Kiedy wydaje ci się, że już do końca będziesz podążać prosto wyznaczoną ścieżką, ona nagle zmienia bieg o sto osiemdziesiąt stopni. A życie zamiera w jednym przerażającym momencie. To już wiem. Tego już doświadczyłem. Wiem również, że przeszłość bywa iluzją, a przyszłość jest na tyle niepewna, że nie sposób zbudować na niej wiarygodną opowieść. Pewna jest tylko Miłość. Uczucie, które powinno przetrwać dłużej niż ja czy mój Syn.
Na dziś pozostaje mi teraźniejszość, ale żeby się na niej skupić, musiałem opanować własne demony, albo przynajmniej spróbować się z nimi zmierzyć.
I tym właśnie jest ta książka, której źródła sięgają 2015 roku. Pamiętnikiem, który powstawał w najstraszniejszym momencie mojego życia. Terapią, która doprowadziła mnie do nieoczywistych wyborów. I wreszcie spowiedzią, bo chociaż nie zawsze jest mi po drodze z Bogiem, to wierzę, że wszystkiego doświadczamy w jakimś celu. Moje życie jest dowodem na to, że czasami warto zrobić kilka kroków w tył, żeby móc bezpieczniej pójść do przodu. I zawsze trzeba walczyć do końca, nawet jeśli codziennie świat wali nam się na głowę.
Niejednoznacznie pozytywny – to określenie wymyślił jeden z ojców mojego medialnego życia. Uważam, że idealnie opisuje moją naturę. Zabiorę was w podróż, w której spróbuję być pilotem. Będą turbulencje i zmiany kierunku. Zapnijcie więc pasy.
Nie powinnam tego oceniać, ale ta książka zasługuje na większy rozgłos. Płakałam przynajmniej 2/3 razy, oczywiście na pamiętniku. Boże i ta sytuacja jak kupił pani ze sklepu aparat dla wnuka, prawie się poryczałam w autobusie 😭
Autor publikuje swoje terapeutyczne listy do syna, rzuca dygresję o dupie Maryni, zaraz potem wraca do swoich trudnych chwil, a potem w kolejnej części pisze o mamie, by wtrącić, że bał się swojej własnej kupy.
Czy ktoś zrobił to Filipowi Chajzerowi specjalnie i odmówił redakcji? Jego terapeuta, który zachęcił go do mówienia na głos o - umówmy się - strasznej tragedii, chyba nie miał na myśli tej formy.
Groch z kapustą i śledziami. Głupio oceniać człowieka w psychicznym kryzysie, ale tekst tej książki powinien był przejść przez czyjeś ręce zanim został książką. Albo może to ja się spodziewałam czegoś innego.
Jest chaotyczna, chwilami trudna do zrozumienia, wątki to się przeplatają, to odpływają.. Ale myślę, że nie należy oceniać tej pozycji jak inne książki. To zapis uczuć człowieka, który widział tylko ciemność. Mnie poruszył, mnie otworzył oczy jeszcze szerzej. I za to daje 5*.
Mój wybór tej książki był przypadkowy, szukając na szybko audiobooka zachęciło mnie to, że w większości książkę czyta Autor. Nie oceniam w żaden sposób tragedii, która spotkała p. Filipa Chajzera, jest to ogromna tragedia. Oceniam książkę, którą moim zdaniem można podzielić na 3 części. Pierwsza część to wprowadzenie i przedstawienie nieszczęścia jakim jest nagła śmierć syna Maxa i pamiętnik spisywany przez Autora w najgorszym czasie po wypadku. Jest to wartościowe i pełne bólu ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że korekta/recenzja coś tutaj namieszała. Momentami miałam wrażenie, jakby ten pamiętnik nie był autentyczny. Druga część ma wydźwięk edukacyjny dla mnie trochę moralizatorski co moim zdaniem nie pasuje ale może jest pomocne dla osób w podobnym kryzysie. Za to ostatnia część powoduje, że wszystko co dobre w tej książce ulatuje. Są to niekończące tłumaczenia się Autora, hipokryzja, przeprosiny dla "urażonych", wbijanie szpilek tym z którymi Autorowi nie jest po drodze. Ukazuje się tutaj ogromny dysonans i promowanie się, co powoduje, że traktuję pierwszą część jako haczyk na czytelników i emocjonalny ekshibicjonizm dla korzyści a nie chęć podzielenia się swoją tragedią ze szczerych pobudek. Ta pozycja jest dla mnie potwierdzeniem, że nie jest mi po drodze z poglądami Pana Filipa a zazwyczaj przy takich pozycjach dochodzę do odmiennych wniosków.
Książka opisuje przeżycia Pana Filipa. Nie chce oceniać czegoś tak trudnego. Nie jest to może moja ulubiona forma przekazu, ale każdy ma swoją. Autor próbuje uporać się ze stratą dziecka. Tragedia, której nie da się opisać żadnymi słowami. Podziwiam, że chciało się Panu Filipowi coś tak osobistego spisać i wydać. Zapewne będzie to pomocne tym wszystkim, których taka nieszczęśliwa sytuacja będzie dotyczyć.
Wystawianie gwiazdek w wypadku tej książki to jak wystawianie opini o czyimś życiu. Nie można jej oceniać jak dobrej czy złej. Jest to poruszająca historia ojca walczącego o siebie, dla siebie , dla syna. Terapia pisaniem pomogła Filipowi wrócić do rzeczywistości, chociaż jestem pewna, że część jego duszy jest z Maksem i będzie na zawsze. Za uśmiechem jest ta aplikacja, która zawsze działa w tle.