Ona – początkująca, ale już doświadczona funkcjonariuszka na dorobku. On – wiekowy policjant po przejściach. Między nimi odsłaniająca kolejne mroczne sekrety międzywojenna Warszawa. I nie tylko… Jest początek lipca 1923 roku. Hanka Lubochowska spełnia swe pragnienia i zostaje pracownikiem policji. Od razu trafia się jej niezwykle zawiła sprawa. W centrum Warszawy zamordowano pewnego znanego adwokata, obrońcę wielu szemranych klientów. Podejrzenie pada na jego wrogów, jednak w niedługim czasie giną także inni ludzie z półświatka. Kiedy Hanka bliżej przygląda się ich koneksjom, sprawa jeszcze bardziej się komplikuje i zatacza coraz szersze kręgi, wychodząc poza Warszawę – do Skierniewic i Konstancina. Tym samym pozornie prosta zagadka zaczyna się gmatwać. Jeśli dodamy do tego osobiste perypetie pierwszej polskiej policjantki, której przyszło pracować z samymi mężczyznami pod wodzą intrygującego komisarza Sarnatowicza – robi się jeszcze ciekawiej.
He made his debut in 1990 with shortstories "Different war". In 1990 - 1993 he was journalist for conservative High time weekly. He published also in years 1993-1997 over 100 short crime stories in "New Detective". In 1994 he got a diploma of Screenplay writing Faculty of Public Film, Theatre and Television in Łódź and since than he is connected with movie. Co-writer of screenplays of popular TV crime series "Ekstradycja" and "Ekstradycja 2". Co-author of movies Last mission (2000, director Wojciech Wójcik) and Nie ma zmiłuj (2000, director Waldemar Krzystek).
From books he published political fiction novel Saint wolves (1992), psychological novel Seance (1997), psychological thriller Ptakon (1998) and short stories Afrika Korps (1999).
PL. Dziewczyna z Konstancina - Witold Horwarh (Tom 2)
Dziękuję autorowi za możliwość przeczytania kontynuacji historii o Hance Lubochowskiej.
Lektura dla czytelników 18+. Jak przeczytałam tytuł to się zaśmiałam, bo zostało to wspomniane tak półżartem w poprzednim tomie. W tym tomie cofamy się w czasie. To początki pracy Hanny jako pierwszej kobiety w policji. To naprawdę wielki przełom w dziejach. Jak wiemy, to dopiero w 1925 roku było ich o wiele więcej w tej służbie. (Akcja książki z roku 1923) Tutaj również mamy schemat opowiadania wnuczkom tego co było, a podkreślone zostało zostało na 257 stronie. Oczywiście opowieść nie dotyczy tylko Hanki, bo na tapetę wkrada się Komisarz Sarnatowicz. Tajemnicza postać z zagmatwanym dzieciństwem, które długo nie opuszczało jego myśli, a także kierowało jego życiem. Historia z humorem i dreszczykiem. Śmiało można ją przeczytać jako oddzielną powieść. Nie mniej warto zapoznać się z poprzednim tomem, aby można było lepiej zrozumieć poprzednie fakty z życia Hanki. Trzeba się trochę skupić i zanurzyć w te wszystkie wydarzenia. Należy przyjrzeć się ofiarom, nowym podejrzanym, tak aby móc samemu wytypować tego konkretnego winowajce. Powiem szczerze, że jednocześnie z bohaterką odkrywałam/typowałam kto jest tym jakby to lekko powiedzieć - "świrem". Kim jest osoba, która pomyliła miłość z chorą obsesją. Niektóre momenty lekko mnie nużyły, ale to nie zmienia faktu, że jest to ekstra powieść osadzona na tle historii. Ta książka sprawiła, że czułam się tak, jakbym była tam na miejscu. Pozwoliła mi się wczuć w klimaty miast, bo choć skupiała się głównie na tytułowym Konstancinie, ale mamy tutaj również Warszawę oraz Skierniewice. Dostaliśmy także intrygujące opisy otoczenia: ulice, mosty i tamte cuda techniki. Te czasy, gdy na samochód było stać praktycznie tylko tych bogatszych. To wszystko umożliwiło poznanie historii, ale także dało możliwość wczucia się w tamten