Z zastrzeżeniem nie czytania wcześniejszej książki, wynika to jednak z przekonania, że „Ktoś musi umrzeć” jest wolumenem osobnym, kompletnym, nie „tomem którymś” lub nawet jeśli ciąg dalszy to możliwy do samodzielnego bytu jako osobna lektura. No troszkę się pomyliłem, w książce wiele razy odwoływano się do akcji z wcześniejszej powieści autorki, tj. „Morderczyni”, jednak wspomniane wydarzenia były jakoś przytoczone, więc i dezorientacja czytelnicza niewielka. Ostatecznie mogło to rzutować na mój odbiór i w konsekwencji ocenę powieści.
Leah Smith wraz ze swoim bratem (synem...) Tomem zostają objęci programem ochrony świadków jako ofiary psychopatycznej morderczyni Isabel. Przeprowadzają się do małej angielskiej miejscowości, a raczej zostają tam przeniesieni przez odpowiednie służby. Rozpoczynają nowe życie pod nowymi danymi, teraz już jako Lizzie i Scott James. Łączy się to że znalezieniem nowej pracy, Tom/Scott w barze rybnym, Leah/Lizzie w domu opieki jako recepcjonistka (nie jako pielęgniarka, ale z pacjentami kontakt o dziwo ma...). Wszystko fajnie, sceneria i początek powieści dobry. Targany czytelniczą ciekawością i entuzjazmem do tak rozpoczynającego się thrillera czytam dalej. Jednak...
Nic się nie dzieje. Tzn. dzieje się, ale niesamowicie powoli. Główna antagonistka nie ogarnia rzeczywistości i właściwie bez żadnego planu dociera do naszej Leah/Lizzie (zapomniałem! Są w programie bo policja nie złapała tej złej) śledząc wpisy w internecie (taki to program ochrony), natomiast nasi bohaterowie właściwie przez całą książkę nie robią nic. No Leah cośtam wspomina o traumach i że nie pamięta wszystkiego. Z braku laku, sama autorka wbija w książkę filler! To jest w anime coś takiego jak mangę za wolno rysują, a serial goni i trzeba coś wkleić widzom, więc nagle wbija się kilka odcinków wątku z d&$%. Wybaczcie słowa, ale poszukiwanie zaginionej córki jednego z pensjonariuszy ośrodka w którym L. pracuje, który to wątek nie ma ŻADNEGO związku z fabułą jest właśnie takim fillerem. No i tyle. Książka jest albo łącznikiem między 1 a planowanym 3 tomem (nie mam wiedzy czy taki powstanie) albo cel jej powstania, słynne „co poeta miał na myśli” nie jest mi znany. Zero akcji, zero zagadki, zero bycia „thrilled”, ot wertowanie kartek na w miarę ciekawym, choć nie zrealizowanym pomyśle. Ale lepszy numer:
>Zostałaś zgwałcona przez własnego ojca urodziło się dziecko, które miało być udawanym twoim bratem, twoja matka, a jego babcia udawała jego matkę, a ty siostrę. On myśli że jego ojciec i Twój ojciec to tylko jego ojciec.
> Morderczyni, która pod nożem wymusza na was tą chwilę prawdy śmieje się szyderczo. Wtedy Ty walisz hasło:
>PRZYNAJMNIEJ NIE UMRĘ JAKO DZIEWICA.
Kurtyna.
P. S. Nie mam bladego pojęcia, co tytuł ma wspólnego z treścią. Może chodzi o kogoś kto przeczyta książkę?
Książkę otrzymałem/otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl