What do you think?


Trylogia Bezpamięci #1
Prosty sposób na bezpamięć
Przynależność do świata magów oznacza dostęp do wyjątkowych mocy, ale na pewnych warunkach. By zostać czarownikiem lub czarownicą, trzeba przyjąć zasady narzucone przez magiczne stowarzyszenie. A czasem są one bezwzględne.
Aurora, córka najważniejszych członków cieszącego się ponurą sławą zgromadzenia Półksiężyc, ma dopiero stać się pełnoprawną czarodziejką, lecz już teraz musi radzić sobie z wygórowanymi wymaganiami rodziców. Ezra jest wolnym duchem, który chciałby podążać swoją drogą, przez co nie znajduje uznania w oczach wyżej postawionych magów. A Azel, nie tylko adept czarostwa, ale i artysta, to wyrzutek, któremu ledwie udało się dostać do Półksiężyca.
Do tego niezwykłego grona trafia Oliver Taylor – zwyczajny człowiek. Jako że naruszył reguły obowiązujące w świecie magów, postanawiają oni rzucić na niego zaklęcie bezpamięci.
Pełna magii opowieść o przyjaźni, dorastaniu i cenie, którą trzeba zapłacić za życie w zgodzie ze sobą.
Aurora, córka najważniejszych członków cieszącego się ponurą sławą zgromadzenia Półksiężyc, ma dopiero stać się pełnoprawną czarodziejką, lecz już teraz musi radzić sobie z wygórowanymi wymaganiami rodziców. Ezra jest wolnym duchem, który chciałby podążać swoją drogą, przez co nie znajduje uznania w oczach wyżej postawionych magów. A Azel, nie tylko adept czarostwa, ale i artysta, to wyrzutek, któremu ledwie udało się dostać do Półksiężyca.
Do tego niezwykłego grona trafia Oliver Taylor – zwyczajny człowiek. Jako że naruszył reguły obowiązujące w świecie magów, postanawiają oni rzucić na niego zaklęcie bezpamięci.
Pełna magii opowieść o przyjaźni, dorastaniu i cenie, którą trzeba zapłacić za życie w zgodzie ze sobą.
352 pages, Paperback
First published May 15, 2024
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 843 reviews
April 19, 2025
Napisana naprawdę nieźle jak na debiut i ogólnie całkiem przyjemna książka, ale sama historia i bohaterowie mnie nie do końca przekonują 🤷🏼♀️
May 20, 2024
- Sporo powtórzeń
- OKROPNA eskpozycja, która była tak nudna, że łojezusku, momentami tak się wynudziłam na tej książce, że to jest niepojęte xD
- OKROPNI bohaterowie, i mean da się wyczuć, jacy mieli być, bo to gdzieś wybrzmiewa w książce (ciężko, żeby tak nie było kiedy jest tyle opisów i bloków tekstu XD)
- baaaardzo mała ilość dialogów, byłoby dynamiczniej, gdyby było ich więcej, a przede wszystkim dzięki dialogom moglibyśmy lepiej poznać bohaterów i może wtedy byliby oni JACYŚ
- kilka scenek, które były dosłownie streszczeniem jakiejś sytuacji: ktoś gdzieś był, coś powiedział i o czymś gadali. ok???? czemu nie zostałam tam jako czytelnik zaproszona, czemu nie było z tego scenki żadnej z DIALOGAMI, it's so sad
- Oliver to NPC XD Dawno takiego słabego bohatera nie spotkałam, on istnieje w tej książce po to, żeby zadawać pytania dotyczące magii i dzięki temu poznajemy dużą część świata magicznego, ale to tyle. Scena z kubkiem która miała być wzruszająca, miała wywołać we mnie jakieś emocje, była mi kompletnie obojętne bo te postaci są tak słabo wykreowane i relacje pomiędzy nimi są na podobnym poziomie, że aż ciężko mi uwierzyć że oni się przyjaźnią serio XD
- Czemu w wydanej książce widnieje zwrot "dzień dzisiejszy"? XD Czy korekta nie słyszała o pleonazmach?
PLUSY:
- cała książka ma potencjał, szkoda że niewykorzystany w 1 tomie, ale liczę bardzo na 2
- klimat króla kruków faktycznie da się wyczuć
- dobrze przedstawiony świat i system magiczny, nawet jak miałam jakieś pytania w trakcie czytania to autorka fajnie to wyjaśnia i nie pozostawia czytelnika z uczuciem niedosytu
- OKROPNA eskpozycja, która była tak nudna, że łojezusku, momentami tak się wynudziłam na tej książce, że to jest niepojęte xD
- OKROPNI bohaterowie, i mean da się wyczuć, jacy mieli być, bo to gdzieś wybrzmiewa w książce (ciężko, żeby tak nie było kiedy jest tyle opisów i bloków tekstu XD)
- baaaardzo mała ilość dialogów, byłoby dynamiczniej, gdyby było ich więcej, a przede wszystkim dzięki dialogom moglibyśmy lepiej poznać bohaterów i może wtedy byliby oni JACYŚ
- kilka scenek, które były dosłownie streszczeniem jakiejś sytuacji: ktoś gdzieś był, coś powiedział i o czymś gadali. ok???? czemu nie zostałam tam jako czytelnik zaproszona, czemu nie było z tego scenki żadnej z DIALOGAMI, it's so sad
- Oliver to NPC XD Dawno takiego słabego bohatera nie spotkałam, on istnieje w tej książce po to, żeby zadawać pytania dotyczące magii i dzięki temu poznajemy dużą część świata magicznego, ale to tyle. Scena z kubkiem która miała być wzruszająca, miała wywołać we mnie jakieś emocje, była mi kompletnie obojętne bo te postaci są tak słabo wykreowane i relacje pomiędzy nimi są na podobnym poziomie, że aż ciężko mi uwierzyć że oni się przyjaźnią serio XD
- Czemu w wydanej książce widnieje zwrot "dzień dzisiejszy"? XD Czy korekta nie słyszała o pleonazmach?
PLUSY:
- cała książka ma potencjał, szkoda że niewykorzystany w 1 tomie, ale liczę bardzo na 2
- klimat króla kruków faktycznie da się wyczuć
- dobrze przedstawiony świat i system magiczny, nawet jak miałam jakieś pytania w trakcie czytania to autorka fajnie to wyjaśnia i nie pozostawia czytelnika z uczuciem niedosytu
May 29, 2024
Solidna czwóreczka w głównej mierze dlatego, że taka fantastyka nie do końca pasuje do moich upodobań.
Książka zdecydowanie zbudowana na bohaterach i relacjach między nimi. Doceniam zabieg ukrywania głównej bohaterki poza zasięgiem czytelnika przez większość czasu, aby dowiadywał się on wszystkiego razem z nią.
Aurora totalnie przypomina mi Karolinę i to nie ze względu na kolor włosów, ale na pewne elementy jej osobowości.
System magiczny naprawdę solidny i ciekawie napisany chociaż dla mnie za mało szczegółowy, dlatego nie pogniewałabym się gdyby książka była dłuższa.
Naliczyłam kilka zdań, które brzmiały nienaturalnie na początku książki, ale później nic takiego nie rzuciło mi się w oczy i jest to mój jedyny ogólny zarzut wobec tej książki.
#teamAzel
Książka zdecydowanie zbudowana na bohaterach i relacjach między nimi. Doceniam zabieg ukrywania głównej bohaterki poza zasięgiem czytelnika przez większość czasu, aby dowiadywał się on wszystkiego razem z nią.
Aurora totalnie przypomina mi Karolinę i to nie ze względu na kolor włosów, ale na pewne elementy jej osobowości.
System magiczny naprawdę solidny i ciekawie napisany chociaż dla mnie za mało szczegółowy, dlatego nie pogniewałabym się gdyby książka była dłuższa.
Naliczyłam kilka zdań, które brzmiały nienaturalnie na początku książki, ale później nic takiego nie rzuciło mi się w oczy i jest to mój jedyny ogólny zarzut wobec tej książki.
