Pierwsza książka Łysiaka, którą miałem okazję przeczytać. Nie wiem czy data się zgadza ale przeczytałem ją mniej więcej podczas nauki w gimnazjum. Książkę pożyczył mi mój dobry kolega, pasjonat takich klimatów.
Tytuł zapadł mi w pamięci na tyle, że po paru latach przeczytałem ją ponownie. Tak "wpadłem w Łysiaka".
Często przypominam sobie jak nabywałem pierwsze egzemplarze. Przyjechałem do Warszawy na studia w 2009. Wakacje przed I rokiem dorabiałem sobie na budowie - przez to często jeździłem tramwajem z Międzyborskiej do Dw. Wileńskiego. Tam też często w podziemnym przejściu rozstawiał się starszy Pan z swoją kolekcją literatury. Tak między innymi nabyłem kolejne książki Łysiaka i wielu innych autorów.
Ten statek zabrał mnie w sentymentalną podróż.