Nie wiem, co zrobiłam temu kolesiowi, że znienawidził mnie już na pierwszym spotkaniu.
Potraktował mnie po chamsku, ja więc odpowiedziałam mu tym samym. Teraz jego najlepszy kumpel został również moim przyjacielem.
Choć on z niejasnego powodu ciągle mnie odrzuca, wciąż orbitujemy wokół siebie. Im lepiej go poznaję, tym mocniej czuję, że mimo wszystko mamy ze sobą wiele wspólnego.
Ja – zmuszona do pójścia drogą, którą nigdy nie chciałam podążyć. On – beznadziejnie zakochany w dziewczynie, która traktuje go jak śmiecia. Rozmawiamy ze sobą już kolejną noc, a ja wciąż nie wiem, co kryje się w jego głowie.
Zawsze kończymy przed północą. Czy kiedyś przekroczymy tę granicę?
Mam lekki dylemat z oceną tej historii. Główna bohaterka, podobnie jak główny bohater byli nieco rozchwiani emocjonalnie i czasami ja sama nie potrafiłam zrozumieć czego oni chcą od siebie nawzajem - Maybel po wizycie w kinie teoretycznie liczyła na pocałunek to jednak gdy miało do niego dojść zdzieliła biednego Matta z liścia - i nie wiem kto był w większym szoku: on czy ja?
Całe to napięcie i gra w przyciąganie/odpychanie była do pewnego momentu fajna ale jednak co za dużo to niezdrowo i potem liczyłam na jakieś poważniejsze działania a nie dalsze tak długie podchody, końcówka jednak już całkiem mnie zaskoczyła. Tym bardziej że brzmi jakbyśmy mieli dostać kontynuacje, a w sumie nic tego nie zwiastowało do tej pory… Jest też inna opcja i autorka zastosowała całkowicie otwarte zakończenie, jednak tak wiele rzeczy jest niewyjaśnionych że to by było nieco dziwne.
Sama opowieść też w zasadzie skupiała się na imprezach i piciu grupki przyjaciół, namawianiu głównej bohaterki na wyjście gdy ona nie miała na to ochoty, przeszłości Matta czy wspomniane są problemy rodzinne Maybel ale zabrakło mi mocno rozwinięcia tego wszystkiego. Jak już wspomniałam końcówka jest zaskakująca ale i nieco pospieszna, jakby na szybko. Nie wyjaśnia się prawie nic a tylko mnożą pytania. To jednak nie do końca było to na co liczyłam.
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Prawie północ" będącej debiutancką powieścią Zuzi. Jest to powieść z gatunku literatury młodzieżowej, która totalnie kupiła mnie zarówno treścią jak i piękną, klimatyczną okładką. W książce znajdziemy motyw enemies to lovers, he feel first oraz found family a także takie wątki jak nielegalne wyścigi samochodowe, on ma mroczną przeszłość, ona ma toksyczną rodzinę. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się szalenie szybko. Mi zapoznanie się z historią Maybel i Matta zajęło jeden wieczór. Z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam to co działo się w ich życiu i nie byłam w stanie odłożyć książki nawet na moment. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w bardzo autentyczny sposób wykreowani. To młodzi ludzie, dopiero co wkraczający w dorosłość, a już niosący na swoich barkach bardzo wiele. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi problemami, a także często popełniają błędy, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach, podzielając podobne troski i dylematy moralne. Historia została przedstawiona z perspektywy obojga głównych postaci, chociaż w głównej mierze mamy tutaj punkt widzenia Maybel, co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Maybel od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię, chociaż nie ukrywam, że czasami jej postępowanie trochę mnie irytowało, zrzuciłam to jednak na karb jej młodego wieku. Zagłębiając się w jej historię, w jej relacje rodzinne wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby przytulić i wesprzeć Maybel i zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Jeśli chodzi o Matta to wokół niego była roztoczona taka aura tajemniczości, dowiadujemy się o nim naprawdę mało, a mnie szalenie zaintrygowała jego postać. Ważną rolę odgrywają tutaj także