O cieniu, który wojna rzuca na kolejne pokolenia, i o marzeniach, które pozwalają patrzeć w przyszłość.
Warszawa, rok 1965. Ola Czerniawska jest uczennicą klasy maturalnej – zdolną, ambitną, ładną, a w dodatku zakochaną z wzajemnością. Dziewczyna ma jednak swoje tajemnice. Marzy skrycie o ucieczce na Zachód. Mieszka tylko z babcią, jej matka na skutek traumy po powstaniu od lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym, a ojca nie pamięta. Olę i jej babcię obserwuje TW Czyżyk – ale dlaczego akurat te dwie kobiety wzbudziły zainteresowanie organów bezpieczeństwa? Kto jest tajnym współpracownikiem bezpieki? I czy w związku z tym Oli uda się spełnić marzenie o wyjeździe z kraju? Odlecieć jak najdalej znakomicie ukazuje atmosferę lat 60. – wciąż obecne ślady wojny i powstania jak cień kładących się na życiu mieszkańców stolicy, różnice między zwykłymi ludźmi a tymi uprzywilejowanymi, trudy życia codziennego, aspiracje młodych i starszych i powiewy wielkiego świata: Konkurs Chopinowski, występy ówczesnych sław, m.in. Dalidy i Elli Fitzgerald, pokazy mody. Na stronach tej powieści obok postaci fikcyjnych pojawiają się też autentyczne, jak np. ówczesny premier Józef Cyrankiewicz i osoby z jego otoczenia, Jadwiga Grabowska – dyrektorka artystyczna Mody Polskiej, czy Martha Argerich – argentyńska pianistka.
3,5 Bardzo interesująca książka, pełna smutku, tylko to zakończenie… Niby pasuje, ten wybór wydaje się dobry, tylko czytelnik chce wiedzieć, co wydarzy się dalej 🙈🙈🙈
Ałbena Grabowska jest jedną z najciekawszych współczesnych autorek powieści obyczajowych. Do niewątpliwych atutów jej pisarstwa należą ciekawe i przekonująco scharakteryzowane postaci kobiece, ładny język oraz pomysłowe wkomponowanie wątków fabularnych w historyczno-polityczne tło, w wyborze którego zresztą przejawia autorka w swych powieściach sporą różnorodność.
Akcja „Odlecieć jak najdalej” rozgrywa się w ciągu kilku miesięcy 1965 roku. Ola Czerniawska, piękna i mądra dziewczyna, przygotowuje się do matury w jednym z warszawskich liceów. Chodzi na potańcówki, przeżywa pierwszą, niezbyt fortunną miłość, uczy się pilnie, marzy o studiach i karierze, jaka mogłaby się najlepiej rozwinąć jedynie z dala od realiów życia w Polsce.
Jednak tak naprawdę powieść jest dramatem, którego głównymi postaciami są, obok Oli, jej babcia Krystyna, która ją wychowała, i matka Karolina, której historię poznajemy stopniowo z listów Krystyny do niej. A epoka, będąca tłem tego dramatu, rozpoczęła się podczas wojny, kiedy Karolina walczyła w szeregach AK w powstaniu warszawskim, i trwa nadal, gdy Ola i Krystyna są przedmiotem ubeckiej inwigilacji. Mimo że dobrych i życzliwych ludzi w otoczeniu Czerniawskich nie brakuje, wymowa przytaczanych donosów TW, osoby bez wątpienia funkcjonującej w tym samym środowisku, jest porażająca.
Ałbena Grabowska nie rozstrzyga, czy można od takiego świata uciec jak najdalej. Co stanowi, moim zdaniem, najbardziej wyrazisty walor powieści, ważki nie tylko w odniesieniu do czasów, które opisuje.
Iwaszkiewiczowska delikatność pióra. Niezwykła literacka wrażliwość. Bohaterowie, za którymi chcemy podążać w ogień. Proza dojrzała i przemyślana. Z jednej strony, subtelna, a z drugiej, potrafi porazić czytelnika prawdziwością i realizmem. Mogłabym tak wymieniać, ale dodam jeszcze tylko, że to dama powieści obyczajowo-historycznej, którą czyta się (nie, pochłania!) a której opowieści porwały nie tylko czytelników, ale też widzów. Ałbena Grabowska. Od naszego pierwszego spotkania – tak na papierze, jak i w rzeczywistości – podziwiam, uwielbiam i zaczytuję się.
