Lucek to trzynastolatek z podmiejskiego bidula, który pewnej burzowej nocy ginie w pożarze podczas próby ratowania kolegów. I tak, jest pewien, że właśnie umarł, bo przecież stoi tam i patrzy na własne ciało z ciężko poparzoną twarzą!
Nie ma jednak czasu rozpaczać, bo oto z otchłani mrocznego lasu idą już po niego przerażający panowie Gwizd i Świst, a wielki, jednooki kruk wskazuje mu drogę do jedynego punktu, gdzie tej nocy tli się jeszcze światło – na przystanek autobusowy.
Zoja ma dziesięć lat, fajnych rodziców, supersiostrę, a za najbliższych przyjaciół dwójkę niskorosłych bliźniaków: genialnego wynalazcę Eryka i wszechstronnie utalentowaną artystkę Norę. Ma też rower, który nazywa Pegazem. A, no i straszną bestię w piwnicy, którą musi karmić surowym mięsem, by ta nie zjadła jej bliskich!
Brzmi intrygująco? No to dołóżmy jeszcze nordyckich bogów, straszne rytuały, poniemieckie skarby, szkolnych łobuzów, stwory z mgły i oddziały walecznych umarlaków. Ach, i jeszcze opuszczoną kopalnię. Bo co to za przygoda bez opuszczonej kopalni?!
Piwniczne chłopaki to osadzone w Polsce The Goonies rodem z nordyckiej Nibylandii! Szalona, pełna humoru, grozy opowieść o przyjaźni, siostrzanej miłości i o tym, co naprawdę znaczy być bohaterem!
Człowiek, który nie potrafi usiedzieć w miejscu. Pisarz, komik stand-upowy, publicysta, podróżnik. Autor ponad dwudziestu książek, a także licznych opowiadań, słuchowisk, artykułów, sztuk teatralnych i scenariuszy.
Swoją przygodę z twórczością Ćwieka zaczęłam przed maturą, kiedy wyszedł "Kłamca". Była to jedno z pierwszych doświadczeń, że autora książki zbliżonego wiekiem (choć wtedy te 5 lat więcej wydawało się dużą różnicą 🤣) , z którym można się minąć i spotkać na konwencie i zamienić słowo. Razem z młodszym bratem zaczytywaliśmy się w przygodach Lokiego. Potem miałam długą przerwę od jego twórczości do momentu, kiedy nie zaczął wypowiadać się na tematy ważnych spraw na swoim Facebooku i nie zaczął mieć Stand Upów. Jego przemyślenia to jedna z niewielu rzeczy, które zachęcają mnie do odwiedzania Facebooka do dziś. Dlatego kiedy @pulpbooksmedia wybrało mnie do [współpraca reklamowa/barter] przy jego nowej młodzieżowej książce "Piwniczne chłopaki" uznałam, że to świetny tytuł na powrót do czytania jego twórczości książkowej.
I był to strzał w 10, bo książka opowiadająca o zmarłych chłopcach i żywych siostrach walczących ze złem oparta o wierzenia nordyckie to książka nie za długa, nie za krótka, z idealną czcionką do czytania bez okularów, zarysowująca ciekawą historię, mająca swój climax na końcu, aż w końcu zostawiająca nas z epilogiem , który ciśnie nam na usta pytanie "Kiedy następna część???". Językowy warsztat autora jest naprawdę godny pozazdroszczenia, klimat rodem z Goonies czy może nawet Stranger Things, ale z większą dozą humoru. Chociaż jak dla mnie niektóre postaci I sceny mogłyby być bardziej rozbudowane na klimaty serialowe i bardziej kojarzy mi się ta budowa fabuły z filmem, gdzie trzeba się skupić na kolejnych wydarzeniach, a nie analizie postaci. Pozycja jest świetna również dla młodszego czytelnika - chłopców, dziewczyn, ale i dla starszego, zwłaszcza na tak zwany "spooky season" jest idealna. To historia o odwadze, o podejmowaniu decyzji, o zaufaniu, o dziwnych wynalazkach, o potworach, którym przyjdzie się obudzić, o stracie, o wspólnocie osadzona w polskich realiach, ale bazującą na opowieści o Odynie, Thorze czy Lokim. Ja w każdym razie bardzo polecam.