bohaterów drugoplanowi, którzy wprowadzają do życia Maybel i Matta wiele zawirowań. Jeśli chodzi o relację głównych postaci, to ta została w rewelacyjny sposób zaprezentowana, ich potyczki słowne wieloletnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. To klasyczne enemies to lovers! Niemniej jednak wszystko między Maybel i Mattem toczyło się swoim niespiesznym rytmem, pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom. Najbardziej podobały mi się momenty, kiedy Maybel i Matt otwierali się przed sobą, zaczynali powoli darzyć się zaufaniem oraz dzielili się swoimi obawami i problemami. Chociaż w głównej mierze robiła to Maybel, Matt okazał się tą bardziej skrytą i tajemniczą postacią do ostatnich stron... Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich, wywołując przy tym wiele skrajnych emocji i wrażeń. Mowa o chorobach psychicznych, kłamstwach, zdradzie i gaslightingu. Na uznanie zasługuje także świetne przedstawienie wątku przyjaźni w tej historii. To cudowne, że Matt i Maybel zawsze mogli liczyć na swoich przyjaciół, wyżalić się im, poradzić. Coś pięknego, warto mieć wokół siebie takich ludzi, którzy bez względu na wszystko zawsze będą nad wspierać. Chociaż to co wydarzyło się na ostatnich stronach powieści może mocno ją nadwyrężyć... Uwierzcie, że do samego końca nie wiedziałam jak ten tom się się zakończy.. ale to co zaserwowała tutaj autorka sprawiło, że moje serce na chwilę zgubiło rytm.. Zuzia pozostawiła mnie z milionem pytań bez odpowiedzi i szokiem wymalowanym na twarzy. Nie mogę się już doczekać dalszych losów bohaterów i już teraz podskórnie czuję, że autorka jeszcze mocno namiesza w ich życiu! Polecam!
„Prawie północ” to książka wciągająca i pełna humoru. Opowiada o historii Maybel i Matta, dlatego poznajemy wydarzenia z punktu widzenia tej dwójki🌃💙
Maybel to dziewczyna, która tkwiła w złych relacjach z rodzicami. Wpłynęło to w dużym stopniu na jej życie i sposób w jaki nawiązuje relacje z innymi ludźmi🤍❤️🩹 Dziewczyna trzyma się swojej przyjaciółki Natalie, która jest w przeciwieństwie do niej bardzo ekstrawertyczną osobą i często wyciąga ją na imprezy, i inne wydarzenia pełne ludzi🍻🪩
Maybel przygniata fakt, że znajduje się na studiach, na które rodzice kazali jej iść, pomimo że te rozmijają się z marzeniami o przyszłości, które posiada 🌌 Jednak, pomimo tego, że dziewczyna jest otoczona zaufanymi ludźmi, kiedy w jej życiu pojawiają się jakieś problemy, nie chce nimi kłopotać przyjaciół i mierzy się z nimi sama🩶🥺
Matt to chłopak z paczki przyjaciół, w której jest Blanka i Ian. W momencie, kiedy drogi jego i Maybel się przecinają dochodzi między nimi do wielu kłótni. Powodem tego jest to, że chłopak wyznaje inne wartości niż ona, ale jest równie uparty🖤💔
Jednak z czasem chłopak odkrywa jej sekrety, bo Maybel powoli się przed nim otwiera. Tylko czy Matt odwdzięczy się tym samym? A może okaże się, że mroczne sekrety przyjaciela Iana staną się o wiele straszniejsze niż mogłoby się wydawać?
Najbardziej, w książce podobała mi się kreacja postaci każda z nich była nieszablonowa i miała własne specyficzne dla siebie zachowania🫶 Przy czytaniu towarzyszyły mi co chwilę naprawdę skrajne emocje, które nie pozwalały się oderwać od książki❤️🔥
Jeśli chodzi o wątek nielegalnych wyścigów to szczerze początkowo byłam do niego sceptycznie nastawiona, ale nie przeszkadzał mi zbytnio, ponieważ był epizodyczny 💴 Rzeczą, która mnie denerwowała w książce był alkohol. Nasza główna bohaterka potrafiła pić wino, nawet szykując się na imprezę czy piekąc pizzę🍷🍕
Widać, że autorka ma w ręku potencjał i naprawdę liczę na to, że będę miała okazję przeczytać kolejny tom, by dowiedzieć, jak dalej potoczy się życie Maybel 🌉
"Prawie północ" autorstwa Zuzanny Kacprzak to książka, która kusi cudowną okładką obok której nie mogłam przejść obojętnie. Jest to debiut autorki i to czuć.