#teamAzel
May 12, 2024
miałam dosyć spore oczekiwania wobec tej książki, bo uwielbiam i codziennie śledzę działalność karoliny w internecie. zacznę od czegoś co bardzo mnie urzekło, czyli system magiczny i opisy działania magii. czytało się to niesamowicie. bohaterowie byli naprawdę porządnie wykreowali, chociaż nie przywiązałam się do nich emocjonalnie.
teraz przejdę do wad. momentami miałam wrażenie, że odczuwalne było to, że jest to debiut (np. na jednej stronie napisane jest (o ezrze) "był nierozważny, lekkomyślny, irytujący..." a dosłownie na następnej znowu się to powtarza - "był nierozsądny, nierozważny, lekkomyślny, irytujący...", są to strony 34 i 35). zauważyłam też inny błąd, ale dałam od razu znać autorce, która to wyjaśniła, więc z tym nie mam żadnego problemu. w moim odczuciu w książkę zdominowały dialogi, przez co nie zachował się balans między nimi a wydarzeniami i czynami bohaterów, których było według mnie za mało. mam wrażenie też że tempo akcji (której było niewiele) rozłożone było nierównomiernie
jednak mimo wszystko "prosty sposób na bezpamięć" jest w porządku i będę polecać tą książkę, szczególnie osobom młodszym, które szukają ciekawej fantastyki.
teraz przejdę do wad. momentami miałam wrażenie, że odczuwalne było to, że jest to debiut (np. na jednej stronie napisane jest (o ezrze) "był nierozważny, lekkomyślny, irytujący..." a dosłownie na następnej znowu się to powtarza - "był nierozsądny, nierozważny, lekkomyślny, irytujący...", są to strony 34 i 35). zauważyłam też inny błąd, ale dałam od razu znać autorce, która to wyjaśniła, więc z tym nie mam żadnego problemu. w moim odczuciu w książkę zdominowały dialogi, przez co nie zachował się balans między nimi a wydarzeniami i czynami bohaterów, których było według mnie za mało. mam wrażenie też że tempo akcji (której było niewiele) rozłożone było nierównomiernie
jednak mimo wszystko "prosty sposób na bezpamięć" jest w porządku i będę polecać tą książkę, szczególnie osobom młodszym, które szukają ciekawej fantastyki.
December 21, 2025
1,5
0,5 za ciekawy początek
Po uno to nie moje tępo historii. Po coś ile razy można powtarzać, że jej magia ma gorzki posmak albo zakon jest zły, albo rodzice toksyczni. W sensie za dużo już tego było, przez co po jakimś czasie zrobiło się to nudne
0,5 za ciekawy początek
Po uno to nie moje tępo historii. Po coś ile razy można powtarzać, że jej magia ma gorzki posmak albo zakon jest zły, albo rodzice toksyczni. W sensie za dużo już tego było, przez co po jakimś czasie zrobiło się to nudne
July 27, 2024
Książka, która zakrzywia czasoprzestrzeń, czyli trochę o odwrotnie płynącym czasie i wklęsłych bohaterach (bo „płascy” to za mało powiedziane)
„Prosty Sposób Na Bezpamięć” rozpoczyna się od przedstawienia czytelnikowi postaci Oliviera Taylora, także czuję się w obowiązku, by poświęcić mu początkowy segment tej recenzji.
Spróbujcie wyobrazić sobie kilkuletnie dziecko, które plącze się rodzicom między nogami i zadaje średnio dziesięć pytań na sekundę. Tym krótkim zdaniem jestem w stanie idealnie podsumować rolę Oliviera Taylora. Przez to, że niemal każda z jego wypowiedzi kończyła się znakiem zapytania, pozostał bezpłciową furtką czytelnika na kluczowe elementy fabularne, na czym ucierpiała kreacja jego osobowości, której ten najzwyczajniej w świecie nie posiada. Z książki dowiadujemy się, że Olivier zapalczywie poszukuje magii... ale w sumie dlaczego? Teoretycznie zdradził nam, że po prostu go to interesuje, jednak do samego końca żyłam nadzieją, że ma swój „tajemniczy powód”. Nie wiem, prześladowania ze strony równieśników? Próba wyjaśnienia tajemniczego wypadku z przeszłości? Nienawiść do świata? No cokolwiek, bo w życiu nie zaakceptuję czegoś tak banalnego.
Wątpię, czy potrafię powiedzieć coś miłego o pozostałych bohaterach, którzy zachowywali się straszliwie nienaturalnie i nieadekwatnie do swojego wieku. Przykładowo Ezra miał być tym „zabawnym gościem”, ale tylko śmiał się w przypadkowych momentach i był niezręczny (on w ogóle opowiedział choć jeden żart czy po prostu tego nie zauważyłam?). Za najciekawszą postać uważam Aurorę, która (niestety) stała się ofiarą słabej ekspozycji.
W moim odczuciu fabuła skupia się na tym, co nieistotne i omija to, co istotne. Ubolewam, że pokazano nam tak mało interakcji między Aurorą i jej rodzicami, zwłaszcza że nawet krótkie flashbacki zamiast opisów wpłynęłyby na silniejsze przywiązanie czytelnikia do bohaterki. Po macoszemu została potraktowana także scena z pożarem, który się po prostu... wydarzył. Żadnych przeżyć, opisów, nic. Punkt fabularny odhaczony, można lecieć dalej.
Na koniec wspomnę, że zbyt często wyłapywałam pojedyncze nieścisłości w fabule. Do ceremonii zostały dwa dni, ale kartkę później zostały trzy (czy czas się cofnął?)? Zaklęcie bezpamięci jest opisywane jako bardzo bolesne, ale bohater nawet niczego nie poczuł? Poza tym bohaterowie bardzo często decydowali się sobie o czymś nie mówić i umierałam wewnętrznie, próbując odnaleźć jakikolwiek powód, by mieli tego nie robić. Dramatyzm na siłę.
A co mi się podobało? Często zatrzymywałam się na pojedynczych zdaniach, by pozachwycać się, jak zostały skonstruowane (mój kink to ładne zdania).
„Prosty Sposób Na Bezpamięć” rozpoczyna się od przedstawienia czytelnikowi postaci Oliviera Taylora, także czuję się w obowiązku, by poświęcić mu początkowy segment tej recenzji.
Spróbujcie wyobrazić sobie kilkuletnie dziecko, które plącze się rodzicom między nogami i zadaje średnio dziesięć pytań na sekundę. Tym krótkim zdaniem jestem w stanie idealnie podsumować rolę Oliviera Taylora. Przez to, że niemal każda z jego wypowiedzi kończyła się znakiem zapytania, pozostał bezpłciową furtką czytelnika na kluczowe elementy fabularne, na czym ucierpiała kreacja jego osobowości, której ten najzwyczajniej w świecie nie posiada. Z książki dowiadujemy się, że Olivier zapalczywie poszukuje magii... ale w sumie dlaczego? Teoretycznie zdradził nam, że po prostu go to interesuje, jednak do samego końca żyłam nadzieją, że ma swój „tajemniczy powód”. Nie wiem, prześladowania ze strony równieśników? Próba wyjaśnienia tajemniczego wypadku z przeszłości? Nienawiść do świata? No cokolwiek, bo w życiu nie zaakceptuję czegoś tak banalnego.
Wątpię, czy potrafię powiedzieć coś miłego o pozostałych bohaterach, którzy zachowywali się straszliwie nienaturalnie i nieadekwatnie do swojego wieku. Przykładowo Ezra miał być tym „zabawnym gościem”, ale tylko śmiał się w przypadkowych momentach i był niezręczny (on w ogóle opowiedział choć jeden żart czy po prostu tego nie zauważyłam?). Za najciekawszą postać uważam Aurorę, która (niestety) stała się ofiarą słabej ekspozycji.
W moim odczuciu fabuła skupia się na tym, co nieistotne i omija to, co istotne. Ubolewam, że pokazano nam tak mało interakcji między Aurorą i jej rodzicami, zwłaszcza że nawet krótkie flashbacki zamiast opisów wpłynęłyby na silniejsze przywiązanie czytelnikia do bohaterki. Po macoszemu została potraktowana także scena z pożarem, który się po prostu... wydarzył. Żadnych przeżyć, opisów, nic. Punkt fabularny odhaczony, można lecieć dalej.
Na koniec wspomnę, że zbyt często wyłapywałam pojedyncze nieścisłości w fabule. Do ceremonii zostały dwa dni, ale kartkę później zostały trzy (czy czas się cofnął?)? Zaklęcie bezpamięci jest opisywane jako bardzo bolesne, ale bohater nawet niczego nie poczuł? Poza tym bohaterowie bardzo często decydowali się sobie o czymś nie mówić i umierałam wewnętrznie, próbując odnaleźć jakikolwiek powód, by mieli tego nie robić. Dramatyzm na siłę.
A co mi się podobało? Często zatrzymywałam się na pojedynczych zdaniach, by pozachwycać się, jak zostały skonstruowane (mój kink to ładne zdania).
June 25, 2024
(ze spoilerami będzie)
2,25/5 ⭐
Jezu, co za wspaniałe uczucie, móc w końcu oznaczyć tę książkę jako przeczytaną i iść dalej. Zmęczyła mnie strasznie.
Ogólnie pomysł fajny. Świat dobrze wykreowany. Ale brakło mi w tym wszystkim jakiejś duszy. Ja to czytałem i nie czułem żadnego wiedźmiego klimatu, zero emocji. Do bohaterów kompletnie się nie przywiązałem, jak jedna osoba zginęła, to stwierdziłem "słodko, idźmy dalej". I nie dlatego, że lubię trupy w książkach, po prostu była mi całkowicie obojętna.