Bardzo Gaimanowska opowieść, solidna rzecz z motywami mitologii nordyckiej. Za nie oznaczenie serii standardowo klocek LEGO w stopę ktokolwiek nie oznaczył. Poza tym czekam na więcej.
Historia była okay. Taka właśnie idealna dla młodszego czytelnika. W swoim gatunku na pewno dobra, dla mnie to było takie dłuższe opowiadanie, które dobrze się słuchało, ale jednak się nie wkręciłem specjalnie. Najlepsza postać - Heniek. A reszta po prostu okay. Raczej nie będę czytać kolejnego tomu.
Po męczących tytułach od Kresa, postanowiłem zrobić sobie przerwę sięgając po jakąś lekką młodzieżówkę. O jakie było moje zdziwienie jak spostrzegłem, że Piwniczne chłopaki nie tylko spełniają mą zachciankę o czymś lżejszym, ale również od pierwszych stron mnie pochłonęło (czego nie oczekiwałem).
Akcja dzieje się w Polsce. Na początku poznajemy Lucka, chłopaka z bidula, który pewnej burzowej nocy, ratuje swoich kolegów z pożaru starej stodoły, niestety w tymże pożarze ginie on sam. To nie jest jednak koniec jego historii, gdyż Lucek "żyje" - widzi swoich kolegów i chce do nich podbiec, jednak nikt go nie widzi, w pewnym momencie dostrzega czarny worek a w nim... jest on sam, wtedy dociera do niego, że zginął w pożarze i tak naprawdę, doświadcza teraz życia po śmierci. Nie popada jednak w panikę, gdyż musi uciekać, ponieważ z mrocznego lasu wyłaniają się dwie postacie zmierzające wprost do i po niego. Straszny wielkolud Gwizd i jego wychudzony kompan Świst - oboje za wszelką cenę próbują go dopaść, jednak udaremnia im to jednooki kruk, który prowadzi Lucka w stronę światła, na przystanek autobusowy, z którego zaś rozpoczynają się kolejne przygody.
Zoja ma 10 lat i starszą siostrę, dwójkę niskorosłych przyjaciół, bliźniaków - Majsterkowicza Eryka i wszechstronnie utalentowaną Norę. Ma również straszną tajemnicę - potwora w piwnicy, którego co miesiąc musi karmić surowym mięsem i nikt poza nią o nim nie wie. Eryk wpada na genialny w jego mniemaniu pomysł, o szukaniu poniemieckiego skarbu w starej kopalni. Namawia więc dziewczyny, aby mu w tym pomogły - niestety nie wszystko idzie po jego myśli gdyż za nimi wyruszają tam by im przeszkodzić, szklolni chuligani - gang Balona. Nie są oni największym problemem gdyż na miejscu okazuje się, że czychają na nich zdecydowanie gorsze mroczne siły.
Całą historię wypełniają wstawki z mitologii nordyckiej, a dodatkowo obie historię się bardzo dobrze przeplatają tworząc jedną całość. Podoba mi się również pomysł "drugiej śmierci", nie czyniąc z umarłych postaci nieśmiertelnych, którym wszystko wolno, a karze im uważać na to co robią. Sprawia to, że akcja nie jest dziecinna, a ponadto nadaje historii emocji które po prostu musiały się tutaj znaleźć. Autor bawi się słowem, pisząc w taki sposób, że ciężko oderwać wzrok. Mimo, że jestem osobą, która uwielbia budowę nowych światów i nie przepada za książkami z już istniejącymi, tak tutaj zupełnie mi nie przeszkadza fakt, iż akcja dzieje się w Polsce.
