Kobieta, która straciła wszystko, i mężczyzna, który kiedyś chciał jej to wszystko dać.
Isabella po traumatycznych przeżyciach i próbie samobójczej wyjeżdża do jedynego miejsca, które kojarzy jej się ze spokojem. To zaciszne miasteczko w północnej Szwecji, które odwiedzała z rodzicami każdego lata, aż do 1989 roku. Wówczas co rok czekał tam na nią Noah, jej bratnia dusza.
Brutalnie złośliwy los sprawił, że para rozstała się w gniewie, bez wyjaśnienia sobie pewnych spraw. Po szesnastu latach rozłąki rozgałęzione ścieżki wspólnych przeszłości dwojga ludzi znowu się ze sobą krzyżują. Noah pomaga Jezzie rozpocząć nowy życiowy rozdział, jednak co chwilę znika bez słowa. Czyżby źródła jego tajemnicy sięgały daleko wstecz, do 1989 roku i ostatniego lata, które spędzili razem przed rozstaniem i wkroczeniem w dorosłość?
Czy los znowu z nich zadrwi? Czy spotkanie z rockmanem okaże się dla Jezzie ratunkiem, czy może będzie gwoździem do trumny, przepustką na drugą stronę, po której czeka nie tylko śmierć, ale i utracone dziecko i rodzice?
Historia o przepięknej, ponadczasowej miłości – o odnajdywaniu i ratowaniu siebie, o cierpieniu i drugich szansach.
Książka inspirowana tekstami utworów szwedzkiego zespołu Ghost
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Kiedy przeczytałam opis ᴛʜᴇ ᴍɪᴅꜱᴏᴍᴍᴀʀ ᴏꜰ ①⑨⑧⑨ zostałam niesamowicie zaciekawiona i zapragnęłam przeczytać książkę w takim klimacie. Tak więc w momencie, gdy dorwałam się do tej pozycji byłam bardzo podekscytowana i bez większego zastanowienia zaczęłam czytać. Warto wspomnieć, że mimo ekscytacji nie spodziewałam się, że dostanę jakieś arcydzieło, książkę, która zmieni moje życie i liczyłam się z tym, że to może okazać się jedna wielka pomyłka.
Na początku moje odczucia były bardzo pozytywne. Czytałam tę książkę na plaży, a później w pociągu, więc klimat idealnie mi się wpasował do estetyki tego tytułu. Nie myślałam przy czytaniu jej za wiele, nie analizowałam każdego zdania i decyzji bohaterki, chciałam po prostu dobrze bawić się przy lekturze i przez pierwszą połowę książki było wszystko super. Wtedy naszła mnie taka myśl, że to taka przyjemna książka, mimo tematyki i już sobie założyłam, że prawdopodobnie dam jej cztery gwiazdki.
Najlepszy w tej książce jest cudowny klimat Szwecji. Mimo że nigdy w tym kraju nie miałam okazji być to poczułam się jakbym tam była razem z główną bohaterką. Często zwracam na takie elementy uwagę, więc byłam bardzo zadowolona, że autorka napisała to w taki piękny sposób. Domyślam się, że opisała to na podstawie własnych doświadczeń, bo wszystko wydawało się bardzo realne.
No i nadszedł moment, gdy pytacie: co poszło nie tak? Otóż dużo. Warto wspomnieć, że ᴛʜᴇ ᴍɪᴅꜱᴏᴍᴍᴀʀ ᴏꜰ ①⑨⑧⑨ dzieli się na dwie linie czasowe. Jedna jest z 1989 roku, a druga z 2005. No i wszystko było fajnie do momentu, gdy zorientowałam się, że upłynęło szesnaście lat od kiedy bohaterowie widzieli się po raz ostatni, a mimo tego nie zauważyłam żadnej różnicy w ich zachowaniu. W przeszłości głowni bohaterowie byli nastolatkami, chyba wszyscy wiemy, jakie podejście i myślenie mają ludzie w tym wieku, a tu proszę — szesnaście lat później oni dalej zachowują się tak samo. Nie wiem w jakim świecie trzeba żyć, żeby przez taki okres czasu zupełnie się nie zmienić, bo na pewno nie w naszym.
No, ale dobra. To jedynie drobne potknięcie, na które można przymknąć oko. Osobiście bardzo wyczekiwałam momentu, gdy wyjdzie na jaw z jakiego powodu bohaterowie rozstali się w 1989 roku i jak już do tego dotarłam to myślałam, że padnę i nie wstanę. W życiu o większej głupocie bym nie pomyślała. Autorka najwyraźniej zupełnie nie miała pomysłu i tę ich dramę zrobiła wyraźnie na siłę, bo, no błagam, z takiego powodu to mogą pokłócić się dzieci w przedszkolu, a nie praktycznie dorosłe osoby. Tutaj głównie chodzi mi o Jezzie. Nie ma co ukrywać, za mądra to ona nie była w żadnym okresie swojego życia.
Zdążyłam się już kilka razy zirytować podczas czytania, a co za tym idzie: już zaczęłam patrzeć uważnie czy jakiejś kolejnej głupoty nie znajdę. Zaczęłam być krytyczna, może nie powinnam, ale tak już mam, wybaczcie. Redakcja w tej książce leży i to bardzo. Starałam się na to nie zwracać uwagi, bo przez lekturą dostałam informację od autorki, że redakcja została zrobiona pospiesznie i ona sama przy późniejszym czytaniu znalazła kolejne błędy. Moim zdaniem to w ogóle jest niedopuszczalne, żeby wydawnictwo nie dopilnowało czegoś takiego jak redakcja, ale no cóż. Moim zadaniem jest ocenić tekst, a — jak zdążyłam już wcześniej napisać — nie jest on najlepszy.
Błędy są typowo logiczne. Z przykładów mogę podać nie zgadzające się opisy strojów, w jednym momencie ma jeden strój, a w następnej zupełnie inny, a nie było możliwości, żeby się mogła przebrać. Albo główna bohaterka ma zamiar wziąć rower, po czym z niewiadomych przyczyn jednak idzie na piechotę. Nie lubię takich rzeczy, bo wtedy mam wrażenie, że ktoś próbuje zrobić z czytelnika debila.
Zbliżając się już do końca chcę powiedzieć, że książka nie była wcale taka zła. Mogłabym nawet określić, że należy do takich przeciętnych i nie oceniłabym jej tak nisko, gdyby nie to zakończenie. Wtedy już miałam po prostu dość. To było po prostu głupie zakończyć to wszystko w taki sposób. A już zwłaszcza powód, przez który to się stało. To dodatkowo dowiodło, że główna bohaterka, mimo upływu prawie dwóch dekad w ogóle nie zmądrzała ani nie dojrzała.
Co mogę powiedzieć o tym tytule prócz tego, że pokochałam go całym moim sercem? Midsommar to nie tylko wątek romantyczny. Midsommar to historia o walce o samego siebie, o radzeniu sobie z utratą bliskich osób a przede wszystkim o nadziei.
Emilka stworzyła cudowny klimat przenosząc nas do małego, urokliwego miasteczka w Szwecji. Lasy, jeziora, kwiaty, słońce, letnie wieczory przy ognisku - czytając „The Midsommar of 1989” czujecie to wszystko i jeszcze więcej. Cały otoczka stworzona w Midsommar powoduje, że ciężko oderwać się od lektury. Przywiązałam się przez to nie tylko do bohaterów, ale także do urokliwej Szwecji.
Poznajemy tutaj losy Jezzie, która opowiada nam nie jedna a dwie historie. O jej ostatnim lecie w Szwecji w 1989, które z początku wydawało się jak każde inne, bezstronnie, aż do pewnego momentu. Druga historia to teraźniejszość, 2005 rok. Główna bohaterka przeżywa ogromne życiowe tragedie. Chce zacząć nowe życie. Porzuca całe swoje dotychczasowe życie i wraca do Szwecji.
Poznajemy również Noah, nastoletnią miłość Jezzie. (nowy książkowy mąż!!) Bez wątpienia stał się on moją ulubioną postacią. Jedną z rzeczy, które mnie w nim urzekły to kwestia jego wiary. Noah jest satanista. Nie jest to może mocno kluczowy element całej fabuły, ale jest on bardzo kluczowy dla jego postaci. Emilia przełamuje tu wszelkie stereotypy dotyczące satanizmu.
Po czym poznałam, że ta książka utkwi mi w głowie i sercu? Po moim potoku łez! Nie pamiętam kiedy ostatnio dławiłam się łzami przy czytaniu książki. Zakończenie książki jest tym, co w niej uwielbiam chyba najbardziej. 😫🖤
Musicie przeczytać „The Midsommar of 1989”! A wakacyjny okres jest do tego idealną okazją.🖤
3,5/5⭐️ wzruszająca historia z ładnym przekazem ale teraz myślę że zakończenie było trochę dziwne nie wydaje mi się że tak powinna zakończyć się ta historia głównej bohaterki
„the midsommar of 1989” to druga powieść emilii j. lee, którą ja miałam już okazję poznać przy okazji jej debiutu „zeus. królestwo oriona”. i jak zeus może nie był moim dużym zachwytem, tak „the midsommar of 1989” jest (i zdecydowanie wolę emilię z tej bardziej obyczajowej strony).
jeśli szukacie lekkiej książki to zdecydowanie nie sięgajcie po „the midsommar of 1989”, bo ta książka taka na pewno nie jest.
isabelle jest dorosłą kobietą, która niesie za sobą duży bagaż emocjonalny - w niedużym odstępie czasu straciła rodziców w wypadku samochodowym, straciła jeszcze nienarodzoną córeczkę, przeżyła próbę s@mobojczą i rozwód z mężem. aby odzyskać choć namiastkę szczęśliwego życia rusza do szwecji i rozpoczyna tam nowe życie w otoczeniu ludzi, których poznała tam za czasów swojej młodości.