okres czasu. Nie można tu też nie wspomnieć o modzie, która zmieniała się z roku na rok, dosłownie jak w kalejdoskopie. Ten okres w stylizacji był według mnie najfajniejszy z wszystkich epok. Wszystko to ze względu na skromność, wygodę oraz nie było w tym nic ostentacyjnego czy też wulgarnego. Wracając do samochodów... Mimo utrudnień w przemieszczaniu się w terenie (koszta), to jednak zawsze była to jakaś alternatywna forma dotarcia na miejsce zbrodni. Tu było to naprawdę widać, że to byli tzn stróże "z krwi i kości", że to co robili, to była praca z poświęceniem uwagi. Nie można też zapomnieć, że to były początki technologii kryminalistyki, która w dzisiejszych realiach jest już po prostu zwyczajna, czy też momentami śmieszna. Teraz kryminolog może nawet bez większego wysiłku po zobaczeniu kości określić co, jak i kiedy się wydarzyło. Tak na marginesie, jaka to musi być niesamowita wiedza i zdolności... Podsumowując całość, jest to lektura, która nie tylko intryguje i uczy, ale również przenosi nas w czasie. Sprawia też, że jest to łatwe, a przy okazji poznajemy karty historii. Moja ocena 10/10
Cytaty z książki: "De mortuis aut bene aut nihil" (Łac. O zmarłych albo dobrze, albo wcale)
"In dubio pro reo" (Łac. Zasada prawa rzymskiego, że wątpliwości muszą być rozstrzygane na korzyść obwinionego.)
" - Pamiętaj, rzekł niegdyś demiurg do swojego pomocnika. Ilekroć namaluję jakąś katastrofę, masz dorysować gapiów."
" Ludzka natura bywa złożona"
" Mężczyźni nie rozumieją, że to na dziewczynę najgorszy sposób, tak podać się od razu na tacy, my przecież z natury jesteśmy ciekawskie, więc kusi nas to, co niedopowiedziane, ukryte."
" Miłe panie, jeśli mężczyzna pyta was o powód smutku, to znaczy niechybnie, że wpadłyście mu w oko. Natomiast, drodzy panowie, kiedy kobieta zagadnie was o to samo, bądźcie pewni, że kieruje nią autentyczna ciekawość i współczucie, tylko tyle i aż tyle, nie liczcie od razu na więcej."
" Mieli rację ci filozofowie, którzy szczęście uważali jedynie za brak cierpień. Za ulgę po ustąpieniu bólu, lęku i rozpaczy."
" Według psychiatrów człowiek staje się wariatem dopiero wtedy, gdy zaczyna własne wymysły brać za rzeczywistość."
" Powiedziała, że walcząc ze złem, walczę z nią. I dlatego zawsze będę przegrywał."
"Wiem, niektórzy uważają mnie za chłodną i wolną od sentymentów, ale to pozory, które sama niekiedy stwarzam. A naprawdę bardzo silnie przywiązuje się do ludzi. "
„Dziewczyna z Konstancina” to kontynuacja losów Hanki Lubochowskiej, bohaterki znanej z powieści „Lisica”, która po raz kolejny wciąga czytelników w fascynujący świat kryminalnych zagadek osadzonych w realiach międzywojennej Polski. Historia zaczyna się w ważnym dla Hanki momencie – 8 czerwca 1923 roku, gdy spełnia swoje marzenie i dołącza do stołecznego komisariatu jako stenotypistka i protokolantka. Choć jej rola oficjalnie ogranicza się do pracy cywilnej, szybko okazuje się, że młoda kobieta nie zamierza stać w cieniu – aktywnie uczestniczy w śledztwach, wykorzystując swoją intuicję, spostrzegawczość i detektywistyczny zmysł, czym dorównuje męskim kolegom.
W porównaniu do „Lisicy”, gdzie narrację prowadziła wyłącznie Hanka, w „Dziewczynie z Konstancina” dołącza do niej komisarz Paweł Sarnatowicz, zwany Sarną, co wprowadza nową perspektywę i dynamikę do opowieści. Fabuła jest bogata w zwroty akcji, łącząc kryminalne intrygi z osobistymi rozterkami bohaterów. Autor zgrabnie buduje napięcie, prowadząc czytelnika przez zawiłe tropy i odkrywając metody śledcze lat 20. XX wieku, gdzie kluczowe były kojarzenie faktów i umiejętność dostrzegania szczegółów – a w tym Hanka nie ma sobie równych.
