Święte Miasto zostało zniszczone przez demony, kości kolejnych poległych wojowników złożono w Sharik Hora a bohaterowie, którzy już raz ocalili świat... zniknęli. Wśród pożogi, zniszczenia i śmierci nadchodzi czas nowego pokolenia - dzieci dawnych bohaterów muszą stawić czoła demonom i własnemu przeznaczeniu. I wcale nie ma pewności, co okaże się gorsze.
Peter V. Brett is the internationally bestselling author of the Demon Cycle series, which has sold over four million copies in 27 languages worldwide. Novels include The Warded Man, The Desert Spear, The Daylight War, The Skull Throne, and The Core. Other works include the Red Sonja: Unchained graphic novel and the Demon Cycle novellas The Great Bazaar, Brayan's Gold, Messenger's Legacy, and Barren. The Desert Prince, the first installment of his Nightfall Saga, published in August 2021. The sequel, The Hidden Queen, is due early 2024. He lives in Brooklyn.
Miły powrót do świata, ale struktura książki na zasadzie questów, pójdź i pogadaj z tym. Zakładam, że druga część tej księgi będzie lepsza, bo żwawsza.
Kiedy pojawiła się zapowiedź Ukrytej Królowej byłam wniebowzięta. Cieszyłam się bardziej niż kupując nowe książki. Wyczekiwałam i wyczekiwałam aż…bach! Przeczytałam i jestem niezaspokojona. Czekam na księgę drugą i to tupając nogą!
„Ukryta królowa” to dalsze losy Olive i Darina. Każdy kto czytał Pustynnego Księcia na pewno tak samo jak ja wyczekiwał kontynuacji. Peter V. Brett potrafi zapewnić czytelnikowi rozrywkę tworząc fantasy inne niż dotychczas. Tak odmienne jak może być słońce i księżyc, zima i lato. O zaletach Petera mogłabym pisać w nieskończoność. Jeśli jednak zależy wam na dobrej fantastyce to powinniście wziąć po uwagę tego autora i jego twórczość. Daje słowo! Miło się zaskoczycie ❤️
Do samych postaci podchodzę z rezerwą. Każda z nich jest odmienna, mają swój własny los i nie są idealne. Czasami ciężko mi pojąć po takim czasie kto jakie miał zadanie i jaką rolę odgrywa. Jednak szybko sobie wszystko przyswoiłam i lektura była naprawdę warta czasu. Mam nadzieję, że Brett da nam nie jedną historię dzięki której będę mogła na długo po przeczytaniu przeżywać.
Zapomniałam jak bardzo uwielbiam to uniwersum! Jeśli chodzi o fantastykę to pióro Bretta zdecydowanie jest moim ulubionym. Przez każdą książkę wręcz przepływam w mgnieniu oka. Na pewno szybko sięgnę po kontynuację.
„Ukryta królowa” to bezpośrednia kontynuacja „Pustynnego księcia”, genialnego cyklu, w świecie pełnym demonów, intryg i co rusz czekających niebezpieczeństw oraz kolejnych przeszkód.
Po bardzo burzliwym i emocjonującym zakończeniu poprzednich dwóch ksiąg pokuszę się o napisanie, że ten tom był dużo spokojniejszy. Z jednej strony autor daje czytelnikowi trochę wytchnienia po ogromnej ilości przelanej krwi, a jednak dużo się dzieje na podłożach politycznych.
Pierwsza księga „Ukrytej królowej” opiera się bardziej na podróży, przemyśleniach, planowaniu kolejnych kroków, politycznych rozgrywkach i tak naprawdę takich przygotowań pod moment, w którym czytelnik ponownie zostanie wciśnięty w fotel. Przynajmniej ja to tak odebrałam. Z jednej strony autor daje chwile oddechu, a z drugiej daje poczucie, że „coś wisi w powietrzu”. Jednak nie myślcie, że nie jest przez to zaskakująca! Jest, jest i to jak. 🤭
Peter V. Brett w naprawdę niezwykły sposób tworzy historię, kolejnego pokolenia i przeznaczenia jakie na nich czeka. Czyta się to po prostu - rewelacyjnie, a kolejne strony, rozdziały… niknął w oczach. Ja przy każdym spotkaniu z autorem jestem zaskoczona jak lekko czyta się te książki! A nie ukrywam - bałam się ich trochę z początku. Bałam się, że będzie ciężko. I pomimo, że jest to kawał dobrego high fantasy z naprawdę ciekawie, mocno rozbudowanym światem i wieloma wątkami - tego w ogóle nie czuć. Dla mnie totalna magia.
Pojawiło się wiele nowych, ciekawych wątków, postaci… pozostawiających naprawdę duże pole do popisu i nie mogę się doczekać dalszej podróży.