„the midsommar of 1989” jest piękną, ale i bolesną książką. jest mocno nostalgiczna, smutna, ale w tym wszystkim dająca nadzieję. jej klimat jest duszny - kiedy czytałam to z każdą kolejną przewróconą stroną czułam się jakbym była w pięknym, dusznym i mrocznym lesie, którego za nic nie chciałam opuścić.
chwyćcie „the midsommar of 1989” i dajcie się porwać tej przepięknej i łamiącej serce historii, w której bezpowrotnie się zakochacie, a o zakończeniu, które was złamie nigdy nie zapomnicie.
Nie mogę się zabrać za tą książkę, aby ją dokończyć, dlatego jestem zmuszona dać jej dnf - opis był dla mnie dość złudny i gdybym to wiedziała, nie brałabym się za jej recenzowanie, częściowo mogło być to moje niedopatrzenie i ekscytacja związana z ogólnym przewidywanym przeze mnie klimatem. Książka jest bardzo daleka od wyznawanych przeze mnie wartości, dlatego nie mogę jej doczytać i stosownie ocenić. Z pewnością znajdzie się grono, któremu ten tytuł będzie odpowiadał, niestety, ale ja nie zaliczam się do tej grupy ;(
Isabella po traumatycznych przeżyciach wyjeżdża do swojego bezpiecznego miejsca. To małe miasteczko w północnej Szwecji, które wraz z rodzicami odwiedzała każdego lata, aż do roku 1989. Co roku czekała na nią miłość jej życia, Noah. Złośliwy los rozdzielił ich w gniewie, bez wyjaśnień. Po szesnastu latach ich drogi ponownie się łączą. Noah pomaga Jezzie w remoncie jej nowego domu, jednak on co chwilę znika bez słowa.
Rozpoczynając tę pozycję, wiedziałam, z czym będę się mierzyć. O książce rozmawiałam również z autorką i postanowiłam podejść do niej na luzie. Jednak nie mogę nie wspomnieć o mankamentach tej pozycji. Historia rozpoczyna się spokojnie, początek jest dosyć rozwleczony, jednak rozumiem zamysł wprowadzenia w historię. Jednak porównując późniejsze etapy tej pozycji, nie odpowiada mi tempo tej historii. Otrzymujemy dwie linie czasowe, teraźniejszą i rok 1989. Ta przeszła, ukazuje nam, co zdarzyło się między dwójką głównych bohaterów.
Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, że jest ona za krótka. Brakuje mi rozwinięcia wątków, bohaterowie wracają do siebie ogromnie szybko, bez jakichkolwiek starań z którejś ze stron. Wątek teraźniejszości w późniejszych etapach książki został potraktowany po macoszemu. Błędy logiczne i ortograficzne biją po oczach, jednak nie na tyle, żeby porzucić książkę. Nie mogłam wczuć się w klimat roku 1989, gdyż po prostu go nie było. Czułam, że czytam historię osadzoną w teraźniejszości. Jednak odchodząc od krytyki, ogólny zamysł książki był genialny. Wyłączając te wszystkie mankamenty, bawiłam się dobrze. Książka mnie wciągnęła, wywołała emocje i nawet płakałam! Zakończenie książki wbiło mnie w fotel, kompletnie się tego nie spodziewałam.
Wydaje mi się, że zabrakło dopieszczenia tej pozycji. Gdyby ktoś poświęcił nad redakcją troszkę więcej czasu, to byłaby perełka. Jeśli szukacie książki bez happy endu i nie jesteście wyczuleni na błędy, to polecam tę pozycję.
Miałam duże oczekiwania do Midsommar i muszę przyznać, że książka trochę mnie zawiodła, czego bardzo żałuję, bo wydaje mi się, że ja wlasnie jestem targetem tego typu literatury.
Książka ma ładny przekaz ale czasami jakby siliła się na bardziej filozoficzne kwestie szczególnie między głównymi bohaterami, co dawało tej historii dużo sztuczności. Te rozmyślania nie przychodziły naturalnie. Wydarzenia są raczej do przewidzenia. Nie ma rozwoju postaci. Nie widać jak te traumatyczne doświadczenia z życia bohaterów na nich wpłynęły, liczy się tylko ich relacja. Już nie wspomnę, że po tych 16 latach (!) zachowują sie dokładnie tak jakby mieli nadal po naście lat. Nie widać też tego jak na nich wplynela ta rozłąka. "Ja bardzo tęskniłem, teraz możemy znowu byc razem" ~ tak w skrócie. Rozwiązanie dlaczego para się rozstała na tyle lat strasznie mnie zawiodło. Jak dla mnie książka mogłaby byc grubsza a zapewnić więcej rozwoju postaci. Zakończenie mnie wzruszyło ale nie wiem czy jestem jego wierną fanką. Wszystko wydaje się bardzo pospieszone.
Ogólnie raczej polecam, ponieważ czytało się szybko. Czuć przyjemny klimat Szwecji. Można latwo podążać za główną bohaterką i jej losami. Jest fajny morał. Ale przez to, że mam duzo jej do zarzucenia mogę dać tylko trzy gwiazdki.
nie ukrywam że mam sporą antypatię do głównej bohaterki (częściowo z powodów bardzo osobistych) W jej podejściu do związku niezależnie od wieku zachowywała się jak rozwydrzona nastolatka...
Natomiast Noah jest super, poza kilkoma momentami kiedy uważam że mógł po prostu zacząć rozmowę i uniknąć wielu przyszłych wydarzeń
Zakończenie zmiotło mnie z planszy, nie ukrywam, a wątek Ghosta uważam że jest mega fajny i aż żałuję, że było go tak mało
Troszczke się tutaj zawiodłam... styl autorki nie jest zły, ogólnie czytało mi się ją naprawdę dobrze, odpychaly mnie jedynie niektóre zachowania bohaterów którzy jak na swój wiek momentami zachowywali się mało dojrzałe. Książka ma też kilka błędów czy to logicznych czy też ortograficznych. Warto ją przeczytać by książka nie była zła.
Jedna z najpiękniejszych historii miłosnych jakie miałam okazję kiedykolwiek czytać. Naprawdę. Ta historia najpierw napełni was nadzieją, żeby potem bezlitośnie was zmiażdżyć aby na końcu mimo wszystko posklejać wasze serduszka, bo o tej historii szybko nie zapomnicie.
Jezzie każdego roku wraz z rodzicami przyjeżdża do Szwecji, aby spędzić tam piękne beztroskie lato wśród rodziny i pewnego ciemnowłosego chłopaka, którego z całą pewnością i od zawsze nazywa swoją bratnią duszą - Noah.
Pewnego dnia wydarza się coś, przez co dziewczyna wyjeżdża i już nigdy nie wraca ani do ukochanej Szwecji ani do swojego Noah.
Przez te wszystkie lata, które po wyjeździe spędziła w Polsce, życie bardzo mocno ją doświadczyło. Tak mocno, że któregoś razu po prostu nie wytrzymuje i wyjeżdża. Wyjeżdża do miejsca, w którym zawsze czuła się dobrze. Wyjeżdża do Szwecji, ale nie na lato, jak to miała w zwyczaju, wyjeżdża by zacząć tam nowe życie.
Przewrotny los znowu krzyżuje drogi naszej Jezzie i Noah, ale czy kogoś to dziwi? Bratnie dusze przecież zawsze w końcu znajdą do siebie drogę…
Noah to totalny golden retriever man, którego pokochacie od pierwszej strony! Zawsze dba o dobre samopoczucie Jezzie i nie pozwala aby jej włos z głowy spadł. I jak ja raczej zawsze w książkach wolę doberman boys, tak Noah - nasz golden retriever boy, totalnie skradł moje serce. No… po prostu musicie go poznać!
W tej historii znajdziecie dużo lata, słońca i jeziora, a także motyw drugiej szansy, bratnie dusze czy niesamowicie urokliwą Szwecję.
Nie wiem co mam myśleć o tej książce... do zakończenia była raczej słaba 🤔 ale samo zakończenie dało tak dobry przekaz, że na pewno ta historia pozostanie w moim sercu
Ostatnio w moje ręce wpadały książki z gatunku fantastyki i czułam, że tym razem chcę sięgnąć po coś innego, bardziej przyziemnego. Choć opis zwiastował mi bardzo prostą historię, to bardzo szybko przekonałam się, jak niesamowita jest to powieść.
