Bez bodyshamingu, bez nierealistycznych porad, ze szczyptą czułej dyscypliny
Prawdopodobnie znasz wiele historii osób, które zrzuciły wagę. Może więc pomyślisz: Po co mam czytać kolejną historię o odchudzaniu?
To nie jest książka o dietach cud ani szybkich sposobach na schudnięcie. To książka o emocjonalnej przemianie i głębokiej pracy wewnętrznej nad zmianą myślenia o sobie i relacji z jedzeniem. Bo bez zmiany myślenia nawet nowoczesna farmakoterapia czy chirurgia bariatryczna nie przyniosą trwałych efektów.
Psycholożka Katarzyna Kucewicz przeszła przez wszystkie etapy leczenia otyłości. Wie, czym jest wilczy głód, podjadanie, wahania wagi. W książce Waga z głowy pokazuje, czym jest tzw. „czuła dyscyplina", jak rozważnie chudnąć, tak by redukcja była skuteczna i nie prowadziła do ortoreksji ani do szybkiego nawrotu choroby. Mówi STOP opresyjnym narracjom pełnym fatfobii i hejterskiego „musisz schudnąć”.
Z tej książki dowiesz się, jak w redukcji odnaleźć drogę do osobistej wolności emocjonalnej, nauczyć się stawiania granic, samoakceptacji, stawania w obronie swojej godności. To książka o tym, w jaki sposób trzy stany – otyłość, proces redukcji i powrót do zdrowia – wpływają na naszą tożsamość. Kogo z nas czynią? Co zyskujemy, chudnąc, i czy nowe ciało to na pewno gwarancja szczęścia?
Nie jestem teoretycznie publicznością tej książki, nadwagi nie mam od prawie 30 lat (tak, byłam dzieckiem z nadwagą i potem nie miałam tego „problemu”). No ale po latach dalej mam mentalność dziecka z nadwagą i złą relację z jedzeniem. Może i jem zdrowo, ale całe życie z zaciśniętymi pięściami. Myślę, że to jest dobra pozycja dla wszystkich, bo daje do myślenia w tematyce fatfobii, stosunku do jedzenia i przekonań. Autorka trafnie wskazuje, że żyjemy w świecie, który chce żebyśmy byli szczupli, ale jednocześnie atakuje nas niezdrowym jedzeniem. Jak z alkoholem powinniśmy najlepiej pić dużo i jednocześnie się nie uzależniać, czyli mamy niezgodne ze sobą przekazy. Najmniej podobało mi się to, że autorka nie ogarnia sportu, rozumiem, że dla osoby z otyłością droga, byle cokolwiek czy „tylko to, co mi sprawia przyjemność” może być dobra, ale ginie w tym dużo radości, którą w sporcie można odnaleźć, a która wynika też z testowania siebie czy własnych granic. A no i jeszcze czepne się przywileju autorki, który niby zauważa, ale nie do końca. Większości osób nie stać na sztab osób, które pomogą im w walce z otyłością.
Wartościowa książka, nie do końca dla mnie, ale w pewnych punktach mogłam się z tym spojrzeniem utożsamić, a już na pewno empatyzować. Sądzę, że dla wielu osób może być pomocna.