Najlepszym wojownikiem jest ten, kto potrafi ocenić, z którego starcia wyjdzie zwycięsko, a z którego nie.
Pożoga ogarnęła ziemię. Za armią Manduków zostaje tylko spalona ziemia, ruiny i włóczone przez zwierzęta trupy. Ostatnią bramą do wykrwawiającego się Nipponu jest twierdza Ichizoku Sekai. W oblężonej twierdzy broni się ostatni pan Ducha. Człowiek, do którego Inu musi dołączyć za wszelką cenę.
Pomiędzy Tonodoro a jego strażnikiem stoi jednak nie tylko armia Manduków, ale przede wszystkim - wola Bogów. Bogów, którzy spletli los Ducha z losem niewolnicy Wielkiego Chana, potężnej szamanki. Oboje mają do wypełnienia misję, której jeszcze nie rozumieją. Której kosztów jeszcze nie pojmują. Której wynik zmieni oblicze świata.
W swojej serii „Droga Samotnego Psa” Arkady Saulski przenosi nas do Nipponu. W tym wewnętrznie skonfliktowanym kraju każdy klan spiskuje, żeby uszczknąć jak najwięcej dla siebie. To tam próbuje odnaleźć się wojownik Inu. Człowiek o wielu talentach i równie wielu słabościach. Czy uda mu się nad nimi zapanować, czy raczej polegnie próbując?
„Szczerbata śmierć” to trzeci tom tej porywającej historii, zdecydowanie najbardziej militarny z całej trylogii. Już od samego początku serii widać świetną kreację bohaterów, którzy popełniają błędy i muszą mierzyć się z ich konsekwencjami. Szczególnie upodobałam sobie postać Inu, który na swojej drodze musi poddać się licznym próbom charakteru i nie zawsze wychodzi z nich zwycięsko. Pozostali bohaterowi jednak nie odstają i są równie wielowymiarowy. Żeby nie było nudno, oprócz postaci, których poznajemy w pierwszym tomie, autor w każdym kolejnym dokłada nowe, a fabuła powieści rozszerza się na coraz to większy obszar Nipponu.
Polityczne spiski, aranżowane małżeństwa czy magiczne artefakty to tylko jedne z elementów, które znajdziecie w tej serii. Są to książki pełne akcji, w których z tomu tom wkracza coraz więcej bitew i taktyk militarnych. Liczne intrygi potrafią zaskoczyć czytelnika i utrzymać jego ciekawość. A wszystko to w iście japońskim klimacie, pełnym daimyo i samurajów.
Jeśli lubicie fantastykę militarną, w której oprócz bitew i taktyk znajdziecie również prześwietnie wykreowanych bohaterów, koniecznie sięgnijcie po „Drogę Samotnego Psa” Arkadego Saulskiego!
4.5 ⭐️ Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego zakończenia tej trylogii. Kocham pierwszą serie Pana Saulskiego „Zapiski Stali” i dziękuję za powrót do tego świata.
„Droga samotnego psa” to kompletna trylogia, której nic nie brakuje. Świat Nipponu oferuje czytelnikom mnóstwo świetnej akcji, bohaterów, o których nie da się zapomnieć, a także fenomenalny warsztat pisarski. Sięgając po tę serię bądźcie gotowi na totalną miłość! ❤️
Czytając dwie pierwsze odsłony serii Drogi Samotnego Psa Arkadego Saulskiego, zachwyciłam się rozmachem serii, wyrazistymi postaciami, intrygującą magią oraz dynamicznymi scenami walki. Dlatego nie mogłam odmówić sobie przyjemności sięgnięcia po ostatni tom cyklu z Uniwersum Nipponu pod tytułem Szczerbata śmierć.
Inwazja Manduków na Nippon. Pożoga ogarnęła ziemię. Za armią Manduków zostaje tylko spalona ziemia, ruiny i włóczone przez zwierzęta trupy. Ostatnią bramą do wykrwawiającego się Nipponu jest twierdza Ichizoku Sekai. W oblężonej twierdzy broni się ostatni pan Ducha. Człowiek, do którego Inu musi dołączyć za wszelką cenę. Pomiędzy Tonodoro a jego strażnikiem stoi jednak nie tylko armia Manduków, ale przede wszystkim – wola Bogów. Bogów, którzy spletli los Ducha z losem niewolnicy Wielkiego Chana, potężnej szamanki. Oboje mają do wypełnienia misję, której jeszcze nie rozumieją. Której kosztów jeszcze nie pojmują. Której wynik zmieni oblicze świata.
