Czasami, aby pójść dalej, musimy wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło
Finał Mundialu ’98 to był początek pięknej przyjaźni. Od tego momentu Tadek i Piotrek stali się nierozłączni. Skoczyliby za sobą w ogień. Do czasu.
Po kilkunastu latach Tadeusz wraca do miasta powiatowego Niedorzecze, do swojego pokoju z żółtą tapetą i plakatami z „Bravo Sport”. Wraca na pogrzeb swojego przyjaciela, który popełnił samobójstwo. To powrót do wszystkich pierwszych razów – pierwszych rozgrywek na Pegasusie i sesji papierowych RPG, pierwszych eksperymentów z używkami, pierwszych chwil, gdy serce zabiło mocniej i gdy zostało złamane. To także wnikliwie opisana droga człowieka do samobójstwa.
Czego dowie się główny bohater w tej podróży? Czy odnajdzie swoją pierwszą miłość i kim tak naprawdę okaże się jego przyjaciel? A przede wszystkim czy pozna odpowiedź na najważniejsze pytanie: dlaczego Piotrek wybrał śmierć?
Każdy, kto dorastał w rzeczywistości lat 90. i w pierwszej dekadzie XXI wieku, odnajdzie w historii Tadka i Piotrka fragment własnej opowieści. Game over to jednak nie tylko nostalgiczna podróż w przeszłość, ale też szczery do bólu portret współczesnych Millenialsów.
A wszystko to na tle pejzażu rodzin z minionej epoki. Matki, ojcowie, ich relacje, wybory i ich konsekwencje rysują w sposób szczegółowy, ale i nieoceniający, rodową mapę. Mapę, która rzutuje na przyszłe pokolenia.
Zajmował się wieloma rzeczami: był dziennikarzem telewizyjnym, zarządcą nieruchomości, handlowcem, wokalistą w kapeli hardcore punk oraz radnym miejskim. Obecnie razem z narzeczoną prowadzi firmę, a większość wolnego czasu spędza na wprowadzaniu się w stan euforii za pomocą butów do biegania i kilogramów żelastwa do przerzucenia. Jak nie śpi, to czyta, a jak nie czyta, to gra na konsoli: zdecydowanie za długo.
Autor świetnie przyjętej debiutanckiej Trzydziestki oraz Dwudziestki. W 2023 roku Wydawnictwo SQN wyda trzecią książkę autora, zatytułowaną Ataraksja.
Zupełnie inny gatunek niż zawsze, trochę mi nie pasowało na osi czasu tempo wprowadzania niektórych nowinek technologicznych, ale ogólnie dobrze mi się ją czytało, dużo momentów, w których autor zachęca do rozważania co by było gdybyśmy podjęli inne decyzje. Fajne to było.
Ta książka to istnie nostalgiczna powieść, która przenosi nas do lat 90./00. Podczas czytania robi się niesamowicie ciepło na sercu. Musicie sprawdzić to sami!
Głównym bohaterem jest Tadeusz, który za dziecka mieszkał w Niedorzeczu. Teraz jest zmuszony do powrotu do rodzinnego miasta na pogrzeb swojego przyjaciela z dzieciństwa. Czego dowie się bohater?
Niby Tadeusz jest głównym bohaterem, ale to właściwie wokół Piotrka skupia się cała książka. Poznajemy relacje chłopców już od młodego wieku. Później ich drogi się rozdzielają, a oni idą przez życie osobno. Świetny klimat oddają nawiązania do gier czy wydarzeń z tamtych lat. Myślę, że dla teraźniejszych 30/40 latków będzie to niesamowity powrót do przeszłości i czytanie sprawi wiele radości.
Książka porusza bardzo wiele ważnych tematów takich jak: samobójstwo, uzależnienie i bycie samotnym rodzicem. Wątki te nie są wplecione "na siłę" tylko idealnie wsadzone w fabułę. Jak poradzą sobie z tym wszystkim bohaterowie?
Książka jest wypełniona po brzegi emocjami od tych dobrych, gdzie możemy się pośmiać z głupich odzywek czy zachowań bohaterów, gdy byli młodzi, do tych złych, które skłaniają nas do refleksji. Mamy też duży plot twist na samym końcu, który zostawił mnie w ciężkim szoku.
Książka przedstawia bohaterów w różnych momentach ich życia, ale wszytsko się ze sobą łączy i tworzy bardzo ciekawy i wręcz niespodziewany punkt w fabule.
