Nienawiść zmieniła się w uczucie, nad którym nie była w stanie zapanować.
Micah Lyonne to najgorszy człowiek, jakiego znam. Kiedy byliśmy dziećmi, nasi wpływowi rodzice nieustannie zmuszali nas do utrzymywania kontaktu. On miał zostać spadkobiercą imperium wartego miliardy. Wybrał jednak inną drogę i odsunął się w cień.
Ja jestem obowiązkową córką burmistrza, na której spoczywa duża odpowiedzialność. Micah szydzi z tego, kim się stałam, a ja nie mogę pozwolić sobie na chwilę słabości. Gdy pewnej nocy przybywa mi na ratunek, jestem zmuszona mu zaufać. To noc, kiedy tracę czujność. To noc, kiedy poznaję go naprawdę. W tamtej chwili zrozumiałam, co znaczy pożądać mężczyznę będącego przeciwieństwem bezpiecznej przyszłości, której – jak mi się wydawało – pragnęłam.
Nie trzymamy się zasad i choć wszyscy są nam przeciwni, idziemy dalej, ramię w ramię. Dopóki nie przyjdzie nam za to słono zapłacić.
I'm a huge fan of insta-love , grunge era flannel, my vintage Kenmore sewing machine, embroidered dishcloths and absolutely everything that has to do with 1980s pop culture (i.e. leg warmers, scrunchies, big hair, early Madonna, boom boxes, wood paneled walls, stonewash jeans, etc).
If you believe in Happily Ever After and improbable love stories, chances are I'll love you too!!
❝ Jesteśmy ogniem i namiętnością. Jesteśmy czułością i zrozumieniem.
Potrzebujemy siebie. Jesteśmy dla siebie stworzeni. ❞
Kolejny tom "𝐎𝐝𝐦𝐢𝐞𝐧𝐜𝐨𝐰 𝐳 𝐖𝐞𝐬𝐭 𝐄𝐦𝐞𝐫𝐚𝐥𝐝" dobiegł końca, a ja, tak samo jak przy pierwszej części, mogę stwierdzić, że ta książka zawładnęła moim sercem.
W tym tomie możemy poznać bliżej Micah'a Lyonne'a - jednego z trójki kuzynów, a także Tess Bellerini - córkę burmistrza. Są oni dla siebie wrogami już od dzieciństwa, jednak w dorosłości los zmusza ich do wzajemnej pomocy, której tak bardzo nie chcą. Tess będąc na okropnej randce w klubie, w którym znajduje się również Micah, chcąc nie chcąc musi poprosić mężczyznę o pomoc w dotarciu do swojego domu. Ich kontakt mógłby zakończyć się na podwózce Tess przez Micah'a, jednak wzajemnie odkrywają, że ciągnie ich do siebie pożądanie, które sprawia, że tę noc spędzają razem.
Jak ja pokochałam tę dwójkę... Już w "𝐙𝐧𝐢𝐞𝐧𝐚𝐰𝐢𝐝𝐳𝐨𝐧𝐲𝐦" Micah skradł cząstkę mojego serca, jednak teraz chwycił całą jego resztę. Mężczyzna, choć z początku mogłoby się wydawać niezbyt chętnie nastawiony do głównej bohaterki, to jednak nie raz obdarza ją czułością i miłością, na którą tak bardzo zasługuje kobieta. Sposób, w jaki traktuje Tess i dba o jej dobro rozczulił mnie na maksa.
Tess natomiast jest bohaterką, którą już od samego początku pokochałam. Silna kobieta, która umie postawić na swoim, a za razem patrzy na dobro innych. Przykro mi się czytało o tym, jak poświęcała swoje życie dla ojca, który wykorzystywał ją w każdej możliwej sytuacji, jednak byłam w stanie ją zrozumieć, ponieważ miłość do niego miała prawo ją zaślepić.
"𝐔𝐭𝐫𝐚𝐜𝐨𝐧𝐲" sprawił, że w moich oczach nie raz pojawiły się łzy, a także wielki szok na twarzy. Życie głównych bohaterów zostało wystawione na próbę, bardzo niesprawiedliwą próbę. Zdecydowanie nie zasłużyli sobie oni na los, jaki ich spotykał. Podziwiałam ich za każdym razem, gdy po ciężkich chwilach nie poddawali się, tylko kroczyli dalej, wierząc, że w końcu będą mogli zaznać szczęścia, na które zasługiwali od samego początku.
Plot twisty pojawiające się w tej książce wryły mnie w fotel. Choć niektórych się spodziewałam, to zaraz pojawiały się inne, przez które potrzebowałam odłożyć na chwilę książce, jednocześnie tak bardzo pragnąc kontynuować czytanie.
Nie mogłabym nie wspomnieć o pobocznych bohaterach, którzy również zyskali sporo mojej sympatii. Bardzo się cieszę, że w tej historii mogliśmy nadal czytać o Gage'u i Dani ze "𝐙𝐧𝐢𝐞𝐧𝐚𝐰𝐢𝐝𝐳𝐨𝐧𝐞𝐠𝐨". Pokochałam ich dwójkę i pragnęłam poznać dalsze ich przygody, które właśnie mogłam przeżyć z nimi w tej części trylogii.
Niesamowicie nie mogę się doczekać ostatniej (niestety) już części o "𝐎𝐝𝐦𝐢𝐞𝐧𝐜𝐚𝐜𝐡 𝐳 𝐖𝐞𝐬𝐭 𝐄𝐦𝐞𝐫𝐚𝐥𝐝", czyli przygód Conner'a. Najbardziej według mnie szalonego kuzyna, który jest sławną gwiazdą futbolu.
Kocham kocham kocham, jestem absolutnie zakochana w tym co przeczytałam, ten tom trzyma poziom poprzedniego i jest równie świetny, wspaniałe było wrócić do tych bohaterów i poznać historię Tessa Micaha, już nie mogę się doczekać aż przeczytam ostatnio tom, ale jednocześnie nie chce się już żegnać z tą serią. Przewspaniale było też wrócić do Danii i Gage'a, absolutnie ich uwielbiam i connera również kocham Świetne zwroty akcji i po prostu wow, to jest to czego potrzebowałam
These two tried to keep there differences at bay but they knew they no good would come out if they themselves really feel things cause every core of themselves are polar opposite but also every part speaks to each other
"Utracony" to drugi tom skupiający się na historii Micaha i Tess. Nie ukrywam, że byłam szalenie ciekawa tej historii. Chciałam się przekonać jak spodoba mi się ich historia. I jak mam być szczera to podobało mi się. Nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań. I czuję się usatysfakcjonowana tym co przeczytałam.
W tej historii towarzyszyło mi o wiele więcej emocji niż w pierwszej części. Polubiłam bardziej głównych bohaterów i mam wrażenie, że zżyłam się z nimi nieco bardziej. Od początku wkręciłam się w to co czytałam. Nie widziałam totalnie czego się spodziewać i jestem pod ogromnym wrażeniem tego co tu się wydarzyło. Tak naprawdę do samego końca nie wiedziałam jak się zakończy. I nie mogłam przewidzieć co wydarzy się w kolejnych rozdziałach co uważam za ogromny plus.
Cały klimat tej historii zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jest to dark romans. I naprawdę dawno nie czytałam tak dobrze go napisanego.
Plot twisty sprawiły, że niejednokrotnie miałam szok wymalowany na twarzy bo totalnie tego się nie spodziewałam.
Jeśli chodzi o bohaterów. Ich kreacja była fenomenalna. Nie byli nijacy. Mieli w sobie to "coś" co sprawiło, że od razu ich polubiłam.
Tess to bohaterka, która w życiu nie miała łatwo. Pochodzi z bogatego domu. Wychowywana przez ojca robiła wszystko by był on z niej dumny. Nigdy się nie przeciwstawiała i nie robiła nic co by mu się nie spodobało. Od początku polubiłam ją. Była po prostu zwykłą dziewczyną. Nie umiem wyjaśnić dlaczego, ale bardzo się z nią zżyłam.
Micah to bohater, którego życie nie oszczędzało. Nie miał łatwo. Nie był to też bohater, który jest czysty niczym łza. Zrobił w swoim życiu wiele głupot i niektóre rzeczy wcale nie były dobre. Podobało mi się to jak został on wykreowany. Bardzo dobrze czytało mi się jego perspektywę dzięki czemu mogłam poznać go jeszcze lepiej.
Jeśli mówimy o relacji wyżej wymienionej dwójki to jestem nią oczarowana. Podobało mi się to jak autorka wszystko opisała i przedstawiła. Dużym plusem było tempo w którym zmienili do siebie nastawienie i widać było w którym momencie zdall sobie sprawę, że czują do siebie coś więcej.
Jednak jeśli myślicie, że wszystko jest kolorowe to muszę Was rozczarować. Ich relacja nie była łatwa. Mieli do pokonania wiele przeszkód. Przeszłość i teraźniejszość nie dawała o sobie zapomnieć.
Podobał mi się poprowadzony w tej historii wątek polityki i mafii. Tak jak w książkach nie przepadam za nim tak tutaj bardzo dobrze mi się to czytało. Czułam, że wszystko zostało rozwinięte tak, że nie poczułam niedosytu.
Wątek mafii został poprowadzony w bardzo ciekawy sposób. Idealnie pasował do całości tej historii.
Postacie drugoplanowe również zrobiły genialną robotę. Niektórych polubiłam bardziej niektórych mniej.
Do samego końca nie mogłam przewidzieć jak skończy się ta historia. Nie widziałam co czeka mnie na kolejnych stronach i rozdziałach. Nie raz miałam ochotę rzucić książką z drugiego piętra. I nie raz emocje sięgały zenitu.
Tajemnice oraz rozwiązanie niektórych niewiadomych sprawiła, że byłam w ogromnym szoku bo się tego nie spodziewałam. Autorka zadbała o to by nic nie było tak oczywiste jak na początku mogło się wydawać. Oraz towarzyszył mi mały rollercoaster emocji.
Zakończenie całej tej historii uważam za idealne do tych bohaterów. Jestem usatysfakcjonowana nim i jestem zadowolona jak się zakończyła
Z niecierpliwością wyczekuję trzeciej części. Polecam Wam z całego serca sięgnąć po tą historię. Jestem pewna, że Wam się spodoba.
„Jest coś wyjątkowo intensywnego w odchodzeniu od zmysłów z dziewczyną, którą znam od zawsze i z którą nigdy się nie dogadywałem.”
współpraca reklamowa @wydawnictwoale
Nienawiść zmieniła się w uczucie, nad którym nie była w stanie zapanować.
Oprócz tego, że rodzice zmuszali ich by spędzali ze sobą czas, tych dwoje nie przepadało za swoim towarzystwem. Ona uważała go za najgorszego człowieka jakiego zna, choć miał przecież zostać spadkobiercą wielomiliardowego rodzinnego imperium. Jednak Micah postanowił pójść własną drogą, usunąć się w cień. Ona od zawsze przykłada córka przyszłego burmistrza West Emerald, zawsze robi to czego się od niej oczekuje. Micah nie może przestać szydzić z tego kim się stała, jak działa pod dyktando innych, a Tess próbuje zminimalizować amunicję w jego dłoniach i stara sie nie okazywać słabości. Jednak pewnej nocy będzie musiała schować dumę do kieszeni i poprosić go o pomoc. Będzie to noc, gdy pierwszy raz ujrzy prawdziwą twarz chłopaka. W tamtej chwili zrozumie, co to znaczy pożądać mężczyznę będącego przeciwieństwem bezpiecznej przyszłości, której – jak jej się wydawało – pragnęła.
Od początku nie trzymają się zasad. I choć przyjdzie im pewnego dnia za to słono zapłacić idą ramię w ramię pokazując swoim przeciwnikom, jak mało obchodzi ich zdanie innych.
Znają się od dziecka i od zawsze jedyne co ich łączyło to wzajemna złośliwość i dogryzanie sobie. Już od najmłodszym lat Micah nie pozwalał sobie na zbyt dużo emocji, a już tymbardziej względem innych osób. Bolesna strata ojca utkwiła w nim i ciężko jest mu się do kogoś przywiązać, nawet jeśli mówimy o wieloletniej sąsiadce i rówieśniczce. Tessie od zawsze starała się sprostać wyidealizowanemu obrazowi swojej osoby w głowie jej ojca. Już od najmłodszych lat dawała z siebie 200% poświęcając przy tym własne ja.
„To zawsze mieliśmy być my, Tessie. Po prostu tego nie wiedzieliśmy”
Wiecie jak to jest z tymi drugimi tomami. Czasem dopada je klątwa, a tutaj odnoszę wręcz wrażenie że autorka wykonała kawał dobrej roboty i ten tom jest o niebo lepszy od pierwszego. Sama relacja bohaterów, to napięcie i pożądanie możemy wręcz odczuwać już od początku, a kreacja fabuły która także nie pozwala na wzięcie głębszego oddechu w obawie, że coś nam umknie jest niesamowita. Nasi bohaterowie nie mieli lekko, oboje w dość młodym wieku stracili jednego z rodziców, a drugi który im pozostał nie wykazywał się nadmierną opiekuńczością i instynktem rodzicielskim. Zarówno Micah jak i Tessie walczyli ze swoimi demonami, po cichu w zakamarkach własnego umysłu. Gdy wspólnie odnaleźli drogę do swoich serc zyskali przede wszystkim wzajemne oparcie, nie musieli już ze wszystkim mierzyć się w pojedynkę. Oboje dużo stracili. Pisze tą recenzję od razu po skończeniu i w dalszym ciągu nie mogę opanować łez. A płaczę tak od około godziny. Micah i Tessie przeszli o wiele za dużo niż na do zasłużyli. Jednak serce mi puchnie, bo po każdym ciosie który otrzymywali, oni podnosili się silniejszy i dalej szli przez życie. Nie mogę zapomnieć o ich cudownych przyjaciołach, całą paczką tworzy swoją własną rodzinę z wyboru i w dalszym ciągu nie mogę wyjść z podziwu jak autorka świetnie sobie z tym poradziła. Zręcznie wprowadziła wątek Dani i Gage’a, których mieliśmy okazję poznać w pierwszym tomie i dała nam zalążek Connera i Heaven - których historii jestem niesamowicie ciekawa. Powiem tylko tyle, ta seria to coś więcej niż litery zapisane na kartce. „JA I ONA. Do samego końca. Na zawsze”
“It was always supposed to be us. We just didn’t know it.”
