Jachty, szybkie samochody, piękne kobiety i ładni chłopcy. Ekskluzywne hotele, pościgi oraz strzelaniny. Przez jedną decyzję życie Konrada Gronczewskiego – człowieka podejrzanego o sterowanie dolnośląską grupą przestępczą – zaczyna przypominać to, jakie do tej pory prowadził tylko James Bond na srebrnym ekranie.
Mężczyzna ma w tym swój cel – przemieszczając się od jednego do drugiego europejskiego kraju, podąża śladami seryjnej morderczyni i… ucieka. Od niego. Od człowieka, który stał się dla niego wszystkim, i którego teraz próbuje pomścić.
Konrad nie wie jednak, że w czasie tej morderczej pogoni to on może stać się ofiarą – on, albo niespodziewany towarzysz jego podróży, Antoni Moskal – i że aby do tego nie dopuścić, będzie musiał nie tylko poprosić o pomoc dawnych przyjaciół, ale również zanurzyć się w swoją przeszłość.
Monaco, Londyn, Paryż i alpejskie jezioro Como – w tej pełnej blichtru scenerii rozpoczyna się dramatyczna gra, w której nie sposób przewidzieć zwycięzcy. Nadchodzi Równonoc.
Mówi o sobie żartobliwie, że jest współczesną nomadką oraz człowiekiem renesansu, bo umie wszystko i nic. Mieszkała już w czterech krajach oraz kilku miastach, a obecnie przebywa i pisze w Londynie, gdzie wcześniej skończyła University of Westminster na kierunku produkcji telewizyjnej.
Na rynku wydawniczym zadebiutowała powieścią "Miasto gasnących świateł. Mgła", która szybko zyskała szerokie grono Czytelników i stała się bestsellerem portali takich jak Bonito, Legimi czy Storytel.
Jest aktywnie działającą feministką oraz członkinią grup walczących o równe traktowanie osób nieheteronormatywnych. Stąd też w jej powieściach Czytelnik może odnaleźć pełnowymiarowe i pierwszoplanowe postacie queerowe spod wszystkich kolorów tęczy.
Tak jak „Mgła” i „Burza” były zabawą konwencją kryminału, tak „Równonoc” to już czysta powieść sensacyjna, pościgi przez całą Europę, wybuchy, mafie, handel ludźmi i wszystko inne. Już na tyle przyzwyczaiłem się do serii, że potrafię bardziej przymknąć oko na wady, które są takie same jak przy poprzednikach (zwłaszcza nierówne tempo, głównie w momentach kulminacyjnych), ale wciąż bawię się wyśmienicie. 3,5 z dużym serduszkiem, a zaokrąglam w górę, bo Francesca to moja nowa ulubiona postać i chce jej więcej.
Nie rozumiem, po co to powstało? Bo to, że autorka chciała napisać książkę o Jamesie Bondzie to nie jest dla mnie wystarczający powód. Jedynie epilog coś wnosi do tej historii, ale w sumie też niewiele. Powinno być to oznaczone jako 2,5, bo 3 część to nie jest. Druga sprawa: Ge ge? Serio?! xD 2⭐
jestem zawiedziona, co to jest, dlaczego wydaje mi się że historia jest napisana z czapy, cały czas konrad wie co ma robić, kogo ukarać a tu zjawia się ktoś inny i on nagle a sajonara, rzucam mój plan, sa ważniejsze rzeczy, a wtedy jeb, zakończenie wyrwane z czapy do sześcianu, historia której się spodziewałam spłaszczona do jednego rozdziału, aaaaaaa dajcie spokój
Ta książka jest dla mnie trochę zbyt odleciana, zbyt sensacyjna i jakoś nie przykleiła mi się dobrze do reszty Mgłaverse. Natomiast totalnie rozumiem, że taki był zamysł, taki był koncept, miało być trochę nierealistycznie jak w Jamesie Bondzie i to się na pewno autorce udało. Ale akurat w tej części nie było za wiele Adama I Rafała, którzy to dla mnie "robią" całą tę serię, dlatego się jakoś tak nie wczułam jak w inne.