Jest to bardzo prosta historia, którą poznajemy na dwa sposoby. Rozdziały podzielone są na przeszłość i teraźniejszość bohaterki, dzięki czemu poznajemy na zmianę różne fragmenty jej życia i każdą decyzję, którą podjęła. Nie dzieje się tutaj wiele, autorka skupia się głównie na emocjach i uczuciach łączących bohaterów, ale robi to tak wspaniale, że nie sposób jest oderwać się od lektury.
W rozdziałach z przeszłości poznajemy Isabellę podczas wakacji w Szwecji, które spędzała tam od wielu lat wraz ze swoją rodziną. Jest rok 1989, a ona, jako nastolatka cieszy się życiem, wraz ze swoim Noah, kiedyś najlepszym przyjacielem, dziś ukochanym, którego darzy ogromną miłością. Autorka nakreśla tutaj łączące ich uczucie, pokazuje, jak spędzają czas wraz ze szwedzkimi znajomymi chłopaka. Jak to nastolatkowie, buzują w nich emocje, a Isabella nie zawsze traktowana jest przez nich przyjaźnie. Nie, jeśli chodzi o Aleksandrę, która stara się jej za wszelką cenę dopiec. Lato mija, zbliżając się do letniego przesilenia, do momentu, w którym Noah i Isabella rozstali się na zawsze. Co się stało, że ich ogromna miłość tak nagle się zakończyła?
Wiele lat później, w roku 2005 Isabella ma dosyć. Jej życie nie potoczyło się, tak jak chciała, przeżyła trudne chwile, których nikomu by ich nie życzyła. Nawet największemu wrogowi. W jej życiu nie ma już szczęścia. Jedynie smutek, ból, cierpienie tak ogromne, że popchnęło ją do próby samobójczej. Ma wrażenie, że życie nie ma jej już nic do zaoferowania i decyduje się na odważny krok. Sprzeda wszystko, co przypomina jej najbardziej bolesne chwile i wróci tam, gdzie ostatnio była prawdziwie szczęśliwa. Do Szwecji. Czy jednak uda się jej odnaleźć zagubione szczęście? Czy może jest już za późno?
Emilia snuje opowieść, pełną wrażliwości, miłości i natury. Autorka pisze naprawdę pięknie, jej proza przepełniona jest wrażliwością, miłością i całą gamą, trudnych, ale jakże potrzebnych w życiu emocji. Każde słowo ocieka wręcz magią życia, a połączenie dwóch pełnych miłości osób, tworzy piękną, pełną harmonii opowieść. Jest tutaj dużo lekkości, która wręcz unosi czytelnika, szczególnie w rozdziałach z przeszłości, ale także i sporo ciężaru, który osiada ciężko na sercu. Żadne życie nie jest idealne, więc i ta historia nie jest prosta. Łatwo się w niej zagubić, tak samo jak zagubili się Isabella i Noah.
To, co wysuwa się na pierwszy plan, to świetnie zbudowany klimat, lekki, ale pełen powagi i ciężaru w trudniejszych momentach. Każdy zawarty w niej motyw ożywiał ją przed moimi oczami. Dosłownie czułam się tak, jakby dookoła mnie znajdował się nie mój pokój, a potężne szwedzkie lasy. Razem z Isabellą siedziałam na jej łóżku w czerwonym domku, spacerowałam nad jeziorem, obserwując dom naprzeciwko, razem karmiłyśmy przepiękną rudą wiewiórkę i ogrzewałyśmy ręce przy ogromnym ognisku. Nie mogłam oprzeć się nagłej tęsknocie, która obudziła się w moim sercu. Pragnęłam, się tam znaleźć, by móc doświadczyć tego na własnej skórze.
Wciągnęłam się już od pierwszych stron i z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów. Ich emocje, były tak dobrze nakreślone, że bez problemu weszłam w ich skórę. Nie było idealnie, o czym wspomnę później, ale było tak dobrze, że dosłownie nie mogłam się oderwać. Znalazłam tutaj wiele cytatów, które poruszyły we mnie strunę, której dźwięku dawno nie słyszałam, a obcowanie z bohaterami i przeżywanie trudności, z którymi się mierzyli, dostarczyło mi mnóstwo silnych emocji. Także tych skrzętnie ukrywanych, które dusiły mnie swoim ciężarem.
Zakończenie powieści rozszarpało mi duszę i wciąż nie mogę się z nim pogodzić. Liczyłam na coś innego. Pragnęłam, by stało się inaczej, tak samo zresztą jak sama Izabela. Nigdy nie sądziła, że przyjdzie jej się zmierzyć z tak trudnymi chwilami w życiu, będąc nastolatką, wierzyła, że będzie szczęśliwa. Ale życie nie jest takie proste, nie składa się tylko ze szczęścia. Ktoś odchodzi z tego świata, pojawia się okropna choroba, ktoś inny łamie nam serce, albo w jednej chwili tracimy wszystko, co mamy. Niemożliwe jest, by zawsze być szczęśliwym. Nigdy nie wiemy, co czeka nas za tydzień, miesiąc, rok. Nie wiemy, ile czasu jeszcze nam pozostało. Nie wiemy, jakie trudności staną na naszej drodze. Dlatego powinniśmy cieszyć się każdym dniem, każdą chwilą i każdym wspomnieniem.
Właśnie o tym jest "The Midsommar of 1989". O słońcu, które razi w oczy i ciemności, która koi ból. O miłości tak silnej, spajającej dwie dusze w całość. O bólu, który pozostawia w człowieku blizny, o utracie i żałobie po kimś, kogo kochaliśmy nad życie, o depresji, która powoli zabija wszystko, co dobre. O trudnościach, z którymi przychodzi się nam zmierzyć w życiu i nieporozumieniach, które są niczym jad i zatruwają nawet te najczystsze uczucia. O emocjach, które odczuwamy, ale przede wszystkim o nadziei i wierze, że jeszcze będziemy szczęśliwi, jeśli sami o to szczęście zawalczymy.
Nie mogę jednak nie wspomnieć o minusach, które lekko zgrzytały podczas lektury. Nie do końca przekonał mnie moment, kiedy miłość dwojga nastolatków runęła jak domek z kart. Moim zdaniem zabrakło tutaj kilku rozdziałów, które dobitniej pokazałyby, że rzeczywiście to, co się stało, byłoby w stanie rozdzielić tę dwójkę. W końcu ich miłość była tak wielka, tak silna, dlaczego więc oboje ot tak poddali się i zapomnieli o sobie?
Ogromnie zaciekawił mnie również wątek brata Noah, który mierzył się podobno z jakąś trudną chorobą. Niestety, jedyne czego się o nim dowiadujemy, to tyle, że jest chory. Nie wiemy na co, nie wiemy, jakie są objawy, z którymi musi się mierzyć, nie poznajemy go bliżej. A szkoda, bo mimo wszystko liczyłam, że ten wątek zostanie pociągnięty dalej. A był tutaj całkiem spory potencjał.
Dodatkowo, z lektury wybijały mnie błędy, będące wynikiem słabej redakcji. Było ich zaledwie kilka, ale odebrały mi odrobinę przyjemność z lektury. Jednym z takich błędów, był strój bohaterki w jednym z rozdziałów. Przebrała się ona z sukienki, na spodnie i koszulkę, by stronę później znów magicznie być w sukience, kiedy totalnie nie miała czasu w fabule, by się przebrać.
Choć nie brakło w tej książce zgrzytów, to nie wpłynęły one jakoś mocno, na moją ocenę. Jestem zachwycona, że mogłam poznać tę historię, bo była jedną z najpiękniejszych, mimo że tak prostych, jakie przeczytałam w ostatnich miesiącach. Wzbudziła we mnie niezwykle silne uczucia, rozbudziła coś takiego w sercu, o czym nie miałam pojęcia, że istnieje. To historia przepełniona wieloma emocjami, która łamie serce, by później na nowo je poskładać, choć nie w inny sposób, niż się spodziewałam.
Zagrała na moim sercu jedną z najpiękniejszych melodii, połączenie dźwięku skrzypiec i delikatnych, ale jednocześnie ostrych dźwięków strun gitary. Pokochałam pióro autorki i oddałam jej całą siebie. To była wspaniała sentymentalna podróż, przesycona wyjątkowym szwedzkim klimatem, muzyką, naturą, życiem, które przemija. Tak krótka, ale jednocześnie z tak pięknym, rozrywającym serce przesłaniem. Jeśli lubicie lekkie i krótkie powieści o pięknej, ale też i bolesnej miłości, które pochłoniecie w jeden wieczór, to jak najbardziej warto.