Duch i jego nowy Pan. Przy pierwszym tomie Drogi Samotnego Psa pisałam, że Inu i jego historia skradli mi serce. ;) Po przeczytaniu Szczerbatej śmierci mogę powiedzieć, że ta seria to dla mnie absolutne mistrzostwo.
Inu ponownie staje w centrum wydarzeń, a krwawe oblężenie twierdzy w tym tomie to emocjonalna jazda bez trzymanki, która trzyma w napięciu aż do samego końca.
Sceny bitew? Czysty majstersztyk! Strategia, styl walki, drobiazgowo opisane detale zbroi i ubioru – wszystko jest tak plastyczne, że miałam wrażenie, jakbym sama stała pośród walczących i słyszałam szczęk oręża.
Na szczęście (a może, jednak nie ;)) Szczerbata śmierć to nie tylko akcja (bo moja pikawa mogłaby tego długo nie wytrzymać ;)), ale też i godny powieści bohater.
Inu, jak zawsze, zachwyca swoją moralną głębią i decyzjami, które nigdy nie są łatwe. Jego historia to coś więcej niż tylko opowieść o wojnie — to podróż ku zrozumieniu siebie, pokonywaniu przeszłości i odnajdywaniu celu.
Jak pisałam już wcześniej — świat wykreowany przez autora to dla mnie cudo! Ta inspiracja kulturą Azji Wschodniej dopełniona sporą dawką magii i mistyki, to nie tylko tło, ale coś, co nadaje opowieści głębi i autentyczności.
Podsumowując: Szczerbata śmierć Arkady Saulskiego, to piękne i epickie zakończenie trylogii z Inu, które zachwyca klimatem, rozmachem, intrygującą magią i dynamicznymi scenami walki.
Gorąco polecam każdemu, kto kocha samurajskie klimaty z nutą magii.
nie sądziłam ze zakończenie tej trylogii mnie aż tak wzruszy, ale zaczynając od początku
'Szczerbata śmierć' to finałowy tom trylogii 'Droga Samotnego Psa' Arkadego Skulskiego. W tej dość krótkiej trylogii (bo jednak każda z książek nie ma nawet 400 stron) poznajemy losy Inu oraz jego przyjaciela, oraz pana Nabuhidego i właśnie tego zabrakło mi w ostatniej części, do samego końca liczyłam na ponowne spotkanie tej dwojki, lecz niestety nie zawsze dostaje się to co chce
3 tom drogi samotnego psa jest zdecydowanie najbardziej wojenny z tej trójki, nie każdemu może się to spodobac, ponieważ cala fabula opiera się na bitwie o Ichizoku, z perspektywy osoby lubującej się w takich książkach jestem w stanie powiedzieć ze tutaj została wykonana robota na 6, nie mam żadnych zastrzeżeń i z czystym sercem mogę powiedzieć z Arkady Skulski jest mistrzem pióra w pisaniu sztuki wojennej
Z tomu na tom coraz bardziej wprowadzane są elementy fantastyczne i o ile w 2 tomie było to jak najbardziej w granicach normy tak w 'szczerbata śmierć' moim zdaniem autor troszkę popłynął, sam koncept szamanów i bóstw bardzo fajny, ale było to już troszeczkę za dużo, stad tez moje -0,25 od oceny
Całościowo trylogia była wspaniała i będę jeszcze długo myśleć o historii Inu i Nabu, ich wręcz braterskiej więzi i wspaniałych walkach, jakie stoczyli razem. Polecam z całego serca sięgnąć po trylogie 'droga samotnego psa' bo nie pożałujecie
Twórczość Arkadego Saulskiego ma w sobie to coś, co powoduje, że uwielbiam się w niej zaczytywać. I chociaż znajdą się tacy, co powiedzą, że książka ta przecież ma swoje wady (a która nie ma?), to ja ją z czystym sercem polecam. Zwłaszcza fanom historycznej Japonii oraz powieści militarnych.
Bohaterowie są wydają się być realni i wielowymiarowi. Popełniają błędy i mierzą się z ich konsekwencjami, zwłaszcza tymi negatywnymi. Uwielbiam Inu za to, że mimo słabości, nie poddaje się, chociaż nie zawsze wszystko idzie po jego myśli.