W tej książce było tylko paplanie o wszystkim i o niczym. Zero akcji. Dwa razy - w szklarni i trochę na polu pod koniec - działo się coś więcej. Karolina stworzyła taki świat, a poskąpiła nam tej magii, magicznego klimatu. Już sam jakiś spacer po mieście w deszczu i wejście do herbaciarni, odpowiednio opisane, dałyby trochę tego właściwego klimatu, tym bardziej, że bohaterowie mieli pić dużo herbaty. I piją, ale tego tam nie czuć.
Miał być opis racuchów, które miały zostać legendarnym bigosem XXI wieku, a wyszły 2-3 zdania o nich.
Tyle zaklęć można było podać, podczas pojedynku ze szklarni mogły one się przewijać, a nic nie było, jedynie "Aurora wykrzykiwała zaklęcia w hiszpańskim, łacinie, angielskim, francuskim, greckim". No super, że zna tyle zaklęć w tych językach, ale co mi z tego???? W ogóle autorka nie opisała jak przebiega ich rzucanie - czy używają jakiejś różdżki, jakieś specjalne gesty dłońmi wykonują czy co. Bo chwilowo to wygląda tak, jakby wymawiali te zaklęcia a one same wiedziały gdzie mają lecieć i co zrobić. 2 razy było, jak Ezra rzucał zaklęcie bezpamięci na Olivera to dotknął jego czoła, a podczas inkantacji nowomagii Azel i Aurora chwycili się za ręce.
Bohaterowie robili dziwne rzeczy, np. "Ezra powiedział coś tam śmiejąc się". GIRL WHY ARE YOU LAUGHING 😭😭😭 Oni non stop się śmiali bez żadnego powodu, w realu nikt by się nie śmiał co chwilę podczas normalnej konwersacji, chyba że jakiś psychol.
W ogóle wszyscy byli jacyś płascy, Oliver tam był tylko po to, żeby czytelnikowi wytłumaczyć działanie magicznego świata. Mara się trzymała zasad tak sztywno, że jak już coś złamała, to były żarty na ten temat na kilka stron. Całą osobowością Azela było to, że jest samotnikiem przyjętym do kowenu, miał (podobno) zajebisty projekt, maluje obrazy, a ojciec został wyrzucony z poprzedniego kowenu. Gdyby tylko napisać go trochę inaczej miał duże szanse na zostanie moim ulubieńcem. Ezra miał być tym zabawnym chłopakiem, który nie zna się na czarach, a wyszło na to, że tylko 2 razy (!!!) w całej książce się zaśmiałem, kiedy tych "zabawnych" momentów było znacznie więcej. Jego osobowość natomiast składała się na to, że nie umie czarować, gada z duszami, stawia tarota. NIC. WIĘCEJ.
Z nich wszystkich chyba tylko Aurora była najbardziej dopracowana, ale to wciąż nie było to, czego się oczekuje, miała być taką bad bitch, a wyszło... no.
Książka wygląda tak, jakby była napisana tylko po to, by zgromadzić ładne słowa. Nic więcej. Przez nią się brnęło, a nie płynęło. Na dodatek były jakieś bezsensowne przeskoki czasowe, które w żaden sposób nie były zaznaczone. Czytasz czytasz, nowy rozdział, czytasz dalej i się zastanawiasz kiedy to się dzieje, czy to retrospekcja czy teraźniejszość. Albo nawet nie nowy rozdział, tylko losowo w akapicie. Do teraz nie wiem, czy ta scena z Aurorą w normalnych ciuchach to była przeszłość, teraźniejszość, czy głowa Azela.
Ta książka ma 400 stron (Empik) i ma mieć 2 tom. Wg. mnie można by wyrzucić połowę z 1 tomu, pewnie połowę z 2, złączyć to i dostać trochę grubszy, sensowny standalone. Oczekiwania były wysokie, rzeczywistość ledwo dorasta im do pięt.
Jeszcze tak na koniec, bardzo mnie wkurzyło, kiedy nagle Karolina napisała sabat zamiast kowen. Ja wiem, że każdemu zdarzają się błędy, ale to bardzo razi w oczy u osoby, która tak na to zwraca uwagę. W dodatku książka przeszła przez redakcję i 2 osoby z korekty, więc na bank ktoś to zauważył. Nawet Karolina sama mówiła, że tyle razy czytała i poprawiała tą książkę, że znała ją już na pamięć. Sabat to święto, a kowen to zgromadzenie czarownic. (I might be a little wrong)
2,25/5 ⭐
Jezu, co za wspaniałe uczucie, móc w końcu oznaczyć tę książkę jako przeczytaną i iść dalej. Zmęczyła mnie strasznie.
Ogólnie pomysł fajny. Świat dobrze wykreowany. Ale brakło mi w tym wszystkim jakiejś duszy. Ja to czytałem i nie czułem żadnego wiedźmiego klimatu, zero emocji. Do bohaterów kompletnie się nie przywiązałem, jak jedna osoba zginęła, to stwierdziłem "słodko, idźmy dalej". I nie dlatego, że lubię trupy w książkach, po prostu była mi całkowicie obojętna.
W tej książce było tylko paplanie o wszystkim i o niczym. Zero akcji. Dwa razy - w szklarni i trochę na polu pod koniec - działo się coś więcej. Karolina stworzyła taki świat, a poskąpiła nam tej magii, magicznego klimatu. Już sam jakiś spacer po mieście w deszczu i wejście do herbaciarni, odpowiednio opisane, dałyby trochę tego właściwego klimatu, tym bardziej, że bohaterowie mieli pić dużo herbaty. I piją, ale tego tam nie czuć.
Miał być opis racuchów, które miały zostać legendarnym bigosem XXI wieku, a wyszły 2-3 zdania o nich.
Tyle zaklęć można było podać, podczas pojedynku ze szklarni mogły one się przewijać, a nic nie było, jedynie "Aurora wykrzykiwała zaklęcia w hiszpańskim, łacinie, angielskim, francuskim, greckim". No super, że zna tyle zaklęć w tych językach, ale co mi z tego???? W ogóle autorka nie opisała jak przebiega ich rzucanie - czy używają jakiejś różdżki, jakieś specjalne gesty dłońmi wykonują czy co. Bo chwilowo to wygląda tak, jakby wymawiali te zaklęcia a one same wiedziały gdzie mają lecieć i co zrobić. 2 razy było, jak Ezra rzucał zaklęcie bezpamięci na Olivera to dotknął jego czoła, a podczas inkantacji nowomagii Azel i Aurora chwycili się za ręce.
Bohaterowie robili dziwne rzeczy, np. "Ezra powiedział coś tam śmiejąc się". GIRL WHY ARE YOU LAUGHING 😭😭😭 Oni non stop się śmiali bez żadnego powodu, w realu nikt by się nie śmiał co chwilę podczas normalnej konwersacji, chyba że jakiś psychol.
W ogóle wszyscy byli jacyś płascy, Oliver tam był tylko po to, żeby czytelnikowi wytłumaczyć działanie magicznego świata. Mara się trzymała zasad tak sztywno, że jak już coś złamała, to były żarty na ten temat na kilka stron. Całą osobowością Azela było to, że jest samotnikiem przyjętym do kowenu, miał (podobno) zajebisty projekt, maluje obrazy, a ojciec został wyrzucony z poprzedniego kowenu. Gdyby tylko napisać go trochę inaczej miał duże szanse na zostanie moim ulubieńcem. Ezra miał być tym zabawnym chłopakiem, który nie zna się na czarach, a wyszło na to, że tylko 2 razy (!!!) w całej książce się zaśmiałem, kiedy tych "zabawnych" momentów było znacznie więcej. Jego osobowość natomiast składała się na to, że nie umie czarować, gada z duszami, stawia tarota. NIC. WIĘCEJ.
Z nich wszystkich chyba tylko Aurora była najbardziej dopracowana, ale to wciąż nie było to, czego się oczekuje, miała być taką bad bitch, a wyszło... no.
Książka wygląda tak, jakby była napisana tylko po to, by zgromadzić ładne słowa. Nic więcej. Przez nią się brnęło, a nie płynęło. Na dodatek były jakieś bezsensowne przeskoki czasowe, które w żaden sposób nie były zaznaczone. Czytasz czytasz, nowy rozdział, czytasz dalej i się zastanawiasz kiedy to się dzieje, czy to retrospekcja czy teraźniejszość. Albo nawet nie nowy rozdział, tylko losowo w akapicie. Do teraz nie wiem, czy ta scena z Aurorą w normalnych ciuchach to była przeszłość, teraźniejszość, czy głowa Azela.