Tłem dla wydarzeń jest przedwojenna Warszawa i jej okolice, oddane z dbałością o detale – od zwyczajów, przez sposób mówienia, po społeczne postrzeganie kobiet. To ostatnie szczególnie rzuca się w oczy: książka subtelnie, ale wyraziście pokazuje, jak bardzo różniły się realia sprzed stu lat od dzisiejszych. Hanka, mimo talentu i ambicji, musi zmagać się z ograniczeniami epoki, co nadaje powieści nutę refleksji o roli płci w społeczeństwie. Jednocześnie autor, pan Horwtath, wplata do historii romantyzm, humor i dreszczyk emocji, tworząc kryminał retro, który zachwyca zarówno klimatem, jak i plastycznymi opisami.
Choć każda część serii z Hanką stanowi zamkniętą całość, brak jasnej informacji na okładce, że jest to cykl, może wprowadzać w błąd – co irytuje, gdy czytelnik nieświadomie sięga po kontynuację. Niemniej, „Dziewczyna z Konstancina” broni się sama: szybkie tempo, charakterystyczni bohaterowie i zaskakujące rozwiązania zagadek sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością od pierwszej do ostatniej strony. To nie tylko świetna rozrywka, ale i podróż w czasie, która uświadamia, jak wiele zmieniło się w postrzeganiu kobiet – a wszystko podane z wdziękiem i literacką finezją. Polecam miłośnikom kryminałów z historycznym zacięciem!
"- Proszę pani. Ten budynek po eksplozji ma naruszoną konstrukcję. Każdej chwili może się zawalić. Wiem, co mówię. Jestem absolwentem Wawelberga. [...] - A wie pan, że dzisiaj cały świat ma naruszoną konstrukcję? I prawdopodobnie niedługo runie. Więc może nie warto tak strasznie trząść się o swoje życie."
Nie wiedziałam, że będę w stanie jeszcze bardziej pokochać Hankę..
A jednak 😂
Kocham babeczki z jajami, KOCHAM!
W drugim tomie nasza lisiczka (tak już będę ja nazywać przy każdej okazji, bo pasuje do niej idealnie) zaczyna pracę jako policjantka.
I może nie byłoby w tym nic niezwykłego.. gdyby nie fakt, że książka osadzona jest w czasach dwudziestolecia miedzywojenengo - a w tamtych czasach kobieta policjantka to nie taka oczywista sprawa.
Dziewczyna nie byłaby sobą, gdyby od razu się w coś nie wplątała - tym razem na dzień dobry przypadła jej sprawa morderstwa adwokata. Ale nie byle jakiego, tylko znanego.
Podobało mi się, że historia pisana jest z dwóch perspektyw, co daje szerszy pogląd na daną sytuację - tym bardziej, że polubiłam się z Pawłem!
Cały ten klimat międzywojenny, opisy przedwojennej Warszawy, zagadki.. połączone z lekkim piórem pana Witolda sprawiły, że od książki trudno było mi się oderwać.
Akcja, tak jak w poprzedniej części, gna przed siebie jak szalona - i dobrze! Ja lubię, jak nie ma chwili wytchnienia!
Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że "Dziewczyna z Konstancina" jest lepsza, niż "Lisica".
No i znów nie zabrakło humoru - w końcu bohaterką jest Hanka! Humor zdecydowanie jest moim ulubionym elementem tej serii 🤎
Niestety trzeci tom jest już od dawna za mną, co oznacza, że nadszedł czas pożegnania się z Hanką..
Nie lubię pożegnań z bohaterami 🥺
Cała seria jak najbardziej zasługuje na polecajkę 🤎
"- Więc jak chcesz coś u niej wskórać, musisz się nauczyć cudzoziemskich języków i dużo książek przeczytać... - Całego Sienkiewicza znam - zaprotestował biedny Pająk, ale Mati jedynie wzruszyła ramionami. - Sienkiewicza to nawet ja czytałam."