Jakbym wam miała powiedzieć o czym jest ta książka, to bym miała wielki problem, bo tak naprawdę nie wiem. Mamy tutaj grupkę przyjaciół, a w nich Maybel i Matta, którzy to się nienawidzą i kłócą, to rozmawiają od serca i coś zaczynają do siebie czuć. Przechodzą od skrajności w skrajność i tak cały czas. Nie wiadamo na czym stoją, mają problem z komunikacją i wyrażaniem emocji. Ten ich układ nawet mi tak bardzo nie przeszkadzał, jak nie ciągle imprezy zakrapiane alkoholem. Ta książka liczy prawie 400 stron, a miałam wrażenie, że nasi bohaterowie cały czas są pijani. Każdy problem rozwiązywali alkoholem. Coś im nie wyszło, chodźmy się napić i poimprezować, i tak w kółko. Wkurzało mnie takie zachowanie i to strasznie, bo ile tak można. Powinni iść na jakiś odwyk😅.
Kolejny wątek, który jakoś mnie nie kupił to wyścigi samochodowe. Hmm, po co on był??? Całe trzy razy był wspominany, bez niego też by się ta historia mogła toczyć, a tak tylko pokazuje jaki Matt to bad boy. Nie lubię takich zabiegów, dla mnie to tylko taki zapychacz, by coś było.
Jeżeli chodzi o naszych bohaterów, to też nie do końca mi przypasowali. Z jednej strony byłam ciekawa ich przeszłości, np Maybel ma problemy rodzinne, ale mogło to być dokładniej opisane. Za to Matt i jego przeszłość to wielka niewiadoma, nadal nie wiem co jego była dziewczyna ma na niego, że tak się jej słucha i jest na każde jej skinienie. Z drugiej strony wkurzało mnie ich zachowanie. Maybel czasami zachowywała się absurdalnie, za to Matt był mrukiem i dupkiem. Jak można być do kogoś uprzedzonym przez imię, no hello, co to podstawówka 😅. Wiecie co mi się podobało, ich rozmowy i takie drobne złośliwości, szkoda, że nie było tego więcej, nadawały takiego fajnego charakteru.
Największym plusem tej historii jest to, że szybko się to czyta. Za długo nie zostanie w mej pamięci, a szkoda. Liczyłam na coś innego. Czy polecam? Oto jest pytanie😅. Najlepiej samemu przeczytać I wyrobić sobie opinie. Może to po prostu nie jest książka dla mnie i tyle🤷♀️
Nie wiem czy znacie to uczucie. Czytacie sobie jakąś historię i jesteście ciekawi jej rozwiązania, ale jednocześnie w trakcie wyłapujecie bardzo dziwne teksty, sytuacje i pewne nielogiczności. Jednak coś sprawia, że chcecie poznać koniec. . Tak właśnie było z „Prawie Północ”. Książka miała ciekawy zarys fabularny i nawet podobał mi się pomysł historii. Jednak język jakim jest ona napisana, nie do końca mnie przekonał. Wydawał mi się zbyt prosty, momentami, nie przykuwający uwagi i na początku ta historia dla mnie była bardzo nijaka. No i please, ale „Cholera jasna. Jestem fanką tatuaży i ładnych brzuszków”… Ja chyba nie potrzebuję mówić nic więcej. No i wiem, że to słaby argument, ale imię Maybell mnie trochę triggerowało. I koncepcja tego samego imienia zapisanego inaczej… Nie wiem to trochę nie moje klimaty. . Momentami bohaterowi zachowywali się dziwnie. Przeszły mnie trochę ciarki, kiedy czytałam o tym jak „przyjaciel” głównej bohaterki, klepnął ją w tyłek, w zabawie. Rozumiem let’s have fun itd, ale dla mnie jest to po prostu czymś nie okay. To bardzo subiektywe. No i zachowanie Matta… Jest on ciekawą postacią, ale jak dla mnie mimo wszystko jego motywacja na nielubienie dziewczyny dosyć nieadekwatna do zachowania. Nie przekonuje mnie też końcówka. Mężczyzna jest serio oderwany od rzeczywistości. Nie wiem, może ja tego nie rozumiem, bo nie byłam w takiej sytuacji… . Z dobrych rzeczy to bardzo podobały mi się dialogi między głównymi bohaterami. Potrafili sobie wbić szpilkę, ale tak ze smakiem. Mają ciekawą chemię między sobą później w fabule. Bohaterowie drugoplanowi też są całkiem dobrze wykreowani. Bardzo mi się podobają relacje, które tworzą między sobą. Zwłaszcza jak spotykają się u kogoś w mieszkaniu i spędzają czas. Zdecydowanie jest to coś co sama chciałbym mieć. No i relacja Maybell z rodzicami jest niesamowicie intrygująca. Nie wiem trochę jak się wypowiedzieć na ten temat, bo nie znam się na problematyce chorób psychicznych, ale jest to ciekawy zabieg.
