Helena, była primabalerina, dla rodziny zrezygnowała z dobrze zapowiadającej się kariery. Jej mąż, Wiktor, nie docenia tych poświęceń, prowadząc podwójne życie u boku enigmatycznej Klary.
Fausti, córka małżeństwa, usiłuje odnaleźć się w rzeczywistości pełnej tajemnic, pozorów i gier wymykających się dorosłym spod kontroli. Dziewczynce z pomocą przychodzi terapeutka dr Mound, za której kunsztem pracy skrywa się bolesna historia.
Czy działanie w imię dobra usprawiedliwia ludzkie uczynki? Czy bezwarunkowa miłość nam służy? Czy może bywa przekleństwem?
Należy do mnie to poruszająca opowieść o tym, jak trudno poznać kogoś do końca. Czule i wymownie naszkicowany słowem świat rozpaczliwych wyborów i dróg, z jakich nie można zawrócić.
Anna H. Niemczynow – (ur. 1982) zadebiutowała w 2017 roku powieścią W maratonie życia (jako Anna Harłukowicz-Niemczynow). Rozgłos na polskim rynku wydawniczym przyniosły jej książki: Jej portret, Którędy do raju, Uśpione namiętności i Ciche cuda.
Autorka studiowała nauki polityczne, prawo administracyjne i pedagogikę na Uniwersytecie Szczecińskim. Po uzyskaniu dyplomów pracowała jako urzędnik państwowy. Ceniona za autentyzm, odwagę i szczerość pełnoetatowa pisarka po latach emigracji wróciła do korzeni. Mieszka w podszczecińskiej wsi, gdzie w zaciszu domowego ogniska powstają jej kolejne książki.
Prywatnie jest mamą dwójki dzieci, właścicielką dwóch psów i miłośniczką dalekich podróży, którym z fascynacją się oddaje.
Pisze, aby nieść dobro – to jej życiowe powołanie.
Trudna historia w której emocje wylewają się z kart. Historia życiem pisana. Kobieta dla której mąż i córka to cały świat. Świat poukładany,ciepły....miejsce w którym tylko chce być...To jej wystarcza by czuć się spełnioną. I nagle ten poukładany świat rozpada się jak domek z kart. Wszystko w co wierzyła,czemu się poświęciła nie istnieje. Przestała "wystarczać ".... Świat pełen barw staje się szary,nijaki. Miłość powoli przeradza się w nienawiść,która spala wszystko. Pośrodku tego wszystkiego...dziecko...zagubione,które musi odnaleźć się w nowym dla siebie świecie. Osoby,które powinny chronić....ranią.
Rozwód....To nie jest łatwe doświadczenie...a staje się tym trudniejsze jeśli dorośli nie potrafią rozstać się w cywilizowany sposób,a dziecko staje się kartą przetargową.
Zdecydowanie książka,która zmusza czytelnika do refleksji. Wywołuje niepokój..... I budzi uśpione emocje jeśli ktoś przeżył rozwód.
"Należy do mnie" to wartościowa lektura, która otwiera oczy na wiele spraw. Pokazuje, że dobro innych jest ważne, ale nie należy zapominać o sobie i zatracać się w pędzie życia. Każdy z nas zasługuje na szczęście i godne traktowanie. Postać Heleny od początku intryguje i wiele z nas może znaleźć w niej odbicie swoich czynów.
Historia, którą mam dzisiaj dla Was jest dość smutna. Wylałam ogromną ilość łez podczas czytania. Chowałam się po kątach z książką by nikt nie widział, jak bardzo na mnie wpływa. Rozbudziła we mnie pewne rany, które myślałam, że dawno już się zagoiły.
Helena niegdyś zrezygnowała z kariery primabaleriny na rzecz założenia rodziny. Kochała Wiktora nad życie, wkrótce urodziła się ich córka Faustyna. Wszystko przez lata było idealnie. Helena zajmowała się domem i dbała o ognisko domowe. Wiktor pracował jako prawnik. Niestety ta ułożona i wiecznie zorganizowana Helena zaczęła w pewnym stopniu nudzić męża. Brakowało mu spontaniczności ze strony żony. Wdał się w romans z koleżanką z pracy, co rozpoczęło wkrótce lawinę nieszczęść. Nie trudno się domyśleć, że zdrada wyszła w końcu na jaw.