Historia Hanki Lubochowskiej w nowym tomie zaczyna się z przytupem – nasza bohaterka oficjalnie rozpoczyna pracę jako policjantka na stołecznej komendzie. Nie marnuje czasu i od razu wpada w wir obowiązków, dostając trudną sprawę do rozwiązania. Czy jej się uda? Tego Wam nie zdradzę, ale mogę powiedzieć jedno: Hanka to kobieta, która nie odpuszcza. Inteligentna, uparta, z ciętym językiem – ma w sobie coś, co sprawia, że trudno jej nie podziwiać. Który facet nie chciałby spotkać takiej osobowości? Jej charakter to prawdziwa siła napędowa tej książki.
Jak można się domyślić, jedna sprawa to za mało dla tej serii. Autor, podobnie jak w pierwszym tomie, serwuje nam więcej detektywistycznych wątków, które trzymają w napięciu od początku do końca. Nie ma tu miejsca na nudę – akcja płynie dynamicznie, a każda strona przynosi coś nowego. Witold znów pokazuje, że potrafi wciągnąć czytelnika w stworzony przez siebie świat. Czytałem do późna, bo oderwać się od tej powieści to prawdziwe wyzwanie – dokładnie tak, jak przy pierwszej części.
To, co lubię w tej serii, to jej różnorodność. Jest tu miejsce na humor – nieraz uśmiechałem się pod nosem, śledząc dialogi Hanki – ale też na chwilę zadumy, zwątpienia czy nagłego olśnienia, gdy kawałki fabularnej układanki zaczynają do siebie pasować. Autor świetnie balansuje między tymi emocjami, tworząc historię, która bawi, intryguje i czasem każe się zatrzymać, by pomyśleć. Hanka, ze swoją zadziornością i bystrością, tylko potęguje te wrażenia – jej przygody to coś, co naprawdę zostaje w głowie.
Nie zawiodłem się na tym tomie, a wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej polubiłem Hankę i jej świat. Nie chcę za dużo zdradzać, bo odkrywanie tej fabuły to połowa przyjemności. Powiem tylko tyle: jeśli pierwsza część Was wciągnęła, druga tylko umocni to wrażenie. Sięgnijcie po nią, dajcie się porwać i przekonajcie się sami, jak Hanka radzi sobie w policyjnej rzeczywistości. Ja już czekam na więcej!
„Dziewczyna z Konstancina”, drugi tom trylogii o Hance Lubochowskiej, to kontynuacja losów odważnej i niezależnej bohaterki, która wbrew oczekiwaniom epoki stawia na karierę zamiast małżeństwa. Hanka, mająca 23 lata, spełnia swoje marzenie i 8 czerwca 1923 roku rozpoczyna pracę w Komendzie Miejskiej na Krakowskim Przedmieściu jako policjantka. Choć czasy nie sprzyjają kobietom na takich stanowiskach, a koledzy z pracy traktują ją z przymrużeniem oka, ona nie traci wiary w siebie. Już pierwsza sprawa – morderstwo znanego adwokata i kolejne tajemnicze zgony – staje się dla niej prawdziwym wyzwaniem i spełnieniem detektywistycznych pasji.
W porównaniu z obszernym pierwszym tomem, „Dziewczyna z Konstancina” jest bardziej zwięzła i dynamiczna, co sprawia, że czyta się ją z jeszcze większą przyjemnością. Autor zręcznie łączy tło historyczne z rozbudowanym wątkiem kryminalnym, obyczajowym, a nawet subtelnie zabawnym motywem miłosnym, tworząc prawdziwy gatunkowy miks. Hanka, oficjalnie stenotypistka i protokolantka, pod tą przykrywką pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki determinacji i sprytowi. Jej upór i odwaga w trudnych politycznie realiach międzywojnia budzą sympatię i podziw.
Książka przypadnie do gustu fanom powieści historycznych, kryminałów i historii z silnymi kobiecymi postaciami. Dodatkowym atutem jest piękna, klimatyczna okładka, która idealnie współgra z pierwszym tomem serii. Dla mnie to najlepsza część trylogii – jeśli mielibyście wybrać tylko jedną książkę o Hance, niech to będzie właśnie ta. Wciągająca, wielowymiarowa i pełna emocji – „Dziewczyna z Konstancina” to lektura, która zostawia po sobie niedosyt i chęć poznania dalszych losów bohaterki. Polecam z całego serca!