Ta książka ma 400 stron (Empik) i ma mieć 2 tom. Wg. mnie można by wyrzucić połowę z 1 tomu, pewnie połowę z 2, złączyć to i dostać trochę grubszy, sensowny standalone. Oczekiwania były wysokie, rzeczywistość ledwo dorasta im do pięt.
Jeszcze tak na koniec, bardzo mnie wkurzyło, kiedy nagle Karolina napisała sabat zamiast kowen. Ja wiem, że każdemu zdarzają się błędy, ale to bardzo razi w oczy u osoby, która tak na to zwraca uwagę. W dodatku książka przeszła przez redakcję i 2 osoby z korekty, więc na bank ktoś to zauważył. Nawet Karolina sama mówiła, że tyle razy czytała i poprawiała tą książkę, że znała ją już na pamięć. Sabat to święto, a kowen to zgromadzenie czarownic. (I might be a little wrong)
May 9, 2024
4,5⭐️
JAKIE. TO. BYŁO. GENIALNE.
Gdyby ktoś mi dał w ciemno tę książkę to nigdy w życiu nie powiedziałabym że jest do debiut.
Jestem tak zachwycona stylem jakim jest napisała ta książka, no po prostu CUDOWNY.
A ci bohaterowie?! Byli tak świetnie napisani, że bez przerwy się nimi zachwycałam.
Jestem pod ogromnym wrażeniem i uważam, że Karolina odwaliła kawał dobrej roboty.
JAKIE. TO. BYŁO. GENIALNE.
Gdyby ktoś mi dał w ciemno tę książkę to nigdy w życiu nie powiedziałabym że jest do debiut.
Jestem tak zachwycona stylem jakim jest napisała ta książka, no po prostu CUDOWNY.
A ci bohaterowie?! Byli tak świetnie napisani, że bez przerwy się nimi zachwycałam.
Jestem pod ogromnym wrażeniem i uważam, że Karolina odwaliła kawał dobrej roboty.
June 3, 2024
2.75, spłynęła po mnie ta książka jak woda po kaczce niestety
July 11, 2024
2.5⭐️
Zapowiadało się bardzo dobrze, ale książka miała sporo wad. Skromnie uważam, że została źle sklasyfikowana; powinna być to książka dla dzieci i wtedy miałaby dużo lepszy odbiór.
Dlaczego? Dlatego, że świat fantastyczny został opisany w bardzo prosty sposób, akcja nie była pogłębiona, relacje bohaterów były płytkie, styl pisania banalny. Porównałabym to z cukrami; dorosła fantastyka to cukry złożone, powstałe z wielu cukrów prostych (wątków, podstaw świata, dobrze zbudowanych bohaterów) połączonych wiązaniami glikozydowymi (rozwiniętym stylem pisania). Z kolei książki dla dzieci to takie cukry proste (nie rozkładające się na mniejsze podjednostki), tak samo jak ta książka.
Bohaterowie mieli po jednej cesze and that’s it. Nie poznaliśmy ich przez całą książkę. Brakowało mi tu dialogów. Sama fabuła opisana została w taki sposób, jakbyśmy czytali co drugie zdanie. Jak już pojawiała się jakaś akcja (jednak większość książki była po prostu nudna i pozbawiona emocji), miałam wrażenie, że zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym.
Pokładam ogromną wiarę w tom drugi i życzę autorce rozwoju, bo potencjał jest.
Zapowiadało się bardzo dobrze, ale książka miała sporo wad. Skromnie uważam, że została źle sklasyfikowana; powinna być to książka dla dzieci i wtedy miałaby dużo lepszy odbiór.
Dlaczego? Dlatego, że świat fantastyczny został opisany w bardzo prosty sposób, akcja nie była pogłębiona, relacje bohaterów były płytkie, styl pisania banalny. Porównałabym to z cukrami; dorosła fantastyka to cukry złożone, powstałe z wielu cukrów prostych (wątków, podstaw świata, dobrze zbudowanych bohaterów) połączonych wiązaniami glikozydowymi (rozwiniętym stylem pisania). Z kolei książki dla dzieci to takie cukry proste (nie rozkładające się na mniejsze podjednostki), tak samo jak ta książka.
Bohaterowie mieli po jednej cesze and that’s it. Nie poznaliśmy ich przez całą książkę. Brakowało mi tu dialogów. Sama fabuła opisana została w taki sposób, jakbyśmy czytali co drugie zdanie. Jak już pojawiała się jakaś akcja (jednak większość książki była po prostu nudna i pozbawiona emocji), miałam wrażenie, że zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym.
Pokładam ogromną wiarę w tom drugi i życzę autorce rozwoju, bo potencjał jest.
May 15, 2026
Już zdążyłam zapomnieć o niej
June 17, 2024
Prosty sposób na bezpamięć okazał się tak skuteczny, że zapomnę o niej za 5 minut
June 28, 2024
2.5
Gdybym miała porównać tą książkę do jakiejś imprezy, byłaby to stypa (taka zwykła) przez 300 stron, a na 50 ostatnich zaczyna się coś dziać (zmarły wstaje z trumny)
Gdybym miała porównać tą książkę do jakiejś imprezy, byłaby to stypa (taka zwykła) przez 300 stron, a na 50 ostatnich zaczyna się coś dziać (zmarły wstaje z trumny)
May 15, 2024
No nie podobało mi się…
Początek był niezły, ale to w sumie tyle, jedyne co mi się tak serio podobało to sposób w jaki działa w tym świecie magia, to zostało nieźle napisane, natomiast cała reszta… 😭😭 Fabularnie w ogóle nie byłem wciągnięty, postacie też były takie nijakie, mam wrażenie, że akcja była strasznie nierówna, a niektóre wątki można by było lepiej rozwinąć. Jakoś w połowie książki byłem już dość znużony i tak w sumie aż do końca.
Początek był niezły, ale to w sumie tyle, jedyne co mi się tak serio podobało to sposób w jaki działa w tym świecie magia, to zostało nieźle napisane, natomiast cała reszta… 😭😭 Fabularnie w ogóle nie byłem wciągnięty, postacie też były takie nijakie, mam wrażenie, że akcja była strasznie nierówna, a niektóre wątki można by było lepiej rozwinąć. Jakoś w połowie książki byłem już dość znużony i tak w sumie aż do końca.
May 29, 2024
Bardzo udany debiut, gratulacje dla Karoliny 🥹💖
September 3, 2026
turned out that gay wizards are my fav genre fr
bardzo bardzo dobry debiut karoliny (moze jestem troche zbiasowana ale tylko troche)
naprawde bardzo przyjemnie się tego słuchało. widać że autorka starała się stworzyć naprawdę rozbudowany świat z interesującym systemem magicznym. azel i ezra my babies. to takie typy postaci ktore w każdym uniwersum skradają moje serce. jestem też fanką tego jak subtelnie wprowadzane są potencjalne relacje romantyczne.
zgadzam się z częścią krytyki jaką widzę w stosunku do tej części: za mało dialogów, prostolinijność postaci olivera taylora czy jego relacja z bohaterami która stała się bliska z nikąd tak naprawdę. liczę że pierwsze dwie rzeczy zostaną poprawione w kolejnych częściach po które napewno sięgnę i które jak widziałam plasują się wyżej jeśli chodzi o ogólne recenzje. mam więc z tyłu głowy że będzie tylko lepiej i jestem naprawdę pozytywnie nastawiona. cieszę się że mamy taką fantastykę na polskim rynku
3.5 ⭐️
bardzo bardzo dobry debiut karoliny (moze jestem troche zbiasowana ale tylko troche)
naprawde bardzo przyjemnie się tego słuchało. widać że autorka starała się stworzyć naprawdę rozbudowany świat z interesującym systemem magicznym. azel i ezra my babies. to takie typy postaci ktore w każdym uniwersum skradają moje serce. jestem też fanką tego jak subtelnie wprowadzane są potencjalne relacje romantyczne.
zgadzam się z częścią krytyki jaką widzę w stosunku do tej części: za mało dialogów, prostolinijność postaci olivera taylora czy jego relacja z bohaterami która stała się bliska z nikąd tak naprawdę. liczę że pierwsze dwie rzeczy zostaną poprawione w kolejnych częściach po które napewno sięgnę i które jak widziałam plasują się wyżej jeśli chodzi o ogólne recenzje. mam więc z tyłu głowy że będzie tylko lepiej i jestem naprawdę pozytywnie nastawiona. cieszę się że mamy taką fantastykę na polskim rynku
3.5 ⭐️
April 30, 2024
4.5/5 Po pierwsze, potrzebuje 2 tomu na wczoraj. Po drugie, świetnie się bawiłam podczas czytania tej książki. Sposób pisania totalnie do mnie przemówił, a bohaterowie skradli moje serce. Nie dostaje ode mnie 5/5 tylko dlatego, że chciałabym aby była trochę dłuższa i miała w sobie zawarte więcej opisów tego świata i jak on dokładnie działa. Ale mam nadzieję, że w drugim tomie dostanę odpowiedzi na wszystkie swoje pytania i naprawdę nie mogę się tego doczekać.