Tak wiele rzeczy wydarzyło się w tej książce, że muszę się mocno hamować by zbyt dużo nie zdradzić. Dwoje dorosłych ludzi, których połączyła miłość, nagle stają się dla siebie jakby obcy. Rozpoczyna się batalia, która kończy się rozwodem. Jednak nie to jest najgorsze. Najokrutniejszy jest moment, w którym rodzic po rozwodzie zaczyna manipulować dzieckiem i nastawiać je przeciwko drugiemu rodzicowi. Co sprawia, że w wielu przypadkach tak właśnie jest? Nie mam pojęcia ale autorka bardzo dokładnie przedstawiła historię, która zdarza się w wielu polskich rodzinach. Na początku było mi bardzo żal Heleny. Robiła co mogła by zadowolić męża. Miał zawsze czysto w domu, obiad podany na czas, opiekowała się córką a wieczorem zamieniała się w kochankę i dogadzała mu w łóżku. Czego więcej mężczyzna może chcieć? Jednak Wiktorowi czegoś jednak brakowało. Byłam zła na niego i nie rozumiałam, co z nim jest nie tak. Później zmieniłam zdanie i było mi go ogromnie szkoda, bo Helena zaczęła się mścić na nim i to w najgorszy możliwy sposób. Buntując ich córkę. Powoli, stopniowo oddalała ich od siebie, co odbijało się na psychice dziewczynki.
Bolało mnie bardzo to, jak bardzo zmieniła się Helena. Jak bardzo w ogóle może zmienić się człowiek, który został zraniony i oszukany. Pełno emocji siedzi we mnie do tej pory. Jak się skończyła ta historia? Tak jak sobie tego życzyłam. Dlaczego we mnie tak uderzyła? Prawdopodobnie dlatego, że sama byłam tą Faustynką. Choć minęło już 16 lat to wciąż boli mnie rozwód rodziców. Myślę, że jeśli rodzice rozwodzą się i w grę wchodzi manipulacja i dziecko na to wszystko patrzy... Nikt mi nie wmówi, że spływa to po nim jak po kaczce. To są później lata traumy i strachu. Ciągle wybieranie pomiędzy jednym rodzicem a drugim bo nie uszczęśliwisz wtedy obu. Raz jesteś tu, raz jesteś tam. Czujesz, że nie masz swojego miejsca na ziemi, musisz uważać co mówisz, żeby czasem rodzic tego nie wykorzystał przeciwko temu drugiemu rodzicowi. Nie życzę tego absolutnie nikomu. Tę książkę powinien przeczytać każdy. Rozdziały są napisane z perspektywy trzech osób. Wiktora, Heleny i terapeutki Fausti. Dzięki temu można poznać kilka zupełnie różnych perspektyw. Jestem pewna, że dotknie Was ta historia równie mocno co mnie. Nie da się przejść obojętnie wobec cierpienia dziecka. Pani Aniu, bardzo dziękuję za tę książkę.
„Mam ostatnio ogromne szczęście. Naprawdę. Nie wiem o czym to świadczy, ale trafiam na same perełki książkowe a książka o której Wam zaraz opowiem, będzie stanowić swoisty fundament tego stwierdzenia. Z całą pewnością zaliczę ją do mojej TOPki tego roku. Dlaczego ?
"Należy do mnie" Anny H. Niemczynow to hipnotyzujący dramat psychologiczny, który wciąga czytelnika w wir skomplikowanych emocji i niejednoznacznych moralnie wyborów. Helena, była primabalerina, porzuca swoją świetnie zapowiadającą się karierę dla rodziny. Jej poświęcenie wydaje się jednak bezcelowe w obliczu obojętności męża, Wiktora, który skrywa podwójne życie z tajemniczą Klarą.
Autorka mistrzowsko kreśli postaci, a każda z nich skrywa własne tajemnice i bolesne doświadczenia. Fausti, ich córka, stara się odnaleźć w świecie pełnym iluzji i gier, które wymykają się dorosłym spod kontroli. To właśnie ona jest emocjonalnym sercem powieści, a jej relacja z terapeutką, dr Mound, dodaje głębi i warstwowości fabule. Lekarka ze swoim profesjonalizmem i skomplikowaną przeszłością, staje się kluczową postacią w poszukiwaniu prawdy i zrozumienia.
Autorka z finezją prowadzi czytelnika przez labirynt ludzkich emocji i decyzji. Każda strona tej książki to eksplozja uczuć, która zmusza do refleksji nad naturą bezwarunkowej miłości i moralnością ludzkich uczynków.
"Należy do mnie" to powieść, która nie pozwala na łatwe odpowiedzi. To poruszająca opowieść o rozpaczliwych wyborach, dróg bez odwrotu i dylematach, które mogą na zawsze zmienić ludzkie życie. Pani Anna z niezwykłą czułością i wyczuciem rysuje świat, w którym każda decyzja ma swoje konsekwencje, a każdy bohater jest zarówno ofiarą, jak i sprawcą. To historia o tym, jak zdrada jednego człowieka może zniszczyć całe życie, ale też o tym, jak miłość i wybaczenie mogą być drogą do uzdrowienia. Emocje w tej opowieści są surowe i prawdziwe. To także historia, która chwyta za serce i nie puszcza, zmuszając do refleksji nad kruchością ludzkich uczuć i siłą, jaką trzeba mieć, by przetrwać w życiu najgorsze burze. Przetrwać to, czego mogłoby się wydawać, przetrwać się nie da.
