Miała spędzić na ranczu kilka dni. Została o wiele dłużej
Toksyczni szefowie mogą naprawdę uprzykrzyć życie ― wtrącają się we wszystko, kwestionują decyzje, stawiają dużo wymagań, za to rzadko udzielają pochwał. Dokładnie tacy są przełożeni Brooklyn, trzydziestodwuletniej specjalistki od nieruchomości. A że szefowie Brooklyn są przy okazji jej rodzicami, więc swoją kontrolę rozciągają także na pozazawodowe życie młodej kobiety. W każdym razie próbują. Wysyłają ją na odludzie, by skłoniła właściciela rancza do jego sprzedaży. W sumie ― dlaczego nie? Brook przyda się kilka dni odpoczynku od wielkomiejskiego zgiełku, a jakiś stary, niedołężny ranczer chyba nie sprawi wielu kłopotów...
Tyle że Archer Thomas nie jest niedołężnym staruszkiem. Przeciwnie ― to młody, przystojny mężczyzna. "Kilka dni" trochę się więc przeciągnie, tym bardziej że Brook poczuje się w Barrington Hills dziwnie dobrze ― po raz pierwszy z dala od presji wywieranej przez rodziców, od pędu i stresu związanego z pracą w dużej firmie. Jest tylko jeden problem: atrakcyjny pan Thomas nie zna prawdziwych przyczyn, dla których kobieta pojawiła się na jego ranczu. A jest na świecie jedna rzecz, której Archer nie wybacza.
Kłamstwa...
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
do czytania tej książki podeszłam bez praktycznie żadnych oczekiwań. i cóż, chyba było to dobrą decyzją, bo ostatecznie bardzo mi się ona spodobała.
jak przeczytałam opis i zobaczyłam, że akcja dzieje się na ranczu to już byłam kupiona, a fakt, że główny bohater jest samotnym ojcem kupił mnie jeszcze bardziej. no bo co jak co, ale to są same najlepsze motywy (i ta książka też to potwierdza).
brooklyn jest mocno kontrolowana przez rodziców i kiedy dostaje od nich zlecenie, aby przekonać właściciela rancza do jego sprzedania, rusza tam z nastawieniem, że będzie to stary mężczyzna, którego szybko przekona do sprzedaży. ale archer zdecydowanie odbiega od jej oczekiwań. brook dociera na ranczo, wpada w błoto i jakimś cudem zatrzymuje się na nim na zdecydowanie dłużej niż tego oczekiwała (wcale nie za sprawą archera) (wcaaale).
naprawdę polubiłam głównych bohaterów - archer prawie od razu skradł moje serce, brook trochę później, ale też jej się to udało (co prawda czasem lekko mnie irytowała, ale to sprawiało, że była bardziej realna i nie taka “idealna”). w sumie z postaci to nie polubiłam jedynie andy (najstarszej córki archera). do samego końca próbowałam, ale no nie, ja po prostu nie znoszę takich postaci w książkach. i ja wiem, że ona jest nastolatką, ale no litości.
podsumowując: książka jest naprawdę dobra i warta waszej uwagi! sięgnijcie i zakochajcie się w jej cudownym klimacie. (no bo kto by się nie zakochał w ranczu?)
„-Daj spokój. Takie rzeczy nie dzieją się w prawdziwym życiu. Szczególnie, że ona nie pasuje do naszych realiów. Dlaczego miałaby mnie zainteresować, skoro przez te lata nie chciałem poznać bliżej innych kobiet? -Właśnie dlatego. Bo ona jest inna.”
współpraca reklamowa @editio.red
Relacja Brooklyn z rodzicami od zawsze należała do trudnych. Byli krytyczni, stawiali dużo wymagań, oczekiwali perfekcjonizmu nawet w zaciszu domowym. Nic dziwnego, że toksyczne relacje przełożyli także na stosunki w pracy. Dziewczyna nie mogła podjąć żadnej decyzji, dlatego gdy zostaje jej postawiony warunek, musi wyjechać na ranczo i przekonać obecnego właściciela do sprzedaży ziemi w przeciwnym razie nie ma po co pokazywać się z powrotem, Brook pakuje walizki i wyjeżdża wykonać kolejną powierzoną jej misję. Przy okazji cieszy ją fakt, że będzie mogła spędzić kilka dni z dala od wielkomiejskiego zgiełku i swoich wysysających energię rodziców. Planuje szybko przekonać tego starego ranczera do sprzedaży… jednak już na miejscu pojawia się kilka problemów. Jednym z nich jest fakt, że obecny właściciel ani trochę nie przypomina starego ranczera, raczej seksownego i cholernie przystojnego kowboja. Te kilka dni, które planowała tam zostać szybko zmieniają się w kilka tygodni, a relacja między nimi ze współlokatorów awansuje o kilka leveli wyżej. Brook w końcu poczuje się jak w domu, gdzie nie musi nikogo udawać, ani sprostać niczyim oczekiwaniom. Tylko, że ich znajomość zaczęła się od niedomówień, Archer do dziś nie zna prawdziwego powodu jej wizyty. A jedno jest pewne. Pan Thomas nigdy nie wybacza kłamstwa.
Jestem zachwycona. Ten debiut to coś świetnego. Nie mogłam się oderwać, czytałam kartka za kartką byleby dowiedzieć się więcej. Sam fakt, że Arch jest ranczerem. Tak, moja wyobraźnia też oszalała jak tylko to przeczytałam 😈. Po drugie jest to samotnie wychowujący 3 świetne córki mężczyzna. Na ogromny plus zasługuje jego relacja z najważniejszymi w jego życiu kobietami. Bez względu na to jak potoczy się jego relacja z nowo przybyłą Brooke obiecał im, że gdy sprawy zaczną robić się poważne w pierwszej kolejności omówi to z nimi. No słodziak. Seksowny słodziak😈 dodatkowo ten mężczyzna na samym końcu myśli dopiero o sobie, w pierwszej kolejności dba o córki, mamę, braci, a nawet sąsiadów i ludzi do których jeździ i im pomaga. No i mamy Brooklyn, której wizyta na ranczu nie była zbiegiem okoliczności, a dzięki której dostrzegła to czego nie widziała wcześniej. Pieniądze i wizja bycia idealną przestało ją zadowalać. Zawsze musiała sprostać oczekiwaniom swoich rodziców, dopiero, gdy poznała Archera, a uczucia o których niby nie miała pojęcia ożyły zrozumiała jak bardzo była nieszczęśliwa. Problemem był fakt, że od samego początku kłamała. Choć mężczyzna podarował jej wszystko co miał, ona nie mogła zdobyć się na odrobinę szczerości i wyznać prawdziwego powodu swojej obecności na jego ranczu. Czy Archie będzie w stanie wybaczyć jej, gdy prawda wyjdzie na jaw? Tych dwoje to para idealna. Już od samego początku można wyczuć między nimi chemię, jednak ani ona, której doświadczenie z mężczyznami można co najwyżej określić jako nijakie, ani on, który od czterech lat nie zainteresował się żadną kobietą, nie wykazują chęci sprawdzenia dokąd może ich to zaprowadzić. Ona jest tam tylko na chwilę, a on przede wszystkim musi brać pod uwagę dobro swoich córek. Czy to nie brzmi jak świetny romans? Słuchajcie, to jest totalny must read dla wszystkich. Ja naprawdę jestem zachwycona! Nie wiem ile razy jeszcze to powtórzę, ale autorka wykonała kawał dobrej roboty! Małomiasteczkowy klimat, kowboj, miastowa dziewczyna, 3 córki, które jedyne czego pragną to chronić swojego tatę, wścibska rodzina i uczucie, które wybucha tak niespodziewanie, no i najważniejsze, fabuła która angażuje 🔥 ja nie potrzebuje nic więcej 🥵 Albo jednak potrzebuje… kolejny tom na już👌🏻🔥
„-Archer. - To był jedynie szept. -Na pewno tego chcesz? Pragnę cię jak nikogo od bardzo dawna, ale nie chciałbym się spieszyć, bo… -Chcę, Arch. Chcę wreszcie zaznać czegoś prawdziwego. Czegoś, co przyniesie mi niesamowite doznania i wreszcie będzie dla mnie przyjemne.”