April 29, 2026
3,5/5
No... nie tego się spodziewałam.
🪼⋆.ೃ࿔*:
Zacznę od minusów, a jest ich kilka:
1) mam wrażenie że ostatnio czytam brainrot książki.
Może to znak zbliżającego się wypalenia/zastoju, ale zirytowalam się na pewne relacje w tej książce. Nie chodzi mi o relacje które przed wydarzeniami książki zostały zbudowane [np Ezra z Aurorą, którzy są przyjaciółmi w dzieciństwa] a z postaciami, które poznają się w trakcie historii.
Chodzi mi o to, że mam wrażenie, że nie mają te relację głębi. Miałam podobne wrażenie w przypadku książki "Genevieve Nie Mówiła Wszystkiego" od Kolińskiej. Bohaterowie zaczynają się ze sobą zżywać... a ja nie rozumiem DLACZEGO. Nie było żadnej akcji, która by dała mi takie "oh, to ich na pewno połączyło". Nie ma "akcji w relacji".
Wiele rzeczy jest zapisane jako np: [wymyślam na bieżąco] "okazało się, że Oliver ma ciekawy gust literacki, którym się zainteresował Azel." A nie jako rzeczywista akcja, np: w dialogu, jako przekazanie nam dynamiki chociażby w rozmowie między nimi. Nie byłam w stanie uwierzyć w relacje między nowo poznanym przdz grupę przyjaciół Oliverem, a właśnie ową grupą. HE IS JUST STANDING THERE.
🪼⋆.ೃ࿔*:
2) zgadzam się z wieloma negatywnymi recenzjami, a głównie z argumentami takimk jak:
• mało akcji jako samej w sobie, mało dynamiki w dialogach [ŚCIANY TEKSTU BYŁY ŚWIETNE, ALE KOCHAM DIALOGI]
• uważam, że łacina powinna być tłumaczona w przypisach, bo googlowanie wyrywa z czytania
• non-stop przenoszenie się z teraźniejszych wydarzeń do backstory również wyrywa z rytmu
🪼⋆.ೃ࿔*:
POZYTYWY:
1) Lubię postacie jako ich własne indywiduum, Ezra i Azel my shayla. Są barwne i mam nadzieje że autorka w 2 części wydusiła z nich więcej, bo się obrażę.
2) Klimat/vibe jest intrygujący, ale mam też trochę wrażenie że na jego rzecz kilka wątków zostałk zaniedbanych
3) no wciągnęło mnie no XDDDD podoba mi się świat przedstawiony, magia, opisy miejsc, płynęłam przez ½ książki, potem trochę zwolniłam by na końcu na pełnej wjechać w nią
🪼⋆.ೃ࿔*:
Podsumowując: mam nadzieje, że podkładka, którą stworzyła Karolina Barbrich w tej części zostanie wykorzystana w 200%
No... nie tego się spodziewałam.
🪼⋆.ೃ࿔*:
Zacznę od minusów, a jest ich kilka:
1) mam wrażenie że ostatnio czytam brainrot książki.
Może to znak zbliżającego się wypalenia/zastoju, ale zirytowalam się na pewne relacje w tej książce. Nie chodzi mi o relacje które przed wydarzeniami książki zostały zbudowane [np Ezra z Aurorą, którzy są przyjaciółmi w dzieciństwa] a z postaciami, które poznają się w trakcie historii.
Chodzi mi o to, że mam wrażenie, że nie mają te relację głębi. Miałam podobne wrażenie w przypadku książki "Genevieve Nie Mówiła Wszystkiego" od Kolińskiej. Bohaterowie zaczynają się ze sobą zżywać... a ja nie rozumiem DLACZEGO. Nie było żadnej akcji, która by dała mi takie "oh, to ich na pewno połączyło". Nie ma "akcji w relacji".
Wiele rzeczy jest zapisane jako np: [wymyślam na bieżąco] "okazało się, że Oliver ma ciekawy gust literacki, którym się zainteresował Azel." A nie jako rzeczywista akcja, np: w dialogu, jako przekazanie nam dynamiki chociażby w rozmowie między nimi. Nie byłam w stanie uwierzyć w relacje między nowo poznanym przdz grupę przyjaciół Oliverem, a właśnie ową grupą. HE IS JUST STANDING THERE.
🪼⋆.ೃ࿔*:
2) zgadzam się z wieloma negatywnymi recenzjami, a głównie z argumentami takimk jak:
• mało akcji jako samej w sobie, mało dynamiki w dialogach [ŚCIANY TEKSTU BYŁY ŚWIETNE, ALE KOCHAM DIALOGI]
• uważam, że łacina powinna być tłumaczona w przypisach, bo googlowanie wyrywa z czytania
• non-stop przenoszenie się z teraźniejszych wydarzeń do backstory również wyrywa z rytmu
🪼⋆.ೃ࿔*:
POZYTYWY:
1) Lubię postacie jako ich własne indywiduum, Ezra i Azel my shayla. Są barwne i mam nadzieje że autorka w 2 części wydusiła z nich więcej, bo się obrażę.
2) Klimat/vibe jest intrygujący, ale mam też trochę wrażenie że na jego rzecz kilka wątków zostałk zaniedbanych
3) no wciągnęło mnie no XDDDD podoba mi się świat przedstawiony, magia, opisy miejsc, płynęłam przez ½ książki, potem trochę zwolniłam by na końcu na pełnej wjechać w nią
🪼⋆.ೃ࿔*:
Podsumowując: mam nadzieje, że podkładka, którą stworzyła Karolina Barbrich w tej części zostanie wykorzystana w 200%
July 7, 2024
3,25 ⭐️ mam nadzieje że w świecie z "Prostego sposobu na bezpamięć" istnieje zaklecie działające jak gay radar bo Ezra i Olivier są ponad skale działania
May 31, 2024
Bardzo obiecujący debiut, jednak mnie nie porwał do końca.
Jeżeli chodzi o rzeczy, które w tej książce są super:
1) System magiczny i pomysł na fabułe - świetny, oryginalny, wszystko jest jasne, uporządkowane i trzyma się kupy, czyli takie jakie lubię najbardziej.
2) Aurora i wszystko, co się z nią wiąże - jej postać, charakter, ale generalnie wszystkie wątki.
Przyznam się, że to ta część fabuły najbardziej mnie interesowała.
I teraz płynnie przechodzimy do moich uwag:
1) Mam wrażenie, żeby było strasznie dużo dialogów i mówienia: robimy to, to i to, a w rezultacie to odbierało akcji. Główną rzeczą, która sprawiła, że ciężko mi się to czytało był fakt, że często były opisy danej sceny czy streszczenie, a niekoniecznie jakieś wydarzenie, w którym brali udział bohaterowie. Przez to miałam wrażnie, że stoję trochę ,,obok” tych wydarzeń.
2) Ten punkt jest bardzo personalny, ale czasami trochę się gubiłam w narracji. Wydaje mi się, że to dlatego, że wolę, gdy rozdziały po prostu są podzielone na osobnych bohaterów. Czasami miałam po prostu jakies wrażnie, że najpierw mamy retrospekcję z jedną postacią, a potem jakoś skaczemy do następnej
3) Oliver Taylor. Ja wszystko rozumiem, no ale gość to taki npc, że mnie krew zalewa. Poza Aurorą nie zżyłam się jakoś bardzo z bohaterami, ale Oliver to inny wymiar.
Miałam duże oczekiwania - nie wywaliło w kosmos, ale też jakoś bardzo się nie zawiodłam. Jestem neutralnie nastawiona i z chęcią będę śledzić dalszy rozwój autorki, bo ta książka ma duży potencjał💖
Jeżeli chodzi o rzeczy, które w tej książce są super:
1) System magiczny i pomysł na fabułe - świetny, oryginalny, wszystko jest jasne, uporządkowane i trzyma się kupy, czyli takie jakie lubię najbardziej.
2) Aurora i wszystko, co się z nią wiąże - jej postać, charakter, ale generalnie wszystkie wątki.
Przyznam się, że to ta część fabuły najbardziej mnie interesowała.
I teraz płynnie przechodzimy do moich uwag:
1) Mam wrażenie, żeby było strasznie dużo dialogów i mówienia: robimy to, to i to, a w rezultacie to odbierało akcji. Główną rzeczą, która sprawiła, że ciężko mi się to czytało był fakt, że często były opisy danej sceny czy streszczenie, a niekoniecznie jakieś wydarzenie, w którym brali udział bohaterowie. Przez to miałam wrażnie, że stoję trochę ,,obok” tych wydarzeń.