Taki lekko problem mam z tą książką. Bo z jednej strony jestem zakochana w tej cudnej scenerii i tym wątku Ghost, z drugiej jakoś tak nie poczułam tego czegoś. W sęsie to nie było złe ale te małe rzeczy wybijały mnie z rytmu. Np te cringe teksty przy scenach zbliżeń. NO JAK MNIE TO SKRĘCAŁO UHG. Ale ta ich relacja to jakim noah jest green flag 😍. I ten koncert ghost czułam się jakbym tam była( słyszałam głos tobiasa(nie nie mam schizofrenii
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Bardzo lubię poznawać nowych pisarzy, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok książki "The Midsommar of 1989", która totalnie zauroczyła mnie swoją okładką i zaintrygowała opisem. Znajdziemy tutaj motyw drugiej szansy oraz spotkania po latach. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Mi zapoznanie się z tą historią zajęło jeden poranek. Od pierwszych stron zostałam wciągnięta do świata bohaterów i z ogromnym zaangażowaniem śledziłam ich losy, nie byłam w stanie odłożyć książki choćby na moment. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i bardzo dobrze poprowadzona. Autorka w niesamowity sposób oddała klimat małego miasteczka północnej Szwecji, gdzie wszyscy się znają, wszystko o sobie wiedzą i chętnie sobie pomagają. Niektóre opisy sprawiały, że widziałam wszystko oczami wyobraźni i chłonęłam to całą sobą! Bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w ciekawy i bardzo prawdziwy sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w wielu kwestiach, podzielając podobne troski i dylematy moralne. Ważną rolę odgrywają tutaj postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do życia głównej bohaterki. Historia została przedstawiona z perspektywy Isabelli, co pozwoliło mi lepiej ją poznać, dowiedzieć się co czuje, myśli, z czym się zmaga każdego dnia, jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na jej obecne życie, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć jej postępowanie oraz decyzję. Isabella w zasadzie od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię, bardzo współczułam jej tego co ją spotkało w ostatnim czasie, wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby przytulić Jezzie, zapewnić, że od teraz już będzie tylko lepiej, naprawdę z całych sił kibicowałam kobiecie. Byłam pod wrażeniem jej odwagi, samozaparcia, walki o siebie oraz o swoje szczęście. Historię bohaterów śledzimy w dwóch płaszczyznach czasowych: przeszłość (rok 1989) oraz teraźniejszość (rok 2005), dzięki czemu mogłam dostrzec jak na przestrzeni lat Jezzie i Noah się zmienili, jak zmieniło się ich życie, jakimi wartościami obecnie się kierują. Dało to znakomity wgląd w całą znajomość bohaterów, a także okazało wydarzenia, które w znaczący sposób wpłynęły na ich obecne życie oraz relację. A jeśli mowa właśnie o relacji bohaterów, to uważam, że zarówno ta z lat młodzieńczych jak i ta z tych dorosłych została w interesujący sposób zaprezentowana. Chemia pomiędzy bohaterami była niezaprzeczalna, a jednocześnie wszystko toczyło się swoim rytmem, pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom. Niemniej jednak na losy bohaterów rzutują w znacznym stopniu tajemnice, niedopowiedzenia, zawiedzione zaufanie czy żal. Dlatego ta historia to jedna wielka bomba emocjonalna! Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych. Mowa o stracie bliskiej osoby, radzeniu sobie z żałobą czy próbie samobójczej. Czytając ją tak naprawdę trudno mi było przewidzieć co wydarzy się na kolejnych stronach, jak potoczą się losy bohaterów... Kompletnie nie spodziewałam się tego co dostałam na ostatnich kartkach tej książki.. Autorka pozostawiła mnie z nierówno bijącym sercem i łzami w oczach, których jeszcze przez długi czas nie byłam w stanie opanować... "The Midsommar of 1989" to historia utkana z całej palety skrajnych emocji. To opowieść o pięknej, ponadczasowej miłości, która zdarza się tylko raz w życiu! Polecam!
Właśnie z tego cytatu chciałabym zacząć recenzję tej cudownej, poruszającej do glębi serca historii. Książka "The Midsommar of 1989" jest inspirowana utworami szwedzkiego zespołu "Ghost", dlatego możecie spodziewać się sporo nawiązań do tekstów, muzyki oraz samego frontmana zespołu Tobiasa Forge'a.
Znajomość twórczości zespołu nie jest warunkiem koniecznym, ale ostrzegam, że po przeczytaniu książki z pewnością będziecie mieli fazę na piosenki zespołu "Ghost".
Trigger Warnings: próba samobójczą, utrata bliskiej osoby, żałoba, depresja, satanizm.
Książka napisana jest z dwóch perspektyw czasowych: rok 1989 oraz rok 2005.
Rok 1989: poznajemy Isabellę i Noah > młodzi i szalenie zakochani w sobie. Ona jest polką i przyjeżdża tylko na wakacje do Szwecji. On mierzy się na co dzień z wieloma problemami, ale kiedy Isabella jest z nim — zapomina o wszystkim. Dla rodziny i przyjaciół — Isabella, ale tylko dla niego — Jezzie. Mieli szczęście, że w tak młodym wieku spotkali prawdziwą miłość. Planowali razem swoją przyszłość, wiedzieli, że jeszcze trochę i będą razem już na zawsze...jednak los zdecydował inaczej. Latem 1989 ich drogi rozeszły się...
Rok 2005: Isabella mierzy się z żałobą po utracie rodziców i dziecka. Jej życie nabrało czarnych barw. Dziewczyna nie może poradzić sobie z dotychczasowym życiem, dlatego postanawia rzucić wszystko i wyjechać z Polski, do miejsca, gdzie znajdzie spokój i ukojenie. Małe miasteczko w Szwecji, w którym ostatni raz była w 1989...to jedyne miejsce, które kojarzyło jej się z ciszą i szczęściem. Po przyjeździe Isabella kupiła stary dom, który koniecznie wymagał generalnego remontu. Dziewczyna postanawia robić wszystko sama, nie zdając sobie sprawy, ile tak naprawdę ciężkiej pracy na nią czeka. Na szczęście los postanowił naprawić błędy przeszłości i tak jednego deszczowego dnia ona spotkała go - mężczyznę, który mimo swojego mroku, był dla niej największym światłem. Jezzie i Noah, dwie zagubione dusze, które w końcu odnalazły sens istnienia. Czy tym razem los będzie po ich stronie? Czy ta miłość potrzebowała drugiej szansy? Czy jednak duchy przeszłości staną na przeszkodzie ich miłości? > dowiecie się już z książki!
Ta historia ma niesamowity vibe! Opisy szwedzkich lasów, tej odurzającej ciszy i spokoju — to w 100% moje klimaty. "The Midsommar of 1989" jest po części osobistym wyznaniem autorki, Emilii J. Lee. "Czasami, mimo że otacza mnie światło, jedyne, co czuję to mrok". Traumatyczne doświadczenia życia autorki znalazły się w historii Jez i Noah...dlatego ta historia jest wyjątkowo piękna i smutna.
Co ja wypłakałam na niej łez! Finał zmiażdżył moje serce. I choć ostatni rozdział go częściowo posklejał, przez parę dni chodziłam z opuchniętymi oczami. Czy książka się kończy się "Happy End'em"? Na to pytanie nie mogę dać stuprocentowej odpowiedzi. Ktoś powie, że "nie", ktoś powie, że "tak" i każdy będzie mieć rację. Moim zdaniem ten finał możemy zaliczyć do "happy end'u", pomimo że wylałam na nim morze łez.
Idealna pozycja dla fanów książki "Jeden dzień" D.Nicholls.
A gdyby tak przeczytać książkę o „kobiecie, która straciła wszystko i mężczyźnie, który kiedyś chciał jej to wszystko dać”?
Jeśli miałabym Wam polecić historię idealną na letnie wieczory, która sprawi, że świat nabierze wyjątkowych barw, to byłaby to książka „The Midsommar of 1989” Emilii J. Lee. . . . „– Słońce zawsze zachodzi w momencie, gdy najbardziej jest mi potrzebne. […] Wtedy, gdy łudzę się, że to, czego pragnę, jest na wyciągnięcie ręki”
Niektóre książki są nam przeznaczone w gwiazdach, a ja, już od pierwszych stron tej opowieści wiedziałam, że to jedna z tych książek.
Książka, w której odnajdę siebie, ale też, w której się zagubię. . . . . „– Czasami, mimo że otacza mnie światło, jedyne, co czuję, to mrok”
„The Midsommar of 1989” jest historią o miłości dwóch osób, które zawsze odnajdą drogę do swoich serc. Jest pełna ciepła i delikatności, którymi obdarowuje już od pierwszych stron.
To opowieść o Jezzie i Noah, których drogi ponownie się ze sobą łączą po wielu latach rozłąki.
Jezzie straciła wszystko i posunęła się do czegoś, co nigdy wcześniej by nawet nie przeszło jej przez myśl. Jednak wszechświat miał dla niej inne plany i pewnego dnia kobieta postanawia skorzystać z szansy, którą od niego otrzymała.
Jezzie postanawia rozpocząć nowe życie. Życie w miejscu, które wciąż przyprószone jest jej szczęściem.
Miejsce, w którym jeszcze kilkanaście lat temu czekał na nią Noah na swojej łódce i z uśmiechem, który był jej domem. . . . . „– Gdy usłyszałem, jak się śmiejesz, zapragnąłem słyszeć ten śmiech każdego poranka, aż się zestarzejemy i nasz śmiech zmieni barwę”
W książce mamy dwie linie czasowe. Poznajemy głównych bohaterów, którzy dopiero wchodzą w dorosłe życie w 1989 roku, a także tych samych ludzi w 2005 roku, czyli podczas ich ponownego spotkania.
Co ciekawe – te dwie linie czasowe się ze sobą zazębiają. Jest w nich wiele podobieństw, jak m.in. czas akcji, który toczy się na kilka dni przed szwedzkim przesileniem letnim, a także w samo przesilenie, które w obu przypadkach jest dla głównych bohaterów bardzo ważnym czasem.