Brook to kobieta, która, mimo że wychowana w luksusie, nie miała łatwo w życiu. Jej rodzice i jednocześnie szefowie, kontrolują ją na każdym kroku, dbając o to, by zawsze była perfekcyjna i idealna w każdym calu, przez co nie może pozwolić sobie na bycie sobą. Nie wolno jej się sprzeciwiać ich woli, musi zawsze zachowywać się nienagannie, presja, którą na nią nakładają, powoli ją dobija. Chociaż dziewczyna ma już 32 lata na karku, to nigdy tak naprawdę nie była szczęśliwa, choć dopóki nie poznała innego życia, to nawet nie zdawała sobie z tego sprawy.
Wysłana przez rodziców do Barrington Hills, aby zakupić pewne ranczo, bardzo szybko odkrywa coś wyjątkowego. Była pewna, że na miejscu spotka starszego, zmęczonego życiem, nieurodziwego mężczyznę i czuła, że przekonanie go do sprzedaży działki będzie dla niej pestką. Pan Thomas nie jest jednak tym, za kogo go uważała. Archer Thomas to niesamowicie przystojny i pociągający mężczyzna, starszy od niej o zaledwie trzy lata. Szok, którego doświadcza Brook, sprawia, że z miejsca go okłamuje, a on zgadza się, by odpoczęła kilka dni na jego ranczu, zanim ruszy w dalszą drogę.
Początkowo jest to tylko kilka dni, w tym czasie Brook walczy ze sobą, bojąc się wyznać mężczyźnie, po co tak naprawdę przyjechała. Im więcej mija czasu, tym lepiej czuję się ona w jego domu. I nic nie jest w stanie na to poradzić. Bardzo szybko dowiaduje się, że mężczyzna jest bardzo zraniony. Jego żona największa miłość jego życia umarła podczas porodu ich najmłodszej córki. A on mimo upływu lat nie potrafi się pozbierać. Z czasem mężczyzna odkrywa, że ta wymuskana paniusia wzbudza w nim uczucia, których od dawna już nie czuł.
Nie wie jednak, że skrywa ona tajemnicę. Oboje nie spodziewają się nawet, co tak naprawdę ich połączyło. „Spętani przeznaczeniem” pierwszy tom serii „The Thomas Family” to debiut Zuzanny Dominik, który swoją premierę miał w maju. Jest to niespełna 300 stronicowa opowieść, która bardzo mnie zaskoczyła. Jest to z pozoru krótka i prosta opowieść, ale jednocześnie jest silnie angażująca i niezwykle przyjemna w odbiorze. Nie miałam wobec niej wielkich oczekiwań i zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Faktem jest, że nie jest to powieść idealna, do czego całkiem sporo jej zabrakło, ale jednocześnie ma w sobie to coś, co zachęca, by sięgnąć po kolejne dzieła autorki.
Autorka stworzyła bardzo żywe postaci, których problemy dotyczą wielu z nas. Praktycznie każdy, choć raz zmagał się z poczuciem braku szczęścia, czuł, że powinien być gdzieś indziej, niż jest teraz. Marzył o tym, żeby poczuć coś prawdziwego, zamiast tego ciągłego udawania i lepiącego się do ciała fałszu. Właśnie o tym jest ta książka. O otwieraniu się na innych, na szczęście, o przeznaczeniu, które może dopaść nas w najmniej spodziewanym momencie. Oprócz samego wątku romantycznego odnajdziemy tutaj też wątek rodziny, braku akceptacji obecnej sytuacji, bólu po stracie, poszukiwaniu szczęścia, pragnienia miłości tak silnego, że boimy się wyznać prawdę, nawet przed samym sobą.
Oprócz Archera i Brook poznajemy również innych bohaterów, jednych ważniejszych, a innych mniej. Dużą rolę w powieści grają jego córki, matkę, a także bracia, których poznamy bliżej w kolejnych tomach. Andy 14-latka, Kelly 11-latka i maleńka czteroletnia Lili. Obecność każdej z tych bohaterek bardzo dużo dodaje do całej powieści. Nie tylko widzimy, jak ogromną miłością darzą siebie nawzajem mieszkańcy rancza, ale także obserwujemy ich ból po stracie i próby zrozumienia tego co ich spotkało. Nie jest łatwo przekonać się do nowej osoby, która tak nagle pojawiła się w ich domu. Najstarsze córki nie potrafią zrozumieć zachowania ojca, nie potrafią pogodzić się z tym, że nawet na chwilę wpuścił do ich domu obcą kobietę. Nawet jeśli kochają go z całego serca i chcą, by był szczęśliwy, to w jednocześnie ogromny trud sprawia im myśl, że ich tato może pokochać kogoś innego niż ich matka.
Na przestrzeni całej powieści możemy obserwować, jak te relacje powoli się zmieniają, co szczególnie w jednym momencie powieści przyprawia o łzy wzruszenia. Rodzina Thomasów obdarza się ogromną miłością, a czytanie o tym bardzo rozgrzewa serducho. Autorka bardzo dobrze poradziła sobie z ukazaniem uczuć, a także wszystkich skrytych emocji, szczególnie tych najbardziej bolesnych. Nie jest to płytka powieść, która nic ze sobą nie wnosi, a wręcz przeciwnie. Archer nie chciał robić nic przeciwko swoim córkom, darzył ich tak silną miłością i szacunkiem, że ich zdanie było dla niego najważniejsze.
Całość czyta się bardzo dobrze, książka napisana jest lekko i z wyczuciem, naprawdę bardzo ciężko jest się od niej oderwać. Praktycznie od pierwszego rozdziału mocno wczułam się tę historię i gdy już się skończyła, to żałowałam, że to już koniec. Poznawanie historii Brook i Archera, dwóch zranionych przez życie osób wzbudziło we mnie wiele emocji. Postacie w powieści są wykreowane tak dobrze, że naprawdę nie da się z nimi nie utożsamiać, ani ich nie polubić. Przez całą książkę czekałam, aż w końcu zrozumieją, to co ich połączyło. Chociaż wiedziałam, że nie będzie tej książce wielkiego plot twistu, w końcu od samego początku wiemy, co skrywa Brook, to mimo tego, gdy nadszedł ten najbardziej bolesny moment, to byłam bardzo przejęta tym, co się stało.
Nie jest to jednak książka bez wad, nie wszystko mi w niej zagrało, tak jak powinno. Mimo że książka nie ma wielu stron, to czytałam ją kilka dni. Nie jest to raczej kwestia tego, że nie interesowała mnie fabuła, wydaje mi się, że winne są tutaj powtórzenia, głównie jeżeli chodziło o myśli i uczucia bohaterów. Bohaterowie bardzo często myśleli o tym samym i nie było to jedno zdanie, a raczej całe akapity.
Dodatkowo byłam bardzo ciekawa, jak autorka poradzi sobie z przybliżeniem klimatu amerykańskiego rancza, jednak nie skupiła się ona jakoś specjalnie na tym. A szkoda, bo bardzo na ten wątek w powieści liczyłam. Oprócz informacji, że akcja dzieje się na ogromnym ranczo, a Archer posiada konie i dwa psy, nie dostaliśmy tak naprawdę nic więcej w tej kwestii. Tak naprawdę akcja mogłaby dziać się gdziekolwiek, w Polsce, w Australii, we Włoszech. Nie ma tutaj prawie nic, co utwierdziłoby mnie w przekonaniu, że rzeczywiście jest to amerykańska mieścina Barrington Hills.
Mimo tych wad bardzo miło spędziłam czas przy tej książce. I z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy, tym bardziej że bracia naszego Archera niezwykle mnie zaciekawili. Jestem bardzo ciekawa ich historii i w którą stronę się ona potoczy, a coś czuję, że będzie bardzo gorąco.
Zdecydowanie polecam tę książkę każdemu, kto uwielbia lekkie powieści o miłości, w których przeznaczenie gra ogromną rolę i które nie skupiają się jedynie na elementach łóżkowych. To historia, która dostarcza wiele emocji od śmiechu po łzy wzruszenia, napisana z ogromnym sercem i ciepłem, która mimo swojej prostoty na pewno was rozgrzeje. Fakt, nie jest to książka, którą zapamięta się na całe życie, ale na pewno w danym momencie jej czytania da wam bardzo wiele. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i krótkiego, książki na jeden wieczór, która rozbudzi wasze emocje, to jak najbardziej jest to dobry wybór.