Jej najnowsza powieść „Odlecieć jak najdalej” to portret dojrzewającej w latach 60. XX wieku polskiej nastolatki. Ale to także obraz przerażającej rzeczywistości, w której nikogo i niczego nie można być pewnym; historia bolesnej tajemnicy, która jątrzy się i podtruwa już tak osłabione więzy rodzinne.
Warszawa, rok 1965. Rok Konkursu Chopinowskiego, „afery mięsnej”, sukienek mini i fryzury typu bob. Dla ukochanej babci to Oleńka. Dla koleżanek Ola. Dla chłopaka, który tak jej się spodobał – Aleksandra. Ola codziennie przegląda magazyny modowe, zachłannie pożera wszelkie plotki ze świata i ma swoje jedno wielkie marzenie. Ola chce uciec. Chce wyjechać na Zachód. Zachód, który dla dziewczyny spragnionej wolności jawi się niczym mityczna kraina miodem i mlekiem płynąca. Zachód, w którym kobiety mają ciuchów do wyboru do koloru. W którym nikt nie musi bać się donosów, podsłuchów, ani wścibskich sąsiadów. A Ola i jej ukochana babcia mają się czego bać. Coś wydarzyło się w ich rodzinnej przeszłości, a w wyniku tamtych wydarzeń Ola straciła ojca, a matkę... zamknięto. Tylko babcia ją odwiedza w zakładzie, a dziewczyna śni każdego dnia swoje sny na jawie. I planuje, bo tylko to jej zostało.
Zacznę od końca, bo w ostatnich latach okazało się, że Ałbena Grabowska stała się mistrzynią zakończeń niepewnych, urwanych, które wbijają czytelnika w fotel i sprawiają, że kończymy lekturę z rozdziawionymi z zaskoczenia ustami. Taki numer wykręciła nam już w „Rzeki płyną, jak chcą”, więc można powiedzieć, że byłam przygotowana. Jednak z pewnością nie byłam przygotowana na sam kawał historycznej traumy, jaką nam autorka zaserwuje. Rodzina naszej nastoletniej bohaterki padła ofiarą najgorszych zbrodni i okrutnych zrządzeń losu. To nie pierwszy taki przypadek w twórczości Ałbeny Grabowskiej – wszystkie jej rodziny naznaczone są tą wielką historią. W tym wypadku jednak nie mamy do czynienia z sagą, z kilkunastoma co najmniej bohaterami, którym kibicujemy i wiemy, że pod drodze jakoś się ułoży. Tu mamy do czynienia z opowieścią kameralną – o dorastaniu osieroconej dziewczyny, której jedyną opiekunką jest babcia. Mają tylko siebie, a przeciwko sobie - cały świat.
W „Odlecieć jak najdalej” można poczuć ten oddech donosicielstwa, podskórny strach, to poczucie, że trzeba cedzić słowa, dobierać starannie, żeby nie palnąć żadnego głupstwa. I nie chodzi jedynie o sprawy zaangażowane politycznie czy kontrowersyjne. Tu chodzi o sprawy zupełnie prozaiczne, codzienne. O sprawy młodych ludzi. Bo czy zdobywanie materiału na stylową sukienkę można uznać za prawdziwe przestępstwo? Albo słuchanie rock’and’rollowej płyty? Rozmowy na tematy intymne i prywatne? Tę narzuconą systemowo dyskrecję i czujność Ałbena Grabowska uwidacznia w kontaktach tych, którzy dopiero wchodzą w dorosłość. Z założenia powinni być niewinni, ciut naiwni, a w „Odlecieć jak najdalej” oni są skażeni, dotknięci przeszłością swoich rodzin, ich grzechami, ich doświadczeniami.