Bardzo podobało mi się te kilka nawiązań do Taco Hemingwaya ;).
Pierwszy raz spotykam się z piórem pisarza i naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona. Myślę, że jeszcze nie raz sięgnę po jakąś książkę od autora.
Jestem z rocznika 88’, więc i dla mnie mundial we Francji 98’ to już całkiem świadome wspomnienia. Poczułam te duszne blokowiska, wróciłam wspomnieniami do własnych historii nastoletniego buntu. Nie wiem, ile razy miałam ochotę zwiać za blok na szluga w czasie lektury. Ale niech Was nie zwiedzie alkoholowo-młodzieżowo-buntowniczy lekki trop, bo to wszystko tylko tło dla dramatów, które dzieci i nastolatków nie powinny spotykać. A spotykają aż za często. 5/5, wciągnęłam w dwa dni!
Moje pierwsze zetknięcie z twórczością Tomasza Żaka pozostawia mnie w poczuciu - chce jeszcze!!
Powieść „ GAME OVER” to próba rozliczenia się z przeszłością i próba udowodnienia sobie czy jest to w ogóle możliwe.
Odczuwam swego rodzaju ekscytację, kiedy w powieści towarzyszymy bohaterom na przestrzeni wielu lat. Spędzamy wspólnie dzieciństwo (niekiedy beztroskie a nieraz wręcz przeciwnie), wspólnie dojrzewamy, doświadczamy nowego, nabieramy kształtu.
Jeśli to wszystko związane jest męską przyjaźnią, męską solidarnością, męskim ego tym dla mnie ciekawiej.
„GAME OVER” to historia relacji Piotrka i Tadeusza. Przyjaciół, których drogi przecięły się przy okazji mundialu. Sami nie wiedzieli wówczas jak bardzo będą sobie potrzebni. Jak bardzo zniszczą siebie nawzajem.
Historia niby nie jest odkrywcza, jednak forma jej przedstawienia sprawia, że czujemy się jak dron obserwujący ich życie, współodczuwamy z nimi emocje, wrażenia, przeżywamy ich rozterki i ich sukcesy. Autor ma talent do budowania w historii w bardzo wyrazisty i czytelny sposób. Nie gubisz się w wątkach ani osi czasu.
Fakt, że każdy z nas był kiedyś dzieckiem, zwłaszcza ci dorastający po upadku komunizmu i na przełomie milenium nauczeni jesteśmy cieszyć się z drobnych rzeczy, doceniamy co to znaczy rower, zbierane karty, wspólne gry na konsoli, przyjaciele.
Nie da się nie szukać siebie w całej tej historii.
Bo czy aby na pewno żyjemy tak jak chcieliśmy? Czy jesteśmy dumni ze wszystkich naszych decyzji? Czy jesteśmy pogodzeni z przeszłością? A może jesteśmy na trasie do własnego GAME OVER?
To książka z gatunku tych, gdzie im dalej w las tym człowiek częściej zastanawia się "a co by było gdyby?". Bezlitośnie szczera, opowiadająca o dojrzewania, miłości i chyba życiu jako takim. O wyborach lepszych i gorszych oraz ich konsekwencjach. Czuję się po niej trochę wypompowana, bo historia Tadka i Piotrka jest zawiła, pełna wzlotów i upadków. Zresztą sami bohaterowie są skomplikowani. Z jednej strony się ich lubi, nawet współczuje, a z drugiej, nie dowierza w to co wyprawiają.
Największym atutem tej książki jest nostalgia - autor dobrze odwzorował tamte czasy, więc uruchamia się machina wspomnień związanych z latami 90/00. Pomysł na historię ciekawy, w wykonaniu coś mi nie pasowało. Z jednej to książka wakacyjna a z drugiej porusza trudne tematy - a od takich książek wymagam zdecydowanie więcej i tutaj czegoś brakło. Nie jest to książka, którą „trzeba” przeczytać.
2,5 DNF po 50%, ale przeczytałam trzy ostatnie rozdziały i mam wrażenie, że nic mnie nie ominęło. To jest całkiem niezła książka. Ciekawy sposób opowiadania historii, dialogii wydawały się bardzo naturalne. Problem w tym, że nie chwyciła mnie emocjonalnie i w połowie zaczęłam się nudzić. Czegoś mi zabrakło.