Nowy tom poetycki laureatki Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius.
córy to obraz przekazywanej z pokolenia na pokolenie codzienności matek, wojowniczek, ofiar przemocy. Autorka opowiada historie z bloków, ciemnych mieszkań i zatłoczonych kuchni. Podsuwa czytelnikowi niepokojące przedmioty, nóż i pięść. Odwiedza miejsca walki, której nikt nie widzi.
Janiak, korzystając z romantycznego uniwersum, w niezwykle rytmicznych wersach buduje świat, gdzie odgłos siekiery łamiącej czaszkę spotyka się z płaczem dziecka i śmiechem matki. I wszystko to brzmi w „córach” jak muzyka. Te wiersze mają refreny, są piosenkami o dziewczynach ze śladami na szyi, balladami o umieraniu, przemocy i rodzinie.
córy są poetycką wizją świata najgorszego z możliwych, w którym traumę oświetla neon, a w jej tle majaczy beton, blok i podwórko.
Kupiłam zbiór wierszy Kamili Janiak dla okładki Gabrieli Gorączko, nie będę ściemniać. Jest zachwycająca, ta seria tekturowa Warstw to po prostu małe dzieła sztuki. Zupełnie nie wiedziałam co znajdę w środku, spodziewałam się, że może będzie kobieco, międzypokoleniowo, feministycznie. No to się zdziwiłam. „córy” to osiem długich, smutnych i trudnych wierszy. Janiak pisze o przemocy domowej, starości, śmierci i rozkładzie. Wędrując między blokowiskami i wsiami zagląda do miejsc, od których zazwyczaj odwracamy oczy, i wyciąga na światło dzienne brutalność codzienności. Pisze niezwykle obrazowo, zapraszając do opowiadania historii krajobraz, przyrodę, rzeczy martwe. Jej wiersze mają rytm i melodię, są jak pieśni anonimowych ofiar dopominających się o upamiętnienie. Czytanie tego zbioru nie jest przyjemne, dla mnie kumulacja zła była za duża. W poezji, nawet trudnej, szukam mimo wszystko nadziei, choćby jednego zdania zachwytu, trzepotu serca, czucia. Poezji Kamili Janiak wolałabym nie czuć. „córy” zostaną ze mną ze względu na okładkę, ale nie wiem czy kiedyś jeszcze do nich zajrzę.
Jeszcze nie rozumiem za bardzo co się dzieje w tej książce. Nawiązania do poetyki ballady romantycznej mocne i niepokojące, a pięknie kołysząca rytmiczność jest jakby ktoś mi nucił do ucha kołysankę o morderstwach i nienawiści. Ogólnie intrygujące
Bardzo lubię wszystkie książki Kamili Janiak z wyjątkiem jednej. I o tym, dlaczego jedną uważam za niudaną, napisałam niemały fragment doktoratu :o
A teraz się zaczytuję w nowince z @wydawnictwo_warstwy. I bardzo mi się ona podoba.
Janiak jest poetką zaskakującą, ciągle pracującą nad swoją poetyką i nieosiadającą na laurach. "Córy" to w pewnym sensie kontynuacja jej poprzedniej książki "miłość", opowiadającej o depresji poporodowej (o niej napisałam więcej w tekście dla @8arkusz ). Choć zainteresowania autorki dalej obracają się wokół rodziny i relacji międzyludzkich, to w jej najnowszym tomie nieco zmienia się ich ukierunkowanie: tym razem Janiak bierze na warsztat przede wszystkim zjawisko przemocy domowej. Robi to jednak w sposób szalenie oryginalny – zaprzęgając do opowieści estetykę i poetykę ballady romantycznej. Niepokojące, brutalne wydarzenia, które opisuje Janiak, tylko pozornie nie przystają do lirycznych zapętleń i magicznego nastroju tradycji, po którą sięga. W rzeczywistości niemal doskonale zgrywają się z mrokiem romantycznych mitów i legend.
Jeszcze nie mam tej książki dobrze przemyślanej, ale już chyba Wam ją mogę polecić.
"córy" Kamili Janiak uciekają w baśniowy język przypowieści i ballad, w którym rzeka płynie korytem, i z płynie wodą z kranu, jak krew z nosa i wypełnia opowieść kobiet, których życie się przelało i rozlało w przemoc. Są w tych wierszach elementy magiczne i drastyczne " gdy wracał, zawsze coś przynosił. czekoladę, długi kabel, pieść, a czasem nóż. mówiła, krwawiąc z nosa: kocham cię, bo ty mnie pokochałeś. odpowiadał: nikt inny tego nie zrobił. " Królowa woda Iście mickiewiczowskie: pani zabiła pana, a powody niezmienne, czyli przemoc.
To ciekawa reinterpretacja świata magicznego, tylko pozornie chłopskiego, które dotyka imaginarium romantycznej wyobraźni i miesza świat baśni z krajobrazem miejskich trzepaków, wysokich blokowisk i neonów. W szczególności mocny wiersz Oczy, oczy, oczy - opowieść o niesprawiedliwości, gniewie i wyrównywaniu szans siłą i przemocą. Mężczyźni wymierzają karę, ale i tak kierują nimi kobiety, matki, ich sprawiedliwość, żeby iść głębiej, głębiej " w ten dom największy na wsi" już nie wystarczyło splunąć, ale otworzyć drzwi, których nikt nie zamykał, bo nie spodziewał się przerwania zastałego ładu. Ale nie tylko po to, żeby spalić, ale żeby wyróżnić szanse. Dodatkowo przepiękna okładka z ilustracją Gabrieli Gorączko i oprawa graficzna - krew.
Kamila Janiak tworzy wstrząsający świat przemocy przedstawiony w postaci poetyckich mikro-historii. Słucha się rzeki, słyszy się o pszczółce, widzi się pasek. Z rzadka bywa naturalistycznie. Króluje obraz - nie jego wyjaśnienie - co tylko wzmaga siłę przekazu.