„Należy do mnie” na długo pozostaje w myślach, zmuszając do zastanowienia się nad własnymi wyborami i tym, jak trudno naprawdę poznać drugiego człowieka. Stanowi także swoistą ucztę literacką, pełną napięcia, emocji i nieoczekiwanych zwrotów niezmiernie trudnego scenariusza jaki może zaserwować życie. Polecam każdemu, kto poszukuje głębokiej i przemyślanej literatury. Literatury, która wnika w najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy i ukazuje skomplikowane relacje międzyludzkie w całej ich brutalnej prawdzie. „Należy do mnie” to nie jest dramat psychologiczny. „Należy do mnie”, to jest życie.
Helena była primabaleriną, która odnosiła sukcesy. Występy na deskach oper, przychylność krytyków i zachwyty widzów jednak jej nie zadowalały. Od zawsze bowiem pragnęła założyć szczęśliwą rodzinę i realizować się jako perfekcyjna żona i przykładna matka. Kiedy na swojej drodze spotyka, Wiktora bez żalu porzuca swoją taneczną karierę. Para wkrótce doczekała się córki Faustyny i Helena miała wrażenie, że jest ogromną szczęściarą, że jej życie jest dokładnie takie, jakie sobie wyobraziła. Nie zdawała sobie jednak sprawy, że rezygnując z tańca, dość szybko w oczach męża straciła na atrakcyjności, stając się dla niego nudną, pozbawioną ambicji kurą domową. Choć nadal pociągała go fizycznie, coraz mocniej zaczynał jej unikać, szukając intelektualnej i cielesnej rozrywki u koleżanki z pracy.
Kiedy do byłej tancerki dochodzi w końcu tragizm jej sytuacji, wraz z nią obserwujemy niesprawiedliwość, jaka ją spotyka. Dla miłości poświęciła wszystko, kompletnie zatraciła się w uczuciu do mężczyzny, zapomniała o własnym rozwoju. Bez realnego wsparcia kogoś życzliwego, żal Heleny szybko przeistacza się w czystą nienawiść, która niczym ogień zaczyna spalać wszystko wokół. Zwłaszcza jej córkę Faustynę, która kocha ojca. A to dla kobiety zdrada. Kolejna. Jednak tym razem Helena na nią nie pozwoli.
Anna H. Niemczynow umiejętnie żagluje wątkami, bawi się nimi, drocząc się z czytelnikiem, sugeruje pewne scenariusze, które jednak po chwili, tracą na aktualności na skutek zwrotów akcji. Obiera przy tym ścieżki, które wcale nie są dla czytelnika najłatwiejsze do zaakceptowania. Nie raz i nie dwa miałam poczucie totalnej niesprawiedliwości, która spotykała bohatera, któremu akurat bardziej kibicowałam.
To opowieść o tym, że ofiary, gdy zachodzą pewne okoliczności, same mogą stać się katami. Czy nasz własny ból może być usprawiedliwieniem do krzywdzenia innych ludzi? Wymierzenie obiektywnej sprawiedliwości jest w ogóle możliwe? Autorka przypomina, że nasze wybory mają swoje konsekwencje, których nigdy do końca nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Czy krzywdząc inną osobę, mamy prawo do szczęścia?
Anna H. Niemczynow mocno w swojej historii sygnalizuje poważny problem manipulacji dziećmi, jaki niestety zachodzi często pomiędzy byłymi partnerami. Kiedy chęć zrobienia drugiej stronie na złość, pozory triumf przysłania zdrowy rozsądek, cierpią na tym najmłodsi.
“Należy do mnie” porusza wiele ważnych społecznie tematów, które zostały oprawione w historię, która uwiera, drapie, swędzi, smuci, wkurza, złości. Denerwuje właśnie poczuciem niesprawiedliwości wobec bohaterów, tym jak toczą się ich losy. A to przecież tylko ukazanie realiów, które znamy. Życie to nie bajka i nie każda historia kończy się happy endem. I w tym tkwi największa siła książki Niemczynowej.
"O ile ze stratą Wiktora próbowała jakoś się pogodzić, o tyle wiedziała, że ze stratą Faustyny nigdy nie dałaby sobie rady. Ta dziewczynka była dla niej wszystkim. Absolutnie wszystkim. Alfą i omegą, początkiem i końcem, wschodem słońca i jego zachodem. Pięknem, nagrodą, pasją, tajemnicą i miłością tak ogromną, że śmiała twierdzić, że nawet sam Bóg nie zdołałby sobie wyobrazić."
Są takie historie, o których można mówić i mówić w nieskończoność. Są takie historie, które zapadają głęboko w pamięć. Są takie historie, które wywołują całą gamę emocji, które poruszają serca, i sprawiają, że po policzkach płyną łzy.