I loved, loved, loved this book!!! Brave is the second book in the Wicked West Rejects series and it was EVERYTHING! Tess and Micah’s love/hate relationship is so beautifully emotional and will pull you in immediately. I was all in my feels for the entirety of this story.
“I just want you to come clean about who you really are versus who you’re pretending to be.”
After losing her mother at a young age, Tess has always feared losing her father as well. To compensate for this, she has been the dutiful daughter who will do anything that her father asks even if it sacrifices her own happiness. Underneath her prim and proper exterior, she’s feisty and full of life and longs for excitement. When she spends the night with Micah, she lets herself be free and he makes her feel things she has never felt before. He allows her to be herself and to stop being who everyone else expects her to be.
“She lights up every corner of my heart. Even the darkest places that no one else has ever been able to touch.”
Micah is a fighter and does not mince words. His painful past has made him put up walls, but Tess brings a lightness to his life. He’s instantly possessive and protective of her and will make you swoon. Underneath his gruff exterior is a kind, tenderhearted man who would burn down the world to defend the woman that he loves. He will make any sacrifice to ensure the safety of those he loves.
“I know what it is to love someone more than you love yourself. To give her the key to your heart and show her your flaws. Then to let her love you anyway, the way that you love her. It is a great act of courage.”
These two together are absolute FIRE!! Their chemistry is insane and lights ups the pages. Their banter is electric and the way they care and support one another is heartwarming. Throughout tragedy, trauma and absolutely devastating heartbreak, their connection endures and is strengthened despite the outside forces that are determined to destroy them.
“Whatever may come, we’re both home as long as we’re holding each other.”
The emotions this story evokes will keep you on your toes. Full of heartbreak, drama, grief, sadness, joy, acceptance, forgiveness, redemption plus everlasting love and so much heat, my angsty heart was in heaven. Run, don’t walk to pick up this story! Now I cannot wait for Connor’s HEA.
Oigan Me encanto pero no lo ame Y saben porqué? Siento que fue insta-lovers muy meh Lit en el segundo cap ya estaban obsesionados el uno con el otro. La verdad fue un poco anti climático. Sin embargo, estuvo bastante entretenido al igual que el primero, de hecho los plot twist estuvieron como: diablos, señorita.jpg
* S P O I L E R S *
Lo anterior lo digo por la mano de Micah, mis respetos para la autora por dejarlo con un daño permanente.
Ahora bien, siento que el Micah retratado aquí y el del primer libro son completamente diferentes y es una pena porque amamos a los personajes imbeciles mal humorados
En fin
Odio haber empezado la trilogía y no fijarme que el libro de Conner no tiene fecha de publicación *lloranding
This book was just amazingly good. Trust me when I tell you that the author wastes zero time in pulling you in and having you fully consumed by this twisty and steamy tale. Scorching heat, juicy drama, taut tension, raw emotions, bombshell secrets, jaw-on-the-floor revelations, rich angst and fierce intensity are skillfully woven around a viciously enticing, reimagined take on The Wizard of Oz. Tess and Micah were pure fire and I absolutely adored them! Their sparks and chemistry were off the charts, but I also felt there was a surprising, hidden layer of sweetness buried in under all that heat. These two definitely had my heart aching, melting, swooning and soaring. Now, I wait for book three, which I'm sure is going to be incredible. This is my volitional, forthright review.
Book two in the Wicked West Rejects series, and it's Micah and Tess's story - and these two have been enemies since they were kids.
He's full of anger which he kinda keeps under control by fighting and being a personal trainer. And she's the picture of calmness. She's worked for her dad on his election campaign for years! The man is a knob, doesn't deserve kids and you just know the town is going to be destroyed under his reign!
These two finally admit their attraction and it is off the charts but of course nothing is straightforward and it's not long before trouble comes knocking.
A good read, I'm definitely a fan of this crowd ,and I'm excited for what comes next?
Troszkę słabsze niż poprzedni tom. Spodziewałam się więcej po historii Micah, ale nie było też jakoś najgorzej. Jak dla mnie po prostu za szybko się w sobie zakochali i zaczęło się robić za słodko.
Mimo wszystko uwielbiam i Micah i Tess. Troszkę byłam sceptycznie do niej nastawiona przez 1 tom. Wydawała się jakaś taka przygłupia, ale okazało się zupełnie inaczej.
W dalszym ciągu kocham też relacje chłopaków i tutaj jest ona jeszcze bardziej widoczna. Przecież oni są cudowni we trójkę.
Wszyscy w tym mieście mają tak nasrane we łbie, że aż za głowę się łapałam.
These two have a history and not a good one. Tess has always been the dutiful daughter, straight A student never crossing the line.
Mitach has a darkness to him, having lost his father to a horrific death and not being able to do anything has haunted him. He’s rough, he’s outspoken and has no time for the rich affluent life he left behind.
It’s been years since school, both are older and the tension that simmered when they were younger exploded in a fiery passion.
The continuity is spot on.
The only negative I have the drama seemed way over the top.
I have floved every single moment of Micah and Tess’s incredible journey of love and pain, and will never forget the devotion they have felt for each other once all the hardship has reached its peak. Brave by Cora Brent has been an ultimate mindf^c{ built on layers upon layers of betrayals and secrets that twist into a poisonous vine that squeezes the life out of innocents. I was amazed how everything clicked into place at the end and gave me the relief I was hoping for. To be honest, I have shed quite a bit of tears over some painful events that broke my heart but seeing how true love conquers even the worst of fates made me stack this book in my re-read shelf. Brave was definitely a most welcomed surprise for my soul to say the least❤️
I honestly think I loved this book. A ton happened, but not in an overwhelming way for me, at least. But Micah was so sweet under that exterior, and Tess was both strong and vulnerable and I just adored it and them and the rest of the group. I gotta go back and read book 1, but that’s not a hardship honestly.
I could not put this book down. Micah and Tess have such an intense tale to tell. It really takes you full circle in the emotions department. Holy hotness be forewarned this is not a PG version. Can you say SEXY.
This story takes traumatic childhood experiences to a new level. It gets so ANGSTY my heart was beating out of my chest at times. Its telling keeps building on itself as new elements get revealed. So flipping good.