Cieszę się, że mam jeszcze troszkę do nadrobienia z Cyklu Demonicznego - czyli historii pierwszego pokolenia. I pomimo, że wiem jak to się skończy bo nieświadomie sobie zaspoilerowałam sięgając w pierwszej kolejności po Cykl Zmroku - storytelling autora jest tak genialny, że totalnie mi to nie przeszkadza.
Od premiery Pustynnego księcia, czyli pierwszego tomu serii już trochę minęło i nie ukrywam umknęło mi wiele rzeczy z tej książki, na szczęście autor na samym początku drugiego tomu bardzo naturalnie wplótł najważniejsze informacje, które wydarzyły się w poprzednim tomie.
Ukryta królowa koncentruje się na wewnętrznej polityce i strategii, pierwsza połowa jest dość uboga w akcję, praktycznie tam jej nie ma, to sprawia, że początek jest bardzo powolny, Brett przyzwyczaił nas do tego, że jest sporo walk i demonów, a przez kartki przelewa się zawsze dużo krwi. Nie uważam tego za minus, ale za coś zupełnie innego, niekoniecznie gorszego. Akcja zaczyna się w ostatnich 30 - 40%, żałuję, że nie dotarliśmy do tych wydarzeń wcześniej.
Ważnym i najciekawszym moim zdaniem aspektem były perspektywy naszych głównych bohaterów, Olive i Darina. W pierwszym tomie te dwie postacie wydawały mi się trochę irytujące, dziecinne, tutaj przechodzą ogromną wewnętrzną przemianę, dorastają i doświadczają sporego rozwoju charakteru.
Jedną z moich ulubionych bohaterek jest właśnie Olive. Podobało mi się to w jaki sposób przedstawiono jej postać i to jak odbierana jest przez otaczających ją ludzi. Starannie przemyślane zostało przedstawienie kwestii tożsamości i przynależności, Olive pod wieloma względami jest bardzo odważną i empatyczną bohaterką, która nie ma problemu z podejmowaniem ciężkich decyzji.
Gorąco polecam! Świetna lektura dla fanów Cyklu Demonicznego oraz epickiej fantastyki z silnymi postaciami. Nie mogę się doczekać reszty Cyklu Zmroku.
Kolejna część drugiego Cyklu zdaje się być tylko preludium do czegoś większego. Dużo spotkań, rozmów, podróży niestety mniej akcji jak na prawie 500 stron to powiedziałbym że nawet bardzo mało. W tej części pojawia się bardzo dużo postaci z Cyklu Demonicznego(dla fanów takich jak ja bardzo fajnie zobaczyć jak się niektórzy zmienili, lub nie).
W tej księdze prawie nie ma akcji, głównie wędrujemy pomiędzy miastami i rozmawiamy z różnymi ludźmi. Z jednej strony fajnie mieć możliwość zatrzymania się i lepszego poznania bohaterów, ale z drugiej - trochę się wynudziłam. Co nie zmienia faktu, że jest to świetnie napisane, a ja i tak dobrze się bawiłam w trakcie czytania🫶
Bardzo skomplikowana i polityczna, ale mega ciekawa. Tylko nieco w złej kolejności czytam... Muszę sobie kupić pierwszą część haha. Ale ta była wspaniała
Uważam że to naprawdę świetny cykl. Podoba mi się rozwój sytuacji i mam nadzieję, że ciągle będzie trzymać poziom. Oczywiście niezawodny Filip Kosior, który nadaje tej historii kolejny wymiar i sprawia, że jest tak wciągająca i niesamowita.
Kurde bele, ciężko mi coś o tym napisać. Mam bardzo mieszane uczucia - z jednej strony lubię bohaterów, z drugiej mnie strasznie denerwują i mam poczucie, że są jednowymiarowi. I że nie zachowują się na 15/16latków, ale jakby miel 40 letnie doświadczenie. Do tego dochodzą opisy jak to 15latka w ciągu 2 tygodni opanowuje kolejne sztuki walki i jest najlepsza i fantastyczna i nikt nie może się z nią równać. No trochę tak nie jest.
Miałam też poczucie, że trochę skaczemy po starych postaciach. Na zasadzie - odwiedźmy tego, bo u niego jeszcze nie byliśmy, zobaczymy co u niej, bo jej dawno nie było. Taki bardzo misz masz, z dodatkiem nudy i przeciągania fabuły.
Ciekawiej zrobiło się około 70%, wtedy byłam naprawdę zainteresowana co się dzieje i ta końcówka uratowała całą książkę. Ale nie ukrywam - nie jest to Peter V. Brett, którego znam z pierwszych tomów "Malowanego Człowieka".