Niewątpliwie taką historią jest "Należy do mnie" Anny H. Niemczynow.
Co to była za książka!🤯 Nie da się opisać słowami tego, co czuję po jej lekturze. Pozostawiła po sobie dużo smutku, niepewnosci, niedowierzania i jednocześnie cały ogrom nadziei. Nadziei na to, że jeszcze w życiu bohaterów wszystko się ułoży, że zwalczą demony, które nie dają o sobie zapomnieć, że dla nich także wzejdzie słońce. Należy im się to mimo popełnionych błędów. W końcu każdy zasługuje na drugą szansę. Każdy zasługuje na szczęście.
"Należy do mnie" to historia Heleny, Wiktora i ich córeczki Faustyny. Małżeństwo Linniczenków należy do tych idealnych. Ona - wymarzona pani domu, która dla dobra rodziny poświęciła całe swoje dotychczasowe zycie; On - ceniony prawnik, który niestety od dwóch lat, prowadzi podwójne życie.
Kiedy Helena dowiaduje się o zdradzie męża jej poukładany świat rozpada niczym domek z kart. Jedyną siłą staje się dla niej córka. To dla niej stara się pozbierać. Lecz kiedy zauważa, za Faustyna coraz bardziej zaczyna lubić nową partnerkę Wiktora, robi wszystko, by tę relację zniszczyć. Nie spodziewa się konsekwencji swojego postępowania. Nie widzi tego, że swoimi decyzjami, może zburzyć to, co przez lata budowała.
"Należy do mnie" to skorojony na miarę i genialnie napisany dramat psychologiczny który niewątpliwie zapada w pamięć. Lekkie i przyjemne w odbiorze pióro autorki sprawia, że mimo trudnych tematów, przez powieść niemal się płynie i wręcz nie można się od niej oderwać. Niezwykle emocjonalna. Niezwykle bolesna. Niezwykle realna. Z wielowątkową fabułą i idealnie wykreowanymi bohaterami, skradła i na pewno jeszcze skradnie niejedno czytelnicze serce. Historia Heleny i Wikora jest tą, która skłania do refleksji. Ukazuje, że każda decyzja przynosi konsekwencje. Że docenienie tego, co się ma okazuje się zbyt późne. Że są błędy, które trudno jest naprawić. Wszak czasu się nie cofnie... Tak jak nie cofnie się czynów, czy wypowiedzianych słów...
Piękna, mądra, a przy tym jakże poruszająca książka! Jedna z najlepszych tego roku! Musicie, po prostu musicie ją przeczytać! Serdecznie polecam 💔
Pani Ania w swojej powieści nakreśliła nam obraz rodziny... Z pozoru wydawałoby się, że idealnej. Ale tylko z pozoru. Ból, spowodowany zdradą, rozstaniem i rozwodem jest tutaj tak namacalny i odczuwalny, że chwyta za serce. Autorka cudownie nakreśliła nam emocje i uczucia, targające nie tylko małżeństwem, ale przede wszystkim dzieckiem, stającym się często podczas rozwodu taką karta przetargową między małżonkami. Ale to tylko jedna z ważnych kwestii poruszonych w tej powieści. Wątek samego małżeństwa - Helena i Wiktor, ich miłość rozpoczęła się przypadkiem, w sklepie...miała być "tą jedyną" - 'poki śmierć ich nie rozłączy' - jak się okazało, nie śmierć a coś albo ktoś inny ich rozłączył. I kolejny pokłon dla Autorki za to, kogo stworzyła - a mianowicie, bohaterów, których nie można sklasyfikować jako tych dobrych i złych. Tak jak w prawdziwym życiu, dobry człowiek może popełnić złą rzecz, z różnych powodów i motywacji, raniąc przy tym drugą osobę i nie myśląc o przy tym o konsekwencjach. I tutaj chciałoby się powiedzieć, że często egoizm i samolubstwo kierują naszym postępowaniem - czy tak nie jest? Uważam, że ta historia uczy nas, pewnej równowagi. Helena - porzuciła karierę, aby poświęcić się córce i mężowi, i z tego czerpała radość. Jednak czy dokonała słusznego wyboru? W konsekwencji następstw wydarzeń fabularnych nasuwa się wniosek, że nie wolno całkowicie z siebie rezygnować - ze swoich pragnień, marzeń, potrzeb, bo to one powinny determinować nasze decyzje i wybory. Rodzina, dziecko, mąż - powinny współgrać z tym, czego JA potrzebuję i pragnę. Upatrywanie szczęścia i spełnienia wyłącznie w życiu rodzinnym, jest dosyć ryzykowne. Bo co jeśli to, co definiuje mnie jako osobę szczęśliwą, się rozpadnie? Ogromnie współczułam Helenie - jej mąż dopuścił się zdrady, i ja nigdy nie mogę tego zrozumieć - myślę, że jak coś się psuję w związku, wydaje się jakaś monotonnia, schematyczność, problemy - to można to naprawić, wystarczy chcieć. Autorka przemyca nam tu taką uniwersalną prawdę o małżeństwie - prawdziwa próba miłości jest w czasie, wspólnie spędzonym i problemach, które razem można pokonać. Zdrada jest pójściem na łatwiznę, bez myślenia o tej osobie, przed którą przysięgalo się miłość. A jeszcze kiedy w grę, wchodzi szczęście niewinnego dziecka, którego świat w konsekwencji tej zdrady i rozwodu, lega w gruzach, wtedy dzieje się prawdziwa tragedia i trauma na całe życie. I to od tych dorosłych zależy, jak pokierują życiem dziecko i uchronią go przed cierpieniem.... Nieraz miało się ochotę potrząsnąć bohaterami za to, co sobie nawzajem fundowali. Ta historia boli, wzrusza, chwyta za serce, rozdziera duszę - historia potrzebna, wstrząsającą, skłaniająca do refleksji i podszyta głęboki przesłaniem. Kocham!