To, co już na samym początku przykuwa uwagę, to wyjątkowa relacja Jezzie i Noah. Ich miłość zachwyca już od ich pierwszych dialogów. Jest jednocześnie swojska i nieznana.
Dodatkowo ich wytrwałość w utrzymaniu relacji na odległość i niezachwiana pewność, że już niedługo będą mieli siebie na co dzień, jest tak piękne, że na samą myśl o tym, czuję ciepło w serduchu. . . . To kolejna książka autorki, która pełna jest tajemnic.
I kolejny raz jestem tym zafascynowana – tym, że nie ważne ile razy sięgnę po jej książki, za każdym razem spotkam w nich coś nowego, coś, co wcześniej było zgrabnie ukryte.
Jest to też opowieść z przepięknie wykreowanym światem, w którym człowiek i natura to jedność.
Autorka znakomicie radzi sobie z opisywaniem świata przedstawionego. Zgrabnie przeprowadza czytelnika po Szwecji, która nabiera barw i zaczyna żyć własnym życiem w jego wyobraźni. . . . Mogłabym pisać tak bez końca o „The Midsommar of 1989”, a i tak moja recenzja byłoby niewystarczająca. Tej historii nie da się tak po prostu wpisać w kilkunastozdaniową recenzję. Każda moja próba uchwycenia magii ukrytej w tej książce, kończy się niepowodzeniem.
Więc na zakończenie napiszę, że „The Midsommar of 1989” potrafi w jednej chwili złamać i posklejać serca.
Ta książka to prawdziwy skarb, którym obdarowała nas autorka, i z całego serca zachęcam Was do jej poznania.
Są książki, które nie tylko się czyta, ale które się przeżywa całym sercem, prawda?
„The Midsommar of 1989” autorstwa Emilii J. Lee to jedna z tych opowieści, która wciąga nas w swój świat od pierwszych stron, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Ta powieść jest niczym letni wieczór – pełna nostalgii, tajemnicy i głębokich emocji, które rozbudzają w nas najszczersze uczucia. Opowiada historię, która w subtelny sposób przypomina nam, jak kruche i piękne jest życie, jak istotne jest docenianie każdej chwili oraz jak potężna jest miłość, która przetrwa najcięższe próby. Autorka zabiera nas w podróż przez malownicze krajobrazy Szwecji, wkraczając w najgłębsze zakamarki ludzkiej duszy. Książka nie tylko ujmuje swym pięknem, ale w sposób niezwykle autentyczny ukazuje ból i traumę osoby próbującej odnaleźć się w świecie po stracie. Niemal czujemy zapach szwedzkich lasów, a opisy są tak sugestywne, że z każdym słowem jesteśmy coraz bliżej bohaterów i ich emocji. Emilia J. Lee tka narrację pełną refleksji, które odsłaniają prawdę o człowieku – jego lękach, nadziejach, marzeniach i tęsknocie za tym, co mogło być. To wzruszająca opowieść o miłości, która nigdy nie gaśnie, mimo że czas i życie nie szczędzą nikomu trudnych chwil. Książka ukazuje odczucia bohaterów w sposób, który wzbudza głębokie współczucie, ukazując ich zmagania z przeszłością i niepewnością przyszłości. „The Midsommar of 1989” to powieść o trudnych momentach życia, sile uporu i bezlitosnym upływie czasu. To opowieść o wielkiej miłości, której każdy pragnie doświadczyć. Autorka w mistrzowski sposób ukazuje proces wybaczania – zarówno innym, jak i sobie. Przypomina, jak ciężkie, ale zarazem jak niezwykle ważne jest otwarcie się na nowe możliwości i uczucia, nawet gdy ból zdaje się nie do zniesienia. Ta książka nie jest jedynie opowieścią – jest głębokim echem ludzkich przeżyć i emocji. Uczy, że każda chwila, każdy uśmiech, każde spojrzenie mogą być ostatnie, dlatego warto je celebrować, zanim znikną w mgle wspomnień. „The Midsommar of 1989” zostaje z czytelnikiem jak cicha, ale głęboka rozmowa z samym sobą. Wzrusza i porusza, pozostawiając czytelnika w głębokim zamyśleniu nad tym, co naprawdę liczy się w życiu. To książka, która zmienia sposób patrzenia na własne życie, przypominając, że każda podróż ma swój cel, ale to droga, którą podążamy, jest tym, co naprawdę nas kształtuje. Po jej przeczytaniu nigdy już nie spojrzymy na własne życie tak samo.
🌹🌼 Od dłuższego czasu szukałam dobrej powieści obyczajowej – takiej, która porusza poważniejsze tematy i przemawia do kogoś, kto ma już swoje doświadczenia. Zależało mi, by znalazł się w niej motyw odrodzenia, bo jesień nie zawsze bywa łaskawa, i chciałam przeczytać coś, co pokaże, że mimo trudności można odnaleźć nadzieję. I wiecie co? Znalazłam. Dzięki Emilii J. Lee i jej pięknej powieści The Midsommar of 1989 dostałam dokładnie to, czego potrzebowałam.
🌹🌼 Autorka tka przed nami delikatną i cichą aurę lata 1989 roku, osadzoną na północy Szwecji w małym miasteczku, gdzie teraźniejszość splata się z duchami przeszłości. Powieść jest pełna melancholii, emocjonalnych rozliczeń i letniego uroku, idealnie oddając klimat tytułowego „midsommar” – tradycyjnego święta przesilenia letniego. To historia o miłości, stracie i próbie odnalezienia spokoju po traumatycznych wydarzeniach.
🌹🌼 Najważniejszą sylwetką tej historii jest Isabella, która po trudnych doświadczeniach, takich jak rozwód, śmierć bliskich i pobyt w szpitalu psychiatrycznym, wraca do miasteczka z dzieciństwa. Tam próbuje na nowo odnaleźć siebie i zmierzyć się z bolesnymi wspomnieniami. Innymi słowy Isabella to dojrzała pełna bólu bohaterka która pragnie swoistego odkupienia. Za dużo już wycierpiała w swoim życiu i oto nastał ten moment gdy naprawdę nieco aż desperacko potrzebuje aby los odmienił się na dobre.
🌹🌼 Powrót do miasteczka owocuje jednak dla Isabelli pewnymi konsekwencjami. Mowa tutaj oczywiście o drugim ważnym bohaterze tej opowieści czyli Noah. To mężczyzna pełen tajemnic i sprzeczności który lata temu podbił serce Isabelii nie dane im było jednak spróbować życia we dwoje. Czy tym razem los będzie miał dla nich inne plany ? ⠀ 🌹🌼 Książka niesamowicie mi się podobała muszę jednak wspomnieć o tym szczerze że nie we wszystkim. Ważnym elementem historii, który zwraca uwagę odbiorcy to fakt, że powieść jest podzielona na dwie linie czasowe. Jedna z nich to współczesność, druga to przeszłość cofnięta o szesnaście lat. To... to dużo czasu co nie? A problem polega na tym, że nie czułam żadnej różnicy pomiędzy zachowaniami bohaterów. Żadnego progresu emocjonalnego. Od zwyczajnie jakbym i w jednym i drugim przypadku przyglądała się losom nastolatków... a chyba nie do końca o to chodziło. ⠀ 🌹🌼 Mimo tej drobnej wady przez powieść płynęło mi się dobrze. Styl autorki jest subtelny, pełen detali, co czyni lekturę intensywnym przeżyciem. Książka zgrabnie łączy elementy powieści obyczajowej z romansem i nutą nostalgii, co spodoba się miłośnikom historii o osobistych przemianach. Innymi słowy, jeżeli rozglądacie się za dobrą obyczajówką — taką która porusza motywy gotowe poruszyć nieco dojrzalszego odbiorcę warto zerknąć w kierunku The Midsommar of 1989.