Obserwujemy codzienne zmagania Oli i jej babci z zapartym tchem. W końcu to dziewczyna z ambicjami i marzeniami. Niebezpieczny typ, jeden z tych potencjalnie zagrażających stabilności systemu. Niezależny, a to oznacza, że do trzymania na podsłuchu, do podglądania, do szpiegowania. A do tego te rodzinne tajemnice, które są tu jak wstęga, która okala wszystko. To, co wychodzi na jaw po drodze jest przerażające, a jednocześnie... bardzo prawdziwe. Przed oczami wyrasta nam kontrast delikatności młodej dziewczyny, jej wrażliwości i jej dopiero kształtującego się charakteru, z brutalną przemocą rzeczywistości. I sekretem, który w tym wszystkim tkwi jak cierń. Ałbena Grabowska po raz kolejny wyprowadza czytelnika z równowagi i robi to w taki sposób, że tylko chcemy więcej.
Ałbena Grabowska autorka bestsellerowej serii „Stulecie winnych” powróciła z nową powieścią „Odlecieć jak najdalej”. Do tej pory miałam przyjemność przeczytać tylko jedną książkę autorki, którą wspominam bardzo dobrze. Dlatego jak tylko zobaczyłam zapowiedź najnowszej historii spod pióra autorki, to wiedziałam, że nie mogę jej sobie odmówić.
Warszawa, rok 1965. Ola Czerniawska jest zdolną i ambitną uczennicą klasy maturalnej. Matka dziewczyny na skutek traumy po powstaniu warszawskim od lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym, ojca niestety nie miała okazji poznać. Mieszkająca na co dzień z babcią Ola marzy o tym, by wyjechać na Zachód. Jednak od jakiegoś czasu zarówno Ola, jak i jej babcia są obserwowane przez TW Czyżyka. Dlaczego to właśnie one są w kręgu zainteresowań służby bezpieczeństwa? Kim jest tajny agent, który na każdym kroku bacznie obserwuje kobiety? Czy Oli uda się spełnić marzenie o wyjeździe?
Ależ to była wspaniała powieść! Powiedzieć, że jestem zachwycona to jakby nie powiedzieć nic. Ałbena Grabowska na kartach swojej powieści zabiera nas do lat 60. ubiegłego wieku, gdzie wciąż obecne były ślady wojny i powstania warszawskiego, które jak cień kładły się na mieszkańców Warszawy. Autorka bardzo obrazowo, wręcz realistycznie kreśli losy bohaterów, którzy wciąż nie mogą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. „Odlecieć jak najdalej” to bardzo emocjonująca i poruszająca opowieść, w której nie brakuje rodzinnych traum, skrzętnie skrywanych tajemnic, marzeń o lepszym życiu. Historia Oli i jej bliskich wciągnęła mnie od pierwszych stron, czytałam ją z zapartym tchem, nie mogąc oderwać się od lektury, choćby na moment. Autorka po raz kolejny zachwyciła mnie swoim wspaniałym kunsztem pisarskim i udowodniła, że ma niebywały talent do pisania powieści z historią w tle. Jeżeli lubicie powieści, w których autor nawiązuje do dawnych lat, przemyca w swoich powieściach znane postaci, to nie możecie sobie odmówić najnowszej książki Ałbeny Grabowskiej. Zachęcam Was z całego serca do lektury.
Ależ to było fajne! Jestem przeciekawa czy będzie kontynuacja, mam ogromną nadzieję że tak. Tak jak wszystkie inne książki autorki, które czytałam ta również bardzo mi się podobała. Początek był raczej wolny, ale w większości książek Ałbeny akcja budowana jest dość powolnie aby potem dosłownie eksplodować na końcu i naprawdę mega zaskoczyć czytelnika. Tutaj również tak było, trochę się domyślałam co będzie na końcu ale i tak do ostatnich stron nie byłam pewna i myślę że ostatnie 100/150 stron czytałam dosłownie na jednym wdechu. Uwielbiam książki Ałbeny więc raczej nie potrafię być obiektywna, uważam że świetnie prowadzi narrację, dobrze buduje bohaterów i po mimo drobnych zgrzytów po drodze historie są świetne i adekwatne do czasu w którym toczy się akcja.
Książki Ałbeny to taki pewniak jeśli chcę się zatracić w jakiejś historii i pożyć w innym świecie.