Anna Niemczynow, autorka, która ma niesamowity dar do tworzenia powieści życiowych, wzruszających i przede wszystkim skłaniających do zastanowienia się nad własnym życiem i postępowaniem, kolejny raz oddała w nasze ręce ważną i poruszającą trudne tematy historię. „Należy do mnie” to opowieść, która wzrusza i szokuje, a przy tym wzbudza sprzeczne emocje.
Hanna, by stworzyć szczęśliwą rodzinę, zrezygnowała z kariery primabaleriny. Jej mąż, jednak nie potrafi tego docenić. Od dłuższego czasu prowadzi podwójne życie u boku kochanki i coraz częściej myśli o rozwodzie. Fausti, córka Hanny i Wiktora nie potrafi odnaleźć w otaczającej ją rzeczywistości, w której pełno jest tajemnic, niedomówień i pozorów. Dziewczynce z pomocą przychodzi terapeutka dr Mound, za której kunsztem pracy skrywa się trudna i bardzo bolesna historia.
Anna Niemczynow po raz kolejny sprawiła, że zachwycam się powieścią, która wyszła spod jej pióra. „Należy do mnie” to opowieść, która wstrząsnęła mną do głębi, wywołała ogromne pokłady emocji i pozostawiła z wieloma pytaniami. Historia, którą snuje pani Ania nie należy do łatwych, wręcz przeciwnie, jest to bardzo bolesna i przejmująca opowieść, ukazująca nam, do czego jest zdolny człowiek zdradzony przez najbliższą osobę. „Należy do mnie” to historia, w której Pani Ania porusza bardzo trudne, ale niezwykle ważne w dzisiejszych czasach tematy – zdrada, rozwód manipulacja, obsesyjna miłość, chorobliwa wręcz chęć zemsty. Pomimo tych trudnych wątków, książkę czyta się wyśmienicie, bowiem nikt, tak jak Pani Ania nie potrafi operować słowem pisanym, oddając przy tym wszystkie emocje, jakie towarzyszą bohaterom. Anna Niemczynow ma niebywały dar, potrafi zaintrygować skonstruowaną fabułą do tego stopnia, że śledząc kolejne wydarzeniami, myślimy tylko o tym, by jak najszybciej poznać zakończenie historii. Z czystym sercem, mimo iż nie czytałam wszystkich powieści pani Ani, przyznaję, że „Należy do mnie” to najlepsza książka autorki. Historia z kart powieści to fenomenalnie skonstruowany dramat ukazujący nam powolny rozpad rodziny. Wydarzenia, które śledzimy na kartach powieści, szokują i poruszają tak mocno, że w oczach niejednokrotnie pojawiają się łzy. Gratuluję autorce wspaniałej powieści, która, choć jest fikcją, to fabułą przypomina nie jeden ludzki dramat. Dajcie się porwać tej niesamowitej historii, która jest przestrogą, byśmy nigdy nie podejmowali pochopnie decyzji. Warto rozmawiać, warto dzielić się problemami i wspólnymi siłami naprawiać błędy. Bo nigdy nie jest tak, że winna jest tylko ta druga połówka. Polecam!