„Każdy, kto żył, kiedyś stanie się jedynie zdjęciem, które potem odejdzie w zapomnienie”. Na pewno w zapomnienie nie nie odejdzie „The midsommar of 1989”, czyli książka, przez którą mam potężny chaos w głowie. Dlaczego? Bo była tak bardzo, ale to bardzo dobra. To książka, która zafundowała mi piekło, niebo i czyściec. Ta przepiękna okładka skrywa w sobie historię, która Was poruszy i zabierze jakąś cząstkę Was. Isabella w Polsce traci wszystko — rodziców, dziecko, męża, a to wszystko kończy się nieudaną próbą samobójczą. Kobieta chce jednak stanąć na nogi i wie, że możliwe to będzie tylko w jednym miejscu — w małym miasteczku na północy Szwecji. Isabella wraca tam po szesnastu latach i chociaż od dawna nie jest już tamtą dziewczyną, uczucia z młodzieńczych lat powracają. Dostajemy tutaj dwie linie czasowe: pierwszą jest teraźniejszość, która toczy się w 2005 roku, jak i przeszłość z 1989. To właśnie tam poznajemy Noah, pierwszą miłość naszej bohaterki, która odcisnęła na niej spory ślad. Jezzie i Noah to para, która spotykała się tylko na wakacjach, kiedy to dziewczyna wraz z rodzicami przyjeżdżała do Szwecji, ale to nie ograniczało ich uczucia. W teraźniejszości nasi kochankowie ponownie się spotykają i może w końcu dostaną swoją szansę na szczęśliwe zakończenie? Zacznę od tego, że nigdy nie byłam w Szwecji, ale podczas czytania czułam się tak, jakbym tam była — autorka oddała klimat tego miejsca, co dodatkowo oddziaływało na moją wyobraźnię. Nie jestem w stanie powiedzieć, która oś czasu podobała mi się bardziej, bo obie złamały mnie w podobny sposób. Obie zapewniły mi całą paletę uczuć i wciągnęły mnie w świat bohaterów. Isabelle to kobieta, która obecnie nie ma nic. Straciła wszystko i przede wszystkim — samą siebie. Dzisiaj toczy walkę o to, by zacząć żyć normalnie. Małymi kroczkami powraca do świata żywych i przez całą książkę jej kibicujemy. Noah to taka trochę zagadka, bo chociaż jest go sporo, to głównie widzimy go oczami Isabelle. Wytatuowany chłopak, lubiący cięższe brzmienia, który gotowy jest poświęcić wszystko, by jego Jezzie była już z nim na zawsze. Dorosły Noah nie zmienił się za bardzo i można powiedzieć, że uczucia, które między nimi były nigdy nie wygasły. „The midsommar od 1989” jest moim odkryciem i mam ochotę wciskać tę pozycję wszystkim dookoła. To nie jest zwykła książka i każdy, kto ją przeczyta, na pewno się ze mną zgodzi. Muszę powiedzieć, że rzadko po lekturze czytam słowa od autora i podziękowania, ale tutaj to zrobiłam i to wszystko nabrało dla mnie większego sensu.
„The Midsommar of 1989” autorstwa Emilii J. Lee to powieść pełna nostalgii i letniego uroku. Autorka opowiada nam w niej historię o dwóch osobach, które po latach rozłąki ponownie splatają swoje losy w niewielkim, malowniczym miasteczku na północy Szwecji. Isabella, kobieta dotknięta przez życie serią tragicznych wydarzeń, ucieka z miasta, by znaleźć ukojenie w miejscu, które niegdyś było jej oazą spokoju i szczęścia. Tym miejscem jest miasteczko, do którego jeździła każdego lata aż do 1989 roku, i które było świadkiem jej młodzieńczej miłości do Noah – chłopaka, który w tamtych czasach był jej bratnią duszą. Jednak miłość nie zawsze od początku się układa i rozstali się oni w gniewie, nie rozmawiając o tym, co naprawdę ich poróżniło.
Teraz, po szesnastu latach, Isabella i Noah znowu się spotykają. Choć wiele się zmieniło, wciąż istnieje między nimi niegasnąca więź. Noah, który niegdyś chciał obdarować ją wszystkim, co najlepsze, teraz stara się pomóc jej odnaleźć spokój i rozpocząć nowy rozdział w życiu. Jednak jego nagłe zniknięcia i tajemnicze zachowanie budzą niepokój u Isabelli.
Czy sekrety z 1989 roku, kiedy ich drogi po raz pierwszy się rozeszły, wciąż rzucają cień na teraźniejszość?
Autorka kreśli przed nami obraz bolesnej podróży dwojga ludzi, którzy muszą zmierzyć się z przeszłością, by mieć szansę na dobrze zapowiadającą się wspólną przyszłość. Isabella, próbując poskładać swoje życie na nowo, konfrontuje się z dawnymi uczuciami i pytaniami, które pozostały bez odpowiedzi. Noah natomiast musi zmierzyć się z demonami, które wracają do niego z przeszłości, grożąc zniszczeniem wszystkiego, co jest dla niego ważne.
To historia o miłości, stracie, żalu i próbie odnalezienia siebie w świecie pełnym bólu i niepewności. Autorka z niezwykłą wrażliwością opisuje te wewnętrzne zmagania bohaterów, ich walkę z przeszłością i dążenie do znalezienia wewnętrznego spokoju. Zrozumienie ich emocji i tego co doprowadziło do ich rozstania, ułatwiają nam przeplatane z teraźniejszością retrospekcje z 1989 roku, które dopełniają całą fabułę.
„The Midsommar of 1989” to powieść, która z jednej strony otula letnim ciepłem, a z drugiej zmusza do zmierzenia się z najtrudniejszymi emocjami. To historia o drugich szansach, o sile miłości, ale także o tym, jak trudno jest czasem odnaleźć siebie po traumatycznych przeżyciach. Dla fanów literatury pełnej emocji, głębokich przemyśleń i pięknych opisów, ta książka będzie idealną lekturą.
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @wydawnictwo.beya (współpraca reklamowa) 🩷.
W jednej chwili przeniosłam się do słonecznej Szwecji w której mogłabym zostać na zawsze. Pełno emocji i wydarzeń w których utonęłam to tylko początek zalet tego dzieła. Pragnę byście poczuli te samą miłość co ja do “The Midsommar of 1989”!
Ta książka jest idealna dla młodych dorosłych i starszych osób 🥰 W dodatku mamy tu aż dwie linie czasowe! 1989 - kiedy Isabell jest nastolatką i co lato przylatuje do Szwecji, gdzie czeka na nią Noah; i 2005 - kiedy to Jezzie jest już dorosła i po nieudanej próbie samobójczej po tym jak straciła wszystko, wraca do jedynego miejsca na świecie gdzie czuła się naprawdę szczęśliwie.
Zostaliśmy rozpieszczeni w każdym aspekcie tej historii. Główna bohaterka jest wrażliwa i zabawna, myślę że wiele z nas może się w nią mocno wczuć. Za to nasz Noah jest utalentowanym muzykiem marzącym o tym by pokazać całemu światu jak bardzo kocha Jezzie🥺❤️ Zawsze się o nią troszczy i dba by zawsze się czuła komfortowo i bezpiecznie. Myślę, że w tej powieści znajdziecie kolejnego książkowego męża 🥹
Autorka ma ogromny talent do opisów, pisze poezją jednak nie na tyle wymagającą by sprawiało to komuś jakiekolwiek trudności. Granie na emocjach czytelnika to również umiejętność którą z łatwością dysponuje.😌
To realistyczna historia, nie taka w której każdy jest bogaty a ich problemy są zbudowane na siłę, tu rzeczywiście są ludzkie problemy które są wszędzie naokoło nas. Myślę że to jeden z aspektów które sprawiają że jest wyjątkowa.🤭
Humor autorki to totalnie mój ulubieniec!😂 W dodatku „bycie” głównej bohaterki jest dla mnie tak zabawne, że nie raz na głos się śmiałam do rozpuku 😁
Wylałam litry łez - radości i smutku - zaryła się głęboko w moim sercu, w moich myślach, w moim życiu. Słucham piosenek z playlisty, mówię o niej, myślę a nawet śnie! Nie jest to historia o której zaraz zapomnicie! Ona was pochłonie! 🤯
Zakończenie musicie rozgryźć sami, czy dla was jest szczęśliwe czy nie, ta decyzja zostaje tylko dla was. 🥹
Dla mnie ta historia jest idealna, znalazłam w niej wszystko czego potrzebowałam, nawet nie wiedziałam że jej mi brakowało… Otwieram ją i wybucham!
Myślę że po mnie widać, gdy coś przeszyje mnie na wskroś, jednak tylko ja wiem co ze mną zrobiła… Jestem wdzięczna, że ją poznałam, że udało mi się stać jej częścią. Moje szczęście nie opiszecie słowami. Polecam, musicie to przeczytać i sami się przekonać!🥹❤️
„The midsommar of 1989” Emilii J. Lee to bez wątpienia najpiękniejsza książka jaką przeczytałam w tym roku. Ciężko będzie ją przebić.
Isabella po traumatycznych przeżyciach związanych z utratą bliskich, rozwodzie, próbie samobójczej i pobycie w szpitalu psychiatrycznym postanawia sprzedać mieszkanie i wyjechać do jedynego miejsca, gdzie ostatni raz czuła się naprawdę szczęśliwa - do Szwecji. Tam Jezzie spędzała każde wakacje aż do roku 1989, kiedy zmarła jej ciotka.
Razem ze wspomnieniami o cioci i niewielkim, sielskim szwedzkim miasteczku Isabella pozostawiła największą miłość życia - Noah. Rozstała się z chłopakiem w złości, pozostawiając niewyjaśnione sprawy na szesnaście długich lat. W tym czasie wiele zmieniło się w ich życiu. Czy dawne uczucie jeszcze coś znaczy? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź w „The midsommar of 1989”.
Książka prawie w całości napisana jest z perspektywy Izabelli. Wspomnienia z roku ’89 przenikają przez rok 2005, czyli obecne czasy w powieści, przybliżając czytelnikowi pierwszą połowę życia głównej bohaterki - jej młodzieńczą, największą miłość, wakacje w niewielkim szwedzkim miasteczku, relacje z najbliższymi.
Czytając „The midsommar of 1998” poczułam coś, czego od dawna mi brakowało w literaturze. To było jak zmierzenie się z własnymi lękami, ale też jak spotkanie z dawno utraconym przyjacielem.
