Książka wydana w serii Wielkie Litery – w specjalnym formacie z dużą czcionką dla seniorów i osób słabowidzących.
Kamila Rudnicka od roku pracuje jako asystentka dyrektora finansowego BRM Industries. Jest obowiązkowa, lojalna i zdeterminowana. Właśnie kogoś takiego potrzebuje Łukasz Dębski. Pracoholik, zatwardziały kawaler i szef Kamili, który po tragicznej śmierci narzeczonej całkowicie poświęcił się karierze. Po srogo zakrapianej firmowej imprezie Kamila dla bezpieczeństwa zabiera wstawionemu Łukaszowi kluczyki do auta i postanawia samodzielnie odwieźć go do domu. W końcu była w mieszkaniu szefa już wiele razy, zna jego adres na pamięć. Nie krępuje jej więc wchodzenie w prywatną przestrzeń przełożonego. Podchmielony Łukasz zdobywa się na wyznanie, które stanowczo wykracza poza ich relacje zawodowe, a Kamili podoba się to znacznie bardziej, niż jest gotowa przyznać... Od tego już tylko krok do katastrofy. A może jednak zupełnie odwrotnie?
Romans biurowy, pełen niekwestionowanej chemii między bohaterami, od którego trudno się oderwać, napisany lekkim i dowcipnym piórem.
Pochodzi z Ostrowca Świętokrzyskiego. Debiutowała w 2016 roku powieścią "Uratuj mnie", pierwszą częścią serii The Last Regret, która wcześniej cieszyła się dużą popularnością na platformie Wattpad. Na co dzień pracuje w międzynarodowej korporacji i jeśli nocami nie pisze, ogląda mecze NHL. Od kilku lat mieszka w Warszawie.
dawno nie czytałam takiego gniota X D nudna, przewidywalna, absurdalna i tutaj dopiszcie sobie inne pejoratywy które mogą odnosić się do książki zdecydowanie odradzam
nie da się dobrnąć do końca, historia taka sama jak inne, tylko na bardzo niskim poziomie, czułam się jakbym czytała ff na wattpadzie, denerwujące niedopowiedzenia, nie warto sięgać niestety, a miałam duże oczekiwania bo lubię romanse biurowe..
Prosty, słabo rozwinięty romans, bez polotu, bez emocji. Dobrze, że krótki i nikt z bohaterów mnie nie irytował, więc wytrzymałam do końca. Finał też dziwny, niby taka wielka miłość, a bohaterka przez miesiąc się nie odzywała, bo praca ważniejsza.