje nam to co dzieje się w głowach bohaterów. To kawał dobrej roboty!
Sprawa poruszona w książce obiła mi się o uszy, co nie dziwne gdyż swego czasu była znana na całą Polskę. Jedynie znałam ogólne fakty dotyczące tej brutalnej zbrodni i jak pewnie wszyscy zastanawiałam się dlaczego do tego doszło? Mimo licznie przeczytanych kryminałów mogę stwierdzić, że życie potrafi pisać najgorsze scenariusze a jeden z nich spełnił się w grudniu 2014 roku.
Autorka podeszła do tematu profesjonalnie, z rzetelnością jednocześnie dając nam kawał dobrze czytającej się lektury. Pochłonęłam ją w dwa dni próbując dowiedzieć się czym kierowali się młodzi ludzie, od czego wszystko się zaczęło i czy można było tego uniknąć. Zwrócono również uwagę na otoczenie, rodzinę i mnóstwo czynników, które mogły się przyczynić do tej tragedii. Pokazuje to jak brak zrozumienia i rozmowy może odbić swoje piętno. Myślę, że posłowie w tej książce jest elementem nieodłącznym i zachęcam by każdy do niego spojrzał.
"Rakowiska" to kolejna inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia z gatunku true crime od Magdaleny Majcher.
"Nie mogę w to uwierzyć" te słowa padają najczęściej w toku tego śledztwa. Wszyscy próbują zrozumieć, dlaczego chłopak z tak zwanego dobrego domu, zabija swoich rodziców.
Poznajemy wydarzenia na rok przed zabójstwem, które wpłynęły na jego dokonanie. Okazuje się, że udział w nich miała jeszcze jedna, bardzo znacząca dla całej historii postać — sprawiająca problemy koleżanka z liceum. Do tej pory kwestią otwartą pozostaje pytanie, czy Kamil działał pod wpływem Zuzanny, jak sądzi większość społeczeństwa, czy była to obopólna decyzja obojga (zdanie prokuratora).
Autorka pozostawia miejsce na przemyślenia i dyskusje, a także otwiera przestrzeń dla własnych interpretacji. Lektura ta stanowi punkt wyjścia do głębszych rozważań o naturze człowieka i konsekwencjach jego wyborów.
Każda zbrodnia jest tragedią. Tragedią, która zawsze dotyka wielu ludzi, bo przecież należy pamiętać o rodzinach ofiar, ale też bliskich sprawcy. Czasem do zbrodni dochodzi w rodzinie, gdzie i ofiara i sprawca są spokrewnieni. Postronni zastanawiają się często dlaczego do tego doszło, czy można było temu zapobiec ?
"Rakowiska" to zbeletryzowana forma głośnej sprawy sprzed dziesięciu lat. Książka jest oparta na materiałach o głośnej, wstrząsającej zbrodni, jednak jej część stanowi kreacja autorska. Jak autorka pisze w posłowiu jest to historia morderstwa jako długotrwałego procesu.
Nie jest to książka, którą czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. W przypadku książek z gatunku true crime, zawsze mam zupełnie inne odczucia, niż kiedy czytam kryminały, które jednak są fikcją. Świadomość, że do tej zbrodni doszło naprawdę, chociaż przecież nie musiało, jest przytłaczająca. "Rakowiska", co w tej powieści jest prawdą, a co fikcją? Sprawdźcie sami, polecam.
Decydując się na kolejną pozycję true crime autorstwa Majcher wiedziałam, czego się spodziewać. I to dostałam - mocno zbeletryzowaną opowieść o wydarzeniach, gdzie samych faktów opartych na źródłach jest niewiele. Większość to dialogi, relacje, i emocje postaci, w subiektywnej interpretacji autorki. Te opisy, które oparte są na faktach - czyli przesłuchania, opis zbrodni i kolejność wydarzeń są najciekawsze i też najbardziej wstrząsające. O dziwo, pozytywnie mnie zaskoczyła, bo mimo infantylnej narracji, i rozbijania każdej drobnej rzeczy na milion słów, nie wynudzilam się 😉 Jest tu próba częściowego zrehabilitowania dziewczyny, która wraz ze swoim chłopakiem zabiła jego rodziców. Ponoć autorka opierała się na rozmowach ze skazaną. Chłopak się nie wypowiedział, więc jak zwykle nie wiem ile jest "true" w tym niby true crime;) Nie było to jednak złe, bo sama sprawa jest z tych strasznych jednak intrygujących.