The icing on the cake for me was the full cast in this book. Family and friendships were looked at in insightful and evolving ways.
Definitely a five star book. Happy Reading Everyone! XOXO
Wartości, którymi kierowali się w życiu bohaterowie tej książki są dalekiej tym, którymi kieruje się ja. Za dużo erotycznych scen jak dla mnie. Ogólnie jeśli dla bohaterów sex jest na pierwszym miejscu to książka dla mnie jest mniej interesująca.
Brave will have your emotions all over the place as this story takes you on one hell of a ride. Micah's character will take you by surprise and give you more than you expect. A chance meeting at a bar puts Tessa and Micah together one night allowing them to see deeper into each other than they ever had before. The twists and turns of this story keep you on the edge of your seat and held captive to the pages. These two will steal your heart so easily and leave you enamoured by them. A story that leaves an imprint on your heart and soul. Cannot wait for the next book in this amazing series.
este libro lo tenía todo para gustarme... pero el como se van desarrollando las cosas es algo que me ha desencantado totalmente. Hay algo que odio mucho en los libros y eso sería el instalove. ¡LO ODIOOOOOO! Los protas se odian desde pequeños, no se pueden ni ver! Y de repente PUM! Crecen, se acuestan y se enamoran 🤷🏽♀️ Entre todo eso pasan, 23345 cosas más... obviamente, sin desarrollar ninguna bien, y no solo eso! ¡Es que algunas no tenían ni sentido!
TW/CW: violence, intentions of sexual assault mentioned, death
I'm sure there are other triggers that I am forgetting, just know going in this book deals with some serious subject matters. While compared to many romance books, I didn't find this one incredibly dark, I still wanted to put the list of main triggers here, just in case anyone does need them.
Now for the review:
Five beautiful, well deserved stars to Cora Brent. I don't give a ton of five star reviews. A book has to HIT for me to do so. And, dang, did this book ever HIT.
I loved everything about it. The characters, the plot, the writing. I could write my own book about how much I loved this book, so rather than go on, I'm going to hit the high points.
Characters: Tess and Micah. While they come from the same world, the upscale, polished lavish lifestyle that Tess still lives in, their current lives are very different. Yet these two just work. They are both fiercely loyal to those they love. They're strong. And their chemistry is off of the charts. Speaking of said chemistry, the sexy times in this book were *chef's kiss*.
Plot: I'm not usually a fan of an angsty story (I say that, then realize maybe I am?). Either way, the angst in this book was just enough to keep me invested without being over the top. The pacing was excellent. Maybe, with different characters I would have found this one almost too angsty. Maybe it's just because I loved Tess and Micah so much that I didn't want their story to end so I was here for whatever kept it going. All I know is I cared about what happened to these characters, and that kept me going until the end.
Tess works as the campaign manager for her dad. She doesn't get many chances to "go wild". She decides to go out one night, and ends up stranded on the seedier part of town. Where Micah just happens to live. From there we are given a story that moves both of our main characters forward, while also bringing them together. There is so much included in their story: family, friends, their pasts, their futures. It's a beautifully woven story that kept me glued to the pages, waiting to see what would happen next.
SPOILERS AHEAD:
One thing I want to mention, and give a huge shout out/thanks to Ms. Brent on, is the way she wrote Micah. It would have been so easy to put him in that stereotypical manwhore category. Like we all see the tortured fighter who sleeps with a lot of women and the virginal girl he falls for, right? Nope. Thank you, Cora Brent for giving us a Hero who actually thought about things other than sex. And a heroine who wasn't a virgin. Oh, and when they are broken up and the author doesn't take that opportunity to insert a scene where the H has sex with someone else? Yeah, that alone made me love this book.
Micah was a fully fleshed out character. Tess wasn't shown as someone whose worth was tied to how many men she had slept with. Basically they were just supremely written characters.
I've also read the first book in this series, Hateful. And while I don't have my review for it up quite yet I will say I also really enjoyed it. It was one of the best books I've read in a while. But this book? Yeah, it completely topped even that one.
Usually this is the part in my reviews were I mention the things I didn't like. I've got nothing. In my opinion this book was literal perfection. I almost hate writing that because I feel like a lot of folks (rightfully) question reviews that don't list some negatives. If you read my other reviews, you know I have no problem sharing my dislikes. So, again, I just honestly don't have any here.
Obviously, I am highly recommending this book. To pretty much everyone. Just read it.
I will be doing a re-read of this and of the first book, Hateful, while I anxiously await the next book in this series.
I received an ARC of this book. My opinions, as always are many. And are my own.
This entire review has been hidden because of spoilers.
‼️RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY DO PIERWSZEGO TOMU SERII ODMIEŃCÓW‼️
Dawno nie miałam tak, żeby aż tak trudno było mi zaczynając pisać recenzje, bo dosłownie w głowie mam pustkę 🙊 ta książka dla mnie była taka, że hmmm...mam wrażenie, że i ja jej nie zrozumiałam, plus nie podobało mi się wiele rzeczy i to wszystko skumulowało się w to, że tak ciężko mi o niej coś napisać, ale oczywiście- co czuję, to powiem! Więc zacznijmy :)
Naszymi dwoma głównymi postaciami tej książki są Micah i Tess. Kolejni bohaterowie tej historii. Oni znali się od zawsze. Przez lata mijali się, czując do siebie tylko i wyłącznie oburzenie. Teraz sytuacja się zmienia, gdy Tess potrzebuje pomocy. Dziewczyna pojawia się w obskurnym barze na prośbę konkurenta kampanii jej ojca. Chce tym niejako przytrzeć mu nosa. Jednak sytuacja wymyka się spod kontroli i gdyby nie Micach, który pojawił się w czas- mogłoby być źle. I tak zaczyna się ich jakże intensywna relacja, której ani jedno ani drugie kompletnie by się nie spodziewało. Muszę przyznać, że mimo, że książka średnio mi się podobała jako całokształt, to bohaterowie byli naprawdę okej. Tess, szczera do bólu, ale też kochana i zrobi dla innych wszystko. Micach natomiast...to jest jeśli mogę tak to ująć "wielowarstwowy" bohater, który naprawdę wiele przeżył. Brutalna śmierć ojca, walka o swoją wartość oraz walka o to, żeby nie patrzeć na niego tylko przez pryzmat jego przeszłości. Ogółem- bardzo trudno bohaterowie, z ciężkimi przeżyciami, ale też bardzo mocnymi charakterami.
Mimo to muszę powiedzieć, że uważam, że Micach był dużo ciekawszą postacią w pierwszym tomie. Tutaj czasem stawał się irytujący i nieprzyjemnie czytało się jego perspektywę :(
Co trzeba przyznać tej książce, to że masa w niej jest najróżniejszych emocji- ból, radość, namiętność, strach...naprawdę przewija się tego cała masa i to dodaje jej charakteru. Te emocje też mają bardzo silny wydźwięk na nasze postrzeganie tej książki. To jest dla mnie duuuzy plus.