„Należy do mnie” to jedna z bardziej bolesnych i życiowych książek jakie ostatnio przeczytałam. Przytłoczyła mnie jej realność. Bohaterowie wtargnęli do mojego świata i nim wstrząsnęli zupełnie jakbym stała się ich powierniczką. To jedna z tych opowieści, które skłaniają nas do refleksji, zadają pytania bez odpowiedzi, dają nam pole do wyobrażeń. Czasami zakręciła się łezka, często nie rozumiałam decyzji postaci, nie zgadzałam się z nimi, chciałam nimi potrząsnąć, ale koniec końców uważam, że los potraktował ich okrutnie. Ta pozycja bierze na tapet małżeństwo i rodzinę, rozwód i zdradę. Czy są tematy bardziej istotne, a jednocześnie takie, które są nam bliższe i trudniejsze do udźwignięcia? Pamietajmy, że w każdej rodzinie najważniejsze jest dziecko, a my mamy je chronić, nie może stać się naszym nabojem, naszą tarczą czy przedmiotem zemsty. To trudna historia, taka która pozostawi Was z wieloma pytaniami, wstrząśnie Wami i bardzo będziecie chcieli odwrócić jej bieg. Miłość cierpliwa jest - to mój ulubiony cytat o uczuciu, które rozpala me wnętrze każdego dnia. Cierpliwa, ale nie naiwna i bezgraniczna… Małżeństwo to wspólnota dwojga i obie osoby muszą dbac nie tylko o siebie nawzajem ale i o naszą wewnętrzną tożsamość. Autorka przestrzega przed zatraceniem siebie, przed bezgranicznemu poświęceniu siebie dla drugiego człowieka. Każdy z nas ma swoje marzenia, cele i plany i nie powinien z nich całkowicie rezygnować. Ania po raz kolejny porusza tak wiele problemów, tyle prawd chce nam przekazać, o tylu wątkach traktuje. „Należy do mnie” to świetny dramat, w którym wszystko co idealne sypie się jak domek z kart, a bohaterowie nie mogą liczyć na drugą szanse. Zupełnie jak w życiu - „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”. To było mistrzostwo! Wartościowa, dojrzała, autorka wlewa na karty tej powieści całą swą wrażliwość i delikatność. Nic nie jest czarne czy białe, wszyscy czegoś pragniemy i za czymś tęsknimy.
Kiedy dostałam propozycje współpracy przy książce „Należy do mnie” stwierdziłam, że miałam dawać szanse polskim autorom, a że autorki nie znałam to z chęcią się zapoznam. Opis wciągający, ale po przeczytaniu książki mogę Wam z czystym sumieniem powiedzieć, że jest niewystarczający, bo książka to istny majstersztyk.
Helena to kobieta, która z pozoru ma wszystko: kochaną córeczkę i wymarzonego męża, który jest prawnikiem. Mieszka w pięknym domu i może oddać się macierzyństwu pomimo, że kiedyś osiągała sukcesy w balecie. Ten domek z kart został zburzony, gdy kobieta dowiaduje się o romansie męża, które będzie miał dziecko z kochanką. Cała piękna układanka się rozpada. Mężczyzna przeprowadza się do Klary, córka zaczyna zabiegać o względy obojga rodziców i to sprawia, że Helena obmyśla plan zemsty na mężu. Czy spory pomiędzy byłymi małżonkami są ważniejsze niż ich córka Faustyna? Jak potoczą się losy bohaterów?
Książka jest szalenie trudna, ale jednocześnie ciężko ją odłożyć na półkę bez kolejnego rozdziału. Helena z żony i matki idealnej zgotowała piekło swojej córce i mężowi izolując ich od siebie. Niestety to przerodziło się w taką paranoję, że byłam przerażona na myśl co kryją kolejne kartki. Zaznaczanie swojej własności w stosunku do osoby było druzgocące i wprowadzało mnie w klimat powieści grozy.
Autorka pokazała czytelnikom jak jedna chwila może zmienić całe życie bohaterów. Jak ulotne jest szczęście i dobre momenty, dlatego warto nie rezygnować z siebie i doceniać każdą chwilę. Końcówka na pewno zbije Was w fotel, a ja muszę nie zaopatrzyć w więcej książek autorki.
Post powstał we współpracy z
#książka #relacja #książki #aesthetic #bookstagrampl #polskiebookstagramy #czytamwszędzie #czytambolubie #nonfiction #booklover #czytam #czytanie #literatura 19:12 Wysłano Kolejny tom serii Sekrety i namiętności, który mnie nie zawiódł. Jeśli chcecie poznać jego ostatni tom przeczytajcie „Szukając prawdy”.
Meghan March wciąga mnie w swoje książki doszczętnie pomimo, że nie jest to literatura najwyższych lotów to bardzo mnie wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Tym razem poznajemy historię Rhetta i Ariel. Ta dwójka zna nie od dawna i łączy ich o wiele więcej niż im się wydaje. Rhett ma najlepszego kumpla, którego siostrą jest nie kto inny jak sama Ariel. Natomiast ona wzdycha do niego od dłuższego czasu, ale kumpel brata jest raczej nietykalny zakładając zasady przyjaźni. Teraz kiedy Rhett wrócił do rodzinnego miasta Ariel robi wszystko żeby pomiędzy nimi było coś więcej. Czy to się jej uda?