Naprawdę ciężko uwierzyć, że "Prawie północ" jest debiutem literackim. Autorka wyróżnia się niesłychanie przyjemnym, lekkim i ekspresyjnym piórem, dzięki któremu czytelnik momentalnie zatraca się w poznawanej lekturze. Dodajmy do tego nieszablonową, wciągającą fabułę, garść nietuzinkowych postaci, a także solidną dawkę obezwładniających emocji i otrzymujemy fascynującą opowieść, od której nie można oderwać się ani na chwilę. Bezsprzecznie, Zuzanna Kacprzak umiejętnie zagrała na emocjach, dlatego jej książka zostanie w mojej pamięci na bardzo długo.
Ostoją tej głębokiej historii są mistrzowsko nakreślone portrety psychologiczne. Dwie poturbowane dusze, które przywdziały maski, nie czują się wystarczająco dobre, wycofały się, bo boją się żyć w upragniony sposób, jak i kolejnego zranienia. Niespodziewanie, tylko oni mogą się wzajemnie uleczyć. Tylko czy budowana przez lata blokada, jest możliwa do złamania? Czy wbrew wszelkim przeciwnościom losu, odważą się iść za głosem serca, nawet jeśli rozsądek kategorycznie tego zabrania?
„Prawie północ” jest powieścią o rodzącym się uczuciu, ale to również historia o stracie i mrocznych sekretach, przez które nie można ruszyć naprzód. Demony z dawnych lat wciąż prześladują naszych bohaterów, co na pewno nie ułatwia budowania nowych relacji. I choć serce przepełnia nadzieja gdy widzimy, że pomału wszystko zmierza ku dobremu, to po chwili pogrążamy się w ciemności, w skutek lawiny szokujących faktów, jakie spadają na naszych bohaterów niczym grom z jasnego nieba.
„Prawie północ” jest wciągającą, nieprzewidywalną, chwytającą ze serce powieścią o miłości, lecz także o prawdziwej przyjaźni, która stanowi największą wartość w życiu człowieka. Wkroczcie na karty tej nieszablonowej, hipnotyzującej historii i pozwólcie, by lawina intensywnych, skrajnych emocji zawładnęła Waszym czytelniczym sercem. Jestem pod ogromnym wrażeniem i niecierpliwie czekam na kolejną książkę Autorki. Polecam!
Emocjonująca. Pełna napięcia, ale też bólu historia, która wycisnęła ze mnie masę emocji.
Matt i Maybel to ludzie, którzy sporo wycierpieli. Każdy na swój sposób próbuje pozbierać się do kupy i jakoś ułożyć sobie życie. Ich relacja to wypisz wymaluj idealne 𝒆𝒏𝒆𝒎𝒊𝒆𝒔 𝒕𝒐 𝒍𝒐𝒗𝒆𝒓𝒔. Są totalnymi przeciwieństwami, ale jednocześnie idealnie się dopełniają i choć nie koniecznie chca to ich drogi cały czas się przecinają. Ich przepychanki, robienie sobie na złość, ale jednocześnie dbanie o siebie i pomaganie sobie to miód na moje serce.
