„Witajcie w St. Hell” to komiksowa autobiografia. Jej bohaterem jest Lewis Hancox, który urodził się i dorastał jako Lois. W czasach raczkującej wiedzy, a przede wszystkim niskiej społecznej świadomości, zmagał się z życiem chłopaka, uwięzionego w ciele dziewczyny. Po przejściu tranzycji, terapii hormonalnej i poukładaniu sobie wszystkiego w głowie, wiedzie szczęśliwe życie, pisze, rysuje, tworzy i pomaga innym.
Brak mi słów żeby wyrazić, na ilu płaszczyznach mądry i dobry jest to komiks. Co prawda historia nie dotyka mnie personalnie w sensie poszukiwania swojej płci i orientacji, ale każe przypomnieć sobie osoby z mojego szkolnego/podwórkowego otoczenia, które być może zmagały się z podobnymi rozterkami. Wtedy kompletnie tego nie dostrzegałem, być może nieświadomie kogoś zraniłem 🥹
Uśmiecham się i wzruszam przy tej historii, bo może w innym kontekście, ale moje czasy szkolne też były nieustannym robieniem dobrej miny do złej gry. Podziwiam autora za odwagę i talent, by opowiedzieć swoją historię. Ta książka może pomóc wielu młodym ludziom. Nie tylko tym zmagającym się z problemami tożsamości płciowej, ale walczącymi z brakiem akceptacji i zrozumienia na wszystkich innych polach.
Warto, by przeczytali ten komiks rodzice, dziadkowie, nauczyciele. Wszyscy, którzy dokładają swoją cegiełkę do kształtowania młodych pokoleń.
Wzruszycie się, uśmiechniecie, a być może – tak jak ja – poczujecie się odrobinę mądrzejsi 🧡