Akcja „Szczerbatej śmierci” dzieje się tak naprawdę w jednej lokalizacji. I mimo tego, że praktycznie nie ruszamy się z miejsca, to wydarzenia są nadal interesujące. Większość powieści to historia oblężenia zamku jednego z daimyo przez manduckie siły. Bitwy ukazane są w sposób ciekawy (i niezwykle pomysłowy). Autor wplata w wątki militarne elementy fantastyczne, które również intrygują. I jeden z tych elementów chciałabym, żeby został bardziej rozwinięty. Intrygi potrafią zaskoczyć i zachęcić do dalszego czytania. Wydarzenia łączą się w całość i są świetnym wprowadzeniem do trylogii „Zapiski stali”.
Minusy? Trochę za długie rozdziały. Niektóre wątki mogłyby zostać szerzej opisane (zwłaszcza ten dotyczący szamanki Manduków), a nie tylko pobieżnie. Ilość bohaterów powodowała, że trochę się gubiłam w historii.
Dlaczego tak potraktowano głównych towarzyszy Inu? Przez to jak spłycono Ode Hidotake i jego syna Nabuhide nie mogę dać 5 gwiazdek, a bardzo chciałem 😔 Wątek syna bogów też kompletnie pominięty, to samo co dalej z Tomoe? Szkoda. Całą trylogie jednak oceniam mega na plus, super się bawiłem i oby więcej książek w takim klimacie 🥷
Ta część mocno odbiegła od postaci z poprzednich, ale ma to sens, skoro poznajemy tę historię z punktu widzenia życia Inu. Co prawda szkoda, bo wiele z nich zdążyłam polubić i się do nich przyzwyczaić. Sama wojna intensywna. Dało się odczuć grozę walk, a także determinację obu stron konfliktu. W jakiś sposób zakończenie wydawało mi się jednak ponaglone. Historia wciągająca, muszę się teraz jeszcze zagłębić w serie zapisków stali, bo klimat tej serii był świetny.
"Szczerbata śmierć" to perfekcyjne zwieńczenie trylogii Droga Samotnego Psa. Droga odkupienia, na którą wstąpił Inu - wojownik-duch, żywa broń w rękach swego pana - prowadziła właśnie do tego starcia; nie ochrony wyłącznie jednego człowieka, ale walki o cały Nippon z najeźdźcami. "Szczerbata śmierć", jak przystało na finał, prezentuje najbardziej spektakularne potyczki - a przeciwniczką Inu, szamanka Erhi to prawdziwie intrygująca postać, co znajduje odzwierciedlenie w pojedynku między nimi. Czytając powieść nie sposób się nudzić, a Autor zadbał o najmniejsze szczegóły kreując swój Nippon, wzorowany Japonią. Dzięki temu powieść czyta się niemal jak pełną akcji i rozmachu powieść historyczną o czasach wielkich samurajów - uzupełnioną o elementy magiczne. Do tego "Drogę Samotnego Psa" można czytać zarówno jako wstęp do "Zapisków stali", jak i prequel. Kto już zna "Zapiski stali" wyłapie smaczki, a kto woli czytać zgodnie z wewnątrz książkową chronologią będzie mógł płynnie przejść od opowieści o Inu do historii jego ucznia.
Obie trylogie - "Droga Samotnego Psa" i "Zapiski stali" zdobyły moje serce ze względu na głębokie inspiracje kulturą japońską. Inspiracje oznaczają możliwość wybierania interesujących elementów, łączenia ich i dodawania czegoś od siebie, by stworzyć alternatywny fantastyczny świat - jednocześnie bardzo autentyczny. W książkach tych inspiracje nie ograniczają się do nazw czy wydarzeń historycznych (a w przypadku "Szczerbatej śmierci" i fortelu wykorzystanego dla obrony twierdzy), ale przede wszystkim pewnego "ducha" wypełniającego stronice. Do świata honorowych samurajów Autor dodał postacie duchów - specjalnie wzmocnionych i wyszkolonych wojowników o niezwykłych umiejętnościach, a w każdym z trzech tomów ukazał poszczególne etapy drogi tytułowego Samotnego Psa - a także całego Nipponu. Krainy podzielonej, skupiającej się na wewnętrznej walce o władzę, gdy nadciąga zewnętrzne niebezpieczeństwo i dopiero w obliczu największego zagrożenia jednoczącej się. Dla Inu jest to zaś droga do odkupienia i odnalezienia nowego celu w życiu, po tym jak zawiódł swego pierwszego pana.
