W słoneczny kwietniowy poranek para bezdomnych odnajduje zwłoki starszej kobiety. Już pierwsze czynności policji potwierdzają, że seniorka została uduszona. Ofiara nie ma przy sobie żadnych dokumentów, ale komisarza Oczce udaje się ustalić, że zamordowana to Balbina Mazur, kuracjuszka sanatorium w Sopocie. W toku czynności komisarz odkrywa coś jeszcze. Sposób działania sprawcy jest taki sam jak w przypadku dwóch innych niewyjaśnionych morderstw, do których doszło w Polanicy i Muszynie. Czyżby więc w uzdrowiskach grasował seryjny morderca?
Stosunkowo krótki kryminał w klasycznym stylu. Lekkie pióro i brak wylewającej się spomiędzy kartek krwi, czyni książkę zupełnie przyjemną lekturą. Ze względu na objętość do pochłonięcia raczej na jeden raz, np. w trakcie podróży.
Ciekawi mnie, czy dowiemy się czegoś więcej o tym bezdomnym z początku książki. Fajnie by było. Sprawa też była spoko, miała kilka prawdopodobnych rozwiązań. Oczywiście Oczko stanął na wysokości zadania, by znaleźć to prawdziwe.
Dziewiąty tom serii z komisarzem Oczką za mną i chociaż czytało się to bardzo dobrze, to chyba jest jeden ze słabszych tomów. Motyw zbrodni dla mnie zbyt naciągany, a zakończenie jakieś takie niedorobione. Natomiast wydawnictwo się nie popisało korektą, bo raz bohater ma na imię Wiesław, a w dalszej części książki cały czas jest Bronisław. Nie zmienia to faktu, że sięgnę po kolejne tomy.
gówno no tak nudne boze znalezli trzy czy ile tam babek zamordowanych nudne sledztwo, koniec mnie nudzil w chuj. okazalo sie ze to jakis random dziadek i na końcu jakis wybuch i co, i gowno
This entire review has been hidden because of spoilers.