Autorka skradła moje serce opisami, niesamowitym klimatem i cudnie oddanymi emocjami. Do tego motyw 𝒇𝒐𝒖𝒏𝒅 𝒇𝒂𝒎𝒊𝒍𝒚🥹 z każdą kolejną książką z tym wątkiem przekonywałam się że ten motyw jest moim ulubionym, a ta książka tylko mnie w tym utwierdziła.
Książka jest totalnym 𝒓𝒐𝒍𝒍𝒆𝒓𝒄𝒐𝒂𝒔𝒕𝒆𝒓𝒆𝒎 𝒆𝒎𝒐𝒄𝒋𝒐𝒏𝒂𝒍𝒏𝒚𝒎 i wiedziałam to już po pierwszym rozdziale, bo przez niego w kościach czułam, że niektóre sceny złamią mi serce...
Autorka poruszyła też niezwykle ważny temat jakim są toksyczne relacje i pokazała jaki wpływ one mają na codzienne funkcjonowanie.
Kłótnie, najróżniejsze dramy, wyścigi, niesamowite napięcie i mocne, skrajne emocje to elementy tej historii, dla których siedziałam i czytałam nawet do ᴘóᴌɴᴏᴄʏ, aby dowiedzieć się co będzie dalej.
I błagam... co to za zakończenie😭 ja PRAGNĘ kolejnej części.
Autorka zrobiła genialną robotę i takie debiuty to ja mogę czytać codziennie. Pokochałam tą historię, bohaterów i ten wspaniały klimat całą sobą i jestem przekonana, że ta książka jeszcze długo pozostanie w moich myślach.
,,Prawie północ” to niezwykle emocjonująca i trzymająca w napięciu powieść, od której nie będziecie się mogli oderwać.
Głowni bohaterowie- Maybel i Matt są niczym ogień i woda. Dwa żywioły, tak bardzo odmienne, a tak bardzo się do siebie przyciągające.
Maybel to postać, którą pokochacie od pierwszych chwil. Jest bardzo miłą, ciepłą i uczuciową osoba, zawsze troszczącą się o innych. Uczęszcza na kierunek studiów, który nie do końca jest jej wymarzonym. Kocha czytać, pisać i potrafi zrobić najsmaczniejszą pizzę.
Zaś Matt to całkowite przeciwieństwo Maybel. Od początku daje się poznać jako skryty, opryskliwy, nie raz gburowaty facet, u którego nie doświadczy się uśmiechu na twarzy. Często działa pod wpływem impulsu, ma również problem z wyrażaniem swoich uczuć. Uwielbia brać udział w nielegalnych wyścigach samochodowych.
Matt i Maybel są niczym bieguny, im bardziej chcą się od siebie oddalić, tym bardziej się do siebie przyciągają. Oboje zmagają się z problemami, które na każdym kroku nie potrafią o sobie zapomnieć.
Autorka porusza w swojej książce wątek toksycznego rodzica oraz partnera. Pokazuje, jak bardzo negatywne zachowania ze strony naszych bliskich mogą odcisnąć piętno na całe nasze życie, tak jak to miało miejsce u Maybel i Marta.
,,Prawie północ” to niezwykle poruszająca, momentami nawet wzruszająca książka, która sprawi u was szybsze serca bicie. Nie raz poczujecie motyle w brzuchu. Dzięki tej książce zobaczycie czym jest prawdziwa przyjaźń, i jak wiele można zrobić dla miłości.
Początek znajomości Maybel oraz Matta charakteryzuje się brakiem sympatii do siebie nawzajem - jest w tym konkretny powód, głównie ze strony chłopaka, choć, nie aż tak znaczący.
Im dalej w treść, ich relacja oczywiście się polepsza! Ilość uroczych momentów się zwiększa - pogawędki, wspólne kolacje oraz oglądanie filmów, podróże, kiermasz świąteczny - to super sceny!
Natomiast, jednocześnie to "nie lubienie się" nie znika całkowicie. I to jest element, który zdecydowanie przypadł mi do gustu ze względu na napięcie jakie wytwarza pomiędzy postaciami.
Jednakże, muszę tutaj także zaznaczyć, że ta para uniknęłaby części nieporozumień, gdyby jedynie ze sobą szczerze porozmawiała.
