What do you think?
Rate this book


260 pages, Paperback
First published June 13, 2023
Very interesting, while it was about clocks.
A fascinating and elucidating trip through the history of human timekeeping, told by a master clock maker with the ability to appreciate the engineering and design of each new invention and improvement. This is one of the few Audible titles where I went looking for an accompanying PDF, hoping to see some of the wondrous objects being described; alas, only to come up empty. If this were the whole of the book (and had a PDF), it would easily have been 5 stars.
Unfortunately, Rebecca often drifts off course into politics, economics, and sociology, wherein her talents clearly do not lay. Just as one example: a whole chapter serves no purpose in furthering the story of time keeping, and only exists so that at the end she can trumpet the virtues of socialized healthcare; a chapter in which she recounts how her (socialized) doctors misdiagnosed and gaslit her for years telling her repeatedly that her symptoms were imaginary until she badgered them into doing more tests that revealed she had MS. Yeah, not exactly a ringing endorsement of the NHS despite the literary 'happy ending' she gave it in that chapter. And despite being one of the most skilled and sought-after (not to mention highly-paid) practitioners in her field, she is constantly entreating the audience to see her as a victim for being, alternatingly, not like the other girls (a girl who makes clocks, can you even imagine!), and not like the other clock makers (a clock maker who is a girl, preposterous!).
The entire work would be a little bit shorter, and a whole lot better if Rebecca had simply stuck to the subject at hand.



"W 1770 roku angielski duchowny William Temple orędował za posyłaniem wszystkich pochodzących z biednych rodzin dzieci powyżej czwartego roku życia do „domów pracy”, gdzie organizowano by im także dwie godziny nauki szkolnej dziennie. Żywił przekonanie, że istnieje:
'znaczny pożytek w zapewnianiu im zajęcia w taki czy inny sposób, nieprzerwanie przez najmniej dwanaście godzin na dobę, bez względu na to, czy (wspomniane czterolatki – przyp. aut.) zarabiają na swoje utrzymanie czy też nie; takimi bowiem środkami nadzieję mamy sprawić, by wzrastające pokolenie było tak nawykłe do bycia stale zajętym, aż wreszcie zacznie im to odpowiadać, może wręcz ich zabawiać [...].'
Wszyscy przecież doskonale wiemy, jak doskonałą zabawą musiało być dla czterolatka dziesięć godzin ciężkiej pracy fizycznej, a na dokładkę jeszcze dwie kolejne w szkolnej ławie."
(pdf.str. 155)
"Dlaczego im jesteśmy starsi, tym szybciej wydaje się płynąć czas? Mimo że rodzice obserwują kolosalne zmiany zachodzące u ich pociech, sami jakby zastygają w czasie. Zwykle dokładniej zapamiętujemy to, co nowe, doświadczając tego „w zwolnionym tempie”. Ponadto instynktownie kierujemy się ostrością wspomnień jako wyznacznikiem bliskości w czasie. W 1987 roku psycholog Norman Bradbury opisał to zjawisko w ramach hipotezy „klarowności pamięci”. Otóż jeśli dane wspomnienie jest niezbyt wyraźne, zakładamy, że wydarzenia, których dotyczy, musiały mieć miejsce dawno temu, podczas gdy zapamiętane przez nas cudowne, odmieniające życie chwile – jak choćby narodziny dziecka – zawsze będziemy postrzegać jako takie, które dopiero co się wydarzyły."
(pdf.str. 164)
"Istnieje wiele powodów, dla których to Greenwich w Londynie zostało wybrane jako południk zerowy dla tego standardu. Mieściła się tam i nadal mieści siedziba Królewskiego Obserwatorium Astronomicznego – jednego z najważniejszych miejsc na świecie związanych z badaniami nad astronomią i horologią. Wybór Greenwich został też podyktowany faktem, że dzięki temu linię zmiany daty, poprowadzoną po przeciwnej stronie globu, można było wytyczyć w poprzek Oceanu Spokojnego – jedynego regionu na Ziemi, gdzie taki podział nie oznaczałby, że u jednych mieszkańców tego samego kraju będzie dziś, a u innych już jutro."
(pdf.str. 174)
"Okazało się jednak, że obsługiwanie tych urządzeń to jeden z najprzyjemniejszych aspektów pracy. Gdy już je dobrze poznaliśmy, odkryliśmy, że każde ma zupełnie odmienną osobowość – tak bardzo, że postanowiliśmy nadać im imiona."
(pdf.str. 229)
"Dziś jesteśmy już na kolejnym etapie. Postęp technologiczny nie oszczędził nawet zegarka kwarcowego. Aktualny model Apple Watch ma więcej komplikacji, niż Breguetowi mogło się kiedykolwiek przyśnić. Jest zegarkiem odmierzającym czas z dokładnością do pięćdziesięciu milisekund, telefonem, przeglądarką internetową oraz skrzynką e-mailową; pozwala nam otwierać i uruchamiać samochód, monitoruje naszą aktywność fizyczną, a nawet umożliwia pomiar poziomu tlenu we krwi i wykonanie elektrokardiogramu – tyle technologii zmieszczono w tak małym przedmiocie. Z zegarka nie zniknął kwarc, który znajduje się w procesorze zarządzającym jego pracą, czas jest natomiast odczytywany z satelitów i regulowany przez zegar atomowy. Za każdym razem, gdy smartfon lub smartwatch ustalają naszą lokalizację, posiłkują się danymi z co najmniej trzech satelitów, pobieranymi w czasie mierzonym w nanosekundach. Aby pokazać nam, gdzie się dokładnie znajdujemy, system GPS weźmie też poprawkę na względność czasu pomiędzy kolejnymi odczytami, co niewątpliwie ucieszyłoby Einsteina."
(pdf.str. 232)
"Gdy korzysta się w pełni z życia, można odnieść wrażenie, że czas ucieka w zawrotnym tempie, jednak jeśli spojrzeć na zgromadzone wyraziste
wspomnienia, ma się z kolei poczucie, iż żyje się naprawdę długo."
(pdf.str. 248)
"Wszyscy odmierzamy swoje życie z podziałem na chwile, którym towarzyszą wspomnienia. Zegarki, które pokazują nam godzinę tak samo, jak wskazywały ją naszym krewnym żyjącym przed nami, wprowadzają do tych wspomnień pewną stałą wartość. Ludzie, którzy nie noszą zegarków, chcą odnowić zegarek kieszonkowy będący pamiątką po pradziadku, nawet jeśli dobrze wiedzą, że nie będą z niego korzystać. Wpatrując się w tarczę starego czasomierza, widzimy te same wskazówki, które odmierzały godziny i minuty naszym rodzicom, dziadkom i pradziadkom. Słyszymy to samo tykanie, które słyszeli oni, przeżywając kolejne chwile swojego życia. I jeśli dopisze nam szczęście, nakręcimy ten zegarek i zabierzemy go ze sobą w podróż przez własne życie."
(pdf.str. 248)
"W badaniu przeprowadzonym niedawno przez naukowców z Instytutu Badań z Pogranicza Psychologii i Zdrowia Psychicznego we Fryburgu w Niemczech oraz Uniwersytetu Genewskiego dowiedziono, że w odczuciu rodziców czas rzeczywiście płynie szybciej niż z perspektywy osób bezdzietnych."
(pdf.str. 322)