Nie. Poprostu nie. Ciężko czyta się książkę w której bohaterka raz mówi o sobie on a raz ona i zmienia sobie to kiedy chce. Ehh ile ja bym dał żeby cały ten cykl był tak napisany jak malowany człowiek...
Po przerażającej bitwie w Pustynnej Włóczni i opłakaniu zmarłych, Olive oraz jej komitet wybawczy wyruszają w drogę powrotną do zielonych krain. Demony znów stały się zagrożeniem dla ludzkości, a, jako że większość bohaterów ostatniej wojny nie żyje, bądź zaginęła, to na barkach nowego pokolenia leżą losy całego świata. Czy dzieciaki, które od urodzenia muszą żyć w cieniu sławy swoich rodziców, będą w stanie sprostać pokładanym w nich nadziejom i oczekiwaniom?
Pierwsze zdanie tej opinii miało początkowo brzmieć tak: „Autentycznie nie wiem, co napisać o tej książce, bo… przez większość czasu prawie nic się w niej nie działo…”. Okazało się, że udało mi się napisać jednak całkiem sporo, co nie zmienia faktu, że naprawdę niewiele się tu działo.
Prawie cała fabuła tej części skupiała się na tym, że bohaterowie przemieszczali się w kolejne miejsca i prowadzili kolejne długaśne rozmowy z rzeszami napotkanych po drodze postaci (z których część zdawała się zupełnie nic nie wnosić do fabuły). Momenty, w których otrzymaliśmy jakąkolwiek akcję, były tu może ze trzy, a żaden z nich tak naprawdę ani trochę nie przyspieszał bicia naszych serduszek. I nie, nie było tu prawie żadnego demona!
Zarówno miejsca, jak i postaci, które pojawiają się w tej części, są nam dobrze znane z Cyklu demonicznego i oczywiście to miło ze strony autora, że znów wplata je w swoją historię, ale było ich po prostu zbyt wiele. Przy okazji jest to dobry moment, by po raz kolejny wspomnieć o tym, że jeśli nie czytaliście jeszcze Cyklu demonicznego, to polecam zacząć od niego swoją przygodę z Brettem, zanim przejdziecie do Cyklu zmroku.
Autor poświęca też trochę czasu na analizę oraz „rozwój” głównych postaci i relacji między nimi - i w tej kwestii również odczuwam spory niedosyt. Największą zmianę widać oczywiście w Olive, która zdecydowanie dojrzała na przestrzeni ostatnich wydarzeń i nie tylko zaczęła odkrywać swoją „drugą część”, ale też podjęła się próby połączenia w całość wszystkich aspektów swojej osobowości, co obserwuje się z dużym zaciekawieniem.
Natomiast pozostałe postaci są po prostu rozczarowujące. Darin wydaje się być równie miałki od pierwszych stron pierwszej części i nic się w tej kwestii nie zmienia. Ani rozterki Aricka, ani bunt Rojvah, nie są zbyt przekonujące i nie wzbudzają większych uczuć, Selen mogę określić jednie słowem „drażniąca”, a wszyscy dorośli bohaterowie wypadają całkowicie nijako. I naprawdę denerwuje mnie fakt, że wygląda na to, że nikt z dorosłych nie wyniósł zupełnie niczego z poprzednich 5000 stron i wszyscy powtarzają dokładnie te same rzeczy, wobec których kiedyś się buntowali.
Czuć co prawda, że jest to jedynie wstęp do faktycznych wydarzeń, ale wstęp na ponad 400 stron to moim zdaniem lekka przesada. Z tego powodu podział tej części na dwie księgi wydaje się dość sztuczny i działający wręcz na niekorzyść serii. Oczywiście nie zmienia to faktu, że przeczytam każdą książkę Bretta chociażby tylko ze względu na sentyment do autora i całej naszej wspólnej przygody, ale w porównaniu do poprzednich tomów, ten wypada zdecydowanie najgorzej.
Dobrze, został mi do poruszenia jeszcze jeden temat. Moim zdaniem Brett zawsze wyglądał trochę bardziej postępowo na tle wielu (choć oczywiście nie wszystkich) innych autorów (głównie z naciskiem na płeć męską) ciężkiej fantastyki, bo w skrajnie patriarchalnym settingu umieszczał dobrze wykreowane, silne, mądre i niezależne kobiety. A jednak trzeba przyznać, że Cykl zmroku poszedł w stronę jeszcze bardziej inkluzywną, a przy okazji również młodzieżową. Na ile jest to chwyt marketingowy i podążanie za tym, co modne? Nie wiem i szczerze nie interesuje mnie to, bo cały wątek Olive jest bardzo ciekawie przedstawiony i liczę na dużo więcej fantastyki w takim wydaniu.