Wykreowany fantastyczny świat nie ogranicza się jedynie do Nipponu - nie jest to kraina zawieszona w nicości, a państwa sąsiednie odpowiadają Chinom czy Korei. Zaś luźnymi inspiracjami dla ludu reprezentowanego przez szamankę Erhi stanowił buddyzm - oczywiście odpowiednio zmodyfikowany, by pasował do świata przedstawionego. Takie podejście w pełni do mnie trafia - w świecie przedstawionym potrafię odnaleźć Azję Wschodnią, ale odbitą w kreatywnym lustrze. Całość daje zaś wrażenie świata bardzo autentycznego, spójnego, a zarazem mającego w sobie coś magicznego. W porównaniu do wielu innych książek inspirowanych Azją, tutaj nie miałam wrażenia kopiowania najbardziej rozpoznawalnych elementów, ale głębokiego zanurzenia się - dzięki czemu czytanie całej trylogii przypominało mi oglądanie dobrego samurajskiego filmu, podkręconego jednak ilością krwawych scen.
Piszę to przy recenzji każdej z książek Autora, ale ma on dryg to opisywania scen pojedynków - pełnych dynamiki i plastycznych opisów. Nie inaczej jest przy "Szczerbatej śmierci", w której sceny akcji zachwycają. Jednocześnie nie brakuje momentów oddechów, skupionych na tytułowej drodze wojownika. Dzięki temu w książce utrzymane jest dobrze wyważone tempo, pozwalające zatopić się w opowiadaną historię, a nie gnać do przodu. W powieści nie brakuje zatem przygody - ale także emocji, związanych z drogą naszego bohatera, odnajdującego w walce o ojczyznę siebie, zrzucającego ciężar dręczącej go przeszłości i odnajdującym cel. Zresztą historia Inu pokazuje, że po każdej porażce można się podnieść.
"Szczerbata śmierć", tak jak pozostałe tomy, to dojrzała fantastyka (w klimatach historii alternatywnej Japonii) o walce i honorze. To doskonały przykład wykorzystania inspiracji daną kulturą i historią - nie po macoszemu, jak to często ma miejsce, ale poprzez zagłębienie się w ukryte pod katanami, maskami menpo i kodeksami bushido znaczenia, które znajdują odzwierciedlenie w opowiedzianej historii i kreacji bohaterów. Te inspiracje nie stanowią jedynie dekoracji, ale esencję przez co "Drogę Samotnego Psa" czyta się jak doskonałą opowieść samurajską z Kraju Kwitnącej Wiśni. Subtelnie dodane elementy magiczne dodają zaś unikatowego charakteru. Jestem całkowicie zakochana w obu "nippońskich" trylogiach i z przyjemnością do nich wrócę.
Jeżeli ktoś zastanawiał się, dlaczego to Arkady Saulski będzie kończył Księgę Całości mistrza Kresa to Szczerbata śmierć jest doskonałą odpowiedzią.
Feliks W. Kres przykładał ogromną rolę do precyzyjnego i wiernego oddawania scen batalistycznych oraz bitew. To samo czytelnik odnajdzie w Szczerbatej śmierci. Na dobrą sprawę to właśnie opis próby zdobycia twierdzy, zajmuje większą część powieści. Arkady Saulski z mistrzowską precyzją oddaje realia takich starć. Mimo gatunku, w którym napisana jest powieść to realizm stawia na pierwszym miejscu. Mimo, że nie jestem fanem tego typu scen to książkę czytałem z przyjemnością. Dlatego też ode mnie dostał ocenę niższą od Krwawego wierchu. Autor zachował taki sam, wysoki poziom. Ja jednak jestem fanem historii poszczególnych bohaterów, a nie starć na wielką skalę.
Inu – bohatera Drogi Samotnego Psa polubiłem nawet bardziej niż jego ucznia Kentaro. Idealny wojownik, honorowy i wierny dosłownie jak pies. A przy tym człowiek walczący ze swoimi słabościami, nałogiem oraz ludzkimi uczuciami. Wszak służył on za narzędzie swemu panu, ale przecież pozostawał przy tym człowiekiem. Cieszę się z zakończenia, jakie dostał i przyznaję, że zwyczajnie będzie mi brakowało tego bohatera. Bardzo go polubiłem. W Szczerbatej śmierci nie był głównym bohaterem, a jednym z wielu aktorów na scenie. Dlatego też trochę mi go brakowało. Zwłaszcza w stosunku do Krwawego wierchu, gdzie mogliśmy go poznać jeszcze lepiej.
