Czasem wystarczy impuls by uciec od miejsca, wspomnień i ludzi. Czasem los, tragiczne wydarzenia powodują, że musimy tam wrócić.
Mija 5 długich lat podczas których Margot zdobyła wiele blizn, ale nie tylko tych które zdobią jej duszę ale również i ciało. Od tego czasu również nie widziała jego, swojego przyjaciela, który zdążył ułożyć już sobie życie z osobą, której Marogot szczerze nienawidzi. Jednak Aiden nigdy nie zapomniał o dziewczynie.
Czy tych dwoje będzie potrafiło zapanować nad napięciem, które się między nimi zrodzi?
Czy Margot odzyska pewność siebie, radość życia i pozwoli sobie ponownie zaufać?
Do czego będzie w stanie posunąć się Aiden, by odzyskać dziewczynę?
Najnowsza historia Ingi Juszczak, która niejednokrotnie was zaskoczy!
Przepraszam bardzo, ale kocham mocno tą historię. AIDEN GREEN TO MÓJ MĄŻ. Czytałam na wattpadzie, czytałam starą wersję, a ta obecna? Jest fenomenalna. Kocham bohaterów, to jak zostali wykreowani. Obsesja aidena jest ujęta w inny sposób. To nie jest brutalna obsesja przepełniona agresją, wulgaryzmami. To zupełnie inny poziom. Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze że nie jest to dark romans. I zdecydowanie warsztat pisarski przeszedł glow up. Nie mogę się doczekać na drugi tom.
Okej, końcówka mnie zaciekawiła, mimo że przez przydługawe i według mnie zbędne opisy jakichś prostych czynności chwilami mnie nużyło. Mam nadzieję, że druga część odpowie na pytania, które zadawałam sobie w pierwszej 😂
Książka jest wznowieniem, osobiście nie czytałam jej w poprzednim wydaniu, nie mniej jej okładka, tytuł oraz opis sprawiły, że byłam jej ogromnie ciekawa. Romans z wyraźnym motywem obsesji, moim ulubionym age gap, ale także innymi świetnymi i popularnymi motywami.
Po tragicznej śmierci ojca, Margot zamyka się w sobie, zrywa wszelkie więzi ze starym życiem, zamieszkuje w domu na odludziu i stara poukładać swoje sprawy na nowo. Mija pięć lat, przez które młoda dziewczyna zmagała się ze stratą i żałobą, powoli zaczyna wyrywać się ze szponów przeszłości. Los postanawia ją popchnąć dalej, stawiając na jej drodze Aidena, mężczyznę niegdyś dla niej bardzo ważnego, z którym łączyła ją głęboka wieź. Aiden szturmem burzy szarą codzienność Margot, która otwiera się na nowe, nie wiedzą, że jej ukochany ma przed nią wiele tajemnic.
Patrząc na tą książkę pierwsze co rzuca się w oczy to wspaniałe wydanie, przecudowna okładka, przepięknie barwione brzegi, wszystko utrzymane w ciemnych i stonowanych barwach, sama oprawa graficzna już na wstępie sugeruje jakąś tajemnicę czy zagadkę. Dotąd nie znałam twórczości autorki, i szczerze ubolewam nad tym faktem. Ma ona fantastyczny styl pisania, taki który lubię najbardziej, czyli lekki i przyjemny, który pozwala płynąć wraz z fabułą, a czas staje w miejscu, bo trzeba poznać opisaną historię. Wierzcie lub nie ale siłą musieli mnie odciągać od tej lektury, gdyby nie to przeczytałabym ją za jednym zamachem, tak się wkręciłam i tak dobrze mi się ją czytało.