„Dziewczyna z Konstancina” Witolda Horwatha to kolejna powieść, która potwierdza talent autora do tworzenia wciągających historii kryminalnych. Horwath, znany z nietuzinkowego stylu i świetnego pióra, ponownie zabiera czytelników w świat pełen zagadek, tym razem osadzony w realiach międzywojnia.
Główną bohaterką jest Hanka Lubochowska, postać znana z bestsellerowej „Lisicy”, która tym razem wkracza w nową rolę – zostaje policjantką. W czasach, gdy kobieta w takim zawodzie to ewenement, Hanka musi zmierzyć się nie tylko ze skomplikowaną sprawą seryjnych morderstw, ale i z uprzedzeniami otaczających ją mężczyzn. Śledztwo, które prowadzi, jest zawiłe i pełne niebezpieczeństw, a mimo to bohaterka konsekwentnie dąży do celu, nie zważając na granice – ani te społeczne, ani osobiste. Współpraca z doświadczonym komisarzem Sarnatowiczem dodatkowo komplikuje sytuację, wprowadzając napięcie i osobiste perypetie, które ubarwiają fabułę.
Horwath po mistrzowsku buduje atmosferę tajemnicy – zagadka morderstw zatacza coraz szersze kręgi, a relacja między Hanką a Sarną pozostaje niedopowiedziana, co dodaje książce intrygującej niepewności. Prosty, ale sugestywny język autora sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Fabuła jest dynamiczna, pełna dramatyzmu, a napięcie rośnie aż do zaskakującej kulminacji, która nie pozostawia czytelnika obojętnym.
„Dziewczyna z Konstancina” to pozycja obowiązkowa dla miłośników kryminałów z silnymi kobiecymi bohaterkami i dobrze skonstruowaną intrygą. Gorąco polecam – to książka, która trzyma w napięciu do ostatniej strony i zostawia apetyt na więcej!
Druga część serii „Lisica” to kontynuacja, która nie zawodzi – po świetnym debiucie Hanka powraca, by znów oczarować czytelników. Ta filigranowa, na pozór delikatna kobietka o żywiołowym charakterze i niezłomnej determinacji zdobyła moje serce już w pierwszej części, gdzie spełniła marzenie o zostaniu policyjnym detektywem. Teraz, w 1923 roku, przeciera szlaki dla przyszłych policjantek, zyskując szacunek mężczyzn dzięki niezwykłemu zmysłowi spostrzegawczości.
Tym razem Hanka mierzy się z zawiłą sprawą morderstwa znanego adwokata – człowieka, którego wielu nienawidziło. Śledztwo, niczym polowanie tropiących psów, prowadzi ją od Warszawy po Skierniewice i Konstancin, a prosta z pozoru zagadka szybko się komplikuje. Kolejne ofiary i nowe tropy sugerują, że motywem nie jest tylko nienawiść. Hanka musi się napracować, by zdemaskować sprawcę, a czytelnik z zapartym tchem śledzi jej kroki.
Autor nie zapomina o życiu prywatnym bohaterki, które jest równie barwne jak ona sama. Praca wśród mężczyzn ma swoje blaski i cienie, co dodaje jej postaci głębi. Klimat lat 20. jest oddany perfekcyjnie – od warszawskiego półświatka, przez środowisko prostytutek, po różnorodność mieszkańców. To nie tylko literatura piękna, ale i subtelnie wpleciony wątek kryminalny, który trzyma w napięciu. Zakończenie zaskakuje, a całość – mimo że można czytać ją osobno – zachęca do sięgnięcia po serię od początku. Czekam na więcej przygód tej niezwykłej policjantki!
„Dziewczyna z Konstancina” to kryminał osadzony w międzywojennej Warszawie, gdzie kobiety w policji były ewenementem. Główna bohaterka, Hanna, nieoficjalnie pełni rolę policjantki i jako jedyna kobieta na posterunku pomaga Sarence w śledztwie dotyczącym morderstwa znanego adwokata. Tropów jest wiele, ale kluczowe okazują się zeznania świadka i intuicja Hani, choć rozwiązanie sprawy nie przychodzi łatwo.
Witold Horwath genialnie oddaje klimat epoki – zarówno przez język, jak i szczegółowe opisy. Akcja rusza z kopyta już od pierwszych stron, a zawiły wątek kryminalny z intrygami i mylącymi poszlakami trzyma w napięciu. Fabuła jest dynamiczna, ale autor znajduje też miejsce na ukazanie relacji między bohaterami, zwłaszcza tego, jak koledzy postrzegają Hankę – nie brakuje przy tym humoru. Wpleciono wątek romantyczny, który przeplata się z kryminałem, dodając lekkości.
