Koło Gospodyń Wiejskich w Stupsku szykuje się do wielkiego gotowania z okazji przedwyborczego festynu. Prace utrudnia zaginięcie przewodniczącej koła. Miejscowe policjantki, Grażynka Mrówka i Mariolka Sieradzka, podejmują się misji odnalezienia zaginionej. W śledztwie pomagają członkinie koła, czyli Aldonka, Monia i Kasiunia. Czasem działają na własna rękę, co nie zawsze spotyka się z aprobatą policjantek. Niespodziewanie wypływają tajemnicze zwłoki, i to dosłownie…
Kto skorzystał na zaginięciu przewodniczącej? Jakie tajne interesy robią wójt, proboszcz oraz lokalny biznesmen, Wiesio Bogacki? Sięgnij po pierwszą w historii komedię kryminalną z kołem gospodyń w roli głównej i przekonaj się, czy policjantkom z posterunku w Stupsku uda się rozwiązać zagadkę skomplikowaną niczym zeznanie podatkowe biznesmena.
Czasem z przekory postanawiam sięgnąć po gatunek, za którym nie przepadam i tym razem tylko się upewniłam, że komedia kryminalna to nie jest coś, co mi się podoba, wciąga albo bawi.
„Gdzie diabeł nie może” to komedia z zaginięciem i trupem w tle, rozgrywająca się w maleńkiej wsi, w której wszyscy się doskonale znają, a głównymi bohaterkami są kobiety – miejscowe policjantki i panie z Koła Gospodyń Wiejskich, i to na nich opiera się cała fabuła. Niestety, ale o ile jestem wielką fanką romansów historycznych autorki tak niestety tym gatunkiem pani Joanna mojego serca nie podbiła.
„Gdzie diabeł nie może” to bardzo lekka lektura nie wnosząca zbyt wiele, w moim przypadku sytuacji nie poprawił nawet fakt, że jest to komedia, bo przy czytaniu zabrakło mi nawet drobnego uśmieszku pod nosem, absolutnie nie mój dowcip, ale z tym to akurat wiadomo, że z poczuciem humoru jest jak du🍑a – każdy ma swoją. Dodatkowo sama kreacja postaci również do mnie nie trafiła, bo to co pewnie z założenia miało bawić mnie trochę irytowało. Niemniej jednak z książek autorki na pewno nie zrezygnuję, co najwyżej daruję sobie tylko te komediowe, bo nadal pozostaję wielka entuzjastką romansów historycznych wychodzących spod pióra pani Joanny ❤