Analizując "Prawie północ", nie mogę nie zahaczyć o przyjaciół głównych bohaterów. Ci wypełniali przestrzeń żartami oraz zabawą, wsparciem i rozmowami. Regularnie uwaga zwracana była na sytuacje z nimi.
Na przykład: imprezy, których w powieści miało miejsce całkiem sporo. W mojej opinii, część z nich naprawdę nie była niezbędna.
W tej pozycji nakreślony został temat problemów rodzinnych oraz toksycznych zachowań, ze strony zarówno rodzica, jak i partnera. Część z tego, to wspomnienia, a inne przydarzają się obecnie. Pamiętaj o tym, proszę, przed sięgnięciem po lekturę.
Dodatek w postaci nielegalnych wyścigów samochodowych był obiecującym urozmaiceniem całości. Natomiast, finalnie tych fragmentów znalazło się zaledwie parę.
Ostatnie kilkadziesiąt stron za to, okazało się niezwykle absorbujące. W rozgrywających się dotychczas wątkach, tutaj, zarysowywują się kłopoty, które będą mieć istotny wpływ na fabułę.
A zakończenie książki jest takie, jakie powinno - pozostawia z niepewnością; nie niweluje bynajmniej pytań z głowy; a w końcu i, przekonywuje do wyglądania kontynuacji.
Maybel nie wiedział, co zrobiła temu chłopakowi, znienawidził ją już na pierwszym spotkaniu. Źle ją traktował, a ona nie pozostawała dłużna. Teraz jego najlepszy przyjaciel został jej przyjacielem. Jednak im lepiej poznaje Matta, tym zauważa więcej podobieństw. Ona zmuszona do drogi, która nie chce iść. On beznadziejnie zakochany w swojej byłej, która źle go traktuje.
Książki młodzieżowe zawsze będą miały specjalne miejsce w moim sercu. Uwielbiam je za to, jak w lekki sposób, przekazują ważne zagadnienia oraz problemy nastolatków. Ta książka właśnie taka była. Wątek enemies to lovers został bardzo dobrze poprowadzony. Bohaterowie pałali do siebie ogromną niechęcią, która biegiem książki się topiła. Napięcie między bohaterami było bardzo intensywne. W pewnym momencie wchodzą w pewniej układ, aby zaimponować rodzinie Maybel. Ten wątek jest ogromnie smutny, gdyż dziewczyna nie jest szanowana w domu. Wszyscy z niej szydzą i czuje się tam źle. Maybel nie może decydować o swoim życiu, wszystko jest zaplanowane. Jednak dziewczyna się stawia i zaczyna żyć po swojemu. Bardzo mi zaimponowała swoją odwagą i dojrzałością.
Relacja między Mattem i Maybel była strasznie burzliwa. Miałam wrażenie, że jedna poważna rozmowa mogła załatwić wszystkie problemy i niedomówienia. Książka kończy się dosyć tragicznie i pozostawia otwarte zakończenie, mam nadzieję, że powstanie drugi tom, gdyż chętnie przeczytałabym ciąg dalszy tej historii.
Książka ogromnie mnie zaangażowała, myślałam o niej bardzo długo. Ta pozycja nie jest szablonową literaturą młodzieżową, zdecydowanie jest wyjątkowa. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, co niesie za sobą ważny przekaz, to polecam tę pozycję.
Książka, której ogromnie byłam ciekawa i liczyłam, że mi się spodoba. Czy była ona lekkim zawodem? Niestety tak. Jest to debiut autorki więc nie jestem bardzo surowa, bo jak na debiut jest naprawdę fajnie.
Takim głównym problemem jest dla mnie to, że nie wiem na czym ta lektura się skupia. Nie ma tutaj jakichś takich głównych i pobocznych wątków. Jest życie Maybel, która najczęściej spotyka się z grupką przyjaciół i imprezują/piją. Niestety często miałam wrażenie, że w tej książce nic konkretnego się nie dzieje. Spotkania przyjaciół były najczęściej przeplatane rozmowami z Mattem - chłopakiem, który nie był zbytnio miły dla głównej bohaterki. Ich, a szczególnie jego niechęć jest dla mnie zrozumiała, ale nie mogłabym tego nazwać nienawiścią. Zresztą ich relacja jest bardzo skomplikowana, przechodzą ze skrajności w skrajność, kłócą się po to by się pogodzić i tak w kółko. Ale szczerze mogę przyznać, że czytając czułam napięcie między nimi, do pierwszego pocałunku. Jednak skąd wzięły się głębsze uczucia? Tego już nie wiem.