Fabuła jest bardzo ciekawa i intrygująca. W powieści pojawiają się moje ulubione motywy takie jak age gap, niespełniona miłość, pierwsza miłość, spotkanie po latach, druga szansa, bolesna przeszłość, wewnętrzna przemiana bohaterów, do tego obsesja, intryga czy manipulacja, a wymieniać można dalej. Kolejnym ważnym aspektem tej historii są bohaterowie. Już na samym początku poznajemy Margot, dziewczynę która przeżyła ogromną stratę, która spowodowała u niej traumę, z której nie potrafi się otrząsnąć. Widzimy jak młoda kobieta dąży do poprawy swojego losu i jak z czasem się zmienia, bardzo lubię takie skomplikowane bohaterki, które wraz z biegiem wydarzeń przechodzą tak mocną przemianę, jednak co do Margot mam mieszane uczucia, odizolowała się od świata na lata, żeby później nieco na ślepo podążać za osobami od których się odcięła. Aiden też nie do końca mi się podobał, może dlatego, że nie dane jest go w pełni poznać. Fabuła daje wiele sugestii i sporo można na jego temat wywnioskować, ale w mojej opinii nie poznajemy tego mężczyzny w pełni, ale to pewnie się zmieni wraz z kolejnym tomem/tomami.
Mam też wrażenie, że fabuła jest pełna pozorów i ogólników. O wielu rzeczach wiemy bardzo mało, niektóre postacie poznajemy bardzo powierzchownie. W trakcie czytania zrodziło się w mojej głowie bardzo dużo pytań, na sporo z nich nie dostałam odpowiedzi. Ja wiem, że to dopiero początek historii, i jeszcze wszytko może się wydarzyć ale ja żyję dla szczególików i detali, których mi tutaj troszkę zabrakło. Samo zakończenie mnie nie zdziwiło, jako że ma być kontynuacja to spodziewałam się, że na koniec nie koniecznie musi być wszytko dobrze. Autorka naprawdę zgrabnie to zakończyła, ponownie stawiając główną bohaterkę na rozdrożu, a czytelnika już przygotowuje na pełną wrażeń kontynuację.
Książka bardzo mi się podobała, czytało mi się ją rewelacyjne, co prawda nie wzbudziła we mnie szalejących emocji, bo fabuła jak na mnie nieco za spokojna, ale naprawdę całość powieści robi wrażenie. Jest miło, romantycznie i uroczo, czasami zabawnie, momentami gorąco, czasami pojawia się delikatne napięcie i nutka niebezpieczeństwa, w tle króluje tytułowa obsesja, która towarzyszy nam niemal od samego początku. Według mnie to kawał rewelacyjnej historii, na której kontynuację czekam niecierpliwie. Polecam z całego serca.
Ocena : 4,5 /5 „Słodka obsesja” jest to romans z silnymi akcentami psychologicznymi, który wpisuje się w nurt współczesnej literatury obyczajowej. Juszczak, znana z pisania intensywnych, emocjonalnie naładowanych historii, w tej książce ponownie sięga po motyw trudnej, obsesyjnej relacji, charakterystyczny dla jej stylu, w którym granice między miłością a uzależnieniem bywają niepokojąco rozmyte. Główną bohaterką jest Margot Evans, młoda kobieta próbująca odbudować swoje życie po traumatycznych przejściach. Po śmierci ojca i wyniszczającym wypadku Margot zamyka się w swoim świecie, próbując odnaleźć spokój z dala od ludzi. Jej względna równowaga zostaje zaburzona, gdy po latach na jej drodze ponownie staje Aiden Green, starszy o trzynaście lat dawny przyjaciel, który w przeszłości był dla niej kimś bliskim, niemal jak brat. Powrót Aidena uruchamia ciąg zdarzeń, który zmusza Margot do konfrontacji z własnymi uczuciami i lękami. Postacie są bez wątpienia najmocniejszym punktem książki. Margot została ukazana jako kobieta krucha, ale nie bezsilna. Jej wewnętrzna walka o niezależność i równowagę czyni ją postacią