Arkady Saulski zręcznie połączył obie trylogie, zachowując przy tym ich odrębność. Czytelnik może czytać je obie niezależnie oraz w dowolnej kolejności. Każda z powieści ma wysoki poziom i zachwyci każdego fana. Zarówno fantastyki, jak i kultury Dalekiego Wschodu.
Gorąco Wam polecam obie trylogię, jak i wszystkie powieści autora. Nie zawiedziecie się.
Choć świat Nipponu w powieściach Arkadego Saulskiego w założeniu jest światem fantastycznym, to nawet laik zauważy ewidentne nawiązania do kultury, tradycji i mitologii narodów Dalekiego Wschodu. Saulski dodaje również coś od siebie, tworząc iście ciekawą mieszankę, która zachwyci czytelnika. Jest to pierwszy z darów tego autora.
Drugim, jest tworzenie postaci. W każdym kolejnym tomie poznajemy nowych bohaterów, którzy często pojawiają się tylko w jednej powieści, a mimo to potrafią skupić na sobie uwagę czytającego. Arkady Saulski nawet czarny charakter tworzy w ten sposób, że czytelnicy mogą go zrozumieć i w jakiś sposób polubić, ponieważ mają oni swoje powody do takiego postępowania, a nie są źli tak po prostu.
Trzeci dar to styl i tworzenie fabuły. Lektura "Szczerbatej śmierci" jest lekka i płynna niczym ruch miecza Ducha, a jednocześnie krwawa jak efekty tego ciosu. Fabuła często bywa brutalna, a jednocześnie idealnie wyważona z opisami krainy czy motywów, dzięki czemu otrzymujemy powieść kompletną.
Dodatkowym smaczkiem jest zakończenie, które według mnie świetnie spaja dwie nippońskie trylogię Saulskiego. Chapeau bas Arkady Saulski!
Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje, gdzie serdecznie zapraszam.
W moim sercu jest specjalne miejsce dla polskiej fantastyki, Saulski i Grzędowicz to absolutne top of the top i po ich książki sięgam z ogromną przyjemnością.
"Szczerbata śmierć" jest zakończeniem serii Drogi Samotnego Psa. Samotny pies czyli Duch, który od zawsze miał misję służyć swojemu Panu lecz teraz jego misja się zakończyła. Fabuła w przypadku tego tomu skupia sie na krwawym oblężeniu twierdzy, a my całą tę akcję śledzimy z różnych perspektyw. Opisy bitew górują, na dodatek są one bardzo szczegółowe i dosadne. Z jednej strony można zarzucić tej książce monotematyczność, ale z drugiej moim zdaniem to bardzo dobre zakończenie serii
Czy to koniec Nipponu? Czy może doczekamy się kolejnych historii osadzonych w tym świecie? Mam nadzieję, że tak, tym bardziej, że ja w zakończeniu dostrzegłam ewentualną furtkę...
Zdecydowanie najlepsza część serii. Wydarzenia ładnie łączą się klamrą i są świetnym wprowadzeniem do kolejnej trylogii. Bawiłam sie niezmiennie super.
Jeśli miałabym zaczynać od nowa najpeirw sięgnęłabym po te prequele, a później po trylogię "Zapiski stali".
Fantasy inspirowane Japonią i jej kulturą, ale nie tylko. Nie jest idealna, ale rozrywka niezaaprzeczalnie zapewniona. :)
Zdecydowanie najbardziej "militarna" część z całej trylogii. Większość książki to opis oblężenia zamku z dwóch perspektyw - Nipponczyków oraz Manduków. Nie znaczy to wcale, że jest nudno, wręcz przeciwnie. Bitwy są ukazane w sposób ciekawy, akcja wylewa się wręcz z każdej kartki. Na plus spięcie klamrą z poprzednią trylogią autora. Liczę mocno, że nie jest to ostatnia historia z tego świata.
Arkady Saulski powinien być bardziej doceniany wśród pisarzy fantasy. Samodzielnie przyznałabym mu nagrodę za opisy walki bronią białą, sposób w jaki władanie orężem był opisywany odwzorowywał szybkie tempo podczas starć i nie pozostawiał chwili wytchnienia ani wojownikowi, ani czytelnikowi. Doprawdy sam autor stoczył nie jeden pojedynek w obronie Nipponu.