Gdy w świecie, w którym magia od zarania dziejów wyznacza układ sił i kształtuje społeczeństwa, po raz pierwszy pojawia się broń o wiele bardziej śmiercionośna niż miecze i zaklęcia, nic już nie jest takie jak dotychczas. Losy czterech bohaterów – arystokratki, królewny, górnika i wiedźmy – pochodzących z różnych stron świata, nierozerwalnie splotą się ze sobą, podczas gdy każde z nich stanie w obliczu walki z nowym wrogiem – Zakonem.
Liyen pragnie tylko zasłużyć na miłość swojej rodziny. Nayla chce odzyskać to, co zostało jej zabrane. Kal marzy o powrocie do normalnego życia, a Bogna – o zemście. Czy każde z nich osiągnie swój cel? Czy uda im się powstrzymać niszczycielską siłę, jaką jest Zakon?
Książka nie dla mnie niestety. Dialogi w mojej ocenie zbyt sztuczne, akcja ciągnie się jak ser i zmierza do nikąd. Motywy działania bohaterów nielogiczne. Nie wiem też dlaczego tak bardzo myliły mi się imiona... Mam wrażenie że postacie pomimo tego, miały się bardzo różnic między sobą, działały, mówiły i postępowały tak samo.
Uwaga dla regularnych czytelników fantastyki - nie musicie się obawiać, że to kolejna historia, w której bohaterowie przy pierwszym "przypadkowym" spotkaniu dochodzą do wniosku, że się zaprzyjaźnią i uratują razem świat. Sama czasem zastanawiam się, czy nie warto częściej mieszać gatunków, bo po przeczytaniu dosyć wielu książek fantasy już przecież nic nie może mnie zaskoczyć (a przynajmniej pozytywnie). Na szczęście tak dobre pozycje udowadniają, że jest inaczej. W "Pochodzeniu magii" losy postaci łączą się w świetnie wyważony sposób, stopniowo splatając pojedyncze wątki i tworząc kompletną, wielowymiarową fabułę. Do tego ultralekki i płynny styl pisania sprawia, że w ogóle nie czuć przytłoczenia dużą ilością informacji, opisami świata i bohaterów. Jedyne zastrzeżenie mam do błędów stylistycznych/interpunkcyjnych - pojawiały się na tyle często, że czasem trochę wybijały mnie z rytmu czytania. Cała powieść jest dobrze zbudowana, nie ma problemów z niespójnością zdarzeń ani charakterów postaci. Początkowo każdy z bohaterów jest z jakiegoś powodu nieufny i zamknięty na relacje z innymi, jednak wspólnie odkrywają, że świat może mieć im do zaoferowania coś więcej, a trudne doświadczenia nie muszą prowadzić do przykrego zakończenia. Miło jest obserwować rozkwit postaci i ich dążenie do poprawy własnych niedoskonałości. Podobało mi się również to, jak ta historia czerpie z różnorodnych kultur i wyznań, nadając zwykłym, po ludzku ważnym zagadnieniom fantastyczny, magiczny charakter. Dzięki temu przekazywane treści były zarówno czytelne, jak i bardzo interesujące. Z każdą kolejną stroną losy bohaterów coraz mocniej przyciągały moją uwagę i czułam, jak się do nich przywiązuję. Pod koniec książki nie mogłam przestać wyobrażać sobie dalszego ciągu wydarzeń - czekam z niecierpliwością na kolejny tom i serdecznie polecam! :)
Niestety dopiero pod koniec zorientowałam się że to jednak nie będzie jednotomówka, a po skończeniu i sprawdzeniu widzę że kolejnej jeszcze nie ma 😕 A to dobra historia jest. Dosyć klasycznie mamy różne kraje: Hennan, gdzie twardą ręką rządzą kobiety a mężczyźni to ta "gorsza płeć"; Serir, gdzie było całkiem w porządku aż przyszedł Prorok który głosił że kobiety są splugawione bo niektóre rodzą się z magią więc trzeba szybko je pozbawić praw i magii się pozbyć (witchhunt, anybody?). A, i niedawno wynaleźli broń palną; Sławia, gdzie generalnie jest demokracja, równouprawnienie i wiedźmy mają spoko życie. Poza tym jest też Bezkraj, wyspy Truga czy gdziekolwiek mieszkają Lodowcowi. Z tych miejsc pochodzą nasze bohaterki (i jeden bohater), każda ma swój charakter i swoje motywacje i zachowuje się zgodnie z nimi. Romanse pewnie się pojawią, bo widać zalążki, ale przynajmniej na razie nie wygląda żeby miały przyćmić fabułę. I będą smoki! 😍 (to nie spoiler, po okładce widać 😜 ) Tylko czemu nigdzie nie ma informacji kiedy kolejna część? 😭
Ogółem bardzo oryginalny i inny styl pisania autorki niż te, które dotychczas czytałam, a chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do niego, ale bardzo mi się podobała, gdy już się wciągnęłam, a bohaterów uwielbiam - są bardzo dobrze wykreowani, a widać również, że fabuła bardzo przemyślana, jednakże czasem miałam wrażenie jakby zbyt długo ciągnęły się pewne rzeczy, co trochę mnie blokowało i sprawiało, że ta pozycja nie spodobała mi się aż tak bardzo jakby mogła, lecz i tak czekam z niecierpliwością na kolejne części..a świat fantasy wykreowany w tym tytule - brak mi słów, żeby go opisać aż tak bardzo był dobry. Przemyślany, majestatyczny, o różnych rodzajach władzy w krajach, nowych wierzeniach i smoki to coś, po co głównie sięgnęłam po tę książkę i oczywiście magia..a także mnóstwo sekretów, które odkrywamy w trakcie jej czytania sprawia z drugiej strony, że trudno się oderwać od "Pochodzenia magii." Więc gdyby ktoś się mnie spytał czy polecam tę książkę to bez wahania odpowiedziałbym, że tak.
Historia śledzi losy kilku postaci, które, jak można się spodziewać, w końcu się łączą. Akcja jest mocno rozwleczona a sama fabuła mogłaby być bardziej dynamiczna i mieć więcej "dużych" wydarzeń. Imiona postaci mi się mieszały, ba! zlewały w jedno i chwilami musiałam się wracać by załapać o kim teraz mowa. Jest tu jednak jakiś pomysł, który mnie zaintrygował i jeśli powstanie kontynuacja to chętnie jej posłucham, tym bardziej, że w historii pojawia się smok! Szkoda tylko że dopiero na koniec.
Podobało mi się. W pewnym momencie nawet się wciągnęłam ale że nie lubię książek z wieloma perspektywami było ciężko momentami przebrnąć przez historię. Jestem ciekawa drugiego tomu szczególnie biorąc pod uwagę że w końcu będzie coś więcej o smokach i elfach.