Nie podam tu całej opinii, za to podrzucę podsumowanie tego, co według mnie jest najważniejsze dla całego cyklu do zapamiętania na kolejne części: - Konrad podczas swojej przerwy od Adama ma one night stand z San Langiem wyobrażając sobie, że to Adam, - Antek jest od 16 roku życia na testosteronie, nie wszystkie osoby niebinarne tego potrzebują, ale jak najbardziej mogą mieć taką potrzebę, - w epilogu mamy info o tym, co dzieje się po epilogu Burzy i wydaje mi się, że to jest najważniejsze dla dalszej fabuły - Konrad i Iwona są ranni w szpitalu, ale stabilni.
This entire review has been hidden because of spoilers.
super hołd dla filmów akcji i sensacji, który tak jak te filmy wymaga czasami przymknięcia oka; ale to też o wiele więcej, bo jak zwykle super bohaterowie, warstwa emocjonalna, różnorodność świata, złożoność ludzkich wnętrz, ludzkie relacje, pragnienia, potrzeby
nie będę ukrywać- nie jest to moje wymarzone zakończenie serii zwłaszcza dlatego, że jednak brakuje duetu adam + konrad ale ANTEK! on mi wynagradza wszystko
Równonoc to książka, która odstaje od swoich poprzednich tomów. Nie nazwałabym jej pełnoprawnym trzecim tomem, prędzej jako niezobowiązujący dodatek do fabuły. Rozumiem więc oba obozy: ten skandujący, że jest to coś gorszego i ten, który uważa, że to coś dobrego. Gdy oddzieliłam sobie podświadomie, że to X część serii, to łatwiej mi się to przyswajało. Bałam się początkowo, że to znów będzie kilkaset stron lamentu Konrada na temat Adama, a tego miałam dość w Burzy. Miłe zaskoczenie, bo prawie tego tu nie ma! Ale jak wspomniałam, rozumiem obóz, który narzeka na pewne oczywiste braki tego tomu. Fakt, Adam od początku tworzył tę serię, był niezmiennym filarem, wokół którego historia została zbudowana. Nagle autorka pozbawia nas tego filaru i choć ostrzegała o tym na swoich mediach, to nie każdy przecież je ma obowiązek śledzić. Warto też nadmienić, że fani zostali porzuceni finałem Burzy bez odpowiedzi na miesiące i spodziewali się, że Równonoc będzie kontynuacją bezpośrednią, a nią nie jest. Dlatego rozumiem oburzenie wielu, bo autorka wyciągnęła kartę uno i zagrała nią w dość niemiły sposób dla osób, które nie wiedziały o jej zabiegu wcześniej. Czy uważam, że ten tom był potrzebny teraz? Nie. Czy jestem zła, że w ogóle powstał? Nie. Wolałabym jednak dostać go po zakończeniu głównej historii jako dodatek rozwijający pewne wątki, a nie w trakcie naprawdę wysokiego napięcia fabularnego po Burzy.
> Gronczewski gege ma do wyboru: A) rozwiązać zbrodnię, B) napisać dramat o Adamie, C) pogrążyć się w winie i egzystencjalnym cierpieniu. Spoiler: wybiera wszystko na raz.
"Równonoc" była zdecydowanie najlepszą częścią Miasta gasnących świateł. Książka była krótsza, niż pozostałe, przez co akcja rozgrywała się szybciej i bardziej dynamicznie. Moim zdaniem mniej wątku romantycznego również dobrze wpłynęło na fabułę. Antek, pomimo tego że początkowo mnie irytował w trakcie stał się bardziej dojrzały i odpowiedzialny. W całej książce najbardziej zabrakło mi Elki, która tą swoją bardzo specyficzną manierą dodawała tym książkom czegoś innego, świeżego. 4/5
Powiedziała bym, że to jest bardziej tom 2.5 a nie trzeci, ale i tak był ciekawym dodatkiem do serii. Chociaż dalej mnie zastanawia czemu Konrad nadal jest nazywany gangsterem.