2) Ten punkt jest bardzo personalny, ale czasami trochę się gubiłam w narracji. Wydaje mi się, że to dlatego, że wolę, gdy rozdziały po prostu są podzielone na osobnych bohaterów. Czasami miałam po prostu jakies wrażnie, że najpierw mamy retrospekcję z jedną postacią, a potem jakoś skaczemy do następnej
3) Oliver Taylor. Ja wszystko rozumiem, no ale gość to taki npc, że mnie krew zalewa. Poza Aurorą nie zżyłam się jakoś bardzo z bohaterami, ale Oliver to inny wymiar.
Miałam duże oczekiwania - nie wywaliło w kosmos, ale też jakoś bardzo się nie zawiodłam. Jestem neutralnie nastawiona i z chęcią będę śledzić dalszy rozwój autorki, bo ta książka ma duży potencjał💖
November 29, 2024
2,4⭐
Męczyłam to dwa tygodnie, co patrząc na długość książki, jest za długo (okej, czasami zdarza mi się nawet dobre książki długo czytać, ale tutaj chodziło o coś innego).
Więc chciałabym wyrzucić z siebie to, co bardzo mi przeszkadzało podczas czytania
- książka moim zdaniem jest chaosem i to rzuca się na kilka kwestii; pierwszą sprawą jest to, że właściwie mamy dwie linie czasowe: te główną i przeszłość. W ten sposób mieliśmy lepiej poznać bohaterów, jak się poznali, jak rozwijała się ich relacja, jakie mają tło etc.
Problem jest, że kiedy te wspomnienia pojawiają się nagle w akcji albo na początku rozdziałów, to bardzo trudno jest połapać się, kiedy co i jak. Fakt, te na początku rozdziałów potrafią być wyodrębnione przerywnikiem od głównej akcji, ale zanim do tego dojdę, zdążę się już pogubić i nie przyswajam, że to jest PRZESZŁOŚĆ
- kwestia samego czasu akcji. Niby Aurora miała dokonać tytułowego zaklęcia w tydzień, ale (chyba?) ostatecznie akcja książki trwa o kilka (kilkanaście) dni dłużej. Jeśli ktoś lepiej to zrozumiał, to zazdroszczę, ale dla mnie byłoby lepiej, gdyby nawet na górze rozdziałów było coś w stylu "Dzień pierwszy" albo "Dni do zaklęcia bezpamięci: 7". To byłoby sporym ułatwieniem, zwłaszcza jeśli mamy określony czas do tego kluczowego zdarzenia
- bohaterowie. Każdy z tej głównej czwórki (Oliver, Ezra, Aurora, Azel) mają pewne cechy i elementy swojej tożsamości, które naprawdę mają potencjał i są dobre. Najbardziej ścisnęło mi się serce przy pewnej prośbie Olivera, a z tego grona chyba najbardziej polubiłam Ezrę, aczkolwiek jedna jego akcja była dość naciągana moim zdaniem. Jednak ostatecznie nie mogę powiedzieć, że się z nimi żyłam, bo mimo wielu wspomnień nie mogę powiedzieć, że byli pogłębieni. A z tego wszystkiego i tak wypada Aurora – to że jej rodzice narzucają presję, nie oznacza, że ma prawo być podła (okej, to akurat jest realistyczne, ale dlaczego to nie jest pogłębione czy nie rzuca śladów na ich relację?)
Też kwestia tego, że można by na początku wierzyć, że głównym bohaterem ma być Oliver, ale ostatecznie wychodzi na to, że właściwie każdy z tej czwórki? Co nie jest złym ruchem, tylko że znów, na górze rozdziałów brakuje nawet prostego imienia, czyją perspektywę będziemy teraz śledzić, gdyż zmieniają się kilka razy na rozdział – i to też wybija z rytmu.
- sam styl pisania był dla mnie dość chaotyczny. Jasne, to nie jest jedyna książka, przy której potrafię się oderwać i za kilkanaście sekund wrócić – tylko że najczęściej nie mam problemów z powrotem do akcji. Tutaj wielokrotnie łapałam się na tym, że jeśli nie czytam przez jakiś dłuższy czas nieustannie, to tracę wątek, kto z kim gdzie dlaczego i co w ogóle się dzieje.
Co się bardzo rzuciło na odebranie kolejnego elementu, który jest całkiem udany i widziałam, że niektórzy też to doceniali, czyli
- system magiczny. Ciekawy, zbudowany i przedstawiony na zasadzie czegoś niesamowitego, ale i z ostrzeżeniem, że wszystko ma swoją cenę. Tylko że wciąż – chaos, chaos, chaos.
Też muszę pochwalić ostatnie 30 stron (odjąć ostatni rozdział, pozostawił mnie z pewnym uczuciem, które nie jest pozytywne, aczkolwiek nie umiem go nazwać), bo akcja faktycznie się działa, zaskoczenie było.
Stawka na drugi tom została określona, także zobaczymy, co tam się pojawi. Kto wie, może chaos pierwszej części nie rzuci się na zakończenie dylogii? Zobaczymy, będę trzymała kciuki
Męczyłam to dwa tygodnie, co patrząc na długość książki, jest za długo (okej, czasami zdarza mi się nawet dobre książki długo czytać, ale tutaj chodziło o coś innego).
Więc chciałabym wyrzucić z siebie to, co bardzo mi przeszkadzało podczas czytania
- książka moim zdaniem jest chaosem i to rzuca się na kilka kwestii; pierwszą sprawą jest to, że właściwie mamy dwie linie czasowe: te główną i przeszłość. W ten sposób mieliśmy lepiej poznać bohaterów, jak się poznali, jak rozwijała się ich relacja, jakie mają tło etc.
Problem jest, że kiedy te wspomnienia pojawiają się nagle w akcji albo na początku rozdziałów, to bardzo trudno jest połapać się, kiedy co i jak. Fakt, te na początku rozdziałów potrafią być wyodrębnione przerywnikiem od głównej akcji, ale zanim do tego dojdę, zdążę się już pogubić i nie przyswajam, że to jest PRZESZŁOŚĆ
- kwestia samego czasu akcji. Niby Aurora miała dokonać tytułowego zaklęcia w tydzień, ale (chyba?) ostatecznie akcja książki trwa o kilka (kilkanaście) dni dłużej. Jeśli ktoś lepiej to zrozumiał, to zazdroszczę, ale dla mnie byłoby lepiej, gdyby nawet na górze rozdziałów było coś w stylu "Dzień pierwszy" albo "Dni do zaklęcia bezpamięci: 7". To byłoby sporym ułatwieniem, zwłaszcza jeśli mamy określony czas do tego kluczowego zdarzenia
- bohaterowie. Każdy z tej głównej czwórki (Oliver, Ezra, Aurora, Azel) mają pewne cechy i elementy swojej tożsamości, które naprawdę mają potencjał i są dobre. Najbardziej ścisnęło mi się serce przy pewnej prośbie Olivera, a z tego grona chyba najbardziej polubiłam Ezrę, aczkolwiek jedna jego akcja była dość naciągana moim zdaniem. Jednak ostatecznie nie mogę powiedzieć, że się z nimi żyłam, bo mimo wielu wspomnień nie mogę powiedzieć, że byli pogłębieni. A z tego wszystkiego i tak wypada Aurora – to że jej rodzice narzucają presję, nie oznacza, że ma prawo być podła (okej, to akurat jest realistyczne, ale dlaczego to nie jest pogłębione czy nie rzuca śladów na ich relację?)
Też kwestia tego, że można by na początku wierzyć, że głównym bohaterem ma być Oliver, ale ostatecznie wychodzi na to, że właściwie każdy z tej czwórki? Co nie jest złym ruchem, tylko że znów, na górze rozdziałów brakuje nawet prostego imienia, czyją perspektywę będziemy teraz śledzić, gdyż zmieniają się kilka razy na rozdział – i to też wybija z rytmu.
- sam styl pisania był dla mnie dość chaotyczny. Jasne, to nie jest jedyna książka, przy której potrafię się oderwać i za kilkanaście sekund wrócić – tylko że najczęściej nie mam problemów z powrotem do akcji. Tutaj wielokrotnie łapałam się na tym, że jeśli nie czytam przez jakiś dłuższy czas nieustannie, to tracę wątek, kto z kim gdzie dlaczego i co w ogóle się dzieje.
Co się bardzo rzuciło na odebranie kolejnego elementu, który jest całkiem udany i widziałam, że niektórzy też to doceniali, czyli
- system magiczny. Ciekawy, zbudowany i przedstawiony na zasadzie czegoś niesamowitego, ale i z ostrzeżeniem, że wszystko ma swoją cenę. Tylko że wciąż – chaos, chaos, chaos.
Też muszę pochwalić ostatnie 30 stron (odjąć ostatni rozdział, pozostawił mnie z pewnym uczuciem, które nie jest pozytywne, aczkolwiek nie umiem go nazwać), bo akcja faktycznie się działa, zaskoczenie było.
Stawka na drugi tom została określona, także zobaczymy, co tam się pojawi. Kto wie, może chaos pierwszej części nie rzuci się na zakończenie dylogii? Zobaczymy, będę trzymała kciuki
May 28, 2024
4,5/5
Ta książka jest dokładnie tym, za co uwielbiam czytanie
Ta książka jest dokładnie tym, za co uwielbiam czytanie
July 19, 2024
3.5⭐️
wymęczyłam. to znaczy, jak widać po ocenie, wcale nie było źle, ale nie ukrywam, że trochę się męczyłam czytając, co lekko obniżyło końcową ocenę.
historia w niektórych momentach była dość nużąca. chociaż jestem przekonana, że w znacznej części to tylko moj problem, ponieważ nie jest to typ fantastyki, który lubię czytac. wole fantastykę opartą na jakichś problemach politycznych, a nie stricte magii i czarodziejach. przeczytałam "prosty sposób na bezpamiec" jedynie ze względu na to, że karolina jest jedną z moich ulubionych osób w bookmediach. overall nie uważam tej książki za złą, jedynie nie w moim typie.
bardzo podobała mi się kreacja postaci, chociaż wydawało mi się, że oliver jest dość beznamiętny. za to pokochałam ezrę, tylko dlatego, że przypomina mi jespera z "szóstki wron" i aurorę, bo po prostu jest silną fmc.
wielki plus za ostatnie 60 stron i plot twist, zakończenie bardzo mi się podobało i sprawiło, że będę chciała sięgnąć po kontynuację, oczywiście gdy już wyjdzie.
wymęczyłam. to znaczy, jak widać po ocenie, wcale nie było źle, ale nie ukrywam, że trochę się męczyłam czytając, co lekko obniżyło końcową ocenę.
historia w niektórych momentach była dość nużąca. chociaż jestem przekonana, że w znacznej części to tylko moj problem, ponieważ nie jest to typ fantastyki, który lubię czytac. wole fantastykę opartą na jakichś problemach politycznych, a nie stricte magii i czarodziejach. przeczytałam "prosty sposób na bezpamiec" jedynie ze względu na to, że karolina jest jedną z moich ulubionych osób w bookmediach. overall nie uważam tej książki za złą, jedynie nie w moim typie.
bardzo podobała mi się kreacja postaci, chociaż wydawało mi się, że oliver jest dość beznamiętny. za to pokochałam ezrę, tylko dlatego, że przypomina mi jespera z "szóstki wron" i aurorę, bo po prostu jest silną fmc.
wielki plus za ostatnie 60 stron i plot twist, zakończenie bardzo mi się podobało i sprawiło, że będę chciała sięgnąć po kontynuację, oczywiście gdy już wyjdzie.
May 13, 2024
Świat z niezwykłym potencjałem i mimo, że nie zawsze wykorzystanym, zawiera zapadające w pamięć postacie i nie ma żadnego prostego sposobu na to, bym miała zapomnieć o Ezrze i Oliverze hehe 🎀
Cieszę się że mogę mieć w gronie znajomych tak utalentowaną językowo osobę - Karolina, zostawiam ci to jako easter egg, a jeśli to przeczytasz, to tylko utwierdzisz się w przekonaniu, że doceniam wszystko co tworzysz <3
Cieszę się że mogę mieć w gronie znajomych tak utalentowaną językowo osobę - Karolina, zostawiam ci to jako easter egg, a jeśli to przeczytasz, to tylko utwierdzisz się w przekonaniu, że doceniam wszystko co tworzysz <3
May 24, 2024
Potrzebuję drugiego tomu!
I jak Karolina mogła zabić [imię]?!
I jak Karolina mogła zabić [imię]?!
July 26, 2026
Błagam, nie ukrzyżujcie mnie za to, ale już od samego początku widać, że to debiut.
Nie mówię, że to źle, tylko po prostu to widać - głównie po stylu pisania, bo on jest poprawny.
Widzę to w wielu debiutach, że autorzy piszą bez błędów, ale ich styl pisania nie ma jeszcze swoich cech charakterystycznych, czegoś unikatowego, co pozwoliłoby go jednoznacznie przypisać do osoby.
Dodatkowo mam wrażenie, że wydarzenia są trochę rozpisane jak wyliczanka, bo zdanie po zdaniu opisuje czynność. Zdejmowanie butów, otwieranie drzwi, wychodzenie przez próg, zamykanie drzwi. Wiele z tych opisów jest niepotrzebnych. Dla mnie odwracały uwagę od sedna historii, bo zamiast wejść głębiej w głowie głównego bohatera czy świat przedstawiony, czytam zdanie po zdaniu przejście z salonu do kuchni.
Za dużo (moim zdaniem) było ekspozycji, a zasada "show not tell" czasami była stosowana za często... Co chwilę czytałam zdania typu "X zauważył, że Y jest zestresowany". Ilość obserwacji postaci, które tak naprawdę były stwierdzeniami, męczyła. Brakowało mi opisów emocji, jakichś fizycznych obrazów, co czują bohaterowie, bo większość czasu czytałam tylko stwierdzenia. Gdyby wyciąć opisy, które tak naprawdę informują czytelnika o tym samym, książka byłaby pewnie o 20% krótsza. Czytelnik jest w stanie sporo wywnioskować bez czytania informacji podanych na talerzu. Parokrotnie, gdyby za pierwszym razem nie dotarło. Rzeczy, które naprawdę mnie interesowały, nie były wyjaśnione. Chciałabym dowiedzieć się więcej o tym, jak działają koweny. Dostać powody, dlaczego każdy z głównych bohaterów jest tak wyjątkowy, a nie wierzyć na słowo, że mają potężną, choć nietypową magię. Zbyt wiele rzeczy było wyjaśnianych szczegółowo, kiedy wystarczyłoby jedno zdanie.
Dialogi momentami są bardzo teatralne, a czasami aż zbyt kolokwialne, brakowało mi tutaj poczucia, że każda postać ma swój własny sposób mówienia. Nikt nigdy się nie jąka, nie powtarza, nie zawiesza w połowie zdania.
Kolejnym problemem jest Oliver. Czemu szesnastolatek całkiem poważnie ma pierdolca na punkcie magii i czemu nikt do tej pory nie wysłał go do lekarza... Wyobrażacie sobie, że wasz kolega z liceum poważnie uważa, że tak, jest możliwe, że spotka kiedyś hobbita? XD Jakby tego było mało, dlaczego NIKOGO nie dziwi, że jest on w zasadzie więziony jako obiekt eksperymentu przez bandę innych nastolatków. Nie może wyjść, nie może (praktycznie) skontaktować się ze światem zewnętrznym, a potem ma zostać rzucone na niego zaklęcie, które *nie jest bezpieczne*. Druga sprawa, że on się na to zgadza. Jakkolwiek odmienne od naszych nie byłyby zasady moralne magów, raczej przetrzymywanie istoty ludzkiej, by docelowo rzucić na nią zaklęcie ingerujące w pamięć, nie powinno być czymś akceptowalnym.
Podobno obecność kogoś z zewnątrz w świecie magii jest ogromnym zagrożeniem i musi to zostać natychmiast załatwione, ale jednocześnie kowen powierza to zadanie grupce szesnasto- i siedemnastolatków, nikt ich nie pilnuje i każdy ufa, że to ogarną.
Postacie są ciekawe, ale ich interakcje z Oliverem są dziwne, jakby były wyhodowane laboratoryjnie. Masz na chacie obcego człowieka, który nie jest magiem, któremu za porę dni wyczyścicie wspomnienia i rozmawiasz z nim o zawiłościach świata magii, jakbyście znali się od dawna, logiczne. Każda jego interakcja była jak wybieranie opcji dialogowej w słabej visual novel. A szkoda, bo inne postacie mają ze sobą super dynamikę, za to jedyną cechą Olivera jest lubienie magii. Nie dowiadujemy się o nim praktycznie nic ponad to - nic o rodzinie, jego codzienności, nie wiemy nawet, jaką herbatę lubi. Większość książki miałam wrażenie, że robi za zwierzątko... Bo tak mniej więcej mówili o nim pozostali bohaterowie.
Prawdopodobnie oceniłabym tę książki wyżej, gdybym miała 14 lat, ale niestety mam 22 i widzę absurdy, przez które ciężko było mi cieszyć się czytaniem.