Powieść to udany misz-masz: morderstwa, zagadki, romanse i komediowe akcenty tworzą spójną całość. Piękne opisy przenoszą czytelnika w tamte czasy, a perspektywy różnych bohaterów wzbogacają historię, pozwalając wczuć się w rolę detektywki. Kolejne trupy komplikują sprawę, ale tym bardziej zachęcają do śledzenia losów Hani. Jeśli lubisz kryminały z klimatem i wyrazistymi postaciami, sięgnij po tę książkę – warto!
"Dziewczyna z Konstancina" to drugi tom serii, który kontynuuje przygody Hanny – młodej, ambitnej policjantki na początku swojej kariery. Tym razem Hanka nie działa w pojedynkę – jej partnerem zostaje doświadczony, wiekowy policjant, którego życie naznaczyły trudne doświadczenia. Czy współpraca między energiczną debiutantką a zgorzkniałym weteranem okaże się sukcesem? Odpowiedź kryje się na kartach książki.
Już na starcie Hanna zmaga się z poważnym wyzwaniem – morderstwem znanego adwokata. To jednak nie jedyna zagadka, z którą przyjdzie jej się zmierzyć w tym tomie. Fabuła wciąga dzięki dynamicznym śledztwom, ale książka oferuje coś więcej niż tylko kryminalną intrygę. Autor z wyczuciem przedstawia realia epoki, ukazując, jak wyglądało życie w tamtych czasach – szczególnie dla kobiet, które musiały stawiać czoła męskiej dominacji i nadużyciom władzy.
"Dziewczyna z Konstancina" to solidna porcja kryminału z historycznym tłem. Polecam fanom serii oraz tym, którzy lubią historie o silnych bohaterkach walczących o swoje miejsce w trudnym świecie.
Historia zaczyna się od tego, że nasza Hanka zaczyna oficjalną pracę jako policjantka na stołecznej komendzie. Już na samym początku pracy dostaje trudną sprawę do rozwiązania, czy jej się uda? Tego wam się zdradzę. Pamiętajcie jedynie, że Hanka jest inteligentna, uparta i nie gryzącą sie w język kobietą, który mężczyzna by się oparł takiej kobiecie?
Jak oczywiście się domyślacie, to nie będzie jedyny detektywistyczny wątek w tej części, będzie tego więcej więc i w tym tomie na nudę nie ma co liczyć.
Jak już autor nauczył nas w pierwszej części - wsiąkniesz w ten świat tak, że nie oderwiesz się od powieści nawet w nocy. Jak również w poprzednim tomie akcja płynie dynamicznie. Można również i w tym tomie się pośmiać, mieć chwilę zadumy, zwątpienia a nawet olśnienia.
Nie zawiodłam się i pokochałam jeszcze bardziej historię Hanki. Nie chcę Wam za dużo zdradzać bo co to by była za przyjemność z czytania gdybyście znali za dużo fabuły?
W tym tomie Hanka spełnia po części swoje marzenia i zostaje policjantką w świecie, gdzie kobietą było bardzo trudno a mężczyźni nam nimi górowali. Lecz nasza Hanka przechytrzyłaby większość z nich. Myślicie, że na początek dostała jakąś łatwą sprawę? Tak? No to się mylicie. Od razu dali jej sprawę morderstwa. Czy poradzi sobie z tym? Czy odnajdzie winnego? Tego nie mogę zdradzić, żeby nie zaspoilerować ale warto się dowiedzieć. Myślicie, że tutaj nie musicie się skupiać? Jesteście znowu w błędzie. Hanka nie będzie rozwiązywać tylko tej sprawy więc nie pogubcie się w fabule. Książka tak jak i jej poprzedni tom bardzo zaskakuje i wciąga czytelnika w swój świat a opisy miejsc pozwalają sobie je wyobrazić.
Hanka Lubochowska wraca w nowym tomie i od razu rzuca się w wir pracy – zaczyna jako policjantka na stołecznej komendzie. Już na starcie dostaje trudną sprawę, a ja, śledząc jej poczynania, zastanawiałem się, czy podoła. Inteligentna, uparta i cięta w języku – taka kobieta to prawdziwy żywioł, komu by się nie spodobała?