Postacie z jednej strony są nieszablonowe, ale z drugiej dowiadujemy się o nich mało. Są tam jakieś skrawki przeszłości Maybel i Matta. Dziewczyna z trudną relacją rodzinną, a chłopak po toksycznym związku. Oba te tematy mogłyby być lepiej rozwinięte bo w moim odczuciu zostały tylko muśnięte, szczególnie wątek poprzedniego związku Matta, który wydawał mi się szczególnie ciekawy.
Uważam, że pióro Zuzi i ta historia ma potencjał. Ogromnie kibicuję by rozwijała swoje umiejętności jak najlepiej! I by w dalszych powieściach zauważalny był progres 💕 Książkę mogę polecić jako lekturę na jeden raz 🧸🤍
🕛Szczerze? Nie miałam bladego pojęcia, czego powinnam spodziewać się po tej książce. Po kilku pierwszych rozdziałach obawiałam się, że dostałam nowe "I Wanna Fall" w wersji dla ciut młodszych czytelników. Dopiero zagłębiając się bardziej w historie odbiega ona od stereotypów.
🕛Miałam mieszane uczucia względem głównej bohaterki przez całą książkę. Starałam się ją polubić, lecz coś mi przeszkadzało. Mam wrażenie, że jest jakaś nieodkryta część Maybel, która swoją aurą mnie odpycha.
🕛W relacji Maybel i Matta najbardziej przerażało mnie, że przegapię ten jeden moment. Moment, w którym z enemies przeszliby na lovers. Jest on jednak tak bardzo widoczny, jakby co najmniej na pół strony zostało napisane "HEJ, TERAZ JESTEŚMY LOVERS". Uwielbiam takie rzeczy, bo czuję, że faktycznie uczucie między bohaterami jest szczere. Widoczna zmiana punktu widzenia drugiej osoby i całkowicie nowe myślenie, CU DO.
🕛Autorka porusza ciężki temat uzależnienia, manipulacji i toksycznej relacji. Z pewnością mogłaby dopracować niektóre szczegóły, jednak byłam pod lekkim wrażeniem. Debiut nie jest najłatwiejszy, a poruszanie trudnych motywów w książce to jak skok bez spadochronu. Dlatego byłam miło zaskoczona obrotem spraw, nie odczułam nic sztucznego czy ciągnącego na siłę. A tematy, które zostały poruszone sprawiły, że książka stała się bardziej głęboka i wzruszająca, a nie kolejnym błahym romansem.
🕛Im bliżej końca, tym więcej rzeczy się działo. W pewnym momencie byłam już mocno zdezorientowana. A sam koniec rozłożył mnie na łopatki. Częściowo z niezrozumienia, które mną zawładnęło i częściowo przez smutek, bo liczyłam, że faktycznie dojdziemy do happy endu z domkiem z białym płotem, w którym mieszka rodzinka i piesek. W mojej głowie przede wszystkim zostało pytanie "Dlaczego on tak bardzo starał się, skoro jednym ruchem i tak na końcu wszystko przekreślił? DLACZEGO?" I ogromnie chciałabym poznać odpowiedź na to pytanie, więc czekam na informacje związane z dalszymi losami bohaterów.
Współpraca reklamowa z Wydawnictwo Proszynski Young
Chce być z Wami szczera - nie jest to najlepsza lektura, jaką przeczytałam ani nie jest to coś, co zaczarowało moje serce na tyle, że mogę śmiało nazwać “moją ulubioną książką”. Jednak z drugiej strony naprawdę czy to było aż takie złe?
Podczas czytania odniosłam wrażenie, jakbym czytała kilka historii zawartych w jednej książce i w tymi samymi bohaterami. Czyli po prostu takie wszystko i nic. Niektóre wydarzenia totalnie nie kleją, a niektóre są takie zbyt oczywiste.