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Spętani przeznaczeniem". Jest to debiutancka powieści Zuzanny i rozpoczyna ona serię #thethomasfamily opowiadającą o czterech braciach Thomas. Tym razem autorka skupia się na najstarszym z braci Archerze. W książce znajdziemy takie motywy jak slow burn oraz small town romance, które ja osobiście uwielbiam! Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko, ja historię bohaterów pochłonęłam w jedno popołudnie i z dużym zaangażowaniem śledziłam ich losy oraz relację. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w świetny sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, tak jak my popełniają błędy i zdarza się im postępować pod wpływem emocji, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w wielu kwestiach, podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem pewna, że z powodzeniem moglibyśmy ich spotkać w rzeczywistości. Bardzo istotną rolę odgrywają tutaj postaci drugoplanowe - mama Archera, jego córki czy bracia, dostarczając zarówno głównym postaciom jak i Czytelnikowi wielu emocji i wrażeń. Historia została przedstawiona z perspektywy Brooklyn i Archera co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają, mogłam dowiedzieć się jakie wydarzenia z przeszłości odcisnęły piętno na ich obecnym życiu, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Brooklyn początkowo trochę irytowała mnie swoim zachowaniem, jednak z każdą kolejną czytaną stroną zyskiwała w moich oczach - chęcią pomocy na ranczu, otwartością. Cudownie było obserwować jej przemianę. Archer natomiast od pierwszych chwil zaskarbił sobie moją sympatię, byłam pod wrażeniem jego zaradności, odpowiedzialności oraz tego jak opiekował się córkami, chociaż zdarzały mu się wpadki, które czasami bawiły mnie do łez. Dziewczynki zawsze mogły na niego liczyć, zwrócić się do niego z każdą sprawą, co było niesamowicie urocze. Zresztą dziewczynki totalnie skradły moje serce! Relacja Archera i Brooklyn została w świetny sposób zaprezentowana, chociaż są totalnymi przeciwieństwami, dzieli ich tak naprawdę wszystko to od początku dało się wyczuć przyciąganie pomiędzy bohaterami, które z czasem zaczęło przeradzać się w coś głębszego, co dla obojga okazało się bardzo niespodziewane. Naprawdę miło się obserwowało jak Archer i Brook otwierali się przed sobą, w ich przypadku wszystko toczyło się swoim niespiesznym rytmem, pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach im towarzyszących. Niemniej jednak skrywana przez kobietę tajemnica znacząco namiesza w życiu obojga postaci, stawiając na szali wszystko co udało im się wypracować. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawiła znaczny kontrast pomiędzy rodzinami/najbliższymi głównych bohaterów oraz priorytetami jakimi się oni kierują, co bardzo mi podobało i dało naprawdę sporo do myślenia. Przy okazji pisarka pokazała jak zmiana otoczenia, swoboda, wolność, brak presji może wpłynąć na człowieka. Zuzanna w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich, mowa o stracie bliskiej osoby, samotnym rodzicielstwie, trudnych decyzjach, trudnych relacjach rodzinnych, godzeniu się z przeszłością, wybaczaniu, odbudowywaniu zaufania. Pięknie została tutaj pokazana siła rodziny oraz miłość, zarówno ta rodzicielska, braterska jak i partnerska, która pojawia się niespodziewanie by całkowicie zmienić nasze życie! Cudownie spędziłam czas z tą książką i nie mogę się już doczekać historii kolejnego z braci Thomas, bo każdy z nich mocno intryguje! Polecam!
[ Współpraca reklamowa z @editio.red @wydawnictwohelion ]
Dziękuję za egzemplarz do recenzji!! 🩷
[ Sugerowany wiek - 18+ ]
🐎 ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ 🐎
sᴘᴇ̨ᴛᴀɴɪ ᴘʀᴢᴇᴢɴᴀᴄᴢᴇɴɪᴇᴍ to historia, do której mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony podobała mi się i nie byłam w stanie się od niej oderwać, a z drugiej strasznie mnie męczyła i miałam ochotę ją odłożyć na bok i już nigdy do niej nie wracać.
Książka opowiada o dziewczynie z miasta, która ma za zadanie odkupić ranczo od naszego głównego bohatera, który jednak nie okazuje się starszym panem z wielkim brzuszkiem, tak jak myślała dziewczyna, tylko wysportowanym i przystojnym mężczyzną. Czy uda jej się odkupić ranczo, czy może przystojny kowboj pokrzyżuje jej plany?
Brooklyn to dziewczyna z miasta, która nigdy nie była na wsi i nie miała z nią styczności. Ma za zadanie odkupić ranczo od naszego głównego bohatera, jednak szybko przestaje to być jej głównym celem. Brook to dziewczyna, która nie miała zbyt szczęśliwego dzieciństwa. Ja osobiście pokochałam tę dziewczynę całym swoim sercem. Momentami nawet rozczulała mnie swoim zachowaniem. To jak starała się, aby córki Archera ją polubiły, było przecudowne.
Archer to samotny ojciec trzech córek, który stracił swoją żoną przy porodzie jednej z nich. Pokochałam go całym sercem, ponieważ jest to przecudowny mężczyzna o złotym sercu, który dba o wszystkich wokół, zapominając przy tym o sobie. Jego przecudowna relacja z córkami za każdym razem mnie rozczulała. Uwierzcie mi, że każdy z was chciałbym mieć tak cudownego tatę, jakim był nasz kowboj.
🐎 Relacja głównych bohaterów była naprawdę bardzo subtelna. Tam nic nie działo się za szybko, dzięki czemu ekscytowałam się jak dziecko, gdy wchodziliśmy na nowe etapy. Brook miał za zadanie odkupić od Achera ranczo, jednak szybko przestało być to jej głównym celem, bo Archer wpadł jej w oko. Na szczęście ona również wpadła w oko naszemu głównemu bohaterowi i wypełniła w jakimś sensie pustkę w jego sercu po zmarłej żonie. Archer za to pomógł jej zrozumieć, że pieniądze nie są najważniejsze. Uważam, że ta dwójka jest po prostu dla siebie stworzona, bo to jak pięknie się dopełniali i uszczęśliwili na każdym kroku, było cudowne.
🐎 Styl pisania autorki to rzecz, przez którą odjęłam gwiazdki, bo on strasznie nie przypadł mi do gustu. Po pierwsze moim zadaniem było tam za dużo opisów, które nie były potrzebne, a momentami zdarzało się nawet, że mieliśmy kilka razy przytoczoną tę samą rzecz tylko, że z innej perspektywy, co było trochę nudne. Styl pisania autorki sam w sobie nie przypadł mi do gustu, bo sprawiał, że strasznie ciężko czytało mi się książkę. Jednak pomimo stylu pisania książka była całkiem przyjemna i chętnie sięgnę, bo historię reszty braci.
"Spętani przeznaczeniem" to debiut literacki Zuzanny Dominik i zarazem pierwszy tom serii "The Thomas Family". Debiuty literackie to dość specyficzny rodzaj książek, ponieważ sięgając po dzieło nowego autora, nigdy nie wiemy, czego możemy spodziewać się w środku. Nie inaczej było również w tym przypadku, ale ci, którzy czytają moje opinie nie od dziś, doskonale wiedzą, że uwielbiam ten dreszczyk emocji, który towarzyszy poznawaniu "świeżynek". Czy teraz kiedy jestem już po lekturze, mogę zaliczyć "Spętanych przeznaczeniem" do debiutów, które podbiły moje serce? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Głównym bohaterem historii jest Archer Thomas — wdowiec, który wychowuje trzy córeczki. Na co dzień Archer zajmuje się odziedziczonym po zmarłym ojcu ranczem, na którym mieszka od urodzenia. Życiowy dobytek Thomasów znajduje się w niezwykle atrakcyjnym miejscu, na które chrapkę ma jedna z firm skupująca nieruchomości. Czy zatem Archer otrzyma propozycję sprzedaży rodzinnej spuścizny?
Pewnego dnia na jego ziemi pojawia się niespodziewany gość. Brooklyn przyjechała na rancho, by przekonać Thomasów do sprzedaży swojej ziemi, jednak po tym, jak spektakularnie wylądowała w błocie i nie zrobiła dobrego pierwszego wrażenia na Archerze, postanawia nie przyznawać się do tego, w jakim faktycznie celu przybyła na jego ziemię. Dlatego, gdy mężczyzna zaproponował jej pobyt w swojej posiadłości w zamian za pomoc przy drobnych pracach domowych, nie wahała się ani chwili. Czy kobiecie uda się dogadać ze wszystkimi członkami rodziny Thomasów? Czy między Brooklyn a Archerem dojdzie do czegoś więcej? Co stanie się, gdy najstarszy z braci dowie się, jaki był prawdziwy powód pojawienia się Brooklyn w jego życiu? Po odpowiedzi na te pytania odsyłam Was do lektury.
Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym debiutem. Podczas czytania "Spętanych przeznaczenia" miałam trochę takie wrażenie, jakbym wybrała się z wizytą do starych dobrych znajomych, szczególnie że kiedyś miałam okazję oglądać film o podobnej tematyce, który również przypadł mi do gustu.
Bardzo spodobało mi się to, że autorka wprowadziła do historii motyw samotnego ojca. I to taki dość hardcorowy zwarzywszy na to, że dzieciaki Archera to trzy dziewczynki, z których dwie to nastolatki. Jednak jego postać i relację z córkami zostały opisane w taki sposób, że ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że jest to tylko i wyłącznie fikcja literacka. Zresztą podobne odczucia miałam w stosunku do Brooklyn. Kreacja jej postaci również mnie zachwyciła, szczególnie jej przemiana z zahukanej przez apodyktycznych rodziców, zagubionej kobiety, w tę zdająca sobie sprawę z własnej wartości.
Myślę, że na uwagę zasługuje również fakt, że w książce pojawia się wiele pobocznych postaci, a przede wszystkim to, iż mamy okazję poznać braci Archera, którzy jak można się spodziewać po zapowiedzi drugiej części, po kolei staną się głównymi bohaterami kolejnych tomów serii. Dlatego z niecierpliwością będę wypatrywać premier ich historii.
"Spętani przeznaczeniem" to lekka, przyjemna i poruszająca książka, którą czyta się bardzo szybko, dlatego mam nadzieję, że pomimo iż jest to debiut literacki, dacie jej szansę i docenicie jej prostotę i niezwykły klimat, który w niej panuje.
„Spętani przeznaczeniem. The Thomas Family t.1” to książka, którą od razu przykuła moją uwagę okładką. Po zapoznaniu się z opisem już wiedziałam, że chcę poznać tę historię i nie mogłam się doczekać aż wpadnie ona w moje ręce!
Brooklyn vel Brook pracuję w rodzinnej firmie zajmującej się nieruchomościami. Otrzymuje ona od rodziców ciężkie zadania. Ma postarać się i za wszelką cenę odkupić ranczo farmera Thomasa. Dziewczyna podejmuje się tego zadania. Jednak nie podejrzewa, że ten wyjazd odmieni jej życie. Zakładając, że farmer będzie starszym, brzydkim człowiekiem po przyjeździe przeżywa szok. Okazuje się bowiem, że Archer Thomas to przystojny i młody mężczyzna… Dalsze losy bohaterów poznacie czytając powieść „Spętani przeznaczeniem”.
Co mogę wam powiedzieć? Kocham tę historię. Ma ona w sobie coś uroczego i coś wyjątkowego. To cudowna opowieść o miłości, stracie, walce o własne szczęście. Ta historia urzekła mnie na tyle, że ciągle siedzi mi w głowie i już z niecierpliwością wyczekuję kolejnego temu. Nie mogłam się od tej książki oderwać. Pokochałam tą książkę za to jak jest delikatnie i subtelnie przedstawiona cała historia. Mimo iż nie wszystko do końca mi się podobało to jednak powieść ta zajęła miejsce w moim sercu.
Brooklyn to dziewczyna, która na pozór ma wszystko. Bogactwo, własne mieszkanie, drogie ciuchy, nie musi się martwić o nic. Jednak brakuje jej jednego… Brakuje jej miłości rodziców, którzy przez całe życie myśleli, że pieniędzmi są w stanie kupić wszystko… Archer Thomas to mężczyzna po przejściach. Jego żona zmarła, a on samotnie (z niewielką pomocą mamy) wychowuje trzy córki. Mężczyzna od śmierci żony nie miał nikogo. Czy uda mu się w końcu otworzyć dla kogoś serce?
Historia Brook i Archera rozwaliła mnie na łopatki pełno tutaj wzlotów i upadków. Poznając historię Archera nie raz miałam w oczach łzy. Autorka poprzez jego postać pokazuje jak ciężko jest poradzić sobie ze stratą bliskiej osoby. Ukazuje również, że samotne wychowywanie dzieci jest bardzo ciężkie i wymaga ogromu poświęcenia. Brook czasami mnie irytowała swoim zachowaniem, szczególnie w momentach kiedy miała okazję wyjaśnić Archerowi powód swojego przyjazdu, a przekładała to ciągle na później. Wkurzało mnie to jej trochę egoistyczne podejście do tego mężczyzny.
Jak już wspomniałam kocham tę historię! Cała fabuła skupia się na relacji Brook i Archera. Ogromnym plusem jest to, że historia pisana jest z perspektywy obojga bohaterów. Dlatego też możemy dogłębnie poznać ich uczucia, myśli i zrozumieć co nimi kieruje. Ponadto Zuzanna Dominik ma bardzo przyjemny i prosty język co sprawia, że książkę dosłownie się pochłania. Cudownie było znaleźć się w tym świecie i razem z bohaterami przeżywać wszystkie perypetie.
Reasumując „Spętani przeznaczeniem” to książka, którą warto przeczytać! Jest to historia piękna i cudownie opowiedziana. Autorka pisze z lekkością, co sprawia, że od książki nie możemy się oderwać. Chociaż nie wszystko było idealnie dopracowane to ta historia z pewnością skradnie czytelnicze serce. Idealna powieść dla fanów ciekawych romansów. Bardzo gor��co polecam!
📚 Tytuł: „Spętani przeznaczeniem ⌨ Autor: Zuzanna Dominik 📄 Ilość stron: 280 stron 🖨 Wydawnictwo: Editio Red [współpraca reklamowa 18+] ⭐ 2,5/5 🌶 2/5
„Spętani przeznaczeniem” autorstwa Zuzanny Dominik to powieść, którą miałam okazję czytać, dzięki współpracy z wydawnictwem Editio Red. Dla mnie romanse, których akcja dzieje się na ranczu, to zdecydowanie książki z kategorii „guilty pleasure”; lubię takie historie i jestem w stanie przymknąć oko na niektóre błędy i niedociągnięcia, a tutaj niestety było ich sporo. Nie wszystkie jestem w stanie wybaczyć, nawet mimo tego, że ta powieść to debiut młodej autorki. Trzydziestodwuletnia Brooklyn twardo stąpa po ziemi. Pracuje w nieruchomościach, które są zdecydowanie zdominowanym zawodem przez mężczyzn, a dodatkowo ma nad sobą dwójkę najbardziej wymagających szefów, czyli swoich rodziców. Kobieta otrzymuje od nich zadanie; ma udać się na odludne ranczo mieszczące się w Barrington Hills, należące do rodziny Thomas i namówić ich, by sprzedali swoje ziemie firmie, w której pracuje Brook. Nic jednak nie idzie po jej myśli, bo na miejscu nie spotyka starego, niedołężnego farmera, a przystojnego mężczyznę, który razem z córkami i matką mieszka na ranczu. Archer Thomas komplikuje całą sytuację bardziej niż Brooklyn jest w stanie przyznać nawet przed samą sobą. Przez pierwsze kilkanaście stron myślałam, że dostanę lekką obyczajówkę, trochę w starym, dobrym stylu Nory Roberts, ale tutaj autorce jeszcze brakuje „tego czegoś”, co posiadają jej bardziej doświadczone koleżanki po fachu. Głównym błędem było umieszczenie całej dziejącej się akcji w małym miasteczku w Stanach Zjednoczonych i dodawanie do amerykańskiej kultury mocno polskich standardów, co dla mnie osobiście oznacza słaby reaserch. Na plus jest to, że mamy tutaj dwa motywy, które bardzo lubię, czyli ranczer i miastowa dziewczyna oraz temat samotnego rodzicielstwa. To w jakimś stopniu ratowało książkę, choć nie ukrywam, że są sceny, które zostały napisane w bardzo schematyczny sposób, a dodając do tego nieco kulawy język, nie wyszło to zbyt dobrze. Autorka porusza bardzo ważne tematy w swojej książce, takie jak poszukiwanie własnej drogi, toksyczne relacje i strata bliskiej osoby, ale zabrakło mi autentyczności w tworzeniu postaci, przez co nie mogłam „wejść” w skórę Brook i Archera, co sprawiło, że ich relacja również straciła na autentyczności. Dodatkowo, nie ma zachowanej konsekwencji, przez co bohaterowie często podejmują nielogiczne decyzje, wprawiające czytelnika w zażenowanie. „Spętani przeznaczeniem” jest niewykorzystanym potencjałem. Mam wrażenie, że autorce w pewnym momencie zabrakło pomysłu i dostaliśmy historię pełną utartych schematów, bez żadnej głębi. Jeśli ktoś jest bardziej „doświadczonym” czytelnikiem, może poczuć się rozczarowany tym, w jaką stronę ta historia została pokierowana. Nie mówię jednak zdecydowanego „Nie” książkom Zuzanny Dominik; uważam, że kolejne części cyklu mają w sobie jeszcze niczym nieskażony potencjał, który można dobrze wykorzystać.