W tej części, jak i w poprzedniej, detektywistycznych wątków nie brakuje, więc nuda nam nie grozi. Witold znów wciąga w swój świat – akcja mknie, a książka miesza humor z momentami refleksji czy zaskoczenia. Śmiałem się, czasem przystawałem w zadumie, a Hanka coraz bardziej mi imponuje. Nie zdradzę za dużo, bo odkrywanie tej historii to czysta frajda. Polecam – ten tom tylko utwierdza, że warto znać Hankę!
W drugim tomie nasza Hanka spełnia swoje marzenia, zostaje policjantką. I książka jest głównie o jej pracy. 👉 Na pierwszą sprawę dostaje morderstwo. Czy znajdzie winnego? Tego dowiecie się czytając lecz to nie będą jedyna sprawa, która musi rozwiązać. 👉 W tym tomie również poznajemy to jak były traktowane kobiety w tamtych czasach lecz tutaj kobiety pracujące, kobiety którym się udało. 👉 Autor ma lekki styl pisania przez co przez książki się płynie bardzo szybko, a dodatkowo potrafi nas rozśmieszyć.
Dziewczyna z Konstancina to drugi tom serii. W tym tomie nasza Hanka nie działa sama przy sprawie. Ona młoda, początkująca policjantka a on jest wiekowym policjantem po pewnych przejściach. Czy ich współpraca się uda? Dowiedzcie się sami.
Już na początku kariery trafia się naszej Hannie trudna sprawa morderstwa znanego adwokata. Ale to nie jedyna sprawa, którą będzie rozwiązywać młoda kobieta w tym tomie.
W tym tomie również poznajemy jak wygląda życie w tamtych czasach. Jak były traktowane kobiety i jak mężczyźni nadużywali swej władzy.
„Lisica” Witolda Horwatha w tym tomie pokazuje Hankę w nowej roli – zostaje policjantką w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Sprytem przewyższa większość z nich, ale łatwego startu nie dostaje – od razu rzucono ją na głęboką wodę ze sprawą morderstwa. Czy sobie poradzi i znajdzie winnego? Tego nie zdradzę, ale warto się przekonać. Fabuła wymaga skupienia, bo Hanka nie poprzestaje na jednym śledztwie. Książka wciąga, zaskakuje i zachwyca opisami, które ożywiają świat bohaterki – tak jak jej poprzedni tom. Polecam!
Druga część „Lisicy” wciąga równie mocno jak pierwsza. Hanka, filigranowa, ale pewna siebie detektyw, w 1923 roku toruje drogę kobietom w policji, zyskując szacunek mężczyzn swoim zmysłem obserwacji. Śledztwo w sprawie morderstwa adwokata – znienawidzonego przez wielu – komplikuje się, prowadząc ją od Warszawy po Skierniewice i Konstancin. Klimat lat 20. oddany jest perfekcyjnie, a wątek kryminalny subtelnie uzupełnia barwne życie bohaterki. Zaskakujące zakończenie i świetny styl sprawiają, że czekam na więcej!
Dziewczyna z Konstancina, drugi tom serii, przedstawia Hannę – młodą policjantkę – i jej współpracę z doświadczonym, zgorzkniałym funkcjonariuszem. Czy ich duet się sprawdzi? Przekonajcie się sami. Hanna rozwiązuje sprawę morderstwa adwokata i inne zagadki, a tło epoki ukazuje trudną sytuację kobiet i nadużycia mężczyzn u władzy. To wciągający kryminał z historycznym klimatem – idealny dla fanów gatunku.
„Dziewczyna z Konstancina” to kryminał z międzywojennej Warszawy, gdzie Hanna, jedyna kobieta na posterunku, pomaga rozwiązać sprawę morderstwa adwokata. Tropów jest wiele, ale intuicja Hani i zeznania świadka prowadzą do nieoczywistego finału. Witold Horwath świetnie oddaje klimat epoki, łącząc dynamiczną akcję z intrygującym wątkiem kryminalnym, humorem i nutą romansu. Wciągająca, lekka i pełna uroku – idealna dla fanów zagadek z historią w tle. Polecam!