Oczywiście nie wszystkim musi się ta zmiana podobać, tym bardziej, że poprzednia seria autora była nastawiona bardziej na dorosłego odbiorcę. Tę „młodzieżowość” niektórzy mogą odebrać jako regres i mogą nie być nią zachwyceni.
Ale, na wszystkie demony otchłani, autentycznie męczą, a równocześnie bawią mnie te komentarze i opinie, w których część czytelników utyskuje na fakt, że książka jest „poprawna politycznie”, bo zawiera w sobie wątek LGBT (o zgrozo!). Tak, jest tu taki wątek. Nie, nie jest to główna oś fabuły, ale na pewno jeden z istotniejszych motywów, jako że dotyczy jednej z głównych postaci. Wiadomo to już zresztą od dwóch tomów, więc nie wiem, dlaczego jest to jeszcze dla kogoś zaskoczeniem. Ale jeśli ten fakt aż tak bardzo ci przeszkadza, to zrób sobie i nam wszystkim przysługę i po prostu zrezygnuj z tej serii.
W pierwszej księdze "Ukrytej królowej" Peter V. Brett kontynuuje "Pustynnego księcia" - nie tylko fabularnie, ale także tematycznie. Główna osią - oprócz oczywiście walki z odradzającymi się demonami - jest tutaj rozdarcie młodych bohaterów. Od urodzenia ciąży na nich brzemię, w postaci wielkich rodziców. Czy dzieci wybawicieli mogą podążyć własną ścieżką, czy pisany jest im jedynie los wyznaczony przez rodziców - oraz demoniczne kości, odpowiedzialne za magię przepowiedni. Brett mocno skupia się na tym ciężarze oczekiwań opisując losy swoich młodych bohaterów. W "Malowanym człowieku" i kolejnych tomach Cyklu demonicznego obserwowaliśmy jak Arlen, Jardir i reszta stawali się wybawicielami; jak z "nikogo" przeradzali się w przywódców i przywódczynie. Cykl zmroku, który otwiera "Pustynny książę", a kontynuuje opisywana tutaj "Ukryta królowa" ma taki bardziej młodzieńczy wydźwięk, który świetnie odświeża sesję. Arlena tez poznaliśmy jako chłopca, ale pożegnaliśmy jako dorosłego i zasłużonego w boju mężczyznę; teraz śledzimy losy dzieci jego i innych bohaterów, którzy wychowywali się we względnie bezpiecznym świecie, który nagle zaczyna się sypać. Aby go uratować muszą jednak wyjść z cienia rodziców i odkryć własną ścieżkę.
Rozbicie "Ukrytej królowej" sprawia, że pierwsza księga ma w zasadzie charakter wprowadzająco-obyczajowy. Skupia się po pierwsze na konsekwencjach wydarzeń z tomu pierwszego (zgrabnie te wydarzenia przypominając) oraz wewnętrznych dylematach młodych postaci. Ten tom spokojnie można nazwać "ciszą przed burzą", przegrupowaniem szeregów - niby niewiele się dzieje pod względem spektakularnych akcji, ale "czuć w powietrzu", że księga druga będzie z przytupem. A że Peter V. Brett ma dryg do pisania tych wypełniaczy, to mimo spowolnienia nie ma się wrażenia nudy.
"Ukryta królowa" pochyla się przede wszystkim nad wewnętrznymi przemianami, które przechodzą Darin i Olive. W pierwszym tomie poznaliśmy ich jako naiwne dzieciaki, jednak krwawe potyczki i brutalne porwanie musiały odcisnąć na nich swoje piętno. Olive wyraźnie dojrzała, a przerabiając swoją "ułomność" w niezwykłą siłę: akceptując swoją kobiecą i męską naturę, zamiast wybierając jedną z nich. Wyjątkowość Olive pozwala jej ciągle kwestionować obecne podziały ról płciowych, zarówno w czerpiącej inspiracje w kultur arabskich Krasji, w której występuje wyraźny podział na to, co wolno kobiecie, a co mężczyźnie; jak i w Zielonych Krainach, gdzie też istnieją pewne uprzedzenia. Olive to całkowicie odrzuca, podkreślając, że to co ma się między nogami nie powinno w żaden sposób definiować człowieka. Z kolei Darin zachował nadal nieco uroku "młodszego braciszka", ale nie oznacza to, że nie dojrzewa. On również jest inny i uczy się, że może być to darem, a nie przekleństwem. Na przykładzie obu postaci eksplorowany jest jeden z moich ulubionych wątków w sztuce, czyli poszukiwanie własnej tożsamości, własnego głosu.