Plusem też jest fakt dwóch narracji i dwóch lini czasowych- to pozwala nam na szersze spojrzenie na bohaterów i dowiedzenia się większej ilości szczegółów z ich życia.
Minusem dla mnie jest osobiście wątek polityczny. Niby nie ma go wcale dużo, ale sam fakt córki burmistrza i jeszcze to, że ona przez niego w sumie była wykorzystywana do tej pracy- dla mnie niestety nie. Nie przepadam za tym :(
Tak samo nie przepadam za nadmiarem scen erotycznych...tutaj mam wrażenie, że tego było tak dużo, że czasem aż specjalnie przekręcałam kilka kartek do przodu. Dodatkowo nie było w tym żadnej romantyczności, sceny były dość sztywne, a czasem nawet powiedziałabym, że dość brudne. I tak, wiem, jaka relacja łączy bohaterów pod tym względem, ale jakoś nie mogłam się przemóc do tego do samego końca :(
Tempo akcji dla mnie było tak nierówne, że czasem się nudziłam potwornie, a innymi momentami- tak bardzo pędziło, że nie wiedziałam co się dzieje. Niestety też przez to w pewnym momencie przerzuciłam się na audiobook, bo ciężko mi się ją czytało. A o nim już wspominając, to ogółem jego jakość była naprawdę super.
Pierwsza część naprawdę wypadła dużo lepiej patrząc na drugą. Bardzo jestem ciekawa, co powiem Wam po ostatnim tomie, bo jestem jeszcze przed lekturą, a zacznę ją pewnie jeszcze dzisiaj 💙
Czy polecam? Jeśli podobał Wam się pierwszy tom, dajcie szansę też temu. Każdy odbiera książki w inny sposób i może i Wy poczujcie coś innego niż ja :)
⭐️2,5/5 💙5/10 🙊18+ 🌶️4,5/5
📖 532 strony 💙 Trylogia Odmieńcy z West Emerald 📍romanse
Jest to moja pierwsza styczność z twórczością autorki, dlatego też podeszłam do tej książki bez żadnych oczekiwań. Muszę przyznać, że dobrze spędziłam przy jej czas i jest to dosyć ciekawa aczkolwiek specyficzna pozycja. Tess Ballerini jest córką burmistrza, na której barkach spoczywają oczekiwania jej ojca. Dziewczyna jest rozdarta - z jednej strony chce być szczęśliwa, z drugiej zaś chce być dobrą córką, a te dwie rzeczy nie idą w parze. Podobała mi się jej postać, jej charyzma, niezwykła pewność siebie ale i wrażliwość. Często przybiera różne maski, lecz przy jednym człowieku jest całkowicie sobą - Micahu. Polubiłam jej postać, czasami czułam współczucie, ponieważ widziałam jak jej rozterki i chęć zadowolenia wszystkich wokół powodowało u niej zdezorientowanie i ból, gdy znowu musiała postawić oczekiwania kogoś innego nad swoje. Zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że była mdłą postacią - bardzo często pokazywała swój charakterek, co powodowało u mnie wewnętrzne „Go Girl!”. Ale momenty, gdy zdejmowała swoje maski i była sobą były najprawdziwsze i to czytało mi się najlepiej. Micah, w sumie do teraz nie potrafię go rozgryźć. Chłopak, w wyniku ogromnej traumy z przeszłości, musi codziennie mierzyć się z jej skutkami. Zrezygnował z bogactwa, w którym się wychował aby uciec od przeszłości. Z jednej strony przez całą książkę owiany był pewnego rodzaju mrokiem, choć gdy czytałam jego rozdziały, aż tak go nie czułam. Oczywiście, był bezwzględny, gwałtowny, często kierował się impulsami, ale wewnątrz, dla bliskich jest gotów zrobić wszystko. Jest idealnym przykładem na to, że trzeba kogoś poznać, aby móc go ocenić. Micah jest postacią, którą też polubiłam i było wiele momentów, w których moje serce się roztopiło przy nim. Relacja Tess i Micaha - mam tutaj mały problem. Kierując się opisem myślałam, że dostanę enemies to lovers, lecz tutaj prawie w ogóle nie było tego enemies. Dla mnie ich relacja trochę za szybko się rozwinęła. Natomiast nie patrząc na to, ich wątek był naprzemiennie słodki, gorący ale i bolesny. Oprócz tego mojego zastrzeżenia naprawdę dobrze czytało mi się o nich, bo widać było to uczucie między nimi. Muszę przyznać, że niektóre sceny były pełne napięcia i przyprawiały o szybsze bicie serca. Choć oboje wydają się przeciwieństwami, to właśnie one uzupełniają się w idealny sposób. Jeden wątek, o którym muszę wspomnieć o relacji Micaha, Gage’a i Connera. Ich braterstwo za każdym razem mnie rozczulało, ponieważ każdy z nich, pomimo swoich trudności, jest gotów postawić swoje życie dla reszty i to wzbudziło we mnie ogromny respekt. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny, dlatego łatwo czytało mi się tę książkę. Bardzo szybko wkręciłam się w nią, najpewniej przez jej klimat i gdy akcja się rozkręciła, to do samego końca nie zatrzymywała się. Jest tutaj wiele plot twistów, przy których za każdym razem moja szczęka opadała. Zdecydowanie spowodowały, że nie mogłam się oderwać od tej książki. Muszę też przyznać, że jest to mocniejsza, mroczniejsza i brutalniejsza pozycja, na co warto zwrócić uwagę. Od pewnego czasu szukałam czegoś, co przyprawi mnie o dreszczyk emocji i to tu znalazłam. „Utracony” jest elektryzującą książką, w której roi się od zwrotów akcji, sprzecznych emocji i ciekawych, niekonwencjonalnych bohaterów. Do teraz nie potrafię jednoznacznie określić tej książki, ponieważ wywołała we mnie tak wiele emocji - odbieram to za dobry znak i wyczekuję kolejnego tomu!
„Przez większość życia zamykałem się w klatce za nieprzeniknionym murem gniewu, który narodził się tej nocy, gdy schowałem się pod łóżkiem i słuchałem, jak umiera mój ojciec. Stworzony przeze mnie potwór jest zarówno tarczą, jak i barykadą. Kiedy jestem z Tess, czuję, jak odpadają warstwy tej skorupy.”
Pierwszy tom serii „Odmieńcy z West Emerald” wzbudził we mnie mieszane uczucia, lecz wciągnął w swój świat na tyle, że zdecydowałam się sięgnąć po kontynuację. I nie żałuję, bo „Utracony” zrobił na mnie o wiele lepsze wrażenie. Nie było idealnie, ale wystarczająco satysfakcjonująco.