Gdyby ta książka została jeszcze trochę dopracowana, pewnie by mi się podobała, ale na razie bardzo widać, że Karolina pisała ją w bardzo młodym wieku :(
Nie mówię, że to źle, tylko po prostu to widać - głównie po stylu pisania, bo on jest poprawny.
Widzę to w wielu debiutach, że autorzy piszą bez błędów, ale ich styl pisania nie ma jeszcze swoich cech charakterystycznych, czegoś unikatowego, co pozwoliłoby go jednoznacznie przypisać do osoby.
Dodatkowo mam wrażenie, że wydarzenia są trochę rozpisane jak wyliczanka, bo zdanie po zdaniu opisuje czynność. Zdejmowanie butów, otwieranie drzwi, wychodzenie przez próg, zamykanie drzwi. Wiele z tych opisów jest niepotrzebnych. Dla mnie odwracały uwagę od sedna historii, bo zamiast wejść głębiej w głowie głównego bohatera czy świat przedstawiony, czytam zdanie po zdaniu przejście z salonu do kuchni.
Za dużo (moim zdaniem) było ekspozycji, a zasada "show not tell" czasami była stosowana za często... Co chwilę czytałam zdania typu "X zauważył, że Y jest zestresowany". Ilość obserwacji postaci, które tak naprawdę były stwierdzeniami, męczyła. Brakowało mi opisów emocji, jakichś fizycznych obrazów, co czują bohaterowie, bo większość czasu czytałam tylko stwierdzenia. Gdyby wyciąć opisy, które tak naprawdę informują czytelnika o tym samym, książka byłaby pewnie o 20% krótsza. Czytelnik jest w stanie sporo wywnioskować bez czytania informacji podanych na talerzu. Parokrotnie, gdyby za pierwszym razem nie dotarło. Rzeczy, które naprawdę mnie interesowały, nie były wyjaśnione. Chciałabym dowiedzieć się więcej o tym, jak działają koweny. Dostać powody, dlaczego każdy z głównych bohaterów jest tak wyjątkowy, a nie wierzyć na słowo, że mają potężną, choć nietypową magię. Zbyt wiele rzeczy było wyjaśnianych szczegółowo, kiedy wystarczyłoby jedno zdanie.
Dialogi momentami są bardzo teatralne, a czasami aż zbyt kolokwialne, brakowało mi tutaj poczucia, że każda postać ma swój własny sposób mówienia. Nikt nigdy się nie jąka, nie powtarza, nie zawiesza w połowie zdania.
Kolejnym problemem jest Oliver. Czemu szesnastolatek całkiem poważnie ma pierdolca na punkcie magii i czemu nikt do tej pory nie wysłał go do lekarza... Wyobrażacie sobie, że wasz kolega z liceum poważnie uważa, że tak, jest możliwe, że spotka kiedyś hobbita? XD Jakby tego było mało, dlaczego NIKOGO nie dziwi, że jest on w zasadzie więziony jako obiekt eksperymentu przez bandę innych nastolatków. Nie może wyjść, nie może (praktycznie) skontaktować się ze światem zewnętrznym, a potem ma zostać rzucone na niego zaklęcie, które *nie jest bezpieczne*. Druga sprawa, że on się na to zgadza. Jakkolwiek odmienne od naszych nie byłyby zasady moralne magów, raczej przetrzymywanie istoty ludzkiej, by docelowo rzucić na nią zaklęcie ingerujące w pamięć, nie powinno być czymś akceptowalnym.
Podobno obecność kogoś z zewnątrz w świecie magii jest ogromnym zagrożeniem i musi to zostać natychmiast załatwione, ale jednocześnie kowen powierza to zadanie grupce szesnasto- i siedemnastolatków, nikt ich nie pilnuje i każdy ufa, że to ogarną.
Postacie są ciekawe, ale ich interakcje z Oliverem są dziwne, jakby były wyhodowane laboratoryjnie. Masz na chacie obcego człowieka, który nie jest magiem, któremu za porę dni wyczyścicie wspomnienia i rozmawiasz z nim o zawiłościach świata magii, jakbyście znali się od dawna, logiczne. Każda jego interakcja była jak wybieranie opcji dialogowej w słabej visual novel. A szkoda, bo inne postacie mają ze sobą super dynamikę, za to jedyną cechą Olivera jest lubienie magii. Nie dowiadujemy się o nim praktycznie nic ponad to - nic o rodzinie, jego codzienności, nie wiemy nawet, jaką herbatę lubi. Większość książki miałam wrażenie, że robi za zwierzątko... Bo tak mniej więcej mówili o nim pozostali bohaterowie.
Prawdopodobnie oceniłabym tę książki wyżej, gdybym miała 14 lat, ale niestety mam 22 i widzę absurdy, przez które ciężko było mi cieszyć się czytaniem.
Gdyby ta książka została jeszcze trochę dopracowana, pewnie by mi się podobała, ale na razie bardzo widać, że Karolina pisała ją w bardzo młodym wieku :(
June 20, 2024
jak tylko dowiedziałam się, że karolina wydaje książkę i że jest to fantastyka, uznałam że koniecznie muszę przeczytać, bo sledze autorkę i bylam bardzo ciekawa tej pozycji.
long story short: ksiazka ma niecałe 400 stron, a ja czytałam ją ponad dwa tygodnie i wpadłam przez nią w zastój.
nie jestem docelowym odbiorcą tej historii, mam wrażenie że jestem za stara i za dużo fantastyki juz przeczytałam, żeby ta pozycja wywoływała we mnie jakies emocje.
w ogóle nie zależało mi na bohaterach, nie zżyłam się z nimi, czytałam po prostu aby skończyć. co prawda ostatnie 20% książki rzeczywiście było lepsze, dlatego też podnosze ocenę do 3 gwiazdek.
z plusow- system magiczny w tej książce jest świetnie wykreowany, widać że karolina naprawdę mocno się di tego przyłożyła.
ogólnie to nie jest zła pozycja, poleciłabym ja 14/15 latkom, którzy nie czytali jeszcze zbyt dużo fantastyki i chcą dopiero zacząć.
long story short: ksiazka ma niecałe 400 stron, a ja czytałam ją ponad dwa tygodnie i wpadłam przez nią w zastój.
nie jestem docelowym odbiorcą tej historii, mam wrażenie że jestem za stara i za dużo fantastyki juz przeczytałam, żeby ta pozycja wywoływała we mnie jakies emocje.
w ogóle nie zależało mi na bohaterach, nie zżyłam się z nimi, czytałam po prostu aby skończyć. co prawda ostatnie 20% książki rzeczywiście było lepsze, dlatego też podnosze ocenę do 3 gwiazdek.
z plusow- system magiczny w tej książce jest świetnie wykreowany, widać że karolina naprawdę mocno się di tego przyłożyła.
ogólnie to nie jest zła pozycja, poleciłabym ja 14/15 latkom, którzy nie czytali jeszcze zbyt dużo fantastyki i chcą dopiero zacząć.
May 21, 2024
Audiobook
Ja po tych wszystkich ocenach: 8, 9, 7 spodziewałam się dobrej i ciekawej książki. Dla mnie to było nudne. Przeważały dialogi, mam wrażenie, że cały czas rozmawiali. Albo wracali wspomnieniami do jakieś sytuacji. Zero akcji. Może w ostatnich 10% coś się wydarzyło oprócz siedzenia i rozmawiania. Nie było to bardzo złe, bo sam świat i system magiczny był dosyć interesujący i dobrze zdobiony, ale no dla mnie się nic nie działo. Bohaterowie też jacyś średni i chyba oprócz Ezry to nikogo tu nie polubiłam. Zapomnę o tej książce i nie zostanie ze mną na długo.
Ja po tych wszystkich ocenach: 8, 9, 7 spodziewałam się dobrej i ciekawej książki. Dla mnie to było nudne. Przeważały dialogi, mam wrażenie, że cały czas rozmawiali. Albo wracali wspomnieniami do jakieś sytuacji. Zero akcji. Może w ostatnich 10% coś się wydarzyło oprócz siedzenia i rozmawiania. Nie było to bardzo złe, bo sam świat i system magiczny był dosyć interesujący i dobrze zdobiony, ale no dla mnie się nic nie działo. Bohaterowie też jacyś średni i chyba oprócz Ezry to nikogo tu nie polubiłam. Zapomnę o tej książce i nie zostanie ze mną na długo.
October 17, 2024
Fajne streszczenie, kiedy książka?
December 2, 2024
nie wiem na ile bym oceniła tę książkę gdybym ją czytała, a nie słuchała, bo wtedy zwracam uwagę na więcej szczegółów, ale bardzo przyjemnie mi się jej słuchało.
Displaying 1 - 30 of 843 reviews