Kolejna wspaniała pozycja Pani Ałbeny. Przepełniona smutkiem, tęsknotą za nieznanym i pogonią za marzeniem, żeby odlecieć jak najdalej... Wciągająca tak, że aż żal mi było odkładać książkę. W ciekawy sposób prowadzona narracja - trzy różne osoby, z czego tożsamość jednej poznaje się właściwie na ostatniej stronie. Końcówka - domagam się dopisania co się wydarzyło dalej, czuję ogromny niedosyt i chciałabym więcej. Bardzo dobra pozycja, następne cierpliwie czekają na półce i mam nadzieję, że są tak dobre jak ta 🎈✈️☁️
"Ludzie mówią, że czas leczy rany, ale widocznie czas to nie mój przyjaciel, bo moich ran nie leczy"
Poprzednia książka Ałbeny Grabowskiej wzruszyła mnie do łez, Mirki nie można było nie pokochać. Aleksandra... Cóż, Ola wzbudziła we mnie zupełnie inne uczucia. Ale nie uprzedzajmy faktów!
Odlecieć jak najdalej to osadzona w latach PRL opowieść o dziewczynie u progu dorosłości. Ola szykuje się do matury i na przyswajanie wiedzy poświęca większość wolnego czasu, wychowującą ja babcia wyznaje zasadę, że nauka jest najważniejsza, zwłaszcza że ona sama w młodości ukończyła szkołę handlową, co jak na czasy okołowojenne było dużym osiągnięciem.
Mimo, że obie kobiety los doświadczył ciężko, wydają się żyć całkiem normalnie, jakby macki władzy ludowej sięgały w ich kierunku, tylko wtedy kiedy są im potrzebne. Babcia pracująca w rządowej przychodni zna kogo trzeba, zaś sama Aleksandra wychodzi z założenia, że co nie będzie umiała to dowygląda. Choć wiedza jest dla niej bardzo ważna, a matura stanowi jeden z istotnych punktów w życiu jakie wymyśliła dla siebie dziewczyna, to jednak przez znaczną część jej myśli, wypowiedzi i działań przebija się próżność… cóż się dziwić, dziewczyna jeszcze nie skończyła liceum, toż to praktycznie dziecko.
Tylko czy to coś zmienia?
Muszę przyznać, że Ola w mojej głowie wciąż stoi w opozycji do Mirki, którą tak pokochałam w poprzedniej książce autorki i nijak nie mogę odrzucić tego zestawienia, a działa ono na niekorzyść Aleksandry i to mocno.
Ałbena Grabowska pisze wspaniałe książki o trudnych, okrutnych czasach które wykuwają twardych ludzi, ma ogromny talent do poruszania niełatwych tematów z taktem i delikatnością, których można jej tylko pozazdrościć. Odlecieć jak najdalej pod tym względem wcale nie jest gorsze. Mamy tu gwa1t, chorobę psychiczną, ludobójstwo, kolaboracje, donosicielstwo i zwykły ludzki oportunizm i wszystko to podane tak, że człowiek nie ma wątpliwości po której stronie powinien się opowiedzieć. I w tym wszystkim mamy Olę i jej babcię.
Jak wspominałam obie zostają ciężko doświadczone przez los, Niemcy mordują im rodzinę, a nowe władze pod płaszczykiem troski próbują wykończyć tych, którzy pozostali przy życiu, podczas gdy one dwie żyją może nie luksusowo ale na pewno wygodnie. Dzięki znajomością nie gniotą się w małej klitce, a dysponują całkiem niezły mieszkaniem, pieniądze również nie wydają się być problemem, to budzi zawiść, więc nic dziwnego, że w końcu ktoś zaczyna na nie donosić…
Odlecieć jak najdalej trochę mnie rozczarowało, książka nie jest zła ale brak jej gorzkiego realizmu poprzednich powieści i bohaterki, która przemówiłaby do moich emocji. Ola jest niemal stereotypową jedynaczką, wychuchaną i zapatrzoną w siebie, mimo „wielkiej traumy”, która dla dziewczyny wydaje się być raczej wstydliwym sekretem niż realnym powodem zgryzot, przyzwyczajona jest, że dostaje to czego zapragnie, a pierwsze poważne przeszkody, które los stawia na jej drodze całkowicie wytrącają ją z wybranej ścieżki.
Powiedziałabym, że to takie teenage drama z nutką socrealizmu.
Za to zakończenie mnie zaskoczyło, nie negatywnie czy pozytywnie, zwyczajnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Po lekturze nie sądziłam, że Ola ma w sobie tyle odwagi czy spontaniczności. Jej naiwność nie była niczym nowym, ale to jaką decyzję podjęła nielicho mnie zdziwiło. Chociaż może wcale nie powinno?