Przenosimy się do wydarzeń mających miejsce około roku po końcówce „Znienawidzonego”. Znając już naszych głównych bohaterów, nie potrzebujemy jakiegoś większego wprowadzenia w dynamikę ich relacji. Wiemy, że Tess i Micah traktują się raczej chłodno, a niechęć sięga wczesnych lat dziecięcych, co pokazuje nam prolog powieści. Obecnie raczej unikają kontaktu, ale przypadkowe spotkanie w barze po „złej” stronie miasta wszystko zmienia. Ich relacja szybko nabiera intensywności, przez co praktycznie od razu zatopiłam się w opowieści. Autorka postawiła na pikantną namiętność, która dostrzegalna jest w scenach zbliżeń. W naturalny sposób rodzi się między nimi coś więcej, wypierając niechęć. Zaciera się granica między dziewczyną z dobrego domu a zbuntowanym chłopakiem. Mimo iż popełniają błędy, ich uczucie z każdą próbą staje się silniejsze. Uczą się siebie nawzajem. Oboje przechodzą przemianę. Tess z dziewczyny będącej na każde skinienie palca swojego ojca, staje się kobietą dbającą o własne szczęście. Micah z zamkniętego i wkurzonego na cały świat chłopaka, staje się oddanym i troskliwym mężczyzną. Przemiana ta nie jest nagła, jest autentyczna. Jeśli mam być szczera, ich historia spodobała mi się bardziej. Nie miałam problemu z uwierzeniem w ich miłość, tak jak to było w pierwszym tomie, a co najważniejsze naprawdę mnie ujęli.
Tym razem szczególnie zwróciłam uwagę w motywy, które obiecywały wątek mafijny… tyle że w moim odczuciu wcale go nie dostałam. Dla mnie to bardziej sceny o sensacyjnym zabarwieniu, które owszem dostarczyły dawki adrenaliny i trzymały w napięciu, ale typową mafią nie były. Nie traktuję tego w kategorii wady, bo ostatecznie dreszczyk dostałam, ale czuję wewnętrzną potrzebę wyjaśnienia.
Choć przy tym tomie bawiłam się lepiej, to w dalszym ciągu odnoszę wrażenie, jakoby pióro autorki było nieco mechaniczne. Brak w nim większych przemyśleń, często jest po prostu lakonicznym streszczeniem wydarzeń dnia. Jednocześnie jednak ma w sobie pewną dynamiczność, która sprawia, że przez opowieść się płynie. Na ogół raczej ciężko mnie zaskoczyć, tym razem także co nieco udało mi się przewidzieć i kiedy mogłoby się wydawać, że już wszystko się wyjaśniło, to autorce udało się mnie wprawić mnie w osłupienie. Brawo!
„Utracony” to nie tylko pikantny romans z dozą sensacji. To wielowątkowa powieść, ukazująca zawiły i pełen koneksji świat polityki, jednocześnie zwraca też uwagę na wartości rodzinne i przyjaźń. Proste i lekkie pióro autorki sprawia, że się przez nią płynie. Może nie powaliła mnie na kolana, ale spędziłam z nią naprawdę przyjemne chwile. Na swój sposób stanowi powiew świeżości na rynku wydawniczym. Teraz niecierpliwie czekam na historię Connera i Haven. Czuję, że będzie się działo!
"Mój chłopcze, nie zawsze odważny jest ten, kto pierwszy rzuca się w ogień. Wiem, co rozdziera twoją duszę. Nikt nie powinien widzieć tego, co ty zobaczyłeś. Nie byłbyś człowiekiem, gdyby cię to nie ukształtowało. Żyłeś spowity utratą ojca, nieustannie zmuszany, by udowadniać swoją wartość, kiedy nie musiałeś. Ale pozwolenie sobie na to, by kochać i być kochanym, to też jest odwaga. Ty także masz tę odwagę. Zawsze miałeś".
Tytuł: Utracony. Tom 2 Cykl: Odmieńcy z West Emerald Autor: Cora Brent Wydawnictwo: Ale! Premiera: 15.05.2024 r.
Każdy z nas czy to kiedyś w szkole czy poza nią natknął się na paczkę osób z którymi nikt wolał nie zadzierać, które niczego się nie bały a wręcz potrafiły siać postrach wśród innych więc najlepiej było trzymać się od nich z daleka. Oczywiście książkowym tego przykładem jest nasz Micah Lyonne, który wraz z kolegami uwielbiał uprzykrzać innym życie a którego z Contessą Arabellą Ballerini, obowiązkową córką burmistrza, od dziecka łączyła go czysta nienawiść. No cóż... Jak się możecie domyślać życie lubi pisać różne scenariusze kiedy oboje są już dorośli w wyniku pewnych zdarzeń Micah przychodzi Contessie na ratunek w wyniku czego spędzają ze sobą jedną noc. Noc, która odmieni ich życie. Noc, która ich połączy za co przyjdzie im słono zapłacić...
"Utracony" to drugi tom cyklu Odmieńcy z West Emerald. Musimy przyznać, że jak się okazuje mimo iż obie książki łączy ten sam panujący w powieściach klimat oraz oczywiście przewijający się stale Ci sami bohaterowie to autorka przedstawi nam zgoła inną historię. W tej części w naszym odczuciu będzie dużo intensywniej i nas osobiście historia Micaha i tego co kiedyś chłopak potem już mężczyzna przeszedł, chwyciła bardzo za serce choć wydaje się być mężczyzną nie tylko silnym, surowym i bezwzględnym ale również pozbawionym jakichkolwiek uczuć, przy Contessie z biegiem czasu zdejmuje maskę, pokazując nam jak jest naprawdę i tym samym zyskując dodatkowo naszą sympatię jeżeli chodzi zaś o nią, kiedyś potulna dziewczynka, która robiła wszystko to co jej kazano, później kobieta stojąca na czele kampanii wyborczej swojego ojca walcząc o niego niczym lwica. Niestety choć chciałybyśmy powiedzieć, że była twarda oraz nieugięta i nikomu nie dała sobie wejść na głowę to przy niektórych traciła rezon pozwalając sobą sterować. Zarówno Micaha jak i Contessa są postaciami z bagażem doświadczeń, które ich ukształtowały jednak to dopiero będąc razem mamy wrażenie tworzą jedną spójną całość doskonale się uzupełniając. Jednak do czasu...
Nie da się ukryć, że w tej części będzie wmieszane dużo więcej polityki, machlojek ale także i nie zabraknie głęboko skrywanych sekretów. Autorka zdecydowanie w wydawałoby się momentami zwyczajny bieg wydarzeń potrafi wpleść plot twisty po których na chwilę czytelnik przestanie oddychać śledząc dziejącą się akcje na jednym wdechu będzie tu także sporo scen dla czytelników dorosłych dlatego powinny po tę książkę sięgać zdecydowanie osoby pełnoletnie.