"Cykl demoniczny" to kawał epickiej fantastyki, która swego czasu bardzo mnie zaskoczyła: nie tylko pomysłem na demony i magię, ale także dbałością o szczegóły kulturowej, politycznej, obyczajowej warstwy świata przedstawionego, a dokładnie dwóch ścierających się cywilizacji. Świata, w którym ludzi musieli nauczyć się jak się zjednoczyć, by pokonać wroga w postaci demonów. Jednak z każdym tomem Cykl demoniczny robił się nieco słabszy - i na koniec myślałam, że to uniwersum już się wyczerpało. Jakim zaskoczeniem był dla mnie Cykl zmroku! Jednak Brettowi udało się ożywić to uniwersum i dodać do niego tak potrzebnej świeżej krwi - i świeżej perspektywy. Bohaterowi nie są kalkami swoich rodziców, a demoniczne zagrożenie - choć oczywiście rośnie w siłę i zmierza do kolejnej epickiej bitwy - to jednak nie przyćmiewa równie ważnego motywu związanego z tożsamością i szukaniem swojego miejsca. To nadal ten sam, świetnie wykreowany świat, w którym młodzi bohaterowie, gotowi podważać zastane zasady, tchnęli powiew świeżości. Jestem bardzo ciekawa księgi II, by móc ocenić "Ukrytą królową" jako całość - mimo to, księga pierwsza przypadła mi do gustu. To konieczne wytchnienie po tomie pierwszym i budowanie napięcia na płaszczyźnie walki z demonami, by poświęcić czas i pochylić się nad wewnętrznymi walkami bohaterów i politycznymi konsekwencjami: wszak młodym ludziom nie chodzi tylko o zniszczenie demonów; chcą sobie wykuć nowy lepszy świat, w którym przyjdzie im żyć w czasach pokoju.
‘’Ludzie, którzy chcą cię kontrolować, zawsze będą ci przypominać o władzy, której nie posiadasz licząc, że zapomnisz o tej, która jest w twoich rękach”.
Na łamach tej książki nie mierzymy się wyłącznie z hordą krwiożerczych bestii opuszczające swe jamy aby ucztować na zbłąkanych wędrowcach rozsiewając po świecie jakieś demoniczne larwiątką. Ani o pozbawionych rozumu mięśniakach wywijających mieczem czy toporem w prawo i lewo. Ta opowieść jest bardziej zawiła, a kryjące się w niej warstwy pozwalają spojrzeć na historię z zupełnie innej perspektywy.
Rzut kości, parę ruchów nadgarstka, jest w stanie zmienić czyjeś życie, zaburzając bezpieczne i solidne fundamenty, odbierając wolność; wolność wyboru. Zaczynasz żyć pod dyktando, a twoje życie przestaje dłużej należeć do ciebie. Niekoniecznie to kim się urodzisz będzie miało znaczenie, ani tym bardziej kim są twoi rodzice – a załóżmy ta postaci to osławiony w legendy tragiczny bohater– to wciąż w oczach innych będziesz zwykłym potworem jak i wynaturzeniem. Płeć stanowi ograniczenie, a raczej rzeczy, które wymagane są od kobiety jak i mężczyzny w przeróżnych kulturach i całkowicie różnych zakątkach świata decydują o tym kim możesz się stać lub kim musisz się stać.
‘’Łatwo jest patrzeć wstecz i oceniać, trudniej patrzeć w przyszłość”
Gdy w grę wchodzi zmierzenie się z Alagai Kai, jak i resztą piekielnej rodzinki Otchłańców a do pomocy masz jedynie dość nieliczny oddział składający się z twoich braci włóczni, rodziny jak i przyjaciół, oraz wściekłego wujka po siłowni, to co może pójść źle? Tym bardziej jeśli w ciemnej godzinie zaczynasz ufać swym towarzyszom zawierzając im swoje życie, bo wróg zbiera coraz większe żniwo, przyjaciel staje się wrogiem i wiesz, że nawet twój umysł potrafi cię zwieść.
Pamiętasz jeszcze, że historia rozgrywa się w przeciągu paru miesięcy, a bohaterowie to praktycznie dzieci (no dobra nastolatkowie)? Chyba tylko Brett potrafi napisać tak wyrafinowaną książkę, w której dorastanie, burza hormonów nastolatków nie przypomina „Wrednych dziewczyn” czy tych legendarnych scen wyjętych z bractw. Kocham jak ta historia skupia się na tym czym powinna, czyli kreacji bohaterów, świata jak i gorączkowych scen walk. Nie chcę wdrażać się w poszczególny opis postaci i tego co wyniosłam po bliższym zapoznaniu z nimi, to wciąż zbyt świeży temat, a Peter dawkuje informacje, z którymi dzieli się z czytelnikiem. Operujemy wciąż na może, prawie lub kiedyś, wszystko działo się w dość wielkim chaosie aby móc powiedzieć tak to jest to co lubię.
„Jesteś tym kim, przeznaczono ci być”.
Na tę chwilę nie wiem dokąd zmierza ta historia, praktycznie od początku motyw drogi, walki, poznawanie swojego ciała, swoich możliwości czy odkrywaniu pokładów siły. Nie ukrywam, ale ten tom posiada w sobie dość nierównomiernie rozłożoną akcję, momentami działo się dużo, ale w rzeczywistości fabuła skupiała się na dworskich intrygach, maskach pod którymi kryją się ludzie, czy potworach, kiedy to powodzenie swej misji stanowiło dla nich cel. Olive uczy się zastępować matkę, Darin sam jeszcze nie wiem kim jest i jak ważną rolę odgrywa.
Rozwlekłe i długie dialogi, z każdym i o wszystkim, tu rodzic łoi skórę dziecku, tu kwestia wychowania, bitki i walki o honor, a do tego szycie munduru przez Olive i zmienne humorki Darina kryjącego się w każdej szczelinie w poszukiwaniu ciszy i spokoju. Irytująca Selen, dzieci Bezpalcego, które pragną uwagi. Zbyt gładko coś to wszystko idzie, stąd towarzyszą mi wątpliwości, jak i frustrujące jest czekanie na odpowiedzi. Ile czasu musi minąć aby bohaterowie ruszyli tyłek i poszli szukać rodziców? Tak samo czuję się po skończonym ostatnim odcinku Rodu Smoka.
Brett poświęcił niemałą ilość stron, aby zwrócić uwagę czytelnika na nierówność płci, wynikających ze stereotypowego podejścia do przeróżnych spraw, jak kobieta to tylko w domu, a facet to za broń i walczyć. Dlatego autor podkreśla, że usilne wpychanie ludzi w role, które nie są im pisane jest złe. Do tego dochodzi kwestia rozterek miłosnych, zakazanego uczucia, czy traktowania drugiej strony w kategorii nieodpowiedni dla mnie. Aczkolwiek, nie ukrywajmy ukazane jest to w ciekawy a nawet zabawny sposób. Najbardziej daje mi do myślenia kwestia wiary, wręcz momentami ślepego oddania bogu, który w czarną godzinę odwraca wzrok, czy w którego imię popełniane są okrutne czyny. Nie jest to wybitnie najlepszy tom, ale dla fana, miłośnika autora to nie zaszkodzi. Zresztą pamiętajmy, że historia została ucięta w połowie, to zawsze ta druga część ma do zaoferowania najwięcej.
Pamiętam, jak broniłam się przed cyklem demonicznym, aż nadszedł czas, kiedy wzię��am pierwszy tom i tak oto zostałam stracona w zachwycie nad tą serią, ale kolejna seria, czyli przedłużenie Cyklu demonicznego to Cykl zmroku czyi losy dzieci naszych starych bohaterów znanym wam z cyklu demonicznego. Dziś przed wami drugi tom księga pierwsza, więc jeżeli nie znasz pierwszego tomu zapraszam do szybkiego nadrobienia. Kontynuacja pustynnego księcia, ale starzy wrogowie, którzy nadal wychodzą z ciemnych podziemi. Lecz Losy Olive, która jest hermafrodytą tutaj nabierają tempa, lecz książka według mnie jest spokojniejsza od pierwszego tomu. Kim będzie? Którą drogę wybierze to już zostawiam do waszego przeczytania, lecz, jak sami wiecie w świecie, gdzie panowanie oddaje się mężczyzną, a kobiety nie są akceptowalne u władzy dodaje takiej pikanterii i chęć poznania, czy Olive podoła wyzwaniu, jakie przynosi jej los. Kolejnym bohaterem, który mocno mnie zaskoczył to Darin syn Arlena (malowany człowiek znany z cyklu demonicznego). Jestem pewna że jak przeczytacie to zrozumiecie o co mi chodzi. Zwrócicie uwagę a potem dajcie znać co o nim myślicie :D Muszę przyznać z ręką na sercu, że zakończenie wbija w fotel i czuje w kościach, że autor uspokoił nas, żeby w drugiej części dać nam popalić. :p I to jest właśnie fantastyczne w książkach autora. Niby jest tak, że domyślasz się, co będzie, a tu nagle szybko zwrot akcji o 180 stopni i zastanawiasz się „ale jak?” „Ale jak to możliwe?” Cała akcja to walka o tron przez Olive, która wraca do Zakątka i tutaj wszystko dzieje się wkoło tej sprawy, jak i dużo poświęcone jest Darinowi, który według mnie szuka siebie, który jest cieniem ojca, i to go męczy, ale oczywiście mogę się mylić. Summa summarum książka pokazuje drogę, jaką przechodzą nasi bohaterowie. Drogę nie tylko tą rzeczywistą, realną, ale też emocjonalną, duchową itp. Jest co czytać i jeszcze raz podkreślę, że drugi tom księgi pierwszej jest spokojniejsza co daje lepiej rozgościć się wśród wydarzeń, jakie na nas czekają. Muszę przyznać, że dla mnie kłopotliwe są te krasjańskie imiona i tytuły. Musiałam je jakoś spolszczyć, żeby zrozumieć, kto, co, z kim i dlaczego. Podkreślę, że to nie wpływa na jakoś książki. Polecam całym sercem.