autentyczną i poruszającą. Z kolei Aiden to bohater pełen sprzeczności. Opiekuńczy i czuły, a jednocześnie zaborczy i niepokojąco intensywny. Jego zachowanie balansuje na granicy troski i kontroli, co czyni go niezwykle interesującym, choć momentami trudnym do zaakceptowania. Postacie drugoplanowe, choć mniej obecne, dopełniają tła fabularnego, nie odciągając uwagi od głównego wątku. Tematyka książki oscyluje wokół traumy, samotności, potrzeby bliskości i trudnych relacji międzyludzkich. Autorka zadaje pytania o granice miłości i obsesji, o to, jak wiele jesteśmy w stanie znieść w imię bliskości i czy każde uczucie ma prawo do istnienia. Styl Ingi jest dynamiczny i emocjonalny. Narracja prowadzona jest w sposób przystępny, lecz nie banalny. Autorka umiejętnie operuje językiem, tworząc atmosferę napięcia, intymności i emocjonalnego zamieszania. Dialogi są naturalne, a opisy nie nużą, lecz budują klimat książki i pogłębiają charakterystykę postaci. Na plus zasługują zdecydowanie kreacja psychologiczna głównych postaci oraz budowanie emocjonalnego napięcia. Historia wciąga niemal od pierwszej strony, a relacja Margot i Aidena rozwija się w sposób, który przykuwa uwagę, raz fascynuje, raz niepokoi, ale nigdy nie pozostawia obojętnym. Minusem może być dla niektórych czytelników nieco przerysowana intensywność Aidena, która momentami wydaje się zbyt teatralna i wymuszona. Również tempo opowieści w środkowej części książki lekko zwalnia, co może osłabić napięcie. Dla mnie Słodka Obsesja była wciągającą i emocjonalnie angażującą lekturą. Niektóre rozdziały potrafią mocno uderzyć w czytelnika i wywołać wewnętrzny konflikt: współczucie miesza się z niepokojem, fascynacja z dystansem. Poleciłbym tę książkę fanom romansów psychologicznych, osobom, które lubią historie o skomplikowanych relacjach i emocjonalnym rollercoasterze. To nie jest typowa, lekka powieść romantyczna, a książka, która zmusza do refleksji i zostaje w głowie na długo po przeczytaniu.
Od samego początku do końca fabuła mnie totalnie porwała i przeczytałam książkę niemalże na raz. Tytuł jest bardzo adekwatny do treści.
Bohaterowie fantastycznie wykreowani, każdy ma swój własny, mocno zaznaczony charakter, nie ma nijakich postaci, nawet tych pobocznych.
Można naszych bohaterów głównych lubić bądź nie chociaż powiem szczerze, że co do Aidena nadal mam mieszane uczucia.
Z jednej strony jest kapitalny, troskliwy, zależy mu, z drugiej ją odpycha ale ciągle mi nie daje spokoju jego stalking. Ta obsesja może mieć drugie dno albo ja drążę niepotrzebnie temat. Fascynuje mnie to.
Zatem zostało mi czekać na kolejny tom w nadziei na rozwikłanie zagadki postępowania Aidena Greena.
Margot za to od razu przypadła mi do gustu chociaż nie powiem, jest bardzo ufna, łatwo wierzy w szczere intencje otaczających ją osób. Coś czuję, że z jej wujkiem i ciotką dziewczyny wiąże się jakaś grubsza sprawa.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i było to spotkanie udane, podoba mi się jej styl pisania, lekkie pióro. Wciąga mnie do wykreowanego przez siebie świata i nie chce wypuścić ze swoich macek.
No może było trochę powtórzeń, zwłaszcza pojedynczych słów ale miały one swoje miejsce tam gdzie trzeba i jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało w odbiorze całości. Przyzwyczaiłam się do tej stale przewijającej się smarkuli.
Nasi bohaterowie kiedyś byli przyjaciółmi, później rozdzieliła ich tragedia a przynajmniej tak sądzi nasza Margot Evans.