Oryginalna fabuła, świetnie wykreowani bohaterowie i ciekawy przebieg wydarzeń to tylko niektóre cechy książki jaką jest "Utracony". Nam powyższa powieść podobała się bardzo i nie możemy się doczekać historii o kolejnym odmieńcy z West Emerald <3
Nie miałam żadnych oczekiwań względem tej historii, więc mogłam usiąść do czytania jej z czystą głową i o mój boże, jaka ta historia była dobra! To moje drugie zderzenie z piórem autorki i mimo to, że pierwsza część z tej serii nie za bardzo podbiła moje serce, tak śmiało mogę stwierdzić, że „Utracony" to był strzał w dziesiątkę. • W tej części poznajemy Micah'a, czyli kolejnego z kuzynów i Tess - córkę burmistrza i przyjaciółkę Dani, którą miałam okazję poznać w pierwszym tomie. Ta dwójka to po prostu czysty ogień. Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób autorka przedstawiła nam ich relacje. Tempo tej historii nie jest ani wolne, ani szybkie, przez co mi osobiście bardzo łatwo udało się wkręcić w tę pozycję. I choć mimo na ich drodze niejednokrotnie pojawiała się przeszkoda, to mimo wszystko od zawsze byli sobie pisani. Demony przeszłości ani teraźniejszości nie byli w stanie ich rozbić na małe kawałki. • Micah i Tess, znają się od dzieciństwa, gdzie między nimi rodziła się czysta złośliwość i wzajemne dogryzanie sobie. Tess od najmłodszych lat zmagała się z wyidealizowanym przez jej władnego ojca światem. Dziewczyna starała się za wszelką cenę temu sprostać, nawet, jeśli chodziło w tym wszystkim o jej własne dobro. Chciała być przykładem idealnej córki poświęcając przy tym siebie. Micah za to od dziecka był zdystansowany i nieskory do pokazywania jakiś głębszych uczuć, czy emocji. W szczególności po bolesnej stracie własnego ojca. Od samego zderzenia z tymi bohaterami od razu ich polubiłam, ponieważ mieli w sobie to coś, obok czego nie mogłam przejść obojętnie. W niektórych nawet sytuacjach widziałam w nich siebie. • Postacie drugoplanowe jak zawsze wprowadziły dużo kolorów do historii. Bardzo polubiłam się praktycznie z każdym, choć bywały momenty gdzie miałam niektórych serdecznie dość. • Fabuła była rozegrana w znakomity sposób, i tak naprawdę nie mam tutaj się do czego przyczepić. Wszystko było dla mnie na plus, a liczne plot twisty sprawiały, że moim ciałem wstrząsał niekontrolowany dresz, a szok jaki malował się na mojej twarzy jest po prostu niedoopisania. • Uwielbiam wątki mafii i tutaj taki dostałam. Polityka przeplatana z mafią była opisana w tak dobry sposób, że nie mam słów. • „Utracony" to książka, po której nie można się spodziewać wielu rzeczy. Osobiście nie przewidziałam jakie dostaniemy zakończenie ich historii i po przeczytaniu byłam mile zaskoczona. Emocje, jakie dostarczyła mi ta książka to coś cudownego i z niecierpliwością czekam na trzeci tom. Dostałam to, czego chciałam i wszystko zostało wyjaśnione w bardzo logiczny sposób. • Jeśli zastanawialiście się, czy przeczytać serię autorstwa Cory Brent, to ja z czystym sumieniem mogę wam ją polecić.
I received a copy of this book from the publisher/author to review for Stephanie's Book Reports.
Micah Lyonne is the worst man I know. As children, we were constantly thrown together by our powerful parents. And we always despised each other. He was supposed to be the heir to a billion dollar empire. Instead, he lives in the shadows and chooses a life filled with violence. Meanwhile, I'm the mayor's ambitious daughter with a long list of responsibilities. Micah sneers at everything I stand for. And I know better than to dance with danger. But when the inked, volatile Micah comes to my rescue one night, I'm forced to trust him. It's a night when I let my guard down. It's a night when I reach for him in a way that will change me forever. It's a night when I understand what it means to crave a man who is the opposite of the safe future I assumed I wanted. The two of us make no sense together. We won't let that stop us. He's all I want and he's decided that I'm his. Together, we turn all the rules upside down and set the world afire. Until someone decides to make us pay.
This is the second book in the Wicked West Rejects and it is Micha and Tess's story. This is a dark enemies to lovers book and you will not be able to lay this book down once you pick it up. These two were thrown together as children because they came from two powerful families. They instantly hated each other. Tess lost her mother at a really young age and my heart just absolutely broke fro her having lost my own but no where near as young as Tess is but still young. That's a hard loss to deal with for sure. She also has this strong fear of losing her father and that made her the most dutiful daughter who did absolutely everything her father asked her to do. Didn't matter if it would affect her or threaten her happiness she did it. Which lead her to not have the best life because inside this girl is a fire cracker while she shows the world a prim and proper daughter of the mayor. She certainly would love to rebel and she longs for some excitement in her life which leads her into the arms of the boy she absolutely couldn't stand at one time. Micah doesn't want the prim and proper and wants her to be who she is and do what she wants to do. He has had a really painful past that has made him a fighter who isn't afraid to tell anyone exactly what he thinks. He has up so many wall and Tess makes him feel things that he never ever thought he would be able to feel. Under that exterior is a man who is tenderhearted, possessive of his woman and would burn the world down for he if she wanted him too. I loved these two characters. They are explosive together and I was sucked so hard into this story that I did not lay this book down. I loved every single second of this story. Had to process it a day or two after I finished it. You do not want to miss this book. Tess and Micah are two characters you will never be able to forget.
♡ “Utracony” to historia, w której nienawiść zmienia się w uczucie nie do opanowania. Według Tess Micah to najgorszy człowiek jakiego miała okazję poznać w całym swoim życiu. Jako dzieci byli zmuszani do regularnego kontaktu, oboje pochodzą z bardzo wpływowych rodzin, on miał zostać spadkobiercą imperium, które jest warte miliony, ale on wcale tego nie chciał, więc wybrał inną drogę i odsunęły się w cień. Ona natomiast jest przykładna córka burmistrza, z czego on niesamowicie szydzi, ale kiedy on przychodzi jej na ratunek wszystko się zmienia. Ona dostrzega czym jest prawdziwe pożądanie. Przestają się trzymać zasad, są blisko, dopóki nie będą musieli zapłacić za wszystkie grzechy.
♡ “Utracony” to książka, w której poznajemy losy Micaha Lyonne'a i Tess, autorstwa Cory Brent. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z tą autorką i nie miałam wielkich oczekiwań co do tej pozycji, choć nie powiem bardzo mi się spodobał i zaciekawił mnie opis. Zaczynając czytać, no będę szczera, byłam zdystansowana, nie miałam jakiś wygórowanych oczekiwań, ale już od pierwszych stron byłam zachwycona tą historią.