Ukryta Lisica . Raz na jakiś czas Lisioł lubi wrócić na stare, dobrze wytuptane ścieżki – w tym wypadku padło na „Ukrytą Królową” autorstwa Petera V. Bretta. Z tym panem Lisioł spotkał się dawno temu, gdy zlisiołkował „Malowanego Człowieka” z niższych poziomów Morii… To znaczy starego dworca kolejowego w Katowicach, gdzie szukał książki na podróż. . „Ukryta Królowa” to druga księga Cyklu Zmroku, czyli historii rozgrywającej się piętnaście lat po pokonaniu demonów przez Arlena oraz (nie)wesołą kompanię. Tutaj Lisioł musi pisnąć, że nie jest to książka, która przekona kogoś do twórczości Bretta, czy kogoś zniechęci. Jeżeli dotarliście tak daleko, to znaczy, że jesteście fanami Cyklu Demonicznego i czekacie na premierę kolejnych części. . Po uprowadzeniu do Krasji Olive powraca z powrotem do Zakątka, ale okazuje się, że walka o tron i władzę jest równie niebezpieczna, co paszcza pełna demonów. Lisioł musi przyznać, że zdecydowanie woli towarzystwo tych drugich! Przynajmniej chcą zjeść człowieka uczciwie, bez żadnych politycznych gierek. Olive jest hermafrodytą, co stanowi spory problem w świecie, gdzie kobiety z trudem akceptuje się u władzy, czy jako bohaterki – a co dopiero kogoś, kto stoi pomiędzy światem mężczyzn oraz niewiast. Darin, syn Arlena, czyli samego Malowanego Człowieka – znanego szerzej pod imieniem Lisioła, czyli Wybawiciela – nie ma łatwego życia i futrzak przyznaje, że jego perspektywa była tu najciekawsza. Chłopak ma pod górkę w każdym departamencie, a rozterki kogoś, kto zwykle ludzi unika, sprawiają, że jest to ciekawy, nietypowy bohater. . Ogólnie Lisioł bawił się dobrze, ale tylko dobrze. Nie wiadomo, ile części będzie liczyła sobie dokładnie ta historia, a mowa przecież dopiero o pierwszej części „Ukrytej Królowej”. Przez to haczyk na końcu powieści, stanowi dopiero przedsmak prawdziwej zabawy. Lisioł widzi, że ten cykl jest kierowany do nieco młodszego odbiorcy, ale jest w nim tyle nawiązań do poprzednich powieści, że działa to na niekorzyść tekstu, bo imion jest tutaj co niemiara. Koniec końców nowych demonów i nowych krain nie widać na horyzoncie, więc „Ukryta Królowa” to po prostu kolejna część, czegoś, co fani już dobrze znają.
"Ukryta królowa" to kolejna część z "Cyklu Zmroku", opowiadającego o dzieciach bohaterów z "Cyklu Demonicznego".
Peter V. Brett przyzwyczaił mnie już do spokojniejszego tempa w księdze I w prawie każdej części wspomnianych serii, jednak pomimo tego, książka bardzo mnie wciągnęła, choć ostatnio miałem problem, żeby regularnie zasiadać do lektury. Ta książka, pomimo mniejszej ilości dynamicznych wydarzeń, została przeze mnie pochłonięta w 3 dni. Duży wpływ na to ma styl autora, który sprawia, że przez powieść płynie się lekko i przyjemnie.
Co do samej fabuły, zdecydowanie bardziej podobały mi się rozdziały widziane z perspektywy Darina, niż księcia/księżniczki Olive. Rozumiem wątpliwości tego/tej bohaterki co do swojej płci, jednak mam wrażenie, że jest tego aż za dużo i całość kręci się wokół tego aspektu. Darin jest dla mnie zdecydowanie ciekawszą postacią, zwłaszcza w trio z Arickiem i Rojvah, którzy również mają problem z brzemieniem posiadania sławnych i potężnych rodziców oraz oczekiwaniami innych.