„Teraz mogłam. Jeszcze trochę. Zanim to się skończy, a ja będę musiała się pożegnać. I zapomnieć o Archerze Thomasie, który stał się dla mnie ważny, a także o tym, iż miałam czelność kłamać mu w żywe oczy. W ten błękit, który pochłonął mnie bez reszty”.
Lubicie historie z kowbojem w roli głównej?
[współpraca reklamowa z @editio.red]
Brooklyn McAlister miała jedno zadanie- przekonać Archera Thomasa, niedołężnego staruszka, by sprzedał swoje ranczo.
Wpada więc do Barrington Hills, niczym burza, w swoich wysokich szpilkach i drogiej sukience.
Wpada dosłownie, bo w wielką kałużę.
Z opresji wybawia ją sam Archer Thomas, i właśnie w tym momencie zaczynają się kłopoty.
Dlaczego?
Ponieważ Archer wcale nie był niedołężnym staruszkiem, a młodym, przystojnym kowbojem samotnie wychowującym trzy córki.
„Czy ja wiem, czy to pech? Brzmi raczej jak przeznaczenie”.
Swoje ranczo kochał prawie tak bardzo, jak córki.
„Bo to miejsce brzmiało jak definicja wolności”.
Brooklyn szybko zdała sobie sprawę, że go nie odda.
Mimo wszystko została tam i kłamała.
Powoli zakochiwała się w tym miejscu, poczuła rodzinne ciepło, którego sama nigdy nie doświadczyła, a sam Archer powoli kradł jej serce.
„Coraz bardziej łaknęłam jego bliskości. Nawet jeśli ja nie byłam autentyczna, to on na szczęście tak. I naprawdę zasługiwał na wiele. To był mężczyzna, w którym można było się zakochać. Bez pamięci”.
Ona też nie była mu obojętna, jednak kłamstwa nie wybaczał.
Co więc stanie się, kiedy prawda wyjdzie na jaw?
„Bo teraz chciałam się zatracać. Chciałam wreszcie się dowiedzieć, jak smakuje prawdziwe dobro”.
„Spętani przeznaczeniem” to książka podczas czytania, której bardzo odpoczęłam. Jest lekka, przyjemna, zabawna, a momentami nawet wzruszająca. Ma w sobie takie rodzinne ciepło i cudowny klimat małego miasteczka. To było jak wakacje na ranczu- dużo słońca, ciszy i spokoju.
Ranczo rodziny Thoms to miejsce, w którym dzieje się magia. Najbardziej odczuwają ją osoby takie jak Brook, które większość swojego życia spędzają w wielkich miastach. Lecz nie tylko to miejsce sprawiło, że wciągnęłam się w tę historię.
Bardzo polubiłam również głównych bohaterów, choć muszę przyznać, że to Lily, najmłodsza córka Archera, skradła moje serce. Ta mała, słodka pszczółka jest po prostu rozkoszna.
Moją sympatię zaskarbiła również wścibska rodzinka Archera. Te telefony, przesłuchania, nagłe odwiedziny sprawiały, że uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Ta przyjemna historia ma również głębię, ponieważ zarówno Archer, jak i Brook nie mieli w życiu łatwo. On stracił ukochaną żonę, a ona tak naprawdę nigdy nie zaznała rodzinnego ciepła.
Oboje otrzymali szansę od losu.
Czy będą mieli na tyle odwagi, by z niej skorzystać?
Bardzo miło spędziłam czas z tą książką i z niecierpliwością czekam na losy pozostałych członków rodziny Thomas.
Jeśli tak jak ja potrzebujecie odpoczynku od zgiełku miasta wybierzcie się na ranczo Archera.
[współpraca recenzencka] Kowboj, małe miasteczko, bogata paniusia i błotnista kąpiel. Brooklyn przyjeżdża do Barrington Hills z misją zleconą jej przez pracodawców, którzy jednocześnie są jej rodzicami, by zrobiła wszystko co w jej mocy by właściciel pewnego rancza podpisał dokumenty o jego sprzedaży na rzecz jej rodziny. To miała być szybka akcja i szybki powrót, jednak kłopoty zaczynają się już od wyjścia z samochodu, gdy Brooklyn wpada w ogromne błoto. I oczywiście robi to na oczach przystojnego kowboja, który jak się później okazuje, jest właścicielem rancza. Plan Brooklyn rozpada się w drobny mak, a jako, że nie może zawieść rodziców musi zmienić plan działania. Archer nie planował przyjmować żadnych gości, a na pewno nie jakąś bogatą panienkę z miasta, jednak Brooklyn budzi w nim emocje, których nie czuł od 4 lat, od śmierci żony. Postanawia dać jej szanse i pozwala zostać na ranczu w zamian za pomoc w domu, a jest w czym pomagać, gdyż Archer mieszka tam z trzema córkami i chorą matką. Im bliżej Ci dwoje się poznaje tym cieplejsza staje się atmosfera w domu. Jednak czy to może długo trwać, skoro jedno z nich kłamie? Jest to debiut literacki autorki i widać to w sposobie pisania. Trochę za dużo przemyśleń bohaterów w stosunku do faktycznych dialogów między nimi i akcji. Ma się wrażenie, że książka składa się głównie z monologów, które fragmentami były sztuczne co powodowało, że wydawały się pisane na siłę. Czasami zdania były ciut za długie, bo autorka chciała przekazać bardzo dużo szczegółów w jednym zdaniu, a czasami zdania były tak krótkie, że ciągłe przerywniki w postaci kropek niszczyły płynność czytania. Widać w niektórych scenach, że autorka inspirowała się amerykańskimi romansami, wyjęcie listka z włosów, ona wpada na niego a on od razu kładzie jej rękę na biodrze, trochę oklepane jak dla mnie 🫣 Miejscami teksty, które miały być zabawne wychodziły drętwo albo po prostu ja mam inne poczucie humoru 😂 Prze prawie połowę książki wszyscy namawiają i ją i jego żeby się ze sobą przespali( nawet osoby które Brooklyn widzi pierwszy raz na oczy, nie wspominając już o matce Archera 🤦🏼♀️). Z plusów bardzo podobało mi się podjęcie tematu samotnego ojca wychowującego dzieci, a zwłaszcza trzy córki (trochę hardcore :p ). Przyjemnie czytało się o miłości ojca do córek i tego jak dba o to by pamiętały o swojej zmarłej matce. Bardzo dobrze poprowadzony wątek. Tak samo dobrze jak wątek Brooklyn i tego jak chęć spełnienia oczekiwań rodziców może doprowadzić do utraty tożsamości i szczęścia. Autorka pokazuje jak oderwanie się od rodziców pozwala jej na nowo odkryć siebie. Jak na debiut to autorce wyszło naprawdę dobrze, a ja całkiem nieźle spędziłam przy niej czas 😊 Na pewno jeszcze kiedyś zajrzę do autorki, żeby zobaczyć jak jej wyszła kontynuacja serii.
𝐒𝐩𝐞̨𝐭𝐚𝐧𝐢 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦 to debiut literacki Zuzanny Dominik. Do takich książek zwykle podchodzę z dystansem, ponieważ debiuty mają to do siebie, że mogą naprawdę zaskoczyć zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Książka opowiada o najstarszym bracie z rodziny Thomasów, Archerze. Po śmierci swojego ojca, musi on przejąć pieczę nad rodzinnym ranczem. Samotnie wychowuje trójkę córek po tym, jak jego żona zmarła przy porodzie najmłodszej z nich. Można się tylko domyślać, jak ciężko mu jest, ale nie poddaje się. Brooklyn McAllister pochodzi z Detroit i lubuje się w luksusach. Jej rodzice prowadzą firmę skupującą nieruchomości i tak się składa, że już od wielu lat próbują wykupić ziemię, na której znajduje się ranczo Thomasów. Brooke zostaje tam oddelegowana, by przekonać Archera do sprzedaży swojej posiadłości. Spodziewa się zastać starszego pana z piwnym brzuszkiem a tymczasem spotyka przystojnego mężczyznę. To komplikuje całą sprawę. Niespodziewanie kobieta zdaje sobie sprawę z tego, jak przyjemne życie toczy się w Barrington Hills i decyduje się tam zostać trochę dłużej. Między Brooklyn a Archerem rozwija się relacja, która przeraża ich obu.
