"Sami swoi" to znakomita powieść Andrzeja Mularczyka opowiadająca o perypetiach dwóch sąsiadów Kargula i Pawlaka. Bohaterowi ci są znani polskim Czytelnikom z filmu pod tym samym tytułem. Możemy więc być pewni, że nie zabraknie w niej dobrego humoru.
Jeśli macie ochotę po raz n-ty odświeżyć sobie jedną z najlepszych i z pewnością zasługującą na miano kultowej komedię "Sami swoi" to zdecydowanie polecam sięgnięcie po wznowioną niedawno przez wydawnictwo Saga Egmont powieść! Chociaż nie jestem do końca jestem pewien, czy to adaptacja, czy też scenariusz filmu powstał na kanwie powieści - opis książki sugeruje jedno, w internecie znaleźć można różne wersje - jedno nie ulega wątpliwości, autorem jest Andrzej Mularczyk, twórca skryptu do filmu Sylwestra Chęcińskiego.
I jest to z pewnością literacki ekwiwalent autorskiej wersji filmu, który zawiera w sobie to wszystko, co cenimy sobie w komediach z rodzinami Kargulów i Pawlaków, czyli ogromną dawkę humoru sytuacyjnego, dowcipnych dialogów i ogólnie komedii. Komedii tym razem doprawionej ostrzejszą dawką satyry komentującej i wykpiwającej w bardzo dosadny sposób absurdy raczkującej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i krytykującej "bratni naród radziecki". Czyli, te wszystkie rzeczy, które z wiadomych względów nie mogły pojawić się w filmie... Dodatkowym źródłem doskonałego dowcipu jest sama narracja - pełna ciętego sarkazmu i wybornych żartów językowych!
Książkę polecam z dodatkowym wskazaniem na wersję audiobookową, w której Leszek Filipowicz sprawia, że utrwaleni w pamięci przez swe filmowe kreacje Wacław Kowalski i Władysława Hańcza stają ponownie przed oczami, jak żywi! Ponadto cieszy fakt, że podobnych adaptacji doczekały się kolejne filmy z serii - "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć"!
Co było pierwsze: książka czy film? Nie wiem, ale jedno i drugie doskonałe. W dodatku audiobook czytany przez Leszka Filipowicza, to kilka godzin świetnej zabawy.
Nie wiem, może po prostu nie miałem fazy na ten typ literatury. Nie dosłuchałem do końca, gdyż mnie to, w przeciwieństwie do filmu, nie bawiło, ani nie relaksowało. Zwykle książka jest dużo lepsza niż ekranizacja, ale tutaj tak nie jest. W filmie bardzo dużo robią aktorzy, których w książce i audiobooku brak. Humor, dowcip i emocje gdzieś uciekły. Z drugiej strony książka nie wnosi nic nowego w zakresie poznawczym, co zwykle jest jednym z aspektów, w których literatura góruje nad sztuką filmową. W dodatku zdarzają się błędy, na przykład w stylizacji języka. „Somnambuliczny” raczej nie koresponduje z chłopską gwarą ze Wschodu.
Do Leszka Filipowicza jako lektora nie miałem nigdy poważnych zastrzeżeń, ale tym razem czasami zawodzi go pamięć i zapomina w jaki sposób zindywidualizował poszczególne postacie - zdarza się na przykład, iż stary Pawlak ma momentami głos młodego. Lepiej by było gdyby tym razem po prostu czytał.
Nie, żeby się tego nie dało słuchać. Po prostu chyba każdy, kto oglądał film, ma go na zawsze w pamięci, a przynajmniej swoje wrażenia z seansu, a lektura (słuchanie audiobooka) ma się do nich bardzo słabo. Stwierdziłem, że szkoda na to czasu.
Cudowne spotkanie z kultowymi postaciami i historią. Uwielbiam film i książka oddaje ten klimat, dialogi wybrzmiewały w mojej głowie głosami filmowych odpowiedników. Gratka dla fanów filmu
To jak świetnie bawiłam się słuchając audiobooka jest wręcz nie do opisania, a to wszystko dzięki cudownemu lektorowi, panu Leszkowi Filipowiczowi :) Myślę, że historia dwóch rodzin - Pawlaków i Kargulów - jest większości Polakom znana, ale i tak serdecznie polecam, aby książkę przeczytać.