A jak było w rzeczywistości?
Fascynująca przygoda, z ciekawością śledziłam rozwój wydarzeń i mimo, że dużo rzeczy mogłam przewidzieć to jednak pod sam koniec dostałam mały plot twist, którego się nie spodziewałam. No i teraz pozostałam w tej niepewności, co się właściwie stało i co będzie z naszymi postaciami. Dlaczego Aiden postąpił tak a nie inaczej i co z tym wszystkim zrobi Margot.
Nieszablonowa historia o miłości, lekko toksycznej ale z pewnością prawdziwej.
Mimo, że uczucie wybuchło wydawać by się mogło za szybko to warto pamiętać, że bohaterowie znają się praktycznie całe życie i to uczucie rosło w nich latami
Na początek wielkie gratulacje dla wydawnictwa ich pierwszej premiery. Trzeba podkreślić, że wydanie tej książki jest po prostu cudowne. Cała oprawa graficzna aż zapiera dech, a te brzegi są po prostu piękne.
Z twórczością Ingi styczność miałam pierwszy raz, a że kocham motyw obsesji w książkach czekałam na ten tytuł. Bardzo go wyczekiwałam i byłam ogromnie podekscytowana, gdy już go dostałam.
Wciągnęłam się od pierwszych stron. Byłam niesamowicie ciekawa spotkania bohaterów i gdy w końcu do niego dochodzi wrze, na prawdę wrze lecz wszystko jest zbyt skomplikowane by po prostu mogli być razem. Oboje mają swoje tajemnice, jedne gorsze od drugich, a w obliczu wyzwań ich relacja zostanie wystawiona na ogromną próbę.
Historia zapowiadała się cudownie, ale po przeczytaniu mam mieszane uczucia. Główna bohaterka okazała się naiwna i bagatelizująca wszystko dookoła, a przydomek „Smarkula” jaki nadawał jej Aiden bardzo pasował do jej zachowania. Jej postać średnio mi się podobała.
Postać Aidena była świetna. Przejawiał zachowania faktycznej obsesji, to było bardzo dobrze odwzorowane, ale jak na mój gust za mało było rozdziałów z jego perspektywy.
Ich relacja była ciekawa, ognista i burzliwa. Autorka sprytnie pcha nas przez fabułę i tak jak początek był świetny, tak im bliżej końca tym bardziej byłam zmieszana. Ich zachowania były dla mnie trochę niezrozumiałe, wszystko się zacierało, a zakończenie trochę mnie rozczarowało. Spodziewałam się większego bum.
Pamiętajcie że to tylko moje odczucia i najlepiej jak przeczytacie i wyrobicie sobie własne zdanie. Ogromnie gratuluję autorce i wydawnictwu. Dziękuję za szansę oraz zaufanie.
Bardzo fajny pomysł na historię, niekoniecznie motyw drugiej szansy czy friends to lovers jest moim pierwszym wyborem, jednak w tej historii to zostało ugryzione w trochę inny sposób. Cała historia owiana jest aurą napięcia, nie masz pewności kto jakie ma intencje, kto jakie ma zamiary, kto jest szczery. W głównej bohaterce zabrakło mi trochę pazura, dla mnie wydawała się trochę zbyt naiwna, mało domyślna w niektórych momentach, ale może taka właśnie postacią miała być. Autorka w fajny sposób prowadzi przez historię, ciągle miałam uczucie lekkiego zagrożenia, napięcie było tak duże, że musiałam robić sobie odpoczynek kilka razy od tej książki. Podobał mi się ten ciągły niepokój, który towarzyszył mi podczas lektury, jednak główni bohaterowie nie do końca złapali mnie za serce.