Zacznijmy od pozytywów. Autorka ma bardzo przyjemne pióro. Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron, po prostu nie mogłam się oderwać. Uwielbiam ten małomiasteczkowy klimat. Pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo ciekawy. Bohaterowie są interesujący. Na pierwszy rzut oka są od siebie całkowicie różni, ale przecież mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Brooklyn sprawiła, że Archer w końcu znów szczerze się uśmiechał, po raz pierwszy od śmierci żony. Zabrakło mi jednak rozwinięcia tej historii, dodania wątków pobocznych. Według mnie akcja zbyt mocno skupia się tylko i wyłącznie na głównych bohaterach. Brakuje mi czegoś, co dodałoby więcej klimatu i akcji tej historii, jak na przykład rozwinięcie wątku znęcania się nad jedną z córek Archera w szkole. Uważam również, że kategoria wiekowa jest zawyżona. Wiedząc, że książka jest dla pełnoletnich czytelników, liczyłam na coś mocniejszego i gorętszego. Mimo tych minusów, bardzo polecam tę pozycję. Poznajemy perspektywę wdowca, który samotnie wychowuje trójkę dziewczynek. Nie jest to często spotykany motyw, a autorka świetnie sobie z nim radzi. Szkoda, że ta książka jest tak krótka. Na pewno sięgnę po drugi tom i naprawdę nie mogę się go doczekać.
Autorce gratuluję ciekawego debiutu i z niecierpliwością czekam na kolejne historie😍
Brooklyn pracuje w firmie zajmującej się nieruchomościami. Na polecenie swoich szefów, którzy są też jej rodzicami, dziewczyna jedzie na farmę, którą chcą przejąć, aby móc na jej miejscu zrealizować dużą inwestycję. Archer Thomas — właściciel rancza, okazuje się młodym, samotnym ojcem, a do tego miłym i życzliwym gospodarzem. Brook nie wyjawia mężczyźnie prawdziwej przyczyny swojej obecności na jego ziemi. Pod pretekstem odpoczynku od miasta, kobieta decyduje się zostać dłużej na farmie w Barrington Hills. Z dnia na dzień Archer i jego rodzina stają się dla niej coraz bliżsi. Co się wydarzy, gdy prawda o faktycznych powodach obecności Brook na ranczo wyjdzie na jaw?
To była przyjemna i pełna rodzinnego ciepła historia. Czytało mi się tę książkę bardzo dobrze i absolutnie nie mam jej nic do zarzucenia. Lekka i fajnie napisana historia o tym, co w życiu ważne, mówiąca o wartościach, jakimi warto kierować się przy podejmowaniu decyzji i udowadniająca, że wybór mniejszego zła nie zawsze jest dobry.
Wątek uczucia głównych bohaterów — totalnie uroczy. Czuć między nimi chemię, a to, co zasługuje na dużego plusa, to fakt, iż autorka w większości zbudowała tę relację na uczuciach, emocjach i rodzinnych aspektach, a nie jedynie na pociągu fizycznym.
Brook swoją osobowością niejako wkupiła się w grono Thomasów, zyskała ich sympatię i szacunek. Ale nie jest to posiać nieczuła i wyrachowana. Bardzo szybko po przybyciu na ranczo zaczyna świetnie się na nim odnajdywać, a radość i spokój, jakie daje jej obcowanie z życzliwymi ludźmi, którzy niczego jej nie nakazują i nie traktują jak maszynki do zarabiania pieniędzy, czego doświadczyła przez całe swoje dotychczasowe życie, tylko potęguje fakt, że z każdą chwilą trudniej wyznać jej prawdę.
To ciepła i romantyczna powieść o odnajdywaniu szczęścia tam, gdzie najmniej można się go spodziewać. Chętnie sięgnę po kolejny tom, bo jeśli dobrze zrozumiałam, będzie on opowiadał o losach jednego z braci Archera.
Toksyczni szefowie mogą naprawdę uprzykrzyć życie ― wtrącają się we wszystko, kwestionują decyzje, stawiają dużo wymagań, za to rzadko udzielają pochwał. Dokładnie tacy są przełożeni Brooklyn, trzydziestodwuletniej specjalistki od nieruchomości. A że szefowie Brooklyn są przy okazji jej rodzicami, więc swoją kontrolę rozciągają także na pozazawodowe życie młodej kobiety. W każdym razie próbują. Wysyłają ją na odludzie, by skłoniła właściciela rancza do jego sprzedaży. W sumie ― dlaczego nie? Brook przyda się kilka dni odpoczynku od wielkomiejskiego zgiełku, a jakiś stary, niedołężny ranczer chyba nie sprawi wielu kłopotów... Tyle że Archer Thomas nie jest niedołężnym staruszkiem. Przeciwnie ― to młody, przystojny mężczyzna. "Kilka dni" trochę się więc przeciągnie, tym bardziej że Brook poczuje się w Barrington Hills dziwnie dobrze ― po raz pierwszy z dala od presji wywieranej przez rodziców, od pędu i stresu związanego z pracą w dużej firmie. Jest tylko jeden problem: atrakcyjny pan Thomas nie zna prawdziwych przyczyn, dla których kobieta pojawiła się na jego ranczu. A jest na świecie jedna rzecz, której Archer nie wybacza. Kłamstwa...
🌟 | Moja Opinia
„Spętani Przeznaczeniem” - czyli najnowsza książka Zuzanny Dominik. Główną bohaterką jest Brooklyn, młoda kobieta która pracuje w firmie swoich rodziców, która kupowała nieruchomości aby budować na nich fabryki. Posiada ona bardzo toksycznych szefów oraz rodziców. Jej głównym zadaniem było przekonanie właściciela rancza do sprzedaży swojej nieruchomosci. Właściciel okazał się dla Brooklyn przystojnym mężczyzną, w którym się zakochała. Myślę że pomysł na książkę był całkiem spoko, lecz jest to książka nie w moim typie, stąd ta ocena.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Podeszłam do tej książki bez żadnych oczekiwań i powiem szczerze że jestem pozytywnie zaskoczona. Sama książka była napisana z 2 perspektyw przez co mogłam wczuwać się w Brook i Archera. Uwielbiam książki z 2 perspektywami😱⁉️😭 Kolejna rzecz RANCZO CZYLI RZECZ PRZEZ KTÓRA TAK BATDZO CHCIAŁAM PRZECZYTAĆ TĄ KSIĄŻKĘ!
Archer Archer Archer no taki słodziak z niego! (bardzo przystojny słodziak...) Nigdy nie myślał o sobie. Pierwsze co robił to myślał o córkach później o mamie, sąsiadach i wszystkim, którym pomagał. No taki uroczy był. Jedynie jego najstarsza córka Andy trochę mnie denerwowała. Ale to chyba normalne u nastolatków, a dzięki temu poczułam też jakby to wszystko działo się naprawdę. Bo postacie nie były takie idealne, ale miały też swoje wady...
Brook na początku troszkę mnie denerwowała ale powiem, że później wraz z każdą przeczytaną kartką pokochałam ją całym sercem. Była ona strasznie kontrolowana przez rodziców, tak naprawdę nie miała życia osobistego, choć sama jeszcze tego nie wiedziała później zrozumiała, że jest nieszczęśliwa żyjąc tak jak mówią jej rodzice.💔 To, że ukrywała przed Archerem prawdziwy powód swojego pobytu na ranczu strasznie mnie bolał. Dlatego pytanie brzmi czy Arcehr jej wybaczy gdy pozna prawdę? Tego wam już nie zdradzę. 🤭
Dzięki tej wizycie na ranczu która potrwała trochę dłużej niż miała Brook dostrzegła, że to co od małego wpajali jej rodzice wcale nie jest najważniejsze! Pieniądze przemijają i nie mogą dać prawdziwego szczęście i rodziny...
