𝐑 𝐄 𝐂 𝐄 𝐍 𝐙 𝐉 𝐀
𝐏 𝐀 𝐓 𝐑 𝐎 𝐍 𝐀 𝐂 𝐊 𝐀
🐴 𝐓𝐲𝐭𝐮ł: 𝐖𝐛𝐫𝐞𝐰 𝐌𝐨𝐣𝐫𝐨𝐦
🐴 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: 𝐋𝐚𝐲𝐥𝐚 𝐖𝐡𝐞𝐥𝐝𝐨𝐧
🐴 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 𝐁𝐞𝐘𝐚
🐴 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: ∞/𝟓 ⭐️
_______
[współpraca reklamowa z 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 𝐁𝐞𝐘𝐚]
🐴 Dziękuje 𝐋𝐚𝐲𝐥𝐢 za daną mi szansę i to kolejną. Nie ma słów, które opisałyby moją wdzięczność, że mogę dalej wspierać Cię w ten sposób. Ta historia zawsze będzie w moim sercu, jak każda inna twoja. Dziękuję 💜
🐴 𝐀𝐫𝐢𝐚𝐝𝐧𝐞, to siostra Kaydence. Po ciężkiej przeszłości i ucieczce zawsze są razem. Główna bohaterka postanawia zacząć pracować. Zatrudnia się w sklepie jeździeckim, idzie jej nawet dobrze. Dopóki nie przychodzi do sklepu pewien klient, który prosi o bata. 𝐀𝐫𝐢𝐚𝐝𝐧𝐞 nie znając się jeszcze tak dobrze na koniach, uważa, że im sprawia to ból, dlatego naskakuje na mężczyznę. Sprzeczają się dość mocno, ale później okazuje się, że są na siebie skazani. Ponieważ spotkany przez nią mężczyzna, okazuje się najlepszym przyjacielem chłopaka jej siostry. Ariadne to naprawdę cudowna postać, czasem zadziorna, ale też miła i krucha. Czasami miałam wrażenie, że widzę w niej siebie. Można zauważyć naprawdę sporą zmianę pomiędzy pierwszą częścią a tą, która jest poświęcona niej. Poczułam dumę, gdy widziałam, jak sobie radzi. I trzymałam kciuki, żeby spełniła swoje marzenie.
🐴 𝐓𝐫𝐢𝐬𝐭𝐚𝐧𝐚 można nazwać zimnym mężczyzną. Do wszystkiego podchodzi chłodno z bardzo dużym dystansem. Jednak nie jest całkiem odosobniony, ma cudownych przyjaciół i siostrę, którzy wskoczą za nim w ogień. Oprócz ludzi ważną częścią życia 𝐓𝐫𝐢𝐬𝐭𝐚𝐧𝐚 stanowią konie i jeździectwo. Widać, jak podchodzi do tego z miłością, na swój sposób, ale to widać. Nasz główny bohater jest kimś, kogo chciałabym mieć w swoim życiu. Nie tylko czuję, że jest podobny do mnie, ale ma w sobie coś, co za każdym razem mnie ciągnie w jego stronę. Czasami jego wredny charakterek sprawiał, że sama się denerwowałam, ale za to tego człowieka uwielbiam. Kocha koniec, to najważniejszy punkt tej recenzji.
🐴 ”𝐖𝐛𝐫𝐞𝐰 𝐌𝐨𝐣𝐫𝐨𝐦”, to kolejny tom serii „splecione losy”. Tym razem jednak opowiada o innych bohaterach. A dokładniej o młodszej siostrze Kaydence i najlepszym przyjacielu Eliasa. Ich relacja zaczyna się dość burzliwie. Spotykają się w sklepie jeździeckim, gdzie 𝐓𝐫𝐢𝐬𝐭𝐚𝐧 przyszedł kupić nowy sprzęt. Sprzedawczynią okazuje się 𝐀𝐫𝐢𝐚𝐝𝐧𝐞, która nie ma zielonego pojęcia o wyposażeniu konia. Dlatego, gdy główny bohater prosi o bat, w dziewczynę wstępuje wściekłość. Uważa, że to krzywdzi konie, zaczynają się kłócić. Połączyło ich jabłko niezgody, nie zdają sobie jednak sprawy, że to nie ich ostatnie spotkanie. Trzeba zaznaczyć, że jest to bardzo mocny slow-burn, jednak ja uwielbiam takie historie, gdzie bohaterzy na początku się nienawidzą, a później wszystko się rozkręca. Tę historię można nazwać komfortową. Każdy bohater ma w sobie coś takie, że nie ważne, jaki byś był, oni przyjmą cię z otwartymi ramionami. Wracając do historii, ta dwójka to totalny ogień i woda. Gdziekolwiek się razem spotykali, wybuchła kłótnia. 𝐓𝐫𝐢𝐬𝐭𝐚𝐧 i 𝐀𝐫𝐢𝐚𝐝𝐧𝐞 przyprawiają mnie o zawał swoim zachowaniem i relacją, która pomiędzy się nimi tworzy. Jednym z moich ulubionych momentów jest scena w klubie, gdy czyjś wzrok nie odstępował kogoś na krok. Było mi wtedy tak gorąco, że to aż niepojęte. Kolejnym plusem książki jest to, że nie tylko na dwójce głównych bohaterów się ona skupia, ale też na tych, którzy pojawili się w poprzedniej części. Cieszę się, że jak zatęsknię za innymi, nie muszę długo szukać, bo zaraz się pojawią. ”𝐖𝐛𝐫𝐞𝐰 𝐌𝐨𝐣𝐫𝐨𝐦” krąży mi cały czas po głowie i zawsze do nich wracam, bo to jest mój dom, bezpieczna przystań. A koniec książki jest chyba moim ulubionym momentem ze wszystkich na świecie. Innego nie mogłam sobie wyobrazić.
🐴 Reasumując, "𝐖𝐛𝐫𝐞𝐰 𝐌𝐨𝐣𝐫𝐨𝐦" to kolejna cudowna książka Layli. Każda jest coraz lepsza, sprawiają, że moje serce przyśpiesza w szaleńczym tempie. Dlatego gorąco was zachęcam do przeczytania kolejnej części, by spróbować przeżyć takie same emocje co ja.
𝐃𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭ę𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 💜