To pierwsza książka Jakuba Ćwieka z jaką miałem styczność, ale wiem, że nie ostatnia. Czekam na kolejny tom, a dodatkowo chętnie zabiorę się za inne dzieła autora, skierowane raczej do dorosłych czytelników. Z mojej strony zdecydowanie polecam!
The Goonies, nordycka mitologia plus odrobina Piotrusia Pana? Połączenie może nie do końca oczywiste, ale jakże udane! Co przysłowiowa ,,stara baba” może mądrego powiedzieć o młodzieżówce? Poza tym, że Piwniczne Chłopaki to klimat iście z ,,moich czasów”... ale jednocześnie też w pełni współczesny. Parafrazując pana Ćwieka – przygoda jest uniwersalna. Każdy marzy o przygodzie, takiej bądź innej. I mogłam ,,wyrosnąć” z tematów młodzieżowych, ale z przygody nigdy się nie wyrasta! Nawet, tak jak taki Henio, ma się już z siedemdziesiąt lat na karku. Ale nie, ja nie mam aż tyle…
A wszystko zaczyna się od tego, że Lucek ginie… Ginie śmiercią bohaterską, trzeba dodać, bo próbuje ratować swoich przyjaciół z pożaru. Przez to zostaje wciągnięty w świat, który do tej pory mógł znać jedynie z książek, bo nawet w szkole o nim za bardzo nie uczą. Świat nordyckich legend i bogów… ale osadzony w Polsce i to na Śląsku! Ale żeby nie było za łatwo, to poza odnalezieniem się w nowej, nietypowej sytuacji ma jeszcze na karku dwa dość niebezpieczne indywidua, które ewidentnie chcą go zabić… po raz drugi. Na szczęście spotyka na swojej drodze oczytanego staruszka, który skory jest do pomocy. I do wzięcia udziału w przygodzie swojego życia – nawet na starość. Ale co wspólnego z tym wszystkim mają pewne dwie wojownicze siostry?
I tak zaczynają się nasze polskie Goonies osadzone w nordyckiej mitologii, gdzie jak w Nibylandii fantazja nakłada się na rzeczywistość. To przygodówka, trochę mroczniejsza, pełna znajomych odniesień ale i bazująca na nostalgii do wygłupów, gdzie patyk był mieczem, a podwórko u sąsiadów sąsiednim królestwem. Pomimo mroczniejszego zacięcia i dość hojnie ścielącego się trupa – Piwniczne Chłopaki to wciąż książka lekka i przyjemna, poprawiająca humor oraz wciągająca. I mimo tematu – całkiem kameralna, sprowadzająca przysłowiowe ratowanie świata do czegoś na wzór ,,zabawy na podwórku”. I w tym jest chyba największy urok Piwnicznych Chłopaków – mimo tematu i całej otoczki mitologicznej, to opowieść wciąż bardzo swojska i prosta w odbiorze.
Jakub Ćwiek to autor, z którym “zaprzyjaźniłem” się wiele, wiele lat temu. Jego twórczość towarzyszy mi od bardzo dawna, wiele książek, kilka wydawnictw. Dlatego kiedy Kuba założył swoje własne postanowiłem wspierać tę inicjatywę. Dzisiaj moją półkę zdobi 11 książek z wydawnictwa PulpBooks w edycjach kolekcjonerskich więc nie mogło zabraknąć najnowszej pozycji spod pióra mistrza.
Co się dzieje po śmierci? To pytanie od wielu wieków zadają sobie ludzie jak świat długi i szeroki. Czy jednak odpowiedź może być tak oczywista, że aż banalna? Tak właśnie zaczyna się ta książka. Jednak niech Was to nie zwiedzie w żaden sposób, bo potem zaczyna się tutaj dziać tyle, że człowiek aż mruży oczy z niedowierzania - i to nie dlatego, że coś jest nie tak, wręcz przeciwnie - pomysłowość autora nie zna granic i naprawdę powiem tylko jedno - czapki z głów. To co tutaj wymyślił Kuba to naprawdę coś przefantastycznego. Niestety o fabule nie można zbyt dużo powiedzieć, żeby nie psuć zabawy, dlatego musicie mi w tej sprawie zaufać. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie.