Nie zdradzę jak się kończy ta powieść, to musicie doczytać sobie sami :D
Ja daje 6/10 i idę szukać nowej lektury!
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis
“Odlecieć jak najdalej” Ałbeny Grabowskiej to powieść, która z niezwykłą precyzją i wrażliwością oddaje ducha epoki lat 60. w Polsce. Autorka zaprasza nas w warszawskie realia, gdzie przeszłość wojenna wciąż rzuca cień na codzienność mieszkańców, a aspiracje młodych zderzają się z ograniczeniami narzuconymi przez system.
Ola Czerniawska, główna bohaterka, jest młodą dziewczyną wchodzącą w dorosłość. Choć żyje ona w latach 60. jej młodzieńcze marzenia i dążenie do wolności są uniwersalnymi tematami, które rezonują z nami podczas czytania niezależnie od czasów. Przez pryzmat życia Oli i jej babci, autorka pokazuje nam nie tylko trudy życia w Polsce lat 60., ale także siłę więzi rodzinnych i miłości, które przetrwały najcięższe próby czasu.
Kontrast między światem jakiego pragnie Ola a rzeczywistością PRL-u jest wyraźnie zaznaczony. Marzenia o Konkursie Chopinowskim, występach światowych gwiazd, czy modzie, kontrastują z szarą codziennością, kontrolą państwa i trudnościami w zdobyciu podstawowych artykułów.
Ale nie jest to tylko historia Oli i jej babci. To portret epoki, w której tło polityczne i społeczne odgrywa kluczową rolę. Grabowska z wnikliwością przedstawia życie pod ciągłą obserwacją, gdzie każdy ruch może być oceniany przez pryzmat lojalności wobec państwa. Tajemniczy obserwator, który tak szczegółowo notuje życie Oli i jej babci, wprowadza element kryminalny i atmosferę niepewności i zagrożenia. To, kto nim jest i jakie są jego motywacje, staje się jednym z najbardziej palących pytań, na które odpowiedź odkrywamy dopiero na końcu książki.
Centralnym punktem fabuły jest motyw ucieczki. Nie tylko tej fizycznej Oli na Zachód, ale także tej metaforycznej od przeszłości, od ograniczeń, od bólu. To pragnienie wolności jest silnie zakorzenione w sercu bohaterki i staje się napędem dla jej działań. Szczególnie godne uwagi są listy babci do matki Oli, które stopniowo odsłaniają tajemnice z przeszłości, nadając narracji głębi i napięcia.
W “Odlecieć jak najdalej” każdy element, od bohaterów, przez fabułę, po tło historyczne, jest starannie dopracowany, tworząc spójną i przekonującą całość. Losy bohaterów fikcyjnych są splecione z postaciami historycznymi, co dodaje powieści autentyczności. Postać Oli jest inspirująca, jej determinacja i odwaga w poszukiwaniu lepszego życia są dowodem na to, że nawet w najtrudniejszych warunkach można dążyć do spełnienia swoich marzeń. Jej relacja z babcią jest pełna ciepła, wsparcia i łapie niejednokrotnie za serce. Postacie historyczne pojawiające się w powieści, jak Józef Cyrankiewicz czy Martha Argerich, nadają narracji głębszy kontekst historyczny i kulturowy, pozwalając nam na lepsze zrozumienie ówczesnych realiów.
“Odlecieć jak najdalej” to powieść, która porusza, inspiruje i skłania do refleksji nad naszą historią i tożsamością. Jest to lektura, która z pewnością zasługuje na miejsce w kanonie literatury polskiej, opowiadając o czasach, które choć odległe, wciąż mają wpływ na współczesną Polskę. To historia dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak przeszłość wpływa na naszą teraźniejszość i przyszłość, oraz dla tych, którzy cenią sobie historie o sile ducha, prawdzie i lojalności. Jeśli lubicie głęboką i emocjonalną literaturę, to ta książka będzie dla Was idealną lekturą.
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @dom_wydawniczy_rebis @lubimyczytac.pl, a Autorce @albenagrabowska za wspaniałą lekturę (współpraca reklamowa) 🩷.