Mogę ją śmiało polecić tą książkę fanom rancza i takiego właśnie klimatu. No bo kto nie kocha RANCZA ARCHERA??? (wcale nie chodzi tutaj tylko o Archera)
Jeśli lubicie książki gdzie akcja toczy się na ranczu to ta historia jest zdecydowanie dla was!
Poznajemy tutaj Brook, która pracuje w firmie swoich rodziców i nie dość, że mają oni kontrolę nad jej życiem zawodowym to jeszcze w prywatnym. Nie zważają oni na potrzeby oraz pragnienia swojej córki i traktują ją po prostu jak marionetkę, którą mogą kierować.
Wysyłają ją na ranczo a jej zadaniem jest namówienie właściciela na sprzedaż. Kobieta jest przekonana, że Archer Thomas jest stary a przekonanie go nie sprawi jej wielkiego problemu. Nic bardziej mylnego. Okazuje się że właściciel jest dość przystojnym mężczyzną w podobnym wieku do niej.
Aby zostać na ranczu choć trochę dłużej z dala od rodziców i chociaż na chwilę zaznać wolnosci i prawdziwego życia postanawia okłamać mężczyznę i nie podawać mu prawdziwego powodu jej przybycia. Jak możemy się domyślać miedzy tą dwójką zaczyna iskrzyć jednak strach przed uczuciem czasem bywa silniejszy a niektórych kłamstw nie da się zapomnieć.
Naprawdę bardzo dobrze bawiłam się podczas czytania tej książki i pochłonęłam ją praktycznie w jeden dzień. Jest ona dość krótka a ilość niektórych opisów była dla mnie niepotrzebna. Samej akcji jest jak dla mnie niewiele a skupiamy się bardziej na relacji między osobami mieszkającymi na ranczu a Brook, która jest niezwykle ciepłą osobą. Mimo kłamstw jakie posyła w kierunku Archera to jest to w jakiś sposób uzasadnione i rozumiem ją chociaż uważam, że postąpiła źle jednak bez tego nie powstała by ta historia, którą mimo wszystko polecam chociaż nie użekła mnie jakoś mocno i szybko o niej zapomnę. Był to po prostu taki ,,odmużdżacz" na jeden wieczór.
Po wielu próbach udało mi się dotrwać do końca. Czy książka mi się podobała? Tak, ale... Zabrakło jej tego czegoś. Zamysł na fabułę był po prostu w porządku. Jak dla mnie najlepsze było 50 ostatnich stron, a łącznie mamy 276,6 pomijając zapowiedź następnej części.
Przez 220 stron niestety się nudziłam. Nie poczułam tego "iskrzenia" między bohaterami. Większość dialogów nic nie wnosiła. Było więcej rozdziałów z perspektywy głównego bohatera, w porządku, ale odniosłam wrażenie, że brakuje mu męskości. Większe miał rozterki niż główna kobieca bohaterka. Co kilka stron wręcz zaznaczanie, że córki są dla niego najważniejsze, a także wspominanie o jednej sytuacji, o której będą wiedzieć Ci co czytali.
Również, nie podobała mi się postać Melindy, która za bardzo wciskała nos w nie swoje sprawy,
W moim uznaniu ważne wątki były nierozwijane, wręcz pomijane przeskokami w czasie, a szkoda bo mogłyby sporo wnieść.
Pod względem gramatycznym, ale również stylistycznym książka nie miała sobie nic do zarzucenia, co bardzo dobrze świadczy o samej autorce i tutaj duży plus dla niej. Zdecydowanie nie można zaliczyć tej pozycji do nieudanych pozycji z wattpada.
Lektura niesie również za sobą mądry i prawdziwy przekaz, a mianowicie "Kłamstwo ma zawsze krótkie nogi".
Znajdziecie tutaj takie wątki jak strangers to lovers, found family, a także małomiasteczkowy klimat.
Pomimo tego, że książka nie zachwyciła mnie tak jak zakładałam to z chęcią przeczytam następny tom o kolejnym z braci Thomas.
„Bo moje prawdziwe wszystko znajdowało się tuż obok.I to chciałam zachować na zawsze.A reszta? Odchodziła w niepamięć.Była bez znaczenia”
❤️🔥Jestem zakochana w tej serii,już po pierwszym tomie!Wszystko to dzięki najstarszemu z braci Thomas-Archer’owi🫶
❤️🔥 „Spętani przeznaczeniem”rozpoczynają przygodę braci Thomas.Na pierwszy ogień wchodzi Archer.Przystojny,pracowity oraz odpowiedzialny ranczer rodzinnej posiadłości.Swoim urokiem urzeka od pierwszego spotkania.Jestem nim zauroczona.Potrafił pokazać swoją siłę i determinację w przezwyciężaniu trudności.Pomimo ciężkiej i samotnej walki z codziennością nie poddaje się i daje 100% dla innych. Brooklyn to 32-letnia kobieta żyjąca pod kloszem rodziców.Znajomość z Archer’em uzmysłowiła jej co w życiu jest ważne i czego nie doświadczyła w swojej rodzinie.
❤️🔥Otrzymania historia powoduje,że zapominamy o całym świecie poznając losy bohaterów.Odnajdujemy nie tylko fascynującą historię bohaterów z ukrywanym kłamstwem,ale również ukazanie prawdziwego ogniska ciepła rodzinnego domu wraz z miłością najbliższych.Ponadto obserwujemy miłość do zwierząt,zwłaszcza koni i prawdziwe rozmowy w czasie dorosłości.Wsparcie i porady kobiecie są nieocenione. ❤️🔥Warto wspomnieć o pozostałych braciach Archer’a-Cole,Jax i Shane,którzy pojawiają się już w tej historii wnosząc wiele ciekawych scen.Już czekam na poznanie ich losów,ponieważ każdy z nich jest barwną postacią,zmagającą się ze swoim życiem…
❤️🔥Jestem zachwycona tą historią i z całego serca wam ja polecam
Zazwyczaj na co dzień nie sięgam po takie tytuły jak ten. Ale ten ma w sobie coś, co mnie do niego przyciągnęło.
Archer Thomas. Samotny ojciec trzech córek, ranczo pełne urokliwych zwierząt, świeżego powietrza i szczerych relacji.
Brooklyn McAllister. Pieniądze, luksus to jest to co ją otacza. Wymagający rodzice, bankiety i zadufane w sobie bubki, z pełnymi portfelami. Ma 32 lata, a nie może sama za siebie zdecydować.
Dostaje jedno polecenie. Zdobyć akt własności rancza za wszelką cenę. Wydaje się to być proste, dopóki nie okazuje się, że jego właściciel jest chodzącym grzechem…
Muszę przyznać, że to na prawdę dobra historia, pełna świetnego humoru. Przyrzekam. Uśmiałam się do łez, a niejednokrotnie fabuła bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.
Książka jest tak dobrze napisana, że się przez nią płynie. I niesamowicie wciąga. Siłą musieli mnie odrywać od czytania. Przysięgam.
Idealnie nadaje się na relaks. Jej delikatna fabuła pozwala się odprężyć i odpocząć. Jest to jedna z tych historii, która staje się komfortowym miejscem. Właśnie tym jest dla mnie. I będę polować na kolejne tomy! Muszę poznać historię pozostałych braci! Chce ponownie zatracić się w przyjemnie napisanych linijkach tekstu przez autorkę.
Gratuluję świetnej historii! Uwielbiam ją i będę do niej wracać aby móc chwilę odpocząć!
Książka opowiada historię Brooklyn McAllister, która pracuje w rodzinnej firmie zajmującej się nieruchomościami. Jej rodzice wtrącają się we wszystkie jej decyzje zarówno zawodowe jak i w prywatne. Dziewczyna tak na prawdę nie ma swojego życia do czasu, gdy rodzice wysyłają ją na ranczo, by skłoniła właściciela do sprzedaży swojego dobytku. Brook początkowo uważa, że przekonanie jakiegoś starego i niedołężnego ranczera do sprzedaży zajmie jej kilka dni. Niestety już po przekroczeniu rancza dziewczyna przekonuje się jak bardzo się myliła. Stary i niedołężny ranczer okazał się młodym i w dodatku przystojnym mężczyzną z trzema córkami.