♡ Autorka na naprawdę świetne pomysły, jeśli chodzi o fabułę, bardzo fajnie jest poprowadzona ta historia. Zawsze mam problem, jeśli w książkach rzeczy toczą się zbyt szybko, po prostu mnie to zniechęca, ale tu to było tak poprowadzone, że totalnie tego nie odczułam. Dopiero po zakończeniu czytania przeanalizowałam sobie wszystko i ogarnęłam, że naprawdę bliższa relacja między bohaterami nadeszła dość szybko. Micah z początku wydał mi się mega dupkiem, który będzie przynajmniej do połowy dręczył bohaterkę, bo tak, w sumie nie wiem czemu tak myślałam, ale naprawdę byłam pozytywnie zaskoczona, bo okazał się miła niespodzianką dla mnie. Natomiast Tess wydaje się dla wszystkich bardzo ułożoną, mającą plan dziewczyną, ale dopiero przy chłopaku, który w dzieciństwie był jej koszmarem, otwiera się i pokazuje prawdziwą siebie. Bardzo mi się podoba to jak są wykreowani bohaterowie, jak jest poprowadzona akcja, nie nudziłam się podczas czytania, ani nie odczuwałam, że książka jest przeładowana jakimiś wydarzeniami.
♡ Znajdziecie tu takie motywy jak: dziewczyna z dobrego domu, zbuntowany chłopak, spicy, hate-love, dark romans, polityka, mafia. Polecam tę pozycję z całego serca, jeśli szukacie czegoś ciekawego do czytania, gdzie chcecie poczuć chemię między postaciami to to zdecydowanie przypadnie wam do gustu.
„- I co z tego? Serce nie prosi o pozwolenie, zanim coś poczuje. „
Contessa Arabella od zawsze była przykładną córką i uczennicą. Kiedy studia się skończyły objęła stanowisko kierowania sztabem wyborczym swojego ojca. Jedno niefortunne spotkanie z kierownikiem sztabu opozycji, gdyby nie czujność innych kobiet, skończyłoby się katastrofą. Upokorzony Carington ucieka, zostawiając młodą kobietę samą w nieciekawej dzielnicy miasta. Wizyta w łazience kończy się kradzieżą. Tessa zmuszona jest poprosić o pomoc swojego odwiecznego wroga, który siedzi przy jednym ze stolików. Spotkanie tych dwojga nie mogłoby doprowadzić do niczego dobrego, prawda ? A jednak ta noc dla tych dwojga jest czymś czego oboje by się nigdy nie spodziewali, czymś niesamowitym co zostaje w ich pamięci na długo. Kolejne spotkania pchają ich tylko w swoim kierunku. Z czegoś tak nieoczywistego stali się oczywistością. Kilka błędnych decyzji sprawia, że Micah wyjeżdża, a Tessi zostaje sama. Czas który spędzili osobno był odpowiednim motywatorem by po powrocie zrobić wszystko by się odzyskać. Wszystko wydawałoby się, że idzie w dobrą stronę. Jednak to dopiero początek bólu i intryg najbliższych. A to co zostaje utracone nigdy już nie wróci. Tessa Bella jest młodą kobietą, która nie boi się sięgać po swoje. Wielokrotnie manipulowana przez „ojca” nigdy nie stawiała siebie na pierwszym miejscu. Jednak ten jeden mężczyzna wywrócił jej świat do góry nogami, wyzwalając ją ze szponów psychola.
Micah gnębiony tragedią z przeszłości, fałszywie oskarżony i odsiadujący nie swój wyrok pnie się po szczeblach kariery w świecie walk mieszanych. Jest trenerem i zawodnikiem, a przy okazji pomaga właścicielowi siłowni kiedy tylko może. Kiedy na jego drodze staje znienawidzona Ballerinówna nie ma pojęcia, że to co było dla niego do tej pory ważne zejdzie na drugi plan. A strata, którą poniesie będzie niewyobrażalnie dotkliwa.
Śmiałam się, rozczulałam, dostawałam wypieków i płakałam. To był emocjonujący rollercoaster, który na długo osiądzie w moim umyśle. Pomimo obszernej lektury płynęłam, nieświadoma kiedy przewróciłam ostatnią kartkę. To było piękne, poruszające i bolesne.
Motywy jakie tu znajdziecie to hate - love, dwie linie czasowe, dziewczyna z dobrego domu x zbuntowany chłopak, dark romans, polityka, mafia, dwie perspektywy, intrygi, tajemnice, ogromna krzywda.
Tess córka burmistrza nie miała łatwo zważywszy na status swojego ojca musiała być najlepsza z najlepszych. Na szczęście jego pozycja nie „zepsuła jej” i wyrosła na ułożoną, świetną kobietę. Która wręcz kipiała radością, szczerością oraz uwielbiała pomagać innym. Pewnego dnia szykowała się jedna z kampanii jej ojca i niestety jak się domyślacie wszystko wyszło zupełnie nie po jej myśli, przez dziwną sytuację z konkurentem jej ojca kobieta zostaje sama w obskurnym barze, jakby tego było mało nie wie że zaraz zostanie okradziona, a ostatnia jej deską ratunku będzie siedziała przy barze i to właśnie będzie on. Micach ten który poprzez swoją pozycję musiał spotykać się z Tess w brew swojej woli, bo dla jego rodziców liczyła się tylko pozycja. Znający się od najmłodszych lat nie pałali do siebie przyjaźnią, a wręcz przeciwnie ogień leciał jednak to nie namiętność, a obrzydzenie. A moment w którym to Micach musiał przeżyć brutalną śmierć ojca tylko popchała go w stronę w której żaden z nas niechciałbym iść. Do tego walka o prawdę zmieniła go totalnie i by dowieść swojej wartości musiał stać się tym kim się stał. W momencie gdy ponownie wpada na Tess która tym razem prosi go o pomoc, coś się zmienia. A po spędzonej nocy jego świat jak i bohaterki zmienia się. Ale czy na lepsze????
Po raz kolejny natrafiamy na wątek w którym bohaterowie znają się od najmłodszych lat, tak jak w poprzedniej części. Dwie linie czasowe idealnie tworzą kontrast i ich przejścia są płynne i idealnie wpasowane, czytelnik napewno się nie zgubi. Jednak ten tom nie zachwycił mnie tak mocno jak poprzedni, natomiast nie zrażam się i napewno przeczytam kontynuacje. Pomimo kilku nieścisłości w których trochę się męczyłam, jak na przykład wątek polityczny, to nie moja bajka, to książkę przeczytałam szybko. Kolejnym minusem były sceny erotyczne w tym wypadku przytłumiły całą fabułę, było ich zbyt wiele i były zbyt rozbudowane jak na mój gust. Dość negatywów, teraz plusy, historia ta splecie ze sobą niezwykle wzruszającą i pouczającà historię o bólu i walce, o szczęściu i stracie, o miłości i zdradzie, o pożądaniu i rodzinnej manipulacji. A tajemnice które porwą was w wir emocjonalnego rollercoastera, zrobi z waszych uczuć papkę. Wydarzenia czasem będą nudne i monotonne, ale tylko do momentu by za chwilę rzucić czytelnika w wir galopującej fabuły.