Co musi siedzieć w głowie nastolatka, który morduje swoich rodziców? Co powoduje, że człowiek, który z pozoru ma wszystko, dopuszcza się tak brutalnej i niezrozumiałej zbrodni? Otóż najczęściej nie ma wszystkiego, tylko to czego mu brakuje nie jest widoczne gołym okiem.
True crime jest zawsze czymś, z czym ciężko mi się zmierzyć, choć niewątpliwie to właśnie ten odłam kryminału jest dla mnie najlepszy. Kiedy czytam inne, w których dowiadujemy się jak ktoś zabił, mam świadomość że to tylko fikcja. Tutaj musimy zderzyć się z prawdziwymi wydarzeniami i zrozumieć, że to nie jest wymyślone. Że ta dziewczyna i chłopak faktycznie żyją i zrobili to, co zostało w tej książce opisane. Okropne, ale prawdziwe.
Czy można usprawiedliwić to, czego się dopuścili? Czy jakikolwiek powód może spowodować, że sprawcy takich czynów choć na chwilę w naszych oczach staną się pokrzywdzonymi? Zabić ludzi, którzy dali życie. Odebrać coś, co najcenniejsze z wszystkiego, co się od nich otrzymało. Straszne i myślę, że te pytania powinny pozostać bez odpowiedzi. Każdy z nas powinien po przeczytaniu sam sobie na nie odpowiedzieć.
Magdalena Majcher świetnie przedstawiła wydarzenia, do których doszło w 2014 roku w miejscowości Rakowiska i okolicach. Realnie, tak jakby sama była uczestniczką i obserwowała wszystko z boku. Duży pokłoń, za to co Pani robi - chylę czoła 🙂
Muszę przyznać, że się zawiodłam. Historia morderstwa w Rakowiskach jest mi dobrze znana, ponieważ pochodzę z miejscowości oddalonej od Białej Podlaskiej o niespełna 30 km, a od 5 lat mieszkam w samej Białej. O Kamilu i Zuzannie słyszałam sporo, wśród znajomych mam osoby, które znały je bezpośrednio. Mam wrażenie, że książka ma na celu zrobienie z oprawcy ofiary. Postacie są jedynie oparte na prawdziwych, nawet imiona zostały zmienione. Jeśli liczycie, że dowiecie się czegoś więcej o samej zbrodni, to się zawiedziecie najprawdopodobniej jak ja.
Sięgnęłam po tę książkę w ciemno, myśląc, że to reportaż. Szczerze mówiąc mam bardzo mocno mieszane uczucia. Wiem z posłowia co przyświecało autorce, kiedy wybierała taką, a nie inną formę narracji. Gdyby ograniczyła się tylko do głównych osób dramatu to jeszcze nie byłoby tak krindżowe. Natomiast fabularyzowana scena informowania matki ofiary o tym, że jej córka i zięć nie żyją była mega niekomfortowa do czytania. Zastanawia mnie czy ta starsza osoba w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, że jej tragedia jest monetyzowana w ten sposób...
Opisana zbrodnia zawsze budziła we mnie duże emocje, głównie ze względu na postać niedoszłej artystki-morderdczyni, która uważa, że jest ponad „hołotą umysłową”. Pani Majcher ciekawie połączyła fikcję z rzeczywistymi wydarzeniami, jednak sama książka jest napisana dosyć infantylnie. Przeczytałam już „Bajtla” i „Frele”, przez co odnoszę wrażenie, że Pani Majcher potrafi pisać lepiej - po prostu. Myślę, że zbrodnia w Rakowiskach na zawsze pozostawi we mnie pewien dysonans poznawczy, zaniepokojenie, ale i zaciekawienie, a książka Pani Majcher na pewno pogłębiła te emocje.