Wzruszyła mnie ta powieść niesamowicie, czytając ją dosłownie czułam jak przenoszę się do czasów, których nie znam i nie mogę pamiętać, ale też do roku 2005, który z kolei dla mnie był tym spokojnym, szczęśliwym i przełomowym.
Ta książka dosłownie dotknęła mojej duszy, jest napisana w tak piękny, poetycki sposób, że z uwagą chłonęłam każde jej zdanie. Porusza wiele trudnych, życiowych tematów.
Warto wspomnieć też o wizualnej stronie książki, która jest dopracowana pod każdym względem od okładki, którą stworzyła autorka, po wklejki w środku i delikatne grafiki w każdym rozdziale. Nie mogę nie wspomnieć o playliście, której słuchałam w trakcie czytania i która u mnie samej przywoływała wiele wspomnień z przeszłości. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak dobrze dobraną do książki muzyką.
Nasycona dobrą muzyką, inspirowana tekstami szwedzkiego zespołu Ghost, pełna pięknych cytatów i niekoloryzowanej rzeczywistości taka jest powieść „The midsommar of 1989”
[współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya] W ostatnim czasie miałam ogromny problem z czytaniem i wpadłam w. Zastój czytelniczy. I TO WŁAŚNIE TA KSIĄŻKA MNIE Z NIEGO WYPROWADZIŁA! 𝐓𝐡𝐞 𝐦𝐢𝐝𝐬𝐨𝐦𝐦𝐚𝐫 𝐨𝐟 𝟏𝟗𝟖𝟗 już na pierwszej stronie złamała mi serce, powodując przy tym łzy w oczach. To, jakie emocje towarzyszyły i podczas jej czytania są wręcz niedopisania.
Jezzie w krótki czasie straciła dosłownie wszystko, co było przyczyną do podjęcia przez nią działania, którego wcześniej by się nie podjęła. Jednak świat miał dla kobiety inny plany, więc postanowiła z tego skorzystać i zacząć nowe życie. Kobieta przeprowadza się do miejsca, z którym miała dobre wspomnienia. Do miejsca, gdzie kilkanaście lat temu zostawiła chłopaka będący dla niej domem. Całkiem przypadkowo na siebie wpadają, a mężczyzna proponuje jej pomoc w remoncie jej nowego domu przez wzgląd na ich dawną relacje oraz na uczucie, które nadal do niej żywił.
Jest to moja pierwsza styczność z autorką, ale jestem pewna, że gdy tylko pojawi się jej kolejna równie ciekawa książka od razu po nią sięgnę, zagłębiając się w historii. Autorka potrafiła pięknie opisywać te najtrudniejsze i najsmutniejsze tematy oraz wpleść kilka ciekawostek dotyczących życia w stronach, w których dzieje się akcja. W książce znajdują się rozdziały z dwiema liniami czasowymi. Poznajemy młodych ludzi, którzy w roku 1989 dopiero wkraczali w dorosłe życie, a także tych samych bohaterów w 2005 roku, gdzie ponownie się spotykają. Jednak mam wrażenie, że było dużo więcej rozdziałów opisujących przeszłość bohaterów i ukazujących, ich dawne życie, dlatego też czułam ogromny niedosyt, jeżeli chodzi o relacje Jezzie i Noah w 2005. Uważam, że bardzo szybko i nagle potoczyła się ich relacja, nie ukazując w pełni ich uczucia balansującym pomiędzy całym smutkiem. Już na samym początku dostrzegłam niezwykłą więź pomiędzy Noah a Jezzie. Ich uczucie względem siebie zachwycało z każdym kolejnym ich dialogiem. Ich niezachwiana pewność, że będą razem do końca swoich żyć oraz ich wytrwałość w utrzymaniu relacji na odległość była bardzo urocza oraz wzruszająca. Jeśli chodzi o zakończenie książki, to nie chce dużo zdradzać. Uważam, że było ono lekko chaotyczne, ale i też bardzo niespodziewane, przez co uroiłam naprawdę sporą ilość łez. Jednakże jako całokształt książka naprawdę mi się podobała pomimo kilku jej minusów. Jeżeli szukacie wyciskacza łez na jeden wieczór to śmiało wam ją polecam.
Przeczytałam jednym tchem. To już druga książka od tej autorki. Zupełnie inny rodzaj i styl, ale równie genialny! Prawie cała akcja (poza początkiem książki, który rozgrywa się w Polsce) dzieje się w północnej Szwecji. Małomiasteczkowy nastrój bardzo przypadł mi do gustu. Opisy przyrody sprawiały, że czułam jakbym faktycznie znalazła się w tamtym miejscu. Relacja Jezebel i Noah jest wyjątkowa. Dwie perspektywy czasowe ładnie pokazują ich przemianę. - W Noah niewielką, bo chłopak ogarnięty był od samego początku, a u Isabelli dość sporą. Charaktery bohaterów były bardzo dobrze wykreowane : Noah poznajemy już na samym początku jako odpowiedzialnego, ciepłego chłopaka. Chodzący Green Flag, ale ubrany w skórzaną kurtkę, jeżdżący motorem i wyznający (popkulturowy) satanizm. (btw! genialnie przedstawiony kontrast między wyglądem a charakterem - patrz - "Nie oceniaj książki po okładce". Jeżeli chodzi o Isabellę to jako nastolatka była dość narwana. Było czuć, że nie do końca wie kim jest, że szuka swojego miejsca i tożsamości. W drugiej perspektywie czasowej widać zmianę spowodowaną doświadczeniami i traumą. Mimo to charakter ma ten sam - tak dziewczyna chodząca z głową w chmurach, co bardzo mi się podoba i mogę się z tym utożsamić. Osobiście umiałam wejść w jej buty i myślę, że postąpiłabym tak samo jak ona. Relacja romantyczna przedstawiona w tej książce zapiera dech w piersiach. Jest bardzo zręcznie poprowadzona. Nie ma żadnych toksycznych motywów jak w większości książek które się teraz wydaje. Powieści na pewno dodaje dużo, że napisana jest w większej mierze na podstawie autentycznych doświadczeń autorki.
Nie polecam książki nikomu poniżej tych 18 lat - ewentualnie może komuś dojrzałemu +16. Żeby zrozumieć działania bohaterów, ich motywacje, a później zmagania z życiem, trzeba mieć już spory bagaż doświadczeń. (Poruszane tematy: nagła śmierć, utrata bliskich osób, poronienie, rozwód, depresja, próba samobójcza, używki, przedawkowanie, wypadek, satanizm).
PODSUMOWUJĄC - opis z książki idealnie ją podsumowuje: Przepiękna historia o miłości, drugich szansach i cierpieniu. MUST READ na lato.
Są takie książki i takie historie, które zostają w nas bardzo długo nawet jeśli sposób pisania i detale nam się nie podobały. Też takie macie?
Zabieram was dzisiaj do świata wykreowanego przez Emilie J. Lee. Jest to książka, która traktuje o bardzo wielu ważnych i trudnych momentach w życiu. Dlatego sugerowany wiek czytelnika na okładce wynosi 18 +. Między innymi dlatego, że mamy tutaj nieudaną próbę samobójczą.
Isabella, bo tak nosi imię nasza główna bohaterka to postać, która nie miała łatwego życia. Los na jej drodze cały czas stawia przeszkody, które ona próbuje małymi kroczkami ominąć.
Jest historia, którą tylko i wyłącznie przeczytałam dla autorki, bo tematyka totalnie nie wpasowuje się w moje Gusta. Mamy tutaj tajemnice przeszłości, miłość i namiętność.
I to jest Romans po prostu, który skupia się na bardzo wielu innych aspektach życia codziennego i na tym czy każdemu należy się druga szansa. Ja nie powiem, są to piękne motywy w książkach takie bardzo ważne, ale nie do końca moje historia.
Styl pisania autorki już znałam, ponieważ czytałam jej debiut, czyli „Zeusa. Królestwo Oriona” do którego swoją drogą tutaj też mamy nawiązania.
I przyznam wam się od razu, że ja nie polubiłam bohaterów i tego, jakimi postaciami są. Chyba najbardziej denerwowało mnie brak zmiany u nich, ponieważ mamy to dwie linie czasowe i między jednym wydarzeniem a drugim mamy 16 lat różnicy gdzie oni tak naprawdę są tacy sami, a jednak mogłoby się wydawać, że przez tyle lat człowiek się zmienia, dorasta i życie go kształtuje. Tutaj ja tego nie czułam.
Natomiast to, co mi się w tej książce absolutnie podobało i zachwyciło mnie niesamowicie to klimat. Ja realnie czułam się jakbym była w Szwecji, kiedy nigdy tam nie byłam. Jest to książka, która trafi do bardzo dużego Grona zainteresowanych i bardzo wiele osób ją pokocha jednak niestety nie ja. Na plus są też same opisy i rozmowy czy cytaty, bo niektóre z nich naprawdę dają do myślenia. Co jedynie pokazuje, że Emilia naprawdę potrafi pisać te książki.
W żaden sposób nie neguje tej książki i nie mówi, że jest okropna. Po prostu nie jest moja.