Jest to jedna z najlepszych historii z tej serii, a to pewnie dlatego, że uwielbiam motywy zakazanej miłości w powieściach. Dodatkowo nie zabrakło tutaj wartkiej akcji z gliniarzami na czele, a więc tej książki po prostu nie da się odłożyć.
Ta historia to nie tylko słodki romans, ta dwójka ma za sobą stracone lata, a ich miłość nie jest łatwa. Bohaterowie po upływie tylu lat różnią się od nastolatków, którymi byli. To w tej powieści jest po prostu piękne.
Dzięki „Szukając prawdy” zarwałam nockę i wstałam z worami pod oczami. Serdecznie polecam.
"Należy do mnie" Anny H. Niemczynow to dramat psychologiczny i chociaż nie sięgam często po ten gatunek, cieszę się, że tym razem tak zrobiłam - bo to ogromnie poruszająca książka! Napisana lekkim piórem i szybko wciągająca, a zarazem ukazująca naprawdę ciężkie tematy.
Mamy okazję przyjrzeć się przeszłości i teraźniejszości pewnej rodziny. Są to dwa zupełnie odmienne obrazy i dosłownie serce się łamie, jak wiele się może zmienić. Co mnie poruszyło najbardziej – po pierwsze tak realistyczne pokazanie, jak rozwód rzutuje na dzieci, ale też na psychikę dorosłych. Mała Faustyna i jej kilka lat starsza wersja to tak różne osoby. Jej matka zaś... Helena oddała rodzinie wszystko, zapominając o samej sobie i to między innymi ją zniszczyło... Ta postać zdołała mnie mocno zaskoczyć!
Po drugie, niesamowicie zanegowane jest czarno-białe postrzeganie świata. To, że zły uczynek nie przekreśla kogoś na amen. Ciężko to opisać, ale w książce macie pokazane to fenomenalnie. Byłam rozdarta w swoim odczuwaniu bohaterów, wzruszona, smutna i wkurzona jednocześnie. Bardzo przeżywałam jej treść i zdecydowanie, im dalej czytałam, tym większy miałam problem z oceną postaci. I jeśli, podobnie jak ja, nieczęsto sięgacie po ten gatunek, uważam, że warto dać szansę i zanurzyć się w taką emocjonalną podróż, dać się przemielić i zaczerpnąć z niej, co się da. W przyszłości z chęcią poznam inne powieści Autorki!
Dlaczego jedenastoletnia Faustyna trafiła do psychoterapeutki? Poznajemy historię rozpadu jej rodziny: podczas gdy wciąż zakochana w mężu Helena planuje kolejne dziecko, jej mąż myśli już tylko o nowej, młodszej kochance.
Muszę przyznać, że scyzoryk mi się w kieszeni otwierał, gdy była już żona posuwała się do wyjątkowo podłych manipulacji dzieckiem, by rozdzielić je z ojcem. Cóż nie od dziś wiadomo, że w przypadku rozwodu najbardziej pokrzywdzone są właśnie dzieci.
To również opowieść o byciu tą trzecią, której rola przypadła Klarze. Niełatwo być kochanką, zwłaszcza że społeczeństwo niemal zawsze staje po stronie małżeństwa. "Mało kto myśli o tym, że przecież do tanga trzeba dwojga i że nikt nikogo na siłę do łóżka nie zaciągał". Często kobieta staje się tą, która rzekomo rozbija rodzinę. To ona zbiera społeczne baty za zepsucie czegoś, co prawdopodobnie już dużo wcześniej było zepsute. W nagrodę czeka ją życie w ciągłym poczuciu winy i próbach budowy szczęścia na cudzej krzywdzie. Tyle że Klara ma wyjątkowo nieczyste sumienie.
"Należy do mnie" to najnowsza powieść Anny H. Niemczynow, która napawa smutkiem, skłania do wielu refleksji i spojrzenia na pewne sytuacje pod zupełnie nowym kątem. Takiej intrygi, jaką wymyśliła pani Anna, nie powstydziłby się sam Machiavelli.
"Wszak dom to nie tylko piękne meble, idealny porządek i bukiet ciętych kwiatów w wazonie. Dom to przede wszystkim ludzie albo chociaż pies czy kot."
Helena w całości poświęciła życie na prowadzenie domu i opiekę nad córką. Jej mąż Wiktor, zapracowany prawnik, znudzony swoją ułożoną żoną znajduje pocieszenie w ramionach Klary. Kiedy na wierzch wychodzi zdrada mężczyzny, Helena jest załamana, a ich córka Fausti trafia pod opiekę psycholog dr Mound, która próbuje pomóc dziewczynce poradzić sobie z traumą.
Autorka przeciąga nas po traumatycznych doświadczeniach rodziny, która z pozoru może się wydawać idealna. A jednak... Błędne wybory powodują zmianę w zachowaniu nie tylko osób zainteresowanych ale także postronnych. Odbijają się na naszym otoczeniu powodując koszmarne konsekwencje.