Uważam, że historia ma naprawdę potencjał i niektóre wątki mogłyby być lepiej uwzględnione w fabule, na przykład motyw nielegalnych wyścigów, który ja kocham a którego prawie nie było, a jak już był to tak czy siak był bardzo zbędny.
Na plus na pewno jest to, że wdać, że autorka ma w ręku potencjał i naprawdę liczę na to, że jeszcze kiedyś przeczytam jakąś jej książkę i naprawdę przypadnie mi do gustu.
„Przy opowiadaniu tych wymyślonych historyjek zawsze tłumaczyła mi, że własne dobro i szczęście jest najważniejsze, bo nie można uszczęśliwić drugiej osoby, jeśli samemu jest się smutnym i zepsutym.”
„Ja zawsz będę miał przed oczami Twój uśmiech, bo to on był dla mnie wszystkim.”
„Ale ciężko jest wierzyć komuś, gdy nie wierzy się samemu sobie.”
„bo prawda była taka, że najpiękniejsze historie tworzyło się wtedy, gdy samemu nie przeżywało się bajki, lecz koszmar.”
„ Może myślał, że jest nieistotnym elementem tego, co było i minęło, ale ona nie była jedynie błędem z przeszłości. Była błędem teraźniejszości i przyszłości.”
Mam mieszane uczucia😕. Uważam, że jest to taka pozycja, której szczerze nie warto czytać, jeśli macie za sobą tak, jak ja wiele tytułów. Nie będzie to dla Was czymś WOW, a fabuła będzie Wam znajoma. Bo jest to taka typowa trochę wattpadowa akcja. Nie jest to najgorsza książka, ale też nie najlepsza. Najbardziej, co mi tutaj nie pasowało oraz przeszkadzało to to, że wszystko dzieje się zbyt szybko i nie można powiedzieć, kiedy relacja głównych bohaterów wkroczyła na taki poziom. Nie wiadomo, jak narodziło się między nimi, coś prawdziwego🤷🏼♀️. Również ich sytuacje zbliżeniowe czy jakieś urocze momenty były moim zdaniem takie nienaturalne. Brakowało mi głębszych oraz dłuższych opisów poszczególnej sytuacji czy wydarzenia bądź nawet emocji. Powiem tak - da się odczuć różnice pomiędzy książkami doświadczonych autorek, a tą pozycją, ale też po części rozumiem, jeśli to debiut Zosi❤️🩹! Miałam również wrażenie, jakbym czytała kilka historii naraz, bo niektóre wydarzenia się moim zdaniem ze sobą nie kleiły na kształt fabuły. Uważam, że naprawdę historia ma ogromny potencjał i można było oryginalnie przedstawić jakieś ciekawe sytuacje, które zaskoczą czytelnika, a nie uwzględniać takie typowe momenty, które zna każdy i np. dla mnie są już po prostu nudne. Ale myślę, że autorka chciała po prostu je uwzględnić, bo jej się podobają i jest to w porządku🫶🏻. Na dodatek chcę powiedzieć, że i tak jestem nawet pozytywnie zaskoczona, bo mam za sobą wiele podobnych historii, a ta nie była może, aż taka zła. Jeszcze, co do wątku nielegalnych wyścigów to były strasznie tak ogólnikowo opisanie i rzadko występowały w fabule. Odniosłam wrażenie, że były tak na siłę wciśnięte i gdyby ich nie było, szczerze? nie odczułabym różnicy. Muszę pochwalić styl pisania autorki i rozdziały, w których czytelnik aż z przyjemnością się zagłębia! Nie mogę też nie zaprzeczyć, że książka serio mnie wciągnęła i była ciekawa🫢. Myślę, że dla osób, które dopiero zagłębiają się w swoich pierwszych tuszach na papierze i poznają ten świat oraz nie mają za sobą wielu tytułów, książka może się jak najbardziej spodobać i jest odpowiednia. Jednak jeśli macie za sobą wiele książek to raczej odradzam. Oczywiście to tylko moja opinia, a Wam mam nadzieję, że ta lektura się spodoba!💙
-nielegalne wyścigi🏁 -found family -udawane narzeczeństwo💍 -enemies to lovers -trudna sytuacja w rodzinie💔 -grumpy x sunshine