The Midsommar of 1989 jest to powieść obyczajowa z mocnymi elementami romansu i dramatu psychologicznego. Skupia się głównie na introspekcji bohaterów i ich emocjonalnym rozwoju. Akcja dzieje się w małym miasteczku na północy Szwecji, gdzie po latach wraca Isabella, kobieta z bagażem traum i porażek życiowych spotyka Noah, dawną bratnią duszę z dzieciństwa. Historia opowiada o ich próbie zmierzenia się z przeszłością. Isabella to bohaterka, której życie się posypało. Doświadczyła straty, rozwodu i depresji. Noah, jej dawny przyjaciel, również nosi w sobie niewyjaśnione emocje. Niestety, mimo że postacie mają potencjał, często wydawali mi się zbyt jednowymiarowi i przewidywalni. Ich rozmowy, zamiast poruszać, brzmiały miejscami sztucznie i zbyt melodramatycznie. Autorka porusza tematy takie jak miłość, żałoba, samotność, trauma, powroty do korzeni. Mimo że książka próbuje zadawać ważne pytania o przebaczenie i odbudowę życia, to dla mnie te wątki nie wybrzmiały wystarczająco głęboko. Styl autorki jest refleksyjny i poetycki, ale czasami zbyt nadęty i przegadany. Miałam wrażenie, że wiele zdań było pisanych „na efekt”, przez co emocje nie zawsze brzmiały autentycznie. Narracja miejscami była nużąca, a opisy, choć obrazowe, potrafiły niepotrzebnie rozciągać akcję. Autorka ma charakterystyczny, emocjonalny styl i często eksploruje tematy straty, miłości i tożsamości. Na pewno na plus można zaliczyć klimat małego miasteczka w Szwecji. Cisza, przyroda, światło w czasie przesilenia. To wszystko tworzy ciekawy, nieco melancholijny nastrój. Sam pomysł na fabułę także miał potencjał. Najbardziej przeszkadzało mi nierówne tempo. Długo nic się nie działo, potem za dużo naraz. Postacie, mimo że miały być pogłębione psychologicznie, wydawały mi się sztampowe, a ich wewnętrzne monologi momentami nużące. Szczerze mówiąc, książka mi nie podpasowała. Doceniam próbę stworzenia czegoś głębszego, ale całość wydała mi się przewidywalna i zbyt patetyczna. Nie wciągnęła mnie, nie wzbudziła większych emocji i miałam trudność z jej dokończeniem. Doceniam intencje autorki i atmosferę powieści, ale całość mnie nie porwała. To nie jest zła książka po prostu nie dla mnie.
"The Midsommar of 1989" Emilii J. Lee – potencjał uwięziony w błędach Sięgając po "The Midsommar of 1989" Emilii J. Lee, nie oczekiwałam fajerwerków, a jedynie przyjemnej lektury z trudną historią w tle. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Czy na lepsze? Książkę czyta się lekko i szybko, wręcz ekspresowo. Pomysł na fabułę był niezwykle intrygujący, jednak jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Początek powieści napawał optymizmem – autorka zgrabnie poruszyła temat straty bliskich i załamania psychicznego bohaterki. Niestety, im dalej w las, tym więcej problemów. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że redakcja książki zawiodła na całej linii. Jako czytelnik mam pewne wymagania, przede wszystkim dotyczące poprawności technicznej tekstu, która tutaj mocno mnie rozczarowała. Szczególnie rażące były błędy logiczne, takie jak nagłe zmiany ubioru bohaterki w obrębie jednej sceny, czy deklaracja wzięcia roweru, po czym bohaterka idzie pieszo. Zgrzytem był też brak realizmu w umiejscowieniu akcji w latach 80. XX wieku. Trudno uwierzyć, że w czasach PRL-u rodzina co roku wyjeżdżała na miesięczne wczasy do Szwecji, chyba że ojciec bohaterki był prominentnym członkiem partii. Na szczęście nie wszystko w tej książce jest złe. Warstwa emocjonalna jest bardzo dobrze wykreowana, autorka potrafi grać na uczuciach czytelnika i łamać mu serce. Opisy otoczenia są barwne i plastyczne, łatwo przenieść się do Szwecji razem z bohaterką. Akcja jest wartka, a zakończenie wzruszające. Kreacja bohaterów pozostawia jednak pewien niedosyt. Postaci z dwóch linii czasowych – nastoletniej i dorosłej – są niemal identyczne, jakby czas nie wywarł na nich żadnego wpływu. Brakuje im rozwoju i dojrzałości. Podsumowując, gdyby redakcja wykonała swoją pracę rzetelnie, a autorka lepiej przygotowała się do napisania książki, "The Midsommar of 1989" mogłaby być naprawdę świetną powieścią. Niestety, potencjał został zaprzepaszczony, a finalny produkt okazał się rozczarowaniem.
☆ Książka przedstawia historię Isabelle, która w ciągu ostatniego roku doświadczyła wiele traumatycznych przeżyć. Dziewczyna straciła rodziców w wypadku samochodowym, niedługo po tym poroniła, a na domiar złego rozwiodła się, przez co sama musiała poradzić sobie z żałobą. Isabella nie potrafiła poradzić sobie z tak ogromną stratą, dlatego próbowała popełnić samobójstwo.
☆ Dziewczyna po tych wszystkich okropnych wydarzeniach chce wrócić do miejsca gdzie czuła się szczęśliwa, dlatego sprzedaje mieszkanie i wyjeżdża do Szwecji aby tam się osiedlić. Po szesnastu latach wraca do miasteczka, gdzie wraz z rodzicami przyjeżdżała każdego lata, aż do roku 1989. Każde wakacje spędzał z nią Noah, jej chłopak i bratnia dusza. Jednak przewrotny los sprawił, że para rozstała się w gniewie, bez wyjaśnienia pewnych spraw.
☆ Po szesnastu latach los po raz kolejny stawia tę dwójkę na tej samej drodze. Noah oferuje dziewczynie swoją pomoc przy rozpoczęciu nowego rozdziału w jej życiu. Dziewczyna oczywiście przyjmuje jego pomoc i w ten oto sposób dawni kochankowie po raz kolejny mają szansę na naprawienie błędów przeszłości.
☆ Gdy po raz pierwszy ujrzałam okładkę tej książki od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Później gdy przeczytałam opis wiedziałam już, że pokocham tę historię. I nie zawiodłam się. Muszę powiedzieć, że książka jest przyjemna, ale również bardzo bardzo bolesna. Ta książka jest dopracowana w każdym najmniejszym szczególe. Zarówno okładka jak i treść jest cudowna.
☆ Co do treści to książka zmiotła mnie z planszy. Czytając ją można poczuć cudowny klimat dawnych lat, dzięki czemu czytelnik, chciałby przenieść się w to miejsce. Książka przywołuje wiele sprzecznych emocji. Daje nadzieję, wzrusza, łamie serce, budzi nostalgię, ale również bawi momentami.
☆ Podsumowując jestem zakochana w tej pozycji, mimo że zakończenie mnie zaskoczyło i złamało mi serce. Polecam każdemu kto pragnie poczuć chwilową nostalgię i cofnąć się w czasie do roku 1989.
Isabella po traumatycznych przeżyciach i próbie samobójczej wyjeżdża do jedynego miejsca, które kojarzy jej się ze spokojem. To zaciszne miasteczko w północnej Szwecji, które odwiedzała z rodzicami każdego lata, aż do 1989 roku. Wówczas co rok czekał tam na nią Noah, jej bratnia dusza. Brutalnie złośliwy los sprawił, że para rozstała się w gniewie, bez wyjaśnienia sobie pewnych spraw. Po szesnastu latach rozłąki rozgałęzione ścieżki wspólnych przeszłości dwojga ludzi znowu się ze sobą krzyżują. Noah pomaga Jezzie rozpocząć nowy życiowy rozdział, jednak co chwilę znika bez słowa. Czyżby źródła jego tajemnicy sięgały daleko wstecz, do 1989 roku i ostatniego lata, które spędzili razem przed rozstaniem i wkroczeniem w dorosłość?
Przesilenie letnie, równonoc. Moment, kiedy dzień i noc są sobie równe. Czas, w którym wszystko może się wydarzyć. Delikatna aura utkana przez Autorkę w magiczne lato 1989 roku. Bohaterowie, którzy mają wszystko i darzą siebie uczuciem, które nie może zniszczyć nic.
Od dawna nie czytałam tak dobrze napisanej powieści obyczajowej. Autorka porusza poważne tematy związane z stratą i próbą odnalezienie swojego miejsca na ziemi. Tka przed nami delikatną i subtelną aurę, osadzoną na północy Szwecji. Przeszłość miesza się z teraźniejszością. Melancholia, smutek, tajemnice. Bohaterka, która wraca do miejsca, które kojarzy jej się z szczęściem. Miasteczko, które daje jej nadzieję na nowy początek.
Ważnym elementem powieści jest podział na dwie linie czasowe, które w pełnym momencie się zazębiają. Problem polegał na tym, że nie czułam żadnej różnicy pomiędzy zachowaniem bohaterów. Nie czułam, aby stali się dojrzali przez lata, które ich dzieliły. Tak jakby przykre wydarzenia, w żaden sposób nie odcisnęły na nich piętna. Pomimo wszystko, nie przeszkadzało mi to tak bardzo. Styl autorki jest pełen detali, subtelny, co pozwala pochłonąć historię w jeden wieczór.