Te "kilka dni" zaczyna się przedłużać, a Brooklyn z czasem zaczyna się przywiązywać do Barrington Hills. Dziewczyna po parz pierwszy od trzydziestu dwóch lat, w końcu czuje się wolna. Jest tylko jeden problem: Archer nie zna prawdziwego powodu, dla którego Brook znalazła się na ranczu. A jest jedna rzecz na świecie, której mężczyzna nie wybacza. Kłamstwa.
Książka jest napisana w kilku perspektywach, co pozwala nam poznać uczucia każdej ze stron. Autorka świetnie opisuje emocje i rozwój bohaterów. Zuzia napisała książkę, która jest pełna emocji. Nie jest to tylko opowieść o miłości, ale również o spotkaniu się dwóch różnych światów i wartości, które reprezentują te światy. Książka jest naprawdę pięknie napisana, mimo że jest bardzo krótka.
IHAA~ Romans kowbojski, jest nowym trendem na rynku wydawniczym. Ciężko stwierdzić, czy to dobrze, czy źle – ale na pewno, jest to subtelny powiew świeżości. (Przynajmniej dla mnie, a która z nas nie lubi przystojnych kowbojów?) Brooklyn ma jeden cel. Przekonać niedołężnego staruszka, aby sprzedał swoje ranczo. Nic prostszego, dla zaprawionej w bojach dziewczyny. Tylko jej wyimaginowany starszy Pan opiekujący się trzodą, jest… przystojniakiem! I to nie byle jakim! Ten kowboj, sam wychowuje trzy córki. Tutaj zatrzymam się na dłużej, bo wątek Archera mnie kupił. Przyjemnie było czytać o mężczyźnie opiekującym się z taką czułością swoimi dziećmi oraz dbającym, aby pamięć o ich matce była pielęgnowana. Równie miło płynęło się przez sceny, niemal pachnące domową atmosferą, ciepłem i miłością. Brooklyn szybko przekonuje się, że mężczyzna nie tylko nie sprzeda rancza, ale… przy okazji sam zabierze od niej coś cenniejszego ;> Mianowicie, serce! Szansa od losu, przyjemny romans i poruszone w nim trudne tematy. Wszystko daje niebanalną mieszankę, w której z przyjemnością się zatopiłam. Jest to literacki debiut, ale mimo pewnych niedociągnięć, bardzo przyjemny!
☀️„Spętani przeznaczeniem” to książka, która przyciągnęła moją uwagę zarówno okładką, jak i opisem. Sama lektura wciąga już od pierwszych stron. Autorka ma bardzo lekkie i przyjemne pióro. Rozdziały były dosyć krótkie, dzięki czemu o wiele przyjemnej i szybciej mi się czytało.
☀️Książka, skradła moje serce przede wszystkim motywem samotnego rodzicielstwa. W tym przypadku to główny bohater sam wychowuje trzy córki, których kreacja przez autorkę mi się spodobała. Mimo tego, że są one postaciami drugoplanowymi, można było je bardzo dobrze poznać, a także zrozumieć ich zachowanie względem głównej bohaterki.
☀️ Książka liczy jedynie 280 stron, a mimo to, podczas czytania nie odczuwałam, że akcja książki działałby się zbyt szybko. Głowni bohaterowie krok po kroku się poznawali, a zmianę w ich relacji widać na przestrzeni kilkunastu rozdziałów, a nie zaledwie siedmiu, czy ośmiu.
☀️ Barwnymi i bardzo ciekawymi postaciami, są także bracia Archera, których historie po zakończeniu „Spętani przeznaczeniem” przeczytałam od razu na platformie Wattpad.
To doświadczenie subtelnej miłości, które zaprowadziło mnie na malownicze ranczo, ale jednocześnie uświadomiło mi smutną prawdę o ludziach gotowych zrobić wszystko dla pieniędzy. Uważam, że pieniądze są ważne, ale istnieją granice, których nigdy bym nie przekroczyła. Mimo to, historia ta pełna jest również dobra i nadziei.
Jednym z najbardziej intrygujących wątków, który autorka umieściła w tej historii, jest postać ojca, który samotnie wychowuje trójkę swoich dzieci. Pomaga mu w tym jego matka, a czasem z doskoku również jego bracia. Ojciec jest bardzo zżyty ze swoimi córkami. Mimo że stara się zachować dystans, widać w tej relacji piękną miłość między nim a dziećmi, która działa w obie strony.
Nie zdawałam sobie sprawy, że ta książka jest debiutem autorki! Jest to genialnie poprowadzona historia, którą czyta się jednym tchem. Byłam tak wciągnięta, że udało mi się ją przeczytać w ciągu jednego dnia! Teraz z niecierpliwością czekam na kolejną historię dotyczącą innego brata z rodziny Thomasa.
~Recenzja~ Historia ta jest bardzo ciekawa i wciągająca, opowiada o samotnym ojcu, który od straty swojej ukochanej żony opiekuje się ich dziećmi. Miłość Archera do swoich córek jest niesamowita i bardzo rozczulająca jednak one również zawsze stawiają na szczęście ojca.
Brook wychowana jest w totalnie innym świecie nigdy nie zaznała miłości jaką Archer darzył swoje córki od zawsze była tylko córką, która musiała nienagannie prezentować się w świecie stworzonym przez swoich rodziców.
Coś coś połączyło te dwójkę przeciwieństw nie jest wcale tak oczywiste. Czy kłamstwo może zniszczyć wszytko? Tego dowiecie się czytając!
Styl pisania autorki jest dość przyjemny, łatwo się to czyta jednak wątki zawarte w książce potrafią nam mocno się mieszać. Zabrakło mi tu takiej iskierki tego czegoś dzięki czemu chce się więcej i więcej, mimo tego bardzo serdecznie wam ją polecam.
Samotny ojciec wychowujący trójkę dzieci to nie lada wyzwanie, na jego drodze życia pojawia się kobieta, która ma za zadanie sprawić, aby on odsprzedał ranczo jej rodzicom. Jednakże ona woli obracać się w kłamstwach i takim sposobem zostaje u niego na kilka dni. Sam pomysł na książkę jest genialny, fabuła wciąga, postacie są bardzo dobrze opisane. Książka jest też krótka więc w bardzo szybkim czasie można ją przeczytać. Występuje motyw romansu, trudnych tematów, są też wątki zabawne. Ja wręcz „przepłynęłam” przez tą książkę w bardzo szybkim czasie. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów.
Witajcie kochani! Lubicie historie z wątkiem rancza? Gorący ranczerzy, świetny klimat, ciekawy romans i nietypowa fabuła to coś, przez co “Spętani przeznaczeniem” z pewnością skradnie wasze serce!
Już opis tej powieści sprawił, że koszmarnie nie mogłam doczekać się jej premiery! Gdy miałam ją już w swoich dłoniach, w ekspresowym tempie zabrałam się za jej lekturę i wchłonęłam ją na raz 🧡
Zaczynając od warsztatu autorki, był on niesamowicie przyjemny i płynny, przez co kompletnie nie mogłam się oderwać. Każda kolejna strona sprawiała, że przepadałam dla tej dwójki coraz mocniej, a także coraz bardziej się do nich przywiązywałam 🙈
Bohaterowie, zarówno główni, jak i poboczni, skradli moje serce i doprowadzili do tego, że z pewnością na długo zostaną w mojej pamięci. Zarówno Archer, jak i Brooklyn, niesamowicie mnie zaintrygowali, przez co, kompletnie odcięta od świata, z zapartym tchem śledziłam ich losy i nie mogłam uwierzyć, jak bardzo bliska stała mi się ta opowieść.
Bardzo podobał mi się również sposób, w jaki została oddana relacja Brooklyn z córkami Thomasa. Ta powolna przemiana totalnie roztopiła moje serducho, a punkt kulminacyjny wywołał łzy wzruszenia i wciąż na samo jego wspomnienie przywołuje uśmiech.
To pozycja, która doprowadzi do śmiechu, szczęścia, wzruszenia, a nawet łez. Wywołała wachlarz emocji i sprawi, że poczujecie się jak w domu. Dzięki świetnej atmosferze i ciekawej, niepowtarzalnej historii, bezpowrotnie dla niej przepadniecie, czego jestem pewna, ponieważ to jedna z tych książek, których nie da się NIE pokochać!
Jestem niesamowicie zaintrygowana kolejnymi tomami, na które czekam z ogromną niecierpliwością i mam nadzieję, że w oczekiwaniu na nie, sięgnięcie po pierwszy tom serii skupionej na losach braci Thomas, bo uwierzcie mi, naprawdę warto!!!