Na samym początku chciałabym podziękować Indze za daną mi szansę i za to, że mi zaufała. Dzięki tobie poznałam całkowicie nowych bohaterów i ich historię, dla której przepadłam. Po drugię pragnę podkreślić to jak pięknie wydana jest tak książka! Istne dzieło.
“Słodka obsesja” to moja pierwsza styczność z twórczością Ingi i szczerze mogę powiedzieć to, że dziękuje sobie za to, że postanowiłam w siebie uwierzyć i napisać zgłoszenie, ponieważ gdyby nie to, nie poznałabym historii pewnej dwójki bohaterów, dla których przepadłam.
Margot pokochałam od pierwszych stron całym swoim sercem. W żadnym, nawet w najmniejszym stopniu przez te wszystkie ponad 400 stron nie zrobiła niczego, co sprawiłoby, że przestałabym ją lubić. Silna, uparta i niezwykle waleczna kobieta, która z dnia na dzień stara się przepracować traumę jaka ją spotkała. Stała się takim moim małym promyczkiem w tej całej historii.
Aiden w pewnym sensie stał się moim małym książkowym mężem, jednak nadal nie mogę pominąć tego co robił przez te wszystkie lata kiedy stracił kontakt z Margot. Chociażbym chciała to nie potrafię usprawiedliwić jego zachowań i decyzji jakie podejmował na przestrzeni 5 lat. Rozumiem jego dobre chęci względem młodej Evans jednak wiedział, że to co robi jest złe, a jednak tego nie zaprzestał. Jego niezdrowa obsesja całkowicie przyćmiła jego zdrowy rozsądek przez co stracił swoją smarkulę. Po drugie związał się z największym wrogiem Margot za czasów liceum. Pomijając wszystkie okoliczności w jakich powstał ten związek, nadal była to osoba, która gnębiła i szkodziła Evans.
Chemia pomiędzy bohaterami to istne cudo. To jak napięcie wzrasta z każdą kolejną stroną jest nie do opisania. Inga wykreowała bohaterów i ich historię po mistrzowsku, przez co nie mogłam się oderwać od książki chociażby na minutę. Nie mogę doczekać się ich kontynuacji, ponieważ co to miało być za zakończenie!? To był bardzo chamski polsat.
Czytałam tę książkę w sierpniu, ale mogę wam ze szczegółami opowiedzieć o czym była. I to jest dla mnie zawsze najważniejsze w czytaniu książek. Że imiona, postacie i najmniejsze detale zostają mi w głowie. Ta książka została przeze mnie oceniona naprawdę wysoko i mam ku temu ogrom powodów. To nie jest rodzaj, który czytam na codzień. Raczej sięgam po coś w tym stylu bardzo rzadko i za każdym razem oceniam te tytuły wysoko. Fabuła jest genialna i jest tak skonstruowana, że mogłaby się skończyć w każdym losowym momencie, a i tak byłaby dobra. Ogrom kłótni, ale i ogrom nowych szans. Poznajemy tutaj toksycznego chłopaka, który ma obsesje na jej punkcie. I poznajemy dziewczynę, która kocha się w nim od najmłodszych lat. Między nimi jest ogromna różnica wieku, więc dopóki ojciec głównej bohaterki żył - między nimi nie doszło do żadnych bliższych interakcji. Zaś, gdy ojciec umiera, ona wychodzi ze swojej kryjówki, i to on namawia ją, żeby dołączyła do aktywnego życia w firmie ( jest współwłaścicielką ). Idealne na jesienne wieczory, by dostać milion załamań i wypić 5 herbat na raz. Książka idealna dla fanów second chance, age gap oraz poniekąd childhood friends. No i na koniec moment o stylu pisania. Lekki, wciągający i tajemniczy. Jeśli chcecie poczuć się jakbyście słuchali ( ale czytacie ) to koniecznie zakupcie ten tytuł! Książka estetycznie też się idealnie prezentuje, więc tak naprawdę nie ma się do czego przyczepić! POLECAMM ❤️🥹