To bardzo mocna, psychologicznie książka, która porusza od pierwszych stron, która powoduje, że zastanawiamy się czy to może nas spotkać i jak my sobie poradzimy w takich sytuacjach. Czy damy radę?
Serdecznie Wam zapraszam na tą emocjonalną podróż!
Książka pani Ani dotyka każdego skrawka duszy. Pokazuje miłość silną, spełnioną, wręcz ślepą. Pokazuje jak bardzo można się zatracić w swoich wyobrażeniach i jak bardzo docenia się to co się posiada, dopiero kiedy się to bezpowrotnie straci.
"Należy do mnie' to historia trójkąta miłosnego - Heleny zakochanej w swoim mężu Wiktorze oraz jego kochanki Klary. Ale jest ktoś jeszcze, ktoś kto jest tylko pionkiem w grze, narzędziem zemsty i manipulacji. Ktoś kto kiedyś miał wszystko idealna rodzinę, czas, miłość rodziców, a został z niczym.
To historia o błędach, miłości, zdradzie. To powieść obyczajowa, która rozbudza emocje i wciąga bardziej niz nie jeden thriller. A zakończenie, które nam zaserwowała autorka pozwala spojrzeć na wszystkie wydarzenia jeszcze z innej perspektywy - jak nasze wybory mogą zniszczyć komuś życie.
4,5-5 Z pozoru historia jakich wiele. Mąż znudzony swoim, nota bene, idealnym życiem (piękna i kochająca żona, doskonale dbająca o wymarzony dom, cudowna córeczka....czego chcieć więcej !? ) zaczyna spotykać się z inną kobietą. I jeśli wydawało mu się, że "wszystko się jakoś ułoży", to okazuje się, że był w wielkim błędzie. I w tym wszystkim dramat największy - dziecko - rozdarte i zmanipulowane, "narzędzie" służące zemście. W tle powieści traumy z przeszłości i skrywane tajemnice sprzed lat. Bardzo dobrze się to czytało, a historia i wywołane nią emocje długo nosi się w sobie.
"Należy do mnie" to niezwykle wstrząsający i poruszający dramat psychologiczny, o miłości, zdradzie, rozwodzie, zemście, nieszczęściu, toksycznej relacji matka-córka, o tym jak bardzo można zatracić się w byciu z drugą osobą i zapomnieć kim się jest, a przede wszystkim o cierpieniu i manipulacji niewinnym dzieckiem. Na pewno nie jest to słodko-pierdząca historia ze szczęśliwym zakończeniem i próżno szukać tu pozytywnej energii, bo emocje płynące z kart tej powieści są przytłaczające. Jest to historia bardzo życiowa, ale niemniej tragiczna, pełna desperacji, żalu, nienawiści i braku pogodzenia się z losem mimo upływającego czasu. Ponadto autorka bardzo dobrze wykreowała postacie, szczególnie dobrze rozwiniętą mamy tu płaszczyznę psychologiczną, co dla mnie jest niezwykle istotne przy tego typu książkach.
Wprawdzie Helena doprowadzała mnie do szału i nie pamiętam kiedy ostatnio jakiś bohater/ka w książce aż tak mnie denerwowała, ale wszystkie jej działania nie brały się z niczego, mają swoje podłoże i uzasadnienie, chociaż nie ukrywam, że jej sprytny plan miał parę nieścisłości i uważam, że ten wątek mógł być poprowadzony odrobinę lepiej, co więcej wyrzuciłabym większość górnolotnych, pseudomotywacyjnych i poradnikowo-psychologicznych tekstów, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że bardzo tego nie lubię. Niemniej historia Heleny, Wiktora i Faustyny emocjonalnie rozłożyła mnie na łopatki, a wisienką na torcie było dla mnie plot twist w postaci bardzo zaskakującego zakończenia po którym potrzebowałam chwili sama dla siebie.
"Należy do mnie" to książka, która skłania do refleksji i na pewno zostanie ze mną na długo, jeśli szukacie poruszającego dramatu psychologicznego, który pomimo trudnych tematów czyta się bardzo szybko i sprawnie to koniecznie MUSICIE sięgnąć po tę pozycję.
Książka, która pokazuje, jak cenne jest życie w prawdzie ze sobą i z innymi. Zakończenie sprawia, że zdecydowanie nie jest to książka, którą się zamyka i o niej od razu zapomina. Odbieram jedną gwiazdkę za literówki i pomyłki językowe, których, w moim odczuciu, było za dużo. Dodatkowo, początkowo trochę mnie męczyła opisami myśli głównych bohaterów (Heleny i Wiktora), które ciągle się powielały.
Najlepsza, jaką przeczytałam w tym roku. Jedna z najlepszych, jakie przeczytałam w swoim życiu. Wstrząsająca, łamiąca serce, a przy tym mądra, ważna i refleksyjna.