Z twórczością Ałbeny Grabowskiej miałam styczność dopiero przy lekturze „Odlecieć jak najdalej”. Zawsze gdy sięgam po książki nowych autorów, z którymi jeszcze nie miałam styczności, odczuwam ten dreszczyk niepokoju, że może nie polubię się ze stylem pisania bądź sama historia okaże się dla mnie nudna. I jak się ucieszyłam, gdy „Odlecieć jal najdalej” wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie mogłam się oderwać i musiałam przewrócić tę ostatnią kartkę, by wrócić do rzeczywistości. ✨
🌺Fabuła książki rozgrywa się w latach 60, kiedy to mieszkańcy Warszawy otrząsają się po wybuchu Powstania Warszawskiego. W swej powieści autorka przestawia nam losy trzech kobiet: córki, matki oraz babci. Ola jest w okresie wchodzenia w dorosłość, marzy o podróżach i szczęśliwym życiu. Mieszka razem z babcią, która się nią opiekuje, ponieważ nie zna swojego ojca a jej matka przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Gdy ją poznajemy - Ola przygotowuje się do matury. Przed nią wybór studiów. Jej pasja do projektowania i szycia daje jej okazje, by złapać prace w Modzie Polskiej i tam nie dość, że zarobi to jeszcze trochę się podszkoli. Mimo młodego wieku Ola przeszła już bardzo dużo i jedynie o czym marzy to o by być szczęśliwą. Czy uda jej się zrealizować marzenia i wyjechać na Zachód? 🌺
Autorka szczególny nacisk kładzie na przedstawienie życia, gdzie każdy ruch jest kontrolowany i nigdy nie wiadomo kto może na nich donieść. Młodzieńcze marzenia są gaszono przez system, gdzie każdy z nich musi podążać wytyczoną przez władze ścieżką. Szczególnie wzruszyły mnie listy babci do matki Oli, które stopniowo odsłaniają nam tajemnice z ich przeszłości. One sprawiły, że powieść stała się bardziej głębsza.
Ałbena Grabowska skrupulatnie splotła ze sobą historie Oli i babci, tło historyczne i powojenną rzeczywistość nadając jej solidnych korzeni, które tworzą spójną całość. Ta powieść z pewnością skłania do refleksji. Sprawia, że człowiek docenia to co ma w życiu najważniejszego czyli wolność, wolność słowa.
„Odlecieć jak najdalej” była melancholijną, a zarazem niezwykłą opowieścią o miłości, o rodzinie, o powojennej rzeczywistości i o tajemnicach, mających ogromny wpływ na dalsze życie bohaterów. 🌺 Ta powieść uświadamia nas, jak bardzo musimy docenić to mamy i że nie należy czekać na lepsze jutro, bo to jutro może nigdy nie nadejść, tylko należy czerpać z życia wszystko co tylko nam oferuje, a co najważniejsze nie bać się po to sięgnąć, bo to często strach powoduje, że odkładamy wszystko na potem, przesypiając nasze najlepsze chwile, które już mogą się nie powtórzyć. Także czytajcie tę niezwykłą powieść i odnajdźcie w niej sens. Jest wzruszająca i melancholijna. Musicie ją poznać.
Rok z życia dziewczyny przed maturą, akcja toczy się w połowie lat 60-ych XX wieku. Jest bieda, są donosiciele i wciąż żywe wspomnienia z wojny. W tle nieszczęśliwa miłość i marzenia nie do spełnienia. Z jakiegoś powodu trudno było mi polubić bohaterkę, była taka egzaltowana, nie potrafiła cieszyć się z tego, co ma, w dodatku, jak to nastolatka, była rozedrgana emocjonalnie i niezdecydowana. Nie podobało mi się też otwarte zakończenie - "samolot wciąż stał na płycie lotniska" To w końcu udało jej się uciec, czy nie?
This entire review has been hidden because of spoilers.
Dobrze czasem sięgnąć po lekturę, która przenosi nas do innej rzeczywistości, a przecież wcale nie tak odległej, bo historia ta równie dobrze mogła być historią naszych babć czy mam. To opowieść o marzeniach, które często spotykają się z brutalną powojenną rzeczywistością, o problemach dorastania w tych czasach, różnicach społecznych. Z pewnością sięgnę po kolejne książki Ałbeny.