Mimo, iż książka skierowana jest bardziej do młodszego czytelnika, to zachwyciła również mnie, czyli osobę która młodość (nie tylko pierwszą ale i drugą) ma już dawno za sobą. Polecam tę powieść absolutnie wszystkim. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, a nawet fragment siebie, w którymś z bohaterów. Naprawdę warto.
I have mixed feelings about Jakub Ćwiek's work. As a recommendation from the co-creator of this blog, I reached for the first volume of Kłamca, but I didn't like it. Some time later I read Panie Czarowne and it was much better. Now it's time for a story that, like "Kłamca", reaches for Norse mythology, but this time it is a book for teenagers. After reading these three titles, I am starting to warm up to this author's writing style. This is a story about Lucek, a thirteen-year-old boy from an orphanage who loses his life trying to save his friends. It turns out that for him this is just the beginning of an adventure. His heroic death has given him a second life and a new purpose. But is the thirteen-year-old able to bear the burden of the task that awaits him? And who are the mysterious characters chasing him, who clearly want his destruction? The narrative is quite pleasant to read. It is an adventure novel, so there is a lot of action and it is a quick read. As I mentioned, it is dedicated to teenage readers. The world presented is quite dark, full of danger and violence. The atmosphere reminds me a bit of Neil Gaiman and his Coraline, although in a slightly lighter version. There are at least a dozen characters, but we only get to know a few. Those that we are introduced to are quite characteristic, but I wouldn't say that I have any particular sympathy for any of them. The book clearly promises to be the first volume of the series, so we will probably get to know our characters better in the next volumes. At the moment, I am rather indifferent to all of them. To sum up, “Piwniczne chłopaki” is a pretty good fantasy book for a younger audience. I am not sure if I will reach for the next volumes myself, although I had quite a good time, the story is a bit too childish for me. However, if you are up for a light read, or want to buy something for your child who likes mythological themes, I can definitely recommend this book to you.
Wow, ile się tu dzieje i to już od pierwszych stron. Doskonałe kreacje głównych bohaterów, fajni złole (zwłaszcza Parabuch),siotry, które wreszcie trzymają ze sobą sztamę, a nie się nienawidzą jak w większości historii i tajemnice kłębiące się jak mgła. Jeśli może tu czegoś zabranąć, to chyba tylko polskości, bo poza imionami i nazwą miejscowości, nijak nie czułam, by akcja rozgrywała się w naszym kraju - równie dobrze mogłyby to być USA lub jakikolwiek inny kraj. Kocham nordycką mitologię, ale nawet jeśli ktoś niezbyt kuma czym są runy lub walkirie, to gwarantuję, że będzie się tu dobrze bawił, bez względu na to czy ma 13, 36 czy 66 lat.
Ostatnie 90 min audiobooka calkiem przyjemne, niestety za malo mitu w tej ksiazce - to niemalze male akcenty a przyzwyczajenie się do tego ze duchy roznia się od zywych niemal tylko tym ze dla niektorych sa niewidzialne (potrzebuja jedzenia, mozna sie o nie potknac) jest irytujace. Raczej siegne po 2 czesc ale nie wiem czy będzie warto
Ciekawe, tym bardziej, że w kolejnej części ma się pojawić Loki Ale jaki to będzie Loki? To jest najciekawsze dla mnie w tym momencie (po przeczytaniu wszystkich książek o Kłamcy i pokaźnego stosu innych napisanych przez Ćwieka)
Bardzo fajna młodzieżówka. Kuba Ćwiek ma poczucie humoru, fajne pomysły i oryginalny styl. Z tego miksu powstała fajna historia no i zapowiada się świetny cykl.
Wciągający początek, interesujące zakończenie, ale w środku coś mi nie podpasowało, nie mogłam wczuć się w ten moment najbardziej wartkiej akcji. Po drugi tom mimo wszystko sięgnę z ciekawością.