Tom ten nie jest brutalny i mroczny, jak inne książki Bretta. Tej części bliżej do młodzieżowej przygodówki z problemami młodych dorosłych. Niektórzy mogą znużyć się czytaniem takiej powieści, jednak warto ją przeczytać, by zabrać się za księgę II, która już też za mną, dlatego niedługo zapraszam na kolejną recenzję. Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje, gdzie serdecznie zapraszam.
myślałam, że to początek serii, a skończyło się wręcz przeciwnie; to kontynuacja! przez 80% książki nie miałam pojęcia, co się działo, natomiast, mimo dezorientacji i zguby w nawale nieznanej mi treści, muszę przyznać, że prawdopodobnie nie powstanie siła, która zachęci mnie do sięgnięcia po pierwsze tomy XD polubiłam się z kulturą pojmowania płci. z jednej strony kobieta, zaś zwracanie się do niej jak do mężczyzny. pewnego rodzaju dylematy płciowe okazały się w moim odczuciu niezwykle fascynujące. klimat na minus, bo skojarzył mi się z czymś pustynnym. terminy i fantazje autora bardzo dobre, lecz nie znajdujące miejsca w moim polu zainteresowania XD pomijając, że były po prostu brzydkie i pogmatwane
myślałam, że to początek serii, a skończyło się wręcz przeciwnie; to kontynuacja! przez 80% książki nie miałam pojęcia, co się działo, natomiast, mimo dezorientacji i zguby w nawale nieznanej mi treści, muszę przyznać, że prawdopodobnie nie powstanie siła, która zachęci mnie do sięgnięcia po pierwsze tomy XD polubiłam się z kulturą pojmowania płci. z jednej strony kobieta, zaś zwracanie się do niej jak do mężczyzny. pewnego rodzaju dylematy płciowe okazały się w moim odczuciu niezwykle fascynujące. klimat na minus, bo skojarzył mi się z czymś pustynnym. terminy i fantazje autora bardzo dobre, lecz nie znajdujące miejsca w moim polu zainteresowania XD pomijając, że były po prostu brzydkie i pogmatwane
Porzucona - po kilku rozdziałach przerzuciłam się na angielską wersję. Kto wymyślił tę zmianę tłumacza? Ubolewam i wzywam o powrót Marcina Mortki!
Sam początek tego tomu nawet w oryginale jest nieznośny, bo dostajemy długie ustępy wyjaśniające czytelnikowi po raz kolejny świat przedstawiony, kto jest kim oraz co się wydarzyło w "Pustynnym księciu" (nie znoszę gdy autorzy mi to robią, serio - jaki ułamek ludzi czyta losowy tom z serii albo nie pamięta podstawowych faktów z książki, którą przed chwilą czytał?) to jeszcze to tłumaczenie sprawia, że nie byłam w stanie przez ten tekst przebrnąć, nawet czytany przez tak znakomitego lektora jak Filip Kosior.
Wymęczona. Kocham Cykl Demoniczny, uwielbiam tę serię. Dlatego myślałam, że kontynuacja również przypadnie mi do gustu i że z ciekawością będę śledziła losy dzieci ukochanych bohaterów. Nic bardziej mylnego. Każde z nich działa na swój sposób na nerwy. Książka jest mocno przegadana, a pod koniec płeć Olive zaczęła irytować. Przez jakieś 70% powieści miałam wrażenie, że czytam książkową wersję hiszpańskiej telenoweli 😅 Nie wiem, czy sięgnę po drugą część tego tomu. Obawiam się kolejnego rozczarowania.
Skończyłem słuchanie Księgi I Ukrytej Królowej. Podtrzymuję swoje zdanie, że nowa trylogia ma wyższy poziom niż tom IV i V Malowanego Człowieka. Za to nadal wiele brakuje do rewelacyjnych pierwszych dwóch części.
Autor ma dar lania wody i rozpisywania się bez popychania fabuły na przód. Jednak robi to z gracją. W połączeniu z dobrym tłumaczeniem i świetnym lektorem, powieść dobrze się słucha. W sam raz na letni odpoczynek. Czekam na drugą część i dokończenie tego tomu.
Daję 5 bo uwielbiam te uniwersum. Wszystkim polecam książkę "Malowany człowiek". Mnie tak wciągnęło że w 3 miesiące zakończyłam Cykl Demoniczny, a teraz cierpię czekając na kolejne tomy które opowiadają o potomkach bohaterów tegoż cyklu. Ja chcę więcej!